Świat się zmienia

Trzeba się przyzwyczaić.

Świat się zmienia.

To dziwne, dla wielu starszych to trudne do pojęcia i do zniesienia.

Co było, minęło.

Dobrze, że moi rodzice tego nie dożyli, tylu różnego rodzaju zmian.

I ja się dziwię. Trudno zrozumieć i zaakceptować, co jest dziwne i bez sensu, a tyle osób pragnie właśnie tego nowego, nie starego.

Nowe mody, nowe pokusy, nowe grzechy, nowe zaniedbania i nowe wyzwania. Nowe wolności i nowe dziwactwa.

Młodzi łatwo przyjmują nowe. Stare kojarzy się z próchnem, z przeżytkiem, ze śmieciem do wyrzucenia. Ludzie tracą poczucie ciągłości wydarzeń, przyczyn, skutków i odpowiedzialności za to, co budują po tym, co było.

Tradycja to jakaś fikcja historyczna, jak stare obrazy, które pokazują, to co odeszło. Bez zobowiązań.

Smutne. Dużo tracimy na drodze do postępu bez głowy i serca. Tylko dla forsy, wygody, mody. Zbyt dużo pieniędzy w pustych głowach bez wyobraźni i etyki.

Tradycja przestaje dotyczyć nawet pogody.

Czy ludzi dobrej woli jest więcej???

Zaczynam w to coraz bardziej wątpić.

Czy nadejdzie koniec świata? Którego świata?

Na tym świecie świat światem, brat bratem pomiata.

Chyba nie tak miało być?

Na tym świecie ważne jest tylko to, co własne.

I tego nigdy nie jest dość.

A ludzi coraz więcej.

Pszczół coraz mniej.

Mrówki harują, dinozaury balują.

Bieda z nędza próbują dotrzeć, by ją zauważyli ci, co u niej tylko na urlopie byli i pośród nędzy i rozpaczy świetnie się bawili.

Nędza z domu wypędza.

Może i tych bogatszych w końcu wypędzi, gdy się rozgości.

Jak długo można karmić nieproszonych gości?

Jak długo będą zadowalać się kawałkiem suchego chleba z „pańskiego“ stołu.

Inni będą balować na balu przebierańców i erotycznych tańców. Umalowani, ubrani, najlepsze marki, sklep drogi, nie tani.

Tania będzie tylko „Tanja“, w pracy bez ubrania.

Życie to bal nad bale.

Jednych na bal zapraszają, innych na bal nabijają, z innych się na balu nabijają.