razem nas droga powiodla
przez wiele lat
teraz kazdy samotnie
pojdzie dalej w swiat
bylo szaro i kolorowo
jak to w zyciu
raz tak raz tak
i co dzien zbieralam
na nowo nadzieje
na nastepnych kilka lat
ale jej w koncu zabraklo
jak na pustyni wody
i tylko chce mi sie plakac
i nie chce sie zyc
tak czy siak…
na ulicy kawiarnianej
sto stolikow stoi
przy stolikach wazni goscie
a kazdy sie czegos boi
ten wysoki, ze zona sie dowie,
ten w okularach,
bo bol ma w glowie
ten z teczka boi sie o dzieci
ten lysy, ze kurs dolara poleci,
ten w czarnym swetrze,
ze nie dostanie tej posady,
a ten zmartwiony,
ze na te leki nie ma rady.
——
chcialam miec dom i rodzine
i zeby moje dzieci mialy
zawsze radosna mine,
i zeby spokojnie noca spaly
i by niczego sie nie baly.
—–
Syneczku!
Pustka bez końca
otacza moje serce.
Córeczko moja!
Mamusia kocha cię!
Chciałabym cię przytulić,
ale nie urodziłaś się!
Musimy jeszcze czekać,
rok, może dwa lub trzy …..
aż znajdę twego tatę,
który Ciebie dać zechce mi!
*******
Będę żyła skromniej,
będę żyła wolniej,
będę żyła bez kompleksów!
Będę kochać ludzi,
będę kochać siebie,
stworzę świat
dla mnie i dla ciebie!
Nie żal mi niczego,
nie płaczę dlatego,
że straciłam kilka
pięknych lat.
Kiedy mnie odnajdziesz,
zostaniemy razem
namaluję ci cudowny
nasz kolorowy świat.
*****
Jak trudno się z tym pogodzić,
że ktoś cię przestał kochać,
lecz miŁości nie można kupić,
wytęsknić, ani wyszlochać.
W miłość trzeba się rzucić,
jak w ocean bez dna i bez końca,
utopić się i powrócić,
spalić skrzydła lecz być blisko słońca.
Aż kiedyś znów przyjdzie ktoś,
rozpali twoje uczucia,
narobi śmiesznych nadziei,
że kocha, że nie porzuci,
I wpadasz w tę miłość
jak w studnię,
udajesz, że wszystko gra,
a po trzech latach powracasz,
ta sama lecz już nie ta.
Straciłaś dom i przyjaciół,
zyskałaś czas i nadzieję,
że kiedyś znów się zapomnisz,
utopisz i nie rozczarujesz!
Nie kocham nikogo
I nikt nie kocha mnie.
Nie widzę światła,
w którego stronę
chciałabym biec.
Wszystko znowu skończone,
wygaszony piec.
Od nowa muszę zacząć żyć,
Lecz jak zaczyna się od nowa?
Czy można gdzieś kupić plan?
Na życie nikt nie ma przepisu,
wymyślić go musisz sam!
**********‘
Immer wieder muß ich denken,
daß unsere Liebe aus ist,
wir haben zwar noch Bedenken,
aber wir wollen sie nicht.
Sie ist schwer für uns beide
Und macht uns nicht mehr glücklich.
Wir wollen nur ihre schönen Seiten,
und das geht nicht!
Du denkst, es bleibt wie bisher,
das Flugzeug, das Auto, das Bett,
doch ich bin sicher, ich hab‘ es
zu oft schon mit Tränen erlebt.
Der Kuß zur Begrüßung ist fremd,
dieser zum Abschied zu schmerzlich.
Wir wollen einender nicht mehr,
dies zu begreifen ist schrecklich.
*******
Witku,
dziękuję Ci za to,
że byłeś, jesteś i będziesz.
Twoje imię jak drogi talizman
zabiorę ze sobą wszędzie.
Myśl o Tobie pomoże mi przetrwać
trudne chwile, choć Ciebie nie będzie.
Witku,
nie dałam Ci szczęścia,
wybacz,
może to Ty miałeś szczęście!
*******
Spalone marzenie o szczęściu
nie boli,
tylko zanosi się płaczem,
bez łez, których zabrakło.
Gdześ tli się jeszcze nadzieja,
kto rozdmucha ten żar?
Kto rozpali kilka
niepotrzebnych nikomu iskier?
********
Ich bin so unendlich traurig,
zähle die Tränen auf der Hand,
sie tropfen seit Stunden langsam
wie ein defekter Wasserhahn.
