Gedichte, Wiersze, Texte, 2008, 07 -05, wybór, Auswahl

 

 

Deutsch ist leicht. Ein Lehrbuch für Ausländer.

Heute besichtigen wir eine LPG in der Nähe von Karl-Marx-Stadt.

In der LPG arbeitet Herr Meier. Er fährt einen modernen Traktor.

Der neue rote Traktor ist ein Freundschaftsgeschenk aus der Sovjetunion.

Herr Meier ist verheiratet und hat 2 Kinder. Seine Frau Tamara kommt aus der Sovjetunion, aus Moskau. Sie haben sich vor einiger Zeit in Polen, in einem Ferienlager für die Jugendlichen aus allen sozialistischen Ländern kennen gelernt.

Herr Meier war dort mit der FDJ-Gruppe aus Halle, Tamara mit den Pionieren aus Moskau. Das Lager war in Mazury, an einem großen See.

Tamara wurden zwar die goldenen Ohrringe gestohlen, aber sie lernte ihren Peter kennen.

Am Anfang konnte sie nur wenig Deutsch: „Raus!“, „Heil Hitler“ und „Hände hoch!“. Schnell konnte sie aber Peter solche Ausdrücke wie: „Wie geht’s?“ , „Danke, gut“ und „Ich mag dich“ nachsprechen und verstehen.

Sie verliebten sich ineinander, heirateten und zogen nach Ostberlin, wo sie in der Nähe des Branderburger Tores eine Wohnung von der Volkseigenen Wohngesellschaft bekamen. Die Mauer störte sie nicht, denn sie sicherte den  erkämpften Frieden und Freiheit.

Die kleine Tochter besuchte die Kinderkrippe „Lenins kleine Freunde“. Der Papa brachte sie mit der Straßenbahn kurz nach 6.00 Uhr dorthin und fuhr gleich in den Volkseigenen Betrieb. Die Mutter holte die kleine Vera schon gegen 20.00 Uhr ab.

Zu Hause bekamen die Eltern einen „Gutenachtkuss“ und freuten sich auf den nächsten Morgen.

Der kleine Klaus ging alleine in die Schule. Er verließ das Haus gegen halb acht.

Die Nachmittage verbrachte er oft im Freien Disskussionskreis der Freien Deutschen Jugend in der Freien Schule der Freien Republik.

Am Wochenende fuhren alle zur Oma aufs Land.

Dort gab es eine moderne LPG.

Eines Tages wollte der Papa in der modernen LPG arbeiten und den modernen Traktor fahren. Der rote Traktor war neu und ein Freundschaftsgeschenk aus der Sovjetunion.

 

Fragen zum Text:

  1. Welche Farbe hat der rote Traktor?
  2. Wie viele Kinder hat Herr Meier und warum?
  3. Woher hat Tamara goldene Ohrringe und wo sind sie geblieben?
  4. Wo liegt „Karl-Marx-Stadt“….????

 

———–

 

 

die Freiheit
finde ich in Worten
schwarz auf weiß
und auf Papier
ein schwarzes Schaf
ein weißer Rabe
sie wohnen hier
sie lassen sich
nicht in den Käfig
des Durchschnitts
einzupferchen
sie sind
die Herrin und der Herr
und nicht das Frauchen
nicht das Herrchen

sehnsucht

die sehnsucht
hat die farbe des himmels
und die der blätter am baum
sie ist nass wie die tränen
und wie das meer in meinem traum
die sehnsucht
duftet nach rosen
die ich nie von ihm bekam
sie ist treu und blieb immer
wenn ich abschied nahm

ich fühle einfach vor mich hin
mit sinn und häufig ohne sinn
ich fühle einfach viel zu viel
ob ich es will oder nicht will
ich fühle so verschwenderisch
so furchtbar närrisch

——————–

Gedichte von Szymborska

Atome des Weltbildes

die kleinsten Kosmossplitter

in einem Gitter

aus Licht

in Worten von ihr

eingerahmt in

schwarz – weißen Bildern

aus Sprache

auf Papier

ein Glück

ich habe sie bei mir

———–

Poezja wola do nas
Nie tylko swoim glosem
Spiewa piosenki
Pisze wiersze
Uzala sie nad losem
Poezja
Placze cicho
Nie tylko swymi lzami
Wspolczuje
Kocha
Teskni
Rodzi sie
I umiera
Z nami

————

ludzie
bez i o kulach
pedza
na wozkach zasuwaja
bogactwo
leb leb z nedza
lezac
sie przescigaja
w jednym kierunku
wszyscy
po drodze
dzieci plodza
kochaja sie
i kloca
czasami sie pogodza
ludzie
jak na wyscigi
do wyjscia wciaz sie pchaja
a komu sie nie spieszy
to go stad
wywalaja

—————-

ruchome piaski
pustyni
wszystkie ziarna
drogocenne kamienie
pustynia mowi
wyjdz za mnie
ja sie z toba ozenie
na tych piaskach
zbudujemy palace
posadzimy ogrody
bedziesz miala
nazwisko i slawe
nigdy nie wyjdziesz
z mody

na tych piaskach
wyrosna nam
zlote palmy, kokosy
a ty bedziesz je lzami rosic
zamiast deszczu i rosy
ty je bedziesz oswietlac
zamiast ksiezyca i slonca
bedziesz ogniem
ktory zamarzl do konca

—————-

przez labirynt szlam do niego
wciaz pytajac go o droge
przez labirynt szlam samotnie
i plakalam: dojsc nie moge!
na pustynie doszlam wreszcie
idac dlugo w samotnosci

na pustyni mej bezludnej
nie przyjmuje wiecej gosci

—————–

los rzucic moze nas
gdzie zechce
palac, wiezienie,
pustynia gobi

los nas nie pyta
co nam sie podoba
los swoje robi

i najwazniejsze
zeby zostac soba

zdobic sie toba
byc twoja ozdoba
byc twoja tarcza
gdy cie bronic trzeba
i towarzyszem
na drodze
do nieba

