
Happy New Year
in my home prison!
Next year alone…
l don’t know the reason…
Next year
no family, no friends…
Next year,
because this waiting
never ends…
Happy New Year!
Is someone here?
lt wasn’t love from the first sight
But it felt so right…
It felt so good
No one understood…
Why it went
so fast
to the end… 😔
Wirtualnie
znów nie mam nikogo
Wlecze się noga za nogą
a celu… brak.
Ni tak, ni siak…
Nic nie skutkuje
na te wirtualne „chuje“…
Ogólnie, chuj go wie…
Czy ktoś tu zjawi się…?
Czy długo będę ślęczeć tak
codziennie byle jak…
W mym wymyślonym świecie
na stronach w internecie…
Es geschieht
wieder ein Völkermord
doch niemand ist vor Ort
Niemand,
der etwas genauer weiß
In der Zeitung wird
aus schwarz… was weiß…
Alles ist doch nicht so heiß
Das ist alles ganz weit weg…
Das zu erfahren
hat keinen Zweck…
Sex służy prokreacji
powiedział religijny
małżonek
wkładając jej do ust
swój członek…
A więc kochanie,
nie połykaj!
Tylko zapłodnij się
i zmykaj…
Der Adel… und Geldadel..
Barone und Baroninnen
Sexsklaven plus Sexpartnerinnen…
Fürsten und Fürstinnen
plus Sklaven und Sklavinnen
Man braucht das Geld
nicht zu verdienen…
Man braucht bloß einen Billionaire…
Auch seine Frau stört gar nicht mehr…
So hat man Geld und gute Laune
auf Partys mit Spaß und Posaune!
Mit Verkleidung je nach Laune…
Reiche Männer liefern Kohle…
Frauen bieten ihren Mund…
Insofern jung und gesund…
Auch der Reiche muss mal ficken…
Lasst die Damen nicht ersticken…
Auf dem bunten Reichenball…
Ihr Leben ist ein Knall!
Nicht endender Wunderball!
Seks bez miłości
nie sprawia mi przyjemności.
Miłość bez seksu już wolę…
Seks bez miłości… pierdolę…
Niechciany kochanek
Uwali się taki
na ciebie
i jebie…
i jebie…
i jebie…
On czuje się
jak w niebie…
A ty kurwa… leż!
Jeszcze mów,
że tego chcesz…
Udawaj, że fajnie…
no że wiesz…
Bo co jutro kupisz
i co jutro zjesz?
Nosił wilk razy kilka,
lecz ja… nie chcę wilka.
Odrzekł czerwony kapturek
po długim namyśle…
Więc wilk mu pierścionka nie przyśle…
Kapturek woli leśnika, co też nieźle bzyka…
I to nie każdą modelkę, bo najpierw gra w butelkę.
Jak kogo wylosuje, to ją już miłuje.
To było po prostu
za wcześnie
By żyć życiem
na jawie
jak we śnie…
By się cieszyć
każdą zwykłą chwilą
Jak gdyby
nic się nie liczyło…
Tylko ta
pierwsza wielka miłość…
Tylko to oczarowanie
którego pamięć
na zawsze zostanie
Jak we śnie…
Szkoda, że to było
za wcześnie…
First the award, then a hug, then a kiss, then a fuck…
Award ceremonies for billionaires with pussys as attractions….
The world doesn’t believe in love in such cases.
It’s only poor and younger, old and rich…
He is the playboy, she is the bitch….
The more one shows it in public, the more pathetic it looks…
Wymiociny narcyza
schizofrenika
Literki ułożone w słowa
Gdy je czytasz
albo gra muzyka
albo boli cię głowa
Narcystyczny
świat fantazji
wymyślonych uczuć…
Wielka miłość
że mózg się lasuje
Wierzysz w tę namiętność
na początku
Z czasem wiesz
kto cię manipuluje
Rzygowiny narcyza
schizofrenika
Twój świat się topi i znika
Szaleństwem
można się zarazić
Szaleństwem
można się zachłysnąć
Radzę szaleńca zostawić
pod opieką lekarzy
i artystów…
Why I understand the most of the men without words and I don’t understand the most of women despite many words?
W tańcu
aksamit głaszcze aksamit
moja dłoń…
twoją skroń…
i szyję…
Nasze palce
łączą się splotami
Gdy tańczę z Tobą
żyję!
Wokół Ciebie
obok Ciebie
przy Tobie
W tańcu
kołyszemy się
szczęśliwi
Chcę
przy tej muzyce
zabrać Cię na parkiet
w każdej życia chwili…
Kupuj pierścionek
z oczkiem za miliard
bo tańsze mi się znudziły…
I przybądź tutaj
mój Królewiczu
miły albo nie miły…
Chuj, co powiedzą
o nas kibice…
że brzydka i że ty stary
Ale pierścionek
będzie za miliard!
Za amerykańskie dolary! $$$$
(Podałam pierścionka rozmiary!)
Dawno nie widział świat
takiej pary!
Młody też może być z tym pierścionkiem…,
a po mojemu:
z pierścionkiem może też być młody, dodaje oczku urody…
na co ty kurwa jeszcze czekasz?
wsiadaj do pociągu, kamyk zielony i wyruszaj w moje strony…!
AntwortenKommentiert von Joanna Komar Krupinska4 W
AntwortenKommentiert von Joanna Komar Krupinska4 W
AntwortenKommentiert von Joanna Komar Krupinska4 W
Auch eine Seele muss reifen,
um nicht zu weinen
um zu begreifen
Manchmal ist der Tod
leichter als das Leben
Manchmal muss es
ein Ende geben
damit der Anfang neu beginnt
Manchmal
erleichtert der Tod das Leben
Alles hat trotz allem
einen Sinn
Die Krankheit wollen wir pflegen?
Die Trauer wollen wir hegen?
Manchmal erleichtert
der Tod unser Leben…
Będziemy się kochać
w pięknym pałacu
z zielonych sosen
pod baldachimem nieba
zdobionego bielą chmur
i błękitem kosmosu
i złotem promieni słońca
lampionem naszego losu
na zielonym mchu
wśród borowików i muchomorów
i leśnych jagód do wyboru
każdego wieczoru
Będziemy słuchać muzyki
gdy zagrają słowiki
i pasikoniki
Unieszczęśliwił mnie i miał pretensje, że nie jestem szczęśliwa. (Były mąż.)
Kto wymyślił zegary?
Kto wymyślił noc i dzień?
Kto jest winny,
że on młody a ty stary…
Kto stworzył słońce i cień?
Chciałabym zatrzymać czas
w sobotę po południu…
Chciałabym w gorącym lipcu i sierpniu
nie pamiętać o zimnym grudniu…
Kto wymyślił zegary?
Kto wymyślił czas?
Kto wymyślił, że dzisiaj jesteśmy…
A jutro nie będzie nas…
—————-
Tam gdzie kiedyś Panna Młoda
przeminęła dziś uroda
Zamiast grona wielbicieli
chora leży dziś w pościeli
Po urodzie, po ogrodzie…
dawno temu była w modzie
Dziś nie pyta o nią nikt
mąż nie żyje ukochany
dawno zresztą zapomniany
nie ma już nikogo
A tak było pięknie
a tak było błogo…
Tam gdzie kiedyś Młoda Panna
leży stara babcia, Anna…
————————-
Das erste Mal, als ich dich sah
es war so weit und doch so nah..
In meinem Herzen spürte ich,
ich vergesse dich nicht…
Ich hoffte, dass du auch so fühlst,
mit mir deine Zukunft teilen willst
gemeinsam lieben, träumen, fliegen,
zusammen auf ’ner Wiese liegen…
Zu zweit auf eine Reise gehen,
denn diese Liebe wird doch nie vergehen…
Abend für Abend in deine Augen sehen,
denn diese Liebe wird doch nie vergehen…
Sie wird uns immer und überall begleiten,
denn diese Liebe ist für gute
und sie ist für schlechte Zeiten
Denn diese Liebe ist für alle Zeiten….
————————–
jestem raczej bliżej zera,
lecz marzy mi się kariera…
bo tęsknota mi doskwiera
but na nodze wciąż uwiera…
trzeba by na jakiś bal…
ale wróżka moja mała
chyba o mnie zapomniała
sześć to pal…
ani koni, ani dyni,
ani z ubraniami skrzyni…
same tylko są kłopoty
wypisuję więc głupoty…
jakby mnie ktoś jednak chciał
porwać kiedyś na ten bal…
to ja właśnie tutaj czekam
na tego skromnego człowieka…
————————
l am too old to fall in love
with someone l don’t know
l am too old
to believe the lies
l believed some years ago…
l am to sad to be happy
as l was happy long time ago
My happines was to see you
and pray that you don’t go…
It never worked
God never listened to my words
probably busy with some others
Now it’s too late
to meet, to hope
It doesn’t matter…
The only thing l miss today
is money
I should heave earned it
for my work
and for my love
honey….
Oktober 2018
————
Trzyma mnie tu uwięzioną
A sam tańczy sobie z żoną…
Śpiewa, tańczy, komponuje…
Ja zamknięta z głupim chujem…
Z dzieckiem razem wegetuję…
Występuje, przytupuje,
żona pięknie mu wtóruje…
A ja liczę dni do zgnicia
mego zasranego życia…
Na sam koniec Happy End…
niespodzianka i surprise
l have won the biggest prize!
Udać mogę się do Stanów
by ucieszyć jego fanów…!
Potrzeba mu rzeki z Marry…
Ona woli do cholery
gdzieś do Polski, pod Warszawę
Nie na Ameryki trawę…
ani nawet na trawniki
tej dalekiej Ameryki…
Huj i kurwa, co za los…
Ani Janek, ani Kloss…
Cowboy z duszą rockandrolla
wyrósł na dalekich polach,
w Nowym Jorku i Newarku…
ja w Bużyskach na jarmarku…
Ale para,
on gitara,
lecz ja mówię, zara… , zara…
Co mnie robić w Ameryce
po amerykańsku przecie
ja nie czytam i nie piszę
ni to w książce, ni w gazecie…
Jak po Polsku, tu w powiecie…
województwie mazowieckim…,
w okolicach Sokołowa…
Już mnie od tej Ameryki
aż zaczęła boleć głowa…
Po jakiemu i z kim gadać,
ledwo żem tu po niemiecku
wyuczyła zdania składać…
Chcę tu zostać albo w Polsce
stąd chociaż można dojechać
Niemcom także się udało
kilka razy nas najechać…
Odwiedziny to nie były
powód mieli niezbyt miły…
Ale czasy się zmieniły.
Z Ameryki jak z Saturna…
Boże jaka jestem durna…
Trzeba było w domu siedzieć,
nie wyjeżdżać na wojaże…
Trzeba było już za młodu tańczyć z diabłem w jednej parze…
Aby tylko nie samotnie,
gdyż tak robi się markotnie…
————————-
l love to be a woman
l love to be a man
l love to be a flower
l love to be an airplane
l love to be a lion
l love to be a cow
l love to be a cat
and l love to say: Maoooww
l love to be a fish
l love to be a bird
l love to be the music
Maybe you have some heard…
l love to be anyone or anything
lf l would have a chance
l love to rest, to work
sometimes l love to dance…
Sometimes I love to love
and sometimes l love to hate
Does anybody want
to meet me on a date?
——————————
When is tonight and where?
Here is the morning…
And an evening there…
lf l’d watch this girl longer
l’d fall in love with her…
Brakuje mi
twojej dłoni w mojej
i twoich oczu
w moich oczach
l tej miłości wyśnionej
oglądanej na barwnych
przeźroczach
Brakuje mi twojego serca
przy moim
na spotkaniu czułym i gorącym
Brakuje mi słów by opisać
stan ogólnie
brakujący….
——————
No one on my left side
No one on my right side
l’am sleeping beside…
————————-
Who wants to know
how it is
to live in a cage like this?
l the cage of my life
and someones crazy dream
about the person
he has never seen…
About his imaginary other life,
while he spends every day and night
beeing famous with his famous wife…
—————————
Nie rozumiem i nie muszę,
bo i tak się z tąd nie ruszę…
Bez pieniędzy żyjesz w nędzy…
Nawet praca nie popłaca…
Nikt ci nie chce darmo dać…
Diabłu bym sprzedała duszę…
Ale nie chce brać…
k… mać…
Ani mnie nie oddaje
ani mnie nie bierze…
Moje życie z każdym rokiem
staje się mniej świeże…
—————-
lch mag es leise,
wenn wir uns
im Schlafzimmer annähern
Wenn wir
auf eine wundersame Weise
einander ohne Worte verstehen
lch mag es,
deine Wärme
und deinen Atem zu spüren
lch mag es,
dich zu streicheln
dich zu berühren
lch mag es,
wenn du mit deiner Liebe
meinen Körper erwärmst
lch mag es,
wenn ich dich küsse
und du davon schwärmst
lch mag es,
mit dir einzuschlafen
und neben dir wach zu werden
Zusammen
ist das Leben schöner
in unserem Himmel auf Erden…
——————————
Wrzesień, nadchodzi jesień…
Spadają kasztany,
spadają żołędzie,
jesień niedługo przybędzie…
Liście leżą wszędzie…
Zimno będzie…
Słońce straci humor…
i my też stracimy…
Coraz bliżej do zimy…
Dzisiaj ciepło,
ostatnie oddechy lata
w tej części świata..
———————-
l don’t know what is going on….
l spend my life in a WC
while she is seatting on my throne….
😏
September 2018
l love you Mag!
The surprise is that l am stil married.
🤣
——————————
Nasz ślub odbył się w niebiosach
fotografował nas sam Marc Chagall
miałam czerwone róże we włosach
niczego mi nie było żal…
Muzyka grała w przestworzach
od szczytów aż do morza…
Taki ślub ma się w życiu tylko raz
tylko raz…, … na jakiś czas…
Nie wiadomo, na dość długo,
albo dłużej…
Narazie lubię te czerwone róże
pola pszenicy i chmury, i czas…
Ten ślub to ostatni raz…
Lot w przestworzach = podróż ślubna
zajebista i nie nudna…
Taką podróż ma się wraz
z moim mężem
raz na jakiś czas…
Najpierw radość, potem smutek,
taki jest wszystkiego skutek…
———————-
Czy pamiętasz jak
na polanie snów
byliśmy zakochani
Słońca złoty blask
powiew wiatru w twarz
pierwszy dotyk , pierwszy raz…
Gdy byliśmy tam
kosmos zadrżał wraz
z naszymi uczuciami
Chciałbym/PRAGNĘ kochać cię
tak jak w tamten dzień
pierwszy dotyk, pierwszy raz…
Czy zostaniesz tu,
czy na zawsze już
będziemy się kochali
Połączymy się,
księżyc skradnie dzień,
tak będziemy kochać się…
Słońce wschodzi znów,
łączy noc i dzień,
żebyśmy się kochali
Kosmos zadrży gdy
będziesz kochać mnie
przez całe 1000 lat…
Chcę tobie mówić zawsze tylko prawdę
i nie rzucać pustych słów na wiatr
Chcę każdego dnia dać ci cały świat
na całe tysiąc lat…
Czekam cały czas,
żeby spotkać cię
żebyśmy się kochali
Wszystkie dzieci tu
chcą się bawić znów
przez całe 1000 lat…
….. przez całe 1000 lat…
—————————
Tysiąc lat i tysiąc dni
miliony drzwi
żeby na zawsze
już z tobą być
I choćbym żył
miliony żyć, nie jeden raz
Bez końca trwa wędrówka
dusz do wieży
gdzie czekasz ty…
Jeśli miałbym czekać jeszcze raz
przez wojen czas
Ma wieża zajmie
tysiące gwiazd
Mógłbym płakać jeszcze milion lat
miliony łez, miliony słów
żeby tu spotkać cię
Tysiące mil, samotnych chwil
miliony słońc
niepewność wciąż
w nocy budzi mnie
Mógłbym mówić milion kłamstw
miliony słów
miliony prawd
miliony rąk które budują świat
Jeżeli spotkam ciebie gdzieś
mój słońca blask
jedyna myśl:
miłości czas zacznie się
Tak całą wieczność czekam sam
wciąż czekam sam
By wreszcie tutaj zobaczyć cię
JA WCIĄŻ KOCHAM CIĘ
JA WCIĄŻ PRAGNĘ CIĘ
TYSIĄCE LAT MISTERIUM TRWA
CIĄGLE TRWA
CAŁY ŚWIAT TYLKO TY ….
(CZAS)
Spotkałem wielu z nich
tych dobrych i tych złych
być może wiele wiem
a może wcale nie
Z królami mogę grać
budować domy z kart
podbijać cały świat
rozwalić wszystko w mak
Wojnami w szachy grać
zabijać kogo chcę
Znowu narodzić się
osądzić to co złe
Pielgrzyma nosić płaszcz
bandytą zwykłym być
To mój sekretny los
nikt nie chce wierzyć mi
JA WCIĄŻ KOCHAM CIĘ
JA WCIĄŻ PRAGNĘ CIĘ
TYSIĄCE LAT MISTERIUM TRWA
CAŁY ŚWIAT TYLKO TY
CAŁY CZAS MISTERIUM TRWA
TO BAJEK CZAS
TWOJA MIŁOŚĆ NASZ CEL
BO KOCHAM CIĘ…
Każdy oddech twój,
wymyślony strój
Każdy odruch twój,
niewygrany bój,
Będę zawsze twój
W każdą noc i w dzień
kochać ciebie chcę
Proszę uwierz, że
tylko ciebie chcę
Wypatrzyłem cię
Moje serce drży
gdy otwierasz drzwi
W każdy z twoich dni
chcę śnić twoje sny…,
Każdą twoją myśl
to co zechcesz dziś
Uśmiech Twój przez łzy
Chcę być tam gdzie ty
Tylko tam gdzie ty
…….
…….
Kiedy nie ma Cię tu
Też nie ma mnie
Marzę ciagle by spotkac/ujrzeć ciebie znów
Patrzę w koło
lecz nie widzę ciebie już
Kiedy cię brak jestem zimny tak jak lód
Błagam baby , baby , baby, please / wróć. ……..
I want to do nothing
I want to think about nothing
I want to rest for a month or two…
That’s what I want to do
——————————–
I need to change
the picture
on the wall
He died.
An other man
got the
remote control
An other man
with the same soul
I need his picture
on my wall
—————————–
Tired
I can’t be happy
I can’t be sad
I am too tired
to be mad
I know
that I have to go on
I live a life with the
smartphone…
I write, I read
I hear and I need…
I love
MUSIC
indeed
I want to be
in the forest
close to the see
Between the trees
they know their place
on the earth
better than I know mine
That would be fine…
—————————
I like to be
in the forest
close to the see
Between the trees
they know their place
on earth
much longer then I know mine…
That would be fine…
There is a family
A family where we belong
The family listens to
the voices
From a tower of SONG
The family sings together
in hot and in cold weather
The family who loves music
all day and all night long
The music from the tower
of SONG
———————
It was hard to hear
I thought I would stay
– Yes, but not here…
– Please, take this way…
I have to move on
to the next level
of my destination…
It doesn’t help to cry
It’s my faith of migration
It doesn’t help to scream
It’s my faith
to follow and to never meet
my dream….
