instagram

fajne życie bogaczy

bogacz prezentować

nam raczy

wysokie obcasy

pozłacane pasy

rzęsy doklejone

piersi powiększone

hobby wyjątkowe:

to sałatki zdrowe

jedzenie nie tanie

żarcia szykowanie

fotografowanie

niech popatrzą panie

które żyją biednie

gdzieś na trzecim planie

bogate paniusie

oraz ich córusie

tańczą, podskakują

sprzedają, handlują

pieska pokazują

biedni się radują

wreszcie się dowiedzą

co bogaci jedzą

i gdzie sobie siedzą

tu wojna za miedzą

kogo to obchodzi

na jakiejś Florydzie

że na Ukrainie ludzie żyją

w bidzie

na Florydzie słońce i palmy i śpiew

w biednych się nie budzi zachwyt

budzi się w nich gniew

ich zalewa krew

i to nie w przenośni

lecz bardzo realnie

na wojnie umiera się

niezwykle banalnie

kula w łeb

czy w serce

i już po rozterce

co by później zjeść

małe dzieci płaczą

ojca nie zobaczą

oddają mu część

żałuję

żałuję,

że tak bez sensu

latałam czasami

za nonsensami

z braku zakotwiczenia

w normalności

zwykłej rzeczywistości

pchana wpływami

nudy i samotności

i wyobraźnią

ponad rozsądek

żałuję

lecz co było

już na zawsze zostanie

w pamiętniku

w rozdziale

zawirowanie, zakochanie

przegranie

zdrowego rozsądku

bez głównego wątku

życie bez miłości to bezsensowna podróż mięsa i kościw grupie ludzkości w przebraniu człowieka który na próżno na jakiś cud czeka…to długi marsz przez pustynię bez życiodajnego darudłużej tak żyć mi się nie chce i dłużej nie mam zamiaru może przykryje mnie jakaś poducha i w nią wyzionę samotnego ducha…niech sobie żyje w poduszce czy w kołderce takiego życia nie wytrzymujemoje złamane serce

Złapać na dziecko

Niektóre kobiety chcą za wszelką cenę mieć męża, faceta, dzieci lub po prostu zabezpieczenie finansowe ze strony męża, społeczeną pozycję jego kobiety lub żony.

Niektóre kobiety łapią faceta na dziecko. Od lat min. 35 można się przed zajściem w ciążę zabezpieczyć.

Albo go oszukują, że się zabezpieczają, albo że dziś to na pewno nie wpadną…

Facet pod wpływem różnych emocji, młodego wieku, hormonów, alkoholu czy naiwności daje się uczynić ojcem, w ogóle tego nie planując. Czasami sam sobie winny, czasami oszukany.

Chwila rozkoszy kosztuje go ewentualnie kilka lub wiele lat wolności i sporo pieniędzy. No a skoro już dał się złapać na jedno dziecko, to łatwo zrobić sobie z nim następne.

Kobieta czasami go bardzo kocha, kocha dzieci. To pół biedy, najwyżej mu z nią trochę nudno. Niektórzy wytrzymują. Może nawet się z czasem zakochują.

Inny, ponieważ mu nudno, zaczyna ją zdradzać. Nie każdy.

Jeżeli ona tego nie zauważy, czy to toleruje, jakoś żyją.

Jeżeli ona tego nie toleruje, robi się smród. Wtedy okazuje się, że ten cudem złapany na dziecko facet to świnia, szuja, podły gnój. A ona, matka i żona, jest jego zdradzoną ofiarą.

Niestety, więzień z więzienia chce uciec. Nie każdy uwięziony mąż czy mężczyzna pogodzi się z rolą więźnia i zostanie grzecznie w swoim pierdlu z żoną, na którą nie może patrzeć, z dziećmi, które nie są tak naprawdę jego (z wyboru) ale raczej jej. Jeszcze gorzej, gdy nie mają z nim zbyt wielu cech wspólnych. Do takiej sielanki dochodzą jeszcze teściowa i teść, na których też nie ma ochoty się patrzeć.

Zdarza się jednak, że kobieta nie kocha nikogo oprócz siebie. Nie lubi męża zbytnio, nie lubi dzieci, ale on i one są jej gwarancją na finansowy dobrobyt czy życie nie w samotności. Ona nie lubi być matką, ani żoną, tylko gwiazdą mody i urody, chętnie za jego pieniędze. Ona musi się zajmować dziećmi! Nie może wcale lub dużo pracować.

Taki facet to dopływ gotówki, dzieci to pretekst do bycia rodziną, czy pozycja społeczna.

