Deutsch ist leicht. Ein Lehrbuch für Ausländer.
Heute besichtigen wir eine LPG in der Nähe von Karl-Marx-Stadt.
In der LPG arbeitet Herr Meier. Er fährt einen modernen Traktor.
Der neue rote Traktor ist ein Freundschaftsgeschenk aus der Sovjetunion.
Herr Meier ist verheiratet und hat 2 Kinder. Seine Frau Tamara kommt aus der Sovjetunion, aus Moskau. Sie haben sich vor einiger Zeit in Polen, in einem Ferienlager für die Jugendlichen aus allen sozialistischen Ländern kennen gelernt.
Herr Meier war dort mit der FDJ-Gruppe aus Halle, Tamara mit den Pionieren aus Moskau. Das Lager war in Mazury, an einem großen See.
Tamara wurden zwar die goldenen Ohrringe gestohlen, aber sie lernte ihren Peter kennen.
Am Anfang konnte sie nur wenig Deutsch: „Raus!“, „Heil Hitler“ und „Hände hoch!“. Schnell konnte sie aber Peter solche Ausdrücke wie: „Wie geht’s?“ , „Danke, gut“ und „Ich mag dich“ nachsprechen und verstehen.
Sie verliebten sich ineinander, heirateten und zogen nach Ostberlin, wo sie in der Nähe des Branderburger Tores eine Wohnung von der Volkseigenen Wohngesellschaft bekamen. Die Mauer störte sie nicht, denn sie sicherte den erkämpften Frieden und Freiheit.
Die kleine Tochter besuchte die Kinderkrippe „Lenins kleine Freunde“. Der Papa brachte sie mit der Straßenbahn kurz nach 6.00 Uhr dorthin und fuhr gleich in den Volkseigenen Betrieb. Die Mutter holte die kleine Vera schon gegen 20.00 Uhr ab.
Zu Hause bekamen die Eltern einen „Gutenachtkuss“ und freuten sich auf den nächsten Morgen.
Der kleine Klaus ging alleine in die Schule. Er verließ das Haus gegen halb acht.
Die Nachmittage verbrachte er oft im Freien Disskussionskreis der Freien Deutschen Jugend in der Freien Schule der Freien Republik.
Am Wochenende fuhren alle zur Oma aufs Land.
Dort gab es eine moderne LPG.
Eines Tages wollte der Papa in der modernen LPG arbeiten und den modernen Traktor fahren. Der rote Traktor war neu und ein Freundschaftsgeschenk aus der Sovjetunion.
Fragen zum Text:
- Welche Farbe hat der rote Traktor?
- Wie viele Kinder hat Herr Meier und warum?
- Woher hat Tamara goldene Ohrringe und wo sind sie geblieben?
- Wo liegt „Karl-Marx-Stadt“….????
———–
die Freiheit
finde ich in Worten
schwarz auf weiß
und auf Papier
ein schwarzes Schaf
ein weißer Rabe
sie wohnen hier
sie lassen sich
nicht in den Käfig
des Durchschnitts
einzupferchen
sie sind
die Herrin und der Herr
und nicht das Frauchen
nicht das Herrchen
sehnsucht
die sehnsucht
hat die farbe des himmels
und die der blätter am baum
sie ist nass wie die tränen
und wie das meer in meinem traum
die sehnsucht
duftet nach rosen
die ich nie von ihm bekam
sie ist treu und blieb immer
wenn ich abschied nahm
ich fühle einfach vor mich hin
mit sinn und häufig ohne sinn
ich fühle einfach viel zu viel
ob ich es will oder nicht will
ich fühle so verschwenderisch
so furchtbar närrisch
——————–
Gedichte von Szymborska
Atome des Weltbildes
die kleinsten Kosmossplitter
in einem Gitter
aus Licht
in Worten von ihr
eingerahmt in
schwarz – weißen Bildern
aus Sprache
auf Papier
ein Glück
ich habe sie bei mir
———–
Poezja wola do nas
Nie tylko swoim glosem
Spiewa piosenki
Pisze wiersze
Uzala sie nad losem
Poezja
Placze cicho
Nie tylko swymi lzami
Wspolczuje
Kocha
Teskni
Rodzi sie
I umiera
Z nami
————
ludzie
bez i o kulach
pedza
na wozkach zasuwaja
bogactwo
leb leb z nedza
lezac
sie przescigaja
w jednym kierunku
wszyscy
po drodze
dzieci plodza
kochaja sie
i kloca
czasami sie pogodza
ludzie
jak na wyscigi
do wyjscia wciaz sie pchaja
a komu sie nie spieszy
to go stad
wywalaja
—————-
ruchome piaski
pustyni
wszystkie ziarna
drogocenne kamienie
pustynia mowi
wyjdz za mnie
ja sie z toba ozenie
na tych piaskach
zbudujemy palace
posadzimy ogrody
bedziesz miala
nazwisko i slawe
nigdy nie wyjdziesz
z mody
na tych piaskach
wyrosna nam
zlote palmy, kokosy
a ty bedziesz je lzami rosic
zamiast deszczu i rosy
ty je bedziesz oswietlac
zamiast ksiezyca i slonca
bedziesz ogniem
ktory zamarzl do konca
—————-
przez labirynt szlam do niego
wciaz pytajac go o droge
przez labirynt szlam samotnie
i plakalam: dojsc nie moge!
