Religia za czasów mojej młodości była fajna, była przy kościele.
Jeździłam na lekcje religii autobusem 135 na plac Szembeka, do prafii Najczystszego Serca Maryi. (http://www.parafia-szembeka.waw.pl/) Sale do moich lekcji religii były zadbane i czyste. Ksiądz był bardzo miły, siostry zakonne też. Ksiądz i siostry wymagali, byśmy się uczyli modlitw, pieśni i wszystkiego, co trzeba, ale byli pobłażliwi i wyrozumiali. Lubiłam lekcje religii, mam same dobre wspomnienia. Chociaż też czasami wagarowałam… Ukończyłam edukację maturą z religii (takim dyplomem).
Ale czy lepiej uczyć religii w szkole? Nie wiem. Może tak.
Ponieważ: jeżeli jest w szkole, to nie wierzący czy dzieci innego wyznania (n.p. w Niemczech) mogą czy muszą wybrać etykę. A więc jednak czegoś o moralności, czy o egzystencji religii a może i o Bogu się uczą. Są nadal we wspólnocie z dziećmi.
Kiedy religia była przy kościele, niektóre dzieci (nieliczne) nie chodziły, nie wiedziały nic lub nie wiele o Bogu i cała religijność i moralność przeszły obok nich…, a nawet wspólne zajęcia z rówieśnikami, (co też było fajne). Bo to było dla chętnych.
W szkole to jednak obowiązkowe. Znam osoby, które na religię ani do kościoła nie chodziły i nie miały w życiu żadnej moralnej wskazówki od Boga. Nie wierzyły, nie wierzą i nie chcą wierzyć, bo tak im wygodniej. W swoim życiu popełniły wiele błędów (alkoholizm, długi, papierosy, brak umiaru, oszustwa, a na koniec klęska życiowa, bo raptem osoby te straciły wszystko, lądując prawie lub dosłownie na ulicy). Nie wiem, czy w sumie nie straciły na braku lekcji religii czy etyki, ponieważ nie wierzą w nic. Nie mają wyrzutów sumienia, nie mają poczucia grzechu ani wstydu, czy żalu za to, co zrobili źle. Nie żałują, nie pokutują, mają wszystko i wszystkich w nosie…
Wg mnie to ważne, czym skorupka za młodu…
Nauka religii jest ważna, począwszy od małego (2 lata) w domu rodzinnym, poprzez przedszkole i lata szkolne.
A gdzie uczyć, to niby wszystko jedno, ale łatwiej i skuteczniej wg mnie uczyć w szkole, a dzieci dowozić czy dojeżdżać nie trzeba. Uczniowie pozostaną wśród rówieśników, kolegów i koleżanek. To ma pedagogicznie swoje dobre strony, że uczą się razem.
Każde dziecko powinno wybrać albo religię albo etykę. Tak jest w Niemczech.
Jeżeli osoba dorosła mimo pobranej nauki stwierdzi, że wiara, czy religia nie są dla niego wzorem do życia, jego sprawa i jego problem. Ale każdy powinien dostać szansę, by się tego dowiedzieć, co Bóg i ludzie wierzący już wiedzą.
Nauka nie jest stratą czasu. Uważam, że dzieci ucząc się (także na lekcjach religii) ćwiczą pamięć, mają zajęcie, dowiadują się nowych rzeczy, mają zajęcie lepsze od zajęć bezmyślnych. Dzieci śpiewają, rysują, malują, spędzają razem czas wolny także po szkole, uczą się myśleć o świecie i o innych. Nauka religii to nauka polskiej tradycji, pięknych pieśni i pięknych obyczajów. Niektóre są może staromodne, może się zmienią, a może wielu ludzi właśnie takie obyczaje lubi? Ja nie wszystkie. Ale widzę, że dla wielu wiernych to szczęście i radość, sens życia, spełnienie.
Słowa Biblii i przykazania wiary uczą tylko dobrego, pieśni religijne głoszą dobro i poświęcenie dla dobrej idei.
Dobra lekcja religii czy etyki nie szkodzi, a uczy i rozwija. W przeciwieństwie do spędzania czasu tylko na grach Nintendo, Wii, PS czy przy komputerze…