Gdy dochodzi do rozwodu, taka żona oskubie faceta ze wszystkiego, co się da oraz uczyni go być może jakimś potworem w tym związku.

Tak bywa.

W takich związkach najbardziej cierpią dzieci, które przyszły na świat nie przypuszczając, że są elementem gry osób tzw. „dorosłych“, albo tylko starszych od nich. Dzieci myślą, że mają rodzinę, mamę, tatę, dziadków.

Po rozwodzie w ogóle nikt dziecka/dzieci nie kocha. Matka nie, bo bez męża są obciążeniem, ojciec nie, bo ich nigdy nie chciał.

Tak bywa.

Po rozwodzie dzieci mogą zastać u siebie w domu nowego partnera mamy wraz z jego dziećmi z poprzedniego związku, co jakiś czas.

Własny ojciec się nie pokazuje i nie odzywa, gdyż wyjechał, aby dalej, i znalazł inną kobietę z jej dziećmi.

Nowa partnerka rzadko pozwala na kontakty z poprzednią kobietą i dziećmi z byłego związku mężczyzny z odzysku. Nie ma miłości bez zazdrości. Ale może nie zazdrosna, lub podporządkowana finansowo.

Tak bywa.

Najbardziej cierpią dzieci, prawie niczyje.

Dziecko, nastolatek czy nastolatka nie rozumie, w jakim świecie żyje, co się dzieje, po co i kim w ogóle jest.

Nastolatka/Nastolatek nie potrafi określić swoich uczuć, w szkole nikt nie pyta, w jakiej sytuacji żyje i musi się uczyć, kiedy emocjonalnie brak mu matki, ojca, rodziny, sensu życia.

Jego najlepszym przyjacielem staje się komputer czy smartfon. W stresie, samotnie, bez miłości nastolatki często nie mają ochoty się uczyć, gry są fajniejsze, wyimaginowani znajomi na YouTube czy w internecie są zawsze dostępni na kliknięcie.

Nastolatek / Nastolatka może nie zdać do następnej klasy, może chcieć samotnie zejść z tego świata, może zacząć palić, pić, brać używki.

Po nich na krótko robi się weselej, na długo robi się tragicznie.

Mam wrażenie, że im większy dobrobyt, tym mniej ważna jest rodzina, własne dzieci, odpowiedzialność za nie. Czas wolny z atrakcjami dla dorosłych jest fajny bez dzieci.

Pieniądze dają możliwość rozstania się, rozwodu, zmiany mieszkania, zmiany partnera lub partnerki.

Dzieci stają się elementem umeblowania, które wędruje raz tu, raz tam… pomiędzy matką a ojcem.

W weekendy wolne od własnych dzieci robi się pusto. Co więc robić? Znaleźć nową partnerkę, nowego partnera, nowe dzieci z innych związków.

Można ewentualnie partnera odbić innej kobiecie, partnerkę innemu facetowi…

Co z tych wydarzeń wynika? Chaotyczne życie w niby rodzinie. Brak prawdziwej więzi między dzieckiem a rodzicami.

Kobiety porzucone muszą patrzeć, jak inne kobiety „odebrały“ im nie tylko męża, ale nawet czas z ich dziećmi.

Niektóre może się cieszą, bo mają wolne.

Tylko dzieci tracą poczucie bezpieczeństwa, widzą niestabilność.

To nie jest rodzina.

To jest bałagan emocjonalny od najmłodszych lat. Brak miłości. Nie tylko między rodzicami, ale miłości do nich samych.

Nawet psa się nie podrzuca z tygodnia na tydzień do innych ludzi, innego mieszkania, nie zostawia się samego na dłużej niż może to wytrzymać.

Gry itp

Znam pewnego młodego człowieka, który od wielu lat gra w gry komputerowe, szczególnie w jedną lub dwie.

Jego matka była i jest samotną matką, bez męża, rodziny, bez przyjaciół.

Kiedy był nastolatkiem (lat ok. 12) chłopiec zaczął grać w grę komputerową (online), która mu się bardzo podobała. Gra była za darmo, ale z czasem okazało się, że można było kupować w niej różne figurki, coraz to fajniejsze i niby lepsze.

l tak raz na kilka miesięcy mama kupowała mu digitalną figurkę za kilka euro. Kwoty nie były duże, ale jednak gra nie była już za darmo. A z upływem czasu kosztowała ok. 5 – 10 € co kilka miesięcy.

