Powitajmy Rok Nowy
Pożegnajmy Rok Stary
W Nowym Roku jak zawsze
brońmy Boga i wiary!
I nie dajmy się kupić
za pieniądze od diabła
Lepiej zbytnio nie utyć…
niż sprzedać duszę dla sadła…
Zapomnieliśmy ich zaprosić?
Sami przyjdą i się z nami podzielą, naszym domem,
łóżkiem i pościelą…
Biedni z całego świata
ruszą wspólnie do naszego stołu.
I możemy być wdzięczni,
gdy zostawią nam miskę rosołu…
Tak już było i tak znowu będzie.
Gdzie bogacze bez serca –
wojna wszędzie…
———
Planeta małp.
Na niej ja i kilka osób.
Trudno tu spotkać kogoś,
kto myśli w podobny sposób.
Planeta małp.
Na niej stosunki międzyludzkie
udawane.
Na weselu tańczy tu
diabeł z bałwanem.
A ci najmilej uśmiechnięci –
czekają tylko, by ci świnię wkręcić…
więzienie domowe
przez ponad 50 lat
nie padło miłe słowo
nie zwiądł od męża
żaden kwiat
w kieracie obowiązków
mama
latami zamęczona
kobieta samotna
żona
Mieć dziecko –
jedno wielkie pragnienie, marzenie….
I nagle…
Człowiek sterroryzowany na całe życie…
na własne życzenie… 🙂
Są też chwile czczęścia i radości…
Gdy dziecko się bawi i ma gości…
Z kolegami zawsze weselej i fajnie…
Z rodzicami nudno normalnie…
—————–
Du berührst meinen Körper,
du berührst nicht mein Herz…
Früher wäre es eine Wunde,
heute ist es ein schlechter Scherz…
————
Przeszedłeś po mnie
jakbym była tylko cieniem
Nawet w słońcu
nie zauważyłeś,
że stoję obok
Tylko mój cień
podnieść się
już nie może
Panie Boże,
nasza nadziejo,
Panie Boże,
nasza opoko,
Dzięki Tobie
da się tu wytrzymać
Wierzę w to głęboko…
Tylko z Tobą
w sercu i umyśle
da się przeżyć to,
co los nam przyśle…
A na koniec
gdzieś u niebios bramy,
z tobą w sercu –
nie umieramy…
Zawód Ksiądz,
jak wodzirej od Pana Boga
Daje nadzieję,
tam gdzie samotność i trwoga…
Gdzie grzech ci ciąży,
tam zapytasz Księdza
Gdy choroba, gdy bieda i nędza…
Wołasz go
w chwilach bardzo trudnych
I radujesz się z Księdzem
w momentach przecudnych
Na chrztach i ślubach
nawet na weselach
Ksiądz w każdej chwili
błogosławieństwa udziela…
Nie może zabraknąć kościoła
i nie może zabraknąć wiary
Nie może zabraknąć kościoła
gdy człowiek chory i stary
Nie może zabraknąć kościoła
dla młodzieży i dzieci
by wiedziały, dokąd trafi diabeł…
a dokąd anioł doleci…
Nie może zabraknąć kościoła
bo bez niego droga niejasna…
Diabeł wyprowadzi w pole
i wszelka nadzieja zgasła…
————
Polska Madonno z dzieciątkiem na ręku
jesteś obrazem miłości i wdzięku.
Dałaś nam przykład jak dziecko wychować
i nas do syna twojego doprowadź!
By nie błądzili ludzie słabej wiary
dajesz nam przykład jak znosić ofiary.
Miej pod opieką całe ludzkie plemię
pozwól ocalić i wiarę i ziemię.
