Zdrowa rywalizacja

25.09.2008

Zdrowa rywalizacja, będąca siłą napędową postępu społeczeństw odbywa się dzisiaj między proletariuszami wszystkich krajów, którzy według zapamiętanych przeze ze mnie haseł
ze ścian świetlicy szkolnej, mieli się łączyć, już od najmłodszych lat w najróżniejszy sposób, dzieląc proletariuszy, i nie tylko, na mniej i bardziej zamożnych. W przedszkolu młodzi proletariusze zaczynają rywalizację na modele przybyszów z kosmosu, zwanych z angielska Transformersami, Power Rangersami, lalkami Barbie (amerykańskimi odpowiednikami sierotki Marysi), Pet Shopami (które wygryzły Reksia i Szarika) czy najróżniejszymi formami dzielnego Bena Ten-a (Bolek czy Lolek to przy nim mięczaki), wojownika o wolność i demokrację.
W szkole, do której dzieci zabawek zabierają mniej, a ciuchami się jeszcze nie interesują, przyszłość narodu zaczyna w klasie pierwszej rywalizować na batony i słodycze. Niektóre dzieci próbują nawet pozyskać nowych przyjaciół na podbijanym przez siebie terenie pierwszej klasy szkoły podstawowej, przekupywaniem co smaczniejszymi kąskami upatrzonych kolegów, którzy mają stać się najlepszymi.
Jednak mój syn z wielką radością kupił sobie wczoraj wafelek, w innym celu, a mianowicie, jak mi oznajmił, aby skonsumować go przed nosem koledze, ponieważ kolega za takim wafelkiem przepada. Powiedziałam mu, że mógłby go poczęstować, zamiast drażnić. Ale moje dziecko szykowało pewną akcję odwetową, spowodowaną, podobnym do przez siebie planowanego zachowaniem kolegi w dniu poprzednim, kiedy to tamten zjadł mu przed nosem i ze smakiem ulubioną czekoladkę mojego dziecka. Tak to rywalizację można uznać za otwartą, a ja serdecznie gratuluję sklepom spożywczym, kioskom i producentom słodyczy… oraz dentystom… Dziś kupujemy następne kąski, wspierając rozwój ekonomiczny kraju i motywację do zdrowej rywalizacji w warunkach gospodarki wolnorynkowej.

P. S.
Za moich czasów szkolnych mieliśmy tylko „Prince polo”, o ile fabryka wykonała plan, kierowcy mimo braku benzyny dowieźli, a dzieci sprzedawczyń nie przepadały za słodyczami. Ale to tylko żart…

Hinterlasse einen Kommentar