Ślub na Balii

Nareszcie wiem, gdzie będę co tydzień brać ślub z moim ukochanym. Na Bali! Ładnie tam i romantycznie!

Co tydzień wesele na 100 osób, oczywiście tych najbliższych.

Tyramy od lat, więc się należy komuś!

Skoro milionerzy biorą ślub raz na 10 lat to miliarderzy mogą mieć jeszcze fajniej!

Mhm.

Adasiu, może jednak powinniśmy dać zarobić swoim???

Szacunek do innej kultury mamy, ale własną przecież kochamy!

Więc zróbmy ślub na Balii, nie na Bali.

Kilka tysięcy dolców wydamy w Polsce na rodzime hotele i gospody!

Immer mehr

Es gibt Menschen, jung, hübsch, im Grunde gesund.
Sie haben eine Ausbildung, einen Beruf, eine Arbeitstelle.
Sie haben genug zum Leben, machen schönen Urlaub, auch im Ausland.

Und sie sind immer oder immer wieder unzufrieden, unglücklich, ohne zu wissen was sie wirklich wollen, können und warum sie aus fast allem ein Problem machen, was objektiv kein Problem ist, sondern ein Grund froh und dankbar zu sein.

Ich vermute, da liegt eine psychische Störung der Persönlichkeit vor, eine seelische Krankheit, leichteren oder schwereren Grades. Oder eine Depression, die auch mit Medikamenten behandelt werden sollte.

Denn warum ist man unglücklich und unzufrieden, wenn man eigentlich viele Gründe hätte, um dankbar und glücklich zu sein.

Für die Arbeit, für eine gute Beziehung, für genug oder relativ viel Geld.
Viel Geld ist aber in Deutschland oder in Europa für viele nie genug Geld.
Man möchte noch teurer einkaufen können, noch teurer in Urlaub fahren, noch mehr teure Hobbys betreiben, noch mehr Autos, ein größeres Haus, einen schöneren Garten haben, größere Brüste, größere Lippen, mehr, mehr, mehr…

Wenn man keine Liebe hat, spürt, bekommt, wird man mit viel Geld auch nicht glücklich. Wenn es Liebe gibt, braucht man nicht viele Reichtümer.

Man vergleicht sich selbst mit MEHR nicht mit WENIGER.

Dass es Krieg, Hunger, Elend woanders gibt, darüber schweigen die meisten und meinen sogar, in der Welt sei alles gerecht verteilt, solange sie wohlhabend sind.

Ich würde solchen Menschen Urlaub auf dem Bauernhof in der heutigen Ukraine oder in Sibirien, beziehungsweise im Jemen oder im Sudan empfehlen.

Vielleicht würden sie anfangen, zu schätzen, was sie alles haben!!!!

Zęby

Tak swoją drogą, czy to ma sens i jest w porządku, żeby sztuczne zęby były tak potwornie drogie i na nich producenci aż takie krocie zarabiali?

Dentysta to jeszcze się długo uczył, studiował.

Technik dentystyczny zarabia nieporównywalnie dużo do wkładu swej wiedzy i owszem jakiegoś artystycznego talentu, o ile taki posiada oraz sztuki rzemieślniczej.

Czy jednak ceny nie są wygórowane lub nawet sztucznie utrzymywane na b. wysokim poziomie.

Za trochę sztucznego tworzywa i metalu.

Zdzieranie z ludzi. I to ze starszych zwykle, bo starsi częściej potrzebują nowych zębów.

Jurek sobie zęby zrobił i rzadko nosi…. Bo go ciśnie i niewygodnie.

Polityka

Jedni krytykują innych za to, że pewna partia (PIS) ideologicznie z Kościołem i Kościół z partią.
Czy to jest zabronione?

Obie ugrupowania łączą ludzie, ich poglądy polityczne i wiara w Boga, w sens religii i tradycji.

Czy Kościół nie może mieszać się do polityki?

Natomiast polityka ma prawo mieszać się do kościoła? Krytykować, zwalczać itd.
Jeśli jednak nie zwalcza, lecz idzie w podobnym kierunku razem, to już nie dobrze, wg pewnej partii i jej mediów (PO, lewica, itvn).

Po 1945 roku Kościół był opoką wiary i polskości. Odegrał ogromną rolę w latach 80tych.

