Wirus

Ile osób zmarło?

Ile się o śmierć otarło?
Ile osób przeżyło?
Ile osób zostało?
Ile osób było

albo nie było?

Ile osób zachorowało?
Ile osób nie wyzdrowiało?

Ile wyzdrowiało?
Czy to dużo osób?
Czy mało?
Statystyki przerażają.
Ludzie się nadal zarażają.
Wirusy zagrażają.
Choć są malutkie
i gołym okiem nie widoczne.
Wirusy zabijają
lub mają skutki
uboczne.

Wczoraj katar, kaszel, gorączka i dreszcze.
Dziś żyję jeszcze.

Nowy Ślimak

12.09.2024
Idę sobie, idę, jedząc suchą pyszną bułkę z ulubionej piekarni, nawet nie myślę o Ślimaku. A tu na ścianie z kamieni czy z betonu, na samym środku, ok. 1,50 nad ziemią śpi przyklejony Ślimak, tylko skorupkę widać.

Brać, czy nie brać, do domu…?

Ślimak znajdował się w miejscu, w którym łatwo ktoś mógłby go zabrać i może uszkodzić.
Zastanawiałam się kilka minut, co robić.
Mogę przecież potem zwrócić na łono przyrody…
Zobaczymy, czy on w ogóle żyje?
Wzięłam go przez foliową torebkę po husteczkach higienicznych i poniosłam do domu.

W mieszkaniu Ślimak udał się pod mały prysznic z chłodnej wody na sitku, które już miałam po pierwszym Ślimaku sprzed 3 lat.
Umył się trochę, w pokoju porozglądał dookoła siebie.
„Jakaś pani, jakiś pokój, może być.“
I pomaszerował z sitka, z własnej woli, do szklanej miski.

Trochę na niej posiedział, pochodził i poszedł spać w swoim domku, czyli skorupce, klejąc się do szkła miski.

Pierwszą dobę Ślimak spędził w misce na balkonie, ponieważ było ciepło, a miał trochę czasu, żeby przywyknąć do nowego miejsca zamieszkania pod wskazanym mu przeze mnie adresem.

Przespał, jak to Ślimak,  cały Boży dzień, a pod wieczór obudził się około 19ej, prawdopodobnie także z powodu trawienia, którego szczęśliwe zakończenie odbywa się ok. godz. 20-ej, tak jak u jego poprzednika, może dalekiego kuzyna.

Nowy Ślimak wczoraj robił kupę trochę inaczej od poprzedniego, nie zgarniał tak pod siebie i nie siedział na tym dłużej. 

Tamten to jakby skarb jakiś wysrał, tak se na tym siedział. 

Ale może tylko wczoraj był taki rozproszony nową sytuacją życiową.
Obserwacje będą kontynuowane.

Chyba zeżarł trochę tektury.

Nie rzuca się na danie w proszku do akwarium, poprzedni lubił.  Na skorupki od jajka też się nie rzuca. Do śliwki się tulił.
Może na diecie jest? Albo jeszcze nieśmiały.
Tamten to był żarłok. 
Wieczorem Ślimak zapoznał się z wilgotnym wacikiem i możliwością masażu takowym. Nie wzbraniał się bardzo, ale było to dla niego czymś nowym. Sam nie bardzo wiedział, o co chodzi i dlaczego? Ale chyba mu się trochę podobało, ponieważ nie uciekał.

Siedzi w domu od wczoraj.
Dziś już trochę luźniej, nie cały schowany.
W nocy siedział z głową na wierzchu i kontemplował. Obudziłam się ok. 4-ej rano i go podglądałam przez chwilę.
Wcale się nie speszył, ani nie wystraszył światła latarki, czy lampki.
Ślimak jest z natury pogodny, beztroski i przyjazny, w dobrym nastroju, o ile czuje się dobrze.

Najbardziej lubię w Ślimaku to, że nie ma w nim żadnej agresji, za to ma dużo czasu, wcale się nie śpieszy i jest bardzo cierpliwy. Nie ucieka i nie szczeka. Nie miauczy i jest cichutki.

16.09.24

Dziś rano pestka od brzoskwini okazała się fajnym towarzyszem zabawy. Już od godz. 4-ej Ślimak spędzał czas w jej okolicy. Bez telewizora, bez Smartfona, a jaki zadowolony i zrelaksowany.

Wczoraj wieczorem zjadł trochę więcej niż poprzedniego dnia.

Wiersze

08.09.24

Po pierwsze
zdarza się,
że piszę wiersze
lub zapisuję myśli
w pamiętniku


Po drugie
myśli mam bardzo wiele
myśli mam bez liku
dlatego często piszę
gdy myśli moje słyszę
Pisanie wypełnia ciszę
słowami bezgłośnymi
bawię, cieszę się nimi


Po trzecie
już to wiecie
mam stronę
w internecie
Lecz nie drukuję
w Wyborczej Gazecie!

A szkoda!
Byłaby na mnie wtedy moda!

A tak mało kto wie
że istnieję.
Dlatego w wierszach
płaczę lub się śmieję.
W wierszach mam towarzystwo własne
całą dobę.
Rzadko widuję
inną fajną osobę.