————–
Królowo egoizmu
matko diabła
Niech cię ziemia pochłonie
chcę byś się w otchłań zapadła
z której już nie powrócisz
i nikogo nie skusisz
na pieniądze, uśmiechy i grzechy…
Koniec twojego show
i twojej tu uciechy…
———–
Meine Sehnsucht ist eingeschlafen
sie hat es sich bequem gemacht
zwischen den sieben Sachen
wo mein Kind spielt und lacht…
Meine Sehnsucht schläft
wie das Dornröschen
und wartet, geweckt zu werden,
denn ich habe nicht nur ein Zuhause
nicht nur eine Heimat auf Erden…
—————
W samotności
myśl krąży wokół myśli
i żadna nie może drugiej pomóc
Wzajemne towarzystwo jest złudne
a ich niby dialog to jednak monolog
Można tak spędzić chwilę, dzień…
Ale kilka lat???
O czym tu jeszcze rozmawiać,
gdy temat już dawno wyczerpany…
A myśl wciąż krąży wokół myśli…
———-
Często pokochana
nagle porzucona…
Dla nieobecnego męża
nieobecna żona…
Wzięta do niewoli
wbrew jej własnej woli…
Czeka, nie wie na co…
Mało za to płacą…
Chyba dwóch się bije…
I to nie na kije…
————
Zabiorą nam Boga
wprowadzą sex-shopy
Nie będzie Kościoła
nie będzie Europy
Zabiorą nam Boga
wprowadzą burdele
Nie będziesz się modlić
w niedzielę w Kościele
Zakupy zastąpią msze
i wszystkie święta
I drogie wyjazdy
w mało święte miejsca
Umiaru zabraknie
gdzie pieniędzy wiele
Nie będziesz się modlić
w niedzielę w Kościele
————-
Życie to egzystencja duszy,
która bez ciała nigdzie się nie ruszy.
A gdy ciała przybywa,
egzystencja rzadziej od ziemi się odrywa…
Gdy ciała jest nie wiele,
też nie jest dobrze…
Zdrowego ciała trzeba duszy.
Zdrowej duszy potrzeba w ciele.
———-
Inni ludzie mają w ich domach inne dzieci,
a jeśli tamci zmartwychwstaną,
w swych domach innych ludzi dziś zastaną?
Tak być nie może Panie Boże…
Inaczej będzie może?
————-
Oprócz niego potrzebuję ciebie
w moim małym domu pod chmurami
Chcę, żebyś nas pokochał
i tutaj pozostał z nami
Nie chcę widzieć cię tylko przypadkiem
Nie chcę spotykać jedynie ukradkiem
Chcę za rękę z tobą iść ulicą
Nie chcę, byśmy byli tylko tajemnicą…
Chodź do mnie i pozostań
tu, gdzie cię nie ma od lat
Zbyt długie jest życie,
by samotnie czekać
By ciebie szukać,
zbyt wielki jest świat
Samotność straszy pustką
rozbrzmiewa ciszą łez
A one jak modlitwa
nigdy nie kończą się
Byś wreszcie się pojawił
i nie zostawiał tak…
W tej ciszy i w tej pustce
umiera w klatce ptak…
————–
Kto nigdy nie kochał,
ten nie wie,
jak żyje się bez tej miłości,
bez szczęścia, bez radości…
Kiedy każdy oddech to smutek,
każdy dzień tej rozpaczy skutek…
Nawet jeśli o niej na chwilę zapomnisz,
Żyjesz w swoim ciele jak bezdomny…
—————-
Tak mi bez ciebie jest chłodno
puste miejsce wypełnia tęsknota
za dotykiem twojej czarnej skóry
za spojrzeniem z czarnego złota
za naszym ciepłym westchnieniem
i za tą gorącą rozkoszą
gdy dwa ciała razem się unoszą
by przepaść w siebie
kiedy byliśmy w biało-czarnym niebie
W tamtym pokoju…
U ciebie…
—————
Du hast aus meinem Becher getrunken
und du hast ihn weggestellt
Ich verdurste und bin betrunken
Ohne dich steht mein Becher leer…
Ohne dich atme ich Einsamkeit
jeden Tag, jede Nacht aufs Neue
Ohne dich kann ich nicht glücklich sein
und kann mich nicht mehr freuen…
————-
God gave me the chance
to live far away
from those
who killed me slowly every day
From those who stole my energy
God made me free
—————–
Można kogoś tak kochać, świata nie widzieć
poza nim, poza nią,
przyrzekać, że na zawsze razem już zostaną…
tak szczerze, bez obłudy, z całego serca wierząc….