na pustynie doszlam wreszcie
idac dlugo w samotnosci
na pustyni mej bezludnej
nie przyjmuje wiecej gosci
—————–
los rzucic moze nas
gdzie zechce
palac, wiezienie,
pustynia gobi
los nas nie pyta
co nam sie podoba
los swoje robi
i najwazniejsze
zeby zostac soba
zdobic sie toba
byc twoja ozdoba
byc twoja tarcza
gdy cie bronic trzeba
i towarzyszem
na drodze
do nieba
—————-
mala ania i agnieszka
zadna tutaj juz nie mieszka
zakochaly sie w kims takim
byle jakim
jedna jeszcze nie wiedziala
druga wiersze mu pisala
a w niebie sie dowiedziala
ze to wszystko byla CHALA
na co ona tak czekala
o czym ona tak spiewala
co ze soba hen zabrala
dzis oddala
——————-
wiosna lato jesien zima
nic sie w ogole nie zaczyna
lato jesien zima wiosna
mina smutna nie radosna
jesien zima wiosna lato
ona ciagle czeka na to
zima wiosna lato jesien
moze milosc jej przyniesie
——————
agnieszka gdyby mogla
to by napisala piosenke
dla pewnego kurdupla
michala
piosenke co rozbrzmiewa w polsce
co niedziela
karuzela, karuzela.. .
dla michala i hitlera
karuzela
niespelnionych marzen
i straconych na mazurach wrazen
karuzela dla uczuciowego tchorza
karuzela kolaca jak roza
i plonaca
jak stosy zlych mysli
tej dziewczyny z tej ulicy wisni
i dziewczynki tej
co dla niej jeden czlowiek
sie okazal nikim
i ktorego nikt nie zechce
spotkac pod jacka pomnikiem
a ania patrzy z gory
i nie wierzy
ze duchem do tej samej
krwi nalezy …
ryba
nie wiem
jak ja zlowic
rzucam przynete na wode
ryba krazy w oddali
mialaby ochote
przyglada sie i mysli
to bedzie moj koniec
i odplywa zglodniala
a przeciez by chciala…
warten
auf das vergangensein,
manchmal zusammen,
meistens allein…
mal oben, mal unten,
mal daneben…
warten wir
auf die erfüllung
und auf das ende
des traumes
eben…
hände
halten warm
und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken
hände
für meine Liebe musst du zahlen
denn ich verschwendete sie jahrelang
ich war der Kelch
aus dem der Tod den Lebenssaft
genüsslich trank
ich wachte auf und nicht zu spät
um noch zu überleben
für meine Liebe musst du zahlen
sonst kann ich dir nichts mehr geben
Ja jestem. Istnieję.
Kręcę się w koło,
żeby Ci było wesoło.
Po drodze
płodzę, umieram,
rodzę…
Jestem.
Zachodzę gdy dnieję.
Ja jestem. Istnieję.
Taki los.
Fortuna, cios.
jestem bardzo miłą
dziewczynką
tak miłą
że przy obcych nie używam
brzydkich wyrazów
nie mówię na głos:
KURWA, ani WYPIERDALAJ
uprzejmie proszę i dziękuję
pani oraz panu
CHUJ, PIZDA i SKURWYSYN
nie wymkną mi się do nikogo
przypadkiem
tylko z zamierzonym zamiarem
albo po cichu w samotności
i przy najbliższych
o dziwo
język polski ma wiele wymiarów
Kowalski
postanowił zostać
poetą
zdecydował się przeto
napisać wiersz
o wyższości płatków róży
nad gównem w kałuży
zaczął więc wiersz od tego
że róża jest koloru różowego
i że ma płatki
tak cudne
jak jej całe kwiatki
i listki zielone
i kolce kłujące
a gówno jest brązowe
i śmierdzące
poetą byłby
Kowalski
o innym nazwisku
a tak może dostać za swój
wierszyk
najwyżej po pysku
krokodyle
nie uśmiechają się
do zdjęcia
taplają się w wodzie
bez sensu
z braku lepszego zajęcia
od kilku milionów lat
i mają w nosie
że świat
zmienił się
i niedługo
będą oglądać się
tylko w ZOO
Mam gówniane myśli
i mało za nie płacą.
Niektórzy życiem.
Inni niosą święconki.
Do świątyni.
Tylko osiołka opylę
lub zamienię na baranka.
A z czego żyć?
Annorexja.
mama Woyzeck
w dzisiejszych czasach
bierze udział w badań rynkowych
o ile nie brała w nich udziału
w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy
Woyzeck
może wyrazić swą opinię
o wybielaczach do tkanin kolorowych
oraz na temat kawy rozpuszczalnej
o ile taką kupuje i pije
ważna jest jej opinia
na temat
odświeżaczy powietrza
pod warunkiem,
że jest mamą dziecka do lat osiemnastu
albo jeśli kupuje chipsy
a ma latorośl od lat sześciu do czternastu
mama od chipsów
na badaniach
nie mogła być minimum dwa lata
w takim wypadku na sesję może udać się
Woyzeck tata
o ile posiada telefon komórkowy
na abonament w Erze
może dorobić sobie do pensji
badawczą rozmową rynkową
w miłej atmosferze
am Rhein
die Nacht in Flammen
das Ufer voller Funken
am Rhein
Familien
Kinder
Frauen
Männer
Wohltäter und Halunken
alle bezaubert
durch das Flimmern
der bunten Bilder
gemalt von tausend Sternen
der Rhein in Flammen
Menschen staunen
in dieser einen Nacht
Schüsse
kein Krieg
Musik
ein Feuerwerk
und jeder lacht
roznosi mnie niewiedza
o rzeczach
które robię i nazywam
nie mam pojęcia,
kto mówił tak samo
2000 lat temu
ja mówię po mojemu
nie wiem kto to wymyślił
już dawno przede mną
ja sama na to wpadłam
urodziłam się za późno
jak udowodnić
że moje wynalazki
stały się ofiarą plagiatu
sprzed tysięcy lat
a dziś są prymitywne
jak rysunki na ścianach jaskiń
które kiedyś były genialne
każdy z nas byłby kiedyś
w jakimś czasie
geniuszem
dziś jesteśmy wszyscy
jego potomkami
siostra
kiedy leżała chora
wiozłam ją do lekarza
siedziałam przy niej
i jej dziecku
tygodniami
kiedy ja
potrzebuję pomocy
ona pyta o lepszą pracę
dla siebie
mam jej załatwić
jak będę z wpływowym facetem
chociaż nie powinnam
się w to pakować
bo to głupia historia…
ale o pracę poprosi
na razie nie obchodzi jej
jak sobie poradzę
sama
bez pracy
z chorym dzieckiem
i staruszką mamą
ona jest na urlopie
i nie może nic
dla mnie zrobić
jak zwykle
skazani na szaleństwo
Boga wybrańcy
odmieńcy
potępieńcy
Boga
pomazańcy
czarne owce
kamienie
potopy
huragany
płomienie
Boga dzieci
szalone
dusz cienie
Todessehnsucht.