—————-

mala ania i agnieszka
zadna tutaj juz nie mieszka
zakochaly sie w kims takim
byle jakim
jedna jeszcze nie wiedziala
druga wiersze mu pisala
a w niebie sie dowiedziala
ze to wszystko byla CHALA
na co ona tak czekala
o czym ona tak spiewala
co ze soba hen zabrala

dzis oddala

——————-

wiosna lato jesien zima
nic sie w ogole nie zaczyna
lato jesien zima wiosna
mina smutna nie radosna
jesien zima wiosna lato
ona ciagle czeka na to
zima wiosna lato jesien
moze milosc jej przyniesie

——————

agnieszka gdyby mogla
to by napisala piosenke
dla pewnego kurdupla
michala
piosenke co rozbrzmiewa w polsce
co niedziela
karuzela, karuzela.. .
dla michala i hitlera
karuzela
niespelnionych marzen
i straconych na mazurach wrazen
karuzela dla uczuciowego tchorza
karuzela kolaca jak roza
i plonaca
jak stosy zlych mysli
tej dziewczyny z tej ulicy wisni
i dziewczynki tej
co dla niej jeden czlowiek
sie okazal nikim
i ktorego nikt nie zechce
spotkac pod jacka pomnikiem
a ania patrzy z gory
i nie wierzy
ze duchem do tej samej
krwi nalezy …

ryba

nie wiem
jak ja zlowic
rzucam przynete na wode
ryba krazy w oddali
mialaby ochote
przyglada sie i mysli
to bedzie moj koniec
i odplywa zglodniala

a przeciez by chciala…

warten
auf das vergangensein,
manchmal zusammen,
meistens allein…
mal oben, mal unten,
mal daneben…
warten wir
auf die erfüllung
und auf das ende
des traumes
eben…

hände

halten warm
und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken

hände

für meine Liebe musst du zahlen
denn ich verschwendete sie jahrelang
ich war der Kelch
aus dem der Tod den Lebenssaft
genüsslich trank
ich wachte auf und nicht zu spät
um noch zu überleben
für meine Liebe musst du zahlen
sonst kann ich dir nichts mehr geben

Ja jestem. Istnieję.
Kręcę się w koło,
żeby Ci było wesoło.
Po drodze
płodzę, umieram,
rodzę…
Jestem.
Zachodzę gdy dnieję.
Ja jestem. Istnieję.
Taki los.
Fortuna, cios.

jestem bardzo miłą
dziewczynką
tak miłą
że przy obcych nie używam
brzydkich wyrazów
nie mówię na głos:
KURWA, ani WYPIERDALAJ
uprzejmie proszę i dziękuję
pani oraz panu
CHUJ, PIZDA i SKURWYSYN
nie wymkną mi się do nikogo
przypadkiem
tylko z zamierzonym zamiarem
albo po cichu w samotności
i przy najbliższych
o dziwo

język polski ma wiele wymiarów

Kowalski
postanowił zostać
poetą
zdecydował się przeto
napisać wiersz
o wyższości płatków róży
nad gównem w kałuży
zaczął więc wiersz od tego
że róża jest koloru różowego
i że ma płatki
tak cudne
jak jej całe kwiatki
i listki zielone
i kolce kłujące
a gówno jest brązowe
i śmierdzące

poetą byłby
Kowalski
o innym nazwisku
a tak może dostać za swój
wierszyk
najwyżej po pysku

krokodyle
nie uśmiechają się
do zdjęcia
taplają się w wodzie
bez sensu
z braku lepszego zajęcia
od kilku milionów lat
i mają w nosie
że świat
zmienił się
i niedługo
będą oglądać się
tylko w ZOO

Mam gówniane myśli
i mało za nie płacą.
Niektórzy życiem.
Inni niosą święconki.
Do świątyni.
Tylko osiołka opylę
lub zamienię na baranka.
A z czego żyć?
Annorexja.

mama Woyzeck
w dzisiejszych czasach
bierze udział w badań rynkowych
o ile nie brała w nich udziału
w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy

Woyzeck
może wyrazić swą opinię
o wybielaczach do tkanin kolorowych
oraz na temat kawy rozpuszczalnej
o ile taką kupuje i pije

ważna jest jej opinia
na temat
odświeżaczy powietrza
pod warunkiem,
że jest mamą dziecka do lat osiemnastu
albo jeśli kupuje chipsy
a ma latorośl od lat sześciu do czternastu

mama od chipsów
na badaniach
nie mogła być minimum dwa lata
w takim wypadku na sesję może udać się
Woyzeck tata
o ile posiada telefon komórkowy
na abonament w Erze

może dorobić sobie do pensji
badawczą rozmową rynkową
w miłej atmosferze

am Rhein
die Nacht in Flammen
das Ufer voller Funken
am Rhein
Familien
Kinder
Frauen
Männer
Wohltäter und Halunken
alle bezaubert
durch das Flimmern
der bunten Bilder
gemalt von tausend Sternen
der Rhein in Flammen
Menschen staunen
in dieser einen Nacht
Schüsse
kein Krieg
Musik
ein Feuerwerk
und jeder lacht

roznosi mnie niewiedza
o rzeczach
które robię i nazywam
nie mam pojęcia,
kto mówił tak samo
2000 lat temu
ja mówię po mojemu
nie wiem kto to wymyślił
już dawno przede mną
ja sama na to wpadłam
urodziłam się za późno
jak udowodnić
że moje wynalazki
stały się ofiarą plagiatu
sprzed tysięcy lat
a dziś są prymitywne
jak rysunki na ścianach jaskiń
które kiedyś były genialne
każdy z nas byłby kiedyś
w jakimś czasie
geniuszem
dziś jesteśmy wszyscy
jego potomkami

