Niejaki Jan

Jan także w pewnym czasie przyjaźnił się z Aliną.

Była to przyjaźń dwojga dorosłych, wolnych ludzi, ale Alina miała syna, a Jan dzieci nie miał, ani żony do tamtej pory.

Dziecko Aliny było pewną niewygodą, ponieważ nie przepadało za Janem, a być może nawet z wzajemoscią. Nie wiem.

Siostra musiała jakoś zagospodarować czas dziecku i znaleźć dla niego opiekę, gdy sama wyruszała na wyjazdy zagraniczne z zamożnym Janem.

Jan stawiał czyli fundował. Wcześniej był przez czas jakiś po tej bardziej uprzywilejowanej i lepiej zaoptarzonej stronie PRL (przed 1989).

Czasami Tomek jechał na wczasy z Babcią Janeczką.

Kilka razy przyjeżdżał na 2 tygodnie do mnie do Niemiec, co mnie zresztą bardzo cieszyło. Raz nawet razem z Babcią.

Siostra była z Janem w Kenii, w Meksyku, w Chinach. (1994 – 1997?)

Przywoziła dużo filmów do wywołania za kilka groszy (tanio nie było). Cała rodzina mogła potem podziwiać jej fotografie i zachwycać się nimi. To dawało jej lepsze poczucie własnej narcystycznej wartości.

Rodziców, czy mnie fotografowała rzadziej, chyba kliszy i pieniędzy było szkoda na takie swojskie badziewie.

Jan po jakimś czasie chciał osobiście zostać ojcem swego dziecka. Aby zrealizować to przedsięwzięcie, potrzebował jednak kobiety, matki dla jego dziecka.

Zapytał podobno Alinę, czy nie chciałaby przejąć takiej funkcji. Miała ok. 40 lat i byłoby to chyba jeszcze możliwe.

Alina nie chciała. Na wycieczkę to owszem, by pojechała, ale drugi raz zostać matką, to już nie, szczególnie z jej chorobą (schizofrenia), co w sumie rozumiałam. Chorobę jednak przed Janem zataiła. Było to możliwe, bo przez wiele miesięcy wydawała się być nawet dość normalna, chociaż trudna z charakteru, aż do kolejnego nawrotu psychozy pod wpływem dużego stresu.

Ja radziłam jej, po prostu mu powiedzieć jak jest i niech sam zadecyduje.

Ona się obawiała, że on mógłby jej później może zabrać dziecko. Ale nigdy chyba z nim szczerze nie rozmawiała, tylko ja tego wysłuchiwałam.

Miałaby może męża, z forsą, rodzinę, zabezpieczenie, jej syn też.

Jan zakończył przyjaźń z Aliną i znalazł inną panią, chętną na rolę matki jego dziecka lub dzieci. Nie wiem, jak było dalej, wiem że jedno urodziła.

Raz po podróży Aliny i Jana (do Chin), powiedział on do mnie, że wyjazd z Aliną jest głównie po to, by się z nią ciągle kłócić. Byłam z siostrą wtedy raz u niego w pięknym nowoczenym mieszkaniu, chyba na Ursynowie.

😔😔