Oder die Sehnsucht nach dem Tod.
Lebensmüde.
Habe ich einen Grund?
Unter den Füßen?
Nein, ich liege.
Also habe ich keinen Grund unter den Füßen.
Grundlos, bodenlos, am Boden zerstört.
Ich kann ohne Grund nicht aufstehen.
Ohne aufzustehen habe ich keinen Grund.
Ich liege.
Ich störe keinen. Außer meiner selbst.
Aber ich habe einen Sohn.
Also muss ich aufstehen.
Also muss ich weitergehen.
Also los.
Was für ein Los.
Wenn eine junge Frau
mal alt wird,
findet sie sich selbst nicht mehr.
Obwohl sie
in der eigenen Haut
noch steckt,
hasst sie die Haut
stets immer mehr.
Obwohl sie denkt und fühlt
wie damals,
erträgt sie ihren Körper nicht.
Auch Schminke
und gefärbte Haare
täuschen andere
und sie nicht.
war der mensch heilig?
er hatte ein herz
er hatte verstand
und verstand scherz
er hatte es eilig
die menschen zu lieben
er besuchte die armen
er ging zu den dieben
er belehrte die reichen
und die klugen
und stellte die weichen
fuer
die neue welt
für
die liebe ohne grenzen
er war ein held
więc okazuje się
że nie umiem pisać
a słowa jak deszcz z nieba
leją się ze mnie
na białą pustą stronę
powinnam zacząć
od innych tematów
ale tematy cisną się
do głowy same
często nieproszone
i żeby ich nie nosić
w myślach
i żeby od nich mi
nie pękła głowa
piszę sobie a muzom
a myśli niepotrzebne innym
do szuflady chowam
wyrzucamy dzieci Noah
za burtę
wszystko chcemy
dla siebie mieć
hurtem
wyrzucamy ze statku
w nicość pustyni czy morza
każdy chce mieć
i ma chcieć
dużo
więcej
najwięcej
wody w morzach
ciepło
gorąco
najgoręcej
na pustyniach
a nam gdzie żyć
z dziećmi
Noah?
w przestworzach?
wystawne przyjęcie
na 120 osób
stoły zastawione jedzeniem
ku radości przyjaciół i rodziny
oprócz cioci Haliny
z Ameryki
oraz w celu wyobrażenia sobie
jej zawiedzionej miny
wszyscy na zdjęciach
obfilmowani w tańcu
brat cioci z córką
panną młodą
lekką jak piórko
na rodzinnym zdjęciu z wesela
wśród całej rodziny
nie będzie tylko cioci Haliny
rewanż
za amerykańskie chrzciny
zabierz nas Boże
do siebie
w chmurach wysoko
rozpłyniemy się w parze
z tobą
my nie chcemy już żyć
nie ma tu innej osoby
która mogłaby z nami być
ty jesteś tą osobą
nie ma tu przyjaciela
innego od Ciebie
i nie ma gdzie się skryć
zabierz nas Boże do siebie
bo już nie chcemy tu być
bo już się nażyliśmy
chyba przez jakąś pomyłkę
tu przybyliśmy…?
za co te męki?
samotność w tańcu
dookoła słońca?
zabierz nas Boże
do siebie
nie męcz nas tu bez końca!
zapomniane przez
Boga
dzieci Afryki
niepotrzebne
niewolnictwo zniesione
złoża złota
zagrabione
dzieci złodziei
w królewskich szatach
w pałacach
na innych kontynentach
banany
gniją na złotych półmiskach
zapomniane dzieci
umierają z głodu
Mi miau miu…
Mimiaumiutymitu?
Lamijomijutulalolu.
Halilolalelulilaluumiamuuu!
Hahahahuhuhuuuu!
Juhuu!
Malulumumamu!
Kuku!
Judu?
Milujutu?
Puputupuputu…
Jumumituajdu.
Uuuuu…
mało jest
producentów przyjaciół
w reklamach
mówi się o nich niewiele
więcej w kościele
lecz gdzie ich spotkac?
czy wiecie?
w kawiarni?
na ulicy?
w internecie?
słyszałam, że facet
nickname „przyjaciel”
zrobił krzywdę kobiecie
było o tym nawet
w gazecie
gdzie znaleźć przyjaciela?
czy wiecie?