Smutek nadchodzi
małymi krokami
i zamieszkuje w duszy
jak choroba
Zabiera uśmiech
smuci się z nami
I nic nam się smutnym
nie podoba
Czy noc czy dzień
słońce czy cień
czujesz się
jak gnijący pień…
———————
Fahrradmitnahme im Bus sollte 3 bis 5 Euro kosten. Sonst haben wir bald nur Fahrräder im Bus…
————
Kołdra
Najlepsza przyjaciółka człowieka
Cały dzień cierpliwie
na mnie w łóżku czeka
Nie kłóci się
Nie marudzi
w przeciwieństwie do
wielu ludzi…
Po prostu czule przytula
Do snu utula
Daje ciepło i dobrą noc
Czasami może być też koc….
😊
———————
Dziękuję ci, że jesteś
ze mną co noc
i tulisz mnie do siebie
byłabym całkiem samotna
gdyby nie było ciebie
Przez tyle lat
cierpliwa i wierna
snu mego towarzyszko
Kołdro
kłaniam się tobie nisko…
🙂
———————-
To są tylko znajomości
znajomości bez miłości
ludzie, którzy się mijają
a w potrzebie omijają
ludzie, którzy się nie znają
nie szanują
nie kochają
To są tylko znajomości
znajomości bez miłości
mało jest w nich lojalności
chodzą do siebie w gości
razem piją, razem jedzą…
Choć często sami nie wiedzą
po co razem długo siedzą?
To są tylko znajomości
znajomości bez miłości…
Towarzystwo samotności…
———————
Das Leben geht plötzlich zu Ende.
Es hilft nicht, zu bitten, zu beten…
Der Tod nimmt dich in seine Hände
gräbt ein Grab unter Blumenbeeten
Doch die Seele kann der Gott retten…
Er kann der Seele die Ewigkeit geben…
Das hängt ab – von deinem Leben!
———–
Każdy ma swoje problemy
swoje szczęścia i swoje radości
każdy ma powód do smutku i do złości.
Nie rób innym przykrości.
————————
Ludzie różnej wielkości
Ludzie różnej szerokości
geograficznej
Jest dużo wyboru
Jest tyle kolorów
teoretycznie
Ale trudno znaleźć
tego jedynego
właściwego…
Muszę to zaakceptować.
Okazuje się, że świat
postanowił się
przede mną,
a mnie
przed światem chować.
Nie wiem
jak to wytłumaczyć
Każde słowo
może nic nie znaczyć
dla ciebie…
A to przecież była
pierwsza miłość
Jak w niebie…
Całe życie
jakby jej nie było…
Bez ciebie…
——————————–
krok za krokiem
Cieszyć się
pięknym widokiem
Nie zamartwiać
problemami
Radzić sobie
z chorobami
Uśmiechać się
między łzami
i żałowałam
Właściwie chciałam powrócić
Ale nie łatwo było dobrobyt
i znowu męża… porzucić…
Trudno by było
zaczynać znowu
wszystko od początku
Z dwoma „byłymi“ w
plecaku życia
szukać nowego wątku…
Porzucić pracę
i znaleźć nową
Na marną pensję
być gotową..?
W niepewność iść
z bezpiecznych ścian…
Zbyt wiele ryzykować
rzucając wszystko
to co mam…
Der junge Mann wird aufgefordert, zu bezahlen oder auszusteigen. Er hat kein Geld oder will keine 1,90 € ausgeben, er will nicht aussteigen. 10 Minuten vergehen. Alle warten….
Der Fahrer sagt, dass er die Polizei ruft…. Ja, soll er doch machen, sagt der Ausländer. Alle warten im Bus. 10 Min. Verspätung…
Ich steige aus….
Der Busfahrer hatte schon recht…
Sie kommen,
sie kommen,
sie kommen…
Sie kommen mit den Booten
sie kommen mit dem Bus
sie kommen mit dem Flugzeug
und sie kommen zu Fuß…
Sie bekommen Hilfe,
damit sie uns nicht zerstören…
Ich kann mich aber auch irren…
Sie bekommen Wohnungen
und sie bekommen Geld…
Sie machen, was ihnen gefällt…
Manche gehen arbeiten.
Manche gehen spazieren…
Sie bekommen Hilfe,
damit sie uns nicht zerstören…
Ich kann mich aber auch irren…
wielkiej miłości, radości
tęsknoty i samotności…
Wspominam te dni
kiedy karmiąc cię piersią
co dzień
co noc
sama
czekałam szczęśliwa
na moment
kiedy powiesz: mama…
Kiedy wyruszysz
sam
po schodach wielu
dzielnie do celu
Kiedy zrozumiesz
jak często twoja mama
radziła sobie z tobą
sama
I warto było
dla Adama
Ależ ulewa!
Pan Bóg podlewa
RAJ!
W wodzie ulice
i okolice
i cały kraj!
Ależ ulewa,
cieszą się drzewa…
Deszcz pada,
piękny maj…
Royal Imperial Family
Kukły ubrane w kapelusze
Jakie mają dusze?
Rozsądek na średnim poziomie
Inteligencja podobnie
Kukły ubrane w drogie suknie
i drogie spodnie…
Rzadko mówią swobodnie
Wystrojeni w ordery i pióra
Tylko ich historia ponura
Jak dochodzi się
do takiej władzy i miliardów?
Panowie raczej po trupach….
Kobiety o ładnych buziach
i ładnych pupach…
Miliardy czynią ich
władcami,
popisują się wyskokami…
Człowiek mądry łapie się za głowę…
Wystarczy poznać ich historii
połowę…
Komu potrzeba w tej chwili
takiej Royal Family?
jacy byli
ale wszystko
dla nas by zrobili
co potrafili…
Crazy family…
Nam nie dali
nie okazali
czego sami nie dostali
nie znali…
zachorowało
na nienawiść
do matki i ojca
Trudno to naprawić
gdy nikt nie daje ci
miłości
codzień się złości
Może, kiedy zechce
uderzyć
Nie masz szans
się z nim zmierzyć
jako dziecko
Zachorowało więc
na zawiść
na nienawiść
do siostry, do brata
do życia
I tylko z ukrycia
spoziera ze strachem
dokoła
kiedy o pomoc woła
i o siłę
w swojej nienawiści
i goryczy
Bo nie zaznało
radości, słodyczy,
ciepła, miłości, czułości…
żyje i żyło w wiecznej
zazdrości
o bycie nikim
bycie nie kochanym
dzieckiem
jedynego ojca
i jedynej mamy
kilka godzin temu
zdrowe maleństwo
skazane na szybką śmierć
z głodu i z pragnienia
razem z matką
Susza
brak pożywienia
brak wody
brak pomocy
Ludzie wolą bawić się
na dyskotekach
Zdrowe niemowlę
rychła śmierć czeka
Kogo obchodzi los
tego człowieka?
Brak mi ciebie
kiedy leżę tutaj…
(najbardziej z lewej strony,
☺)
Brak mi ciebie jako męża!
A tobie nie brak mnie?
Jako żony…?
Wciąż cię nie ma!
Jesteś chyba
po prostu wymyślony…
———————
Niech żyją pełni radości!
Smutek sam się pojawi…
w ich pokojach rozgości
Niech ludzie cieszą się życiem!
Każdy we własnym niebie
Problemy same się znajdą…
U nich, u mnie, u ciebie
Niech ludzie dają żyć innym
w pokoju,
w ich własnym sosie
żeby był spokój na Ziemi
i żeby był spokój w Kosmosie
Po co te kłótnie i wojny?
Po co niesnaski i boje?
Co, gdyby świat żył spokojny
oddychając lekko pokojem?
Przy muzyce i przy szumie morza
radość niosłaby się w przestworza!
Radość, szczęście,
przyjaźń oraz miłość!
Czy tak kiedyś będzie?
Czy tak kiedyś było?
W czterech ścianach
często trudno się dogadać…
Jak tu pokój na świecie wybłagać?
kochać, tańczyć
pocałować
Dziecko niańczyć
dawać życie
w strasznym bólu
karmić piersią
tulić czule
Opiekować się
pomagać
z trudnościami
codzień zmagać
Męża, dzieci
wciąż wspomagać…
Być kobietą…
To odwaga..!
Nauczyliśmy się
budować domy z betonu
i ulice asfaltowe
Umiemy zabijać barany
i wydoić krowę
Potrafimy zbudować mosty
między lądem a wyspami
Tylko nie wiemy
jak dogadać się sami
między nami…
———————
Wer ist schuld,
dass die ZWEI
und keine ZWEI anderen
Für eine lange Zeit…
bis sie plötzlich
jemanden sehen…
Wer ist schuld,
dass zwei Menschen
einander lieben
dass sie einander verstehen
dass sie einander nicht widerstehen..?
—————-
Młodzi…
przed nimi jeszcze tyle lat…
Młodzi…
jeszcze nie wiedzą
co im niesie świat…
Ile rozterek, ile rozczarowań
ile rozpaczy, ile zachorowań
Ile śmierci, ile smutku…
Ile radości…
Cieszmy się życiem
w młodości
I cieszmy się
na stare lata…
Czym chata bogata…
Życie figle płata…
——————
Miliony ludzkich istnień
miliony życiorysów
spalonych w krematoriach
Jakby ich nie było…
Jakby się nie liczyło…
Degradacja
Eksterminacja
Mord
————————————-
With a fake face
you will make career
You will earn a lot of money
You will marry a Prince
And with your real face?
Who would you become?
———————————–
Lot w kosmos
był niesamowity
Między gwiazdami
rozbrzmiewała muzyka
Nikt mi przecież
w to nie uwierzy
jeśli powiem
kto mnie wtedy bzykał…
Mnie samej trudno
w to uwierzyć
co przeżyłam
we śnie i na jawie
Leciałam między planetami
leżąc jednocześnie na trawie…
Czy to możliwe?
Chyba nie.
A jednak wydarzyło się…
———————-
Być kobietą…
kochać, tańczyć
pocałować
Dziecko niańczyć
dawać życie
w strasznym bólu
karmić piersią
tulić czule
Opiekować się
pomagać
z trudnościami
codzień zmagać
Męża, dzieci
wciąż wspomagać…
Być kobietą…
To odwaga..!
————————-
Niech ludzie cieszą się życiem!
Niech żyją pełni radości!
Smutek sam się pojawi…
w ich pokojach rozgości
Niech ludzie cieszą się życiem!
Każdy we własnym niebie
Problemy same się znajdą…
U nich, u mnie, u ciebie
Niech ludzie dają żyć innym
w pokoju,
w ich własnym sosie
żeby był spokój na Ziemi
i żeby był spokój w Kosmosie
Po co te kłótnie i wojny?
Po co niesnaski i boje?
Co, gdyby świat żył spokojny
oddychając lekko pokojem?
Przy muzyce i przy szumie morza
radość niosłaby się w przestworza!
Radość, szczęście,
przyjaźń oraz miłość!
Czy tak kiedyś będzie?
Czy tak kiedyś było?
W czterech ścianach
często trudno się dogadać…
Jak tu pokój na świecie wybłagać?
————————————
Brak mi ciebie
kiedy leżę tutaj…
(najbardziej z lewej strony,
☺)
Brak mi ciebie jako męża!
A tobie nie brak mnie?
Jako żony…?
Wciąż cię nie ma!
Jesteś chyba
po prostu wymyślony…
Urodzone
kilka godzin temu
zdrowe maleństwo
skazane na szybką śmierć
z głodu i z pragnienia
razem z matką
Susza
brak pożywienia
brak wody
brak pomocy
Ludzie wolą bawić się
na dyskotekach
Zdrowe niemowlę
rychła śmierć czeka
Kogo obchodzi los
tego człowieka?
———————————–
Dziecko
zachorowało
na nienawiść
do matki i ojca
Trudno to naprawić
gdy nikt nie daje ci
miłości
codzień się złości
Może, kiedy zechce
uderzyć
Nie masz szans
się z nim zmierzyć
jako dziecko
Zachorowało więc
na zawiść
na nienawiść
do siostry, do brata
do życia
I tylko z ukrycia
spoziera ze strachem
dokoła
kiedy o pomoc woła
i o siłę
w swojej nienawiści
i goryczy
Bo nie zaznało
radości, słodyczy,
ciepła, miłości, czułości…
żyje i żyło w wiecznej
zazdrości
o bycie nikim
bycie nie kochanym
dzieckiem
jedynego ojca
i jedynej mamy
Rodzice byli
jacy byli
ale wszystko
dla nas by zrobili
co potrafili…
Crazy family…
Nam nie dali
nie okazali
czego sami nie dostali
nie znali…
————————————
Stworzyli
Royal Imperial Family
Kukły ubrane w kapelusze
Jakie mają dusze?
Rozsądek na średnim poziomie
Inteligencja podobnie
Kukły ubrane w drogie suknie
i drogie spodnie…
Rzadko mówią swobodnie
Wystrojeni w ordery i pióra
Tylko ich historia ponura
Jak dochodzi się
do takiej władzy i miliardów?
Panowie raczej po trupach….
Kobiety o ładnych buziach
i ładnych pupach…
Miliardy czynią ich
władcami,
popisują się wyskokami…
Człowiek mądry łapie się za głowę…
Wystarczy poznać ich historii
połowę…
Komu potrzeba w tej chwili
takiej Royal Family?
Ależ ulewa!
Pan Bóg podlewa
RAJ!
W wodzie ulice
i okolice
i cały kraj!
Ależ ulewa,
cieszą się drzewa…
Deszcz pada,
piękny maj…
————————–
Wspominam tamte dni
wielkiej miłości, radości
tęsknoty i samotności…
Wspominam te dni
kiedy karmiąc cię piersią
co dzień
co noc
sama
czekałam szczęśliwa
na moment
kiedy powiesz: mama…
Kiedy wyruszysz
sam
po schodach wielu
dzielnie do celu
Kiedy zrozumiesz
jak często twoja mama
radziła sobie z tobą
sama
I warto było
dla Adama
Heißen wir die Menschen willkommen!
Sie kommen,
sie kommen,
sie kommen…
Sie kommen mit den Booten
sie kommen mit dem Bus
sie kommen mit dem Flugzeug
und sie kommen zu Fuß…
Sie bekommen Hilfe,
damit sie uns nicht zerstören…
Ich kann mich aber auch irren…
Sie bekommen Wohnungen
und sie bekommen Geld…
Sie machen, was ihnen gefällt…
Manche gehen arbeiten.
Manche gehen spazieren…
Sie bekommen Hilfe,
damit sie uns nicht zerstören…
Ich kann mich aber auch irren…
—————
Heute im Bus. Ein junger Mann, Ausländer (südländisches Aussehen) möchte mitfahren. Er zeigt eine Fahrkarte. Der Busfahrer sagt, dass die hier nicht gilt. Doch, nein, doch…. 5 Minuten lang….. diskutieren sie. Er wäre damit schon gefahren…. Der Fahrer liest seine Vorschriften laut vor……
Der junge Mann wird aufgefordert, zu bezahlen oder auszusteigen. Er hat kein Geld oder will keine 1,90 € ausgeben, er will nicht aussteigen. 10 Minuten vergehen. Alle warten….
Der Fahrer sagt, dass er die Polizei ruft…. Ja, soll er doch machen, sagt der Ausländer. Alle warten im Bus. 10 Min. Verspätung…
Ich steige aus….
Der Busfahrer hatte schon recht…
—————————-
Nie wiem
jak to wytłumaczyć
Każde słowo
może nic nie znaczyć
dla ciebie…
A to przecież była
pierwsza miłość
Jak w niebie…
Całe życie
jakby jej nie było…
Bez ciebie…
——————————-
Trzeba iść
krok za krokiem
Cieszyć się
pięknym widokiem
Nie zamartwiać
problemami
Radzić sobie
z chorobami
Uśmiechać się
między łzami
Dziękuję ci, że jesteś
ze mną co noc
i tulisz mnie do siebie
byłabym całkiem samotna
gdyby nie było ciebie
Przez tyle lat
cierpliwa i wierna
snu mego towarzyszko
Kołdro
kłaniam się tobie nisko…
🙂
———————-
To są tylko znajomości
znajomości bez miłości
ludzie, którzy się mijają
a w potrzebie omijają
ludzie, którzy się nie znają
nie szanują
nie kochają
To są tylko znajomości
znajomości bez miłości
mało jest w nich lojalności
chodzą do siebie w gości
razem piją, razem jedzą…
Choć często sami nie wiedzą
po co razem długo siedzą?
To są tylko znajomości
znajomości bez miłości…
Towarzystwo samotności…
———————
Das Leben geht plötzlich zu Ende.
Es hilft nicht, zu bitten, zu beten…
Der Tod nimmt dich in seine Hände
gräbt ein Grab unter Blumenbeeten
Doch die Seele kann der Gott retten…
Er kann der Seele die Ewigkeit geben…
Das hängt ab – von deinem Leben!
———–
Każdy ma swoje problemy
swoje szczęścia i swoje radości
każdy ma powód do smutku i do złości.
Nie rób innym przykrości.
————————
Juni, Juli 18 (oben)
——-
Czas leczy rany
czas wspomnienia zaciera
jak gumką
obrazy z naszego życia
w nas wyciera
Znikają ludzie, twarze, ich imiona…
Nikt czasu nie pokona…
Na starość jesteś jak bateria…
już zużyta albo wyrzucona…
na śmietnik samotności
na śmietnik chorób i słabości
na cmentarzysko starych kości
Na pocieszenie dodam tylko
że robi ci się z czasem
wszystko jedno…
a życie było tylko chwilką…
Chwilką spędzoną
dosyć często
w miejscach… bez sensu…
„Starość – nie radość,
śmierć – nie wesele“
I tak tych wesel było aż za wiele…
——————–
Na lekcję życia nie ma rady
na nic pieniądze czy posady
Jeśli cię Pan Bóg uczyć zechce
to ci dokopie…
nie połechce…
————
Trzeba walczyć
walczyć do końca
Trzeba walczyć
dopóki jest czas
Trzeba walczyć
dopóki jest siła
i ostatni oddech w nas
Trzeba walczyć
jak długo serce bije
dla nich, dla mnie, dla ciebie
Trzeba walczyć
o przetrwanie
o życie
Dla innych i dla siebie
Nie mogę
dzielić z tobą
każdej chwili
każdej troski
każdej radości
Jestem pierwsza
na czarnej liście
nie zaproszonych
do twego życia
gości
————
Fajnie by było
leżeć w ogrodzie
na słońcu i nie w chłodzie
przy gazowanej wodzie
Fajnie by było
wcinać lody
słuchać piosenek naszej Dody
i nie zależnie od pogody
odpocząć i pal sześć…
Można by jeszcze coś tam zjeść
sałatkę, pizzę albo frytki
wejść do basenu, jeśli płytki
i cały dzień tak lenić się…
—————-
Zanim umrę albo zwariuję
muszę wytrzymać kilka lat
aż moje dziecko
przestudiuje
co oferuje nauka i świat…
Za późno
Już za późno,
by wsiąść do tego pociągu,
którym ty odjechałeś…
a ja zostałam na peronie
Już za późno,
by nie odjechać od ciebie….
kiedy zostałeś na peronie…
by nie wsiąść do tego pociągu
i nie przyjechać
do miasta,
gdzie ty czekałeś
na peronie…
To się wydarzyło
i nie mogę uciec
od tych decyzji
i od wspomnień
o tych błędach…
Ach, gdyby to wszystko
się nie wydarzyło,
to co by było?
—————–
Nie jestem całkiem sama
lecz nie ma tu nikogo
kto wziął by mnie za rękę
i szedł tą samą drogą
Na niebie słońce, chmury
Na ziemi czarne dziury
A z każdej z nich
wyrasta SMOK dziki i ponury
SMOK mojej samotności
SMOK smutku i wściekłości
A każdy z nich chce zjeść mnie
bo nie znają litości
Ja smoki te oswajam
i kładą się do snu…
A ja przechodzę dalej,
po cichu mówię mu:
Nie jestem całkiem sama…
——————
Mai 2018 (oben)
można umrzeć i odejść
i zapomni o tobie
cały świat
jedyne co pozostanie
to te wiersze pisane
codziennie przez tyle lat…
——————–
Kocham ciebie bez ustanku
wieczorem i o poranku
Kocham w domu i na dworze
bo inaczej być nie może
Czy ty mnie także miłujesz?