A kilka lat i rozwód i nikt już nie pamięta,
dlaczego spędzał z nim, czy z nią, sylwestra i inne święta…
Dlaczego na fotografiach razem, razem, razem…
Po latach łączą ich już tylko zdjęcia z krajobrazem…
—————
Ich bin Deutscher
ich bin hier geboren
Deine Eltern kommen doch
aus Russland, aus dem Iran
oder aus Polen
Ich bin Deutscher
ich war hier ein deutscher Schüler
Andere haben mich gemobbt
nun zeige ich euch, was ich fühle…
Ich fühle Wut und Hass
ich fühle Ohnmacht…
Und diese Waffe gibt mir Macht!
Zu spät, zu einsam
als Deutscher in Deutschland zu leben…
Ich weiß, zu spät, um mir und um euch zu vergeben….
———–
Ich brauche
2 Wochen Urlaub
vom eigenen Leben
Jemand anders
ganz woanders sein…
Ohne Mann, ohne Kinder…
2 Wochen allein
———–
takie były czasy,
że nie wiadomo było,
czy ich wszystkich na długo zamkną
czy ich wszystkich zabiją..?
czy ich rodziny i dzieci będą miały co jeść?
dziś się im zazdrości i na nich pluje
zamiast oddać im
należną im cześć
za to że nie wywołali trzeciej wojny światowej
ale doprowadzili do zgody
nawet pogrudniowej…
10 lat minęło
od naszego spotkania
w samolocie
Kiedy to moja dusza spotkała
twoją duszę w locie
Od kiedy wszystko zaczęło być
jasne i dziwne
A słowa zmieniły znaczenie
na przeciwne
Czekam, żeby na jawie
spotkać Cię na zawsze
Nie w kosmosie,
na ziemi chcę na Ciebie patrzeć…
————–
5. September 2016 •
Du warst jung – du wirst alt
Du warst heiß – du wirst kalt
Du warst dumm – du wirst klug
Das ist oft nicht genug…
Du warst schön – du wirst hässlich
Du warst superschlau – du wirst vergesslich
Du warst gesund – du wirst krank
Das ist des Schicksals Dank…
10. September 2016 •
Pewnego dnia trzeba odejść
opuścić nagle ten sen
zapaść się w ciemność
czy powrócić… na trzeci dzień?
Ty sam wybierasz
czy żyjesz wiecznie
czy umierasz…
Lecz nie wiesz
lub nie wierzysz
że tak jest.
Co wolisz?
Koniec życia…
czy życia trudny test?
Co wolisz?
Sam wybierasz
czy żyjesz wiecznie
czy umierasz…
13. September 2016 •
Przywykłam do życia w ciszy
przerywanej nie moim śmiechem
Przywykłam do życia
w przyjaźni z własnym oddechem
Cisza mnie nie przeraża
przeraża mnie brak pieniędzy
życie w ciszy jest spokojne
straszne jest życie w nędzy…
13. September 2016 •
Spotkanie po latach
Jak powitać kogoś
kto dawno zapomniany, pochowany…
w krainie byłych znajomości?
Nagle ubrany we własną skórę i kości
staje przed tobą jak żywy…
jak prawdziwy…
Co powiedzieć?
Czy wstać, czy siedzieć?
Podajesz rękę,
by skończyć rozterek tych udrękę…
Czy my się znamy? Co słychać?
Wszystko okej.
Rozmowy koniec…
I duszy lżej.
24. September 2016 •
Co się stało, to się nie odstanie
na próżno płacz i narzekanie
Pomyśl, co robisz
zanim coś zepsujesz
bo potem żałujesz i żałujesz…
Często już nie naprawisz
tego, co zmarnujesz…
29. Oktober 2016 •
In deinen Augen
habe ich mich gefunden
in einem Paradies
für einige gemeinsame Stunden
In deinen Augen
habe ich mich verloren
Ich weiß es nicht:
Bin ich gestorben?
Oder bin ich jetzt neu geboren?
In deinen Augen ist meine ganze Welt
und alles, was mir gefällt.