nie chciała zostać żoną
dla wygody
chciała pokochać
mężczyznę
więc trafił jej się
gnojek młody
przez niego ma
tą bliznę
znalazła męża
pokochała
rodziła dzieci
pracowała
wkrótce sama została
płakała
cierpiała
płakała
już żyć nie chciała
wytrzymała
mówi
że Pan Bóg ją chronił
przez 104 lata
zapytał raz rak
panią raczek
czy by raczyła raczyć
go na jego koszt własny
pyszną kolacją uraczyć
lecz pani raczek
choć raczej by raczyć chciała
to rakiem
się dumnie
choć nieśmiało
z tej propozycji wycofała
a z zaproszenia
które wysłać raczył
do pani rak pan raczek
został jej tylko
do kolekcji znaczków
pocztowy znaczek
Pałac Kultury
słońce i chmury
zapach benzyny
ładne dziewczyny
kurz i spaliny
korek
wyzwiska
z daleka
z bliska
znienacka motor
i pani w szpilkach
taka to w korku
spędzona chwilka
usiądziemy na ławce
by się cieszyć nami
namaluję ci wiersze
myślami, kolorami
namaluję ci
niebo błękitne
i złote słońce
w zielonym
kwitnącym ogrodzie
niebieski staw
w nim rybki
i kaczki na wodzie
a dzieci grają w piłkę
śmieją się razem z nami
a my na ławce
zakochani
UFO
to jest takie cudo
co jak się zrobi na rudo
to nikt nawet UFO nie zauważy
bo UFO w rudym do twarzy
więc może sobie UFO
maszerować środkiem ulicy
a tu nikt nawet nie piśnie
nikt UFO do UFO
nie zaliczy
więc rozglądajmy się
bardziej dokładnie
byśmy nie przeoczyli
UFO
jak nas gdzieś dopadnie
aby zostać
kimś
musisz udowodnić
wszystkim,
że jesteś właśnie
tą osobą
musisz wykazać się
że jesteś sobą
musisz zaistnieć
na łamach
w radiu
w telewizji
przekonać ustami
innych,
że to, co piszesz
ma sens
że to, co myślisz
jest ważne
że to, co mówisz
jest poważne
że twoje żarty
są do śmiechu
że jesteś warta grzechu
że jesteś kimś
po prostu będąc sobą
że jesteś właśnie
tą osobą
cudze nieszczęście
nas nie dotyczy
my
prowadzimy szczęście
na smyczy
ster do niego
trzymamy w swoich rękach
nie obchodzi nas
czyjaś udręka
decydujemy sami
o naszym losie
szczęśliwi
mamy wszystkich w nosie
aż zderzymy się
z własną rozpaczą
mając nadzieję
że inni jej nie przeoczą
że pomogą
że nasze nieszczęście
zobaczą
diadek modny
zamiast stare garnki zmywac
lubiał nowe wciąż kupywac
stare garnki schły po kątach
bo tam nigdy nikt nie sprzątał
a po latach wolno kruszył
to co w starych garnkach suszył
stare garnki lśnią jak nowe
i gotowac znów gotowe
ale garnków znów nie zmywał
tylko nowe wciąż kupywał
i nie było się, gdzie ruszyc
trzeba było garnki suszyc
na podłodze, na regale
pod sufitem,
w futerale
na balkonie
i w kartonie
obrzydło to dziadka żonie
bo po wielu, wielu latach
cała w garnkach była chata
eisprünge
machen manchmal
einer frau zu schaffen
frau kann nicht ruhig arbeiten
frau kann nicht einschlafen
frau sehnt sich nach der nähe
eines netten mannes
sie möchte gerne spielen
mit seinem johannes…
Wir müssen uns treffen!
Wir laden euch ein!
Ach, übermorgen geht nicht…?
Wie schade….
Nächste Woche vielleicht?
Dass muss unbedingt sein!
Ihr müsst uns besuchen!
Das hatten wir schon lange vor!
Lange vor eurem Anruf…,
schon lange bevor…
Lasst uns dann telefonieren!
Oder einander schreiben…
Es wird bestimmt nächsten Monat gehen!
Ach, ihr wolltet uns auch schon lange einladen???
Wir verstehen…
Pan i Pani
na zdjęciach
ona w jego
on w jej objęciach
uśmiechnięci
szczęśliwi
pełni radości
każdy
patrząc na nich
im zazdrości
ich udanego na zdjęciu życia
które
w rzeczywistości
jest pustą obietnicą
bez pokrycia
sensem życia
jest nonsens istnienia
sensem istnienia
jest nonsens życia
tak czy siak
masz tylko
jedno wejście
i jedno wyjście
w tę stronę
ciągną cię na siłę
co zrobisz?
w tamtą wywalają bez pytania
co zrobiłeś?
jaki sens ma życie
skoro umrzemy?
no, skoro umrzemy
to można sobie pożyć
jaki sens ma śmierć?
musimy zrobić miejsce
dla pytających
tych, których
wyciągną na siłę
tych, których
wywalą bez pytania
o sens!
A MOze to milOSC?
A MOze NIE ma milOSCI?
A MOze ZLOsc?
meinES
ist
deinES
liebES
ONA ci NIE potrzebna!
Czerwiec 2006
bedziemy sie kochac
od czubka wlosa
przez listek ucha
do szyi
brodawke piersi
wlos na brzuchu
i lonie
zatopimy w sobie
jezyki
i zapachy
i dlonie
i jedno w drugim
utonie
xxx
bedziemy sie kochac
wiosna
z mina radosna
latem
pod rozy kwiatem
jesienia
pod zolknaca zielenia
a zimowa pora
bedziemy sobie
podpora
a potem
nas zabiora…
xxx
wszyscy odejdziemy
szybciej niz chcemy
czy trzeba
czy nie trzeba
won do nieba!
xxx
a po burzy
kazdy motylek
zapyla
do rozy
i nie tylko czas
sie dluzy
i laduje w kaluzy…
xxx
maximum erotyczne:
zagadki
lingwistyczno matematyczne
xxx
Markis de Sade rzekl do niej:
„Carpe diem!“
walac ja w morde kijem.
xxxx
zakochany
zolnierzyk olowiany
nie moze sie ruszyc
ona
tanczy dla niego
probuje go wzruszyc
lecz
on
stoi zamarly
pierwszy krok
upadek
w paszcze wieloryba
nie wolno sie poddawac
dalej walczyc trzeba
ona
czeka na niego
by z nim pojsc do nieba…
Der gerd ließ gern mein Kind abtreiben
Um sich jetzt an renade zu reiben
Ein totes Kind verhilft zum Glück
Man fährt nach Spanien und zurück
Man lässt sich einen runterholen
Und muss auch gar nicht mehr nach Polen!