Bo jak nie, to pożałujesz…
Lekcję da ci wkrótce życie
byś mnie kochał
byś kochała
należycie
—————–
Czy święte obrazki
jakoś nam pomogą
w tym Krzyżu
niesionym tą Krzyżową Drogą?
W tym smutku, chorobie,
i rozczarowaniu?
Czy święte obrazki mogą pomóc Panie?
A może nadzieję dają, że
ta Droga
chociaż jest Krzyżowa
To DROGA DO BOGA
—————–
10.4.18
Stare chore dziadki
chodzą wokół chatki
Młody, silny syn
co słowo to rękoczyn…
Tak się doczekali
chociaż go kochali…
Serce mu oddali…
Życie mu oddali…
A on już z oddali ryczy:
Chuj wam w „d“!…
Boże, co za życie,
czemu ciągle trudno?
czemu ciągle źle?
Jak pięknie śpiewają ptaki
w Schönstatt
od miasta kilka minut
śpiewają, gadają, wołają
w sobie znanym języku
Nie rozumiesz ich mowy
lecz wystarczy ich słuchać
i masz lepszy humor
jesteś bardziej zdrowy
Ptaków głosy budzą do życia
ich szczebiot raduje i koi
Dzięki ich śpiewom las i okolica
życiem się dwoi i troi
I tak wśród drzew rozśpiewanych siedzę
słuchając drzew tych muzyki
Kto śpiewa tak pięknie,
nie widzę
Słyszę zewsząd radosne okrzyki
Strumień szumi a nad nim
drzewa
rozbrzmiewają pogodnie ptakami
gdy śpiewają uradowane
że wiosna jest tutaj z nami
W donicach i na trawnikach
kwiaty trysnęły barwami
Przyszłam tutaj
żeby się pomodlić
potem na ciastko i kawę
by popatrzeć na zieloną trawę
i na chmury, które zdobią niebo,
na słońce i na świat
Przy takiej pogodzie chce się żyć, mimo wszystko,
pomimo upływu lat
Gdzie moje oko spoziera
cudna cudność się rozpościera….
😊
Za późno
Już za późno,
by wsiąść do tego pociągu,
którym ty odjechałeś…
a ja zostałam na peronie
Już za późno,
by nie odjechać od ciebie….
kiedy zostałeś na peronie…
by nie wsiąść do tego pociągu
i nie przyjechać
do miasta,
gdzie ty czekałeś
na peronie…
To się wydarzyło
i nie mogę uciec
od tych decyzji
i od wspomnień
o tych błędach…
Ach, gdyby to wszystko
się nie wydarzyło,
to co by było?
Nie jestem całkiem sama
lecz nie ma tu nikogo
kto wziął by mnie za rękę
i szedł tą samą drogą
Na niebie słońce, chmury
Na ziemi czarne dziury
A z każdej z nich
wyrasta SMOK dziki i ponury
SMOK mojej samotności
SMOK smutku i wściekłości
A każdy z nich chce zjeść mnie
bo nie znają litości
Ja smoki te oswajam
i kładą się do snu…
A ja przechodzę dalej,
po cichu mówię mu:
Nie jestem całkiem sama…
Joanna Krupinska Lyrik
Z pokorą przyjmuję Panie
moją starość i przekwitanie
Czasami gorsza pamięć
nie rzadko gorszy sen
A siwe włosy sypią się
na głowę i z głowy
jak len…
Dość często boli w krzyżu
z nienacka boli głowa
I wiem, że się starzeję
bo już nie jestem zdrowa
„Starość nie radość“ –
tak kiedyś usłyszałam
Jakie tego znaczenie
teraz się dowiedziałam
Nie dajmy się zwariować
Może nam ktoś pomoże?
Bo jeśli nie, to może
być tylko jeszcze gorzej…
Mai 2018 (oben)
można umrzeć i odejść
i zapomni o tobie
cały świat
jedyne co pozostanie
to te wiersze pisane
codziennie przez tyle lat…
——————–
Kocham ciebie bez ustanku
wieczorem i o poranku
Kocham w domu i na dworze
bo inaczej być nie może
Czy ty mnie także miłujesz?
Bo jak nie, to pożałujesz…
Lekcję da ci wkrótce życie
byś mnie kochał
byś kochała
należycie
🙂
—————–
Czy święte obrazki
jakoś nam pomogą
w tym Krzyżu
niesionym tą Krzyżową Drogą?
W tym smutku, chorobie,
i rozczarowaniu?
Czy święte obrazki mogą pomóc Panie?
A może nadzieję dają, że
ta Droga
chociaż jest Krzyżowa
To DROGA DO BOGA
—————–
10.4.18
Stare chore dziadki
chodzą wokół chatki
Młody, silny syn
co słowo to rękoczyn…
Tak się doczekali
chociaż go kochali…
Serce mu oddali…
Życie mu oddali…
A on już z oddali ryczy:
Chuj wam w „d“!…
Boże, co za życie,
czemu ciągle trudno?
czemu ciągle źle?
—————————-
9.4.18
Panie Boże
daj mi proszę
2 godziny za dwa grosze
2 godziny w błogim stanie
odpoczynku czy nirwanie
bez problemów i bez zmartwień
2 godziny bez umartwień
2 godziny w ciszy błogiej
w rezydencji niezbyt drogiej
z toaletą i łazienką
oraz ciszą wynajętą
———————————–
Ganz oft bist du ein Stück Fleisch mit der Versichertenkarte. Man braucht mit dir nur das Nötigste oder besser gar nicht zu reden. Selten gibt es Ausnahmen. Danke.
Vielleicht sind auch viele überfordert. Zu viele Kassenpatienten. Zu wenig Ärzte und Personal. Vielleicht wollen zu viele bloß das Geld verdienen und nicht zu helfen, dich beraten, dich verstehen. Aber dafür werden sie doch bezahlt. Manche haben das vergessen. Ihre Aufgabe und ihren Auftrag aus den Augen verloren. Nicht alle, Gott sei Dank.
————————–
Im Bus. Einige ältere Damen, ein Kind, ein Herr, etwas müde , 40?
Ein Pärchen, Ausländer.
Eine Dame mit Gehilfe ruft vor dem Verlassen des Buses: Könnte mir jemand helfen? Der junge Ausländer versteht zu wenig Deutsch…. Oder nur, wenn er selbst die Frage stellt…. Imteressant.
Eine ältere Dame eilt der anderen zur Hilfe…. Ich war beladen und im Stress und wollte sehen, ob noch jemand reagieren würde….
—————
Na fotografiach
w mojej duszy
zacierają się wspomnienia
Jeden rok
przypomina obraz
jak z jednego czy kilku zdjęć
Jak z filmu kilka ujęć
A jest tych lat
kilkadziesiąt…
Dni w pamięci
podobne do siebie
a było ich tyle różnych
Jak jeden.
Szczegółów coraz mniej.
Bo ich obraz znika po latach
z pamięci zdjęć i ujęć i odczuć nawet.
Mama, Tata, rodzina…
Urodziny i chrzest syna…
Spotkania, zabawy,
radość, wycieczki, podróże…
Uczucia małe i duże…
Ich los bywał za długi albo za krótki.
Smutki…
Tylko zdjęcia
mają jeszcze dość dobrą pamięć.
Choć i ona wybleka powoli.
Boże, po co to wszystko,
skoro często aż tak boli?
———
Z punktu widzenia człowieka, kura jest stworzona po to, by znosić jajka, które jej się zabierze i skonsumuje ze smakiem pod różną postacią. Z punktu widzenia kury człowiek jest stworzony po to, by wybudować jej domek, czyli kurnik, podawać napoje czyli wodę i trzy razy dziennie wołać: cip, cip, cip przed rozdaniem kurom pokarmu.
Z punktu widzenia człowieka, krowy są po to, by dawały mleko i mięso jako pożywienie człowieka.
Z punktu widzenia krowy, człowiek jest po to, by wybudować krowom domy na zimę, zwane oborami, zrgomadzić dla nich pokarm na zimę oraz zapewnić dostęp do napoju, zwanego wodą. Człowiek ma zapewnić krowom opiekę medyczną weterynarza oraz wyprowadzać je na spacer na łąki od wiosny do jesieni oraz do wodopoju.
Piękna kobieta, która przekwitła
nie wydając żadnego owoca…
Była piękna, inteligentna
ani zimna…, ani gorąca….
Obliczała zyski i straty…
Nie musiała żyć z pożyczek na raty…
Wszystko miała
lecz nie wydała
ani grosza na własne dziecko…
Nic nie kupiła własnemu dziecku…
Mówiła biegle po niemiecku…
Przeczytała wiele książek o mądrości, miłości…
Nie zrobiła z nich własności…
Jako NIE – MAMA – żyje sama…
zamożna, znana i lubiana…
Jako NIE – MAMA
cieszy się dobrą sławą
często fajną zabawą…
Jako NIE – MAMA
jest zawsze dobrze ubrana i uczesana…
I pozostanie po niej jakiś tam mająteczek…
I może obcym dzieciom spadnie z niego ciuteczek?
Okazuje się, że z jedzenia i picia
można zrobić religię potrzebną do życia…
Można na niej nieźle zarobić….
Po co sobie dzieci adoptować albo rodzić?
April 2018, siehe oben

Nie mogę płakać.
Moje łzy zamienione w kamienie
Noszę je w głowie i
w sercu
Mam ich pełne kieszenie
Noszę je w butach i w kurtce
są w domu i na ogrodowej furtce
Droga z tyloma kamieniami
ciąży czasami
Nie mogę się ich pozbyć,
nie mogę ich wyrzucić
Mogę zbudować z nich mur
by spoza niego
nigdy nie powrócić…
Enya
Wstępuję do nieba
z lewej, z prawej: chmury…
Obok ozonowej dziury…
Gra muzyka z niebiańskiego radia…
Wstępuję do nieba…
Komar Leokadia
———–
Ktoś przeżyje
rozstrzelania, wybuchy i bomby
Ktoś przeżyje
powodzie i powietrzne trąby
Ktoś przeżyje
podpalenia i głód
Ktoś przeżyje
i powie: TO CUD!
Ktoś przeżyje
i nie zapyta: dlaczego?
Ktoś przeżyje
choć nie starcza mu do pierwszego…
Ktoś przeżyje
i nie zapyta: dlaczego?
Ten Boży Plan
pogrzebów ma tak wiele
i wiele niesie ran…
Więc módlmy się w kościele
by pomógł „PAN“.
———-
Ich wurde gefangen genommen
durch meinen eigenen Entschluss
Ich wollte ein Kind bekommen
Da war mit meiner Freiheit SCHLUSS
Nun bin ich lebenslänglich
in einem Gefängnis: MUTTER
Ich kaufe Kleidung, Getränke, Futter…
Ich kaufe alles, was mein Kind so braucht
Alleinerziehend wird meine Energie
doppelt so schnell verbraucht…
Alleinerziehend sollte man es sich
zweimal überlegen…
Du bekommst ein Baby
und wirst einem Teenager bald unterlegen…
—————
Jeder weiß
wer glaubt an Gott
Überlebende retten Tote
vor dem Tod
Die Seele kann
in anderen weiter leben
Die toten Körper
fallen gleich daneben….
Można być wesołą staruszką, bujającą się na gumowej oponie
Można być nieszczęśliwą Królową, siedzącą na złotym tronie…
——————-
Autobus jedzie, światło zielone, ludzie idą, stoją, siedzą, przystanek autobusowy. Ruszamy, ale korek. ., dzisiaj czwartek, nie wtorek. … W oddali pies szczeka, droga jeszcze daleka…
😉
(Wiersz inspirowany wierszem Iwaszkiewicza z tomiku: Spiewnik Włoski)
———————————
Meine Seele ist ein Vogel
sie sitzt manchmal auf dem Dach
da sieht sie die Welt von oben
wie sie weint und wie sie lacht
wie sie tanzt und Kriege macht…
Meine Seele zählt das alles…
4, 5, 6, 7, 8…
Meine Seele ist die Mutter
die das Baby stets bewacht…
—–
Wenn du weggehst
wird die Sonne nie aufgehen
und ich bleib allein
in der ewigen Nacht stehen
vor dem Bild mit den Erinnerungen
an den Tag als ich dich fragte:
Magst du mich?
Und du sagtest…
Ja, ich mag…
żyję w skórze kobiety, niestety, bo łatwiej w niej o kotlety…. W skórze psa czy wilka , kula w łeb, krótka życia chwilka….
————————————–
świat pięknych i bogatych – ubrany w drogie szaty
świat biednych i ubogich – ma często bose nogi
świat zdrowych i szczęśliwych
świat złych, niesprawiedliwych
świat wściekłych i wesołych
uczonych i bez szkoły…
świat chorych bez nadziei
świat do świata się klei…
Według jakiej idei?
Słyszę Twoją tęsknotę
czytam o niej w wierszu
w internecie
Jaka szkoda, że
nie zakochałam się dotąd
w tak wielkim Poecie
Julian Tuwim
wysłał swe wiersze w przestworza
roztęskniony
rozżalony
szalony…
A ja czytam sto lat później
co on wtedy pisał… do żony…
Nasze drogi
się na krótko skrzyżowały:
w wierszach cudnych
i w słowach nie małych!
Sto lat temu mój tata
jeszcze na ten świat nie przyszedł
kiedy Tuwim gdzieś w Warszawie
z kawiarenki wyszedł…
Moją mamę mógł gdzieś spotkać…
Mieszkali w Warszawie!
Ona młoda,
a on starszy – lat 50 prawie…
Była piękna…
Czy jej widok
mógłby ujść jego uwadze?
Może przeszli obok siebie..?
Może gdzieś na Pradze..?
Może się minęli?
No a może się po prostu
NIGDY spotkać mieli…








——————–
Czas leczy rany
czas pozwala zapomnieć…
Coraz bardziej wyblakłe strony
oglądasz w kalendarzu wspomnień
Same zacierają się obrazy
nikną powoli wspomnienia…
Nawet wielkich uczuć sprzed laty
nie uchronisz od zapomnienia
Całe szczęście, że także przygaśnie
wielki smutek, złość i nienawiść
Tylko miłość będzie pamiątką
którą warto sobie w myślach zostawić
Jej obrazy pielęgnuję czule
Chcę zapomnieć, jakie niosła bóle
duszy, serca i rozczarowania…
Miłość jednak warta jest kochania
i pamiętania!
———————-
Dlaczego mi smutno
o tej mroźnej porze?
Dlaczego mi smutno
w domu i na dworze…
I drzewa bez liści
dłonie wyciągają
Także zasmucone
słońca wyglądają
Czy wiosna spóźniona
w tym roku przybędzie?
Czy także zmartwiona?
Tyle śniegu wszędzie…
A ona ubrana w kwiatki
i listeczki
zielonkawe pączki i
barwne wstążeczki
Musi jeszcze czekać
na cieplejsze chwile
A wraz z nią czekają
ptaki i motyle…
Aż słońce roztopi
śniegi oraz lody
I nadejdzie pora
cieplejszej pogody…
——————
Chłopców
ubek w celi bzykał
by nastała w Polsce… Ameryka
Kapitalizm nierealny
cycek sztuczny namacalny
Usta nowe, kolorowe –
takie jak po uczuleniu
Włosy, jakie sobie życzysz
po farbie czy utrwaleniu
Botoks tryska paniom z pyska…
Taka droga jest do sławy!
Do pieniędzy!
Do zabawy!
Takie jest ich przeznaczenie!
Na nic innych marudzenie…
————–
Mein Vater war ein Mann.
Er verletzte mich fast jeden Tag
mit Worten, mit Antworten…
mit dem, was er tat…
Nun fängt mein Sohn an,
ein Mann zu sein…
Frauen geben Männern das Leben.
Was sie zurückbekommen,
darüber können sie oft nicht reden.
Marzec 2018
——————————-
Ciągle zmieniają się czasy
i zmieniają okoliczności
Nie mamy na to wpływu
idąc wiecznie w kierunku wieczności
Jak to będzie
gdy nas wieczność na zawsze do siebie zaprosi?
Czy nadal będą lepsi?
Czy nadal będą gorsi?
Czy wszyscy będą równi
i w każdej wiecznej chwili
będą dla siebie dobrzy
będą dla siebie mili?
Czy nadal będą wojny ze sobą prowadzili?
Bo jak znam kilka osób,
one po zmartwychwstaniu
będą się wiecznie kłócić…
„Ty komuchu, ty taki, czy inny draniu…“
Może nawet sam Pan Bóg też boi się wieczności…
i tego zmartwychwstania
tak licznych wściekłych kości..?





Osobiście jestem zdania
żem jest ładna bez ubrania
dlatego żem do Playboya
wystąpiła w nagich strojach
Nie wstydzem sie mego ciała
bom sie wyoperowała
cycki, pupa, nos i usta…
(Tylko głowa nadal pusta…)
Ale płacą za mój wygląd
nie za jakieś tam rozumy…
Więc po operacjach moich
powód wielki mam do dumy…
Na stare lata człowiek się starzeje
czasami bywa, że człowiek dojrzeje
czasami bywa, że człowiek mądrzeje
Na stare lata dopiero rozumie,
jaki był głupi, gdy za młodu myślał,
że wszystko wie i umie…
I że nie będzie jak mama i tata
… na stare lata…
I taki los kręci się w około
by młodym ani starym
nie było zbyt wesoło
Inaczej może by się jakoś dogadali
ci którzy byli mali
z tymi, co są mali…
Lecz Bóg wymyślił takie to dzielenie
pokoleń starych przez młode pokolenie…
Z filmu wynika, iż to pan Boczek miał do Düsseldorfu przybyć na pracownika, a tu Ferdynanda przysłali i płacić za wstęp kazali….
Codziennie robimy to samo…
kręcąc się w koło w kierunku wieczności…
Jaki sens ma taka podróż,
która łamie nam duszę i kości…?
Jaki sens ma taka czarno biała wycieczka?
Chyba tylko ten uśmiech!
Uśmiech na twarzy dziecka!