siostra

kiedy leżała chora
wiozłam ją do lekarza
siedziałam przy niej
i jej dziecku
tygodniami

kiedy ja
potrzebuję pomocy
ona pyta o lepszą pracę
dla siebie

mam jej załatwić
jak będę z wpływowym facetem
chociaż nie powinnam
się w to pakować
bo to głupia historia…
ale o pracę poprosi

na razie nie obchodzi jej
jak sobie poradzę
sama
bez pracy
z chorym dzieckiem
i staruszką mamą

ona jest na urlopie
i nie może nic
dla mnie zrobić

jak zwykle

skazani na szaleństwo
Boga wybrańcy
odmieńcy
potępieńcy
Boga
pomazańcy
czarne owce
kamienie
potopy
huragany
płomienie
Boga dzieci
szalone
dusz cienie

Todessehnsucht.
Oder die Sehnsucht nach dem Tod.
Lebensmüde.
Habe ich einen Grund?
Unter den Füßen?
Nein, ich liege.
Also habe ich keinen Grund unter den Füßen.
Grundlos, bodenlos, am Boden zerstört.
Ich kann ohne Grund nicht aufstehen.
Ohne aufzustehen habe ich keinen Grund.
Ich liege.
Ich störe keinen. Außer meiner selbst.
Aber ich habe einen Sohn.
Also muss ich aufstehen.
Also muss ich weitergehen.
Also los.
Was für ein Los.

Wenn eine junge Frau
mal alt wird,
findet sie sich selbst nicht mehr.
Obwohl sie
in der eigenen Haut
noch steckt,
hasst sie die Haut
stets immer mehr.
Obwohl sie denkt und fühlt
wie damals,
erträgt sie ihren Körper nicht.
Auch Schminke
und gefärbte Haare
täuschen andere
und sie nicht.

war der mensch heilig?
er hatte ein herz
er hatte verstand
und verstand scherz
er hatte es eilig
die menschen zu lieben
er besuchte die armen
er ging zu den dieben
er belehrte die reichen
und die klugen
und stellte die weichen
fuer
die neue welt
für
die liebe ohne grenzen

er war ein held

więc okazuje się
że nie umiem pisać
a słowa jak deszcz z nieba
leją się ze mnie
na białą pustą stronę

powinnam zacząć
od innych tematów
ale tematy cisną się
do głowy same
często nieproszone

i żeby ich nie nosić
w myślach
i żeby od nich mi
nie pękła głowa

piszę sobie a muzom
a myśli niepotrzebne innym
do szuflady chowam

wyrzucamy dzieci Noah
za burtę
wszystko chcemy
dla siebie mieć
hurtem
wyrzucamy ze statku
w nicość pustyni czy morza
każdy chce mieć
i ma chcieć
dużo
więcej
najwięcej
wody w morzach
ciepło
gorąco
najgoręcej
na pustyniach
a nam gdzie żyć
z dziećmi
Noah?
w przestworzach?

wystawne przyjęcie
na 120 osób
stoły zastawione jedzeniem
ku radości przyjaciół i rodziny
oprócz cioci Haliny
z Ameryki
oraz w celu wyobrażenia sobie
jej zawiedzionej miny
wszyscy na zdjęciach
obfilmowani w tańcu
brat cioci z córką
panną młodą
lekką jak piórko
na rodzinnym zdjęciu z wesela
wśród całej rodziny
nie będzie tylko cioci Haliny
rewanż
za amerykańskie chrzciny

zabierz nas Boże
do siebie
w chmurach wysoko
rozpłyniemy się w parze
z tobą
my nie chcemy już żyć
nie ma tu innej osoby
która mogłaby z nami być
ty jesteś tą osobą

nie ma tu przyjaciela
innego od Ciebie
i nie ma gdzie się skryć
zabierz nas Boże do siebie
bo już nie chcemy tu być
bo już się nażyliśmy
chyba przez jakąś pomyłkę
tu przybyliśmy…?

za co te męki?
samotność w tańcu
dookoła słońca?
zabierz nas Boże
do siebie
nie męcz nas tu bez końca!

zapomniane przez
Boga
dzieci Afryki
niepotrzebne
niewolnictwo zniesione
złoża złota
zagrabione
dzieci złodziei
w królewskich szatach
w pałacach
na innych kontynentach
banany
gniją na złotych półmiskach
zapomniane dzieci
umierają z głodu

Mi miau miu…
Mimiaumiutymitu?
Lamijomijutulalolu.
Halilolalelulilaluumiamuuu!
Hahahahuhuhuuuu!
Juhuu!
Malulumumamu!
Kuku!
Judu?
Milujutu?
Puputupuputu…
Jumumituajdu.
Uuuuu…

mało jest
producentów przyjaciół
w reklamach
mówi się o nich niewiele
więcej w kościele

lecz gdzie ich spotkac?
czy wiecie?

w kawiarni?
na ulicy?
w internecie?

słyszałam, że facet
nickname „przyjaciel”
zrobił krzywdę kobiecie
było o tym nawet
w gazecie

gdzie znaleźć przyjaciela?
czy wiecie?

nie chciała zostać żoną
dla wygody
chciała pokochać
mężczyznę
więc trafił jej się
gnojek młody
przez niego ma
tą bliznę
znalazła męża
pokochała
rodziła dzieci
pracowała
wkrótce sama została
płakała
cierpiała
płakała
już żyć nie chciała
wytrzymała

mówi
że Pan Bóg ją chronił
przez 104 lata

zapytał raz rak
panią raczek
czy by raczyła raczyć
go na jego koszt własny
pyszną kolacją uraczyć
lecz pani raczek
choć raczej by raczyć chciała
to rakiem
się dumnie
choć nieśmiało
z tej propozycji wycofała
a z zaproszenia
które wysłać raczył
do pani rak pan raczek
został jej tylko
do kolekcji znaczków
pocztowy znaczek