HELAU!!!
Ich bin in seine Ehe eingebrochen?
Er ging 10 Jahre fremd mit Heidi
und keiner hatte es gerochen…
Er fuhr mit ihr in Urlaub
und als guter Familienvater
schickte er an Frau und Kinder
zu Hause
eine Postkarte „aus dem Prater…“
Doch die Frau hat ihm stets verziehen…
Er liebte doch seine Kinder
mit Heidi auf Mallorka und
beim Bier….
HELAU!!!
Er ließ das Kind vor der Tür stehen,
weil er das Kind sooo liebt…
Das Kind schrie: gerd!!!
Und konnte es nicht verstehen,
dass es das Zuhause beim opa gerd
nicht mehr gibt…
Der opa liebt dich Kind
nur er schlief gerade…
Mit Hund und renade…
HELAU!!!
Du sagst
Ich sei verrückt
Und wer hat es aus mir gemacht
Wer hat mich geküsst
Verstoßen
Weggeprügelt und ausgelacht?
er?
nicht er
am fenst er
ein er wie er
nicht er
er?
er
im somm er
im wint er
im m er
er
kein er
schön er
schlau er
wichtig er
lieb er
leid er
himmels körper
es gibt sterne
zu denen
fliegt jeder allein
und es gibt den mond
zu dem
fliegen immer zwei
an gekommen
wird es in dem raumschiff
feucht und warm
und so f liegen menschen
hand in hand
arm in arm…
meine zunge
leckt die eichel
danach
streichel…
streichel…
streichel…
rauf und runter
hoch und nieder
immer wieder
immer wieder…
in einen delphin verliebt
stehst du alleine
am strand
du betrachtest das blaue meer
und das muster
von den tränen im sand…
ryba
nie wiem
jak ja zlowic
rzucam przynete na wode
ryba krazy w oddali
mialaby ochote
przyglada sie i mysli
to bedzie moj koniec
i odplywa zglodniala
a przeciez by chciala…
wie schön wäre es
zusammen
zu liegen und nichts zu sagen
umarmen und streicheln
und nicht zu fragen
den atem auf den lippen des anderen
in der dunkelheit spüren
einander festhalten und berühren
einfach in diesem augenblick
ohne vorher und nachher
ohne warum und wie
ohne angst und gedanken
ohne zu bitten und zu danken
einfach leben eben
in einem paradies
in den vier wänden
unter dem apfelbaum
ein traum?
wenn du mir dein herz schenkst
bekommst du drei von mir
eins … aus liebe
eins … aus papier
eins … aus lebkuchen
einfach so zum essen
darauf steht:
ich will dich nicht vegessen
warten
auf das vergangensein,
manchmal zusammen,
meistens allein…
mal oben, mal unten,
mal daneben…
warten wir
auf die erfüllung
und auf das ende
des traumes
eben…
wer?
der???
nie
mal
s
ehen…
—-
hände
halten
warm und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken
hände
—–
liebe
auf den ersten
blick
gibt es nicht
dachte ich
bis ich ihn sah
und dachte:
das gibt es doch nicht!
fotos
die kürzesten
abschnitte
eines lebens
freude und trauer
frühstück im garten
und berliner mauer
eine party
ein paar bekannte
vater und mutter
und verwandte
hochzeiten
und begräbnisse
tausend ereignisse
wiem,
ze nic nie wiem
wiec zamilkne chyba
TAK bardzo
jak
ryba…
a
na smutek
kochany
otul sie chmurami
posylam ci je myslami
po niebie
i tak
jestem blisko ciebie
TO PO DIABLE…
rozgadalam wieloryba
walac glowa w mur
padla iskra
matki glupich
tam gdzie lezal wior
zapalila sie wsrod nocy
nowa gwiazda mala
tam gdzie zawsze
nie widoczna
NAGLE ???