Ich will mein Leid vergessen,
die Gedanken wegjagen von mir,
Du bist zu weit, um mir zu helfen,
wie immer bleibst Du dort und ich hier.
Mein ganzes Leben zerbrach heute,
wieder mal mach‘ ich den Schluß,
was ich morgen bereuen werde,
und komme mit dem nächsten Bus.
Dauert der Wahnsinn noch lange?
Wer wacht als erster auf?
Wann sagst du endlich „Ich lieb‘ dich,
bleib‘ hier, werde meine Frau!“?
**********
W ten smutny szary dzień,
tęsknię za tobą kochany,
chciałabym Cię przytulić,
całować, kochać, rozpalić.
Chciałabym ogrzać dłonie
w twym gorzko-słodkim zapachu,
objąć Cię i zatrzymać
na zawsze już, bez strachu.
**********
Kochałam kiedyś mężczyznę,
ale on mnie nie zauważył,
gotowałam, prałam jego bieliznę
i spałam z nim twarz przy twarzy.
Chodziliśmy razem do kina, teatru,
do znajomych.
Kochaliśmy się? Owszem,
ale już tego nie pamiętamy.
Kochałam innego mężczyznę,
i on mnie zapewniał, że kocha,
dzwonił codziennie, słał listy,
tłumaczył, że jeszcze nie pora.
A kiedy byliśmy już razem,
i spaliśmy twarz przy twarzy,
to on mnie – mimo wielkiej miłości –
nie zauważył!
Nie kocham żadnego mężczyzny,
jestem samotna i smutna,
nie piorę jego bielizny,
skrzynka na listy – pusta.
Nie kocham żadnego mężczyzny,
śpię sama z poduszką przy twarzy,
i marzę co noc o tym jednym,
który mnie zauważy!
********
Idąc ulicą mijam ludzi,
smutne i uśmiechnięte twarze,
tych zaganianych i tych,
którym się nudzi,
kupujących i straganiarzy.
Mijam ich prędko,
patrzę im w oczy,
zmęczeni pytają mnie wzrokiem,
czemu się gapię,
czego chcę od nich,
a ja – jestem pod ich urokiem.
Patrząc tak na nich
próbuję zgadnąć,
co myślą, czy się boją,
czy o czymś marzą,
czy czegoś pragną,
czy tęsknią, czy tylko stoją?
A kiedy przyjeżdża tramwaj,
wsiadają i już ich nie ma,
a ja w tym pośpiechu nie zdążam
powiedzieć im
„Do widzenia!“
Nareszcie przyszłaś,
ćwierkaniem wróbli
i żółtymi żonkilami,
stokrotką i mleczem
i zielonymi trawnikami.
Nareszcie czuję,
że powietrze pachnie tobą,
i unosi moje marzenia
ku słońcu, ku obłokom …
Tam nie są takie samotne,
tam mają wielu znajomych,
tam bawią się i tańczą
wiosenny taniec dusz szalonych.
*********
Gdybym umiała pisać wiersze,
to napisałabym,
że wiosna przyszła dzisiaj
i mieszka w parku tym.
Na drzewach i na ziemi
Rozkłada zielone listki,
rozchyla pąki kwiatów
i rozwesela wszystkich.
Wróble, gołębie, wiewiórki
są bardzo poruszone,
śmieją się i śpiewają:
„Nareszcie zimy koniec!“
******
Nasze życie jest krótkie,
nasze życie jest smutne,
nasze życie ma jeden początek.
Nasze życie jest szansą
na ciekawą opowieść,
gdzie zły z dobrym
przeplata się wątek.
Nasze życie to romans,
nasze życie to miłość,
nasze życie to złość i nienawiść,
kiedy życie dasz mi wreszcie
tę szansę, żebym mogła
moje życie naprawić?
*****
Muszę czekać na Ciebie,
choć wiem, że nie przyjdziesz.
Muszę tęsknić do Ciebie
na próżno.
Muszę pisać te listy,
które kiedyś przeczytasz,
ale wtedy już będzie za późno.
Życie co dzień ucieka,
a ja czekam i czekam
na telefon,
na spotkanie,
na próżno …
******
ZIMA
Jestem szczęśliwa tylko kiedy śpię,
kiedy się budzę, zaczyna się koszmar.
WIOSNA
Jestem szczęśliwa, kiedy budzę się,
i kiedy widzę, że za oknem wiosna.
LATO
Jestem szczęśliwa, kiedy ptaków śpiew
i uczniów śmiech rozbrzmiewa,
gdy świeci słońce i wieje wiatr,
kiedy zielone są drzewa.
