Gedichte, wiersze, 2013, Auswahl, wybór

1945
Kto przyjechał wtedy do Warszawy
odkładał na bok inne sprawy
Zaczynał budować
Kto przyjechał wtedy do Warszawy
nie pytał czy but lewy, czy prawy
musiały pasować
Kto widział to miasto rozbite
spalone i całe w mogiłach
czuł, że polska krew płynie nadal
w jego ocalałych żyłach
Nie wyjechał wtedy
Mimo łez, mimo biedy…

Ależ tam było kiedyś pięknie
kiedy po lesie wiatru szum
Chyba mi dzisiaj serce pęknie
bo tamte czasy zdeptał tłum…
Pędzący wciąż samochodami
do miejsc odległych
miejsc nieznanych
które okryte były rajską ciszą
spokojem wiatru
pośród ptasich gniazd
Wyciętych drzew
dziś ludzie już nie słyszą…
Poeci Boga gniew opiszą…

Are you a bird or are you a fish?
Beeing a snake you wanna play what you wish?
No legs, no wings…
You just sing about some things…
Even without a voice…
Money and fame is your choice!
Thou some people watch you here
What you win this way dear
You will loose in Paradise
That’s your price!

banalny widok z okna
z przyzwyczajenia
daje poczucie zadomowienia
między drzewami
górami
nad morzem
na skraju pustyni
banalny widok z okna
z krzesła
z fotela
z dywanu na ziemi
ojczyzna, dom, rodzina
od banalnego widoku
wszystko się zaczyna
i pragniesz go widzieć
od nowa
napatrzywszy się
na inne strony świata
banalny widok z okna
do niego tęsknisz przez lata
kiedy daleko
powracasz do niego myślami
jeśli możesz
odwiedzasz go czasami

Chciałabym się zabić …
Na złość komuś,
kogo nie ma w domu!
Kto mnie zostawił
na pastwę samotności!
Zaraz umrę z tęsknoty
albo pęknę ze złości!
I tyle z tej miłości…

czas mija
stukanie zegara
wczoraj jeszcze młoda
dzisiaj już stara
dawna uroda
ustąpiła zmęczeniu
pamiątki życia
wbrew zapomnieniu
wylądują w jakimś antykwariacie
rzeczy nie potrzebnych
nie pogrzebane z kupującym
ich świętej pamięci
kolekcjonerem wspomnień

Czas przyczepiony do ramienia
wiele zmienia
Raptem jesteśmy za wcześnie
albo jesteśmy już za późno!
Nie zdążyliśmy
i wszystko było na próżno…
Z czasem już nie jesteśmy zagubieni
w tej niezwykłej, bezsensownej przestrzeni…
Czas mówi nam: „Dzień dobry!”
i mówi: „Do widzenia!”
Czas na zegarze, gdy się zatrzyma
wszystko zmienia…
I tylko nadal kręci się punktualna ziemia…

Czekam na jedno spojrzenie
Czekam na jedno skinienie
Czekam na jeden czuły gest
Czekam na jego westchnienie
Czekam na jego spełnienie
czekam, kiedy go nie ma
i czekam, kiedy jest
Czekam by go usłyszeć
Czekam by go zobaczyć
Czekam by nie zapomnieć
o całym świecie
O nim, który dla mnie
cały świat znaczy…
Czekam jak ogłupiała
Czekam we łzach i ogniu cała
Czekam i czekam, i czekam…
Marzeń nici nawlekam
na obrazy mojej wyobraźni
tęczą tkane…
Czekam na niego wieczorem
i czekam nad ranem…

często jest inaczej
niż nam się wydaje
kolory zmieniają znaczenie
smutek długo w czerni płacze
ogień czerwienią się mieni
zielone jest życie na łąkach
niebieski jest śpiew skowronka
żółte są słoneczniki w wazonie
różowa jest miłość
gorące są nasze dłonie
brązowe są twoje oczy
we mnie wpatrzone

Czy podłość jest rzeczą wrodzoną?
Czy podłość jest rzeczą nabytą?
Czy człowiek rodzi się aniołem?
Czy człowiek rodzi się bandytą?
Czy człowiek uczy się podłości?
Czy nosi ją od zawsze w sobie?
Nie wiem i nie rozumiem
nie umiem pomóc sobie ani tobie…

Czy ty jesteś realny
piękny panie za szklanym ekranem?
Tęsknię do ciebie wieczorem
Tęsknię do ciebie nad ranem
Patrzę na ciebie z oddali
Dotknąć mogę tylko zdjęcie kolorowe
Tracę dla ciebie myśli…
Czy stracę dla ciebie głowę?
Co będzie, gdy się spotkamy
i sen spełni się na jawie?
Czy spełnią się nasze marzenia?
Czy sprostamy naszej sprawie?