zaistniala…
odpierdol sie
spierdalaj
suko won, wynocha
tak wlasnie
mi mowi moj mily
jak bardzo
mnie
KOCHA
ja
lustrem
jego mysli
czarno bialym
tuszem
on ukazje
przeze mnie
nawet wlasna
dusze…
tyle obcych ludzi,
obce mysli, obce sny,
czasem mnie obudzi
sen o kims jak ty,
tyle obcych twarzy
obce oczy, obcy smiech
no a mnie sie marzy
z takim jak ty grzech…
allein
tränen in den augen
augen in den tränen
liebe in den sternen
sterne in den genen
niemand zum anlehnen
———
lubie byc mala dziewczynka
tanczaca z motylami
i malym chlopcem byc lubie
bawiacym sie autami
lubie byc malym pieskiem
biegnacym za pilka
lubie byc burza i sloncem
i kolorowa chwilka…
——-
dusza bez ciala
nie ma racji bytu
duszy potrzeba
glowy, brzucha, odbytu,
gorzej tylko, ze czasami
gdzie duzo odbytow
gorzej z duszami…
——-
polska przegrywa
jeden do zera
kowalski placze
mama umiera
polska przegrywa
kowalski sie wscieka
a z mamy zycie ucieka…
—–
ubostwiaj mnie
bo kochac to za malo
podziwiaj moja dusze
piesc moje cialo
szalej za mna
stoj noca pod balkonem
przysylaj wiersze
wlasne lub pozyczone
strac rozum dla mnie
rzuc dom i zone
i ugas mnie
bo spalam sie,
plone…
…………
kochalam ciebie ponad zycie
kochalam cie jawnie i skrycie
kochalam we snie i na jawie
kochalam cie na lawce i na trawie
kochalam tak, ze wszystko mnie bolalo
a tobie to bylo za malo…
——-
umarli nie placza
bo lez nie maja
im zloci anieli
na skrzypcach graja
to zywi placza
ze smutku wielkiego
z tesknoty
do ukochanej, ukochanego…
z tesknoty za mama, bratem,
przyjaciolka,
za siostra, babcia,
dziadkiem,
za psem,
za jaskolka…
………
przechodzimy obok siebie,
przechodzimy z czasu w czas,
za sto lat bedziemy w niebie,
za sto lat nie bedzie nas,
przechodzimy z chlopca w ojca,
z matki w babcie,
z nocy w dzien,
tam, gdzie w lustrze dzis nasz obraz,
jutro zniknie jego cien…
przechodzimy obok siebie,
a po drodze kilka lez,
troche smiechu,
chwile grzechu,
o nich zapomnimy tez….
…………..
zycie
uczy pokory
lamie skrzydla i nogi
zycie
leczy z przekory
przyciska do podlogi
zycie
wyrywa wlosy
i zeby wybija
zycie
nas wszystkich
po prostu
bezlitosnie zabija
………..
vor 100 jahren gab es uns noch nicht
in 100 jahren wird es uns nicht geben
dazwischen auf uns ab und hin und her
dazwischen einfach : leben.
……….
einen anruf vom glück entfernt
eine fahrkarte lang nach berlin
er schweigt inkonsequent
und ich will einfach dahin…
………..
ein millionär wirst du ganz sicher nach dem tod
erst dann sparst du an miete, wasser, brot,
so richtig reich wirst du nach dem ableben,
das beste dran, du kannst dein geld nie ausgeben,
und so sparst du in der unendlichkeit tausende,
das fazit: freu dich auf deines lebens
ENDE!
………..
przyjaciel ogorek
moj ogorek jest zielony
moj ogorek jest wesoly
zabieram go do pracy
i na wycieczke, i do szkoly
moj ogorek
zawsze prezny
moj ogorek
zawsze swierzy
moj ogorek nawet w zlosci
nie krzyknie i nie uderzy
…………
er?
nicht er…
am fenst er
ein er wie er…
nicht er…
er?
……….
wer?
der?
nie
mal
s
ehen…
zertretene
liebespuren
mit worten
wie hammer
auf glas
verwischte
glückskonturen
mit tränen
im gesicht
kennst du das nicht?
wenn du mir dein herz schenkst
bekommst du drei von mir
eins … aus liebe
eins … aus papier
eins … aus lebkuchen
einfach so zum essen
darauf steht:
ich will dich nicht vergessen
wer?
der???
nie
mal
s
ehen…
—-
hände
halten
warm und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken
hände
—–
liebe
auf den ersten
blick
gibt es nicht
dachte ich
bis ich ihn sah
und dachte:
das gibt es doch nicht!
fotos
die kürzesten
abschnitte
eines lebens
freude und trauer
frühstück im garten
und berliner mauer
eine party
ein paar bekannte
vater und mutter
und verwandte
hochzeiten
und begräbnisse
tausend ereignisse
Wiersze 8.10.06
Trzeba się uczyć życ
Tym co życie daje
A nie uciekać
Marzeniami
W obce kraje
Nie unosić się myślą
Hen w przestworza
Nie wyjeżdżać za góry
Czy za morza
Trzeba się uczyć żyć
Gdzie nas los rzucił
I dokąd każdy wędrowiec
By chętnie powrocił
——————
war der mensch heilig?
er hatte ein herz
er hatte verstand
und verstand scherz
er hatte es eilig
die menschen zu lieben
er besuchte die armen
er ging zu den dieben
er belehrte die reichen
und die klugen
und stellte die weichen
fuer die neue welt
für die liebe ohne grenzen
er war ein held
———————
april 2005
ich moechte
mit dir liegen
und dich in mir spueren
deine gedanken füllen
und dein herz beruehren
ich moechte mit dir schlafen
eine ganze lange nacht
mit dir einen traum leben
aus dem man nie mehr erwacht
——————-
zasłużony bohater
narzeczonej szukal
dlatego
w póznym wieku
do mych drzwi zapukał
a znalazł mnie przez służbę
chłopców na posyłki
którzy nie przewidzieli
tej wielkiej pomyłki
bo ja nie dla niego
nie dla króla tego
władcy wszechmogącego
w krainie
milionów tekstów
i milionów wrażeń
twórcy
lepszej przyszłości
sprawcy przeobrażeń