😁😁

Sprzątanie

03.09.24

58 lat, zmęczenie, upał, brak okularów do czytania, bo nie czytam, tylko myję podłogę na siedząco papierem kuchennym oraz płynami do mycia. Pryskam płynami raz na podłogę, raz na papier. I w rozpędzie nie zauważyłam, że trzymam butelkę z alkoholem do mycia szyb itp. na odwrót, czyli prosto na moją twarz.

(Obmalowałam po wypadku.)

Prysznic alkoholu z butelki prosto w oczy. Od razu płukanie oczu, krople – sztuczne łzy, które lubię mieć w domu.

Swoje już wypłakałam.

Chyba nic się moim oczom nie stało.

Ale jak trzeba uważać, nawet myjąc podłogę!

🙈🙊🥴

Sztuczne łzy są też dobre w przypadku suchych oczu, czasami takie mam.

Dorota

Dorota Krupińska to siostra Witka.

Odnalazłam kilka informacji o niej w internecie, by pokazać synowi, że ma jakby „ciotkę“ w Polsce, w okolicach Warszawy.

Cieszy mnie, że Dorota odnajduje się w innym zawodzie (psychoterapeutki) i po zdobyciu innych kwalifikacji niż po ukończeniu SGGW.

Przeczytałam kilka pochlebnych, pozytywnych opinii na temat tego, jak pomaga innym w życiowych sytuacjach uzależnień, w rodzinie, w przypadku rozwodu czy problemów z dziećmi.

W opiniach czytam o empatii, doświadczeniu, zrozumieniu….

To faktycznie sukces, gdy ktoś, kto nie założył rodziny, nie ma dzieci, ani kontaktu z dziećmi w rodzinie, nie zauważył, iż jej o 7 lat młodszy brat był uzależniony od kłamstw, alkoholu (od 16 roku życia), oszustw (od 24 roku życia)…., a tak dobrze doradza innym. Z własnym bratem kontaktu nie utrzymuje od min. 20 lat…. A wcześniej wolała go nie znać, ani prawdy o nim.

Ta dobrze zapowiadająca się psychoterapeutka nie powiedziała młodszemu bratu ani jego dziewczynie, że 22 lata, początek studiów, zero gotówki oraz brak mieszkania to nie jest najlepszy moment na ślub.

W wieku 29 lat osoby po studiach są już dość wykształcone i mają nieco więcej pojęcia o życiu niż 22 latkowie. Przyszła pani psychoterapeutka!! Do spraw rodziny…

Lepiej było jednak mieć własny pokój bez brata… (?)

Czy jedyny brat nie jest wart podjęcia próby terapii, próby pomocy mu, by ogarnąć życie i problemy? W końcu mieszkali w jednym pokoju (10 m2) do jej 29 roku życia.

Ludzie potrafią mieć różne twarze. Najwyraźniej Dorota ma ich kilka.

Również bratanek Doroty, a mój syn, nie znalazł się nigdy w kręgu jej zainteresowań i jej głębokiej empatii – za pieniądze…. od pacjentów czy klientów.

Lata 80-te

Lata 80-te
cudowne lata młodości
lata 80-te
droga do dojrzałości
droga do wolności

Na życia zwykłego marność:
„Solidarność!“

Stan wojenny
i dyskoteki
puste sklepy i apteki
„Wolna Europa“ i
„Głos Ameryki“

chcieliśmy muzyki, muzyki, muzyki

lista przebojów
cudowna atrakcja

Kina i prywatki

Kumple na demonstracjach

ulotki, ulotki, ulotki…

Michnik, Wałęsa, Kaczyński
contra ZOMO
Urban i Jaruzelski
Stan wojenny!
Na pomoc!

Czołgi na ulicach

w nich smutni żołnierze

Na mszach tłumy ludzi

modlących się w

dobrej wierze

Boże coś Polskę…

Bóg, honor, ojczyzna!
To było wyzwanie!

Ojczyznę wolną

pobłogosław Panie!

palę wspomnieniamyśli i serca ujęciabez zdjęcia cieszyły, gdy żyłyumarły wrazz kondolencjamidla twoich rodziców rodziny i bliskicha może je tylko podgrzewam na nowo w moim sercu bo nic więcej mi nie pozostałobo wszystko miało przecież się zacząć a nie zakończyć mieliśmy się połączyć a nie czytać o pogrzebie Czy to prawda, że nie ma Ciebie?

Das Medikament hätte ich seit meinem 8. Lebensjahr gut gebrauchen können, oder mindestens seit dem 16 Lebensjahr!!! 😉Mein ganzes Leben hätte anders verlaufen können! 😔Weniger Emotionen, weniger Stress! Angepasst, leicht benebelt, weder froh noch traurig, weder sauer noch glücklich!  Angepasst. Wenn so Normalität aussieht, wie nach dem Medikament, ist man umgänglicher und verträglicher, aber ziemlich gefühlfrei.Die Gefühle sind reduziert.  Es ist nicht schöner, aber ruhiger. In meinem Alter und in meiner Situation hilft es, das Leben auszustehen. Ein Hoch auf das Leben (mit Quetiapin)!!! Mich macht es ein bisschen traurig, oder nicht fröhlicher.  😔😶‍🌫️😑😶‍🌫️😶😷😶‍🌫️