Pałac Kultury
słońce i chmury
zapach benzyny
ładne dziewczyny
kurz i spaliny
korek
wyzwiska
z daleka
z bliska
znienacka motor
i pani w szpilkach
taka to w korku
spędzona chwilka

usiądziemy na ławce
by się cieszyć nami
namaluję ci wiersze
myślami, kolorami
namaluję ci
niebo błękitne
i złote słońce
w zielonym
kwitnącym ogrodzie
niebieski staw
w nim rybki
i kaczki na wodzie
a dzieci grają w piłkę
śmieją się razem z nami
a my na ławce
zakochani

UFO
to jest takie cudo
co jak się zrobi na rudo
to nikt nawet UFO nie zauważy
bo UFO w rudym do twarzy
więc może sobie UFO
maszerować środkiem ulicy
a tu nikt nawet nie piśnie
nikt UFO do UFO
nie zaliczy
więc rozglądajmy się
bardziej dokładnie
byśmy nie przeoczyli
UFO
jak nas gdzieś dopadnie

aby zostać
kimś
musisz udowodnić
wszystkim,
że jesteś właśnie
tą osobą
musisz wykazać się
że jesteś sobą
musisz zaistnieć
na łamach
w radiu
w telewizji
przekonać ustami
innych,
że to, co piszesz
ma sens
że to, co myślisz
jest ważne
że to, co mówisz
jest poważne
że twoje żarty
są do śmiechu
że jesteś warta grzechu
że jesteś kimś
po prostu będąc sobą
że jesteś właśnie
tą osobą

cudze nieszczęście
nas nie dotyczy
my
prowadzimy szczęście
na smyczy
ster do niego
trzymamy w swoich rękach
nie obchodzi nas
czyjaś udręka
decydujemy sami
o naszym losie
szczęśliwi
mamy wszystkich w nosie
aż zderzymy się
z własną rozpaczą
mając nadzieję
że inni jej nie przeoczą
że pomogą
że nasze nieszczęście
zobaczą

diadek modny

zamiast stare garnki zmywac
lubiał nowe wciąż kupywac

stare garnki schły po kątach
bo tam nigdy nikt nie sprzątał
a po latach wolno kruszył
to co w starych garnkach suszył

stare garnki lśnią jak nowe
i gotowac znów gotowe
ale garnków znów nie zmywał
tylko nowe wciąż kupywał

i nie było się, gdzie ruszyc
trzeba było garnki suszyc
na podłodze, na regale
pod sufitem,
w futerale
na balkonie
i w kartonie

obrzydło to dziadka żonie

bo po wielu, wielu latach
cała w garnkach była chata

eisprünge

machen manchmal
einer frau zu schaffen
frau kann nicht ruhig arbeiten
frau kann nicht einschlafen

frau sehnt sich nach der nähe
eines netten mannes
sie möchte gerne spielen
mit seinem johannes…

Wir müssen uns treffen!
Wir laden euch ein!
Ach, übermorgen geht nicht…?
Wie schade….
Nächste Woche vielleicht?
Dass muss unbedingt sein!
Ihr müsst uns besuchen!
Das hatten wir schon lange vor!
Lange vor eurem Anruf…,
schon lange bevor…
Lasst uns dann telefonieren!
Oder einander schreiben…
Es wird bestimmt nächsten Monat gehen!
Ach, ihr wolltet uns auch schon lange einladen???
Wir verstehen…

Pan i Pani
na zdjęciach
ona w jego
on w jej objęciach
uśmiechnięci
szczęśliwi
pełni radości
każdy
patrząc na nich
im zazdrości
ich udanego na zdjęciu życia
które
w rzeczywistości
jest pustą obietnicą
bez pokrycia

sensem życia
jest nonsens istnienia
sensem istnienia
jest nonsens życia

tak czy siak
masz tylko
jedno wejście
i jedno wyjście

w tę stronę
ciągną cię na siłę
co zrobisz?

w tamtą wywalają bez pytania
co zrobiłeś?

jaki sens ma życie
skoro umrzemy?

no, skoro umrzemy
to można sobie pożyć

jaki sens ma śmierć?

musimy zrobić miejsce
dla pytających

tych, których
wyciągną na siłę

tych, których
wywalą bez pytania

o sens!

A MOze to milOSC?
A MOze NIE ma milOSCI?
A MOze ZLOsc?

meinES
ist
deinES
liebES

ONA ci NIE potrzebna!

Czerwiec 2006

bedziemy sie kochac
od czubka wlosa
przez listek ucha
do szyi
brodawke piersi
wlos na brzuchu
i lonie
zatopimy w sobie
jezyki
i zapachy
i dlonie
i jedno w drugim
utonie

xxx

bedziemy sie kochac
wiosna
z mina radosna
latem
pod rozy kwiatem
jesienia
pod zolknaca zielenia
a zimowa pora
bedziemy sobie
podpora

a potem
nas zabiora…

xxx

wszyscy odejdziemy
szybciej niz chcemy
czy trzeba
czy nie trzeba
won do nieba!

xxx

a po burzy
kazdy motylek
zapyla
do rozy
i nie tylko czas
sie dluzy
i laduje w kaluzy…

xxx

maximum erotyczne:
zagadki
lingwistyczno matematyczne

xxx

Markis de Sade rzekl do niej:
„Carpe diem!“
walac ja w morde kijem.

xxxx

zakochany
zolnierzyk olowiany
nie moze sie ruszyc

ona
tanczy dla niego
probuje go wzruszyc
lecz

on
stoi zamarly
pierwszy krok
upadek
w paszcze wieloryba

nie wolno sie poddawac
dalej walczyc trzeba

ona
czeka na niego
by z nim pojsc do nieba…

Der gerd ließ gern mein Kind abtreiben
Um sich jetzt an renade zu reiben
Ein totes Kind verhilft zum Glück
Man fährt nach Spanien und zurück
Man lässt sich einen runterholen
Und muss auch gar nicht mehr nach Polen!