ja dla wojtusia
co na niego
iskiereczka mruga
choć do naszego
szczęścia
droga bardzo długa …
——————
poznalam, pokochalam
dziwnie wielka moca
myslalam, przezywalam,
po i przed polnoca
——————
gdyby nie on
to tu i teraz
byloby
niczym
pustym kojcem
ze smutna
pozytywka
nakrecona
bez sensu
————-
w pozlacanej klatce
zamknelam moje mysli
na pozlacanym
elektrycznym tronie
w pozlacanej klatce
nic mi sie juz nie przysni
a moje dziecko
cale we lzach tonie
w pozlacanej klatce
klucz sciskam
sama w dloni
nie szukam wyjscia, drogi…
w bezruchu czekam
az zabierze mnie stad
ten
co ma skrzydla
albo rogi
w zardzewialej klatce
100 lat przeminelo
pradu nie wlaczyl nikt
i nie wylaczyl
on jeden tylko
moj wartownik
ze mnie prad saczyl
po latach
okno otworzylam
i wypuscilam stad
jaskolke i sokola
one wciaz przy mnie
rzadko powracaja
tesknota placze
teskni, wola…
————-
czas plynie
zatrzymasz go
na zdjeciu
na sekunde
czas
dalej robi swoje
za runda runde
———–
Pan Bóg czuwa
kiedy piszę
Pan Bóg czuwa
kiedy śpię
Pan Bóg czuwa
kiedy myślę
i nie myślę
ja to wiem
To on słucha
moich myśli
radzi, kocha, koi żal
czasem
anioł mi się przyśni
i na skrzydłach
niesie w dal
więc wciąż
modlę się do Boga
myśli łączę mu w bukiety
zapisuję me modlitwy
zasuszone płatki róży
zbieram w słowa
jak sekrety
zakopuję je pod ziemią
i przez szkiełko wciąż oglądam
jak obrazek
kiedyś sama
tajemnicą tą zostanę
z tobą razem
————–
chcialabym go
przytulic
i nie wiem co bedzie
Panie
moje mysli
wokol niego kraza
jak motyle
po zakwieconej
polanie
kwiaty oplakuja rosa
zycie niosa…
————–
wlosy
blond, siwe i farbowane
wieczorem
dobrze ulozone
nad ranem
potargane
wlosy
miliony, setki,
warkocze, lysiny…
te same
do zlej i do dobrej miny
wlosy
zgubione, sciete,
wyrwane
na pochodzenie
i na stracenie
wlosy na zyczenie
wlosy
miliony, setki,
warkocze
lysiny
dlugie – na salony
krotkie – na miny
—————-
wyszlam za maz
by dac sie traktowac
jak dziwke
wyszlam za maz
by dac sie traktowac
jak szmate
dziecko urodzic z kims innym
za rata splacac rate
wyszlam za maz
by sie nauczyc
byc nikim
i z kims
zostac innym czlowiekiem
i kims zostac
z innym czlowiekiem
——————
WER? Nominativ
Ich
nehme
meine Identität
dankbar an.
Sie gibt mir
HALT.
STOP!
Sie gibt mir
dunkle Nächte
und helle Tage.
Auch die Straßen sind dunkel
und der HIMMEL – HELL.
Ich reise DAZWISCHEN
bis an diese Linie.
BORDER LINE
die Verbindung
die Trennung
immer DIE – GEBURT
der Träume (WESSEN? Genitiv)
Hinter dem Horizont (WO? Dativ)
geht es weiter (WOHIN? Akkusativ)
schöne AUS sichten
——————-
Ein altes Paar holte sich
in das mit Geld und Langeweile
voll gefülltes Haus
’ne arme hübsche Maus
ein billiges Seelenschmaus…
Mit ihr machte nun das Leben
kurzfristig auch mehr Spaß
sie zeigten ihr, was sie lange kannten,
erklärten:
Das ist das und das ist das!
Und beide mochten sie
und luden sie oft ein
und eines Tages wollte Mann
die Maus für sich allein
er wollte Maus als Mann verspeisen
also nahm er sie auch auf Reisen
Die Frau bemerkte keinesfalls
wo ihrem Mann der Kopf jetzt stand
und dass er am Verlieren war
Vernunft, Anstand und den Verstand,
sie fragte ihn nicht
Was ist das?
Denn reisen machte zu dritt
auch ihr viel mehr Spaß
Doch als sie schwarz auf weiß
zu lesen mal bekam,
dass Mann in Maus verliebt
und ohne Maus nicht kann
fiel Ehefrau aus allen Wolken
plötzlich überrascht
und wollte beiden treten heftig
in den Arsch!
Nach 30 mit und von dem Mann
fremd gegangenen Jahren
hat sie auf einmal schmerzlich
die Wahrheit nun erfahren!!!
Na so was, das hätte ich ja nie gedacht!
Gerd ging ja auch mal fremd, doch
das war jetzt nicht abgemacht!
Plötzlich empfand die Frau nur Hass.
Die Maus fragt 20 Jahre später:
Was war das?
Ein alter Mann
hat oft das Privileg
doch nicht das Recht
der Jugend ihre Zeit zu stehlen
die Jugend weiß oft nicht
was gut, was schlecht
kann oft das Richtige nicht wählen
Der alte Mann
darf nicht
der Jugend ihre Krone
für sein oft kahles Haupt
frech stehlen
sie hatte noch kein Leben
ohne ihn
er hatte ohne sie
ein langes Leben
Die Krone wird mit ihm
oft viel zu schnell
begraben werden
Sie wird noch
ohne Krone, ohne ihn
ein langes, bestohlenes
Leben leben…
Boże Narodzenie
To radosne Święta
Bo Święty Mikołaj
O wszystkich pamięta
Sroga zima biała
Śniegiem posypała
Lecz na Święta cieszy
Się rodzinka cała
Chociaż zima mroźna
To my ją lubimy
Bo na sankach z górki
Wesoło pędzimy
Choinka zielona
Pięknie przystrojona
Cieszą się już dzieci
Cieszą mąż i żona
Boże Narodzenie
To radosne Święta
Bo Święty Mikołaj
O wszystkich pamięta
jakie to szczęście
być mało rozumnym
chodzic
zadowolonym
dumnym
ze swej męskości,
kobiecości
pieniędzy, akcji albo włości
nie myślec nigdy o miłości
miłością własną przepełnionym
poszukac odpowiedniego
męża albo dobrej żony
dla tego wyjątkowego cudu
w osobie
przedstawiciela ludu
Ich leide an Realitätsverlust!