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 30. Oktober 2016 •
Przemijanie
jak ciemna noc
nadchodzi krok za krokiem,
po woli
Nim się obejrzysz
ktoś lub coś znika, czegoś brak
zębów, włosów, własnej woli…..
W ciemności sam
snujesz się jak własny cień
w świetle księżyca
Nie cieszy cię już żaden dzień
żadna nie cieszy obietnica
Już wiesz,
że wkrótce znikniesz jak ci inni
i jak to wszystko…
Tak skończy się
to bezradosne,
przydługie widowisko…
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 6. November 2016 •
my only child
my greatest love
my sadness
my happiness
if you have 3 children
maybe you must love
anyone less…
???
19. November 2016 •
Nie przywiązuj się do szafy,
zwłaszcza w nie swoim mieszkaniu, w sklepie, czy u przyjaciela…
Nie przywiązuj się do fotela, ani do żadnej innej rzeczy…
Bo z tego przywiązania nikt cię nie wyleczy…
A tęsknota doskwiera…
i po woli razem z tobą
ze smutku umiera…
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 19. November 2016 •
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…
Es kommt die Weihnachtszeit…
Der Weihnachtsmann ist nicht mehr weit…
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…
Von Adam nach einem Streit an seine Mutter:
Du bist meine Mutter
Und brachtest mir mein Futter
Du warst immer für mich da
Auch wenn ich undankbar war
Ich hoffe, du kannst mir vergeben
Und mit mir noch weiter leben
In Liebe
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 15. Dezember 2016 •
Modepolizei
Sie achtet auf jedes Detail
Sie hat ihre Boten
sie werden dich auslachen
sie werden dich verspotten
KAUF DIESE KLAMOTTEN!
Sie werden so lange warten
bis du kaufst
was sie erwarten
Sonst hast du schlechte Karten…
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 27. Dezember 2016 •
Panie, daj mi wytrzymać
to wszystko
To smutne i okrutne widowisko
przez sto lat…
Ten podły, zakłamany świat
pełen wad
Gdzie twój najbliższy często
to twój kat
Ojciec, matka, siostra,
syn, córka, żona,
mąż czy brat…
Alte Fotos
ein fremdes Leben
gefunden im Altpapier
diese Menschen wird es nicht mehr geben
doch sie waren hier
—————-
von Adam:
Du bist meine Mutter
Und brachtest mir mein Futter
Du warst immer für mich da
Auch wenn ich undankbar war
Ich hoffe, du kannst mir vergeben
Und mit mir noch weiter leben
In Liebe 🙂
my only child
my greatest love
my sadness
my happiness
if you have 3 children
maybe you must love
anyone less…
???
Przemijanie
jak ciemna noc
nadchodzi krok za krokiem po woli
Nim się obejrzysz
ktoś lub coś znika, czegoś brak
zębów, włosów, własnej woli…..
W ciemności sam
snujesz się jak własny cień
w świetle księżyca
Nie cieszy cię już żaden dzień
żadna nie cieszy obietnica
Już wiesz,
że wkrótce znikniesz jak ci inni
i jak to wszystko…
Tak skończy się
to bezradosne
przydługie widowisko…
Co się stało, to się nie odstanie
na próżno płacz i narzekanie
Pomyśl, co robisz
zanim coś zapsujesz
bo potem żałujesz i żałujesz…
Często nie naprawisz
tego, co zmarnujesz…
Spotkanie po latach
Jak powitać kogoś
kto dawno zapomniany, pochowany…
w krainie byłych znajomości?
Nagle ubrany we własną skórę i kości
staje przed tobą jak żywy…
jak prawdziwy…
Co powiedzieć?
Czy wstać, czy siedzieć?
Podajesz rękę,
by skończyć rozterek tych udrękę…
Czy my się znamy? Co słychać?
Wszystko okej.
Rozmowy koniec…
I duszy lżej.