Matka była w depresji czy na skraju, albo przepracowana, czasami nie miała siły, a ogólnie nie miała pieniędzy, żeby zaoferować chłopcu inne atrakcje, rodziny nie było, przyjaciół nie było.

Chłopiec uczył się bardzo dobrze, nie zaniedbywał szkoły, ale w domu nie pomagał, nie miał ochoty, a wolne chwile spędzał często lub nazbyt często przy komputerze, laptopie, później przy tablecie. Mało sportu i ruchu, czasowo nadwaga i gorsza sprawność fizyczna od wysportowanych rówieśników. Sportowcem się nie urodził..

Przy jego ulubionej grze można było spotkać online kolegów, grali i rozmawiali online. Często. W czasie lockdownów szczególnie.

Chłopiec osiągał bardzo dobre wyniki w nauce, ale nie czytał zbyt wiele książek, w szkole tego nawet nie wymagali. Tylko, co w szkole przykazali. I jakieś fantastyczne prywatnie. Czasami jakąś jeszcze.

Zbyt wiele wolnego czasu spędzał przy grze, komputerze, albo grając, albo oglądając videa na YouTube. Niby po angielsku, ale nie wiadomo, jaki ich sens. Czasami słuchał wywodów YouTuberów na podwójnej prędkości, bo nudno tak normalnie, czas się traci. Można zwariować?

Na oko mało sensu w przekazywanych treściach.

Książki to przeżytek, mówił i uważał, że wiedzę o świecie zdobędzie w szkole i na YouTube, słuchając jakichś influencerów, albo grając w grę z kolegami. Lubił też dobre filmy, na szczęście! Czasami ogląda.

W szkole miał i ma najlepsze oceny, a jednak gra zajmuje zbyt wiele czasu w jego życiu. Jedna trzecia tego, może byłoby ok.

To co można pomyśleć o tych mniej zdolnych, którzy jeszcze mniej się uczą, nie czytają i może nawet więcej grają?

Uważam, że się emocjonalnie od tego YouTube i tej gry uzależnił. I od spotkań online z kolegami, ponieważ w rzeczywistości rzadko się z nimi spotyka.

Jego matka mówiła, spotkajcie się bez gry, online, czy w realu. Mieszkają w różnych miastach (studia). Ale online bez gry ich spotkanie nie ma dla nich sensu. Nie umieliby dłużej normalnie rozmawiać. Spotykają się w realu, ale rzadko.

Ta gra uzależnia. Ten YouTube, internet uzależnia.

Spotkania z osobami, których się nie zna, ale ogląda i wysłuchuje, staje się ważną częścią rzeczywistości, a w niej żyje się w samotności. Słucha się nie wiadomo czego i kogo….

Matka młodego mężczyzny martwi się o to, że gra stała się jego nieodłącznym elementem życia. Gra zabiera nieomal codziennie kilka godzin na bezsensowne zajęcie, niby relax. A przecież adrenalina skacze, często jak po walce. Bo tam się ciągle walczy na figurki na digitalnym polu bitwy. Figurki się kręcą i są bardzo szybkie. Wyrabia to może reflex.

Poza tym kompletny nonsens. Zbyt dużo czasu na takie hobby. Od wieku dorastania do dorosłości! I to nie przechodzi.

Nie warto liczyć na to, że jak dziecko dorośnie, to samo dojrzeje i zrozumie, co ma większy sens. Opanowane emocjonalnie przez pewnego rodzaju uzależnienie nie wyrasta z niego. Może ta adrenalina robi swoje?

Przeraża mnie to.

Bardzo trudno wychowywać syna samotnie, bez ojca, bez autorytetu. Wraz z dojrzewaniem sam sobie staje się jedynym autorytetem, bo jest inteligentny i ma silny charakter. Matka nie ma pojęcia o życiu, jest stara i bezsilna. Syn jest wysoki, silny i despotyczny, jest szefem od kiedy zaczął mówić płynnie, czyli od ok. drugiego roku życia. Wcześniej też był, tylko inaczej.

Szkoda, że nowoczesność odciąga uwagę od rzeczywistości i życia, od prawdziwych relacji między ludźmi, od miłości, od natury. Młody człowiek lubi oglądać naturę na ekranie komputera, a na spacerze mówi, że tu jest super dużo pixeli.

W wieku lat ok. 14 modlił się w kapliczce o lepszy ekran do komputera, z lepszą kartą graficzną…

Szkoda, że w przypadku, gdy zabraknie u niego prądu, albo będzie potrzebował prawdziwych przyjaciół i bliskich, może się okazać, że wszyscy grają i nie wolno im przerywać, bo od tej gry trudno się oderwać, zauważyła matka.

