Adwokat a prawo

22.09.2008

Adwokat a prawo

Po śmierci ojca pani Joanna K. nie miała czasu albo i ochoty sama zająć się złożeniem odpowiednich dokumentów, w celu przeprowadzenia dość prostej sprawy spadkowej. Zadzwoniła więc do pani adwokat, która zgodziła się umówić się z nią na spotkanie w swojej eleganckiej kancelarii. Ile kosztuje taka porada, zapytała Joanna K. przez telefon i usłyszała, że ni mniej, ni więcej, tylko 200 złotych. Z kwotą tą udała się więc na umówione spotkanie i dowiedziała się, co i jak, tzn. że musi przynieść różne zaświadczenia o tym, że się urodziła, że urodziła się jej siostra, zmarły ojciec, żyjąca mama, i jakie związki małżeńskie zawierali i rozwiązywali w czasie swego udokumentowanego istnienia. Pani adwokat obiecała napisać do sądu odpowiednie podanie, złożyć je i starać się załatwić sprawę możliwie jak najszybciej.
Przy tej okazji Joanna K. wysłuchała skarg wzburzonej pani adwokat na państwową służbę zdrowia, z której to pani prawnik zmuszona była skorzystać tego dnia, jako kobieta ciężarna w ciąży zagrożonej. Przyszła matka oburzona była tym, że pielęgniarki, zatrudnione w państwowej przychodni o godz. 9.00 zatrzasnęły jej przed nosem okienko, na którym mogła przeczytać, że czynne jest właśnie do 9.00. Bezczelność! Nikt nie zważał na jej stan błogosławiony, ani na to, że czekała już osobiście kilkanaście minut w kolejce na pobranie krwi. Ktoś zawołał tylko, że następnym razem ma przyjść o 7.00, to zdąży! Chamstwo i brak kultury, uznała pani adwokat. I na to idą pieniądze podatników!
Joanna K. postanowiła zakończyć wizytę u pani adwokat, płacąc za poradę. Wyjęła 200 złotych i poprosiła o rachunek. No, jeżeli pani chce z rachunkiem, to muszę doliczyć VAT, 22%. Zaskoczona klientka nie była przygotowana na to, że pani prawnik wcisnęła jej kit i podała przez telefon informację o kosztach porady „na czarno”, bez rachunku i bez
VAT-u. Wkurzona, że musi zapłacić więcej, zdziwiła się, że prawnik informuje klientów błędnie na dzień dobry i gotów jest nie płacić podatku wcale, albo ostatecznie zrzucić go w ostatniej chwili na zaskoczonego klienta, który zwykle woli płacić bez VAT-u i kwotę niższą, na jaką był przygotowany.
Zadziwiające, że osoby zaliczające się do grupy zarabiającej najwięcej i stojące na straży prawa, chcą i mogą korzystać z bezpłatnej służby zdrowia, posyłają dzieci do szkół państwowych, ale chętnie orżną budżet państwa, zapominając o podatkach, które powinni zapłacić na finansowanie tych sektorów.
Ciekawi mnie, czy pani prawnik udzieliłaby ciężarnym pielęgniarkom, albo nauczycielom, zarabiającym coś około średniej krajowej, bezpłatnej porady poza godzinami pracy kancelarii.

Hinterlasse einen Kommentar