Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?
—-
Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…
———–
Opętana chęcią kochania
Zachwycona uczuciem miłości
Dałabym wiele,
by powróciło,
porzucona przez miłość w młodości…
Odrzucona przez nią
razy wiele
By powróciła, dałabym wiele…
—–
Es gab eine Zeit,
die es nicht mehr gibt,
Eine Mutter, die ihre Kinder liebt,
lebt heute nur noch im Buch,
das ihr Sohn geschrieben,
wo er ihre Liebe, ihr Schicksal hat beschrieben,
was die Familie erlebt und erlitten… Worum musste sein Vater nach dem Krieg bitten..?
Was hat sein Vater verdrängt und verschwiegen…
Der Sohn beschreibt,
was Gott später wird abwiegen…
—————–
Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?
———–
Jeder weiß, wer sie versucht,
Liebe ist eine schlimme Sucht
Liebe macht glücklich und zerstört, sie macht verrückt und verstört,
wer sie probiert hat,
möchte davon mehr,
Liebe macht blind und taub
und man bereut einiges hinterher…
—————
Panie Adamie,
ależ z Pana geniusz
języka i myślenia!
Dzieła Pana, Mickiewiczu,
są nie do powtórzenia!
Wierszem opisał Pan życie
przyrodę, historię i ludzi…
Andrzej Wajda z aktorami
tych ludzi do życia zbudził…
Film wzrusza, porusza:
Pana Tadeusza
Zosię i Telimenę
Soplicę i Hrabiego,
Horeszkę i Gerwazego…
szlachtę i Moskali
Poeta ludzi ocalił
i krajobrazy cudne
od zapomnienia!
O Mickiewiczu i Wajdo,
dziękuję za te uniesienia
za te obrazy i słowa
które po latach
trafiają do mnie od nowa..
——————-
Gdy byłam młoda
byłam pełna nadziei
i byłam pełna marzeń
Byłam pewna, że to ja
kontroluję ciąg mego życia zdarzeń
Teraz za mą pychę i dumę
często żałuję, pokutuję…
Bóg dał mi nauczkę pokory
w samotne długie wieczory…
Jestem kowalem swego losu…
Jak sobie pościelę, tak się wyśpię…
Stanie się, co pomyślę…
Bzdury i ułuda…
Tylko Bóg sprawia wszystko
i karę za zło
i wszystkie w życiu cuda…
Myślę, że diabeł jest jego wiernym sługą,
którym się posługuje, lecz nie za długo…
Bo nie ma tego złego,
coby na dobre nie wyszło…
Jeżeli nie dzisiaj tobie,
to może komuś na przyszłość…
————–
Co wie poeta,
którego tu nie było?
Co on widział i słyszał?
Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego
przecież się odbyło…
Co on widział za oceanem?
Matki i żony zapłakane?
On żył spokojnie i pisał, co chciał,
lub kto mu wtedy forsę za to dał…
O komunistycznej Polsce i
antykomunistycznej wojnie…
W Stanie wojennym on spał spokojnie…
Pewnego dnia otrzymał nagrodę.
Dlaczego?
By jego wiersze weszły w modę?
Do tamtej pory mało kto
on nim w Polsce wiedział i słyszał.
I mało komu jego brakowało.
Cenzura aż tak wredna?
Czy zainteresowania mało?
Poecie na lata stare
do Polski się zachciało…
Wreszcie ją tylu mu wybudowało!
Poeta wrócił po latach wielu
w jakimś celu…
Może grób chciał mieć na Wawelu?
————
Kim jest poeta
który w czasach trudnych
opuścił kraj i kilka ulic nudnych
Zamienił je na Paryż
Francuską więc stolicę
i wolał dalej żyć nie w Polsce
ale w Ameryce!
?
Po latach wrócił z Noblem w ręku
do kraju, który z czasem
nabrał więcej wdzięku…
I nie był już tak nudny i szarawy
jak tuż po wojnie
na tle zgliszcz Warszawy
Ponieważ Kraków podobny do Wilna
łaska poety była mu przychylna
Po latach emigracji
zamieszkał w tym mieście
No bo wybudowali
kino, teatr i wszystko w tym mieście…
A kto budował?