Teraz żałuje, że pozwoliła mu tyle grać, kiedy był chłopcem. Nie było innych możliwości. Musiała sobie jakoś radzić z pracą, w domu, z emocjami. A on musi być ciągle czymś zajęty, nie znosi nudy. A spokój z książką w ręku to prawdopodobnie nuda, chyba że mu się spodoba, ale najpierw trzeba zacząć czytać. A czasu mało, bo trzeba grać! Z kolegami! No i uczyć się.

Ale i tak to by raczej nic nie zmieniło, gdyby mu matka nie pozwalała, słuchał się troszkę do 12 roku życia. Teraz to on ma więcej pieniędzy niż matka, i to ona się musi słuchać.

Bardzo trudno samotnie wychować syna, może i córkę też.

Dziecko potrzebuje dwojga rodziców, rodziny, dziadków. Jeśli ich nie ma, czy zbyt rzadko widuje, jego czasem i życiem może dziś zawładnąć gra, internet, świat nierealny, ale pełen zabawy i pełen wrażeń bez pokrycia w życiu.

Zaczyna się życie digitalne, w wyobraźni, życie nierealne, a zawładające czasem, emocjami, odciągające od prawdziwego świata i budowania prawdziwych relacji z innymi, od uczenia się życia naprawdę.

😔😔😔😔😔

Zbyt dużo czasu się traci.

Nawet jeżeli ktoś ma najlepsze oceny i radzi sobie świetnie w szkole, na studiach czy w pracy.

Prawdziwe życie wymaga zdobycia jeszcze innych umiejętności niż tylko intelektualnych, czy w grach. Zbyt wiele wydaje się na coraz lepszy, droższy sprzęt komputerowy itp. Jak nie XBox, to Wii czy Nintendo.

Wyrasta pokolenie graczy komputerowych i prawie sztucznej inteligencji.

Życie emocjonalne, życie prawdziwe przechodzi na margines.

Jak dojrzewać emocjonalnie w świecie digitalnym?

Świat się zmienia

Trzeba się przyzwyczaić.

Świat się zmienia.

To dziwne, dla wielu starszych to trudne do pojęcia i do zniesienia.

Co było, minęło.

Dobrze, że moi rodzice tego nie dożyli, tylu różnego rodzaju zmian.

I ja się dziwię. Trudno zrozumieć i zaakceptować, co jest dziwne i bez sensu, a tyle osób pragnie właśnie tego nowego, nie starego.

Nowe mody, nowe pokusy, nowe grzechy, nowe zaniedbania i nowe wyzwania. Nowe wolności i nowe dziwactwa.

Młodzi łatwo przyjmują nowe. Stare kojarzy się z próchnem, z przeżytkiem, ze śmieciem do wyrzucenia. Ludzie tracą poczucie ciągłości wydarzeń, przyczyn, skutków i odpowiedzialności za to, co budują po tym, co było.

Tradycja to jakaś fikcja historyczna, jak stare obrazy, które pokazują, to co odeszło. Bez zobowiązań.

Smutne. Dużo tracimy na drodze do postępu bez głowy i serca. Tylko dla forsy, wygody, mody. Zbyt dużo pieniędzy w pustych głowach bez wyobraźni i etyki.

Tradycja przestaje dotyczyć nawet pogody.

Czy ludzi dobrej woli jest więcej???

Zaczynam w to coraz bardziej wątpić.

Czy nadejdzie koniec świata? Którego świata?

Na tym świecie świat światem, brat bratem pomiata.

Chyba nie tak miało być?

Na tym świecie ważne jest tylko to, co własne.

I tego nigdy nie jest dość.

A ludzi coraz więcej.

Pszczół coraz mniej.

Mrówki harują, dinozaury balują.

Bieda z nędza próbują dotrzeć, by ją zauważyli ci, co u niej tylko na urlopie byli i pośród nędzy i rozpaczy świetnie się bawili.

Nędza z domu wypędza.

Może i tych bogatszych w końcu wypędzi, gdy się rozgości.

Jak długo można karmić nieproszonych gości?

Jak długo będą zadowalać się kawałkiem suchego chleba z „pańskiego“ stołu.

Inni będą balować na balu przebierańców i erotycznych tańców. Umalowani, ubrani, najlepsze marki, sklep drogi, nie tani.

Tania będzie tylko „Tanja“, w pracy bez ubrania.

Życie to bal nad bale.

Jednych na bal zapraszają, innych na bal nabijają, z innych się na balu nabijają.