Da entsteht ein Mensch
Auf dem Bildschirm
am Computer
sieht man den Kopf
und das Herz
Im Bauch der Mutter
Wird’s nun ein SCHLECHTER
oder wird’s ein GUTER?
Er wird den Bauch der Mutter
mal verlassen…
Wird er mal lieben lernen
oder wird er hassen?

Dance dear Michael…
Here is your DAD…
And if you don’t dance
daddy will be MAD…
Dance dear Michael
sing and play a song
We need some more money
Do not do it wrong!
Here is a family and I am your DAD
So long I’m alive I’m family HEAD!!!

Dancing on lies
Nobody cries
All are the best
Fuck the rest
Sell what you can
Any… plam… plam
Any cheep shit
Call it your hit
Cos you have the name
And the family doing show
Go baby, go!
Play as you know
And play as you can
Nobody cares
He wasn’t a man.

Ddlaczego mi nikt nie płaci
za to co robię Boże?
Dlaczego wszystko na darmo
piszę, rysuję, tworzę?
Ukradli moje dzieci…
Ukradli tyle lat…
Jak podli ludzie rządzą
i wymyślają świat?
Dlaczego nie ma sensu
co robię i co wiem?
Dlaczego nikt mi nie wierzy?
Nikt nie docenia mnie…

„Der Besuch der alten Dame“
in einem neuen Rahmen
findet bald wieder statt
In einer kleinen Stadt
in der sie kaum jemand bat
am Tisch mit ihrem Kind
Platz zu nehmen
In dieser Stadt lebt man bequemer
die Frau mit Kind lässt man verlassen
die Frau mit Kind lässt man hassen
die Frau mit Kind lässt man aus den Augen
Man lässt die beiden gerne
tot aus der Stadt austragen
So einen Anblick kann man als
Lehrer, Richter, Millionär…
nicht ertragen
auf den Marmorplatten im Badezimmer
und auf der neuen Teakholzterrasse
Man ist REICH
Man darf andere verachten und hassen

diabeł jest despotą
diabła interesuje tylko złoto
diabeł szczyci się swoją głupotą
z diabłem nie ma dyskusji
ani porozumienia
diabeł boi się często własnego cienia
diabeł nie mówi:
„ Dzień dobry” ani „Do widzenia”
diabeł nie dziękuje i nie przeprasza
diabeł na ochotnika się nie zgłasza
diabeł mierzy innych własną miarą
diabeł nie przejmuje się karą
diabeł nie ufa nikomu
diabeł nie zaprasza do domu
diabeł knuje po kryjomu
diabeł nie rozmawia otwarcie
diabeł zamienia spotkanie w starcie
diabeł nie dzieli się kawałkiem chleba
i nie pomaga w potrzebie, kiedy trzeba…
diabeł lubi robić innym na złość
diabłu nigdy niczego nie jest dość
diabeł rząda, chce i zabrania
diabeł nakazuje i pogania
diabeł robi niewolników
z rodziców, rodzeństwa i potomstwa
diabeł żyje z oszczędności
swojego skąpstwa
z diabłem życie nie daje radości
diabeł topi się we własnej
złości, zazdrości, podłości
diabeł jest zapatrzony w siebie
diabeł nie pozna życia w niebie
diabeł odejdzie kiedyś w inną stronę
bo diabła dni są policzone

Die Frauen werden wieder
Kinder kriegen
Auch nach den grausamen Kriegen
Sie werden aufstehen
und wieder lieben
und aufräumen
und neue Häuser bauen
zwischen den angebrannten Bäumen
Sie werden wieder
sich zum Leben rüsten
und ihre tristen Männer trösten…

Die Welt in Flammen!
In Gottes Namen?
Amen…
Die Welt am Strand…
Sonne, Wasser, Sand…

Dziś już nie ma jej tu
Dzisiaj sam jestem znów
Bez niej nie wiem, co robić mam
nie wiem, czy żyć, czy umrzeć mam
Cały tonę we łzach
Bo zostałem tu sam
Tylko Bóg jeden wie
Wszystko chciałem dać jej
Jeszcze wczoraj była tu, a ja
Nie wiedziałem, co utracić mam
Cały tonę we łzach
Bo zostałem tu sam…