Lud głupi i mały,
co to po wojnie nie wyjechał
ale pozostał w mieszkaniach za małych
Na koniec lud ten dostał
od poety wierszyk na swój temat
Noblista w nim opisał
swój myślenia schemat
„Który skrzywdziłeś…“
zaczął wiersz słowami
i dał go wyryć na pomniku martwych
literami…
Tak to poeta cierpiał wraz z narodem
przy coca-coli w USA,
gdy naród cierpiał głodem…
I gdy niektórzy dali się zabijać
poeta wolał w USA dolary zbijać…
Więc dziękujemy CI POETO
za Nobla i twe wersy przeto…
———–
Chciałabym być w Warszawie
przejść się po warszawskiej trawie
Pojechać na Cmentarz Bródnowski
zobaczyć Pałac Wilanowski
Odwiedzić miejsca znajome
gdzie wierzby płaczą pochylone
Gdzie stoi Pałac Kultury
gdzie polskie są mury i chmury…
Zobaczyć moją stolicę i całą okolicę…
——
Familienoper
Die Musik?
Nicht zu empfehlen!
Soll sie alle Seelen quälen?
Wie sie meine hat gequält?
Eine Oper?
Wo die Melodie fehlt?
Lauter Klänge – grauenvoll!
Jemand findet das ganz toll?
Jede Menge seltsame Klänge…
Furchtbar für die Kinderohren…
auch Erwachsene erfroren..
bei den Lauten eines Irren,
der Musik will imitieren…
Eine Oper?
Danke, nein.
Das ist kein Geschmack, nicht mein.
—
Miłość matki jest szalona,
miłość matki nie zna granic,
ciosem syna powalona,
matka cios ten weźmie za nic…
Nawet kiedy syn się kłóci,
matka syna nie odrzuci,
matka zrobi mu kolację
a na koniec przyzna rację…
Miłość matki ponad życie,
ponad jej własne marzenia
Miłość matki nie pojęta,
miłość nie do powtórzenia
Taką miłość trzeba przeżyć
aby móc w tą miłość wierzyć
Czy ta miłość to głupota?
Czy to może jakaś cnota?
Pewnie taki jest los matki,
która kocha swoje dziatki…
——–
Każdy próbuje jakoś przeżyć
każdy musi się z losem zmierzyć
nie wymarzonym
z partnerem nie wyśnionym
z dzieckiem nie bez problemów
z pracą bez wielkich tantiemów
z nieznanym i przerażającym
z życiem często smucącym…
😦
z życiem pełnym chorób
z końcem nawet śmiertelnym
z Happy Endem – kto Bogu wiernym
——
zdrada,
z każdej strony się zakrada
nie uciekniesz sam od zdrady
bo na zdradę nie ma rady
zdrada jest wpisana w życie
miły uśmiech to jej krycie
nie rozpoznasz zdrady z góry
trafi cię jak bomba w mury
nagle i niespodziewanie
zdrada obok ciebie stanie
i porzuci na zdychanie…
na samotne umieranie…
—-
Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Media sprzedają, bo na tym g. zarabiają…
Markowe nazwisko sprzeda wszystko…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Wszędzie wygląda ŁADNIE!
Kto to jest? Kto zgadnie?
——
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
———–
Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…
——–
Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…
Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej
tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…
———–
Bóg nam daje tyle lat,
byśmy naprawiali świat,
lecz co robi większość z nas?
Patrzy w lustro, gdy przemija czas…
Własną forsę liczyć chce,
choćby wszystkim było źle…
Fe…
W obliczu śmierci wszyscy cichniemy
W chwili śmierci wszystko traci znaczenie
śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy
śmierć zabiera nas, a my idziemy…
śmierć zabiera każde marzenie
tylko wiara daje nadzieję
Tylko Jezus daje życie nowe
więc się nie bój, jeśli krzyż masz –
życie wieczne masz też pewnie gotowe…
———
Jak o tobie zapomnieć
WARSZAWO?
Gdzie wszystko na lewo i prawo
TO mój DOM!
Kiedy każda ulica,
dawnych marzeń obietnica
i cudownych przeżyć tom…
Jak zapomnieć o tobie
mój kraju,
nie chcę do innego Raju…
Chcę do Polski, chcę do Warszawy,
tam są moje wszystkie ważne sprawy…
Tam chcę żyć,
bo tutaj tylko tęsknota…
chociaż jest co jeść i pić…
Tu przetrwałam,
tam życie miałam,
tam wszystko kochałam…
Tam jest dom…
Wyrwałam się z korzeniami,
by płakać dniami i nocami…
W Warszawie odżywam, oddycham,
a nie – powoli wegetując – zdycham…
———-
Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…
———-
Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…