******
Samotność?
Można do niej przywyknąć.
To zawsze tylko stan przejściowy,
jak smutek i radość,
nadzieja i rozpacz,
jak miłość
i jak ból głowy.
15.03.94
WIOSNA
Porządkuję moje życie.
Wyrzucam stare ubrania i sterty śmieci.
Porządkuję moje myśli,
pozbywam się płonnych nadziei
i wyblakłych uczuć.
Zawsze pragnęłam mieć dom:
stół, tapczan, obraz na ścianie.
Marzyłam, jak będzie piękne
to moje własne, upragnione
mieszkanie.
Miało być w nim cieplutko,
bezpiecznie i cicho, spokojnie,
miał być w nim mąż i dziecko
i kwiaty w doniczkach na oknie.
Mam teraz cztery ściany,
pokój z kuchnią, z balkonem
i siedzę tu sama, w przyjaźni
z milczącym telefonem.
Mam książki, mam biurko,
a w oknie są kwiaty w doniczkach,
lecz sczęścia tu nie ma,
bo szczeście
nie mieszka tu w dzień,
a w nocy tu szczęście nie sypia.
*********
To dziwne.
Żyję jeszcze,
choć duszy we mnie brak.
Piękna i zimna oddycham martwa,
a jak?
No właśnie tak:
Powietrze dochodzi
przez nos do płuc
i wraca za krótką chwilę,
nic więcej nie dzieje się,
a ja żyję tak wciąż i żyję…
Pokarm dostarczam
przez usta.
Żołądek zadowolony
przerabia go na
mniejsze cząstki:
protony, neutrony …
Na koniec łyk wody piję
i żyję tak, żyję, żyję …
********
Szkoda, że dzień mija za dniem
i nie przychodzisz.
Szkoda.
Szkoda, że znów będę sama śnić
tej nocy o mnie i o tobie.
Szkoda.
Szkoda,
że młodość krótko trwa,
że tyle chwil straconych,
samotne noce, pracowite dni,
marzenia nie spełnione.
Kiedyś miałam 15 lat
i niewiele oprócz tego,
mimo to piękniejszy był wtedy świat,
a ja szczęśliwsza byłam,
dlaczego?
*******
Jak wzburzone morze
siedzę w tej komorze
sama!
Kto o mnie pamięta?
Kto do mnie zadzwoni?
MAMA!
*******
Zapominam, że Cię kiedyś kochałam,
zapominam, jak tęskniłam do Ciebie,
zapominam, że przez Ciebie płakałam,
zapominam, że byliśmy w siódmym niebie,
zapominam, jak pachnie twój oddech,
zapominam, jak brzmi twój głos,
zapominam bezsenne noce
i nasze szczęście.
Zapominam, że jestem smutna,
nareszcie!
*******
Ich habe einmal gedacht,
ich hätte mein Glück gefunden.
Es dauerte aber nicht lang
und ich habe nur Haß empfunden.
Der Haß hat alles vernichtet,
der Haß war stärker als ich.
Er hat mir alles genommen,
die Liebe, die Träume, Dich …
******
Chciałabym się położyć
i umrzeć.
Zamknąć oczy i przestać oddychać.
Chciałabym mieć sosnową trumnę
i polne kwiaty na tych kilku dechach.
Chciałabym, byś
rosił te kwiaty twymi łzami,
byś gorzko żałował,
że nie byłeś przy mnie,
gdy zamknęłam oczy,
byś rozpaczał,
gdy będą mnie chować!
Miłość zakwitła nienawiścią,
nienawiść smutkiem,
smutek obojętny
nasycił moje ciało,
moje myśli
i ucichł
w duszy zwiędłej z bólu.
Die Liebe ist
im Haß aufgeblüht,
der Haß in Traurigkeit,
die Traurigkeit
durchdringt gleichgültig
meinen Körper,
meine Gedanken
und wird still
in der vor Schmerz
verblühten Seele.
*******
Warum muß ich die sein,
die Du nicht willst?
Warum bin ich es denn,
mit der Du spielst?
Warum können wir
nicht einfach glücklich sein?
Darauf schwieg der (Ein)stein.
*******
Du hörst von mir
nie wieder das Wort „Liebe”.
Du hörst von mir
nie wieder das Wort „Kind”.
Du hörst von mir
nie wieder diese Frage,
warum wir nicht zusammen sind?
*******
Dieser Mensch kann nicht vergessen,
nicht verzeihen.
Er kann nicht weinen
und nicht schreien.