Ein Mensch ging kaputt…
Das Kind lag allein in seinem Bettchen
Die Mutter kam nicht zu ihm
nahm es nicht in die Arme
sagte nicht: „Mein Schätzchen!“
Das Kind wollte nur
die Brust der Mutter spüren
Es schrie lang und allein
und konnte nicht aufhören…
Ein Mensch ging kaputt…
Die Einsamkeit fraß seine Nerven
Es sollte doch ein glückliches Kind
und kein einsamer Mensch werden
Ein Kind ging kaputt…
Zu oft allein, einsam und verlassen
Es kann sein Leben lang nicht lieben
Es kann Angst haben und hassen
Die Eltern können es nicht fassen…
Sie haben das Kind als Baby
dem Teufel überlassen…

empty minded bitches
call themselves
PEACHES
smiling, crying into camera
in the middle of the cholera
making films about
them as heroes
make ups in front of mirrors
in the main character
their new actually face
fake of a grace

Es gibt ein Königreich
ein Königreich auf Erden
das kein Auge sehen kann
dessen Teil kann jeder werden
Es gibt ein Königreich
der Menschen guten Willens
Wer ewig hier weilt
konnte sich nicht verirren
Wer ewig hier wohnt
trägt eine Krone aus Liebe
Seine Waffe ist der Scherz
Worte sind seine Hiebe
Er führt Kriege gegen das Böse
sein König heißt: der Erlöser

Es gibt ihn doch?
Kein Arschloch?
Kein Idiot?
Ein Mann wie man ihn lieben kann?
Es gibt ihn doch?
Och…

Es schneit in meinem Kopf
Es friert in meinem Herzen
Er sollte hier sein
und nicht so lange scherzen…
Des Teufels rechte Hand
quält mich in seinem Namen
Was will er eigentlich?
Soll es geschehen, Amen…

Es weht ein Wind
in meinem Kopf
Er bringt mir neue Lieder
Die Wörter reimen sich
Sie reimen sich immer wieder…
Sie beschreiben meine Welt
und die der vielen Millionen…
Und manchmal spielt Musik dazu
die Lieder meiner Sonnen…
Die Erde stets im Gleichgewicht
Der Mond in weiter Sicht…
Ich glaube, es gibt Dinge,
die gibt es scheinbar nicht…

Eva Braun

eine lebensfrohe Frau
die ihn liebte
eine schöne Frau
oft allein
eine junge Frau
die sich in sein Leben fügte
ob er ein Heiliger war
oder auch ein Schwein…
eine Frau
die keine Kinder hatte
die wartete
auf den gemeinsamen
mit ihm Tod
sie liebte ihn
den Mann an ihrer Seite
ob er nun ein Teufel war
oder auch Gott…

everyday my sadness
everyday his madness
everyday too far away
from home and from my love
everyday I cry
everyday: no hello
and everyday: no good bye
why????????

Fajne miejsca są w Warszawie
i najlepsze pączki!
Podać herbatę czy kawę?
Całuję rączki…
Mam nadzieję…
Do miłego, do zobaczenia!
Serdeczne pozdrowienia!
Do widzenia!

Finanzroboter
verkleidet als Menschen
arbeiten für ihre Bosse
sie tun für Geld alles
und mehr als Mancher
aus der Gosse

Für Kafkas Maus
Wir leben bis zum Ende des Tunnels,
wir laufen mühsam dahin.
Wir könnten es lassen oder tun es,
es macht weder Spaß,
noch hat einen Sinn.
Wir laufen zwischen den Wänden,
wir können nicht einfach umkehren.
Hinter uns die Erinnerungen,
hinter uns eine bildhaft gedachte Leere.
Das Licht gibt die Hoffnung
auf ein Ende im Paradies…
Das Ausweichen im Tunnel geht nicht!
Geblendet laufen wir einsam
ins des rasenden Zuges Licht.

Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet das Besteck, die Teller
vergoldet die Decke, die Gläser
und der ganze unnötige Rest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet die Gedanken,
die sich nur um Geschenke ranken
und klammern daran fest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldete Weihnachtskerzen,
vergoldet goldene Herzen,
sie kennen keine Schmerzen,
sie sind einfach „THE BEST“!
Glänzendes Weihnachtsfest!