HELAU!!!

Ich bin in seine Ehe eingebrochen?
Er ging 10 Jahre fremd mit Heidi
und keiner hatte es gerochen…
Er fuhr mit ihr in Urlaub
und als guter Familienvater
schickte er an Frau und Kinder
zu Hause
eine Postkarte „aus dem Prater…“
Doch die Frau hat ihm stets verziehen…
Er liebte doch seine Kinder
mit Heidi auf Mallorka und
beim Bier….

HELAU!!!

Er ließ das Kind vor der Tür stehen,
weil er das Kind sooo liebt…
Das Kind schrie: gerd!!!
Und konnte es nicht verstehen,
dass es das Zuhause beim opa gerd
nicht mehr gibt…

Der opa liebt dich Kind
nur er schlief gerade…

Mit Hund und renade…

HELAU!!!

Du sagst
Ich sei verrückt
Und wer hat es aus mir gemacht
Wer hat mich geküsst
Verstoßen
Weggeprügelt und ausgelacht?

er?
nicht er
am fenst er
ein er wie er
nicht er
er?

er
im somm er
im wint er
im m er
er

kein er
schön er
schlau er
wichtig er
lieb er
leid er

himmels körper

es gibt sterne
zu denen
fliegt jeder allein
und es gibt den mond
zu dem
fliegen immer zwei
an gekommen
wird es in dem raumschiff
feucht und warm
und so f liegen menschen
hand in hand
arm in arm…

meine zunge
leckt die eichel
danach
streichel…
streichel…
streichel…
rauf und runter
hoch und nieder
immer wieder
immer wieder…

in einen delphin verliebt
stehst du alleine
am strand
du betrachtest das blaue meer
und das muster
von den tränen im sand…

ryba

nie wiem
jak ja zlowic
rzucam przynete na wode
ryba krazy w oddali
mialaby ochote
przyglada sie i mysli
to bedzie moj koniec
i odplywa zglodniala

a przeciez by chciala…

wie schön wäre es
zusammen
zu liegen und nichts zu sagen
umarmen und streicheln
und nicht zu fragen
den atem auf den lippen des anderen
in der dunkelheit spüren
einander festhalten und berühren
einfach in diesem augenblick
ohne vorher und nachher
ohne warum und wie
ohne angst und gedanken
ohne zu bitten und zu danken
einfach leben eben
in einem paradies
in den vier wänden

unter dem apfelbaum

ein traum?

wenn du mir dein herz schenkst
bekommst du drei von mir
eins … aus liebe
eins … aus papier
eins … aus lebkuchen
einfach so zum essen
darauf steht:
ich will dich nicht vegessen

warten
auf das vergangensein,
manchmal zusammen,
meistens allein…
mal oben, mal unten,
mal daneben…
warten wir
auf die erfüllung
und auf das ende
des traumes
eben…

wer?
der???
nie
mal
s
ehen…

—-

hände

halten
warm und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken

hände

—–

liebe
auf den ersten
blick
gibt es nicht
dachte ich
bis ich ihn sah
und dachte:
das gibt es doch nicht!

fotos

die kürzesten
abschnitte
eines lebens

freude und trauer
frühstück im garten
und berliner mauer
eine party
ein paar bekannte
vater und mutter
und verwandte
hochzeiten
und begräbnisse
tausend ereignisse

wiem,
ze nic nie wiem
wiec zamilkne chyba
TAK bardzo
jak
ryba…

a
na smutek
kochany
otul sie chmurami
posylam ci je myslami
po niebie
i tak
jestem blisko ciebie

TO PO DIABLE…

rozgadalam wieloryba
walac glowa w mur
padla iskra
matki glupich
tam gdzie lezal wior
zapalila sie wsrod nocy
nowa gwiazda mala
tam gdzie zawsze
nie widoczna

NAGLE ???

zaistniala…

odpierdol sie
spierdalaj
suko won, wynocha
tak wlasnie
mi mowi moj mily
jak bardzo
mnie
KOCHA

ja
lustrem
jego mysli
czarno bialym
tuszem
on ukazje
przeze mnie
nawet wlasna
dusze…

tyle obcych ludzi,
obce mysli, obce sny,
czasem mnie obudzi
sen o kims jak ty,
tyle obcych twarzy
obce oczy, obcy smiech
no a mnie sie marzy
z takim jak ty grzech…

allein

tränen in den augen
augen in den tränen
liebe in den sternen
sterne in den genen

niemand zum anlehnen

———

lubie byc mala dziewczynka
tanczaca z motylami
i malym chlopcem byc lubie
bawiacym sie autami
lubie byc malym pieskiem
biegnacym za pilka
lubie byc burza i sloncem
i kolorowa chwilka…

——-

dusza bez ciala
nie ma racji bytu
duszy potrzeba
glowy, brzucha, odbytu,
gorzej tylko, ze czasami
gdzie duzo odbytow
gorzej z duszami…

——-

polska przegrywa
jeden do zera
kowalski placze

mama umiera

polska przegrywa
kowalski sie wscieka

a z mamy zycie ucieka…

—–

ubostwiaj mnie
bo kochac to za malo
podziwiaj moja dusze
piesc moje cialo
szalej za mna
stoj noca pod balkonem
przysylaj wiersze
wlasne lub pozyczone
strac rozum dla mnie
rzuc dom i zone
i ugas mnie
bo spalam sie,
plone…