Er lacht nicht
und ist selten traurig.
Er tut mir leid.
Er ist kein Mensch wahrscheinlich.
********
Byłam w tobie zakochana.
Byłam tobą pijana.
Byłam z tobą w każdym oddechu.
Płakałam przez ciebie,
za tobą wciąż tęskniłam,
a ty trwałeś daleko,
bez łez i bez śmiechu.
*****
Wie lange kann man kämpfen?
Wie lange kann man sich freuen?
Wie lange kann man Träume erfrischen und erneuern?
Ist wirklich das Glück zu Ende,
wenn die Tränen aus sind?
Oder beginnt es dann richtig,
aufs Neue, mit `nem neuen Gesicht?
*******
Nie denerwuj się,
to tylko teraźniejszość jest smutna,
za chwilę będzie przeszłością,
a przeszłość się zapomina.
Widzisz, już minęło pięć minut,
dziesięć, za chwilę minie godzina.
Więc bądź spokojna
i czekaj na przyszłość,
ona musi być lepsza,
ona nie moze być gorsza,
teraźniejszość tak szybko przemija.
————–
Następna strona kalendarza zerwana.
Następny miesiąc za plecami.
Codziennie bardziej się do Ciebie zrażam
I zapominam, co było między nami
04.05.1994
Wymyślony król
chciał mnie pojąć
za wymyśloną żonę.
Wymyślony król
chciał mi włożyć na głowę
wymyśloną koronę.
Wymyślony król
miał zbudować dla nas
wymyślony zamek.
Wymyślony król
odszedł nagle
ze świata moich wymyślanek.
Kiedyś napiszę do Ciebie list,
w nagłówku dam „Kochany …”,
lecz Ciebie nie będzie już,
a rany po Tobie nie zabliźni świadomość,
że kiedyś byliśmy zakochani.
Widok z okna 3.06.94
Gwiaździste niebo nad balkonami,
w oknach gdzieniegdzie iskra,
tli się nadzieja w czterech ścianach,
na pierwszym piętrze nad Wisłą.
Księżyc oświetla słabym blaskiem
wątły cień wielkich marzeń,
lecz nie pomoże i nie zaszkodzi
zwykłemu biegowi wydarzeń.
Co ma się zdarzyć – będzie,
ominie nas – nam nie pisane,
czy szczęście czy smutek – zobaczysz,
„Zamknij już okno kochanie!“
9.11.1994
pociąg
który to raz opuszczam dom
pakuję wszystkie sprawy
zamykam drzwi
wychodzę stąd
by tęsknić do mojej Warszawy
9.11.1994
moja najdroższa
słodka kruszyno
mój śliczny krasnoludku
kocham Cię bardzo mocno
i bez Ciebie mi smutno
Moja mamusiu
kochana, śliczna,
dla wszystkich dobra i życzliwa,
uśmiechnięta i sympatyczna,
najdroższa mamo
bądź szczęśliwa!
Kochana mamo,
napiszę dla Ciebie wierszyk
na chwile samotności,
chciałabym w nim przekazać
kilka kropel miłości,
którą choć zawsze czuję,
nie zawsze okazuję
i która na Twoją wzajemność
nie zasługuje.
W kasynie
Panowie w szarych garniturach
i panie w ptasich piórach
pochylają się nad stołami
z zamyślonymi minami.
Czy wypadnie liczba,
która szczęście będzie nieść,
czy raczej trzydzieści siedem,
która im przyniesie biedę?
Czy wygrają wielkie szczęście?
Czy sprzedadzą własny dom?
Siedzę tu i patrzę na nich
i myślę: „Uciekaj stąd!”
Fotos
Die kürzesten Abschnitte
eines Lebens,
Freude und Trauer,
Frühstück im Garten
Und Berliner Mauer,
eine Party,
ein paar Bekannte,
Vater und Mutter
und Verwandte,
Hochzeiten und Begräbnisse,
tausend Ereignisse
I znowu bez mamy i siostry czekam na przyjście wiosny,
na zdjęciu Tomek i Tata, a ja czekam na przyjście lata,
latem wśród parku zieleni czekam na przyjście jesieni,
a jesienią stwierdzam z przerażeniem,
że liście opadły, że deszcz ostro zacina, że idzie zima.
Pożegnanie
Ty na ruchomych schodach
i mama z różą w ręku,
rusza pociąg,
którego nie da się zatrzymać
i odjeżdżam smutna,
choć wiem,
że to nie ma sensu.