Gott zerstörte die alte Welt
die alte Stadt stand in Flammen
auf den Trümmern baute er
eine neue Zukunft
in seinem Namen
Gott zerstörte das alte Reich
entmachtete nicht einen König
entmachtete nicht einen Scheich
die Bilder brannten im alten Rahmen
er gab der neuen Zeit ein neues Gesicht
für die, die danach kamen

Grüße meine Tochter von mir!
Ich darf sie nicht sehen…
Wer es nicht selbst erlebt hat,
wird es nicht verstehen…
Wer es nicht weiß,
was es heißt…
Eine Eizelle aus dem Eis…
Mein Kind auf dem anderen Kontinent,
das weder mich, noch ihren anderen Vater kennt…
Ein Kind unglücklich und allein…
In einer Familie, wo nur Geld zählt und Schein…
Grüße meine Tochter von mir!
Sie ist das Mädchen auf dem Foto,
das Mädchen, das weinte und das lachte,
das sich beinahe umbrachte…
Scheinbar kann dich das Geld allein
doch nicht beglücken
und diese Scheinwelt ist bedrückend…

I am in prison for any reason
I am in prison of my life
I am in prison of my home
always lonely
always alone
If I laugh or if I cry
I don’t know why
am I in prison of my fate..?
If I love or if I hate…

I can’t make everyone happy
I can’t do it to everyone fine
U can’t say: I have to love you!
As I can’t say: You have to be mine!

You can’t force anyone to love you
You can’t force anyone to care
Wait and do your best
Maybe you’ll find what you are waiting for
Maybe love will be there….

I still don’t know
who is who
I am still waiting for you
for the miracle
of my life
Give me five…
Make me your wife…

I don‘t feel bad
I don‘t feel well
I am here in between
somewhere at the end of my old life
and at the start of a new begin

I thought I will see this kid alive
before she would take a knife
to hurt or kill herself
beeing unhappy
as a toy in aunts shelf…

I was wasting my time
Living his life – not mine
So many years
Lot’s of tears…

Ich bin ein wenig traurig
Ich bin ein wenig froh
Meine Welt ist kleiner
Mein Zuhause nirgendwo
Ich habe keine Sehnsucht mehr
Nur noch Erinnerungen
an die Zeit von damals
an die des Wartens Stunden
Jetzt komme ich nach Hause
und nur noch zu Besuch
In meiner Heimatstadt
wird jetzt für mich
nur ein Hotel gebucht
So wenig übrig blieb
von meiner Lebenszeit
von alten Möbeln
alten Träumen
werde ich jetzt befreit
Der Umzug steht bevor
der Auszug aus meinem Leben
Und wenn ich nicht gestorben bin
werde ich weiter leben…
In meine vier Wände
kommen bald neue Leute
Auch wenn sie mal gestorben sind
so leben sie noch heute

Ich habe keine Lust,
in meinem Gefängnis zu sein!
In vier Wänden
mit Gott und dem Teufel
allein…
Ein Fenster auf eine Straße,
auf die ich nicht hinausgehen mag.
Es ist hier nicht meine Heimat.
Es ist hier nicht meine Stadt.
Es gibt hier nicht, was ich brauche,
um zu leben und glücklich zu sein!
Ich will wieder nach Warschau!
Wann darf ich heim?

If I would be who I am
I couldn’t be here so long
I had to quit
before I even started my life
and my fight
to be so strong
I couldn’t smile and I couldn’t laugh
I couldn’t live and I couldn’t love
I couldn’t speak and I couldn’t trick
I were just for this life
to sad
too weak

Ihr glaubt es nicht
doch nur ein Bösewicht
stirbt eines einsamen Todes
Doch unser Gott verschenkt im Tod
ihm kein glückliches Ende
Also verschwende nicht
dein Lebenslicht
sonst irrst du ewig herum
an einem Ort ohne Glanz und Ruhm
im Weltall einsam und unendlich
Wer dort mal war, der hält für wahr
hier das ewige Leben
Vergleich:
zwischen dem Dasein hier
und dem im Weltall als toter Geist
herumzuschweben…

in meiner Phantasie
langweile ich mich nie
ich mache lange Reisen
wohin ich gerade will
alleine und zu zweit
Gedanken weit und breit…
besuche ich die Welt
wie es mir gefällt…

It is sad
to be with someone
who is always mad
or happy only
in his own sick, crazy way
I want to run away
I have to stay
I suffer breathing the same air…
I don’t want to be here…
I want to be there…

Ja nie wybaczam i nie zapominam
Trzeba było myśleć wcześniej
o swoich czynach…
Drżę tylko w miłości dotyku…
Nie usłyszysz mojego śpiewu
będziesz świadkiem mojego ryku…
Nie zobaczysz kim jestem,
bo na to nie zasługuje:
cham, głupiec, zdrajca i inne szuje….