Teraz o polskości chcą decydować media rodem zza oceanu oraz ludzie szkalujący Kościół, wiarę.

Co proponują w zamian?

Kolorowe jarmarki, złote zegarki, koguciki na druciku, wstążeczki przy buciku…, wolność dla głupoty, medialne wymioty.

Der Kolonialismus

Der Kolonialismus, meine Gedanken

Die Kolonialzeit gehört zu den barbarischen Zeiten in der Geschichte der Menschheit.
Ähnlich wie der Faschismus oder der Stalinismus.

Wahrscheinlich braucht jede gewaltige Erneuerung der Gesellschaft eine Revolution,  eine Diktatur, einen Krieg, leider mit Gewalt und Machtmissbrauch, da Menschen so waren und so sind, wie sie sind.

Während der Kolonialzeit gab es relativ hoch entwickelte Länder in Westeuropa.
Viele Länder in Afrika waren nicht so modern hoch entwickelt, es gab viele verschiedene Sprachen,  beinahe in jeder Region, nicht nur in einem Land, falls es  Länder schon gab.

Ein guter Freund aus Afrika sagte, die Afrikaner haben untereinander gestritten,  welche Sprache eine Amtssprache werden soll, die vom Dorf A oder dem Dorf B oder der Stadt C.

Meine Gedanken:

Machtkämpfe hätten Afrikanische Regionen nicht schnell weiter gebracht. Innere Kriege wären auch nicht viel besser gewesen??

Mächte von außen (Westeuropa), die moderne Technik, moderne Kultur und auch moderne Waffen mitgebracht haben, konnten – leider mit Gewalt und oft mit Machtmissbrauch gegen die Afrikaner – jedoch relativ schnell und wirksam, moderne Strukturen einführen, eine Amtssprache festlegen.

Natürlich waren nicht alle Europäer nett und freundlich. Natürlich sind viele nach Afrika gegangen, um reich zu werden, viele haben sich wie Herrenmenschen aufgespielt oder Afrikaner misshandelt, gedemütigt, entwürdigt, Frauen vergewaltigt.

Überall herrschten und herrschen ähnliche schrecklichen Verhaltensweisen der Menschen, die ihre Macht und Position ausnutzen und missbrauchen, wenn sie dazu eine gewisse Erlaubnis haben, oder es sich leisten können, ihre Macht zu missbrauchen. Auch unter Menschen der gleichen Hautfarbe.

Wer wollte denn damals wirklich freiwillig aus Frankreich, GB oder Holland nach Afrika???

Das war eine Herausforderung oder eine Gelegenheit für Menschen,  die für sich Gewinne gesehen haben, finanziell oder um sich unmenschlich auszutoben.

Es muss jedoch auch gewisse Vorteile für den Aufbau der modernen Gesellschaft auf dem afrikanischen Kontinent in Zukunft gegeben haben.

Nun gibt es heute einheitliche Sprachen, Französisch oder Englisch, in der sich Europäer, Amerikaner u.a.  und Afrikaner verständigen können.

Es gibt Staaten und Rechtsgrundlagen.

Was es Schlimmes gab,  das wissen wohl alle auch. Es gab Krieg, Folter, Gewalt.

Und es gab vielleicht aber auch Freundschaft und Liebe?
Vielleicht leben die Kinder der Europäer in Afrika und es leben inzwischen viele Afrikaner in Europa. Sie sind Franzosen, Briten, Niederländer, Deutsche, usw.

Nicht die Hautfarbe macht Menschen zu Feinden, sondern ihr Charakter oder ihre oft schreckliche Pflicht, in den Krieg gegeneinander gehen zu müssen oder zu wollen.

Kriege gab es in Europa auch.

Eine ähnliche Hautfarbe hat Menschen in Europa auch nicht immer zu Freunden gemacht.
Auch heute tobt ein schrecklicher Krieg zwischen Russland und der Ukraine trotz der ähnlichen Hautfarbe und sehr nah verwandten Sprachen.

Znajome

Prosiłam znajomą, żeby dała mi znać, kiedy będzie sprzedawać mieszkanie, że może ja bym kupiła. Rok ok. 1996.
Nie odezwała się.
Może miała lepszego kupca, ale nawet nie podała mi ceny. Więc nie wiadomo.
Mnie trudno było z Niemiec kupić inne mieszkanie, szukać trudno. Sprzedać łatwiej i kupić takie, jakie się zna i się podoba.