Liczę dni do powrotu,
szybko przesypiam noce
i słyszę stukot pociągu,
który w mej duszy łomocze.
Wyjechał Tomek 13.08.95
Twego zapachu
szukam wśród poduszek,
za twoim śmiechem
rozglądam się wokół.
Piłkę i misia odkładam na później,
wilgotne oczy ocieram ukradkiem.
Na sofie 24.08.1998
gdzie zapach twój
przeplata się z moim oddechem,
gdzie błogi spokój,
przerywany naszym szczęściem, śmiechem,
gdzie serca dwa i jedna dusza, jedno ciało,
ty i ja
23.02.1995
– Bist Du glücklich?
• Ich kann mich nicht beklagen.
Andere Frauen werden von ihren Männern beschimpft.
Mein Mann spricht nicht mit mir.
Andere Frauen werden von ihren Männern verprügelt.
Mein Mann küßt mich nur nicht.
Andere Frauen werden von ihren Männern vergewaltigt.
Mein Mann faßt mich nicht an.
Andere Frauen bekommen von ihren Männern kein Geld.
Ich bekomme nur Geld.
Mir fehlt eigentlich nichts außer Liebe.
26.03.1996
Kiedy zamyślam się
to smutek słyszę
rozdzierający martwą ciszę,
pustkę
po małym szczęściu,
które zagościło we mnie
na krótko,
po radości niespełnionej,
bezbronnej,
na zawsze utraconej.
22.01.95
Deszcz
Szare mokre kropelki
niewidoczne prawie
padają na parasol,
przeglądają się w stawie,
dotykają powietrza,
drzew i moich dłoni,
zlepiają się w kałuże
a ja chodzę po nich.
13.03.1997
samotna,
żyję sobie w ukryciu,
niektórzy mówią w takim przypadku o życiu,
ale dla mnie to pustka podszyta oddechem,
przerywana częściej płaczem niż śmiechem.
Joachim April 2000
ICH und Puppen
ICH und Spielfiguren
ICH und weibliche Körper
ICH und männliche Körper
ICH und Hüllen,
denen man aus Höflichkeit
einen schönen Abend wünscht
ICH und niemand
Juli 2000
Unsere Nähe braucht Distanz
Meine Liebe – Deine Arroganz
Meine Sehnsucht – Deine Flucht
Es ist wie eine Sucht
A gdy się znów zasłucham w ciszę
to łza na rzęsach się kołysze
i czuję nicość a w niej siebie,
spokoju zaznam może w niebie
Ja bym za tobą poszła Jaki piękny mężczyzna
w ogień i w wodę i nic z niego nie zostało
swego czasu. – to tylko było ciało.
Ja bym za tobą szła do miasta
i na pustynię i do lasu.
Ja bym za Ciebie wyszła za mąż
i dzieci bym Ci urodziła.
Ja bym Ciebie zawsze kochała,
ja bym Ciebie zawsze lubiła,
ja bym Ciebie nie opuściła.
To była miłość albo zakochanie Oder war es keine Perle?
i odeszło Auch in der Perle steckt
odepchnięte, odrzucone, niechciane. ein Sandkorn –
To był romans z biciem serca eine schöne Hülle
i miękkimi nogami, Gefühle?
ale się skończył
przygniecony kłamstwami, szyderstwami.
jak mogłam dać się tak nabrać
jak mogłam dać się tak zwieść
jak mogłam nie rozpoznać,
że słowa to nie treść
jak mogłam zrobić z siebie kretynkę
i biegać za nim,
jak mogłam tak stracić głowę
by zalewać się teraz łzami
Es muß schrecklich sein
Augen zu haben
um nicht zu sehen
Verstand zu haben
um nicht zu verstehen
Gefühle zu haben
um nicht zu vertrauen
sein
um nicht zu leben
nicht nehmen können
und nicht geben
Wir sind so anders (?)
und würden uns nie verstehen (?)
und trotzdem würde ich gerne
durchs Leben mit Dir gehen
ich würde alles riskieren
ich würde alle schockieren
ich würde das Leben mit Dir
einfach ausprobieren
Warum muß ich an ihn denken,
wenn er nichts von mir will?
Warum würde ich ihm alles schenken?
Warum spiele ich sein Spiel?
Es ist mir egal,
wer Du bist,
ob Du Dich mit Frauen
oder Männern triffst,
ob Du Kaffee mit Milch
oder lieber schwarz trinkst,
es ist nur wichtig,
ob Du mich willst!
gebet
oh gott,
mach, dass er hier ist,
dass er mich leckt und küsst
und dass er los wird seinen samen
und danach nicht gleich einschläft
amen!