…………

kochalam ciebie ponad zycie
kochalam cie jawnie i skrycie
kochalam we snie i na jawie
kochalam cie na lawce i na trawie
kochalam tak, ze wszystko mnie bolalo
a tobie to bylo za malo…

——-

umarli nie placza
bo lez nie maja
im zloci anieli
na skrzypcach graja
to zywi placza
ze smutku wielkiego
z tesknoty
do ukochanej, ukochanego…
z tesknoty za mama, bratem,
przyjaciolka,
za siostra, babcia,
dziadkiem,
za psem,
za jaskolka…

………

przechodzimy obok siebie,
przechodzimy z czasu w czas,
za sto lat bedziemy w niebie,
za sto lat nie bedzie nas,

przechodzimy z chlopca w ojca,
z matki w babcie,
z nocy w dzien,

tam, gdzie w lustrze dzis nasz obraz,
jutro zniknie jego cien…

przechodzimy obok siebie,
a po drodze kilka lez,
troche smiechu,
chwile grzechu,
o nich zapomnimy tez….

…………..

zycie
uczy pokory
lamie skrzydla i nogi
zycie
leczy z przekory
przyciska do podlogi
zycie
wyrywa wlosy
i zeby wybija
zycie
nas wszystkich
po prostu
bezlitosnie zabija

………..

vor 100 jahren gab es uns noch nicht
in 100 jahren wird es uns nicht geben
dazwischen auf uns ab und hin und her
dazwischen einfach : leben.

……….

einen anruf vom glück entfernt
eine fahrkarte lang nach berlin
er schweigt inkonsequent
und ich will einfach dahin…

………..

ein millionär wirst du ganz sicher nach dem tod
erst dann sparst du an miete, wasser, brot,
so richtig reich wirst du nach dem ableben,
das beste dran, du kannst dein geld nie ausgeben,
und so sparst du in der unendlichkeit tausende,
das fazit: freu dich auf deines lebens
ENDE!

………..

przyjaciel ogorek

moj ogorek jest zielony
moj ogorek jest wesoly
zabieram go do pracy
i na wycieczke, i do szkoly
moj ogorek
zawsze prezny
moj ogorek
zawsze swierzy
moj ogorek nawet w zlosci
nie krzyknie i nie uderzy

…………

er?
nicht er…
am fenst er
ein er wie er…
nicht er…
er?

……….

wer?
der?
nie
mal
s
ehen…

zertretene
liebespuren
mit worten
wie hammer
auf glas
verwischte
glückskonturen
mit tränen
im gesicht
kennst du das nicht?

wenn du mir dein herz schenkst
bekommst du drei von mir
eins … aus liebe
eins … aus papier
eins … aus lebkuchen
einfach so zum essen
darauf steht:
ich will dich nicht vergessen

wer?
der???
nie
mal
s
ehen…

—-

hände

halten
warm und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken

hände

—–

liebe
auf den ersten
blick
gibt es nicht
dachte ich
bis ich ihn sah
und dachte:
das gibt es doch nicht!

fotos

die kürzesten
abschnitte
eines lebens

freude und trauer
frühstück im garten
und berliner mauer
eine party
ein paar bekannte
vater und mutter
und verwandte
hochzeiten
und begräbnisse
tausend ereignisse

Wiersze 8.10.06

Trzeba się uczyć życ

Tym co życie daje

A nie uciekać

Marzeniami

W obce kraje

Nie unosić się myślą

Hen w przestworza

Nie wyjeżdżać za góry

Czy za morza

Trzeba się uczyć żyć

Gdzie nas los rzucił

I dokąd każdy wędrowiec

By chętnie powrocił

 

——————

war der mensch heilig?

er hatte ein herz

er hatte verstand

und verstand scherz

er hatte es eilig

die menschen zu lieben

er besuchte die armen

er ging zu den dieben

er belehrte die reichen

und die klugen

und stellte die weichen

fuer die neue welt

für die liebe ohne grenzen

er war ein held

 

———————

april 2005

ich moechte

mit dir liegen

und dich in mir spueren

deine gedanken füllen

und dein herz beruehren

ich moechte mit dir schlafen

eine ganze lange nacht

mit dir einen traum leben

aus dem man nie mehr erwacht

——————-

 

zasłużony bohater

narzeczonej szukal

dlatego

w póznym wieku

do mych drzwi zapukał

a znalazł mnie przez służbę

chłopców na posyłki

którzy nie przewidzieli

tej wielkiej pomyłki

bo ja nie dla niego

nie dla króla tego

władcy wszechmogącego

w krainie

milionów tekstów

i milionów wrażeń

twórcy

lepszej przyszłości

sprawcy przeobrażeń

ja dla wojtusia

co na niego

iskiereczka mruga

choć do naszego

szczęścia

droga bardzo długa …

 