Może jeszcze to zdanie:
„Kocham Cię Kochanie! „
Nie mam siostry
nie mam brata
Mam rodzinę dookoła świata…
Ein schwarzer Rabe
frisst dich kleine Maus
Du findest nicht mehr
zurück nach Haus
Einmal verirrt – für immer verloren
Ein schwarzer Rabe wird sich freuen…
(Im Stadtzentrum ist eine Maus aus den Grünanlagen rausgelaufen und ist von der Betonbank runtergefallen oder gesprungen. Sie konnte nicht zurück, weil es zu hoch war…. Sie versuchte zu springen, sie versuchte die Laterne hoch zu klettern… Ich konnte ihr nicht helfen, weil sie immer weggelaufen ist… Da erschien ein Rabe, der sie beobachtete… Ich musste weiter…)
Sie hatte genug von mir
Ich wollte mehr von ihr
Wir konnten die Mitte nicht finden
Wir mussten verschwinden
Wir werden einander nicht mehr finden
Februar 18
Januar
W rytmie serca żyjemy, żyjemy…
W rytmie serca co dzień pracujemy
W rytmie serca kochamy, płaczemy…
Serce bije i bije, i bije…
Nie przestaje, jak długo ktoś żyje…
A gdy umrzesz,
Bóg da ci może serce nowe
Twojej duszy nowe ciało, serce, głowę…
—————-
Eine Reise durch den Raum
Eine Reise durch die Zeit
Viele Wesen unterwegs
Alle haben es gleich weit…
Viele reisen mit Gepäck
Manche reisen ohne Dach
Viele reisen im Versteck
Manche reisen ohne Pass
Alle kommen gleich ans Ziel
aber nur, wenn Gott es will…
Man braucht täglich neue Kräfte
um zu neuen Ufern zu fahren
Und wenn man zwischendurch aufgibt
wird man es nie erfahren
was am Ende dieser Reise uns erwartet
Also, rudern wir fleißig weiter…
Ungern lasse ich dich gehen
ungern sehe ich mich weinen
Doch mein Spiegelbild vergisst nicht
wie wir zusammen scheinen…
Wir scheinen, uns zu lieben
wir scheinen, uns zu hassen
Wir scheinen wie die Sonne
bis wir einander verlassen…
Dobrze wsłuchać się w ciszę
gdyby nie ten szum w uszach…
Moją ciszę skutecznie
codziennie tinnitus zagłusza…
W oddali są
moje szczęście
i twoje dłonie
jak dotyk radości
W oddali jest
nasz spacer
i odrobina
wielkiej namiętności
Daleko są
chwile uniesień
i godziny oczekiwania
Daleko jest
obraz miłości
bez opamiętania…
Es ist schwer, nicht das zu werden
was man dachte, dass man wird
Man fällt um, man verzweifelt
man wird krank und auch verwirrt
Der Weg ist nicht immer leicht…
Das Ziel wird dennoch erreicht.
Du brauchst einen guten Freund
und den Glauben, der dich begleitet
Du wirst schon wieder aufstehen,
wenn Gott dich leitet…
Bogacze kupują pozłacane
marmurowe sracze
noszą brylantowe świecidła
Nowa moda im co miesiąc
obrzydła
Od bogactwa się im
w głowach przewraca
Wielu nie wie,
co to ciężka praca
Od sławy tracą własne głowy,
by udawać, że są kim nie są…
W całości lub od połowy…
MOJA MAMA
cicha i cierpliwa
mądra, dobra
sprawiedliwa
zwykła, prosta
i zapracowana
MOJA MAMA
ukochana
Żyję tym życiem
bo innego nie mam
Przebieram się
co chwila w inną duszę
Lecz pod ubraniem
ty tego nie widzisz
Z duszami tymi
codziennie żyć muszę
Co chwila inne słowa
inny gust
inne upodobania
Bo dusze moje
tak jak ja
lubią przebrania
Niektóre dobrze znam
inne wydają się być nowe
Są na codzienny spacer ze mną
wciąż gotowe
Czy jestem bogata czy biedna?
Muszę z duszami tymi żyć jak jedna…..
18.01.18
Obudziłam się przedwczoraj w nocy i takie wiersze wypisywałam….
Piszę o miłości
bo wypełnia ona
moją tęsknotę
od brzegu do brzegu
Tęsknotę trzymam wciąż
w ramionach
idąc sama
stojąc w ciągłym biegu
Podróż z tęsknotą
ciąży mi czasami
Wciąż sama jestem tutaj
sama między wami
Wciąż sama…
A na horyzoncie – ona
słoneczna miłość
wytęskniona
w morzu łez topiona
Dojść do niej nie łatwo
droga jest daleka
A ona na niebie
ciągle na mnie czeka
Więc idę i szukam
wciąż tego człowieka…
Zapadam się w głąb oceanu
by wznieść się
znowu w przestworza
Nie spalę się blisko słońca
i nie utopię w głębinach morza…
Trzymam się jakoś Ziemi
między rozpaczą
i wielką radością
Czasami cieszę się życiem
czasami… samotnością
Gdy smutek dopadnie mnie wielki
jakoś się z niego podnoszę
Radość dodaje mi skrzydeł
Gdy kocham, góry przenoszę…
————–
Wir zählen die Sekunden
wir zählen die Minuten
wir zählen die Tage und die Wochen
wir zählen die Monate und die Jahre
wir zählen das Geld
wir zählen die Freunde
wir zählen auf sie…
Und wenn wir tot sind
ZÄHLEN WIR GAR NICHT MEHR
Es gibt mich
in zwei Sprachen
In zwei Sprachen
muss ich weinen und lachen
In zwei Sprachen
muss ich lieben und leben
In zwei Sprachen
muss es mich zweimal geben…
In jeder Sprache
lebe ich in einer eigenen Welt
Die Sprache bedingt
was ich sagen kann
und was mir gefällt
Zwei Sprachen zu verstehen
ist es, wie auf zwei
wundervolle Reisen zu gehen…
in zwei Welten zu leben…
In zwei Sprachen
muss es mich zweimal geben…
chciałabym namalować
twoje oczy
jak patrzą na mnie zakochane
chciałabym namalować
twój dotyk
kiedy mnie budzisz nad ranem
chciałabym namalować
twoje dłonie
które się łączą z moimi czule
namalować naszą miłość
w każdym drobnym szczególe
chciałabym namalować
nasze usta we wzajemnym upojeniu
namalować cały świat
w każdym twoim spojrzeniu
namalować mnie i ciebie
gdy jesteśmy razem
w naszym własnym niebie
jak tańczymy we własnym kosmosie
jak leżymy na rajskiej rosie…
03.01.18
Zakochanie
czuć szczęście i uniesienie
serca, duszy i ciała drżenie
tęsknotą karmić każdą chwilę
wspominać każdy dotyk
i pocałunek – czule
i tak w ogóle…
bez przerwy na jawie śnić
jak pięknie by mogło być
gdyby nie to, że ciebie – ciągle brak!
i jest dlatego…, byle jak
gdyby nie to, że ciebie ciągle nie ma
a pozostają mi – same złudzenia…
01.01.18
2017
zawitał do moich pokoi
pod postacią regału z desek
Na nim radio i książki,
segregatory
i pluszowy piesek
Zapach sosny
ale nie choinki
przywitał mnie dzisiaj nad ranem
Nowy regał, a na nim –
papiery poukładane
Nowy regał przyjechał z Ikei
a tam trafił może z polskich lasów
I spotkałam w moim pokoju
sosnę, która rosła razem ze mną
w Polsce, swego czasu…
Po latach stała się
towarzyszką moją w Niemczech
pod jednym dachem
I dzieli się ze mną po trochu
polskiego lasu zapachem
die du versprochen hast
mit mir zu essen?
Hast du das schon vergessen?
Wo gibt es die Äpfel
die du versprochen hast
mit mir zu teilen?
Ich suche sie schon eine Weile…
Wo gibt es die Äpfel
die du versprochen hast
mit mir zu verschenken…
Ich muss noch daran denken…
Gibt es ÜBERHAUPT
einen Garten mit diesem Apfelbaum?
Warum muss ich ihn alleine suchen?
Was soll das?
Das ist Neid.
Und das ist Hass.
Warum? Weshalb? Wieso?
Einfach so,
denn du bist du.
wenn sie anfängt
ist sie da
Obwohl ich sie meist verschwende
erfreut sie mich
jedes Jahr
Sie blüht in Bildern und Worten
auch neben den falschen Antworten
von dir
ist sie da
sie ist hier
jedes Jahr
Wir gehören zusammen
ein Glücksgefühl hat uns verbunden
in den wundersamen, zweisamen Stunden…
in einem dunklen Zimmer
mit einem alten Schrank
wo unser Bild für immer
in einen Spiegel versank
Dort ist es noch
aber wir
wir sind nicht mehr dort
Das Leben hat uns getrennt
denn jeder musste fort…
Auf ganz anderen Wegen
leben die Erinnerungen
an diese wundersamen, zweisamen Stunden…

Mein Leben ist,
wo der Himmel
die Erde zärtlich küsst
Mein Leben ist,
wo der Mond
sich im Wasser vergisst
Mein Leben ist,
wo die Sonne
abends im Meer versinkt
Mein Leben ist,
wo der Strand,
dein Mund und deine Hand….
Każdy człowiek ma swój własny smutek
który rośnie u niego w ogródku
Chociaż smutek to raczej chwast
człowiek rośnie wraz z nim pomalutku
Aż ten smutek niepielony
rozedrze czyjąś duszę
na drobne kawałki
Wypiel smutek za wczasu
by nie pożarł
twojej duszy jak ulęgałki…
Zimą nie mogę się odnaleźć
zagubiłam się między wierszami
Hessego i Rilke
wrócę za chwilkę…
Niebo całe zasnute chmurami
jak pod pierzyną chowa się przed Ziemią
Słońca nie widać,
tylko piece w zastępstwie tu grzeją
Nie chce się wychodzić
na zimne, szare, smętne dni zimowe
i grudniowe chłody…
Mroźny wiatr – zły towarzysz
na śnieżnych spacerach
Siedzę w domu choć samotność
i nuda doskwiera…
Dajcie mi zasnąć
dobre Duchy Nocy
pozwólcie zapaść w sen
Anioły od Boga
Niech mnie nie budzi
około północy
żaden lęk czy trwoga
Chciałabym śnić
sny piękne jak marzenie
jak Rajski Sad
jak twoje spojrzenie…
Jak nasze dłonie
które się szukają
Jak usta spragnione
właśnie tego Raju…
Menschen kommen
Menschen gehen
Menschen,
die einander nicht sehen,
die einander nicht verstehen
Menschen,
die einander nichts bedeuten
Ganz alleine bist du
unter all den Leuten…
Jak dobrze,
że mam swój dom
a w tym domu
Ciebie
Jesteśmy na ziemi
w naszym własnym niebie
Tu gdzie ciebie widzę i słyszę
gdzie do snu nas muzyka kołysze
gdzie nad ranem zapach kawy budzi
Tylko Ciebie mi potrzeba do życia,
żadnych innych ludzi….
Eine Sehnsucht
spielt in der Musik
Eine Sehnsucht
nach der Zeit
die es nicht mehr gibt
Eine Sehnsucht
nach vergangenen Jahren
festgehalten in Bildern
und Memoiren…
verblichen in Erinnerungen
Eine Sehnsucht nach vergangenen Stunden…
Meine Übersetzung:
Przybieżeli do Betlejem
Nach Bethlehem sind gekommen die Hirten,
wollen Jesus und Maria bewirten
Glücklich sind alle Menschen,
glücklich sind alle Menschen
Frieden bringt Gottes Sohn
Alle haben voller Demut gegrüßt
die Maria und das Baby Jesus Christ
Glücklich sind alle Menschen…..
Selbst der Engel hat die Botschaft kund gemacht,
dass Maria neben Jesus glücklich wacht ,
Glücklich sind alle Menschen….
Wśród nocnej ciszy
In der kleinen Scheune singt ein Engel laut,
kommt alle Hirten, Gottes Sohn ist da
Macht euch alle auf den Weg,
nach Bethlehem gehet schnell,
Gottes Sohn ist da
Sie fanden Jesus in der kalten Nacht,
Maria und Josef, sie haben gewacht,
neben ihrem Gottes Sohn,
Er wird König auf dem Thron
in der ganzen Welt
Gegrüßt sei Jesus, Gott und Messias,
lange erwartet, bist du endlich da!
Auf dich haben lang gewartet Könige
und du bist heute uns hier erschienen
Kiedy miałam 16 lat
cały świat miałam pod stopami
szłam do celu
a cel
oddalał się wielkimi krokami…
Tuż u celu
spotykałam tylko fatamorganę
Odchodziłam,
trąc oczy zapłakane…
Fatamorgana była
odbiciem moich marzeń
i rozpływała się
pod dotknięciem
realnych zdarzeń…
Sie sagt, dass sie und ihr Mann
sich trennen
und dass sie sogar erleichtert ist…
Der Mann sei eigentlich ein Egoist
2 Söhne haben sie, nach über 20 Jahren
Sie kann jetzt einen Hund kaufen
Sie kann alleine jetzt in Urlaub fahren
Sie sucht jetzt keinen neuen Mann
Nur wenn man sie näher anschaut,
merkt man, dass
sie traurig ist
und ihre Seele blass
Największą radością
jaką mi dało życie
jest ciebie widzieć
i ciebie słyszeć
codziennie budzić cię
ze snu
słowami
I LOVE YOU!
Nach Eichendorff: Mondnacht
Es war als hätte der Himmel
die Erde vollgekotzt
Ich habe weggeschaut
doch einer hat geglotzt
Und meine Seele weinte,
still, einsam und allein,
verloren die Verwandten,
verloren Land und Heim….
Umsonst gehe ich suchen,
was nicht zu finden ist,
ich sollte nun versuchen,
zu lieben was man isst…
Niech ktoś weźmie mnie
w swoje ramiona
niech ktoś moją samotność pokona
Niech ktoś wreszcie zatrzyma mnie
w pędzie
nim obudzę się w jakimś obłędzie
Patrzę w koło, jak innym wesoło
tylko ja dogorywam czekając
mam już dość, powtarzam wokoło
cicho łkając
Tego smutku i tego zmęczenia
nikt nie widzi pod makijażem
A makijaż każdego wieczora
łzami sama przed lustrem zmażę…
W lustrze stoi samotna kobieta,
podstarzała i już nie ta sama
jaką znałam przed laty…
Już nie ta….
Czy to ja, czy moja mama?
Widzę w lustrze starszą kobietę,
która smutno na mnie spogląda
Czy to ja?
Czy to ja tak wyglądam?
Od lat wczesnej młodości
umieram bez lub z miłości
Ni bogactwo, ni złoto…
Miłość jest moją tęsknotą
Miłość – uczucie jak morze
które zatapia, kogo może
Miłość -uczucie jak skała
co nie opuści cię
choćbyś bardzo chciała…
Na widok nowej miłości
jestem jak oniemiała…
Dwoje ludzi, których łączy miłość
spotyka się przypadkiem
Rozmawiają jakby się nic nie zdarzyło
Miłość patrzy na nich ukradkiem
Inni widzą tylko dwoje ludzi
dwoje ludzi, poza tym nic więcej
Dwoje ludzi, którzy tak przypadkiem
podają sobie na chwilę ręce…
Ich dotyk na krótko w dłoniach jest spleciony
Nim ona odejdzie do męża…
Nim on odejdzie do żony…
Pocałunek na dowidzenia
budzi jakieś nieśmiałe złudzenia…
Ich oczy jeszcze się nie napatrzyły
na widok niespodziewany
na widok tak miły
Ach, chwilo piękna
chwilo tak ulotna…
Dlaczego życie dzieli ich,
kiedy powinnni być razem…
Chociaż uczucia łączą ich
z miłosnym obrazem…
Marzenie :
robić, co się chce i nie spieszyć się
nie stresować się i nie nudzić się
co dzień widzieć cię
co dzień kochać cię
Człowiek zorganizował życie
psom oraz lisom – w klatce.
Mogą sobie tam stać
na czterech lub na jednej łapce…
Człowiek zrobi z nich mięso
oraz zedrze cenne futerko
żeby mogła oglądać je dama
patrząc dumnie w lusterko…
Człowiek zorganizował życie
koniom – za płotem.
Mogą sobie chodzić w koło
oraz tam i z powrotem
Mogą stać w stajni
między innymi zwierzętami
I są jak one – ludzkimi niewolnikami
Kto żyje w naszych sercach
ten żyje w nich wraz z nami
Dopóki go kochamy
Jak długo wspominamy
Dopóki nasze myśli
i wspólne fotografie
nie znikną w niepamięci
lub starej czarnej szafie…
Dopóki ich nie pożre
nicości czarna dziura
Są z nami wciąż
wspomnienia i uczucia
Jakby umarli
byli z nami tutaj…
Dzisiaj nie mam jakoś siły
nikt nie jest mi szczególnie miły
Chciałabym by powróciły
beztroskie dni dzieciństwa
kiedy wszystko wydawało się
być proste
A problemy rozwiązywali rodzice
bez względu na czas i okolicę
Byli naszą opoką
Choć często nie byli zgodni
dzieciom zawsze pomogli
A nawet znajomym i bliskim
Można do nich było przyjść ze wszystkim…
Oni byli, byli w każdej chwili…
A teraz?
Samotność dorosłego człowieka.
Judasz jest synem Judasza
Synem Judasza jest Judasz
sprzeda cię za pieniądze
lub cokolwiek, co mu dasz…
Każdy człowiek ma swój własny smutek
który rośnie u niego w ogródku
Chociaż smutek to raczej chwast
człowiek rośnie wraz z nim pomalutku
Aż ten smutek niepielony
rozedrze czyjąś duszę
na drobne kawałki
Wypiel smutek za wczasu
by nie pożarł
twojej duszy jak ulęgałki…
Jak bardzo chciałabym was zobaczyć, objąć, ucalować
kochani
Marzenie :
robić, co się chce i nie spieszyć się
nie stresować się i nie nudzić się
co dzień widzieć cię
co dzień kochać cię
Trzeba czekać
chociaż życie ucieka
Trzeba czekać
żeby spełnił się sen
Trzeba czekać na jednego człowieka
całe życie albo cały dzień
Trzeba czekać
podczas biegu zdarzeń
Trzeba czekać
na spełnienie marzeń
Trzeba czekać by nie zgubić się
całe życie albo jeden dzień…
Trzeba czekać na lepsze czasy.
Trzeba czekać na urlop i wczasy
i na chwilę szczęścia i wolności.
Trzeba czekać, często w samotności…
Trzeba czekać na powrót do zdrowia,
trzeba czekać na karetkę pogotowia, trzeba czekać, aby znowu żyć, trzeba czekać, jeść i pić. I nie poddawać się.
Całe życie, albo jeden dzień…
Trzeba czekać w samotności, trzeba czekać wśród ludzi, trzeba czekać, żeby nie zwariować, trzeba by się nie zagubić…
Trzeba czekać, żeby zasnąć, trzeba czekać, żeby się obudzić, trzeba czekać na spotkanie i trzeba się łudzić…
Mein Leben ist,
wo der Himmel
die Erde zärtlich küsst
Mein Leben ist,
wo der Mond
sich im Wasser vergisst
Mein Leben ist,
wo die Sonne
abends im Meer versinkt
Mein Leben ist,
wo der Strand,
dein Mund und deine Hand….
Ludzie zabili ludzi
czy oni czymś zawinili?
Czy dbali tylko o siebie
czy się o innych troszczyli?
Czy ważne dla nich było,
co stanie się z tamtymi?
Czy dostrzegli za późno,
że nie da się tutaj przeżyć,
będąc wszędzie ludźmi obcymi…?
Niebo całe zasnute chmurami
jak pod pierzyną chowa się przed Ziemią
Słońca nie widać,
tylko piece w zastępstwie tu grzeją
Nie chce się wychodzić
na zimne, szare, smętne dni zimowe
i grudniowe chłody…
Mroźny wiatr – zły towarzysz
na śnieżnych spacerach
Siedzę w domu choć samotność
i nuda doskwiera…
Zimą nie mogę się odnaleźć
zagubiłam się między wierszami
Hessego i Rilke
wrócę za chwilkę…
Es ist schade, dass meine Mutter nicht mehr lebt.
Es ist schade, dass mein Vater nicht mehr lebt.