Mało kto brał mnie na poważnie.

Zastanawiam się, po co utrzymuje się te kontakty przez lata, udaje „życzliwość“ albo nawet „przyjaźń“.

Jako „best friend“ przedstawiła mnie swojemu narzeczonemu inna znajoma. Ale jako „best friend“ zaprosiła mnie na ślub, ale nie na wesele. Bo mieli przyjść najbliżsi tylko.
Mąż Niemiec, ja Germanistka, nie pasuje.

W nosie mam jej wesele, ale fakt był „przyjaźń“ raczej kończący.
Pewnie i tak bym nie poszła.

Lekarz, kuzyn ojca

Rodzina mojego ojca, jego stryj wraz z żoną i dziećmi czy dzieckiem zostali wywiezieni przymusowo na Syberię w 1939/1940?
Po wojnie udało się całej rodzinie powrócić do Drohiczyna nad Bugiem. Od kiedy ja pamiętam, mieszkali w pięknym domu z pięknym ogrodem.

Czy Rosjanie pozwolili im powrócić z Syberii ot tak sobie?

Czy nie musieli współpracować z władzą, by dobrze się urządzić w pięknym domu.

Mój wujek był lekarzem, jego żona lekarką.

Mieli kontakty z rodziną w USA.
Dostawali paczki, super ubrania i słodycze.

Wujek przyjmował pacjentów w klinice i w domu prywatnie.
Czy jego żona też? Nie wiem.

Wuj podobno mówił mojemu ojcu, że czasami bierze 100 zł, daje zastrzyk z glukozą i tak sobie dorabia.
Nie zaszkodzi, ale leczeniem to raczej nie było, tylko nabieraniem ludzi.
Prywatnie zarobione pieniądze były na czarno i wolne od podatku.

Wujostwu powodziło się stosunkowo bardzo dobrze. Piękne drogie meble, duży telewizor kolorowy, pianino dla córek i pewnie prywatne lekcje gry na nim.

Córka wyjechała z mężem w 1990 (?) do USA na zarobek, wrócili.

Po roku 1990 udało się kuzynce kupić fajne place pod budowę domów. Wiadomo, mieli znajomości, forsę, byli blisko okazji. Sama pytałam, czy nie ma tu czegoś na sprzedaż. Nie słyszęli o tym.

Opozycją nikt w ich rodzinie się raczej nie zajmował.

Czerpaniem zysków z każdego układu społeczno politycznego po 1945 roku – owszem.

Ile było podobnych rodzin?

Ciocia dentystka

Moja mama chrzestna mieszkała w Jedwabnem, małym miasteczku niedaleko Białegostoku.

Ciocia była dentystką, jej mąż nauczycielem w liceum.

Ciocia pracowała w przychodni, ale razem z mężem prowadzili prywatnie wyrób sztucznych zębów.
Wujek się nauczył, ciocia już umiała.

Byli zamożni. Piękny dom z ogrodem, gosposia do pomocy, wyjazdy do Turcji.

Wydaje mi się, że wujek był w PZPR, bo tata za nim z tego powodu nie przepadał.

Przynależność do PZPR nie przeszkadzała mu z żoną dorabiać prywatnie czyli na czarno, bez podatku.

Powodziło im się bardzo dobrze.

Później kupili córce mieszkanie.

Kuzyn ojca stolarz

Kuzyn mojego ojca, kilka lat młodszy of taty, był stolarzem.
Czasami lubił zbyt dużo wypić.
Pracował jako stolarz w jednym z Warszawskich teatrów.
Dorabiał prywatnie, czyli na czarno i bez podatku.

Kontakty na zakup drewna miał zapewne przez miejsce pracy, klientów też, aktorów i ich znajomych.

Ojcu po znajomości rodzinnej też szafki prywatnie zrobił u moich rodziców w mieszkaniu.

Wujek stał się pod koniec lat 80tych bardzo zamożny.

Wujek kupił w 1990 (?) córce mieszkanie na Żoliborzu w Warszawie i pięknie je urządził. Byłam tam raz.

Kupił piękny dom pod Warszawą, założył po 1990 firmę.