Ich glaube,
was die Leute sagen!
Daraus entsteht nur großer Frust…
Ich leide an Wahrheitsmanie!
Also versteht mich
niemand
nirgendwo
und nie!
ihr lebt hier und jetzt
abhängig voneinander
und trotzdem ist jeder
hundert jahre allein
zu zweit, zu dritt
unter den anderen
anders
unter seinesgleichen
die ständig alles vergleichen
gleich
aus der sicht der fremden
fremd
in den eigenen vier wänden
bekannt
in der grossen masse
unergründlich
als einzelstück
oh, wie
ich euch liebe und hasse
lebt wohl
hin und zurück
uwielbiam
mojego syna
w nim
moje szczęście
się kończy i zaczyna
dziś jeszcze mały
będzie wielki
dzisiaj nieśmiały
kiedyś
będzie decydował o świecie
dziś sam jest dzieckiem
kiedyś
zostanie mężczyzną
i da szczęście i dziecko
kobiecie
latem
w Warszawskich parkach
na ławce nie jedna parka
a wśród drzew cieni
zielona zieleń w słońcu się zieleni
jesienią
kolorowe liście
malują miasto tysiącem odcieni
w Warszawskich parkach
wiele barw barwnych
wtedy wśród drzew się mieni
zimą
szare szarości i białe jak biel biele
wiatr chłodnym podmuchem
i szmerem gałęzi
wśród nagich drzew ściele
wiosną
znowu kolory do życia powracają
biel ustępuje szarości
szarość się w zieleń zamieni
i tak będzie znów kolorowo
aż do końca jesieni
Wir müssen uns treffen!
Wir laden euch ein!
Ach, übermorgen geht nicht…?
Wie schade….
Nächste Woche vielleicht?
Dass muss unbedingt sein!
Ihr müsst uns besuchen!
Das hatten wir schon lange vor!
Lange vor eurem Anruf…,
schon lange bevor…
Lasst uns dann telefonieren!
Oder einander schreiben…
Es wird bestimmt nächsten Monat gehen!
Ach, ihr wolltet uns auch schon lange einladen???
Wir verstehen…
wymarzyłam sobie kiedyś
wielką miłość
ale jej dla mnie nie było
szukałam jej po kątach
może ją znajdę tam
bo tam nikt nie sprząta
czas traciłam
na kurzy odkurzanie
na brudów pranie
na zmywanie
a wielka miłość
nadal kryła się
daleko
za siódmą górą i
za siódmą rzeką
a kiedy już
nadzieję na nią
utraciłam
spotkałam ją
jak siebie w lustrze
i odżyłam
usiądziemy na ławce
by się cieszyć nami
namaluję ci wiersze
myślami, kolorami
namaluję ci
niebo błękitne
i złote słońce
w zielonym
kwitnącym ogrodzie
niebieski staw
w nim rybki
i kaczki na wodzie
i dzieci grają w piłkę
i śmieją się z nami
a my na ławce
zakochani
mało jest
producentów przyjaciół
w reklamach
mówi się o nich niewiele
więcej w kościele
lecz gdzie ich spotkac?
czy wiecie?
w kawiarni?
na ulicy?
w internecie?
słyszałam, że facet
nickname „przyjaciel”
zrobił krzywdę kobiecie
było o tym nawet
w gazecie
gdzie znaleźć przyjaciela?
czy wiecie?
eisprünge
machen manchmal
einer frau zu schaffen
frau kann nicht ruhig arbeiten
frau kann nicht einschlafen
frau sehnt sich nach der nähe
eines netten mannes
sie möchte gerne spielen
mit seinem johannes…
dlaczego musimy się tak spieszyć?
czemu nie potrafimy wolniej
życiem się cieszyć?
czego się tak boimy?
że nie zdążymy?
na co?
że nie zobaczymy?
że nie kupimy?
że nie zdołamy
przeżyć wszystkiego?
i tak to nie możliwe
za życia jednego…
do czego,
dokąd więc tak pędzimy?
i tak nie zdążymy…
a pośpiech taki może
przypadkiem skończyć się
nagłym, tragicznym
wypadkiem…
——-
na ulicy miasta
między czerwonym a czerwonym
ze 120 na godzinę
pędzi
przynajmniej przez 5 sekund
ma ważną, dumną minę
i pogardliwie rzuca wzrokiem
na innych, którym
nie spieszy się jak jemu
bo kolor świateł zobaczyli
już kilka sekund temu
————-
ihr lebt hier und jetzt
abhängig voneinander
und trotzdem ist jeder
hundert jahre allein
zu zweit, zu dritt
unter den anderen
anders
unter seinesgleichen
die ständig alles vergleichen
gleich
aus der sicht der fremden
fremd
in den eigenen vier wänden
bekannt
in der grossen masse
unergründlich
als einzelstück
oh, wie
ich euch liebe und hasse
lebt wohl
hin und zurück
für einen berliner galeristen
ein millionär
wirst du ganz sicher
nach dem tod
erst dann sparst du
an miete, wasser, brot…
so richtig reich
wirst du nach dem ableben
das beste dran –
du kannst das geld
nie ausgeben
und so sparst du in der unendlichkeit
tausende…
das fazit:
freu dich auf deines lebens
ENDE!
……………………..
sehnsucht
die sehnsucht
hat die farbe des himmels
und die der blätter am baum
sie ist nass wie die tränen
und
wie das meer in meinem traum
die sehnsucht
duftet nach rosen
die ich nie von ihm bekam
sie ist treu
und blieb immer
wenn ich abschied nahm
…………………..
er?
nicht er…
am fenst er
ein er wie er
nicht er…
er?
J