Es ist schade…
Menschen kommen
Menschen gehen
Menschen,
die einander nicht sehen,
die einander nicht verstehen
Menschen,
die einander nichts bedeuten
Ganz alleine bist du
unter all den Leuten…
————-
Dajcie mi zasnąć
dobre Duchy Nocy
pozwólcie zapaść w sen
Anioły od Boga
Niech mnie nie budzi
około północy
żaden lęk czy trwoga
Chciałabym śnić
sny piękne jak marzenie
jak Rajski Sad
jak twoje spojrzenie…
Jak nasze dłonie
które się szukają
Jak usta spragnione
właśnie tego Raju…
Jak dobrze,
że mam swój dom
a w tym domu
Ciebie
Jesteśmy na ziemi
w naszym własnym niebie
Tu gdzie ciebie widzę i słyszę
gdzie do snu nas muzyka kołysze
gdzie nad ranem zapach kawy budzi
Tylko Ciebie mi potrzeba do życia,
żadnych innych ludzi….
Eine Sehnsucht
spielt in der Musik
Eine Sehnsucht
nach der Zeit
die es nicht mehr gibt
Eine Sehnsucht
nach vergangenen Jahren
festgehalten in Bildern
und Memoiren…
verblichen in Erinnerungen
Eine Sehnsucht nach vergangenen Stunden…
————-
Kochałam go
uczuciem tak silnym
i tak młodym
że nie pojęłam
tego wybuchu ognia
i łez jak morskie wody…
Zmroziły mnie
wojenne stany
zimy chłodnej i szarej
i znaku brak
że on też czuje coś
co ja
wraz ze mną – nie do pary
Jak wierzyć w pustkę
i w uczucia
które ja zadusiłam
Ale on porzucił..?
Nie mówił nic
właściwie zwykle same bzdury
„pożyczyć księżkę“ chciał…
bo czytać musiał też lektury…
I tyle lat minęło
ja, opłakując tamtą miłość…
tak piękną i tak pierwszą
jakby się to nie wydarzyło
Jakby to tylko sen i stan
własnego serca oszukania
wypełnionego pustką
od dnia rozstania do
następnego powitania…
Powitań było kilka
i pożegnań – bez zrozumienia
że miłość w wodę wpadła
na dno
podobna do kamienia…
trochę szczęścia
i zbyt wiele smutku
posadziłeś Panie
w tym ogródku
między oceanami
trudno się połapać
co ma być z nami
skoro ciągle tylko
wojny, wojny i spory
kto bardziej zasłużony
kto bardziej cierpiał
kto bardziej chory
kto potrzebuje pomocy
a kto zdradził kogo
w środku nocy…
to wszystko ma taki
mdły sens
że po kilku latach
mniej smakuje
każdy życia kęs
Przyjęto ich w Palestynie
lecz nie przyjęto wszystkich
Nie było pieniędzy czy miejsca
dla ciebie i twoich bliskich
Dla ciebie było miejsce w wagonie
do Auschwitz i do Treblinki
więc spakowałeś książki
i rzeczy swojej rodzinki
Nie było tego już wiele
przecież już większość straciłeś
I tej Treblinki z rodziną
niestety też nie przeżyłeś…
W sumie co za różnica
umrzeć w Getcie czy po ciężkiej podróży?
Przecież wycieczka do Treblinki
męczyła wszystkich dłużej…
A tu masz pokój nieduży,
tu przyjdą i nas zabiją…
żandarmi w imię Boga
z długą aryjską szyją…
I tak czy siak – my do nieba…
Którędy? Wszystko jedno…
I tylko na widok żandarmów
poliki jakoś bledną…
I mnie i tobie kochana…
Trzymajmy się za ręce
za to że umieramy razem
Diabłu czy Bogu w podzięce…
Ludzie zabili ludzi
czy oni czymś zawinili?
Czy dbali tylko o siebie
czy się o innych troszczyli?
Czy ważne dla nich było,
co stanie się z tamtymi?
Czy dostrzegli za późno,
że nie da się tutaj przeżyć,
będąc wszędzie ludźmi obcymi…?
————-
Fotografia czy video
Mogę sobie na Ciebie patrzeć
Synku
mogę patrzeć
nawet, gdyby cię w domu
nie było
Mogę Cię słyszeć
Mogę żyć
Dopóki mogę
w twym pobliżu być
Choćby na fotografii
czy na filmie video
Moje życie ma sens
tylko gdy jesteś Ty
Moje dziecko
———-
Dopadła mnie starość,
nie radość…
Nie powiem, że się jej
nie spodziewałam
Raczej kilka lat później
jej oczekiwałam…
Dopadła mnie w wieku
lat ok. pięćdziesięciu…
Myślałam, że poczeka
chociaż do sześćdzięciu pięciu…
zanim wyciągnie po mnie swe pazury
No tak przynajmniej do emerytury
zostawi mnie w rękach młodości
Nie…,
dużo wcześniej zachciało jej się
do mojej duszy i do moich kości…
I nie ma co się oszukiwać
już tylko starą mogę grywać…
————
Niektóre grzyby zostały
nieznalezione
Stoją dumne
niosąc swą koronę
ze ślimakiem na głowie
…zjedzone w połowie…
————-
Zamknąwszy swój zamek na zamek
Książę wyruszył do swych kochanek
Odwiedził ich w nocy aż sześć
każda dała mu pić i jeść…
każda oddała mu cześć…
Tylko jednej w domu nie było
bo jej coś nagle odbiło
Wolała odwiedzić leśnika
który w lesie lepiej od pszczół bzyka
Stała się Księcia kochanką byłą
i nie będzie mu już więcej miłą…
Nie dla niej już buty drogie
Będzie żyła jak panny ubogie…
Już nie kupi na swe ciało dorodne
sukni jakie kupią tamte panny modne
A jej życie będzie mniej wygodne…
—————
Mam wielką ochotę przegnać stąd chołotę. Niech idą, gdzie się nażrą złotem, gdzie pieprz rośnie albo dalej. Tu szkoda miejsca dla chamów i brutali, dla leni i obiboków, niech odejdą stąd kilka kroków… w kierunku dla nich przewidzianym, dawno przez nich samych obranym.
—————-
Ilu ludzi zamordowano
Ilu ludzi zginęło
By Pan Bóg tworzył swoje
stworzenia dzieło
W nieskończoność?
A może bez końca?
Dookoła słońca
Z księżycem na niewidzialnym
łańcuchu
Z planetami, a każda w ruchu
Niby bez celu,
a w planie tworzenia
martwej masy i żywego stworzenia
————————
Z mojego balkonu widzę fragment wszechświata…
Einstein, Szymborska i Hitler
też patrzyli na niebo…
I co z tego?
Widzę fragment kosmosu,
fragment mojego oraz ich losu
Zatkniętych na balkonie
jak aplikacje do kliknięcia,
aż do następnego ujęcia
Pan Bóg tak nas tu obsadził
w rolach różnych
Stacjonarnych i podróżnych
Kilerów i bohaterów
Jak wygląda mój los z góry?
Czy widać go w ogóle przez chmury?
A może Pan Bóg siedzi gdzieś na innym balkonie?
I uśmiecha się właśnie do mnie?
——————
Czemu zabijasz miłość matki?
Która cię wykarmiła własną piersią?
Może by jej było łatwiej,
pożegnać cię w dorosłe życie…
Bo jak pożegnać dziecko?
Łatwiej pożegnać kogoś,
kto udaje, że nie kocha…
—————-
Überstund‘ hat Gold im Mund…
Du stirbst früher ungesund…
Du stirbst reicher um die Zeit,
die dich vom Leben befreit
Du schaffst und schaffst und schaffst,
um zu kaufen, was du nicht brauchst….
——————
Czy to już koniec lata?
Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…
Czy to już koniec lata?
Ziemia pokryła się łzami…
Chłodniejsze już poranki,
wcześniej nadchodzą wieczory
Czy to już koniec lata,
tej ciepłej i słonecznej pory?
Czy to już koniec lata?
Choć liście jeszcze zielone…
Czy to początek jesieni,
gdy las w grzybach tonie..?
Czy to już koniec lata,
gdy do szkoły poszły dzieci..?
A jesień rozkłada na ziemi
barwne liście jak skrawki pamięci…
—————–
Poznawszy ślimaka
zastanawiam się
jak on przeżyje sam
w wielkim lesie…
Przecież on jest taki malutki,
nie ma muszli ani skorupki
I czy kto go nie zeżre w końcu,
jak się ślimak tak wygrzewa
na słońcu?
———
Żałuje chyba niejedna matka,
że urodziła dziecko,
a wychowuje nastolatka..,
że nie zarabia za dwa i pół etatu,
by oddać go do internatu…
————-
Spacer
Droga czarna jak asfalt wiedzie nas
przez las
Małe czarne żuki ryzykują życiem
przechodząc na drugą stronę
Drzewa w lesie zielone
Żuki często kończą pod kołami
aut ludzi z psami
Bo psy podwozi się na spacer
samochodami
Wśród zacienionej gęstwiny z
gałęzi i liści: mysz
Chowa się, czy czegoś szuka…
Udaje, że nas nie widzi,
ale nas nie oszuka
Zmyka, gdy ktoś podchodzi
bliżej
Żaba siedzi w trawie w negliżu
Daleko i wysoko ptaki,
jeden nie byle jaki
poluje, czeka bijąc skrzydłami
w jednym miejscu,
obserwuje,
zniża lot,
wzlatuje…
Czy coś złapał?
Nie wiemy, dalej idziemy…
Przez pola,
obok sosna, topola…
Drzewa….
Jakiś ptak śpiewa…
I pies szczeka w oddali
Słońce skórę opali…
Więc szukamy cienia
W kapliczce Matki Boskiej imienia…
Odpoczynek i chwila zadumy
w miejscu, gdzie nie bywają tłumy
Siedzimy, milczymy, może się modlimy?
————
Ja nie staram się nic wymyślić
do rymu układają mi się myśli
kiedy powiedzieć chcę coś więcej
niż codzienne, zwykłe bzdety
jakie słyszymy
z ust mężczyzny czy kobiety
—————-
Gdy Cię kobieta złapie w sidła
to nie opuścisz jej –
choćby ci obrzydła…
Praca i dzieci, obowiązki…
Brak miejsca na miłosne związki…
Więc niestety,
żyjesz po prostu
życiem tej kobiety…
Która cię jako matka twoich dzieci –
twoja żona,
posiadła i na zawsze:
Jest oraz będzie – tylko ona.
————-
Zobaczyłam go dzisiaj
przypadkiem
przez 2 sekundy
Robił zdjęcie dzieciom…
Był z rodziną
na kładce dla pieszych
Ja wjechałam pod nią,
moim samochodem
Dlaczego przyhamowałaś?
Kogo tam dojrzałaś?
Zobaczyłam znajomego…
Nic nie zwykłego…
powiedziałam
Skłamałam…
————–
Urodzi się taki i żyje!
Co zrobić, skoro go ziemia nosi?
Pomożesz mu – nie podziękuje,
narozrabia, to nie przeprosi!
Zrobi błąd – udaje, że to nie on,
chciałoby się powiedzieć:
WON!
Ale nie da się tak wszystkich
przepędzić…
Więc będą tu jeszcze długo mendzić..,
że to nie oni, nie ich wina…
We wszystkim leży inna przyczyna…
Urodzi się taki i żyje!
Kiedyś jego też ziemia przykryje…
—————–
Tym, którzy polegli
za Ojczyznę swoją
daj Panie wiecznie
spoczywać w pokoju!
Każda ofiara ich – niezapomniana
bo każda, na swój sposób
tragiczna i nieopisana…
Każdego męczenika śmierć
czy śmierć bohatera
swój sens ma oraz wielkość
która nas podpiera…
——–
Panie Adamie,
ależ z Pana geniusz
języka i myślenia!
Dzieła Pana, Mickiewiczu,
są nie do powtórzenia!
Wierszem opisał Pan życie
przyrodę, historię i ludzi…
Andrzej Wajda z aktorami
tych ludzi do życia zbudził…
Film wzrusza, porusza:
Pana Tadeusza
Zosię i Telimenę
Soplicę i Hrabiego,
Horeszkę i Gerwazego…
szlachtę i Moskali
Poeta ludzi ocalił
i krajobrazy cudne
od zapomnienia!
O Mickiewiczu i Wajdo,
dziękuję za te uniesienia
za te obrazy i słowa
które po latach
trafiają do mnie od nowa..
—-
Gdy byłam młoda
byłam pełna nadziei
i byłam pełna marzeń
Byłam pewna, że to ja kontroluję ciąg mego życia zdarzeń
Teraz za mą pychę i dumę
często żałuję, pokutuję…
Bóg dał mi nauczkę pokory
w samotne długie wieczory…
Jestem kowalem swego losu…
Jak sobie pościelę, tak się wyśpię…
Stanie się, co pomyślę…
Bzdury i ułuda…
Tylko Bóg sprawia wszystko
i karę za zło
i wszystkie w życiu cuda…
Myślę, że diabeł jest jego wiernym sługą,
którym się posługuje, lecz nie za długo…
Bo nie ma tego złego,
coby na dobre nie wyszło…
Jeżeli nie dzisiaj tobie,
to może komuś na przyszłość…
————-
Co wie poeta,
którego tu nie było?
Co on widział i słyszał?
Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego
przecież się odbyło…
Co on widział za oceanem?
Matki i żony zapłakane?
On żył spokojnie i pisał, co chciał,
lub kto mu wtedy forsę za to dał…
O komunistycznej Polsce i
antykomunistycznej wojnie…
W Stanie Wojennym on spał spokojnie…
Pewnego dnia otrzymał nagrodę.
Dlaczego?
By jego wiersze weszły w modę?
Do tamtej pory mało kto
o nim w Polsce wiedział i słyszał.
I mało komu jego brakowało.
Cenzura aż tak wredna?
Czy zainteresowania mało?
Poecie na lata stare
do Polski się zachciało…
Wreszcie ją tylu mu wybudowało!
Poeta wrócił po latach wielu
w jakimś celu…
Może grób chciał mieć na Wawelu?
———–
Kim jest poeta
który w czasach trudnych
opuścił kraj i kilka ulic nudnych
Zamienił je na Paryż
Francuską więc stolicę
i wolał dalej żyć nie w Polsce
ale w Ameryce!
?
Po latach wrócił z Noblem w ręku
do kraju, który z czasem
nabrał więcej wdzięku…
I nie był już tak nudny i szarawy
jak tuż po wojnie
na tle zgliszcz Warszawy
Ponieważ Kraków podobny do Wilna
łaska poety była mu przychylna
Po latach emigracji
zamieszkał w tym mieście
No bo wybudowali
kino, teatr i wszystko w tym mieście…
A kto budował?
Lud głupi i mały,
co to po wojnie nie wyjechał
ale pozostał w mieszkaniach za małych
Na koniec lud ten dostał
od poety wierszyk na swój temat
Noblista w nim opisał
swój myślenia schemat
„Który skrzywdziłeś…“
zaczął wiersz słowami
i dał go wyryć na pomniku martwych
literami…
Tak to poeta cierpiał wraz z narodem
przy coca-coli w USA,
gdy naród cierpiał głodem…
I gdy niektórzy dali się zabijać
poeta wolał w USA dolary zbijać…
Więc dziękujemy CI POETO
za Nobla i twe wersy przeto…
———–
Jeder weiß, wer sie versucht,
Liebe ist eine schlimme Sucht
Liebe macht glücklich und zerstört, sie macht verrückt und verstört,
wer sie probiert hat,
möchte davon mehr,
Liebe macht blind und taub
und man bereut einiges hinterher…
—-
Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?
————
Zobaczyłam go dzisiaj
przypadkiem
przez 2 sekundy
Robił zdjęcie dzieciom…
Był z rodziną
na kładce dla pieszych
Ja wjechałam pod nią,
moim samochodem
Dlaczego przyhamowałaś?
(na lewym pasie)
Kogo tam dojrzałaś?
Zobaczyłam znajomego…
Nic nie zwykłego…
powiedziałam
Skłamałam…
Opętana chęcią kochania
Zachwycona uczuciem miłości
Dałabym wiele,
by powróciło,
porzucona przez miłość w młodości…
Odrzucona przez nią
razy wiele
By powróciła, dałabym wiele…
—-
Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?
—
Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…
———
Familienoper
Die Musik?
Nicht zu empfehlen!
Soll sie alle Seelen quälen?
Wie sie meine hat gequält?
Eine Oper?
Wo die Melodie fehlt?
Lauter Klänge – grauenvoll!
Jemand findet das ganz toll?
Jede Menge seltsame Klänge…
Furchtbar für die Kinderohren…
auch Erwachsene erfroren..
bei den Lauten eines Irren,
der Musik will imitieren…
Eine Oper?
Danke, nein.
Das ist kein Geschmack, nicht mein.
—
Miłość matki jest szalona,
miłość matki nie zna granic,
ciosem syna powalona,
matka cios ten weźmie za nic…
Nawet kiedy syn się kłóci,
matka syna nie odrzuci,
matka zrobi mu kolację
a na koniec przyzna rację…
Miłość matki ponad życie,
ponad jej własne marzenia
Miłość matki nie pojęta,
miłość nie do powtórzenia
Taką miłość trzeba przeżyć
aby móc w tą miłość wierzyć
Czy ta miłość to głupota?
Czy to może jakaś cnota?
Pewnie taki jest los matki,
która kocha swoje dziatki…
——–
Każdy próbuje jakoś przeżyć
każdy musi się z losem zmierzyć
nie wymarzonym
z partnerem nie wyśnionym
z dzieckiem nie bez problemów
z pracą bez wielkich tantiemów
z nieznanym i przerażającym
z życiem często smucącym…
😦
z życiem pełnym chorób
z końcem nawet śmiertelnym
z Happy Endem – kto Bogu wiernym
——
zdrada,
z każdej strony się zakrada
nie uciekniesz sam od zdrady
bo na zdradę nie ma rady
zdrada jest wpisana w życie
miły uśmiech to jej krycie
nie rozpoznasz zdrady z góry
trafi cię jak bomba w mury
nagle i niespodziewanie
zdrada obok ciebie stanie
i porzuci na zdychanie…
na samotne umieranie…
Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Media sprzedają, bo na tym g. zarabiają…
Markowe nazwisko sprzeda wszystko…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Wszędzie wygląda ŁADNIE!
Kto to jest? Kto zgadnie?
——
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
Tym, którzy polegli
za Ojczyznę swoją
daj Panie wiecznie
spoczywać w pokoju!
Każda ofiara ich – niezapomniana
bo każda, na swój sposób
tragiczna i nieopisana…
Każdego męczenika śmierć
czy śmierć bohatera
swój sens ma oraz wielkość
która nas podpiera…
———–
Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…
Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?

Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…
Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej
tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…
———–
Bóg nam daje tyle lat,
byśmy naprawiali świat,
lecz co robi większość z nas?
Patrzy w lustro, gdy przemija czas…
Własną forsę liczyć chce,
choćby wszystkim było źle…
Fe…
W obliczu śmierci wszyscy cichniemy
W chwili śmierci wszystko traci znaczenie
śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy
śmierć zabiera nas, a my idziemy…
śmierć zabiera każde marzenie
tylko wiara daje nadzieję
Tylko Jezus daje życie nowe
więc się nie bój, jeśli krzyż masz –
życie wieczne masz też pewnie gotowe…
———
Jak o tobie zapomnieć
WARSZAWO?
Gdzie wszystko na lewo i prawo
TO mój DOM!