——-
eine kette
eins
noch eins
noch eins
noch eins
viele
doch eins
——–
2.10.96
milimetrowe zycie
we mnie skrycie
szykuje sie
na dluga droge
niestety
pomoc mu nie moge
wiec leze tak
i tylko marze,
ze moze uda
sie tym razem…
16.09.96
gdzie ta sobota
ta niedziela
kiedysmy razem…?
gdzie te uczucia
co dzis nas dziela
co stalo sie z tamtym czasem?
Czy tamto bylo innym zyciem
Inna ja, inny ty?
Gdzies zgubilismy sie po drodze,
a przeciez wciaz jestesmy –
my.
6.10.96
nasze dzieci
zamrozone
czekaja na zycie
trwaja wraz z innymi
cierpliwie
w probowkowym
bycie – niebycie
1996
zagubilam sie
i juz nie wiem
gdzie moj dom
tam mama, siostra, ojczyzna,
tu ukochany czlowiek,
chociaz zlom…
———
chce mowic po polsku
chce myslec po polsku
chce czuc wiersz i rytm wyrazow
chce kochac po polsku
i plakac po polsku
chce byc po polsku
w kazdym calu…
——-
bez celu w lozku leze
jak zwierze.
sasiadki – matki
z dziecmi na spacerze
a ja leze w lozku
jak zwierze…
Wiersze 1984 c.d.
O człowieku!
Gdybym wczoraj znała
Choć trzecią część tego,
Com dziś usłyszała,
Nie byłbyś w moim sercu
Na tak ważnym miejscu
A byłeś dla mnie wszystkim:
Myślą i pragnieniem
Tęsknotą, szczęściem, duszą,
Bez sensu marzeniem,
Które się nigdy dla mnie
Realnym stać miało…
A jednak ja czekałam
I … będę czekała…
…………….
Nasze drogi krzyżują się
tylko raz
szliśmy zbyt prędko
i spotkanie nasze
było krótkie
jesteśmy teraz tak oddaleni,
że wrócić już nie potrafimy,
chyba, że matematycy
odkryją nowe prawo
o tym
że dwie proste
przecinają się
w dwóch punktach,
po czym zlewaja się
w jedną prostą
Modlę się o to gorąco!
……………….
Spada na mnie jak meteoryty
Burza uczuć, które krążyły koło mnie
Przyciąganie okazało się duże…
Lecę w kosmiczne przestworza marzeń
I dotykam słońca.
I myślę, że jestem szczęśliwa,
Dopóki się nie poparzę.
Ale to mnie nie zniechęca.
Rany goją się wolno.
Lecz słońce jest zbyt cudowne,
Aby go nie pożądać…
Pasąc puste spojrzenia twoich oczu
Byłam dobrym pasterzem
Choć każde zabierało cząstkę mnie
Pilnowałam tej trzody
Ale zabrakło mi cierpliwości
Nie doczekałam się jagniąt
Wyrosną owce
———–
Odeszłam i nie czuję już
Zapachu twego ciała
Nie zbieram kwiatów
Na twoich ustach
Chciałam tobie dać wszystko
Szelest serca, szybki oddech
Na widok twego głosu
Nie dałam tobie nic
Nie będę cię prosić…
………….
1983
Jestes życiodajnym kwiatem
Na którym siadają kolorowe motyle
Spijając z twoich kwiatów
Rozkosz i szczęście,
Lecz to nie trwa długo
Nie każdemu spełnią się marzenia
Nie wszystkie zostaną tu dłużej
Wiele nie wytrzyma trucizny
Którą ogrodnik spryskał drzewo
Odfruną nieszczęśliwe
Nie raz będą krążyć dookoła
Nie raz jeszcze się pomylą
Na wiosnę, to nie deszcz
To ich łzy
Czy to muszę być ja?
…………..
Czasami pragnę cię całować
Czasami mowię: odejdź już
Czasami głowę w ziemię chowasz
Czasami wbijasz w plecy nóż
Choć nie raz płaczę, jest mi smutno
Choć nie raz śmieję się jak clown
To odejść jest mi bardzo trudno
I nie zostaniesz nigdy sam…
……………………..
Czemu ja wciąż tak kocham cię?
