Obieżyświat Jan K.

Joanna Krupinska Prosa
hat 2 neue Fotos zu dem Album „OBIEżYśWIAT JAN K.“ hinzugefügt.

Obieżyświat Jan K. opuścił jakiś czas temu cztery ściany swego miejsca zameldowania we wsi pod Krakowem, by udać się w podróż po Unii Europejskiej, której jest pełnowprawnym obywatelem.
Jan K. zabrał ze sobą jeden plecak, reklamówkę oraz kilka Euro.
Najpierw był w Irlandii.
Teraz przebywa na stałe we Franfurcie nad Menem, gdzie śpi głównie na ulicy, a zajmuje się zbieraniem butelek, puszek oraz innych niepotrzebnych nikomu rzeczy, ponieważ tylko tyle potrafi i ma ochotę lub musi robić.
Patrząc na Jana K. każdy łatwo się zorientuje, iż taka jest prawda, bo prawdziwy złodziej jest bardziej wyrafinowany i lepiej ubrany.
Niektóre przedmioty Jan K. znajduje na ulicy, inne w śmietnikach, a jeszcze inne w pociągu, którym podróżuje od czasu do czasu bez ważnego biletu na linii Frankfurt Hbf – Kolonia Hbf.
Pewnego dnia Jan K. znalazł w śmietniku portfel z jakimiś napisami w języku niemieckim, obowiązującym jako państwowy w jednym z krajów Unii Europejskiej, w którym na stałe zamieszkuje pod gołym niebem. Portfel był mało wartościowy, bo już nie było w nim pieniędzy. Ale zawsze portfel. Jan wrzucił go do czarnego plecaka, który towarzyszył mu aż spod Krakowa przez Irlandię do Frankfurtu. Może się przyda.
Ponieważ Jan zgubił wszelkie dokumenty własnej tożsamości, wyruszył pewnego dnia z Frankfurtu do Kolonii, w celu wyrobienia sobie ważnego paszportu. Jechał bez biletu, ale miał przy sobie 280 Euro, aby bilet w razie potrzeby zakupić w pociągu, jak twierdził.

Pech chciał, że Jan rzucał się w oczy w niemodnym ubraniu i ze swoją reklamówką, jako obywatel, którego należy podejrzewać. Policja podejrzała go i wylegitymowała oraz przy okazji przeszukała.
Okazało się, że portfel, który znalazł w śmietniku we Franfurcie skazuje go na masę innych podejrzeń. Nazwisko na kartce w portfelu zgłosiło na Policji jego kradzież. I tu się Policji w Niemczech wszystko wyjaśniło. Chciał, nie chciał, wypadło na Jana K., który dodatkowo posiadał przy sobie dwa telefony komórkowe, 7 nieważnych kart SIM oraz kilkanaście metalowych kawałków wyciętych z puszek po napojach. A tak sobie je zbierał do kolekcji. Jak kiedyś znajdzie normalną pracę, to sobie na nie popatrzy i przypomni, jak to kiedyś było…
Funkcjonariusze Policji uznali, iż Jan K. zapewne ukradł nieważne karty SIM (kilka jeszcze w Irlandii) oraz telefony komórkowe, nie mówiąc już o dorobku jego życia w wysokości 280,- Euro, które to zawsze nosił przy sobie, jako że konta w banku w Niemczech bez meldunku nie można założyć.
Policjanci zarekwilowali Janowi cały dobytek życia jako materiał dowodowy w sprawie.
Jan K., który żyje z tego, co znajdzie i wyszpera w śmietnikach może teraz jeździć ponownie na linii Frankfurt Hbf – Koblenz, na przesłuchanie w obecności tłumacza. Zapytany, rezygnuje z poinformowania Ambasady Polskiej o toczącej się sprawie.
Jego dwa telefony komórkowe zostaną mu ewentualnie zwrócone za kilka miesięcy, a 280,- Euro być może wcale – a może za pół roku.

Jan K. bardzo się martwi, jak? Bo adresu zamieszkania w Niemczech nie ma, konta banku też nie. A zaufać też nie ma komu. Może w kościele polskim?
Jan K. stwierdził, iż czuje się poszkodowany w tej uroczej historii, gdyż wraz z telefonami komórkowymi stracił kontakt z rodziną w Polsce i za granicą, a także ze światem znajomych. A numerów do nich sobie nie zapisał.
Poza tym bilet na przesłuchanie kosztuje, a jego 280,- Euro spoczywa jako kaucja w kasie sądu. Jan K. nie wie czy i jaką drogą uda mu się ten majątek kiedykolwiek odzyskać.

Jako obywatel Unii Europejskiej Jan K.postanowił więc w razie bezprawia wobec jego obywatelskiej osoby podjąć kroki sądowe przeciw władzy, która podejrzewa go o kradzież lub w najlepszym wypadku – przywłaszczenie rzeczy znalezionej w śmietniku.
Za zgodność z tłumaczeniem
Joanna K.

Hinterlasse einen Kommentar