Kiedy każda ulica,
dawnych marzeń obietnica
i cudownych przeżyć tom…
Jak zapomnieć o tobie
mój kraju,
nie chcę do innego Raju…
Chcę do Polski, chcę do Warszawy,
tam są moje wszystkie ważne sprawy…
Tam chcę żyć,
bo tutaj tylko tęsknota…
chociaż jest co jeść i pić…
Tu przetrwałam,
tam życie miałam,
tam wszystko kochałam…
Tam jest dom…
Wyrwałam się z korzeniami,
by płakać dniami i nocami…
W Warszawie odżywam, oddycham,
a nie – powoli wegetując – zdycham…
———-
Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…
———-
Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…
Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?
Cudowne miejsce spokoju i mocy
poświęcone Matce Bożej
Przy jej obrazie Ojciec Założyciel
czuwa o każdej porze…
Siostry Maryi posługują wiernym
w tym Ogrodzie Pana
Od kiedy znam to miejsce
jestem w nim zakochana
Mała kaplica i kościół wśród zieleni
tak Ojciec Josef Kentenich
Vallendar w Boży ogród zmienił…
———-
Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Kto to jest? Kto zgadnie?
—–
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
———–
Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…
————
Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…
——-
Jedno mądre, a drugie złe
jedno aniołem, a drugie okrutne
życie piękne bywa często smutne
———-
Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…
Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej
tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…
———-
Bóg nam daje tyle lat,
byśmy naprawiali świat,
lecz co robi większość z nas?
Patrzy w lustro, gdy przemija czas…
Własną forsę liczyć chce,
choćby wszystkim było źle…
Fe…
——
W obliczu śmierci wszyscy cichniemy
W chwili śmierci wszystko traci znaczenie
śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy
śmierć zabiera nas, a my idziemy…
śmierć zabiera każde marzenie
tylko wiara daje nadzieję
Tylko Jezus daje życie nowe
więc się nie bój, jeśli krzyż masz –
życie wieczne masz też pewnie gotowe…
———
Jak o tobie zapomnieć
WARSZAWO?
Gdzie wszystko na lewo i prawo
TO mój DOM!
Kiedy każda ulica,
dawnych marzeń obietnica
i cudownych przeżyć tom…
Jak zapomnieć o tobie
mój kraju,
nie chcę do innego Raju…
Chcę do Polski, chcę do Warszawy,
tam są moje wszystkie ważne sprawy…
Tam chcę żyć,
bo tutaj tylko tęsknota…
chociaż jest co jeść i pić…
Tu przetrwałam,
tam życie miałam,
tam wszystko kochałam…
Tam jest dom…
Wyrwałam się z korzeniami,
by płakać dniami i nocami…
W Warszawie odżywam, oddycham,
a nie – powoli wegetując – zdycham…
———-
Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…
———-
Meine Seele ist erschöpft
ich kann es kaum noch ertragen
meine Knochen Tag und Nacht
dabei zu tragen…
Ich möchte sie nicht mehr haben
ich möchte sie nicht mehr besitzen
Ich möchte mit meiner Seele
einfach davon flitzen…
————
Cóż, nawet poeta
spłodził córki dwie
Jedna pisze:
Dziękuję za dobre słowa
Druga: katole piszą mi same słowa złe….
Jedna ma uśmiech szczery
Druga ma … do kamery…
Jest jeszcze jeden brat
Ciekawy jest ten świat!
Brat gra na pogrzebie Taty
zapewnia, że Tacie wesoło,
ponieważ nie musi oglądać
rodzinki, co stoi w około…
——————
Botox sobie już wstrzyknęła
szkoda, że nie może wstrzyknąć
rozumu
Z rozumem byłoby jej do twarzy
O rozumie może sobie
tylko pomarzyć…
———————
Żyję pod postacią człowieka
który czeka, czeka i czeka…
Czeka każdego dnia
na miłość, którą dobrze zna…
Pod postacią niejednego człowieka,
który tak samo czeka i czeka…
Bo bez miłości życie ucieka,
dłużąc się jak bez końca rzeka…
A my płyniemy oddzielnie pod prąd,
aż Bóg nas zabierze stąd…
————————
Katole to głupole
bo wierzą w Boga
– nie w Paolę!
Chociaż Paola ta
tłumaczy im jak trza,
że Boga gdzieś tam ma…
Nie zagrzmiał nawet
choć grzeszyła
już od najmłodych lat…
Czy Pan Bóg ślepy jest
na Loli grzeszny świat?
Czy może – po prostu
na nią patrzeć (już) nie może….?
————–
Dusza trzyma się ciała
dopóki ciało działa
lecz gdy ciało umiera niezdrowe
duszy potrzebne ciało nowe
Po śmierci – do życia wiecznego
potrzeba ci kogoś drugiego…
———-
Kiedy ciebie tutaj nie ma
zapominam, żeś tu był
cały czas się kręci ziemia
a po tobie został pył
Pył z papierosa w popielniczce
czerwona wstążka na doniczce
tortu pozostawiony kęs
i kilka łez wśród moich rzęs
Ręcznik użyty tylko raz
skradziony komuś dla nas czas
wspólna kolacja, wspólna noc
i naszych marzeń wielka moc…
Bo kiedy ciebie tutaj nie ma
już zapominam, żeś tu był
gdy cały czas się kręci ziemia
Po tobie został tylko pył…
Odszedłeś gdzieś bez ostrzeżenia,
zniknąłeś jak po burzy błysk,
A ja wciąż tęsknię bez wytchnienia,
czytam od nowa każdy list…
Przecież się znowu zobaczymy
raz jeszcze miłość zacznie się
tęsknota znajdzie ukojenie
aż znowu znikniesz Bóg wie gdzie…
Bo kiedy ciebie tutaj nie ma
już zapominam, żeś tu był
gdy cały czas się kręci ziemia
Po tobie został tylko pył…
(muzykę też mam do tego, jakby co…)
—————-
śmierć gasi światła w mieszkaniu
zapala lampki na grobie
kładzie wieńce i kwiaty
i zapomina wraz z innymi
o tobie…
—————-
dwoje ludzi
siebie nie pewnych
tonie w spojrzeniach rzewnych
z nadzieją na „dobry trunek“…
PIERWSZY POCAŁUNEK
Lecz pocałunek
gdy minie rok i dzień
przeradza się w
ZŁY SEN….
——————-
Muszę udawać co dzień
że jest mi dobrze, że moje życie
to nie codzienny pogrzeb
moich marzeń i moim oczekiwań
że to nie ciągły ciąg „przegrywań“
straconych mężów i mężczyzn ukochanych
straconych dzieci i dzieci niepoznanych
ciąż urojonych i tych wyskrobanych
ciąż urodzonych – i tu wiele szczęścia
choć bez mężczyzny z boku i zamęścia…
Kobiety życie bywa też niestety
życiem zupełnie innej twarzy niż tapety…
Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…
Diabeł ubiera się w różne stroje
czasami jest ich dwóch, dwie czy dwoje…
Diabeł nie ma ulubionej szaty
choć woli ubranie nowe niż w stare łaty…
Diabeł wygląda różnie, mówi różnymi językami
ale ma cechy wspólne: kłamie, kłamie, kłamie…
oszukuje, naciąga, wykorzysta…
Dasz mu stówę, on poprosi o trzysta…
Diabeł może być mężczyzną lub kobietą
gdy ją lub jego spodkasz – uważaj przeto…
Diabeł zrobi wiele, by osiągnąć własne cele
czasami bywa, częściej go nie ma w kościele…
Diabeł udaje anioła i chwali się chętnie sam
udając, że to skromność i bardzo dziękuje wam…
Diabeł was zmanipuluje, myślicie, jaki to skarb!
Zrobi wszystko, by na was zarobić,
choćby wyrósł wam garb!
Sprzeda wam książkę na temat,
bo na temacie się zna,
sam miał już garba, a z książką,
garb zniknął mu raz, dwa…
—————
Nie ma cenzury!
Każdy może pisać bzdury
cieszyć się sławą
na lewo i prawo
brać za gówno pieniądze
na wszystkie swe rządze…
Bez opamiętania
występować, radzić i nakłaniać
Wolność słowa
dla każdego kretyna
czy każdej kretynki
która robi ładne, „mądre“ minki
Poza tym wielu rzeczy nie rozumie
Ale kto się zorientuje
w takim tłumie
———
Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…
Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem
Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…
Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….
Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI
Misiu, drogi Misiu….,
zrób dziś ze mnie gwiazdę,
bo dam ci po pysiu!
Chcę do telewizji i do internetu!
Będę występować –
albo chcesz odwetu????
Mogę cię wykończyć,
bo napiszę, że,
jesteś grubas, bydle i w ogóle BEEEEEE!
Prostak i mizogin, świnia, podły cham,
twoja żona – głupia pinda,
ja świat dobrze znam…
Tylko feministka, wie co jest poprawne,
co inteligentne oraz co zabawne….
Lola jest gwiazdorką,
no bo Lola wie,
jak ciebie wykończyć,
żebyś skończył źle….
jest czarna owca
w rodzinie Paoli
podobna trochę
do pieknej Loli
która trzy po trzy
coś pierdoli…
o kobietach, o facetach
oraz innych pisze bzdetach
jak usuwać ciażę
i jej zapobiegać
można z nią w Indiach
ćwiczyć jogę
i na zakupy biegać
wszystko drogie panie
opłacicie wy
Lola da nazwisko
do wyprawy w wasze
z celebretką sny
Zły Król – tłumaczenie wg wiersza „Erlkönig“, Johann Wolfgang von Goethe
Kto pędzi na koniu przez ciemny las?
To ojciec z dzieckiem, czy zdążą na czas?
Trzyma je mocno w ramionach swych,
Dziecko bezpiecznie tuli się w nich.
Synu, dlaczego kryjesz w lęku twarz?
Ojcze, tam złego Króla straż!
Króla w koronie, ma białe kły!
Synu, to tylko wiatr i mgły.
Drogi chłopczyku, chodź, baw się ze mną!
Pewną zabawę znam, dość przyjemną,
Tam gdzie polana jest pełna kwiatów
A moja matka złotą ma szatę…
Ojcze, mój ojcze, czy tego nie słychać?
Co zły Król szeptem obiecuje mi cicho?
Bądź spokojny, synu nie bój się,
Tylko wiatr szumi w gałęziach drzew.
Chłopcze, czy pójdziesz ze mną tam,
Moje córki czekają, nie jestem sam…
Moje córki zatańczą z tobą razem
Uśpią melodią, ukołyszą na zawsze…
Ojcze, czy widzisz córki złego Króla?
Jak na mnie czekają tam w ciemnych zakolach…
Synu, ach synu, co ty tam widzisz?
To tylko liście! Bzdury, czy ty się nie wstydzisz?
Kocham cię, piękny młodzieńcze, uroczy…
Wezmę cię siłą, jeśli sam nie chcesz, zobaczysz…
Ojcze, mój ojcze, on już trzyma mnie
Sprawia mi ból, robi rzeczy złe…
Ojciec zmartwiony, pędzi szybciej przez las
W objęciach jego syn prawie już zgasł…
Do domu dotarł ledwo, co za cios!
Dziecko martwe w ramiona rzucił mu los.
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy
czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
a kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa…
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…
Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…
Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże.
Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej…
TO BEE OR NOT TO BE!
Większość ludzi
kocha tylko dzieci własne
i tyle
Od dzieci innych ludzi
woli psy, koty czy motyle…
Kochałam go
uczuciem tak silnym
i tak młodym
że nie pojęłam
tego wybuchu ognia
i łez jak morskie wody…
Zmroziły mnie
wojenne stany
zimy chłodnej i szarej
i znaku brak
że on też czuje coś
co ja
wraz ze mną – nie do pary
Jak wierzyć w pustkę
i w uczucia
które ja zadusiłam
Ale on porzucił..?
Nie mówił nic
właściwie zwykle same bzdury
„pożyczyć księżkę“ chciał…
bo czytać musiał też lektury…
I tyle lat minęło
ja, opłakując tamtą miłość…
tak piękną i tak pierwszą
jakby się to nie wydarzyło
Jakby to tylko sen i stan
własnego serca oszukania
wypełnionego pustką
od dnia rozstania do
następnego powitania…
Powitań było kilka
i pożegnań – bez zrozumienia
że miłość w wodę wpadła
na dno
podobna do kamienia…
———–
trochę szczęścia
i zbyt wiele smutku
posadziłeś Panie
w tym ogródku
między oceanami
trudno się połapać
co ma być z nami
skoro ciągle tylko
wojny, wojny i spory
kto bardziej zasłużony
kto bardziej cierpiał
kto bardziej chory
kto potrzebuje pomocy
a kto zdradził kogo
w środku nocy…
to wszystko ma taki
mdły sens
że po kilku latach
mniej smakuje
każdy życia kęs
——–
Przyjęto ich w Palestynie
lecz nie przyjęto wszystkich
Nie było pieniędzy czy miejsca
dla ciebie i twoich bliskich
Dla ciebie było miejsce w wagonie
do Auschwitz i do Treblinki
więc spakowałeś książki
i rzeczy swojej rodzinki
Nie było tego już wiele
przecież już większość straciłeś
I tej Treblinki z rodziną
niestety też nie przeżyłeś…
W sumie co za różnica
umrzeć w Getcie czy po ciężkiej podróży?
Przecież wycieczka do Treblinki
męczyła wszystkich dłużej…
A tu masz pokój nieduży,
tu przyjdą i nas zabiją…
żandarmi w imię Boga
z długą aryjską szyją…
I tak czy siak – my do nieba…
Którędy? Wszystko jedno…
I tylko na widok żandarmów
poliki jakoś bledną…
I mnie i tobie kochana…
Trzymajmy się za ręce
za to że umieramy razem
Diabłu czy Bogu w podzięce…
——
Ludzie zabili ludzi
czy oni czymś zawinili?
Czy dbali tylko o siebie
czy się o innych troszczyli?
Czy ważne dla nich było,
co stanie się z tamtymi?
Czy dostrzegli za późno,
że nie da się tutaj przeżyć,
będąc wszędzie ludźmi obcymi…?
————-
Fotografia czy video
Mogę sobie na Ciebie patrzeć
Synku
mogę patrzeć
nawet, gdyby cię w domu
nie było
Mogę Cię słyszeć
Mogę żyć
Dopóki mogę
w twym pobliżu być
Choćby na fotografii
czy na filmie video
Moje życie ma sens
tylko gdy jesteś Ty
Moje dziecko
———-
Dopadła mnie starość,
nie radość…
Nie powiem, że się jej
nie spodziewałam
Raczej kilka lat później
jej oczekiwałam…
Dopadła mnie w wieku
lat ok. pięćdziesięciu…
Myślałam, że poczeka
chociaż do sześćdzięciu pięciu…
zanim wyciągnie po mnie swe pazury
No tak przynajmniej do emerytury
zostawi mnie w rękach młodości
Nie…,
dużo wcześniej zachciało jej się
do mojej duszy i do moich kości…
I nie ma co się oszukiwać
już tylko starą mogę grywać…
————
Niektóre grzyby zostały
nieznalezione
Stoją dumne
niosąc swą koronę
ze ślimakiem na głowie
…zjedzone w połowie…
————-
Zamknąwszy swój zamek na zamek
Książę wyruszył do swych kochanek
Odwiedził ich w nocy aż sześć
każda dała mu pić i jeść…
każda oddała mu cześć…
Tylko jednej w domu nie było
bo jej coś nagle odbiło
Wolała odwiedzić leśnika
który w lesie lepiej od pszczół bzyka
Stała się Księcia kochanką byłą
i nie będzie mu już więcej miłą…
Nie dla niej już buty drogie
Będzie żyła jak panny ubogie…
Już nie kupi na swe ciało dorodne
sukni jakie kupią tamte panny modne
A jej życie będzie mniej wygodne…
—————
Mam wielką ochotę przegnać stąd chołotę. Niech idą, gdzie się nażrą złotem, gdzie pieprz rośnie albo dalej. Tu szkoda miejsca dla chamów i brutali, dla leni i obiboków, niech odejdą stąd kilka kroków… w kierunku dla nich przewidzianym, dawno przez nich samych obranym.
—————-
Ilu ludzi zamordowano
Ilu ludzi zginęło
By Pan Bóg tworzył swoje
stworzenia dzieło
W nieskończoność?
A może bez końca?
Dookoła słońca
Z księżycem na niewidzialnym
łańcuchu
Z planetami, a każda w ruchu
Niby bez celu,
a w planie tworzenia
martwej masy i żywego stworzenia
————————
Z mojego balkonu widzę fragment wszechświata…
Einstein, Szymborska i Hitler
też patrzyli na niebo…
I co z tego?
Widzę fragment kosmosu,
fragment mojego oraz ich losu
Zatkniętych na balkonie
jak aplikacje do kliknięcia,
aż do następnego ujęcia
Pan Bóg tak nas tu obsadził
w rolach różnych
Stacjonarnych i podróżnych
Kilerów i bohaterów
Jak wygląda mój los z góry?
Czy widać go w ogóle przez chmury?
A może Pan Bóg siedzi gdzieś na innym balkonie?
I uśmiecha się właśnie do mnie?
——————
Czemu zabijasz miłość matki?
Która cię wykarmiła własną piersią?
Może by jej było łatwiej,
pożegnać cię w dorosłe życie…
Bo jak pożegnać dziecko?
Łatwiej pożegnać kogoś,
kto udaje, że nie kocha…
—————-
Überstund‘ hat Gold im Mund…
Du stirbst früher ungesund…
Du stirbst reicher um die Zeit,
die dich vom Leben befreit
Du schaffst und schaffst und schaffst,
um zu kaufen, was du nicht brauchst….
——————
Czy to już koniec lata?
Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…
Czy to już koniec lata?
Ziemia pokryła się łzami…
Chłodniejsze już poranki,
wcześniej nadchodzą wieczory
Czy to już koniec lata,
tej ciepłej i słonecznej pory?
Czy to już koniec lata?
Choć liście jeszcze zielone…
Czy to początek jesieni,
gdy las w grzybach tonie..?
Czy to już koniec lata,
gdy do szkoły poszły dzieci..?
A jesień rozkłada na ziemi
barwne liście jak skrawki pamięci…
—————–
Poznawszy ślimaka
zastanawiam się
jak on przeżyje sam
w wielkim lesie…
Przecież on jest taki malutki,
nie ma muszli ani skorupki
I czy kto go nie zeżre w końcu,
jak się ślimak tak wygrzewa
na słońcu?
———
Żałuje chyba niejedna matka,
że urodziła dziecko,
a wychowuje nastolatka..,
że nie zarabia za dwa i pół etatu,
by oddać go do internatu…
————-
Spacer
Droga czarna jak asfalt wiedzie nas
przez las
Małe czarne żuki ryzykują życiem
przechodząc na drugą stronę
Drzewa w lesie zielone
Żuki często kończą pod kołami
aut ludzi z psami
Bo psy podwozi się na spacer
samochodami
Wśród zacienionej gęstwiny z
gałęzi i liści: mysz
Chowa się, czy czegoś szuka…
Udaje, że nas nie widzi,
ale nas nie oszuka
Zmyka, gdy ktoś podchodzi
bliżej
Żaba siedzi w trawie w negliżu
Daleko i wysoko ptaki,
jeden nie byle jaki
poluje, czeka bijąc skrzydłami
w jednym miejscu,
obserwuje,
zniża lot,
wzlatuje…
Czy coś złapał?
Nie wiemy, dalej idziemy…
Przez pola,
obok sosna, topola…
Drzewa….
Jakiś ptak śpiewa…
I pies szczeka w oddali
Słońce skórę opali…
Więc szukamy cienia
W kapliczce Matki Boskiej imienia…
Odpoczynek i chwila zadumy
w miejscu, gdzie nie bywają tłumy
Siedzimy, milczymy, może się modlimy?