Myslami wciąż przy tobie jestem
Sercem, rozumem, ciałem, mną
I chociaż jesteś obojętny
Ciągle powtarzam: powiedz coś,
Choć nic nie słychać
ty wciąż milczysz
Ja tę nadzieję w sercu mam
że kiedyś wszystko się odkręci
że moja miłość szansę ma
………………
Załamuję ręce i płaczę
Wypłakałam już wszystkie moje myśli
Wypłakałam ze swego serca wszystko
Wszystko oprócz ciebie
……………………………………
Pragnę cię uwięzić
W złotej klatce trzymać dla siebie
Będziemy w niej żyli jak dwa gołębie
Ty nie wytrzymasz.
……………………………………
Syneczku!
Pustka bez końca
otacza moje serce.
Córeczko moja!
Mamusia kocha cię!
Chciałabym cię przytulić,
ale nie urodziłaś się!
Musimy jeszcze czekać,
rok, może dwa lub trzy …..
aż znajdę twego tatę,
który Ciebie dać zechce mi!
*******
Będę żyła skromniej,
będę żyła wolniej,
będę żyła bez kompleksów!
Będę kochać ludzi,
będę kochać siebie,
stworzę świat
dla mnie i dla ciebie!
Nie żal mi niczego,
nie płaczę dlatego,
że straciłam kilka
pięknych lat.
Kiedy mnie odnajdziesz,
zostaniemy razem
namaluję ci cudowny
nasz kolorowy świat.
*****
Jak trudno się z tym pogodzić,
że ktoś cię przestał kochać,
lecz miŁości nie można kupić,
wytęsknić, ani wyszlochać.
W miłość trzeba się rzucić,
jak w ocean bez dna i bez końca,
utopić się i powrócić,
spalić skrzydła lecz być blisko słońca.
Aż kiedyś znów przyjdzie ktoś,
rozpali twoje uczucia,
narobi śmiesznych nadziei,
że kocha, że nie porzuci,
I wpadasz w tę miłość
jak w studnię,
udajesz, że wszystko gra,
a po trzech latach powracasz,
ta sama lecz już nie ta.
Straciłaś dom i przyjaciół,
zyskałaś czas i nadzieję,
że kiedyś znów się zapomnisz,
utopisz i nie rozczarujesz!
Nie kocham nikogo
I nikt nie kocha mnie.
Nie widzę światła,
w którego stronę
chciałabym biec.
Wszystko znowu skończone,
wygaszony piec.
Od nowa muszę zacząć żyć,
Lecz jak zaczyna się od nowa?
Czy można gdzieś kupić plan?
Na życie nikt nie ma przepisu,
wymyślić go musisz sam!
**********‘
Immer wieder muß ich denken,
daß unsere Liebe aus ist,
wir haben zwar noch Bedenken,
aber wir wollen sie nicht.
Sie ist schwer für uns beide
Und macht uns nicht mehr glücklich.
Wir wollen nur ihre schönen Seiten,
und das geht nicht!
Du denkst, es bleibt wie bisher,
das Flugzeug, das Auto, das Bett,
doch ich bin sicher, ich hab‘ es
zu oft schon mit Tränen erlebt.
Der Kuß zur Begrüßung ist fremd,
dieser zum Abschied zu schmerzlich.
Wir wollen einender nicht mehr,
dies zu begreifen ist schrecklich.
*******
Witku,
dziękuję Ci za to,
że byłeś, jesteś i będziesz.
Twoje imię jak drogi talizman
zabiorę ze sobą wszędzie.
Myśl o Tobie pomoże mi przetrwać
trudne chwile, choć Ciebie nie będzie.
Witku,
nie dałam Ci szczęścia,
wybacz,
może to Ty miałeś szczęście!
*******
Spalone marzenie o szczęściu
nie boli,
tylko zanosi się płaczem,
bez łez, których zabrakło.
Gdześ tli się jeszcze nadzieja,
kto rozdmucha ten żar?
Kto rozpali kilka
niepotrzebnych nikomu iskier?
—————
Meine Zukunft
sehe ich mit Falten in der Stirn.
Meine Zukunft hat einen Schnurbart
und graue Haare.
Meine Zukunft ist
ein Mann
mit viel Erfahrung
und wenig Vernunft.
Ich liebe meine Zukunft.
********
Ich bin so unendlich traurig,
zähle die Tränen auf der Hand,
sie tropfen seit Stunden langsam
wie ein defekter Wasserhahn.
Ich will mein Leid vergessen,
die Gedanken wegjagen von mir,
Du bist zu weit, um mir zu helfen,
wie immer bleibst Du dort und ich hier.
Mein ganzes Leben zerbrach heute,
wieder mal mach‘ ich den Schluß,
was ich morgen bereuen werde,
und komme mit dem nächsten Bus.