Jak opisać uczucia,
które tu mieszkają?
Tęsknota, radość, smutek
w mojej duszy grają…
Niewnawiść, miłość, wściekłość
do pary idą z sobą
A kiedy nic nie czuję
jestem inną osobą…
Jak opisać uczucia,
które mną miotają?
Co dzień od nowa duszy
inne życie dają…
Jak opisać, co czuję,
kiedy patrzysz na mnie,
a ja znam myśli twoje
i znam twoje uczucia
chowane starannie…
„Nie chcę ale muszę”,
po prostu widzę twoją duszę…

Kann ich es glauben,
dass es ihn für mich gibt,
dass Gott mir
nicht nur „schwarze Peter“
in meine Karten mischt..,
dass es uns auch noch
das Glück erwischt?
Kann ich es glauben,
dass es ein Leben vor dem Tod
noch gibt?
Dass er mich wirklich liebt?

Mama i Tata
byli z nami przez lata
w domu, na spacerze, w kościele
Mama i Tata
Dwoje ludzi połączonych dziećmi
wspólnym życiem…
Może nawet byli kiedyś zakochani?
Janka z Wiciem
Dwoje ludzi
nie zawsze jednej myśli
na zawsze pozostali razem
choć nie wszędzie
Brak mi obojga
gdy ich nie ma
i już nigdy nie będzie

mieszkamy w klatkach
zamykamy się w nich sami
klatki nazywamy mieszkaniami
klatki na klatkach ułożone są piętrami
klatka pierwsza, druga, trzecia…
klatka naszego życia
jest klatką stulecia
klatka z oknami oszklonymi
albo za kratami
w klatkach kochamy się, kłócimy,
rodzimy dzieci i je zabijamy…
w klatce podstawowa komórka społeczna
rodzina porządna i rodzina aspołeczna
życie w klatce
często nie uszczęśliwia
w klatce człowiek do śmierci dogorywa

nie mogę zasnąć
myślę o tobie
pragnę być blisko
czuć ciebie w sobie
mieć ciebie w dłoniach
i na ustach
i więcej nic, to wszystko
kołysać się z tobą do snu
płonąc jak ognisko
pomiędzy marzeniami
zostawić świat daleko
dobrze kiedy jesteśmy sami
kołysać się z tobą do snu
ciepło, miło, najczulej
promieniem słońca bądź
co z nieba
padł na ziemską kulę…

Niektórzy ludzie żyją tutaj
kilka tysięcy lat
Bogowie poznali dzieje świata
budowali świat
Niektórzy ludzie
budują stale Raj na Ziemi
Niektórzy są w tym Raju
duchowo uziemieni
Gdy kończy się ich pora
nadchodzi inny czas
I nowy duchem człowiek
prowadzi dalej w las
Za lasem siedem rzek
I siedem gór czasami
A ci, co nie umarli
wędrują dalej z nami

Nowobogackie małpy
wpatrzone w siebie
wystawiają w mediach
wszystko na sprzedaż
nie patrząc w kalendarz
przed kamerami
czują się jak w niebie
obdarzone móżdżkami
manipulują widzami
w celu otworzenia sobie furtek
do dalszej byle czego sprzedaży
i kupna sobie tego
o czym im się marzy
Tylko dla głupich
w mediach wkrótce
sława i pieniądze?
Szkoda, że ja tu nie rządzę….

od tylu lat zero radości
rozczarowania
złości
brak miłości
zmęczone kości
pod zmartwień nawałem
najpierw przecież się starałam
z wszystkiego wychodzi mi tylko nic
na nic wiersze
na nic obrazy
na nic pisanie
na nic duszy pranie
na nic wszystko, co robię
i tak wegetuję sobie
nad zapisanymi myślami
sama między wami

on czeka za szklanym ekranem
mówi i patrzy jak żywy
i tylko dotknąć go nie mogę
nie jestem szczęśliwa
on nie jest szczęśliwy
jesteśmy daleko
choć teraz patrzymy na siebie
on za siódmą górą i za siódmą rzeką
spotkamy się w niebie
spotkamy się na rajskiej polanie
pod białą pierzyną z chmur
on będzie słońcem a ja ziemią
polecimy razem
na skrzydłach z łabędzich piór
polecimy razem gdzie Bóg
namalował gwiazdy na niebie
zostaniemy tam razem na wieki
połączymy w jedno serce siebie