Przywykłam do życia w ciszy
przerywanej nie moim śmiechem
Przywykłam do życia
w przyjaźni z własnym oddechem
Cisza mnie nie przeraża
przeraża mnie brak pieniędzy
życie w ciszy jest spokojne
straszne jest życie w nędzy…
Pewnego dnia trzeba odejść
opuścić nagle ten sen
zapaść się w ciemność
czy powrócić… na trzeci dzień?
Ty sam wybierasz
czy żyjesz wiecznie
czy umierasz…
Lecz nie wiesz
lub nie wierzysz
że tak jest.
Co wolisz?
Koniec życia…
czy życia trudny test?
Co wolisz?
Sam wybierasz
czy żyjesz wiecznie
czy umierasz…
takie były czasy,
że nie wiadomo było,
czy ich wszystkich na długo zamkną
czy ich wszystkich zabiją..?
czy ich rodziny i dzieci będą miały co jeść?
dziś się im zazdrości i na nich pluje
zamiast oddać im
należną im cześć
za to że nie wywołali trzeciej wojny światowej
ale doprowadzili do zgody
nawet pogrudniowej…
Ich habe 5 Wochen lang von Mo bis Fr Unterricht gehabt und bin fix und fertig.
Die Alphagruppe ist so anstrengend, weil einige pausenlos stören. Ähnlich wie in der Sonderschule.
Ich bin doch nicht da, um sie bloß die ganze Zeit zu beruhigen. 3 erwachsene Männer streiten immer wieder oder spielen laut miteinander. Abwechselnd, wie kleine Jungs im Kindergarten oder in der Grundschule. Ich frage mich, was das soll? Sie sind um die 30… Der Lehrerin zeigen sie wenig oder selten Respekt.
Einer flippt immer wieder aus, wenn ihm langweilig ist oder ihm was nicht gefällt, z.B., wenn er ermahnt wird, dass er nicht laut mit anderen auf Arabisch jederzeit reden darf. Kein Respekt, kein Benehmen, keine Lust, Deutsch vernünftig zu lernen. Gestört.
Einige Teilnehmer möchten lernen, aber es ist mit den anderen ziemlich schwer, zu lernen. Die Frauen sind fleißig aber eingeschüchtert.
Aus unserem Raum dürfen wir direkt in den anderen Klassenraum. Also muss man die Aktivität aufs Minimum reduzieren, auch wenn jemand auf die Toilette muss, muss er durch den anderen Raum, wo Unterricht stattfindet. Es schränkt einen ziemlich ein.
Wenn ein Zug vorbeifährt und die Fenster auf sind, hören wir nicht viel im Klassenraum, außer den Zug. Wenn die Fenster im Sommer zu sind, ersticken wir bald… Die Tür öffnen und lüften geht nicht……. da dort eine andere Gruppe sitzt. Wenn die eine CD hören, hören wir mit…
Es ist Stress und ein Teilnehmer verlangt nach SPASS!
Spaß will er haben!
Er ist aus Syrien geflohen, Deutschland hat ihn aufgenommen und er will jetzt Spaß haben! Unter 1200 Euro geht er nicht arbeiten, ruft er laut im Klassenraum, ungefragt. Dass er Geld vom Jobcenter bekommt, kommentiert er mit einer Frage: „Das ist Geld??????“
Also bitte Spaß und Geld für alle!
Zawód Ksiądz,
jak wodzirej od Pana Boga
Daje nadzieję,
tam gdzie samotność i trwoga…
Gdzie grzech ci ciąży,
tam zapytasz Księdza
Gdy choroba, gdy bieda i nędza…
Wołasz go
w chwilach bardzo trudnych
I radujesz się z Księdzem
w momentach przecudnych
Na chrztach i ślubach
nawet na weselach
Ksiądz w każdej chwili
błogosławieństwa udziela…
Nie może zabraknąć kościoła
i nie może zabraknąć wiary
Nie może zabraknąć kościoła
gdy człowiek chory i stary
Nie może zabraknąć kościoła
dla młodzieży i dzieci
by wiedziały, dokąd trafi diabeł…
a dokąd anioł doleci…
Nie może zabraknąć kościoła
bo bez niego droga niejasna…
Diabeł wyprowadzi w pole
i wszelka nadzieja zgasła…