Dauert der Wahnsinn noch lange?
Wer wacht als erster auf?
Wann sagst du endlich „Ich lieb‘ dich,
bleib‘ hier, werde meine Frau!“?
**********
W ten smutny szary dzień,
tęsknię za tobą kochany,
chciałabym Cię przytulić,
całować, kochać, rozpalić.
Chciałabym ogrzać dłonie
w twym gorzko-słodkim zapachu,
objąć Cię i zatrzymać
na zawsze już, bez strachu.
**********
allein
tränen in den augen
augen in den tränen
liebe in den sternen
sterne in den genen
niemand zum anlehnen
———
lubię być małą dziewczynką
tańczacą z motylami
i małym chłopcem być lubię
bawiącym się autami
lubię być małym pieskiem
biegnącym za piłką
lubię być burzą i słońcem
i kolorową chwilką…
——-
dusza bez ciała
nie ma racji bytu
duszy potrzeba
głowy, brzucha, odbytu,
gorzej tylko, że czasami
gdzie dużo odbytów
gorzej z duszami…
——-
Polska przegrywa
jeden do zera
Kowalski płacze
mama umiera
Polska przegrywa
Kowalski się wścieka
a z mamy życie ucieka…
—–
ubóstwiaj mnie
bo kochać to za mało
podziwiaj moją duszę
pieść moje ciało
szalej za mną
stój nocą pod balkonem
przysyłaj wiersze
własne lub pożyczone
strać rozum dla mnie
rzuć dom i żonę
i ugaś mnie
bo spalam się,
płonę…
…………
kochałam ciebie ponad życie
kochałam cię jawnie i skrycie
kochałam we śnie i na jawie
kochałam cię na ławce i na trawie
kochałam tak, że wszystko mnie bolało
a tobie to było za mało…
——-
umarli nie płaczą
bo łez nie mają
im złoci anieli
na skrzypcach grają
to żywi płaczą
ze smutku wielkiego
z tęsknoty
do ukochanej, ukochanego…
z tęsknoty za mamą, ojcem,
bratem, przyjaciółką,
za siostrą, babcią,
dziadkiem,
za psem,
za jaskółką…
……
przechodzimy obok siebie,
przechodzimy z czasu w czas,
za sto lat bedziemy w niebie,
za sto lat nie bedzie nas,
przechodzimy z chlopca w ojca,
z matki w babcie,
z nocy w dzien,
tam, gdzie w lustrze dzis nasz obraz,
jutro zniknie jego cien…
przechodzimy obok siebie,
a po drodze kilka lez,
troche smiechu,
chwile grzechu,
o nich zapomnimy tez….
…………..
zycie
uczy pokory
lamie skrzydla i nogi
zycie
leczy z przekory
przyciska do podlogi
zycie
wyrywa wlosy
i zeby wybija
zycie
nas wszystkich
po prostu
bezlitosnie zabija
………..
vor 100 jahren gab es uns noch nicht
in 100 jahren wird es uns nicht geben
dazwischen auf uns ab und hin und her
dazwischen einfach : leben.
……….
einen anruf vom glück entfernt
eine fahrkarte lang nach berlin
er schweigt inkonsequent
und ich will einfach dahin…
………..
ein millionär wirst du ganz sicher nach dem tod
erst dann sparst du an miete, wasser, brot,
so richtig reich wirst du nach dem ableben,
das beste dran, du kannst dein geld nie ausgeben,
und so sparst du in der unendlichkeit tausende,
das fazit: freu dich auf deines lebens
ENDE!
………..
przyjaciel ogórek
mój ogórek jest zielony
mój ogórek jest wesoły
zabieram go do pracy
i na wycieczkę, i do szkoły
mój ogórek
zawsze prężny
mój ogórek
zawsze świerzy
mój ogórek nawet w złości
nie krzyknie i nie uderzy
…………
er?
nicht er…
am fenst er
ein er wie er…
nicht er…
er?
……….
wer?
der?
nie
mal
s
ehen…
————-
du liegst allein
im krankenhaus
und möchtest gern zurück
nach haus
du siehst im traum
die liebste und die kinder
und deine arbeit
und den hund
und du entlebst vom leben
denn du …
du wirst nie wieder gesund
die leute kommen dich besuchen
sie bringen äpfel, saft und tee
und du willst weinen
du willst fluchen
und sagst nur…
danke,
es tut furchtbar weh…
du liegst allein im krankenhaus
und möchtest gern
zurück
nach haus
und jeder weiß
sie tragen
eines tages
dich hinaus…