——————

poznalam, pokochalam

dziwnie wielka moca

myslalam, przezywalam,

po i przed polnoca

——————

gdyby nie on

to tu i teraz

byloby

niczym

pustym kojcem

ze smutna

pozytywka

nakrecona

bez sensu

————-

w pozlacanej klatce

zamknelam moje mysli

na pozlacanym

elektrycznym tronie

 

w pozlacanej klatce

nic mi sie juz nie przysni

a moje dziecko

cale we lzach tonie

w pozlacanej klatce

klucz sciskam

sama w dloni

nie szukam wyjscia, drogi…

 

w bezruchu czekam

az zabierze mnie stad

ten

co ma skrzydla

albo rogi

 

w zardzewialej klatce

100 lat przeminelo

pradu nie wlaczyl nikt

i nie wylaczyl

on jeden tylko

moj wartownik

ze mnie prad saczyl

 

po latach

okno otworzylam

i wypuscilam stad

jaskolke i sokola

one wciaz przy mnie

rzadko powracaja

 

tesknota placze

teskni, wola…

————-

czas plynie

zatrzymasz go

na zdjeciu

na sekunde

czas

dalej robi swoje

za runda runde

———–

Pan Bóg czuwa

kiedy piszę

Pan Bóg czuwa

kiedy śpię

Pan Bóg czuwa

kiedy myślę

i nie myślę

ja to wiem

To on słucha

moich myśli

radzi, kocha, koi żal

czasem

anioł mi się przyśni

i na skrzydłach

niesie w dal

więc wciąż

modlę się do Boga

myśli łączę mu w bukiety

zapisuję me modlitwy

zasuszone płatki róży

zbieram w słowa

jak sekrety

zakopuję je pod ziemią

i przez szkiełko wciąż oglądam

jak obrazek

kiedyś sama

tajemnicą tą zostanę

z tobą razem

————–

chcialabym go

przytulic

i nie wiem co bedzie

Panie

moje mysli

wokol niego kraza

jak motyle

po zakwieconej

polanie

kwiaty oplakuja rosa

zycie niosa…

————–

wlosy

blond, siwe i farbowane

wieczorem

dobrze ulozone

nad ranem

potargane

wlosy

miliony, setki,

warkocze, lysiny…

te same

do zlej i do dobrej miny

wlosy

zgubione, sciete,

wyrwane

na pochodzenie

i na stracenie

wlosy na zyczenie

wlosy

miliony, setki,

warkocze

lysiny

dlugie – na salony

krotkie – na miny

 

—————-

wyszlam za maz

by dac sie traktowac

jak dziwke

wyszlam za maz

by dac sie traktowac

jak szmate

dziecko urodzic z kims innym

za rata splacac rate

wyszlam za maz

by sie nauczyc

byc nikim

i z kims

zostac innym czlowiekiem

i kims zostac

z innym czlowiekiem

——————

WER? Nominativ

Ich

nehme

meine Identität

dankbar an.

Sie gibt mir

HALT.

STOP!

Sie gibt mir

dunkle Nächte

und helle Tage.

Auch die Straßen sind dunkel

und der HIMMEL – HELL.

Ich reise DAZWISCHEN

bis an diese Linie.

BORDER LINE

die Verbindung

die Trennung

immer DIE – GEBURT

der Träume (WESSEN? Genitiv)

Hinter dem Horizont (WO? Dativ)

geht es weiter (WOHIN? Akkusativ)

schöne AUS sichten

——————-

Ein altes Paar holte sich

in das mit Geld und Langeweile

voll gefülltes Haus

’ne arme hübsche Maus

ein billiges Seelenschmaus…

Mit ihr machte nun das Leben

kurzfristig auch mehr Spaß

sie zeigten ihr, was sie lange kannten,

erklärten:

Das ist das und das ist das!

Und beide mochten sie

und luden sie oft ein

und eines Tages wollte Mann

die Maus für sich allein

er wollte Maus als Mann verspeisen

also nahm er sie auch auf Reisen

Die Frau bemerkte keinesfalls

wo ihrem Mann der Kopf jetzt stand

und dass er am Verlieren war

Vernunft, Anstand und den Verstand,

sie fragte ihn nicht

Was ist das?

Denn reisen machte zu dritt

auch ihr viel mehr Spaß

Doch als sie schwarz auf weiß

zu lesen mal bekam,

dass Mann in Maus verliebt

und ohne Maus nicht kann

fiel Ehefrau aus allen Wolken

plötzlich überrascht

und wollte beiden treten heftig

in den Arsch!

Nach 30 mit und von dem Mann

fremd gegangenen Jahren

hat sie auf einmal schmerzlich

die Wahrheit nun erfahren!!!

Na so was, das hätte ich ja nie gedacht!

Gerd ging ja auch mal fremd, doch

das war jetzt nicht abgemacht!

Plötzlich empfand die Frau nur Hass.

Die Maus fragt 20 Jahre später:

Was war das?


Ein alter Mann

hat oft das Privileg

doch nicht das Recht

der Jugend ihre Zeit zu stehlen

die Jugend weiß oft nicht

was gut, was schlecht

kann oft das Richtige nicht wählen

Der alte Mann

darf nicht

der Jugend ihre Krone

für sein oft kahles Haupt

frech stehlen

sie hatte noch kein Leben

ohne ihn

er hatte ohne sie

ein langes Leben

Die Krone wird mit ihm

oft viel zu schnell

begraben werden

Sie wird noch

ohne Krone, ohne ihn

ein langes, bestohlenes

Leben leben…


Boże Narodzenie

To radosne Święta

Bo Święty Mikołaj

O wszystkich pamięta

 

Sroga zima biała

Śniegiem posypała

Lecz na Święta cieszy

Się rodzinka cała

Chociaż zima mroźna

To my ją lubimy

Bo na sankach z górki

Wesoło pędzimy

Choinka zielona

Pięknie przystrojona

Cieszą się już dzieci

Cieszą mąż i żona

Boże Narodzenie

To radosne Święta

Bo Święty Mikołaj

O wszystkich pamięta


jakie to szczęście

być mało rozumnym

chodzic

zadowolonym

dumnym

ze swej męskości,

kobiecości

pieniędzy, akcji albo włości

nie myślec nigdy o miłości

miłością własną przepełnionym

poszukac odpowiedniego

męża albo dobrej żony

dla tego wyjątkowego cudu

w osobie

przedstawiciela ludu


Ich leide an Realitätsverlust!

Ich glaube,

was die Leute sagen!