Zakochanie

Zakochanie spada na mnie nagle i niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba. Rzadko. Jeden na stu… mi się podoba z urody i osobowości.

Poraża jak piorun. W ciągu kilku minut. Bardzo stymuluje erotycznie.

Rozpala zmysły, wyobraźnię i uczucia, erotyzm, pragnienie seksu.

Zawłada duszą i ciałem jak narkotyk szczęścia…, a z czasem nieszczęścia… (jak ukochanej osoby brak).

Gdy tęsknisz, chorujesz, cierpisz, płaczesz, jak na odwyku od miłosnego narkotyku. Jak kotka na gorącym blaszanym dachu.

I tak miesiącami, może i latami.

Z czasem robi się lepiej.

Odwyk duszy i ciała działa. Zwłaszcza bez widzenia, bez kontaktu.

A pewnie i razem to zakochanie przechodzi albo w miłość albo w nic, albo w nienawiść.

Zakochanie może przerodzić się w miłość na żyznej dla miłości glebie.

Miłość może też rosnąć powoli, stopniowo, z czasem, z bliskością, dojrzewać jak owoc od wiosny do lata.

Dojrzały owoc jest piękny i pyszny.

Znam niewiele osób, które były zakochane i niewiele, które naprawdę kochają. No chyba, że siebie.

Jedna koleżanka powiedziała, że mi zazdrości, bo sama nigdy tak nie czuła (mężatka, miała kilku facetów jako panna).

Obserwowała moje „odloty“ i „upadki“ w stylu Ikara. I nie wiedziała, co przechodzę. Ale była zaciekawiona, bo nie przeżyła tego.

Miłość to także przyjaźń, troska, pomoc, zaufanie, bliskość, erotyka, przywiązanie, wspólny dom, dzieci i rodzina, życie dla najbliższych i z nimi, lojalnie, z szacunkiem, szczerze, bez kłamstw i fałszu. To spędzany razem czas, w radości, smutku, chorobie, w złości, to wspólne pokonywanie problemów, życie razem.

Miłość nie przechodzi w nic, jest w sercu jak serce w człowieku, dopóki żyje. Miłość nie przechodzi w nienawiść, albo tylko w złość i żal, rozpacz, o ile zostanie zawiedziona, oszukana, zdradzona dla zabawy.

Miłość, zakochanie to sąsiedzi zazdrości, mieszkają w tym samym domu, w tym samym sercu. „Nie ma miłości bez zazdrości“, śpiewała Violetta Villas. Ja też tak myślę. Zazdrość można ujarzmić, oswoić, ale przechodzi razem z miłością…. w żal, rozpacz, w szaleństwo.

Zrozpaczony człowiek jest zdolny do okrucieństw.

BAFÖG, Stipendium

Bafög und Stipendium sind eine große Hilfe für Studenten.

Diese Hilfe sollten Studenten bekommen, die wirklich studieren und lernen wollen/können!

Und nicht bloß eingeschrieben sind, ein falsches Fach gewählt haben und kaum Chancen haben, im normalen Zeitraum oder überhaupt fertig zu werden.

Was bringt es, wenn man Studenten lehrt die 6 – 8 Jahre für Bachelor brauchen??? Bachelor sollte man nach 3 Jahren schaffen, unter normalen Umständen.

Oder 10 Jahre für ein Masterstudium…??

Was bringt es, wenn von 100 Informatik-Studenten nur ca. 50 – 60% die Prüfung bestehen? 40 – 50 % verstehen nicht, was zu tun ist.

Warum müssen Dozenten und Professoren ihre Zeit mit diesen Studenten verbringen, die sich für den Beruf nicht eignen, 40 – 50 % völlig unsinnige Tests korrigieren?

Warum müssen die Studenten frustriert erst nach einigen Monaten feststellen, dass sie hier mit ihrem Berufswunsch völlig falsch sind.

Eine Aufnahmeprüfung oder Numerus Clausus wären sinnvoller, denke ich.

Kobiety

Kobiety mają trudniej.

Albo chcą, albo muszą urodzić dziecko.

Często okazuje się jednak, że dziecko to okaz cech wstecznych ewolucji, czyli tzw. „brakujące ogniwo“ między małpą a człowiekiem. Zdarza się, że powiją brakujące ogniwo rozwoju ewolucyjnego z przyszłości i urodzą kogoś zbliżonego do sztucznej inteligencji czy robota.

Każdą z wersji ogniwa cechuje niski poziom empatii, albo jeszcze nie wykształconej, albo już zanikłej.

Tak się może zdarzyć!

Trzeba marzyć.