Pałac Kultury
czeka na podróżnych
codziennie wita
w Centrum ludzi różnych
zaprasza nawet ich do siebie
tam na 30-ym piętrze
czują się jak w niebie…

Na dole: kina
chłopak i dziewczyna
polska rodzina
Tuż obok są Złote Tarasy
tam na zakupy masz ochotę
gdzie wśród gawiedzi
Niemcy, Rosjanie, Anglicy, Szwedzi
a nawet różne inne nacje
bo można tutaj zjeść
śniadanie, obiad czy kolację…

A jakbyś miał ochotę
jechać w miasto dalej
metrem, taksówką
autobusem czy tramwajem
przystanków wiele wokół znajdziesz
a na Starówkę
na piechotę zajdziesz

Po drodze miniesz
urocze dziewczęta
po prawej będzie hotel… Victoria,
po lewej Zachęta
i grób Żołnierza Nieznanego
Jan Paweł II – gi tłumy błogosławił
tu na Placu Piłsudskiego

Między Hotelem Europejskim
a Bristolem
Krakowskie jest Przedmieście
tam wujek poznał ciocię Jolę
Po prawej będzie takie drzewo
ale ty musisz skręcić w lewo
bo w prawo na Uniwersytet
ale Starówka ma priorytet
Więc miniesz Pałac Prezydenta
dom notariusza czy rejenta…
Kto wszystkie domy te spamięta?
I zaraz tam na rogu
jest Kościół Świętej Anny
Tam na przeciwko
mieszka teść Marianny
A dalej będzie Plac Zamkowy
Zamek zburzony był,
odbudowali nowy!
Cała Starówka była też zburzona,
a teraz pięknie odnowiona!
Król Zygmunt patrzy z góry,
kto nadjeżdża,
a tłumów co dzień tutaj
się nazjeżdża…

No mówię ci,
codziennie inne nacje…
Bo na Starówce
możesz także zjeść
śniadanie, obiad, czy kolację…

Reingeboren in den Luxus einer Stadt
Hier lebten früher auch andere Leute
Die Beerdigung fand niemals statt
Sie wurden verarbeitet
zur Arbeitskraft und Geld
Sie machten Platz in der Wohnung
in der es dir heute gefällt
Es verhungerten einsam viele Leute
für deinen Luxus von heute
Viele waren damals auch sehr reich
Nährst du heute den Boden für das IV. Reich?
Muss ein neuer Führer die Macht ergreifen
um Menschen zur Vernunft zu bringen?
Oder kann es heute
ohne einen Weltkrieg gelingen?

sama się tu kręcę
mam związane ręce
czekając na niego
czytam, piszę, tesknię
do kogo, do czego?
dlaczego tak długo
pytam go, dlaczego?

samotnie
odliczam czas
czy ziemia
czy woda
czy las
czy chmury na niebie
nie ma ciebie
rozglądam się dookoła
smutna ale wesoła
dom czy szkoła
nie pierwszy raz
odliczam
jak mija czas

sie sind noch glücklich
sie sind noch jung
sie schmieden viele Pläne
sie kennen ihre Zukunft nicht
sie kennen noch nicht die Tränen
die Verzweiflung nach dem Abschied
die Trauer nach dem Verlust
sie wissen vieles noch nicht
sie kennen Spaß und haben Lust
das Leben wird’s jedem zeigen
das Leben wird sie noch berühren
sie werden später verstehen
was sie jetzt nicht nachvollziehen

Tak się rozmarzyłam,
że co noc będę z tobą spała,
blisko twojej duszy i twojego ciała,
będę bujała w obłokach,
w siódmym niebie,
blisko ciebie
A tu nadal nie ma nikogo,
tylko poduszka obok patrzy na mnie wrogo,
bo i ja się do niej nie uśmiecham,
czekam i czekam, i czekam…

I nic nie daje to moje pisanie,
granie, śpiewanie i tepe…
Nie ma cię i nie ma cię…
Siedzę tak tu od nocy do rana…
Zapłakana…

The people of Africa
own a continent of sorrow
They can’t go almost anywhere
for a better tomorrow
rivers dry
children cry
people die
You don’t ask why?

there is a secret life
around the world
there is a secret life
about you’ve heard
a secret life
before you have been born
a secret life after you’ll die
there is secret life for you and I
this life takes times
spaces in rhymes
the music plays for free
there is a secret life
between the worlds
a life for you and me
How can you enter here?
– It costs no money dear…..