Daraus entsteht nur großer Frust…

Ich leide an Wahrheitsmanie!

Also versteht mich

niemand

nirgendwo

und nie!


ihr lebt hier und jetzt

abhängig voneinander

und trotzdem ist jeder

hundert jahre allein

zu zweit, zu dritt

unter den anderen

anders

unter seinesgleichen

die ständig alles vergleichen

gleich

aus der sicht der fremden

fremd

in den eigenen vier wänden

bekannt

in der grossen masse

unergründlich

als einzelstück

oh, wie

ich euch liebe und hasse

lebt wohl

hin und zurück


uwielbiam
mojego syna
w nim
moje szczęście
się kończy i zaczyna
dziś jeszcze mały
będzie wielki
dzisiaj nieśmiały
kiedyś
będzie decydował o świecie
dziś sam jest dzieckiem
kiedyś
zostanie mężczyzną
i da szczęście i dziecko
kobiecie


latem

w Warszawskich parkach

na ławce nie jedna parka

a wśród drzew cieni

zielona zieleń w słońcu się zieleni

jesienią

kolorowe liście

malują miasto tysiącem odcieni

w Warszawskich parkach

wiele barw barwnych

wtedy wśród drzew się mieni

zimą

szare szarości i białe jak biel biele

wiatr chłodnym podmuchem

i szmerem gałęzi

wśród nagich drzew ściele

wiosną

znowu kolory do życia powracają

biel ustępuje szarości

szarość się w zieleń zamieni

i tak będzie znów kolorowo

aż do końca jesieni


Wir müssen uns treffen!

Wir laden euch ein!

Ach, übermorgen geht nicht…?

Wie schade….

Nächste Woche vielleicht?

Dass muss unbedingt sein!

Ihr müsst uns besuchen!

Das hatten wir schon lange vor!

Lange vor eurem Anruf…,

schon lange bevor…

Lasst uns dann telefonieren!

Oder einander schreiben…

Es wird bestimmt nächsten Monat gehen!

Ach, ihr wolltet uns auch schon lange einladen???

Wir verstehen…


wymarzyłam sobie kiedyś

wielką miłość

ale jej dla mnie nie było

szukałam jej po kątach

może ją znajdę tam

bo tam nikt nie sprząta

czas traciłam

na kurzy odkurzanie

na brudów pranie

na zmywanie

a wielka miłość

nadal kryła się

daleko

za siódmą górą i

za siódmą rzeką

a kiedy już

nadzieję na nią

utraciłam

spotkałam ją

jak siebie w lustrze

i odżyłam


usiądziemy na ławce

by się cieszyć nami

namaluję ci wiersze

myślami, kolorami

namaluję ci

niebo błękitne

i złote słońce

w zielonym

kwitnącym ogrodzie

niebieski staw

w  nim rybki

i kaczki na wodzie

i dzieci grają w piłkę

i śmieją się z nami

a my na ławce

zakochani


mało jest

producentów przyjaciół

w reklamach

mówi się o nich niewiele

więcej w kościele

 

lecz gdzie ich spotkac?

czy wiecie?

 

w kawiarni?

na ulicy?

w internecie?

słyszałam, że facet

nickname „przyjaciel”

zrobił krzywdę kobiecie

było o tym nawet

w gazecie

gdzie znaleźć przyjaciela?

czy wiecie?


eisprünge

machen manchmal

einer frau zu schaffen

frau kann nicht ruhig arbeiten

frau kann nicht einschlafen

frau sehnt sich nach der nähe

eines netten mannes

sie möchte gerne spielen

mit seinem johannes…


 

dlaczego musimy się tak spieszyć?

czemu nie potrafimy wolniej

życiem się cieszyć?

czego się tak boimy?

że nie zdążymy?

na co?

że nie zobaczymy?

że nie kupimy?

że nie zdołamy

przeżyć wszystkiego?

i tak to nie możliwe

za życia jednego…

do czego,

dokąd więc tak pędzimy?

i tak nie zdążymy…

a pośpiech taki może

przypadkiem skończyć się

nagłym, tragicznym

wypadkiem…

——-

 

na ulicy miasta

między czerwonym a czerwonym

ze 120 na godzinę

pędzi

przynajmniej przez 5 sekund

ma ważną, dumną minę

i pogardliwie rzuca wzrokiem

na innych, którym

nie spieszy się jak jemu

bo kolor świateł zobaczyli

już kilka sekund temu

 

————-

 

ihr lebt hier und jetzt

abhängig voneinander

und trotzdem ist jeder

hundert jahre allein

zu zweit, zu dritt

unter den anderen

anders

unter seinesgleichen

die ständig alles vergleichen

gleich

aus der sicht der fremden

fremd

in den eigenen vier wänden

bekannt

in der grossen masse

unergründlich

als einzelstück

oh, wie

ich euch liebe und hasse

lebt wohl

hin und zurück

 

für einen berliner galeristen

 

ein millionär

wirst du ganz sicher

nach dem tod

erst dann sparst du

an miete, wasser, brot…

so richtig reich

wirst du nach dem ableben

das beste dran –

du kannst das geld

nie ausgeben

und so sparst du in der unendlichkeit

tausende…

 

das fazit:

 

freu dich auf deines lebens

 

ENDE!

 

……………………..

 

sehnsucht

 

die sehnsucht

hat die farbe des himmels

und die der blätter am baum

sie ist nass wie die tränen

und

wie das meer in meinem traum

 

die sehnsucht

duftet nach rosen

die ich nie von ihm bekam

sie ist treu

und blieb immer

wenn ich abschied nahm

 

…………………..

 

er?

nicht er…

am fenst er

ein er wie er

nicht er…

er?

 

 

 

J

Hinterlasse einen Kommentar