Gry itp

Znam pewnego młodego człowieka, który od wielu lat gra w gry komputerowe, szczególnie w jedną lub dwie.

Jego matka była i jest samotną matką, bez męża, rodziny, bez przyjaciół.

Kiedy był nastolatkiem (lat ok. 12) chłopiec zaczął grać w grę komputerową (online), która mu się bardzo podobała. Gra była za darmo, ale z czasem okazało się, że można było kupować w niej różne figurki, coraz to fajniejsze i niby lepsze.

l tak raz na kilka miesięcy mama kupowała mu digitalną figurkę za kilka euro. Kwoty nie były duże, ale jednak gra nie była już za darmo. A z upływem czasu kosztowała ok. 5 – 10 € co kilka miesięcy.

Matka była w depresji czy na skraju, albo przepracowana, czasami nie miała siły, a ogólnie nie miała pieniędzy, żeby zaoferować chłopcu inne atrakcje, rodziny nie było, przyjaciół nie było.

Chłopiec uczył się bardzo dobrze, nie zaniedbywał szkoły, ale w domu nie pomagał, nie miał ochoty, a wolne chwile spędzał często lub nazbyt często przy komputerze, laptopie, później przy tablecie. Mało sportu i ruchu, czasowo nadwaga i gorsza sprawność fizyczna od wysportowanych rówieśników. Sportowcem się nie urodził..

Przy jego ulubionej grze można było spotkać online kolegów, grali i rozmawiali online. Często. W czasie lockdownów szczególnie.

Chłopiec osiągał bardzo dobre wyniki w nauce, ale nie czytał zbyt wiele książek, w szkole tego nawet nie wymagali. Tylko, co w szkole przykazali. I jakieś fantastyczne prywatnie. Czasami jakąś jeszcze.

Zbyt wiele wolnego czasu spędzał przy grze, komputerze, albo grając, albo oglądając videa na YouTube. Niby po angielsku, ale nie wiadomo, jaki ich sens. Czasami słuchał wywodów YouTuberów na podwójnej prędkości, bo nudno tak normalnie, czas się traci. Można zwariować?

Na oko mało sensu w przekazywanych treściach.

Książki to przeżytek, mówił i uważał, że wiedzę o świecie zdobędzie w szkole i na YouTube, słuchając jakichś influencerów, albo grając w grę z kolegami. Lubił też dobre filmy, na szczęście! Czasami ogląda.

W szkole miał i ma najlepsze oceny, a jednak gra zajmuje zbyt wiele czasu w jego życiu. Jedna trzecia tego, może byłoby ok.

To co można pomyśleć o tych mniej zdolnych, którzy jeszcze mniej się uczą, nie czytają i może nawet więcej grają?

Uważam, że się emocjonalnie od tego YouTube i tej gry uzależnił. I od spotkań online z kolegami, ponieważ w rzeczywistości rzadko się z nimi spotyka.

Jego matka mówiła, spotkajcie się bez gry, online, czy w realu. Mieszkają w różnych miastach (studia). Ale online bez gry ich spotkanie nie ma dla nich sensu. Nie umieliby dłużej normalnie rozmawiać. Spotykają się w realu, ale rzadko.

Ta gra uzależnia. Ten YouTube, internet uzależnia.

Spotkania z osobami, których się nie zna, ale ogląda i wysłuchuje, staje się ważną częścią rzeczywistości, a w niej żyje się w samotności. Słucha się nie wiadomo czego i kogo….

Matka młodego mężczyzny martwi się o to, że gra stała się jego nieodłącznym elementem życia. Gra zabiera nieomal codziennie kilka godzin na bezsensowne zajęcie, niby relax. A przecież adrenalina skacze, często jak po walce. Bo tam się ciągle walczy na figurki na digitalnym polu bitwy. Figurki się kręcą i są bardzo szybkie. Wyrabia to może reflex.

Poza tym kompletny nonsens. Zbyt dużo czasu na takie hobby. Od wieku dorastania do dorosłości! I to nie przechodzi.

Nie warto liczyć na to, że jak dziecko dorośnie, to samo dojrzeje i zrozumie, co ma większy sens. Opanowane emocjonalnie przez pewnego rodzaju uzależnienie nie wyrasta z niego. Może ta adrenalina robi swoje?

Przeraża mnie to.

Bardzo trudno wychowywać syna samotnie, bez ojca, bez autorytetu. Wraz z dojrzewaniem sam sobie staje się jedynym autorytetem, bo jest inteligentny i ma silny charakter. Matka nie ma pojęcia o życiu, jest stara i bezsilna. Syn jest wysoki, silny i despotyczny, jest szefem od kiedy zaczął mówić płynnie, czyli od ok. drugiego roku życia. Wcześniej też był, tylko inaczej.

Szkoda, że nowoczesność odciąga uwagę od rzeczywistości i życia, od prawdziwych relacji między ludźmi, od miłości, od natury. Młody człowiek lubi oglądać naturę na ekranie komputera, a na spacerze mówi, że tu jest super dużo pixeli.

W wieku lat ok. 14 modlił się w kapliczce o lepszy ekran do komputera, z lepszą kartą graficzną…

Szkoda, że w przypadku, gdy zabraknie u niego prądu, albo będzie potrzebował prawdziwych przyjaciół i bliskich, może się okazać, że wszyscy grają i nie wolno im przerywać, bo od tej gry trudno się oderwać, zauważyła matka.

Teraz żałuje, że pozwoliła mu tyle grać, kiedy był chłopcem. Nie było innych możliwości. Musiała sobie jakoś radzić z pracą, w domu, z emocjami. A on musi być ciągle czymś zajęty, nie znosi nudy. A spokój z książką w ręku to prawdopodobnie nuda, chyba że mu się spodoba, ale najpierw trzeba zacząć czytać. A czasu mało, bo trzeba grać! Z kolegami! No i uczyć się.

Ale i tak to by raczej nic nie zmieniło, gdyby mu matka nie pozwalała, słuchał się troszkę do 12 roku życia. Teraz to on ma więcej pieniędzy niż matka, i to ona się musi słuchać.

Bardzo trudno samotnie wychować syna, może i córkę też.

Dziecko potrzebuje dwojga rodziców, rodziny, dziadków. Jeśli ich nie ma, czy zbyt rzadko widuje, jego czasem i życiem może dziś zawładnąć gra, internet, świat nierealny, ale pełen zabawy i pełen wrażeń bez pokrycia w życiu.

Zaczyna się życie digitalne, w wyobraźni, życie nierealne, a zawładające czasem, emocjami, odciągające od prawdziwego świata i budowania prawdziwych relacji z innymi, od uczenia się życia naprawdę.

😔😔😔😔😔

Zbyt dużo czasu się traci.

Nawet jeżeli ktoś ma najlepsze oceny i radzi sobie świetnie w szkole, na studiach czy w pracy.

Prawdziwe życie wymaga zdobycia jeszcze innych umiejętności niż tylko intelektualnych, czy w grach. Zbyt wiele wydaje się na coraz lepszy, droższy sprzęt komputerowy itp. Jak nie XBox, to Wii czy Nintendo.

Wyrasta pokolenie graczy komputerowych i prawie sztucznej inteligencji.

Życie emocjonalne, życie prawdziwe przechodzi na margines.

Jak dojrzewać emocjonalnie w świecie digitalnym?