to be a Queen or a King
you don’t even need to sing
you don’t need to write a song
you are just born in the family
where everyone have fun
all day long
not just for a while
you wear nice clothes and jewels
and you just smile
you sell some new fashion
on every occasion
you show your happy face
in television
what happens around the world
is not your worry
as Queen and King
you have to be happy
you don’t need to be sorry…

to dziecko było inne
musieli z nim uciekać
przeszli długą drogę
w nieznane idąc z daleka
to dziecko było białe
mówili, że kaleka
to dziecko miało inny kolor skóry
jego włosy były jasne
jego los ponury
dziecko albinos
wśród ciemnoskórych

Trudno wybaczyć to
czego, ktoś inny nie zrobił…
Nie pomógł…
Nie odpisał…
Nie zadzwonił…
Nie pomyślał…
Nie zauważył…
Nie zaproponował…
Nie zrobił przecież nic,
kiedy potrzebne było
dobre słowo…
Kiedy pomoc była niezbędna
tobie do przeżycia…
Nie pamięta, dlaczego
wtedy o tym nic nie wiedział…
Nie zapytał, nikt mu nie powiedział…

w biedzie ludzie trzymali się razem
w biedzie ludzie pomagali sobie
bogactwo uczy egoizmu
wszystko należy się tylko mnie
nic nie należy się tobie
tylko mnie należy się więcej
tobie kopa w dupę
mogę dać w podzięce
to co, że mi kiedyś pomagałeś/łaś
to co, że z tobą jadałem
przy jednym stole
ja śpię teraz w hotelu
a ty nadal w brudnej stodole
więc nie łączy nas nic
oprócz zdjęcia
gdy siedzieliśmy sobie w objęciach
zdjęcie jest już wyrzucone
mam teraz inną żonę
mam męża i nowy świat
ty byłeś/byłaś i jesteś nikim
i niech pozostanie tak…

Wie die Maus
laufen wir durch das Haus.
Hat es einen Sinn?
Wo laufen wir hin?
Die Richtung scheint vorgegeben
durch den Zufall
oder Gottes Plan für unser Leben…
Die Richtung wechseln?
Oft unmöglich!
Die Freude kurz,
die Reue unerträglich…
So leben wir manchmal
unser falsches Leben täglich…
Bis eines Tages kommt der Tod
und holt uns weg
von unserem „täglich Brot“…

Zasiałam ziemię
ziarnami z mojego łona
Ziemia jest biała i czarna
brązowa i biało czerwona
Posiałam ziemię
uśmiechem dzieci
radością
A zapłaciłam za to
wielką samotnością….
Wśród obcych
bez przyjaciół
Wszyscy odwróceni
od miłości, radości
matki takiej Ziemi…

Zdrowym ludziom
pozwalamy umrzeć z głodu
w różnych częściach świata
Bo nie mamy ich za siostrę
czy za brata
Nie dajemy umrzeć osobom
często nie zdolnym do życia
Bo mamy postęp techniki
i nowoczesne odkrycia…
Bóg nie pozwala zabijać,
ale pozwala dać umrzeć
z pragnienia i z głodu???
Bo ludzie nie przejdą granic
w poszukiwaniu wody???

Życie to dar
Dar smutku i radości
Ciekawa podróż
przez krainę samotności
Przez świat
ludzkiego altruizmu
i ludzkiej próżności
Podróż samotna i do pary
Kolorów na tej drodze jest bez miary
Wytrzymaj, nawet kiedy droga zła
Życie to nie poemat
Życie to o życie z diabłem gra
A kiedy myślisz,
że już koniec i nie warto,
czekaj na nowy dzień
O wschodzie słońca znów
nową stronę życia masz otwartą
Czym ją zapisze diabeł, Bóg czy człowiek
nie dowiesz się spod zamkniętych powiek
I nie usłyszysz, nie słuchając
Milcząc, nie powiesz nic
Z kolan nie wstaniesz, wciąż klękając
Człowiekiem jesteś
W norze siedzi zając…

życie zmaga się z problemem
który śmierć by rozwiązała
problemem duszy i problemem ciała
życie zmaga się z problemem
nieuleczalnie chorego człowieka
problemem, na który śmierć czeka
przecież śmierć nie ominie nikogo
spotkasz ją we własnym ciele
gdy rozwiąże problemów wiele
dobra dusza pójdzie do „nieba”
dostanie po śmierci
czego jej trzeba…
dobra dusza zamieszka
w nowym mieszkaniu
na skraju Raju
w okolicach czyjegoś serca
na wygnaniu…


Czekam na jedno spojrzenie

Czekam na jedno skinienie

Czekam na jeden czuły gest

Czekam na jego westchnienie

Czekam na jego spełnienie

czekam, kiedy go nie ma

i czekam, kiedy jest

Czekam by go usłyszeć

Czekam by go zobaczyć

Czekam by nie zapomnieć

o całym świecie

O nim, który dla mnie

cały świat znaczy…

Czekam jak ogłupiała

Czekam we łzach i ogniu cała

Czekam i czekam, i czekam…

Marzeń nici nawlekam

na obrazy  mojej wyobraźni

tęczą tkane…

Czekam na niego wieczorem

i czekam nad ranem…


banalny widok z okna
z przyzwyczajenia
daje poczucie zadomowienia
między drzewami
górami
nad morzem
na skraju pustyni
banalny widok z okna
z krzesła
z fotela
z dywanu na ziemi
ojczyzna, dom, rodzina
od banalnego widoku
wszystko się zaczyna
i pragniesz go widzieć
od nowa
napatrzywszy się
na inne strony świata
banalny widok z okna
do niego tęsknisz przez lata
kiedy daleko
powracasz do niego myślami
jeśli możesz
odwiedzasz go czasami


Czy ty jesteś realny
piękny panie za szklanym ekranem?
Tęsknię do ciebie wieczorem
Tęsknię do ciebie nad ranem
Patrzę na ciebie z oddali
Dotknąć mogę tylko zdjęcie kolorowe
Tracę dla ciebie myśli…
Czy stracę dla ciebie głowę?
Co będzie, gdy się spotkamy
i sen spełni się na jawie?
Czy spełnią się nasze marzenia?
Czy sprostamy naszej sprawie?


Dancing on lies

Nobody cries

All are the best

Fuck the rest

Sell what you can

Any…  plam… plam

Any cheep shit

Call it your hit

Cos you have the name

And the family doing show

Go baby, go!

Play as you know

And play as you can

Nobody cares

He wasn’t a man.


empty minded bitches

call themselves

PEACHES

smiling, crying into camera

in the middle of the cholera

making films about

them as heroes

make ups in front of mirrors

in the main character

their new actually face

fake of a grace


Ein Mensch ging kaputt…

Das Kind lag allein in seinem Bettchen

Die Mutter kam nicht zu ihm

nahm es nicht in die Arme

sagte nicht: „Mein Schätzchen!“

Das Kind wollte nur

die Brust der Mutter spüren

Es schrie lang und allein

und konnte nicht aufhören…

Ein Mensch ging kaputt…

Die Einsamkeit fraß seine Nerven

Es sollte doch ein glückliches Kind

und kein einsamer Mensch werden

Ein Kind ging kaputt…

Zu oft allein, einsam und verlassen

Es kann sein Leben lang nicht lieben

Es kann Angst haben und hassen

Die Eltern können es nicht fassen…

Sie haben das Kind als Baby

dem Teufel überlassen…


Die Welt in Flammen!

In Gottes Namen?

Amen…

Die Welt am Strand…

Sonne, Wasser, Sand…


Dziś już nie ma jej tu

Dzisiaj sam jestem znów

Bez niej nie wiem, co robić mam

nie wiem, czy żyć, czy umrzeć mam

Cały tonę we łzach

Bo zostałem tu sam

Tylko Bóg jeden wie

Wszystko chciałem dać jej

Jeszcze wczoraj była tu, a ja

Nie wiedziałem, co utracić mam

Cały tonę we łzach

Bo zostałem tu sam…


Ależ tam było kiedyś pięknie

kiedy po lesie wiatru szum

Chyba mi dzisiaj serce pęknie

bo tamte czasy zdeptał tłum…

Pędzący wciąż samochodami

do miejsc odległych

miejsc nieznanych

które okryte były rajską ciszą

spokojem wiatru

pośród ptasich gniazd

Wyciętych drzew

dziś ludzie już nie słyszą…

Poeci Boga gniew opiszą…


 

Za wcześnie by mogła wypłynąć
Była prostą dziewczyną
O głosie anioła i kruka
Zagubiła się
Nikt jej nie szukał
Zagubiła się w smutku swego głosu
W bajce o królewiczu
Królu chaosu
Sprzedał ją ktoś za dolary
I tak nie było z nich pary
Śpiewała jak mało kto
Umarła sama w biedzie
I co?
Nikt nie zapłacze na jej grobie
I tylko smutno mi i może tobie

Hinterlasse einen Kommentar