————
Ja nie staram się nic wymyślić
do rymu układają mi się myśli
kiedy powiedzieć chcę coś więcej
niż codzienne, zwykłe bzdety
jakie słyszymy
z ust mężczyzny czy kobiety
—————-
Gdy Cię kobieta złapie w sidła
to nie opuścisz jej –
choćby ci obrzydła…
Praca i dzieci, obowiązki…
Brak miejsca na miłosne związki…
Więc niestety,
żyjesz po prostu
życiem tej kobiety…
Która cię jako matka twoich dzieci –
twoja żona,
posiadła i na zawsze:
Jest oraz będzie – tylko ona.
————-
Zobaczyłam go dzisiaj
przypadkiem
przez 2 sekundy
Robił zdjęcie dzieciom…
Był z rodziną
na kładce dla pieszych
Ja wjechałam pod nią,
moim samochodem
Dlaczego przyhamowałaś?
Kogo tam dojrzałaś?
Zobaczyłam znajomego…
Nic nie zwykłego…
powiedziałam
Skłamałam…
————–
Urodzi się taki i żyje!
Co zrobić, skoro go ziemia nosi?
Pomożesz mu – nie podziękuje,
narozrabia, to nie przeprosi!
Zrobi błąd – udaje, że to nie on,
chciałoby się powiedzieć:
WON!
Ale nie da się tak wszystkich
przepędzić…
Więc będą tu jeszcze długo mendzić..,
że to nie oni, nie ich wina…
We wszystkim leży inna przyczyna…
Urodzi się taki i żyje!
Kiedyś jego też ziemia przykryje…
—————–
Tym, którzy polegli
za Ojczyznę swoją
daj Panie wiecznie
spoczywać w pokoju!
Każda ofiara ich – niezapomniana
bo każda, na swój sposób
tragiczna i nieopisana…
Każdego męczenika śmierć
czy śmierć bohatera
swój sens ma oraz wielkość
która nas podpiera…
——–
Panie Adamie,
ależ z Pana geniusz
języka i myślenia!
Dzieła Pana, Mickiewiczu,
są nie do powtórzenia!
Wierszem opisał Pan życie
przyrodę, historię i ludzi…
Andrzej Wajda z aktorami
tych ludzi do życia zbudził…
Film wzrusza, porusza:
Pana Tadeusza
Zosię i Telimenę
Soplicę i Hrabiego,
Horeszkę i Gerwazego…
szlachtę i Moskali
Poeta ludzi ocalił
i krajobrazy cudne
od zapomnienia!
O Mickiewiczu i Wajdo,
dziękuję za te uniesienia
za te obrazy i słowa
które po latach
trafiają do mnie od nowa..
—-
Gdy byłam młoda
byłam pełna nadziei
i byłam pełna marzeń
Byłam pewna, że to ja kontroluję ciąg mego życia zdarzeń
Teraz za mą pychę i dumę
często żałuję, pokutuję…
Bóg dał mi nauczkę pokory
w samotne długie wieczory…
Jestem kowalem swego losu…
Jak sobie pościelę, tak się wyśpię…
Stanie się, co pomyślę…
Bzdury i ułuda…
Tylko Bóg sprawia wszystko
i karę za zło
i wszystkie w życiu cuda…
Myślę, że diabeł jest jego wiernym sługą,
którym się posługuje, lecz nie za długo…
Bo nie ma tego złego,
coby na dobre nie wyszło…
Jeżeli nie dzisiaj tobie,
to może komuś na przyszłość…
————-
Co wie poeta,
którego tu nie było?
Co on widział i słyszał?
Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego
przecież się odbyło…
Co on widział za oceanem?
Matki i żony zapłakane?
On żył spokojnie i pisał, co chciał,
lub kto mu wtedy forsę za to dał…
O komunistycznej Polsce i
antykomunistycznej wojnie…
W Stanie Wojennym on spał spokojnie…
Pewnego dnia otrzymał nagrodę.
Dlaczego?
By jego wiersze weszły w modę?
Do tamtej pory mało kto
o nim w Polsce wiedział i słyszał.
I mało komu jego brakowało.
Cenzura aż tak wredna?
Czy zainteresowania mało?
Poecie na lata stare
do Polski się zachciało…
Wreszcie ją tylu mu wybudowało!
Poeta wrócił po latach wielu
w jakimś celu…
Może grób chciał mieć na Wawelu?
———–
Kim jest poeta
który w czasach trudnych
opuścił kraj i kilka ulic nudnych
Zamienił je na Paryż
Francuską więc stolicę
i wolał dalej żyć nie w Polsce
ale w Ameryce!
?
Po latach wrócił z Noblem w ręku
do kraju, który z czasem
nabrał więcej wdzięku…
I nie był już tak nudny i szarawy
jak tuż po wojnie
na tle zgliszcz Warszawy
Ponieważ Kraków podobny do Wilna
łaska poety była mu przychylna
Po latach emigracji
zamieszkał w tym mieście
No bo wybudowali
kino, teatr i wszystko w tym mieście…
A kto budował?
Lud głupi i mały,
co to po wojnie nie wyjechał
ale pozostał w mieszkaniach za małych
Na koniec lud ten dostał
od poety wierszyk na swój temat
Noblista w nim opisał
swój myślenia schemat
„Który skrzywdziłeś…“
zaczął wiersz słowami
i dał go wyryć na pomniku martwych
literami…
Tak to poeta cierpiał wraz z narodem
przy coca-coli w USA,
gdy naród cierpiał głodem…
I gdy niektórzy dali się zabijać
poeta wolał w USA dolary zbijać…
Więc dziękujemy CI POETO
za Nobla i twe wersy przeto…
———–
Jeder weiß, wer sie versucht,
Liebe ist eine schlimme Sucht
Liebe macht glücklich und zerstört, sie macht verrückt und verstört,
wer sie probiert hat,
möchte davon mehr,
Liebe macht blind und taub
und man bereut einiges hinterher…
—-
Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?
————
Opętana chęcią kochania
Zachwycona uczuciem miłości
Dałabym wiele,
by powróciło,
porzucona przez miłość w młodości…
Odrzucona przez nią
razy wiele
By powróciła, dałabym wiele…
—-
Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?
—
Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…
———
Familienoper
Die Musik?
Nicht zu empfehlen!
Soll sie alle Seelen quälen?
Wie sie meine hat gequält?
Eine Oper?
Wo die Melodie fehlt?
Lauter Klänge – grauenvoll!
Jemand findet das ganz toll?
Jede Menge seltsame Klänge…
Furchtbar für die Kinderohren…
auch Erwachsene erfroren..
bei den Lauten eines Irren,
der Musik will imitieren…
Eine Oper?
Danke, nein.
Das ist kein Geschmack, nicht mein.
—
Miłość matki jest szalona,
miłość matki nie zna granic,
ciosem syna powalona,
matka cios ten weźmie za nic…
Nawet kiedy syn się kłóci,
matka syna nie odrzuci,
matka zrobi mu kolację
a na koniec przyzna rację…
Miłość matki ponad życie,
ponad jej własne marzenia
Miłość matki nie pojęta,
miłość nie do powtórzenia
Taką miłość trzeba przeżyć
aby móc w tą miłość wierzyć
Czy ta miłość to głupota?
Czy to może jakaś cnota?
Pewnie taki jest los matki,
która kocha swoje dziatki…
——–
Każdy próbuje jakoś przeżyć
każdy musi się z losem zmierzyć
nie wymarzonym
z partnerem nie wyśnionym
z dzieckiem nie bez problemów
z pracą bez wielkich tantiemów
z nieznanym i przerażającym
z życiem często smucącym…
😦
z życiem pełnym chorób
z końcem nawet śmiertelnym
z Happy Endem – kto Bogu wiernym
——
zdrada,
z każdej strony się zakrada
nie uciekniesz sam od zdrady
bo na zdradę nie ma rady
zdrada jest wpisana w życie
miły uśmiech to jej krycie
nie rozpoznasz zdrady z góry
trafi cię jak bomba w mury
nagle i niespodziewanie
zdrada obok ciebie stanie
i porzuci na zdychanie…
na samotne umieranie…
Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Media sprzedają, bo na tym g. zarabiają…
Markowe nazwisko sprzeda wszystko…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Wszędzie wygląda ŁADNIE!
Kto to jest? Kto zgadnie?
——
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
———–
Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…
——–
Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…
Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej
tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…
———–
Bóg nam daje tyle lat,
byśmy naprawiali świat,
lecz co robi większość z nas?
Patrzy w lustro, gdy przemija czas…
Własną forsę liczyć chce,
choćby wszystkim było źle…
Fe…
W obliczu śmierci wszyscy cichniemy
W chwili śmierci wszystko traci znaczenie
śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy
śmierć zabiera nas, a my idziemy…
śmierć zabiera każde marzenie
tylko wiara daje nadzieję
Tylko Jezus daje życie nowe
więc się nie bój, jeśli krzyż masz –
życie wieczne masz też pewnie gotowe…
———
Jak o tobie zapomnieć
WARSZAWO?
Gdzie wszystko na lewo i prawo
TO mój DOM!
Kiedy każda ulica,
dawnych marzeń obietnica
i cudownych przeżyć tom…
Jak zapomnieć o tobie
mój kraju,
nie chcę do innego Raju…
Chcę do Polski, chcę do Warszawy,
tam są moje wszystkie ważne sprawy…
Tam chcę żyć,
bo tutaj tylko tęsknota…
chociaż jest co jeść i pić…
Tu przetrwałam,
tam życie miałam,
tam wszystko kochałam…
Tam jest dom…
Wyrwałam się z korzeniami,
by płakać dniami i nocami…
W Warszawie odżywam, oddycham,
a nie – powoli wegetując – zdycham…
———-
Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…
———-
Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…
Cudowne miejsce spokoju i mocy
poświęcone Matce Bożej
Przy jej obrazie Ojciec Założyciel
czuwa o każdej porze…
Siostry Maryi posługują wiernym
w tym Ogrodzie Pana
Od kiedy znam to miejsce
jestem w nim zakochana
Mała kaplica i kościół wśród zieleni
tak Ojciec Josef Kentenich
Vallendar w Boży ogród zmienił…
———-
Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Kto to jest? Kto zgadnie?
—–
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
———–
Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…
————
Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…
——-
Jedno mądre, a drugie złe
jedno aniołem, a drugie okrutne
życie piękne bywa często smutne
———-
Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…
Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej
tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…
———-
Bóg nam daje tyle lat,
byśmy naprawiali świat,
lecz co robi większość z nas?
Patrzy w lustro, gdy przemija czas…
Własną forsę liczyć chce,
choćby wszystkim było źle…
Fe…
——
W obliczu śmierci wszyscy cichniemy
W chwili śmierci wszystko traci znaczenie
śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy
śmierć zabiera nas, a my idziemy…
śmierć zabiera każde marzenie
tylko wiara daje nadzieję
Tylko Jezus daje życie nowe
więc się nie bój, jeśli krzyż masz –
życie wieczne masz też pewnie gotowe…
———
Jak o tobie zapomnieć
WARSZAWO?
Gdzie wszystko na lewo i prawo
TO mój DOM!
Kiedy każda ulica,
dawnych marzeń obietnica
i cudownych przeżyć tom…
Jak zapomnieć o tobie
mój kraju,
nie chcę do innego Raju…
Chcę do Polski, chcę do Warszawy,
tam są moje wszystkie ważne sprawy…
Tam chcę żyć,
bo tutaj tylko tęsknota…
chociaż jest co jeść i pić…
Tu przetrwałam,
tam życie miałam,
tam wszystko kochałam…
Tam jest dom…
Wyrwałam się z korzeniami,
by płakać dniami i nocami…
W Warszawie odżywam, oddycham,
a nie – powoli wegetując – zdycham…
———-
Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…
———-
Meine Seele ist erschöpft
ich kann es kaum noch ertragen
meine Knochen Tag und Nacht
dabei zu tragen…
Ich möchte sie nicht mehr haben
ich möchte sie nicht mehr besitzen
Ich möchte mit meiner Seele
einfach davon flitzen…
————
Cóż, nawet poeta
spłodził córki dwie
Jedna pisze:
Dziękuję za dobre słowa
Druga: katole piszą mi same słowa złe….
Jedna ma uśmiech szczery
Druga ma … do kamery…
Jest jeszcze jeden brat
Ciekawy jest ten świat!
Brat gra na pogrzebie Taty
zapewnia, że Tacie wesoło,
ponieważ nie musi oglądać
rodzinki, co stoi w około…
——————
Botox sobie już wstrzyknęła
szkoda, że nie może wstrzyknąć
rozumu
Z rozumem byłoby jej do twarzy
O rozumie może sobie
tylko pomarzyć…
———————
Żyję pod postacią człowieka
który czeka, czeka i czeka…
Czeka każdego dnia
na miłość, którą dobrze zna…
Pod postacią niejednego człowieka,
który tak samo czeka i czeka…
Bo bez miłości życie ucieka,
dłużąc się jak bez końca rzeka…
A my płyniemy oddzielnie pod prąd,
aż Bóg nas zabierze stąd…
————————
Katole to głupole
bo wierzą w Boga
– nie w Paolę!
Chociaż Paola ta
tłumaczy im jak trza,
że Boga gdzieś tam ma…
Nie zagrzmiał nawet
choć grzeszyła
już od najmłodych lat…
Czy Pan Bóg ślepy jest
na Loli grzeszny świat?
Czy może – po prostu
na nią patrzeć (już) nie może….?
————–
Dusza trzyma się ciała
dopóki ciało działa
lecz gdy ciało umiera niezdrowe
duszy potrzebne ciało nowe
Po śmierci – do życia wiecznego
potrzeba ci kogoś drugiego…
———-
Kiedy ciebie tutaj nie ma
zapominam, żeś tu był
cały czas się kręci ziemia
a po tobie został pył
Pył z papierosa w popielniczce
czerwona wstążka na doniczce
tortu pozostawiony kęs
i kilka łez wśród moich rzęs
Ręcznik użyty tylko raz
skradziony komuś dla nas czas
wspólna kolacja, wspólna noc
i naszych marzeń wielka moc…
Bo kiedy ciebie tutaj nie ma
już zapominam, żeś tu był
gdy cały czas się kręci ziemia
Po tobie został tylko pył…
Odszedłeś gdzieś bez ostrzeżenia,
zniknąłeś jak po burzy błysk,
A ja wciąż tęsknię bez wytchnienia,
czytam od nowa każdy list…
Przecież się znowu zobaczymy
raz jeszcze miłość zacznie się
tęsknota znajdzie ukojenie
aż znowu znikniesz Bóg wie gdzie…
Bo kiedy ciebie tutaj nie ma
już zapominam, żeś tu był
gdy cały czas się kręci ziemia
Po tobie został tylko pył…
(muzykę też mam do tego, jakby co…)
—————-
śmierć gasi światła w mieszkaniu
zapala lampki na grobie
kładzie wieńce i kwiaty
i zapomina wraz z innymi
o tobie…
—————-
dwoje ludzi
siebie nie pewnych
tonie w spojrzeniach rzewnych
z nadzieją na „dobry trunek“…
PIERWSZY POCAŁUNEK
Lecz pocałunek
gdy minie rok i dzień
przeradza się w
ZŁY SEN….
——————-
Muszę udawać co dzień
że jest mi dobrze, że moje życie
to nie codzienny pogrzeb
moich marzeń i moim oczekiwań
że to nie ciągły ciąg „przegrywań“
straconych mężów i mężczyzn ukochanych
straconych dzieci i dzieci niepoznanych
ciąż urojonych i tych wyskrobanych
ciąż urodzonych – i tu wiele szczęścia
choć bez mężczyzny z boku i zamęścia…
Kobiety życie bywa też niestety
życiem zupełnie innej twarzy niż tapety…
———
Diabeł ubiera się w różne stroje
czasami jest ich dwóch, dwie czy dwoje…
Diabeł nie ma ulubionej szaty
choć woli ubranie nowe niż w stare łaty…
Diabeł wygląda różnie, mówi różnymi językami
ale ma cechy wspólne: kłamie, kłamie, kłamie…
oszukuje, naciąga, wykorzysta…
Dasz mu stówę, on poprosi o trzysta…
Diabeł może być mężczyzną lub kobietą
gdy ją lub jego spodkasz – uważaj przeto…
Diabeł zrobi wiele, by osiągnąć własne cele
czasami bywa, częściej go nie ma w kościele…
Diabeł udaje anioła i chwali się chętnie sam
udając, że to skromność i bardzo dziękuje wam…
Diabeł was zmanipuluje, myślicie, jaki to skarb!
Zrobi wszystko, by na was zarobić,
choćby wyrósł wam garb!
Sprzeda wam książkę na temat,
bo na temacie się zna,
sam miał już garba, a z książką,
garb zniknął mu raz, dwa…
—————
Nie ma cenzury!
Każdy może pisać bzdury
cieszyć się sławą
na lewo i prawo
brać za gówno pieniądze
na wszystkie swe rządze…
Bez opamiętania
występować, radzić i nakłaniać
Wolność słowa
dla każdego kretyna
czy każdej kretynki
która robi ładne, „mądre“ minki
Poza tym wielu rzeczy nie rozumie
Ale kto się zorientuje
w takim tłumie
———
Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…
Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem
Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…
Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….
Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI
Misiu, drogi Misiu….,
zrób dziś ze mnie gwiazdę,
bo dam ci po pysiu!
Chcę do telewizji i do internetu!
Będę występować –
albo chcesz odwetu????
Mogę cię wykończyć,
bo napiszę, że,
jesteś grubas, bydle i w ogóle BEEEEEE!
Prostak i mizogin, świnia, podły cham,
twoja żona – głupia pinda,
ja świat dobrze znam…
Tylko feministka, wie co jest poprawne,
co inteligentne oraz co zabawne….
Lola jest gwiazdorką,
no bo Lola wie,
jak ciebie wykończyć,
żebyś skończył źle….
jest czarna owca
w rodzinie Paoli
podobna trochę
do pieknej Loli
która trzy po trzy
coś pierdoli…
o kobietach, o facetach
oraz innych pisze bzdetach
jak usuwać ciażę
i jej zapobiegać
można z nią w Indiach
ćwiczyć jogę
i na zakupy biegać
wszystko drogie panie
opłacicie wy
Lola da nazwisko
do wyprawy w wasze
z celebretką sny
Zły Król – tłumaczenie wg wiersza „Erlkönig“, Johann Wolfgang von Goethe
Kto pędzi na koniu przez ciemny las?
To ojciec z dzieckiem, czy zdążą na czas?
Trzyma je mocno w ramionach swych,
Dziecko bezpiecznie tuli się w nich.
Synu, dlaczego kryjesz w lęku twarz?
Ojcze, tam złego Króla straż!
Króla w koronie, ma białe kły!
Synu, to tylko wiatr i mgły.
Drogi chłopczyku, chodź, baw się ze mną!
Pewną zabawę znam, dość przyjemną,
Tam gdzie polana jest pełna kwiatów
A moja matka złotą ma szatę…
Ojcze, mój ojcze, czy tego nie słychać?
Co zły Król szeptem obiecuje mi cicho?
Bądź spokojny, synu nie bój się,
Tylko wiatr szumi w gałęziach drzew.
Chłopcze, czy pójdziesz ze mną tam,
Moje córki czekają, nie jestem sam…
Moje córki zatańczą z tobą razem
Uśpią melodią, ukołyszą na zawsze…
Ojcze, czy widzisz córki złego Króla?
Jak na mnie czekają tam w ciemnych zakolach…
Synu, ach synu, co ty tam widzisz?
To tylko liście! Bzdury, czy ty się nie wstydzisz?
Kocham cię, piękny młodzieńcze, uroczy…
Wezmę cię siłą, jeśli sam nie chcesz, zobaczysz…
Ojcze, mój ojcze, on już trzyma mnie
Sprawia mi ból, robi rzeczy złe…
Ojciec zmartwiony, pędzi szybciej przez las
W objęciach jego syn prawie już zgasł…
Do domu dotarł ledwo, co za cios!
Dziecko martwe w ramiona rzucił mu los.
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy
czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
a kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa…
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…
Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…
Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże.
Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej…
TO BEE OR NOT TO BE!
Większość ludzi
kocha tylko dzieci własne
i tyle
Od dzieci innych ludzi
woli psy, koty czy motyle…
Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…
Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem
Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…
Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….
Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI
Misiu, drogi Misiu….,
zrób dziś ze mnie gwiazdę,
bo dam ci po pysiu!
Chcę do telewizji i do internetu!
Będę występować –
albo chcesz odwetu????
Mogę cię wykończyć,
bo napiszę, że,
jesteś grubas, bydle i w ogóle BEEEEEE!
Prostak i mizogin, świnia, podły cham,
twoja żona – głupia pinda,
ja świat dobrze znam…
Tylko feministka, wie co jest poprawne,
co inteligentne oraz co zabawne….
Lola jest gwiazdorką,
no bo Lola wie,
jak ciebie wykończyć,
żebyś skończył źle….
jest czarna owca
w rodzinie Paoli
podobna trochę
do pieknej Loli
która trzy po trzy
coś pierdoli…
o kobietach, o facetach
oraz innych pisze bzdetach
jak usuwać ciażę
i jej zapobiegać
można z nią w Indiach
ćwiczyć jogę
i na zakupy biegać
wszystko drogie panie
opłacicie wy
Lola da nazwisko
do wyprawy w wasze
z celebretką sny
Zły Król – tłumaczenie wg wiersza „Erlkönig“, Johann Wolfgang von Goethe
Kto pędzi na koniu przez ciemny las?
To ojciec z dzieckiem, czy zdążą na czas?
Trzyma je mocno w ramionach swych,
Dziecko bezpiecznie tuli się w nich.
Synu, dlaczego kryjesz w lęku twarz?
Ojcze, tam złego Króla straż!
Króla w koronie, ma białe kły!
Synu, to tylko wiatr i mgły.
Drogi chłopczyku, chodź, baw się ze mną!
Pewną zabawę znam, dość przyjemną,
Tam gdzie polana jest pełna kwiatów
A moja matka złotą ma szatę…
Ojcze, mój ojcze, czy tego nie słychać?
Co zły Król szeptem obiecuje mi cicho?
Bądź spokojny, synu nie bój się,
Tylko wiatr szumi w gałęziach drzew.
Chłopcze, czy pójdziesz ze mną tam,
Moje córki czekają, nie jestem sam…
Moje córki zatańczą z tobą razem
Uśpią melodią, ukołyszą na zawsze…
Ojcze, czy widzisz córki złego Króla?
Jak na mnie czekają tam w ciemnych zakolach…
Synu, ach synu, co ty tam widzisz?
To tylko liście! Bzdury, czy ty się nie wstydzisz?
Kocham cię, piękny młodzieńcze, uroczy…
Wezmę cię siłą, jeśli sam nie chcesz, zobaczysz…
Ojcze, mój ojcze, on już trzyma mnie
Sprawia mi ból, robi rzeczy złe…
Ojciec zmartwiony, pędzi szybciej przez las
W objęciach jego syn prawie już zgasł…
Do domu dotarł ledwo, co za cios!
Dziecko martwe w ramiona rzucił mu los.
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy
czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
a kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa…
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy…
Czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
A kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa… 😀
Może powinna zaprzestać
śpiewem swym truć okolicę,
może ją z lasu wyciągnąłby
jakiś głuchy rycerz?????
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…
Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…
Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże.
Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej…
TO BEE OR NOT TO BE!
Czy to już koniec lata?
Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…
Czy to już koniec lata?
Ziemia pokryła się łzami…
Chłodniejsze już poranki,
wcześniej nadchodzą wieczory
Czy to już koniec lata,
tej ciepłej i słonecznej pory?
Czy to już koniec lata?
Choć liście jeszcze zielone…
Czy to początek jesieni,
gdy las w grzybach tonie..?
Czy to już koniec lata,
gdy do szkoły poszły dzieci..?
A jesień rozkłada na ziemi
barwne liście jak skrawki pamięci…
Zamknąwszy swój zamek na zamek
Książę wyruszył do swych kochanek
Odwiedził ich w nocy aż sześć
każda dała mu pić i jeść…
każda oddała mu cześć…
Tylko jednej w domu nie było
bo jej coś nagle odbiło
Wolała odwiedzić leśnika
który w lesie lepiej od pszczół bzyka
Stała się Księcia kochanką byłą
i nie będzie mu już więcej miłą…
Już nie kupi na swe ciało dorodne
sukni jakie kupią tamte panny modne
A jej życie będzie mniej wygodne…
———-
Co wie poeta,
którego tu nie było?
Co on widział i słyszał?
Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego
przecież się odbyło…
Co on widział za oceanem?
Matki i żony zapłakane?
On żył spokojnie i pisał, co chciał,
lub kto mu wtedy forsę za to dał…
O komunistycznej Polsce i
antykomunistycznej wojnie…
W Stanie wojennym on spał spokojnie…
Pewnego dnia otrzymał nagrodę.
Dlaczego?
By jego wiersze weszły w modę?
Do tamtej pory mało kto
on nim w Polsce wiedział i słyszał.
I mało komu jego brakowało.
Cenzura aż tak wredna?
Czy zainteresowania mało?
Poecie na lata stare
do Polski się zachciało…
Wreszcie ją tylu mu wybudowało!
Poeta wrócił po latach wielu
w jakimś celu…
Może grób chciał mieć na Wawelu?
Kim jest poeta
który w czasach trudnych
opuścił kraj i kilka ulic nudnych
Zamienił je na Paryż
Francuską więc stolicę
i wolał dalej żyć nie w Polsce
ale w Ameryce!
?
Po latach wrócił z Noblem w ręku
do kraju, który z czasem
nabrał więcej wdzięku…
I nie był już tak nudny i szarawy
jak tuż po wojnie
na tle zgliszcz Warszawy
Ponieważ Kraków podobny do Wilna
łaska poety była mu przychylna
Po latach emigracji
zamieszkał w tym mieście
No bo wybudowali
kino, teatr i wszystko w tym mieście…
A kto budował?
Lud głupi i mały,
co to po wojnie nie wyjechał
ale pozostał w mieszkaniach za małych
Na koniec lud ten dostał
od poety wierszyk na swój temat
Noblista w nim opisał
swój myślenia schemat
„Który skrzywdziłeś…“
zaczął wiersz słowami
i dał go wyryć na pomniku martwych
literami…
Tak to poeta cierpiał wraz z narodem
przy coca-coli w USA,
gdy naród cierpiał głodem…
I gdy niektórzy dali się zabijać
poeta wolał w USA dolary zbijać…
Więc dziękujemy CI POETO
za Nobla i twe wersy przeto…
Panie Adamie,
ależ z Pana geniusz
języka i myślenia!
Dzieła Pana, Mickiewiczu,
są nie do powtórzenia!
Wierszem opisał Pan życie
przyrodę, historię i ludzi…
Andrzej Wajda z aktorami
tych ludzi do życia zbudził…
Film wzrusza, porusza:
Pana Tadeusza
Zosię i Telimenę
Soplicę i Hrabiego,
Horeszkę i Gerwazego…
szlachtę i Moskali
Poeta ludzi ocalił
i krajobrazy cudne
od zapomnienia!
O Mickiewiczu i Wajdo,
dziękuję za te uniesienia
za te obrazy i słowa
które po latach
trafiają do mnie od nowa..
Überstund‘ hat Gold im Mund…
Du stirbst früher ungesund…
Du stirbst reicher um die Zeit,
die dich vom Leben befreit
Du schaffst und schaffst und schaffst,
um zu kaufen, was du nicht brauchst….
Meine Übersetzung:
Wśród nocnej ciszy
In der kleinen Scheune singt ein Engel laut,
kommt alle Hirten, Gottes Sohn ist da
Macht euch alle auf den Weg,
nach Bethlehem gehet schnell,
Gottes Sohn ist da
Sie fanden Jesus in der kalten Nacht,
Maria und Josef, sie haben gewacht,
neben ihrem Gottes Sohn,
Er wird König auf dem Thron
in der ganzen Welt
Gegrüßt sei Jesus, Gott und Messias,
lange erwartet, bist du endlich da!
Auf dich haben lang gewartet Könige
und du bist heute uns hier erschienen
Przybieżeli do Betlejem
Meine Übersetzung,
Nach Bethlehem sind gekommen die Hirten,
wollen Jesus und Maria bewirten
Glücklich sind alle Menschen,
glücklich sind alle Menschen
Frieden bringt Gottes Sohn
Alle haben voller Demut gegrüßt
die Maria und das Baby Jesus Christ
Glücklich sind alle Menschen…..
Selbst der Engel hat die Botschaft kund gemacht,
dass Maria neben Jesus glücklich wacht ,
Glücklich sind alle Menschen….
Nach Bethlehem kamen auch 3 Könige
legten Gaben vor die heilige Wiege, Glücklich….
Jesus Christus als Messias begrüßten,
der die Menschen auf der Erde wird trösten
Cudowne miejsce spokoju i mocy
poświęcone Matce Bożej
Przy jej obrazie Ojciec Założyciel
czuwa o każdej porze…
Siostry Maryi posługują wiernym
w tym Ogrodzie Pana
Od kiedy znam to miejsce
jestem w nim zakochana
Mała kaplica i kościół wśród zieleni
tak Ojciec Josef Kentenich
Vallendar w Boży ogród zmienił…
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
Familienoper
Die Musik?
Nicht zu empfehlen!
Soll sie alle Seelen quälen?
Wie sie meine hat gequält?
Eine Oper?
Wo die Melodie fehlt?
Lauter Klänge – grauenvoll!
Jemand findet das ganz toll?
Jede Menge seltsame Klänge…
Furchtbar für die Kinderohren…
auch Erwachsene erfroren..
bei den Lauten eines Irren,
der Musik will imitieren…
Eine Oper?
Danke, nein.
Das ist kein Geschmack, nicht mein.
Urodzi się taki i żyje!
Co zrobić, skoro go ziemia nosi?
Pomożesz mu – nie podziękuje,
narozrabia, to nie przeprosi!
Zrobi błąd – udaje, że to nie on,
chciałoby się powiedzieć:
WON!
Ale nie da się tak wszystkich
przepędzić…
Więc będą tu jeszcze długo mendzić..,
że to nie oni, nie ich wina…
We wszystkim leży inna przyczyna…
Urodzi się taki i żyje!
Kiedyś jego też ziemia przykryje…
Przyjęto ich w Palestynie
lecz nie przyjęto wszystkich
Nie było pieniędzy czy miejsca
dla ciebie i twoich bliskich
Dla ciebie było miejsce w wagonie
do Auschwitz i do Treblinki
więc spakowałeś książki
i rzeczy swojej rodzinki
Nie było tego już wiele
przecież już większość straciłeś
I tej Treblinki z rodziną
niestety też nie przeżyłeś…
W sumie co za różnica
umrzeć w Getcie czy po ciężkiej podróży?
Przecież wycieczka do Treblinki
męczyła wszystkich dłużej…
A tu masz pokój nieduży,
tu przyjdą i nas zabiją…
żandarmi w imię Boga
z długą aryjską szyją…
I tak czy siak – my do nieba…
Którędy? Wszystko jedno…
I tylko na widok żandarmów
poliki jakoś bledną…
I mnie i tobie kochana…
Trzymajmy się za ręce
za to że umieramy razem
Diabłu czy Bogu w podzięce…
Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…
Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…
Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…
Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…
Jedno mądre, a drugie złe
jedno aniołem, a drugie okrutne
życie piękne bywa często smutne
Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…
Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy, znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
Bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…
Meine Seele ist erschöpft
ich kann es kaum noch ertragen
meine Knochen Tag und Nacht
dabei zu tragen…
Ich möchte sie nicht mehr haben
ich möchte sie nicht mehr besitzen
Ich möchte mit meiner Seele
einfach davon flitzen…
Trudno to życie wytrzymać
czasami trzeba się napić
Ważne, by szybko przestać
Źle jest ten moment przegapić
Gdyż grozi to nieuchronnie
utratą zdrowia i życia
albo conajmniej środków
do codziennego przeżycia….
Zaczynasz od kilku kieliszków
kończysz na litrach kilku
Ale nie zauważasz,
że już po kapturku i wilku…
Przepiłeś pół życia bez sensu
zostałeś królem nonsensu….
Na święta:
Uwierz w to, co dobre
uwierz, w co prawdziwe
uwierz, w co jest mądre
i co sprawiedliwe
Uwierz w to, co Bóg
obiecuje w Biblii
nie za byle co –
za życie w religii
So viele Kinder sterben
eines grausamen Todes
Heute noch wie damals
holt sie der Herodes
Das Leiden nimmt kein Ende
für Hunderte, für Tausende….
Katole to głupole
bo wierzą w Boga
– nie w Paolę!
Chociaż Paola ta
tłumaczy im jak trza,
że Boga gdzieś tam ma…
Nie zagrzmiał nawet
choć grzeszyła
już od najmłodych lat…
Czy Pan Bóg ślepy jest
na Loli grzeszny świat?
Czy może – po prostu
na nią patrzeć (już) nie może….?
Żyję pod postacią człowieka
który czeka, czeka i czeka…
Czeka każdego dnia
na miłość, którą dobrze zna…
Pod postacią niejednego człowieka,
który tak samo czeka i czeka…
A to czekanie boli czasami,
szczególnie, gdy zbyt długo sami….
Bo bez miłości życie ucieka,
dłużąc się jak bez końca rzeka…
A my płyniemy oddzielnie pod prąd,
aż Bóg nas zabierze stąd…
—————
Botox sobie już wstrzyknęła
szkoda, że nie może wstrzyknąć
rozumu
Z rozumem byłoby jej do twarzy
O rozumie może sobie
tylko pomarzyć…
——————
Cóż, nawet poeta
spłodził córki dwie
Jedna pisze:
Dziękuję za dobre słowa
Druga: katole piszą mi same słowa złe….
Jedna ma uśmiech szczery
Druga ma … do kamery…
Jest jeszcze jeden brat
Ciekawy jest ten świat!
Brat gra na pogrzebie Taty
zapewnia, że Tacie wesoło,
ponieważ nie musi oglądać
rodzinki, co stoi w około…
Spotkał on swego Tatę
by wiecznie z nim żyć
jak brat z bratem…
——————-
dopóki ciało działa
lecz gdy ciało umiera niezdrowe
duszy potrzebne ciało nowe
Po śmierci – do życia wiecznego
potrzeba ci kogoś drugiego…
Kiedy ciebie tutaj nie ma
zapominam, żeś tu był
cały czas się kręci ziemia
a po tobie został pył
Pył z papierosa w popielniczce
czerwona wstążka na doniczce
tortu pozostawiony kęs
i kilka łez wśród moich rzęs
Ręcznik użyty tylko raz
skradziony komuś dla nas czas
wspólna kolacja, wspólna noc
i naszych marzeń wielka moc…
Bo kiedy ciebie tutaj nie ma
już zapominam, żeś tu był
gdy cały czas się kręci ziemia
Po tobie został tylko pył…
Odszedłeś gdzieś bez ostrzeżenia,
zniknąłeś jak po burzy błysk,
A ja wciąż tęsknię bez wytchnienia,
czytam od nowa każdy list…
Przecież się znowu zobaczymy
raz jeszcze miłość zacznie się
tęsknota znajdzie ukojenie
aż znowu znikniesz Bóg wie gdzie…
Bo kiedy ciebie tutaj nie ma
już zapominam, żeś tu był
gdy cały czas się kręci ziemia
Po tobie został tylko pył…
(muzykę też mam do tego, jakby co…)
—————-
dwoje ludzi
siebie nie pewnych
tonie w spojrzeniach rzewnych
z nadzieją na „dobry trunek“…
PIERWSZY POCAŁUNEK
Lecz pocałunek
gdy minie rok i dzień
przeradza się w
ZŁY SEN….
śmierć gasi światła w mieszkaniu
zapala lampki na grobie
kładzie wieńce i kwiaty
i zapomina wraz z innymi
o tobie…
———-
Muszę udawać co dzień
że jest mi dobrze, że moje życie
to nie codzienny pogrzeb
moich marzeń i moim oczekiwań
że to nie ciągły ciąg „przegrywań“
straconych mężów i mężczyzn ukochanych
straconych dzieci i dzieci niepoznanych
ciąż urojonych i tych wyskrobanych
ciąż urodzonych – i tu wiele szczęścia
choć bez mężczyzny z boku i zamęścia…
Kobiety życie bywa też niestety
życiem zupełnie innej twarzy niż tapety…
———————————–
Diabeł ubiera się w różne stroje
czasami jest ich dwóch, dwie czy dwoje…
Diabeł nie ma ulubionej szaty
choć woli ubranie nowe niż w stare łaty…
Diabeł wygląda różnie, mówi różnymi językami
ale ma cechy wspólne: kłamie, kłamie, kłamie…
oszukuje, naciąga, wykorzysta…
Dasz mu stówę, on poprosi o trzysta…
Diabeł może być mężczyzną lub kobietą
gdy ją lub jego spodkasz – uważaj przeto…
Diabeł zrobi wiele, by osiągnąć własne cele
czasami bywa, częściej go nie ma w kościele…
Diabeł udaje anioła i chwali się chętnie sam
udając, że to skromność i bardzo dziękuje wam…
Diabeł was zmanipuluje, myślicie, jaki to skarb!
Zrobi wszystko, by na was zarobić,
choćby wyrósł wam garb!
Sprzeda wam książkę na temat,
bo na temacie się zna,
sam miał już garba, a z książką,
garb zniknął mu raz, dwa…
————-
Nie ma cenzury!
Każdy może pisać bzdury
cieszyć się sławą
na lewo i prawo
brać za gówno pieniądze
na wszystkie swe rządze…
Bez opamiętania
występować, radzić i nakłaniać
Wolność słowa
dla każdego kretyna
czy każdej kretynki
która robi ładne, „mądre“ minki
Poza tym wielu rzeczy nie rozumie
Ale kto się zorientuje
w takim tłumie
————-
Większość ludzi
kocha tylko dzieci własne
i tyle
Od dzieci innych ludzi
woli psy, koty czy motyle…
—–
TO BEE OR NOT TO BE!
—-
Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże. Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej… ![]()
—-
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…
Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…
———-
Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI
Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….
———
Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…
—–
Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…
——–
Panie, daj mi wytrzymać
to wszystko
To smutne i okrutne widowisko
przez sto lat…
Ten podły, zakłamany świat
pełen wad
Gdzie twój najbliższy często
to twój kat
Ojciec, matka, siostra,
syn, córka, żona,
mąż czy brat…
—-
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…
Es kommt die Weihnachtszeit…
Der Weihnachtsmann ist nicht mehr weit…
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…
—-
Modepolizei
Sie achtet auf jedes Detail
Sie hat ihre Boten
sie werden dich auslachen
sie werden dich verspotten
KAUF DIESE KLAMOTTEN!
Sie werden so lange warten
bis du kaufst
was sie erwarten
Sonst hast du schlechte Karten…
Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem



