Wiersze, Gedichte, bis 2001?

razem nas droga powiodla
przez wiele lat
teraz kazdy samotnie
pojdzie dalej w swiat
bylo szaro i kolorowo
jak to w zyciu
raz tak raz tak
i co dzien zbieralam
na nowo nadzieje
na nastepnych kilka lat
ale jej w koncu zabraklo
jak na pustyni wody
i tylko chce mi sie plakac
i nie chce sie zyc
tak czy siak…

na ulicy kawiarnianej
sto stolikow stoi
przy stolikach wazni goscie
a kazdy sie czegos boi
ten wysoki, ze zona sie dowie,
ten w okularach,
bo bol ma w glowie
ten z teczka boi sie o dzieci
ten lysy, ze kurs dolara poleci,
ten w czarnym swetrze,
ze nie dostanie tej posady,
a ten zmartwiony,
ze na te leki nie ma rady.

——

chcialam miec dom i rodzine
i zeby moje dzieci mialy
zawsze radosna mine,
i zeby spokojnie noca spaly
i by niczego sie nie baly.

—–

Syneczku!
Pustka bez końca
otacza moje serce.
Córeczko moja!
Mamusia kocha cię!
Chciałabym cię przytulić,
ale nie urodziłaś się!
Musimy jeszcze czekać,
rok, może dwa lub trzy …..
aż znajdę twego tatę,
który Ciebie dać zechce mi!

*******

Będę żyła skromniej,
będę żyła wolniej,
będę żyła bez kompleksów!

Będę kochać ludzi,
będę kochać siebie,
stworzę świat
dla mnie i dla ciebie!

Nie żal mi niczego,
nie płaczę dlatego,
że straciłam kilka
pięknych lat.

Kiedy mnie odnajdziesz,
zostaniemy razem
namaluję ci cudowny
nasz kolorowy świat.

*****

Jak trudno się z tym pogodzić,
że ktoś cię przestał kochać,
lecz miŁości nie można kupić,
wytęsknić, ani wyszlochać.

W miłość trzeba się rzucić,
jak w ocean bez dna i bez końca,
utopić się i powrócić,
spalić skrzydła lecz być blisko słońca.

Aż kiedyś znów przyjdzie ktoś,
rozpali twoje uczucia,
narobi śmiesznych nadziei,
że kocha, że nie porzuci,

I wpadasz w tę miłość
jak w studnię,
udajesz, że wszystko gra,
a po trzech latach powracasz,
ta sama lecz już nie ta.

Straciłaś dom i przyjaciół,
zyskałaś czas i nadzieję,
że kiedyś znów się zapomnisz,
utopisz i nie rozczarujesz!

Nie kocham nikogo
I nikt nie kocha mnie.
Nie widzę światła,
w którego stronę
chciałabym biec.
Wszystko znowu skończone,
wygaszony piec.
Od nowa muszę zacząć żyć,
Lecz jak zaczyna się od nowa?
Czy można gdzieś kupić plan?
Na życie nikt nie ma przepisu,
wymyślić go musisz sam!

**********‘
Immer wieder muß ich denken,
daß unsere Liebe aus ist,
wir haben zwar noch Bedenken,
aber wir wollen sie nicht.
Sie ist schwer für uns beide
Und macht uns nicht mehr glücklich.
Wir wollen nur ihre schönen Seiten,
und das geht nicht!
Du denkst, es bleibt wie bisher,
das Flugzeug, das Auto, das Bett,
doch ich bin sicher, ich hab‘ es
zu oft schon mit Tränen erlebt.
Der Kuß zur Begrüßung ist fremd,
dieser zum Abschied zu schmerzlich.
Wir wollen einender nicht mehr,
dies zu begreifen ist schrecklich.

*******

Witku,
dziękuję Ci za to,
że byłeś, jesteś i będziesz.
Twoje imię jak drogi talizman
zabiorę ze sobą wszędzie.
Myśl o Tobie pomoże mi przetrwać
trudne chwile, choć Ciebie nie będzie.
Witku,
nie dałam Ci szczęścia,
wybacz,
może to Ty miałeś szczęście!

*******

Spalone marzenie o szczęściu
nie boli,
tylko zanosi się płaczem,
bez łez, których zabrakło.

Gdześ tli się jeszcze nadzieja,
kto rozdmucha ten żar?
Kto rozpali kilka
niepotrzebnych nikomu iskier?

********

Ich bin so unendlich traurig,
zähle die Tränen auf der Hand,
sie tropfen seit Stunden langsam
wie ein defekter Wasserhahn.

Ich will mein Leid vergessen,
die Gedanken wegjagen von mir,
Du bist zu weit, um mir zu helfen,
wie immer bleibst Du dort und ich hier.

Mein ganzes Leben zerbrach heute,
wieder mal mach‘ ich den Schluß,
was ich morgen bereuen werde,
und komme mit dem nächsten Bus.

Dauert der Wahnsinn noch lange?
Wer wacht als erster auf?
Wann sagst du endlich „Ich lieb‘ dich,
bleib‘ hier, werde meine Frau!“?

**********

W ten smutny szary dzień,
tęsknię za tobą kochany,
chciałabym Cię przytulić,
całować, kochać, rozpalić.
Chciałabym ogrzać dłonie
w twym gorzko-słodkim zapachu,
objąć Cię i zatrzymać
na zawsze już, bez strachu.

**********

Kochałam kiedyś mężczyznę,
ale on mnie nie zauważył,
gotowałam, prałam jego bieliznę
i spałam z nim twarz przy twarzy.
Chodziliśmy razem do kina, teatru,
do znajomych.
Kochaliśmy się? Owszem,
ale już tego nie pamiętamy.

Kochałam innego mężczyznę,
i on mnie zapewniał, że kocha,
dzwonił codziennie, słał listy,
tłumaczył, że jeszcze nie pora.

A kiedy byliśmy już razem,
i spaliśmy twarz przy twarzy,
to on mnie – mimo wielkiej miłości –
nie zauważył!

Nie kocham żadnego mężczyzny,
jestem samotna i smutna,
nie piorę jego bielizny,
skrzynka na listy – pusta.

Nie kocham żadnego mężczyzny,
śpię sama z poduszką przy twarzy,
i marzę co noc o tym jednym,
który mnie zauważy!

********

Idąc ulicą mijam ludzi,
smutne i uśmiechnięte twarze,
tych zaganianych i tych,
którym się nudzi,
kupujących i straganiarzy.
Mijam ich prędko,
patrzę im w oczy,
zmęczeni pytają mnie wzrokiem,
czemu się gapię,
czego chcę od nich,
a ja – jestem pod ich urokiem.
Patrząc tak na nich
próbuję zgadnąć,
co myślą, czy się boją,
czy o czymś marzą,
czy czegoś pragną,
czy tęsknią, czy tylko stoją?

A kiedy przyjeżdża tramwaj,
wsiadają i już ich nie ma,
a ja w tym pośpiechu nie zdążam
powiedzieć im
„Do widzenia!“

Nareszcie przyszłaś,
ćwierkaniem wróbli
i żółtymi żonkilami,
stokrotką i mleczem
i zielonymi trawnikami.
Nareszcie czuję,
że powietrze pachnie tobą,
i unosi moje marzenia
ku słońcu, ku obłokom …
Tam nie są takie samotne,
tam mają wielu znajomych,
tam bawią się i tańczą
wiosenny taniec dusz szalonych.

*********

Gdybym umiała pisać wiersze,
to napisałabym,
że wiosna przyszła dzisiaj
i mieszka w parku tym.
Na drzewach i na ziemi
Rozkłada zielone listki,
rozchyla pąki kwiatów
i rozwesela wszystkich.
Wróble, gołębie, wiewiórki
są bardzo poruszone,
śmieją się i śpiewają:
„Nareszcie zimy koniec!“

******

Nasze życie jest krótkie,
nasze życie jest smutne,
nasze życie ma jeden początek.
Nasze życie jest szansą
na ciekawą opowieść,
gdzie zły z dobrym
przeplata się wątek.
Nasze życie to romans,
nasze życie to miłość,
nasze życie to złość i nienawiść,
kiedy życie dasz mi wreszcie
tę szansę, żebym mogła
moje życie naprawić?

*****

Muszę czekać na Ciebie,
choć wiem, że nie przyjdziesz.
Muszę tęsknić do Ciebie
na próżno.
Muszę pisać te listy,
które kiedyś przeczytasz,
ale wtedy już będzie za późno.
Życie co dzień ucieka,
a ja czekam i czekam
na telefon,
na spotkanie,
na próżno …

******

ZIMA

Jestem szczęśliwa tylko kiedy śpię,
kiedy się budzę, zaczyna się koszmar.

WIOSNA

Jestem szczęśliwa, kiedy budzę się,
i kiedy widzę, że za oknem wiosna.

LATO

Jestem szczęśliwa, kiedy ptaków śpiew
i uczniów śmiech rozbrzmiewa,
gdy świeci słońce i wieje wiatr,
kiedy zielone są drzewa.

******

Samotność?
Można do niej przywyknąć.
To zawsze tylko stan przejściowy,
jak smutek i radość,
nadzieja i rozpacz,
jak miłość
i jak ból głowy.
15.03.94

WIOSNA

Porządkuję moje życie.
Wyrzucam stare ubrania i sterty śmieci.
Porządkuję moje myśli,
pozbywam się płonnych nadziei
i wyblakłych uczuć.

Zawsze pragnęłam mieć dom:
stół, tapczan, obraz na ścianie.
Marzyłam, jak będzie piękne
to moje własne, upragnione
mieszkanie.

Miało być w nim cieplutko,
bezpiecznie i cicho, spokojnie,
miał być w nim mąż i dziecko
i kwiaty w doniczkach na oknie.

Mam teraz cztery ściany,
pokój z kuchnią, z balkonem
i siedzę tu sama, w przyjaźni
z milczącym telefonem.

Mam książki, mam biurko,
a w oknie są kwiaty w doniczkach,
lecz sczęścia tu nie ma,
bo szczeście
nie mieszka tu w dzień,
a w nocy tu szczęście nie sypia.

*********

To dziwne.
Żyję jeszcze,
choć duszy we mnie brak.
Piękna i zimna oddycham martwa,
a jak?
No właśnie tak:
Powietrze dochodzi
przez nos do płuc
i wraca za krótką chwilę,
nic więcej nie dzieje się,
a ja żyję tak wciąż i żyję…
Pokarm dostarczam
przez usta.
Żołądek zadowolony
przerabia go na
mniejsze cząstki:
protony, neutrony …
Na koniec łyk wody piję
i żyję tak, żyję, żyję …

********

Szkoda, że dzień mija za dniem
i nie przychodzisz.
Szkoda.
Szkoda, że znów będę sama śnić
tej nocy o mnie i o tobie.
Szkoda.
Szkoda,
że młodość krótko trwa,
że tyle chwil straconych,
samotne noce, pracowite dni,
marzenia nie spełnione.

Kiedyś miałam 15 lat
i niewiele oprócz tego,
mimo to piękniejszy był wtedy świat,
a ja szczęśliwsza byłam,
dlaczego?

*******

Jak wzburzone morze
siedzę w tej komorze
sama!
Kto o mnie pamięta?
Kto do mnie zadzwoni?
MAMA!

*******

Zapominam, że Cię kiedyś kochałam,
zapominam, jak tęskniłam do Ciebie,
zapominam, że przez Ciebie płakałam,
zapominam, że byliśmy w siódmym niebie,
zapominam, jak pachnie twój oddech,
zapominam, jak brzmi twój głos,
zapominam bezsenne noce
i nasze szczęście.
Zapominam, że jestem smutna,
nareszcie!

*******

Ich habe einmal gedacht,
ich hätte mein Glück gefunden.
Es dauerte aber nicht lang
und ich habe nur Haß empfunden.

Der Haß hat alles vernichtet,
der Haß war stärker als ich.
Er hat mir alles genommen,
die Liebe, die Träume, Dich …

******

Chciałabym się położyć
i umrzeć.
Zamknąć oczy i przestać oddychać.
Chciałabym mieć sosnową trumnę
i polne kwiaty na tych kilku dechach.
Chciałabym, byś
rosił te kwiaty twymi łzami,
byś gorzko żałował,
że nie byłeś przy mnie,
gdy zamknęłam oczy,
byś rozpaczał,
gdy będą mnie chować!

Miłość zakwitła nienawiścią,
nienawiść smutkiem,
smutek obojętny
nasycił moje ciało,
moje myśli
i ucichł
w duszy zwiędłej z bólu.

Die Liebe ist
im Haß aufgeblüht,
der Haß in Traurigkeit,
die Traurigkeit
durchdringt gleichgültig
meinen Körper,
meine Gedanken
und wird still
in der vor Schmerz
verblühten Seele.

*******

Warum muß ich die sein,
die Du nicht willst?
Warum bin ich es denn,
mit der Du spielst?
Warum können wir
nicht einfach glücklich sein?

Darauf schwieg der (Ein)stein.

*******

Du hörst von mir
nie wieder das Wort „Liebe”.

Du hörst von mir
nie wieder das Wort „Kind”.

Du hörst von mir
nie wieder diese Frage,
warum wir nicht zusammen sind?

*******

Dieser Mensch kann nicht vergessen,
nicht verzeihen.
Er kann nicht weinen
und nicht schreien.
Er lacht nicht
und ist selten traurig.
Er tut mir leid.
Er ist kein Mensch wahrscheinlich.

********

Byłam w tobie zakochana.
Byłam tobą pijana.
Byłam z tobą w każdym oddechu.
Płakałam przez ciebie,
za tobą wciąż tęskniłam,
a ty trwałeś daleko,
bez łez i bez śmiechu.

*****

Wie lange kann man kämpfen?
Wie lange kann man sich freuen?
Wie lange kann man Träume erfrischen und erneuern?
Ist wirklich das Glück zu Ende,
wenn die Tränen aus sind?
Oder beginnt es dann richtig,
aufs Neue, mit `nem neuen Gesicht?

*******

Nie denerwuj się,
to tylko teraźniejszość jest smutna,
za chwilę będzie przeszłością,
a przeszłość się zapomina.

Widzisz, już minęło pięć minut,
dziesięć, za chwilę minie godzina.

Więc bądź spokojna
i czekaj na przyszłość,
ona musi być lepsza,
ona nie moze być gorsza,
teraźniejszość tak szybko przemija.

————–

Następna strona kalendarza zerwana.
Następny miesiąc za plecami.
Codziennie bardziej się do Ciebie zrażam
I zapominam, co było między nami

04.05.1994

Wymyślony król
chciał mnie pojąć
za wymyśloną żonę.

Wymyślony król
chciał mi włożyć na głowę
wymyśloną koronę.

Wymyślony król
miał zbudować dla nas
wymyślony zamek.

Wymyślony król
odszedł nagle
ze świata moich wymyślanek.

Kiedyś napiszę do Ciebie list,
w nagłówku dam „Kochany …”,
lecz Ciebie nie będzie już,
a rany po Tobie nie zabliźni świadomość,
że kiedyś byliśmy zakochani.

Widok z okna 3.06.94

Gwiaździste niebo nad balkonami,
w oknach gdzieniegdzie iskra,
tli się nadzieja w czterech ścianach,
na pierwszym piętrze nad Wisłą.

Księżyc oświetla słabym blaskiem
wątły cień wielkich marzeń,
lecz nie pomoże i nie zaszkodzi
zwykłemu biegowi wydarzeń.

Co ma się zdarzyć – będzie,
ominie nas – nam nie pisane,
czy szczęście czy smutek – zobaczysz,
„Zamknij już okno kochanie!“

9.11.1994

pociąg

który to raz opuszczam dom
pakuję wszystkie sprawy
zamykam drzwi
wychodzę stąd
by tęsknić do mojej Warszawy

9.11.1994

moja najdroższa
słodka kruszyno
mój śliczny krasnoludku
kocham Cię bardzo mocno
i bez Ciebie mi smutno

Moja mamusiu
kochana, śliczna,
dla wszystkich dobra i życzliwa,
uśmiechnięta i sympatyczna,
najdroższa mamo
bądź szczęśliwa!

Kochana mamo,
napiszę dla Ciebie wierszyk
na chwile samotności,
chciałabym w nim przekazać
kilka kropel miłości,
którą choć zawsze czuję,
nie zawsze okazuję
i która na Twoją wzajemność
nie zasługuje.

W kasynie

Panowie w szarych garniturach
i panie w ptasich piórach
pochylają się nad stołami
z zamyślonymi minami.
Czy wypadnie liczba,
która szczęście będzie nieść,
czy raczej trzydzieści siedem,
która im przyniesie biedę?
Czy wygrają wielkie szczęście?
Czy sprzedadzą własny dom?
Siedzę tu i patrzę na nich
i myślę: „Uciekaj stąd!”

Fotos

Die kürzesten Abschnitte
eines Lebens,
Freude und Trauer,
Frühstück im Garten
Und Berliner Mauer,
eine Party,
ein paar Bekannte,
Vater und Mutter
und Verwandte,
Hochzeiten und Begräbnisse,
tausend Ereignisse

I znowu bez mamy i siostry czekam na przyjście wiosny,
na zdjęciu Tomek i Tata, a ja czekam na przyjście lata,
latem wśród parku zieleni czekam na przyjście jesieni,
a jesienią stwierdzam z przerażeniem,
że liście opadły, że deszcz ostro zacina, że idzie zima.

Pożegnanie

Ty na ruchomych schodach
i mama z różą w ręku,
rusza pociąg,
którego nie da się zatrzymać
i odjeżdżam smutna,
choć wiem,
że to nie ma sensu.
Liczę dni do powrotu,
szybko przesypiam noce
i słyszę stukot pociągu,
który w mej duszy łomocze.

Wyjechał Tomek 13.08.95

Twego zapachu
szukam wśród poduszek,
za twoim śmiechem
rozglądam się wokół.
Piłkę i misia odkładam na później,
wilgotne oczy ocieram ukradkiem.

Na sofie 24.08.1998

gdzie zapach twój
przeplata się z moim oddechem,
gdzie błogi spokój,
przerywany naszym szczęściem, śmiechem,
gdzie serca dwa i jedna dusza, jedno ciało,
ty i ja

23.02.1995

– Bist Du glücklich?
• Ich kann mich nicht beklagen.
Andere Frauen werden von ihren Männern beschimpft.
Mein Mann spricht nicht mit mir.
Andere Frauen werden von ihren Männern verprügelt.
Mein Mann küßt mich nur nicht.
Andere Frauen werden von ihren Männern vergewaltigt.
Mein Mann faßt mich nicht an.
Andere Frauen bekommen von ihren Männern kein Geld.
Ich bekomme nur Geld.
Mir fehlt eigentlich nichts außer Liebe.

26.03.1996

Kiedy zamyślam się
to smutek słyszę
rozdzierający martwą ciszę,
pustkę
po małym szczęściu,
które zagościło we mnie
na krótko,
po radości niespełnionej,
bezbronnej,
na zawsze utraconej.

22.01.95

Deszcz

Szare mokre kropelki
niewidoczne prawie
padają na parasol,
przeglądają się w stawie,
dotykają powietrza,
drzew i moich dłoni,
zlepiają się w kałuże
a ja chodzę po nich.

13.03.1997

samotna,
żyję sobie w ukryciu,
niektórzy mówią w takim przypadku o życiu,
ale dla mnie to pustka podszyta oddechem,
przerywana częściej płaczem niż śmiechem.

Joachim April 2000

ICH und Puppen
ICH und Spielfiguren
ICH und weibliche Körper
ICH und männliche Körper
ICH und Hüllen,
denen man aus Höflichkeit
einen schönen Abend wünscht
ICH und niemand

Juli 2000

Unsere Nähe braucht Distanz
Meine Liebe – Deine Arroganz
Meine Sehnsucht – Deine Flucht

Es ist wie eine Sucht

A gdy się znów zasłucham w ciszę
to łza na rzęsach się kołysze
i czuję nicość a w niej siebie,
spokoju zaznam może w niebie

Ja bym za tobą poszła Jaki piękny mężczyzna
w ogień i w wodę i nic z niego nie zostało
swego czasu. – to tylko było ciało.
Ja bym za tobą szła do miasta
i na pustynię i do lasu.
Ja bym za Ciebie wyszła za mąż
i dzieci bym Ci urodziła.
Ja bym Ciebie zawsze kochała,
ja bym Ciebie zawsze lubiła,
ja bym Ciebie nie opuściła.

To była miłość albo zakochanie Oder war es keine Perle?
i odeszło Auch in der Perle steckt
odepchnięte, odrzucone, niechciane. ein Sandkorn –
To był romans z biciem serca eine schöne Hülle
i miękkimi nogami, Gefühle?
ale się skończył
przygniecony kłamstwami, szyderstwami.

jak mogłam dać się tak nabrać
jak mogłam dać się tak zwieść
jak mogłam nie rozpoznać,
że słowa to nie treść
jak mogłam zrobić z siebie kretynkę
i biegać za nim,
jak mogłam tak stracić głowę
by zalewać się teraz łzami

Es muß schrecklich sein
Augen zu haben
um nicht zu sehen
Verstand zu haben
um nicht zu verstehen
Gefühle zu haben
um nicht zu vertrauen
sein
um nicht zu leben
nicht nehmen können
und nicht geben

Wir sind so anders (?)
und würden uns nie verstehen (?)
und trotzdem würde ich gerne
durchs Leben mit Dir gehen
ich würde alles riskieren
ich würde alle schockieren
ich würde das Leben mit Dir
einfach ausprobieren

Warum muß ich an ihn denken,
wenn er nichts von mir will?
Warum würde ich ihm alles schenken?
Warum spiele ich sein Spiel?

Es ist mir egal,
wer Du bist,
ob Du Dich mit Frauen
oder Männern triffst,
ob Du Kaffee mit Milch
oder lieber schwarz trinkst,
es ist nur wichtig,
ob Du mich willst!

gebet

oh gott,
mach, dass er hier ist,
dass er mich leckt und küsst
und dass er los wird seinen samen
und danach nicht gleich einschläft
amen!

——-

eine kette

eins
noch eins
noch eins
noch eins
viele
doch eins

——–

2.10.96

milimetrowe zycie
we mnie skrycie
szykuje sie
na dluga droge
niestety
pomoc mu nie moge
wiec leze tak
i tylko marze,
ze moze uda
sie tym razem…

16.09.96

gdzie ta sobota
ta niedziela
kiedysmy razem…?
gdzie te uczucia
co dzis nas dziela
co stalo sie z tamtym czasem?
Czy tamto bylo innym zyciem
Inna ja, inny ty?
Gdzies zgubilismy sie po drodze,
a przeciez wciaz jestesmy –
my.

6.10.96

nasze dzieci
zamrozone
czekaja na zycie
trwaja wraz z innymi
cierpliwie
w probowkowym
bycie – niebycie

1996

zagubilam sie
i juz nie wiem
gdzie moj dom
tam mama, siostra, ojczyzna,
tu ukochany czlowiek,
chociaz zlom…

———

chce mowic po polsku
chce myslec po polsku
chce czuc wiersz i rytm wyrazow
chce kochac po polsku
i plakac po polsku
chce byc po polsku
w kazdym calu…

——-

bez celu w lozku leze
jak zwierze.
sasiadki – matki
z dziecmi na spacerze
a ja leze w lozku
jak zwierze…


Wiersze 1984 c.d.

 

O człowieku!

Gdybym wczoraj znała

Choć trzecią część tego,

Com dziś usłyszała,

Nie byłbyś w moim sercu

Na tak ważnym miejscu

A byłeś dla mnie wszystkim:

Myślą i pragnieniem

Tęsknotą, szczęściem, duszą,

Bez sensu marzeniem,

Które się nigdy dla mnie

Realnym stać miało…

A jednak ja czekałam

I … będę czekała…

…………….

Nasze drogi krzyżują się

tylko raz

szliśmy zbyt prędko

i spotkanie nasze

było krótkie

jesteśmy teraz tak oddaleni,

że wrócić już nie potrafimy,

chyba, że matematycy

odkryją  nowe prawo

o tym

że dwie proste

przecinają się

w dwóch punktach,

po czym zlewaja się

w jedną prostą

Modlę się o to gorąco!

……………….

Spada na mnie jak meteoryty

Burza uczuć, które krążyły koło mnie

Przyciąganie okazało się duże…

Lecę w kosmiczne przestworza marzeń

I dotykam słońca.

I myślę, że jestem szczęśliwa,

Dopóki się nie poparzę.

Ale to mnie nie zniechęca.

Rany goją się wolno.

Lecz słońce jest zbyt cudowne,

Aby go nie pożądać…

Pasąc puste spojrzenia twoich oczu

Byłam dobrym pasterzem

Choć każde zabierało cząstkę mnie

Pilnowałam tej trzody

Ale zabrakło mi cierpliwości

Nie doczekałam się jagniąt

Wyrosną owce

———–

Odeszłam i nie czuję już

Zapachu twego ciała

Nie zbieram kwiatów

Na twoich ustach

Chciałam tobie dać wszystko

Szelest serca, szybki oddech

Na widok twego głosu

Nie dałam tobie nic

Nie będę cię prosić…

 

………….

1983

 

Jestes życiodajnym kwiatem

Na którym siadają kolorowe  motyle

Spijając z twoich kwiatów

Rozkosz i szczęście,

Lecz to nie trwa długo

Nie każdemu spełnią się marzenia

Nie wszystkie zostaną tu dłużej

Wiele nie wytrzyma trucizny

Którą ogrodnik spryskał drzewo

Odfruną nieszczęśliwe

Nie raz będą krążyć dookoła

Nie raz jeszcze się pomylą

Na wiosnę, to nie deszcz

To ich łzy

Czy to muszę być ja?

…………..

 

Czasami pragnę cię całować

Czasami mowię: odejdź już

Czasami głowę w ziemię chowasz

Czasami wbijasz w plecy nóż

Choć nie raz płaczę, jest mi smutno

Choć nie raz śmieję się jak clown

To odejść jest mi bardzo trudno

I nie zostaniesz nigdy sam…

……………………..

Czemu ja wciąż tak kocham cię?

Myslami wciąż przy tobie jestem

Sercem, rozumem, ciałem, mną

I chociaż jesteś obojętny

Ciągle powtarzam: powiedz coś,

Choć nic nie słychać

ty wciąż milczysz

Ja tę nadzieję w sercu mam

że kiedyś wszystko się odkręci

że moja miłość szansę ma

………………

Załamuję ręce i płaczę

Wypłakałam już wszystkie moje myśli

Wypłakałam ze swego serca wszystko

Wszystko oprócz ciebie

……………………………………

Pragnę cię uwięzić

W złotej klatce trzymać dla siebie

Będziemy w niej żyli jak dwa gołębie

Ty nie wytrzymasz.

……………………………………

 

 

Syneczku!

Pustka bez końca

otacza moje serce.

Córeczko moja!

Mamusia kocha cię!

Chciałabym cię przytulić,

ale nie urodziłaś się!

Musimy jeszcze czekać,

rok, może dwa lub trzy …..

aż znajdę twego tatę,

który Ciebie dać zechce mi!

*******

Będę żyła skromniej,

będę żyła wolniej,

będę żyła bez kompleksów!

Będę kochać ludzi,

będę kochać siebie,

stworzę świat

dla mnie i dla ciebie!

Nie żal mi niczego,

nie płaczę dlatego,

że straciłam kilka

pięknych lat.

Kiedy mnie odnajdziesz,

zostaniemy razem

namaluję ci cudowny

nasz kolorowy świat.

 

*****

 

Jak trudno się z tym pogodzić,

że ktoś cię przestał kochać,

lecz miŁości nie można kupić,

wytęsknić, ani wyszlochać.

W miłość trzeba się rzucić,

jak w ocean bez dna i bez końca,

utopić się i powrócić,

spalić skrzydła lecz być blisko słońca.

Aż kiedyś znów przyjdzie ktoś,

rozpali twoje uczucia,

narobi śmiesznych nadziei,

że kocha, że nie porzuci,

I wpadasz w tę miłość

jak w studnię,

udajesz, że wszystko gra,

a po trzech latach powracasz,

ta sama lecz już nie ta.

 

Straciłaś dom i przyjaciół,

zyskałaś czas i nadzieję,

że kiedyś znów się zapomnisz,

utopisz i nie rozczarujesz!

 

 

Nie kocham nikogo

I nikt nie kocha mnie.

Nie widzę światła,

w którego stronę

chciałabym biec.

Wszystko znowu skończone,

wygaszony piec.

Od nowa muszę zacząć żyć,

Lecz jak zaczyna się od nowa?

Czy można gdzieś kupić plan?

Na życie nikt nie ma przepisu,

wymyślić go musisz sam!

 

**********‘

Immer wieder muß ich denken,

daß unsere Liebe aus ist,

wir haben zwar noch Bedenken,

aber wir wollen sie nicht.

Sie ist schwer für uns beide

Und macht uns nicht mehr glücklich.

Wir wollen nur ihre schönen Seiten,

und das geht nicht!

Du denkst, es bleibt wie bisher,

das Flugzeug, das Auto, das Bett,

doch ich bin sicher, ich hab‘ es

zu oft schon mit Tränen erlebt.

Der Kuß zur Begrüßung ist fremd,

dieser zum Abschied zu schmerzlich.

Wir wollen einender nicht mehr,

dies zu begreifen ist schrecklich.

 

*******

 

Witku,

dziękuję Ci za to,

że byłeś, jesteś i będziesz.

Twoje imię jak drogi talizman

zabiorę ze sobą wszędzie.

Myśl o Tobie pomoże mi przetrwać

trudne chwile, choć Ciebie nie będzie.

Witku,

nie dałam Ci szczęścia,

wybacz,

może to Ty miałeś szczęście!

 

 

*******

 

Spalone marzenie o szczęściu

nie boli,

tylko zanosi się płaczem,

bez łez, których zabrakło.

Gdześ tli się jeszcze nadzieja,

kto rozdmucha ten żar?

Kto rozpali kilka

niepotrzebnych nikomu iskier?

—————

Meine Zukunft

sehe ich mit Falten in der Stirn.

Meine Zukunft hat einen Schnurbart

und graue Haare.

Meine Zukunft ist

ein Mann

mit viel Erfahrung

und wenig Vernunft.

Ich liebe meine Zukunft.

 

********

Ich bin so unendlich traurig,

zähle die Tränen auf der Hand,

sie tropfen seit Stunden langsam

wie ein defekter Wasserhahn.

Ich will mein Leid vergessen,

die Gedanken wegjagen von mir,

Du bist zu weit, um mir zu helfen,

wie immer bleibst Du dort und ich hier.

 

Mein ganzes Leben zerbrach heute,

wieder mal mach‘ ich den Schluß,

was ich morgen bereuen werde,

und komme mit dem nächsten Bus.

Dauert der Wahnsinn noch lange?

Wer wacht als erster auf?

Wann sagst du endlich „Ich lieb‘ dich,

bleib‘ hier, werde meine Frau!“?

 

**********

W ten smutny szary dzień,

tęsknię za tobą kochany,

chciałabym Cię przytulić,

całować, kochać, rozpalić.

Chciałabym ogrzać dłonie

w twym gorzko-słodkim zapachu,

objąć Cię i zatrzymać

na zawsze już, bez strachu.

 

 

**********

allein

tränen in den augen

augen in den tränen

liebe in den sternen

sterne in den genen

niemand zum anlehnen

———

lubię być małą dziewczynką

tańczacą z motylami

i małym chłopcem być lubię

bawiącym się autami

lubię być małym pieskiem

biegnącym za piłką

lubię być burzą i słońcem

i kolorową chwilką…

 

——-

 

dusza bez ciała

nie ma racji bytu

duszy potrzeba

głowy, brzucha, odbytu,

gorzej tylko, że czasami

gdzie dużo odbytów

gorzej z duszami…

——-

Polska przegrywa

jeden do zera

Kowalski płacze

mama umiera

Polska przegrywa

Kowalski się wścieka

a z mamy życie ucieka…

—–

ubóstwiaj mnie

bo kochać to za mało

podziwiaj moją duszę

pieść moje ciało

szalej za mną

stój nocą pod balkonem

przysyłaj wiersze

własne lub pożyczone

strać rozum dla mnie

rzuć dom i żonę

i ugaś mnie

bo spalam się,

płonę…

…………

kochałam ciebie ponad życie

kochałam cię jawnie i skrycie

kochałam  we śnie i na jawie

kochałam cię na ławce i na trawie

kochałam tak, że wszystko mnie bolało

a tobie to było za mało…

——-

umarli nie płaczą

bo łez nie mają

im złoci anieli

na skrzypcach grają

to żywi płaczą

ze smutku wielkiego

z tęsknoty

do ukochanej, ukochanego…

z tęsknoty za mamą, ojcem,

bratem, przyjaciółką,

za siostrą, babcią,

dziadkiem,

za psem,

za jaskółką…

……

 

przechodzimy obok siebie,

przechodzimy z czasu w czas,

za sto lat bedziemy w niebie,

za sto lat nie bedzie nas,

przechodzimy z chlopca w ojca,

z matki w babcie,

z nocy w dzien,

tam, gdzie w lustrze dzis nasz obraz,

jutro zniknie jego cien…

przechodzimy obok siebie,

a po drodze kilka lez,

troche smiechu,

chwile grzechu,

o nich zapomnimy tez….

…………..

zycie

uczy pokory

lamie skrzydla i nogi

zycie

leczy z przekory

przyciska do podlogi

zycie

wyrywa wlosy

i zeby wybija

zycie

nas wszystkich

po prostu

bezlitosnie zabija

………..

 

vor 100 jahren gab es uns noch nicht

in 100 jahren wird es uns nicht geben

dazwischen auf uns ab und hin und her

dazwischen einfach : leben.

……….

einen anruf vom glück entfernt

eine fahrkarte lang nach berlin

er schweigt inkonsequent

und ich will einfach dahin…

………..

ein millionär wirst du ganz sicher nach dem tod

erst dann sparst du an miete, wasser, brot,

so richtig reich wirst du nach dem ableben,

das beste dran, du kannst dein geld nie ausgeben,

und so sparst du in der unendlichkeit tausende,

das fazit: freu dich auf deines lebens

ENDE!

………..

przyjaciel ogórek

mój ogórek jest zielony

mój ogórek jest wesoły

zabieram go do pracy

i na wycieczkę, i do szkoły

mój ogórek

zawsze prężny

mój ogórek

zawsze świerzy

mój ogórek nawet w złości

nie krzyknie i nie uderzy

…………

er?

nicht er…

am fenst er

ein er wie er…

nicht er…

er?

……….

wer?

der?

nie

mal

s

ehen…

 

————-

du liegst allein

im krankenhaus

und möchtest gern zurück

nach  haus

du siehst im traum

die liebste und die kinder

und deine arbeit

und den hund

und du entlebst vom leben

denn du …

du wirst nie wieder gesund

 

die leute kommen dich besuchen

sie bringen äpfel, saft und tee

und du willst weinen

du willst fluchen

und sagst nur…

danke,

es tut furchtbar weh…

 

du liegst allein im krankenhaus

und möchtest gern

zurück

nach haus

und jeder weiß

sie tragen

eines tages

dich hinaus…

 

 

 

 

 

 

 

 

Gedichte, Wiersze, Texte, 2008, 07 -05, wybór, Auswahl

 

 

Deutsch ist leicht. Ein Lehrbuch für Ausländer.

Heute besichtigen wir eine LPG in der Nähe von Karl-Marx-Stadt.

In der LPG arbeitet Herr Meier. Er fährt einen modernen Traktor.

Der neue rote Traktor ist ein Freundschaftsgeschenk aus der Sovjetunion.

Herr Meier ist verheiratet und hat 2 Kinder. Seine Frau Tamara kommt aus der Sovjetunion, aus Moskau. Sie haben sich vor einiger Zeit in Polen, in einem Ferienlager für die Jugendlichen aus allen sozialistischen Ländern kennen gelernt.

Herr Meier war dort mit der FDJ-Gruppe aus Halle, Tamara mit den Pionieren aus Moskau. Das Lager war in Mazury, an einem großen See.

Tamara wurden zwar die goldenen Ohrringe gestohlen, aber sie lernte ihren Peter kennen.

Am Anfang konnte sie nur wenig Deutsch: „Raus!“, „Heil Hitler“ und „Hände hoch!“. Schnell konnte sie aber Peter solche Ausdrücke wie: „Wie geht’s?“ , „Danke, gut“ und „Ich mag dich“ nachsprechen und verstehen.

Sie verliebten sich ineinander, heirateten und zogen nach Ostberlin, wo sie in der Nähe des Branderburger Tores eine Wohnung von der Volkseigenen Wohngesellschaft bekamen. Die Mauer störte sie nicht, denn sie sicherte den  erkämpften Frieden und Freiheit.

Die kleine Tochter besuchte die Kinderkrippe „Lenins kleine Freunde“. Der Papa brachte sie mit der Straßenbahn kurz nach 6.00 Uhr dorthin und fuhr gleich in den Volkseigenen Betrieb. Die Mutter holte die kleine Vera schon gegen 20.00 Uhr ab.

Zu Hause bekamen die Eltern einen „Gutenachtkuss“ und freuten sich auf den nächsten Morgen.

Der kleine Klaus ging alleine in die Schule. Er verließ das Haus gegen halb acht.

Die Nachmittage verbrachte er oft im Freien Disskussionskreis der Freien Deutschen Jugend in der Freien Schule der Freien Republik.

Am Wochenende fuhren alle zur Oma aufs Land.

Dort gab es eine moderne LPG.

Eines Tages wollte der Papa in der modernen LPG arbeiten und den modernen Traktor fahren. Der rote Traktor war neu und ein Freundschaftsgeschenk aus der Sovjetunion.

 

Fragen zum Text:

  1. Welche Farbe hat der rote Traktor?
  2. Wie viele Kinder hat Herr Meier und warum?
  3. Woher hat Tamara goldene Ohrringe und wo sind sie geblieben?
  4. Wo liegt „Karl-Marx-Stadt“….????

 

———–

 

 

die Freiheit
finde ich in Worten
schwarz auf weiß
und auf Papier
ein schwarzes Schaf
ein weißer Rabe
sie wohnen hier
sie lassen sich
nicht in den Käfig
des Durchschnitts
einzupferchen
sie sind
die Herrin und der Herr
und nicht das Frauchen
nicht das Herrchen

sehnsucht

die sehnsucht
hat die farbe des himmels
und die der blätter am baum
sie ist nass wie die tränen
und wie das meer in meinem traum
die sehnsucht
duftet nach rosen
die ich nie von ihm bekam
sie ist treu und blieb immer
wenn ich abschied nahm

ich fühle einfach vor mich hin
mit sinn und häufig ohne sinn
ich fühle einfach viel zu viel
ob ich es will oder nicht will
ich fühle so verschwenderisch
so furchtbar närrisch

——————–

Gedichte von Szymborska

Atome des Weltbildes

die kleinsten Kosmossplitter

in einem Gitter

aus Licht

in Worten von ihr

eingerahmt in

schwarz – weißen Bildern

aus Sprache

auf Papier

ein Glück

ich habe sie bei mir

———–

Poezja wola do nas
Nie tylko swoim glosem
Spiewa piosenki
Pisze wiersze
Uzala sie nad losem
Poezja
Placze cicho
Nie tylko swymi lzami
Wspolczuje
Kocha
Teskni
Rodzi sie
I umiera
Z nami

————

ludzie
bez i o kulach
pedza
na wozkach zasuwaja
bogactwo
leb leb z nedza
lezac
sie przescigaja
w jednym kierunku
wszyscy
po drodze
dzieci plodza
kochaja sie
i kloca
czasami sie pogodza
ludzie
jak na wyscigi
do wyjscia wciaz sie pchaja
a komu sie nie spieszy
to go stad
wywalaja

—————-

ruchome piaski
pustyni
wszystkie ziarna
drogocenne kamienie
pustynia mowi
wyjdz za mnie
ja sie z toba ozenie
na tych piaskach
zbudujemy palace
posadzimy ogrody
bedziesz miala
nazwisko i slawe
nigdy nie wyjdziesz
z mody

na tych piaskach
wyrosna nam
zlote palmy, kokosy
a ty bedziesz je lzami rosic
zamiast deszczu i rosy
ty je bedziesz oswietlac
zamiast ksiezyca i slonca
bedziesz ogniem
ktory zamarzl do konca

—————-

przez labirynt szlam do niego
wciaz pytajac go o droge
przez labirynt szlam samotnie
i plakalam: dojsc nie moge!
na pustynie doszlam wreszcie
idac dlugo w samotnosci

na pustyni mej bezludnej
nie przyjmuje wiecej gosci

—————–

los rzucic moze nas
gdzie zechce
palac, wiezienie,
pustynia gobi

los nas nie pyta
co nam sie podoba
los swoje robi

i najwazniejsze
zeby zostac soba

zdobic sie toba
byc twoja ozdoba
byc twoja tarcza
gdy cie bronic trzeba
i towarzyszem
na drodze
do nieba

—————-

mala ania i agnieszka
zadna tutaj juz nie mieszka
zakochaly sie w kims takim
byle jakim
jedna jeszcze nie wiedziala
druga wiersze mu pisala
a w niebie sie dowiedziala
ze to wszystko byla CHALA
na co ona tak czekala
o czym ona tak spiewala
co ze soba hen zabrala

dzis oddala

——————-

wiosna lato jesien zima
nic sie w ogole nie zaczyna
lato jesien zima wiosna
mina smutna nie radosna
jesien zima wiosna lato
ona ciagle czeka na to
zima wiosna lato jesien
moze milosc jej przyniesie

——————

agnieszka gdyby mogla
to by napisala piosenke
dla pewnego kurdupla
michala
piosenke co rozbrzmiewa w polsce
co niedziela
karuzela, karuzela.. .
dla michala i hitlera
karuzela
niespelnionych marzen
i straconych na mazurach wrazen
karuzela dla uczuciowego tchorza
karuzela kolaca jak roza
i plonaca
jak stosy zlych mysli
tej dziewczyny z tej ulicy wisni
i dziewczynki tej
co dla niej jeden czlowiek
sie okazal nikim
i ktorego nikt nie zechce
spotkac pod jacka pomnikiem
a ania patrzy z gory
i nie wierzy
ze duchem do tej samej
krwi nalezy …

ryba

nie wiem
jak ja zlowic
rzucam przynete na wode
ryba krazy w oddali
mialaby ochote
przyglada sie i mysli
to bedzie moj koniec
i odplywa zglodniala

a przeciez by chciala…

warten
auf das vergangensein,
manchmal zusammen,
meistens allein…
mal oben, mal unten,
mal daneben…
warten wir
auf die erfüllung
und auf das ende
des traumes
eben…

hände

halten warm
und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken

hände

für meine Liebe musst du zahlen
denn ich verschwendete sie jahrelang
ich war der Kelch
aus dem der Tod den Lebenssaft
genüsslich trank
ich wachte auf und nicht zu spät
um noch zu überleben
für meine Liebe musst du zahlen
sonst kann ich dir nichts mehr geben

Ja jestem. Istnieję.
Kręcę się w koło,
żeby Ci było wesoło.
Po drodze
płodzę, umieram,
rodzę…
Jestem.
Zachodzę gdy dnieję.
Ja jestem. Istnieję.
Taki los.
Fortuna, cios.

jestem bardzo miłą
dziewczynką
tak miłą
że przy obcych nie używam
brzydkich wyrazów
nie mówię na głos:
KURWA, ani WYPIERDALAJ
uprzejmie proszę i dziękuję
pani oraz panu
CHUJ, PIZDA i SKURWYSYN
nie wymkną mi się do nikogo
przypadkiem
tylko z zamierzonym zamiarem
albo po cichu w samotności
i przy najbliższych
o dziwo

język polski ma wiele wymiarów

Kowalski
postanowił zostać
poetą
zdecydował się przeto
napisać wiersz
o wyższości płatków róży
nad gównem w kałuży
zaczął więc wiersz od tego
że róża jest koloru różowego
i że ma płatki
tak cudne
jak jej całe kwiatki
i listki zielone
i kolce kłujące
a gówno jest brązowe
i śmierdzące

poetą byłby
Kowalski
o innym nazwisku
a tak może dostać za swój
wierszyk
najwyżej po pysku

krokodyle
nie uśmiechają się
do zdjęcia
taplają się w wodzie
bez sensu
z braku lepszego zajęcia
od kilku milionów lat
i mają w nosie
że świat
zmienił się
i niedługo
będą oglądać się
tylko w ZOO

Mam gówniane myśli
i mało za nie płacą.
Niektórzy życiem.
Inni niosą święconki.
Do świątyni.
Tylko osiołka opylę
lub zamienię na baranka.
A z czego żyć?
Annorexja.

mama Woyzeck
w dzisiejszych czasach
bierze udział w badań rynkowych
o ile nie brała w nich udziału
w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy

Woyzeck
może wyrazić swą opinię
o wybielaczach do tkanin kolorowych
oraz na temat kawy rozpuszczalnej
o ile taką kupuje i pije

ważna jest jej opinia
na temat
odświeżaczy powietrza
pod warunkiem,
że jest mamą dziecka do lat osiemnastu
albo jeśli kupuje chipsy
a ma latorośl od lat sześciu do czternastu

mama od chipsów
na badaniach
nie mogła być minimum dwa lata
w takim wypadku na sesję może udać się
Woyzeck tata
o ile posiada telefon komórkowy
na abonament w Erze

może dorobić sobie do pensji
badawczą rozmową rynkową
w miłej atmosferze

am Rhein
die Nacht in Flammen
das Ufer voller Funken
am Rhein
Familien
Kinder
Frauen
Männer
Wohltäter und Halunken
alle bezaubert
durch das Flimmern
der bunten Bilder
gemalt von tausend Sternen
der Rhein in Flammen
Menschen staunen
in dieser einen Nacht
Schüsse
kein Krieg
Musik
ein Feuerwerk
und jeder lacht

roznosi mnie niewiedza
o rzeczach
które robię i nazywam
nie mam pojęcia,
kto mówił tak samo
2000 lat temu
ja mówię po mojemu
nie wiem kto to wymyślił
już dawno przede mną
ja sama na to wpadłam
urodziłam się za późno
jak udowodnić
że moje wynalazki
stały się ofiarą plagiatu
sprzed tysięcy lat
a dziś są prymitywne
jak rysunki na ścianach jaskiń
które kiedyś były genialne
każdy z nas byłby kiedyś
w jakimś czasie
geniuszem
dziś jesteśmy wszyscy
jego potomkami

siostra

kiedy leżała chora
wiozłam ją do lekarza
siedziałam przy niej
i jej dziecku
tygodniami

kiedy ja
potrzebuję pomocy
ona pyta o lepszą pracę
dla siebie

mam jej załatwić
jak będę z wpływowym facetem
chociaż nie powinnam
się w to pakować
bo to głupia historia…
ale o pracę poprosi

na razie nie obchodzi jej
jak sobie poradzę
sama
bez pracy
z chorym dzieckiem
i staruszką mamą

ona jest na urlopie
i nie może nic
dla mnie zrobić

jak zwykle

skazani na szaleństwo
Boga wybrańcy
odmieńcy
potępieńcy
Boga
pomazańcy
czarne owce
kamienie
potopy
huragany
płomienie
Boga dzieci
szalone
dusz cienie

Todessehnsucht.
Oder die Sehnsucht nach dem Tod.
Lebensmüde.
Habe ich einen Grund?
Unter den Füßen?
Nein, ich liege.
Also habe ich keinen Grund unter den Füßen.
Grundlos, bodenlos, am Boden zerstört.
Ich kann ohne Grund nicht aufstehen.
Ohne aufzustehen habe ich keinen Grund.
Ich liege.
Ich störe keinen. Außer meiner selbst.
Aber ich habe einen Sohn.
Also muss ich aufstehen.
Also muss ich weitergehen.
Also los.
Was für ein Los.

Wenn eine junge Frau
mal alt wird,
findet sie sich selbst nicht mehr.
Obwohl sie
in der eigenen Haut
noch steckt,
hasst sie die Haut
stets immer mehr.
Obwohl sie denkt und fühlt
wie damals,
erträgt sie ihren Körper nicht.
Auch Schminke
und gefärbte Haare
täuschen andere
und sie nicht.

war der mensch heilig?
er hatte ein herz
er hatte verstand
und verstand scherz
er hatte es eilig
die menschen zu lieben
er besuchte die armen
er ging zu den dieben
er belehrte die reichen
und die klugen
und stellte die weichen
fuer
die neue welt
für
die liebe ohne grenzen

er war ein held

więc okazuje się
że nie umiem pisać
a słowa jak deszcz z nieba
leją się ze mnie
na białą pustą stronę

powinnam zacząć
od innych tematów
ale tematy cisną się
do głowy same
często nieproszone

i żeby ich nie nosić
w myślach
i żeby od nich mi
nie pękła głowa

piszę sobie a muzom
a myśli niepotrzebne innym
do szuflady chowam

wyrzucamy dzieci Noah
za burtę
wszystko chcemy
dla siebie mieć
hurtem
wyrzucamy ze statku
w nicość pustyni czy morza
każdy chce mieć
i ma chcieć
dużo
więcej
najwięcej
wody w morzach
ciepło
gorąco
najgoręcej
na pustyniach
a nam gdzie żyć
z dziećmi
Noah?
w przestworzach?

wystawne przyjęcie
na 120 osób
stoły zastawione jedzeniem
ku radości przyjaciół i rodziny
oprócz cioci Haliny
z Ameryki
oraz w celu wyobrażenia sobie
jej zawiedzionej miny
wszyscy na zdjęciach
obfilmowani w tańcu
brat cioci z córką
panną młodą
lekką jak piórko
na rodzinnym zdjęciu z wesela
wśród całej rodziny
nie będzie tylko cioci Haliny
rewanż
za amerykańskie chrzciny

zabierz nas Boże
do siebie
w chmurach wysoko
rozpłyniemy się w parze
z tobą
my nie chcemy już żyć
nie ma tu innej osoby
która mogłaby z nami być
ty jesteś tą osobą

nie ma tu przyjaciela
innego od Ciebie
i nie ma gdzie się skryć
zabierz nas Boże do siebie
bo już nie chcemy tu być
bo już się nażyliśmy
chyba przez jakąś pomyłkę
tu przybyliśmy…?

za co te męki?
samotność w tańcu
dookoła słońca?
zabierz nas Boże
do siebie
nie męcz nas tu bez końca!

zapomniane przez
Boga
dzieci Afryki
niepotrzebne
niewolnictwo zniesione
złoża złota
zagrabione
dzieci złodziei
w królewskich szatach
w pałacach
na innych kontynentach
banany
gniją na złotych półmiskach
zapomniane dzieci
umierają z głodu

Mi miau miu…
Mimiaumiutymitu?
Lamijomijutulalolu.
Halilolalelulilaluumiamuuu!
Hahahahuhuhuuuu!
Juhuu!
Malulumumamu!
Kuku!
Judu?
Milujutu?
Puputupuputu…
Jumumituajdu.
Uuuuu…

mało jest
producentów przyjaciół
w reklamach
mówi się o nich niewiele
więcej w kościele

lecz gdzie ich spotkac?
czy wiecie?

w kawiarni?
na ulicy?
w internecie?

słyszałam, że facet
nickname „przyjaciel”
zrobił krzywdę kobiecie
było o tym nawet
w gazecie

gdzie znaleźć przyjaciela?
czy wiecie?

nie chciała zostać żoną
dla wygody
chciała pokochać
mężczyznę
więc trafił jej się
gnojek młody
przez niego ma
tą bliznę
znalazła męża
pokochała
rodziła dzieci
pracowała
wkrótce sama została
płakała
cierpiała
płakała
już żyć nie chciała
wytrzymała

mówi
że Pan Bóg ją chronił
przez 104 lata

zapytał raz rak
panią raczek
czy by raczyła raczyć
go na jego koszt własny
pyszną kolacją uraczyć
lecz pani raczek
choć raczej by raczyć chciała
to rakiem
się dumnie
choć nieśmiało
z tej propozycji wycofała
a z zaproszenia
które wysłać raczył
do pani rak pan raczek
został jej tylko
do kolekcji znaczków
pocztowy znaczek

Pałac Kultury
słońce i chmury
zapach benzyny
ładne dziewczyny
kurz i spaliny
korek
wyzwiska
z daleka
z bliska
znienacka motor
i pani w szpilkach
taka to w korku
spędzona chwilka

usiądziemy na ławce
by się cieszyć nami
namaluję ci wiersze
myślami, kolorami
namaluję ci
niebo błękitne
i złote słońce
w zielonym
kwitnącym ogrodzie
niebieski staw
w nim rybki
i kaczki na wodzie
a dzieci grają w piłkę
śmieją się razem z nami
a my na ławce
zakochani

UFO
to jest takie cudo
co jak się zrobi na rudo
to nikt nawet UFO nie zauważy
bo UFO w rudym do twarzy
więc może sobie UFO
maszerować środkiem ulicy
a tu nikt nawet nie piśnie
nikt UFO do UFO
nie zaliczy
więc rozglądajmy się
bardziej dokładnie
byśmy nie przeoczyli
UFO
jak nas gdzieś dopadnie

aby zostać
kimś
musisz udowodnić
wszystkim,
że jesteś właśnie
tą osobą
musisz wykazać się
że jesteś sobą
musisz zaistnieć
na łamach
w radiu
w telewizji
przekonać ustami
innych,
że to, co piszesz
ma sens
że to, co myślisz
jest ważne
że to, co mówisz
jest poważne
że twoje żarty
są do śmiechu
że jesteś warta grzechu
że jesteś kimś
po prostu będąc sobą
że jesteś właśnie
tą osobą

cudze nieszczęście
nas nie dotyczy
my
prowadzimy szczęście
na smyczy
ster do niego
trzymamy w swoich rękach
nie obchodzi nas
czyjaś udręka
decydujemy sami
o naszym losie
szczęśliwi
mamy wszystkich w nosie
aż zderzymy się
z własną rozpaczą
mając nadzieję
że inni jej nie przeoczą
że pomogą
że nasze nieszczęście
zobaczą

diadek modny

zamiast stare garnki zmywac
lubiał nowe wciąż kupywac

stare garnki schły po kątach
bo tam nigdy nikt nie sprzątał
a po latach wolno kruszył
to co w starych garnkach suszył

stare garnki lśnią jak nowe
i gotowac znów gotowe
ale garnków znów nie zmywał
tylko nowe wciąż kupywał

i nie było się, gdzie ruszyc
trzeba było garnki suszyc
na podłodze, na regale
pod sufitem,
w futerale
na balkonie
i w kartonie

obrzydło to dziadka żonie

bo po wielu, wielu latach
cała w garnkach była chata

eisprünge

machen manchmal
einer frau zu schaffen
frau kann nicht ruhig arbeiten
frau kann nicht einschlafen

frau sehnt sich nach der nähe
eines netten mannes
sie möchte gerne spielen
mit seinem johannes…

Wir müssen uns treffen!
Wir laden euch ein!
Ach, übermorgen geht nicht…?
Wie schade….
Nächste Woche vielleicht?
Dass muss unbedingt sein!
Ihr müsst uns besuchen!
Das hatten wir schon lange vor!
Lange vor eurem Anruf…,
schon lange bevor…
Lasst uns dann telefonieren!
Oder einander schreiben…
Es wird bestimmt nächsten Monat gehen!
Ach, ihr wolltet uns auch schon lange einladen???
Wir verstehen…

Pan i Pani
na zdjęciach
ona w jego
on w jej objęciach
uśmiechnięci
szczęśliwi
pełni radości
każdy
patrząc na nich
im zazdrości
ich udanego na zdjęciu życia
które
w rzeczywistości
jest pustą obietnicą
bez pokrycia

sensem życia
jest nonsens istnienia
sensem istnienia
jest nonsens życia

tak czy siak
masz tylko
jedno wejście
i jedno wyjście

w tę stronę
ciągną cię na siłę
co zrobisz?

w tamtą wywalają bez pytania
co zrobiłeś?

jaki sens ma życie
skoro umrzemy?

no, skoro umrzemy
to można sobie pożyć

jaki sens ma śmierć?

musimy zrobić miejsce
dla pytających

tych, których
wyciągną na siłę

tych, których
wywalą bez pytania

o sens!

A MOze to milOSC?
A MOze NIE ma milOSCI?
A MOze ZLOsc?

meinES
ist
deinES
liebES

ONA ci NIE potrzebna!

Czerwiec 2006

bedziemy sie kochac
od czubka wlosa
przez listek ucha
do szyi
brodawke piersi
wlos na brzuchu
i lonie
zatopimy w sobie
jezyki
i zapachy
i dlonie
i jedno w drugim
utonie

xxx

bedziemy sie kochac
wiosna
z mina radosna
latem
pod rozy kwiatem
jesienia
pod zolknaca zielenia
a zimowa pora
bedziemy sobie
podpora

a potem
nas zabiora…

xxx

wszyscy odejdziemy
szybciej niz chcemy
czy trzeba
czy nie trzeba
won do nieba!

xxx

a po burzy
kazdy motylek
zapyla
do rozy
i nie tylko czas
sie dluzy
i laduje w kaluzy…

xxx

maximum erotyczne:
zagadki
lingwistyczno matematyczne

xxx

Markis de Sade rzekl do niej:
„Carpe diem!“
walac ja w morde kijem.

xxxx

zakochany
zolnierzyk olowiany
nie moze sie ruszyc

ona
tanczy dla niego
probuje go wzruszyc
lecz

on
stoi zamarly
pierwszy krok
upadek
w paszcze wieloryba

nie wolno sie poddawac
dalej walczyc trzeba

ona
czeka na niego
by z nim pojsc do nieba…

Der gerd ließ gern mein Kind abtreiben
Um sich jetzt an renade zu reiben
Ein totes Kind verhilft zum Glück
Man fährt nach Spanien und zurück
Man lässt sich einen runterholen
Und muss auch gar nicht mehr nach Polen!

HELAU!!!

Ich bin in seine Ehe eingebrochen?
Er ging 10 Jahre fremd mit Heidi
und keiner hatte es gerochen…
Er fuhr mit ihr in Urlaub
und als guter Familienvater
schickte er an Frau und Kinder
zu Hause
eine Postkarte „aus dem Prater…“
Doch die Frau hat ihm stets verziehen…
Er liebte doch seine Kinder
mit Heidi auf Mallorka und
beim Bier….

HELAU!!!

Er ließ das Kind vor der Tür stehen,
weil er das Kind sooo liebt…
Das Kind schrie: gerd!!!
Und konnte es nicht verstehen,
dass es das Zuhause beim opa gerd
nicht mehr gibt…

Der opa liebt dich Kind
nur er schlief gerade…

Mit Hund und renade…

HELAU!!!

Du sagst
Ich sei verrückt
Und wer hat es aus mir gemacht
Wer hat mich geküsst
Verstoßen
Weggeprügelt und ausgelacht?

er?
nicht er
am fenst er
ein er wie er
nicht er
er?

er
im somm er
im wint er
im m er
er

kein er
schön er
schlau er
wichtig er
lieb er
leid er

himmels körper

es gibt sterne
zu denen
fliegt jeder allein
und es gibt den mond
zu dem
fliegen immer zwei
an gekommen
wird es in dem raumschiff
feucht und warm
und so f liegen menschen
hand in hand
arm in arm…

meine zunge
leckt die eichel
danach
streichel…
streichel…
streichel…
rauf und runter
hoch und nieder
immer wieder
immer wieder…

in einen delphin verliebt
stehst du alleine
am strand
du betrachtest das blaue meer
und das muster
von den tränen im sand…

ryba

nie wiem
jak ja zlowic
rzucam przynete na wode
ryba krazy w oddali
mialaby ochote
przyglada sie i mysli
to bedzie moj koniec
i odplywa zglodniala

a przeciez by chciala…

wie schön wäre es
zusammen
zu liegen und nichts zu sagen
umarmen und streicheln
und nicht zu fragen
den atem auf den lippen des anderen
in der dunkelheit spüren
einander festhalten und berühren
einfach in diesem augenblick
ohne vorher und nachher
ohne warum und wie
ohne angst und gedanken
ohne zu bitten und zu danken
einfach leben eben
in einem paradies
in den vier wänden

unter dem apfelbaum

ein traum?

wenn du mir dein herz schenkst
bekommst du drei von mir
eins … aus liebe
eins … aus papier
eins … aus lebkuchen
einfach so zum essen
darauf steht:
ich will dich nicht vegessen

warten
auf das vergangensein,
manchmal zusammen,
meistens allein…
mal oben, mal unten,
mal daneben…
warten wir
auf die erfüllung
und auf das ende
des traumes
eben…

wer?
der???
nie
mal
s
ehen…

—-

hände

halten
warm und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken

hände

—–

liebe
auf den ersten
blick
gibt es nicht
dachte ich
bis ich ihn sah
und dachte:
das gibt es doch nicht!

fotos

die kürzesten
abschnitte
eines lebens

freude und trauer
frühstück im garten
und berliner mauer
eine party
ein paar bekannte
vater und mutter
und verwandte
hochzeiten
und begräbnisse
tausend ereignisse

wiem,
ze nic nie wiem
wiec zamilkne chyba
TAK bardzo
jak
ryba…

a
na smutek
kochany
otul sie chmurami
posylam ci je myslami
po niebie
i tak
jestem blisko ciebie

TO PO DIABLE…

rozgadalam wieloryba
walac glowa w mur
padla iskra
matki glupich
tam gdzie lezal wior
zapalila sie wsrod nocy
nowa gwiazda mala
tam gdzie zawsze
nie widoczna

NAGLE ???

zaistniala…

odpierdol sie
spierdalaj
suko won, wynocha
tak wlasnie
mi mowi moj mily
jak bardzo
mnie
KOCHA

ja
lustrem
jego mysli
czarno bialym
tuszem
on ukazje
przeze mnie
nawet wlasna
dusze…

tyle obcych ludzi,
obce mysli, obce sny,
czasem mnie obudzi
sen o kims jak ty,
tyle obcych twarzy
obce oczy, obcy smiech
no a mnie sie marzy
z takim jak ty grzech…

allein

tränen in den augen
augen in den tränen
liebe in den sternen
sterne in den genen

niemand zum anlehnen

———

lubie byc mala dziewczynka
tanczaca z motylami
i malym chlopcem byc lubie
bawiacym sie autami
lubie byc malym pieskiem
biegnacym za pilka
lubie byc burza i sloncem
i kolorowa chwilka…

——-

dusza bez ciala
nie ma racji bytu
duszy potrzeba
glowy, brzucha, odbytu,
gorzej tylko, ze czasami
gdzie duzo odbytow
gorzej z duszami…

——-

polska przegrywa
jeden do zera
kowalski placze

mama umiera

polska przegrywa
kowalski sie wscieka

a z mamy zycie ucieka…

—–

ubostwiaj mnie
bo kochac to za malo
podziwiaj moja dusze
piesc moje cialo
szalej za mna
stoj noca pod balkonem
przysylaj wiersze
wlasne lub pozyczone
strac rozum dla mnie
rzuc dom i zone
i ugas mnie
bo spalam sie,
plone…

…………

kochalam ciebie ponad zycie
kochalam cie jawnie i skrycie
kochalam we snie i na jawie
kochalam cie na lawce i na trawie
kochalam tak, ze wszystko mnie bolalo
a tobie to bylo za malo…

——-

umarli nie placza
bo lez nie maja
im zloci anieli
na skrzypcach graja
to zywi placza
ze smutku wielkiego
z tesknoty
do ukochanej, ukochanego…
z tesknoty za mama, bratem,
przyjaciolka,
za siostra, babcia,
dziadkiem,
za psem,
za jaskolka…

………

przechodzimy obok siebie,
przechodzimy z czasu w czas,
za sto lat bedziemy w niebie,
za sto lat nie bedzie nas,

przechodzimy z chlopca w ojca,
z matki w babcie,
z nocy w dzien,

tam, gdzie w lustrze dzis nasz obraz,
jutro zniknie jego cien…

przechodzimy obok siebie,
a po drodze kilka lez,
troche smiechu,
chwile grzechu,
o nich zapomnimy tez….

…………..

zycie
uczy pokory
lamie skrzydla i nogi
zycie
leczy z przekory
przyciska do podlogi
zycie
wyrywa wlosy
i zeby wybija
zycie
nas wszystkich
po prostu
bezlitosnie zabija

………..

vor 100 jahren gab es uns noch nicht
in 100 jahren wird es uns nicht geben
dazwischen auf uns ab und hin und her
dazwischen einfach : leben.

……….

einen anruf vom glück entfernt
eine fahrkarte lang nach berlin
er schweigt inkonsequent
und ich will einfach dahin…

………..

ein millionär wirst du ganz sicher nach dem tod
erst dann sparst du an miete, wasser, brot,
so richtig reich wirst du nach dem ableben,
das beste dran, du kannst dein geld nie ausgeben,
und so sparst du in der unendlichkeit tausende,
das fazit: freu dich auf deines lebens
ENDE!

………..

przyjaciel ogorek

moj ogorek jest zielony
moj ogorek jest wesoly
zabieram go do pracy
i na wycieczke, i do szkoly
moj ogorek
zawsze prezny
moj ogorek
zawsze swierzy
moj ogorek nawet w zlosci
nie krzyknie i nie uderzy

…………

er?
nicht er…
am fenst er
ein er wie er…
nicht er…
er?

……….

wer?
der?
nie
mal
s
ehen…

zertretene
liebespuren
mit worten
wie hammer
auf glas
verwischte
glückskonturen
mit tränen
im gesicht
kennst du das nicht?

wenn du mir dein herz schenkst
bekommst du drei von mir
eins … aus liebe
eins … aus papier
eins … aus lebkuchen
einfach so zum essen
darauf steht:
ich will dich nicht vergessen

wer?
der???
nie
mal
s
ehen…

—-

hände

halten
warm und fest
streicheln
schlagen
schreiben
drücken

hände

—–

liebe
auf den ersten
blick
gibt es nicht
dachte ich
bis ich ihn sah
und dachte:
das gibt es doch nicht!

fotos

die kürzesten
abschnitte
eines lebens

freude und trauer
frühstück im garten
und berliner mauer
eine party
ein paar bekannte
vater und mutter
und verwandte
hochzeiten
und begräbnisse
tausend ereignisse

Wiersze 8.10.06

Trzeba się uczyć życ

Tym co życie daje

A nie uciekać

Marzeniami

W obce kraje

Nie unosić się myślą

Hen w przestworza

Nie wyjeżdżać za góry

Czy za morza

Trzeba się uczyć żyć

Gdzie nas los rzucił

I dokąd każdy wędrowiec

By chętnie powrocił

 

——————

war der mensch heilig?

er hatte ein herz

er hatte verstand

und verstand scherz

er hatte es eilig

die menschen zu lieben

er besuchte die armen

er ging zu den dieben

er belehrte die reichen

und die klugen

und stellte die weichen

fuer die neue welt

für die liebe ohne grenzen

er war ein held

 

———————

april 2005

ich moechte

mit dir liegen

und dich in mir spueren

deine gedanken füllen

und dein herz beruehren

ich moechte mit dir schlafen

eine ganze lange nacht

mit dir einen traum leben

aus dem man nie mehr erwacht

——————-

 

zasłużony bohater

narzeczonej szukal

dlatego

w póznym wieku

do mych drzwi zapukał

a znalazł mnie przez służbę

chłopców na posyłki

którzy nie przewidzieli

tej wielkiej pomyłki

bo ja nie dla niego

nie dla króla tego

władcy wszechmogącego

w krainie

milionów tekstów

i milionów wrażeń

twórcy

lepszej przyszłości

sprawcy przeobrażeń

ja dla wojtusia

co na niego

iskiereczka mruga

choć do naszego

szczęścia

droga bardzo długa …

 

——————

poznalam, pokochalam

dziwnie wielka moca

myslalam, przezywalam,

po i przed polnoca

——————

gdyby nie on

to tu i teraz

byloby

niczym

pustym kojcem

ze smutna

pozytywka

nakrecona

bez sensu

————-

w pozlacanej klatce

zamknelam moje mysli

na pozlacanym

elektrycznym tronie

 

w pozlacanej klatce

nic mi sie juz nie przysni

a moje dziecko

cale we lzach tonie

w pozlacanej klatce

klucz sciskam

sama w dloni

nie szukam wyjscia, drogi…

 

w bezruchu czekam

az zabierze mnie stad

ten

co ma skrzydla

albo rogi

 

w zardzewialej klatce

100 lat przeminelo

pradu nie wlaczyl nikt

i nie wylaczyl

on jeden tylko

moj wartownik

ze mnie prad saczyl

 

po latach

okno otworzylam

i wypuscilam stad

jaskolke i sokola

one wciaz przy mnie

rzadko powracaja

 

tesknota placze

teskni, wola…

————-

czas plynie

zatrzymasz go

na zdjeciu

na sekunde

czas

dalej robi swoje

za runda runde

———–

Pan Bóg czuwa

kiedy piszę

Pan Bóg czuwa

kiedy śpię

Pan Bóg czuwa

kiedy myślę

i nie myślę

ja to wiem

To on słucha

moich myśli

radzi, kocha, koi żal

czasem

anioł mi się przyśni

i na skrzydłach

niesie w dal

więc wciąż

modlę się do Boga

myśli łączę mu w bukiety

zapisuję me modlitwy

zasuszone płatki róży

zbieram w słowa

jak sekrety

zakopuję je pod ziemią

i przez szkiełko wciąż oglądam

jak obrazek

kiedyś sama

tajemnicą tą zostanę

z tobą razem

————–

chcialabym go

przytulic

i nie wiem co bedzie

Panie

moje mysli

wokol niego kraza

jak motyle

po zakwieconej

polanie

kwiaty oplakuja rosa

zycie niosa…

————–

wlosy

blond, siwe i farbowane

wieczorem

dobrze ulozone

nad ranem

potargane

wlosy

miliony, setki,

warkocze, lysiny…

te same

do zlej i do dobrej miny

wlosy

zgubione, sciete,

wyrwane

na pochodzenie

i na stracenie

wlosy na zyczenie

wlosy

miliony, setki,

warkocze

lysiny

dlugie – na salony

krotkie – na miny

 

—————-

wyszlam za maz

by dac sie traktowac

jak dziwke

wyszlam za maz

by dac sie traktowac

jak szmate

dziecko urodzic z kims innym

za rata splacac rate

wyszlam za maz

by sie nauczyc

byc nikim

i z kims

zostac innym czlowiekiem

i kims zostac

z innym czlowiekiem

——————

WER? Nominativ

Ich

nehme

meine Identität

dankbar an.

Sie gibt mir

HALT.

STOP!

Sie gibt mir

dunkle Nächte

und helle Tage.

Auch die Straßen sind dunkel

und der HIMMEL – HELL.

Ich reise DAZWISCHEN

bis an diese Linie.

BORDER LINE

die Verbindung

die Trennung

immer DIE – GEBURT

der Träume (WESSEN? Genitiv)

Hinter dem Horizont (WO? Dativ)

geht es weiter (WOHIN? Akkusativ)

schöne AUS sichten

——————-

Ein altes Paar holte sich

in das mit Geld und Langeweile

voll gefülltes Haus

’ne arme hübsche Maus

ein billiges Seelenschmaus…

Mit ihr machte nun das Leben

kurzfristig auch mehr Spaß

sie zeigten ihr, was sie lange kannten,

erklärten:

Das ist das und das ist das!

Und beide mochten sie

und luden sie oft ein

und eines Tages wollte Mann

die Maus für sich allein

er wollte Maus als Mann verspeisen

also nahm er sie auch auf Reisen

Die Frau bemerkte keinesfalls

wo ihrem Mann der Kopf jetzt stand

und dass er am Verlieren war

Vernunft, Anstand und den Verstand,

sie fragte ihn nicht

Was ist das?

Denn reisen machte zu dritt

auch ihr viel mehr Spaß

Doch als sie schwarz auf weiß

zu lesen mal bekam,

dass Mann in Maus verliebt

und ohne Maus nicht kann

fiel Ehefrau aus allen Wolken

plötzlich überrascht

und wollte beiden treten heftig

in den Arsch!

Nach 30 mit und von dem Mann

fremd gegangenen Jahren

hat sie auf einmal schmerzlich

die Wahrheit nun erfahren!!!

Na so was, das hätte ich ja nie gedacht!

Gerd ging ja auch mal fremd, doch

das war jetzt nicht abgemacht!

Plötzlich empfand die Frau nur Hass.

Die Maus fragt 20 Jahre später:

Was war das?


Ein alter Mann

hat oft das Privileg

doch nicht das Recht

der Jugend ihre Zeit zu stehlen

die Jugend weiß oft nicht

was gut, was schlecht

kann oft das Richtige nicht wählen

Der alte Mann

darf nicht

der Jugend ihre Krone

für sein oft kahles Haupt

frech stehlen

sie hatte noch kein Leben

ohne ihn

er hatte ohne sie

ein langes Leben

Die Krone wird mit ihm

oft viel zu schnell

begraben werden

Sie wird noch

ohne Krone, ohne ihn

ein langes, bestohlenes

Leben leben…


Boże Narodzenie

To radosne Święta

Bo Święty Mikołaj

O wszystkich pamięta

 

Sroga zima biała

Śniegiem posypała

Lecz na Święta cieszy

Się rodzinka cała

Chociaż zima mroźna

To my ją lubimy

Bo na sankach z górki

Wesoło pędzimy

Choinka zielona

Pięknie przystrojona

Cieszą się już dzieci

Cieszą mąż i żona

Boże Narodzenie

To radosne Święta

Bo Święty Mikołaj

O wszystkich pamięta


jakie to szczęście

być mało rozumnym

chodzic

zadowolonym

dumnym

ze swej męskości,

kobiecości

pieniędzy, akcji albo włości

nie myślec nigdy o miłości

miłością własną przepełnionym

poszukac odpowiedniego

męża albo dobrej żony

dla tego wyjątkowego cudu

w osobie

przedstawiciela ludu


Ich leide an Realitätsverlust!

Ich glaube,

was die Leute sagen!

Daraus entsteht nur großer Frust…

Ich leide an Wahrheitsmanie!

Also versteht mich

niemand

nirgendwo

und nie!


ihr lebt hier und jetzt

abhängig voneinander

und trotzdem ist jeder

hundert jahre allein

zu zweit, zu dritt

unter den anderen

anders

unter seinesgleichen

die ständig alles vergleichen

gleich

aus der sicht der fremden

fremd

in den eigenen vier wänden

bekannt

in der grossen masse

unergründlich

als einzelstück

oh, wie

ich euch liebe und hasse

lebt wohl

hin und zurück


uwielbiam
mojego syna
w nim
moje szczęście
się kończy i zaczyna
dziś jeszcze mały
będzie wielki
dzisiaj nieśmiały
kiedyś
będzie decydował o świecie
dziś sam jest dzieckiem
kiedyś
zostanie mężczyzną
i da szczęście i dziecko
kobiecie


latem

w Warszawskich parkach

na ławce nie jedna parka

a wśród drzew cieni

zielona zieleń w słońcu się zieleni

jesienią

kolorowe liście

malują miasto tysiącem odcieni

w Warszawskich parkach

wiele barw barwnych

wtedy wśród drzew się mieni

zimą

szare szarości i białe jak biel biele

wiatr chłodnym podmuchem

i szmerem gałęzi

wśród nagich drzew ściele

wiosną

znowu kolory do życia powracają

biel ustępuje szarości

szarość się w zieleń zamieni

i tak będzie znów kolorowo

aż do końca jesieni


Wir müssen uns treffen!

Wir laden euch ein!

Ach, übermorgen geht nicht…?

Wie schade….

Nächste Woche vielleicht?

Dass muss unbedingt sein!

Ihr müsst uns besuchen!

Das hatten wir schon lange vor!

Lange vor eurem Anruf…,

schon lange bevor…

Lasst uns dann telefonieren!

Oder einander schreiben…

Es wird bestimmt nächsten Monat gehen!

Ach, ihr wolltet uns auch schon lange einladen???

Wir verstehen…


wymarzyłam sobie kiedyś

wielką miłość

ale jej dla mnie nie było

szukałam jej po kątach

może ją znajdę tam

bo tam nikt nie sprząta

czas traciłam

na kurzy odkurzanie

na brudów pranie

na zmywanie

a wielka miłość

nadal kryła się

daleko

za siódmą górą i

za siódmą rzeką

a kiedy już

nadzieję na nią

utraciłam

spotkałam ją

jak siebie w lustrze

i odżyłam


usiądziemy na ławce

by się cieszyć nami

namaluję ci wiersze

myślami, kolorami

namaluję ci

niebo błękitne

i złote słońce

w zielonym

kwitnącym ogrodzie

niebieski staw

w  nim rybki

i kaczki na wodzie

i dzieci grają w piłkę

i śmieją się z nami

a my na ławce

zakochani


mało jest

producentów przyjaciół

w reklamach

mówi się o nich niewiele

więcej w kościele

 

lecz gdzie ich spotkac?

czy wiecie?

 

w kawiarni?

na ulicy?

w internecie?

słyszałam, że facet

nickname „przyjaciel”

zrobił krzywdę kobiecie

było o tym nawet

w gazecie

gdzie znaleźć przyjaciela?

czy wiecie?


eisprünge

machen manchmal

einer frau zu schaffen

frau kann nicht ruhig arbeiten

frau kann nicht einschlafen

frau sehnt sich nach der nähe

eines netten mannes

sie möchte gerne spielen

mit seinem johannes…


 

dlaczego musimy się tak spieszyć?

czemu nie potrafimy wolniej

życiem się cieszyć?

czego się tak boimy?

że nie zdążymy?

na co?

że nie zobaczymy?

że nie kupimy?

że nie zdołamy

przeżyć wszystkiego?

i tak to nie możliwe

za życia jednego…

do czego,

dokąd więc tak pędzimy?

i tak nie zdążymy…

a pośpiech taki może

przypadkiem skończyć się

nagłym, tragicznym

wypadkiem…

——-

 

na ulicy miasta

między czerwonym a czerwonym

ze 120 na godzinę

pędzi

przynajmniej przez 5 sekund

ma ważną, dumną minę

i pogardliwie rzuca wzrokiem

na innych, którym

nie spieszy się jak jemu

bo kolor świateł zobaczyli

już kilka sekund temu

 

————-

 

ihr lebt hier und jetzt

abhängig voneinander

und trotzdem ist jeder

hundert jahre allein

zu zweit, zu dritt

unter den anderen

anders

unter seinesgleichen

die ständig alles vergleichen

gleich

aus der sicht der fremden

fremd

in den eigenen vier wänden

bekannt

in der grossen masse

unergründlich

als einzelstück

oh, wie

ich euch liebe und hasse

lebt wohl

hin und zurück

 

für einen berliner galeristen

 

ein millionär

wirst du ganz sicher

nach dem tod

erst dann sparst du

an miete, wasser, brot…

so richtig reich

wirst du nach dem ableben

das beste dran –

du kannst das geld

nie ausgeben

und so sparst du in der unendlichkeit

tausende…

 

das fazit:

 

freu dich auf deines lebens

 

ENDE!

 

……………………..

 

sehnsucht

 

die sehnsucht

hat die farbe des himmels

und die der blätter am baum

sie ist nass wie die tränen

und

wie das meer in meinem traum

 

die sehnsucht

duftet nach rosen

die ich nie von ihm bekam

sie ist treu

und blieb immer

wenn ich abschied nahm

 

…………………..

 

er?

nicht er…

am fenst er

ein er wie er

nicht er…

er?

 

 

 

J

Gedichte, Wiersze, 2009, Auswahl, wybór

Er trägt Afrika in sich
Sand und Wind
Musik
Sonne und Wasser
Krieg
er trägt Afrika
in seinem Blut
tausende von Jahren
er trägt
Stolz und Fleiß und Mut
seiner und deiner Vorfahren
er trägt Afrika zu uns
Heißen wir ihn willkommen?
Auch Adam und Eva sind einmal
aus Afrika gekommen…

wenn du anders denkst
und bist nicht dumm
so kommt
ein anders denkender
und bringt dich um
frag nicht:
warum?

Er hat seine Familie verloren
bevor er sie gründete
er lernte seine Kinder
lange nicht kennen
obwohl er doch betete
doch seine Kinder gibt es noch
die gibt’s im heiligen Graal
und wenn er sie mit uns lieben will
holen wir sie
für ihn
für uns
zusammen
aus dem All!

znurzony babą narzeczony
zaczął puszczać bąki
w celu wzajemnej rozłąki
a ona zachwycona
poufałością wzmożoną
rzekła:
zostanę twoją żoną
i pójdę za tobą do piekła!

Być albo nie być
w Warszawie….

O to jest pytanie!

Nie być
jest jak tęsknota
udręką czekanie…
na powrót
do stolicy
jak zew pierwszej miłości
jak czystość dziewicy
która kochanka
wyczekuje swego
by z nim
jak jaskółka wiosną
wrócić
do gniazda własnego…

das Alter
trägt die Schönheit
des Geistes
der Erfahrung
des Wissens
um das Leben
um den Tod
das Alter
kennt persönlich
den Teufel
das Alter
kennt persönlich
Gott

Der liebe Gott
hatte geschaffen
Rosen
und Menschen
und Giraffen
in dem Hotel
„Auf Erden Paradies“
bevor er selbst
sich hier niederließ

Ob es sein erster
oder zweiter Wohnsitz ist
steht nicht ganz fest
im Gästebuch
trug er sich ein als:
„Special Guest“

dwie różne osoby
dwudziestoletnia
Kasia
i sześćdziesięcioletnia
Katarzyna

Kasia
przecudnej urody
Katarzyna
mama córki i chorego syna
Kasia na zdjęciach
zawsze uśmiechnięta
Katarzyna
zamyślona i poważna
Kasia
beztroska i wesoła
Katarzyna
mądra i rozważna

kiedy patrzy na zdjęcia Kasi
już siebie nie poznaje
Kasia i Katarzyna
inną osobą w innym czasie
pozostaje

er?
nicht er
ein er wie er
am fenst er
nicht er…
er?
………

ein er …
mein er?
dein er?
kein er…

xxxxxxxxxxxxxxxx

er?
woher…?
hier!
er?
wohin…?

kein Sinn

xxxxxxxxxxxxxxxx

er hier
er da
er dort
er fort

und so weiter und sofort…

Ist Intoleranz angeboren
oder wird sie uns beigebracht?
Haben wir als Kinder
über die Anderseienden
geschimpft?
gelästert?
Über sie gelacht?
Wann lernten wir
was normal?
was gut?
was schlecht?
was akzeptabel?
was unanständig?

Wer hat das Messgerät dafür
und warum ändert sich das ständig?

nie pamiętam zapachu naftaliny
u babci
pamiętam lawendę
mamy
dobrą przeciw molom
ale one może o tym nie wiedziały
bo mimo woreczków lawendy
w szafach
po mieszkaniu latały…
a może w szafie wcale nie mieszkały?
tylko gdzie indziej???
może gdzieś w pawlaczu?
pomyślały:
tam ich pewnie nie zobaczą…

Mama
wspomnienia sprzed lat
Mama i ja
a dookoła cały świat…
Mama i dom
zakupy, kuchnia, prasowanie
Mama
na wczasach, Zakopane
Mama i
wycieczki po NRD
Mama
spacery w słońcu
i we mgle
Mama
na kawie w Mariotcie
Mama
w samolocie
Mama
na działce
i na balkonie
Mama
Mama
Mama
tęsknię do niej

Mein Großvater
war im Krieg Lokführer.
Er hat nur die Züge gefahren…

Wohin? Nach Auschwitz, Treblinka???

Das habe ich nie erfahren…
Zu uns war der Opa immer sehr nett…
Fuhr er die Menschen ins KZ?
Das hat der Opa nicht gesagt.
Danach habe ich nicht gefragt.
Welche Bedeutung hat das heute noch?
Der Opa lebt nicht mehr.

Wir leben doch.

* * * * * * * * * *

Mama, wohin verreisen wir?

Das weiß ich nicht.
Dort, wohin wir fahren,
gibt es viel Sonne und viel Licht.

Mama beeilen wir uns,
wir erreichen nicht den Zug!

Es kommen viele Züge,
sie fahren oft genug.

Darf meine Puppe mit?
Beeile dich!
Gleich fahren wir fort!

Die Puppe ist noch dort.
Und sie lebt weiter nicht.

Die Menschen reisten hoch
zur Sonne und ins Licht.

Jesień
Pan Bóg sieje
kasztanami
na trawnikach
pod ławkami
liśćmi sypie
w przeróżnych kolorach
koniec lata
już na jesień pora

Zusammenleben

miteinander?
nebeneinander!
füreinander?
auseinander!
gegeneinander!

ein anderer!

die ganze Welt ist codiert
die ganze Welt ist anders ‚rum
wenn einer nett und lieb ist
so sagt man: Er ist dumm!

Arbeitszeugnisse lügen
den Menschen ins Gesicht
Arbeitgeber betrügen
mit netten Worten
und nur
das Personal bemerkt es nicht

doch bei der Arbeitssuche
erfährt man klipp und klar
dass das, was man für
gute Leistung hielt
taugte nichts
seit Tag und Jahr…

das Zeugnis ist codiert
und keiner weiß, was stimmt
der Chef sagte doch:
Schreib es selbst,
ich unterschreibe es bestimmt!

doch eines Tages
das Arbeitsamt fest stellt,
dass du selbst hast
dir kein gutes Zeugnis ausgestellt
und die Superlative
stehen in falscher Reihenfolge
und sie sind bäh!

wersalki moich rodziców
stare graty obite na nowo
miejsca kinowo teatralne
świadkowie scen zabronionych
oglądanych ukradkiem zza zasłony
filmów dla dorosłych
kryminałów
scen miłosnych
teatru telewizji

kanapa
miejsce bez biletu
bez dziurki od klucza
za kotarą
wtedy nową…
też dzisiaj już starą

miejsce
na którym siedzieli
rodzice chrzestni
wujowie i ciotki
po pierwszej komunii
za stołem

wersalka
przesuwana z kąta w kąt
z mozołem

pierwsza randka
wolna chata
i wersalka
obita na nowo

leżał na niej tata
kiedy wstać już nie mógł
i kiedy ja powstawałam
pewnie
leżał z mamą

wtedy wersalka nie była tą samą…

i mama
nie dawno leżała na niej
sama…

i żal mi jej wyrzucić
na śmietnik rodzinnych wspomnień
bez powrotu do domu…

wersalka…
nie potrzebna już nikomu?

chcę wersalkę
jak pamiątkę rodzinną
urtować
chcę do niej wspomnień nachować
jak rodzice chowali do niej różne rzeczy
przez lat pięćdziesiąt kilka…

co nam pozostało???
po życiu w dwóch pokojach z kuchnią
z siostrą i rodzicami?
mało…

dwie wersalki
i lodówka w kuchni
obok pralki

ein Schmerz
und Tag und Nacht
quälst du dich durch das Leben
du denkst den Tod
der Tod erlöst dich
von dem Schmerz
doch nach dem Tod
wird es für dich
das Leben
nicht mehr geben

Texte, Gedichte 2010, Auswahl, wybór

Adolf Hitler
Täter, Erlöser und Schöpfer?
Adolf Hitler
Angst, Schrecken und Mord!
Adolf Hitler
Ein netter Onkel und Evas Geliebter…
Adolf Hitler
Wer war dieser Mann?
Der die alte Welt zerstörte…
Der Millionen in den Tod hinführte
um zu bauen
eine neue Welt
ohne Hunger, Armut, Hass
neue Straßen, Kirchen, Häuser
alle Nachbarn in Europa
Deutsche, Polen und Franzosen
Adolf Hitler
Wer war das?

Adolf Hitler
Sprawca i twórca?
Syn Diabła i Boga?
Adolf Hitler
Mord, rozpacz i trwoga!
Adolf Hitler
Miły wujek, troskliwy kochanek…
Adolf Hitler
Potwór czy Boży Baranek?
Adolf Hitler
Zniszczył stary by zbudować
Nowy świat?
Nowe drogi, domy i kościoły
Z bratem Niemcem – Polak brat
Tu na jednym wspólnym kontynencie
I nad jedną rzeką, która łączy nas
Adolf Hitler
Zadał wielki ból milionom
I uratował nas…?

Czy kiedyś przestaniemy
Być zwierzętami?
Czy zainteresuje nas coś więcej
poza samochodami?
telewizorami?
komputerami?
Czy kiedyś ktoś zapyta,
jakiego koloru lubisz kwiaty?
Czy wolisz czekoladę, czy lody truskawkowe?
I takie ci przyniesie w prezencie, gotowe…
Czy najważniejsze, jakiej marki nosisz zegarek?
Czy masz buty nowe, czy stare?
Czy już byłeś w Eurpejskim na kolacji?
Czy stać cię na urlop na Mazurach, czy w Grecji?
Czy zarabiasz więcej, czy tyle samo, co wtedy?
I nie dzwoń, broń Boże, w razie potrzeby,
nie ważne, gdzie i kiedy….

Hier wohnten Menschen
seit mehreren hundert Jahren
Hier wohnten Menschen
die Juden hießen
Sachs, Einstein, Heine, Kissinger, …
Heute wohnen hier die Kinder
Auch dieses Mannes
der Juden ließ erschießen
der sie wegfuhr wie Vieh in ein Lager
der sie in die Gaskammer schickte
Heute stellt man keine Fragen!
Man hat gerne keine Geschichte.

Pod czarnym dywanem nocy
Samotny wędrowiec
Szuka gwiazd
Szuka owiec
I chociaż często zmęczony
I chociaż tęskno do żony
Samotnie musi iść
Poprzez góry
I przez lasy bukowe
Sam buduje drogi
Miasta nowe
Daj mu chleba i mleka
Człowieku
Bo nie poznasz w nim Boga sam
On podziękuje Ci kiedyś
U nieba bram

————

Gründe zur Freude:

ich lebe!                                            wir leben!

du lebst!                                           ihr lebt!

er, sie, es – lebt!                              sie leben! Sie leben!

————–

Ziemia matka
Tańczący kwiat
I owoc
Tunel życia
Nowego początku
W poszukiwaniu
Dobrego pasterza
Dla swoich marzeń
Nieraz zdeptana
Nieraz wywyższona
Oświecona słońcem
Planeta Ziemia
Żona

 

TREBLINKA

Firma: obóz.

Zatrudnieni: Bestialsko zmuszeni do pracy.

Nie ma kołaczy.

Nie ma co jeść!

Nie ma co pić!

By żyć…

Śmierć wybawieniem?

Rozpacz, cierpienie.

Dziś MY,

na grobach.

Ja i Ty.

MY.

Po co? Dlaczego???

Podobno nie ma tam nic ciekawego.

Znicz.

Zdjęcia.

Nie mamy pojęcia.

Tu było piekło.

Niewielu uciekło.

By żyć?

By nie zapomnieć.

By wstydzić się wspomnień.

By bać się śnić.

By tu być.

By dać świadectwo.

Jak własne kalectwo.

By nosić noc i dzień

Własnej śmierci

Nieśmiertelny cień.


 

Czas zebrał krwawe żniwa

Gdzie wtedy płacz i strach

Dziś kaczka pływa

Gdzie rozpacz, głód

Dziś rośnie las

Gdzie nas nie było wtedy

Dziś nie ma ich wśród nas

Gdzie oni swej tragedii

Odliczali dni

Dzisiaj spacerujemy my

Czy coś nas łączy?

Czy nas to obchodzi?

To było dawno temu…

My jesteśmy młodzi…

W tej samej łodzi…

Noah zbawił nas…

Kto zebrał krwawe żniwa dla nas?

Czas…?

 


W Europie pokój
istnienia cud
karnawał
zabawa, muzyka i śpiew
bestroska bezmyślność
wzbudza gniew
Bóg
ukrzyżował własne dzieci
Bóg
ukrzyżował własny lud
a my tańczymy na ich grobach
nie zapomnijmy
by nas do tańca nie porwał znów
bolesny śmierci
chłód


 

Więc oni wszyscy wiedzieli

Wierzyli w Boga jak dzieci

Więc oni pisali o nim

Literaci, artyści, poeci…

Więc Miłosz, Wyspiański, Różewicz

Szymborska i Herbert i ktoś…

Oni wszyscy pisali o jednym

Oni wszyscy wiedzieli,

to coś…

O istnieniu i o drodze i łzach,

Spotykali go na jawie i w snach

Oni wszyscy śpiewali o prawdzie

W którą tobie tak trudno uwierzyć

A na koniec z tą prawdą

Sam na sam

będziesz musiał się zmierzyć

Czytaj uważnie i patrz

Słuchaj dźwięków muzyki, co gra

Jemu i tobie, po społu

A zrozumiesz, dlaczego świat trwa

I kto cierpi, byś mógł siadać do stołu


 

Czy kiedyś przestaniemy

Być zwierzętami?

Czy zainteresuje nas coś więcej

poza  samochodami?

telewizorami?

komputerami?

Czy kiedyś ktoś zapyta,

jakiego koloru lubisz kwiaty?

Czy wolisz czekoladę, czy lody truskawkowe?

I takie ci przyniesie w prezencie, gotowe…

Czy najważniejsze, jakiej marki nosisz zegarek?

Czy masz buty nowe, czy stare?

Czy już byłeś w Eurpejskim na kolacji?

Czy stać cię na urlop na Mazurach, czy w Grecji?

Czy zarabiasz więcej, czy tyle samo, co wtedy?

I nie dzwoń, broń Boże, w razie potrzeby,

nie ważne, gdzie i kiedy….


Hier wohnten Menschen

seit mehreren hundert Jahren

Hier wohnten Menschen

die Juden hießen

Sachs,  Einstein, Heine, Kissinger, …

Heute wohnen hier die Kinder

Auch dieses Mannes

der Juden ließ erschießen

der sie wegfuhr wie Vieh in ein Lager

der sie in die Gaskammer schickte

Heute stellt man keine Fragen!

Man hat gerne keine Geschichte.


Ich will frei sein

Ohne ihn

Ich will ihn nie wieder sehen

Ich nie was mit ihm zu tun haben

Ich will keine Angst

Ich will keinen Ärger

Ich will ihn nicht in meinem Leben

Er muss verschwinden

Er bringt mich um

Er quält mich zu Tode

Er ist mein Alptraum

Er ist alles was ich nicht haben will

Er ist alles was ich verachte

Er lebt auf meine Kosten seit Jahren

Und ich gehe dabei kaputt

ICH WILL DAS NICHT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ENDE


Ile mądrości w wierszach…

Lecz kto je rozumie?

I dlaczego wierszy nie czyta się w tłumie?

Każdy raczej samotnie

Nad wierszami ślęczy

Uczeń z nimi niechętnie

Na lekcjach się męczy

Niewielu mają wiersze zwolenników

A w wierszach prawdy i wiedzy bez liku!


Ziemia matka

Tańczący kwiat

I owoc

Tunel życia

Nowego początku

W poszukiwaniu

Dobrego pasterza

Dla swoich marzeń

Nieraz zdeptana

Nieraz wywyższona

Oświecona słońcem

Planeta Ziemia

Żona


w  Europie pokój

istnienia cud

karnawał

zabawa, muzyka i śpiew

bestroska bezmyślność

wzbudza gniew

Bóg

ukrzyżował własne dzieci

Bóg

ukrzyżował własny lud

a my tańczymy na ich grobach

nie zapomnijmy

by nas do tańca nie porwał znów

bolesny śmierci

chłód


SCHEIN

IST

SEIN

SEIN

SCHEIN

SEINE

SCHEINE

SCHEIN

SCHWEIN

SCHWEINE

WEIN

WEIN

WEINE

EINE

EIN

KEIN

KEINE


Wiosna

Rozstawiła kwiaty na łąkach

Zamówiła dla nas śpiew skowronka

I słońca promienie

Lód i mróz to wspomnienie

Drzewom darowała

małe pączki zielone

A mnie twój uśmiech

W parku na spacerze

I Ciebie za żonę

 

Nadeszła jesień

Puste gałęzie drzew

Samotny krzew

Wznoszą razem

Nagie członki do nieba

Masa kolorów opadła na ziemię

Zima jeszcze drzemie

Pierwszym mrozem i śniegiem

Zbudzona

Znów ruszy do białego tańca

Na wietrze

Chłodna

Śmierci kochanka i żona


Wszystko co dookoła

To gra smutna, gra wesoła

Wszystko gra

Wszystko gra

Odbijamy się od nieba

Odbujamy się od dna

Wszystko gra

Zapadamy się pod ziemię

Uciekamy, gdzie się da

Wszystko gra

Wszystko gra

Urodziny, praca, pogrzeb

Dzisiaj źle, a jutro dobrze

Wszystko gra, wszystko gra

Między nami gra się kończy

Dzień rozdziela

Noc nas łączy

Nasza miłość to nie gra

My jesteśmy

Ty i Ja

Ty i Ja

Niech to wiecznie trwa

Na weselu

Niech orkiestra gra

Niech muzyka gra


 

  • wer steht so früh am morgen auf, es ist die mutter, die ist schlecht drauf, sie hat die halbe nacht gewacht, denn ihr kind nicht isst, nicht lacht…, oh mutter, siehst du den schatten dort nicht, nein kind ich sehe nur fern und noch (mich, dich?)…

  • oh mutter, der schatten erschreckt mich so sehr, sei still mein kindchen…, du nervst immer mehr…

·         wenn das kind schon pennt, schaut mutter in ruhe das supertalent…

·        doch wieder am morgen das kindlein erwacht, es isst nicht und trinkt nicht, und es gar nicht mehr lacht….

·        oh mutter, oh mutter, was gibt es denn heute?

·        heute gibt‘s wieder explosiv über promileute…

·        oh mutter, oh mutter, können wir heute spielen?

·        mutter verschwindet, um das kind nicht zu verwirren

·        das kind bleibt alleine, doch ich kann mich irren

·        ich will Sie alle doch nur provozieren!


 

LIEBE und VERKEHR

Liebe zu Fuß

Liebe im Auto

Liebe im Bus

Liebe auf dem Fahrrad

Liebe in der SMS

Liebe in der E-Mail

Liebe im Internet

Liebe im Zug

Liebe im Bug

Liebe im Facebook

Liebe im Flugzeug

Liebe auf dem Schiff

Liebe im Gedicht

Liebe im Vergissmeinnicht

Liebe im Lied

Liebe mit und ohne das Glied

Liebe  nutzt alle Wege

um ans Ziel zu kommen

WILLKOMMEN!!!!!!!


 

Czas zebrał krwawe żniwa

Gdzie wtedy płacz i strach

Dziś kaczka pływa

Gdzie rozpacz, głód

Dziś rośnie las

Gdzie nas nie było wtedy

Dziś nie ma ich wśród nas

Gdzie oni swej tragedii

Odliczali dni

Dzisiaj spacerujemy my

Czy coś nas łączy?

Czy nas to obchodzi?

To było dawno temu…

My jesteśmy młodzi…

W tej samej łodzi…

Noah zbawił nas…

Kto zebrał krwawe żniwa dla nas?

Czas…?

 

We are the world, tłumaczenie

There comes a time

Nadchodzi czas
When we head a certain call

By połączyć wszystkich nas

When the world must come together as one
Aby świat naszym wspólnym domem się stał

There are people dying

Ludzie umierają
And it’s time to lend a hand

Podaj dziś pomocną dłoń

to life

pomóż żyć
The greatest gift of all

Życie to największy (najdroższy) dar!
We can’t go on

Jak długo chcesz

Pretneding day by day
Udawać dzień za dniem

That someone, somewhere will soon make a change
że gdzieś tam, ktoś sam naprawi (zmieni) coś

We are all a part of

Każdy żyje tu
God’s great big family

Jak w rodzinie, w której Bóg
And the truth, you know love is all we need
Kocha nas, pomóż innym, póki czas….

 

 

 
[Chorus]
We are the world

Świat domem jest
We are the children

Jesteśmy dziećmi
We are the ones who make a brighter day

I my możemy pomóc innym dziś
So let’s start giving

Rodziną bądźmy
There’s a choice we’re making

Wszystko w naszych rękach

We’re saving our own lives
Ratujemy wspólny dom

It’s true we’ll make a better day

Jeśli dziś zaczniemy zmieniać się

Just you and me

I ja i ty
Send them your heart

Pokaż innym że

So they’ll know that someone cares

Jest gdzieś ktoś, kto kochać chce
And their lives will be stronger and free

Miłość będzie jak świeża woda I chleb
As God has shown us by turning stone to bread

Sam Bóg uczył nas, jak mamy dzielic chleb

So we all must lend a helping hand

Nie odwracaj się, gdy widzisz, że dzieje się źle….

[Chorus]
We are the world
We are the children
We are the ones who make a brighter day
So let’s start giving
There’s a choice we’re making
We’re saving our own lives
It’s true we’ll make a better day
Just you and me

When you’re down and out

Kiedy smutny, zły
There seems no hope at all
opadasz całkiem z sił

But if you just believe
Uwierz proszę mi

There’s no way we can fall
Bóg nadzieję daje ci…

Well, well, well, well, let us realize
nie, nie, nie, nie poddawaj się

That a change will only come
Zmienić możesz to co złe

When we stand together as one
Jesli do nas dziś przyłączysz się
[Chorus]
We are the world
We are the children
We are the ones who make a brighter day
So let’s start giving
There’s a choice we’re making
We’re saving our own lives
It’s true we’ll make a better day
Just you and me


 

02.09.2010

Wir sind umgezogen! Wie schön! Ach Sie kommen aus Warschau!? Hier ist es schöner, nicht wahr…?

Nicht… ?

Das Schulgebäude wirkt wie ein altes Kloster. Interessant als Sehenswürdigkeit. Jedoch wenig einladend für eine Schule. Am Eingang zum Schulhof wird das Fußballspielen und überhaupt das Betreten des Schulhofes im knappen Rahmen gehalten. Das meiste ist auf alle Fälle und insbesondere nachmittags verboten. Was sollen schon Schüler nachmittags auf dem Schulhof??? Bitte schnell nach Hause und vor die Glotze.  Fußballspielen auf dem Schulgelände ist nicht erlaubt!

Nach den ersten Fragen bezüglich der Aufsicht und Betreuung der Kinder, höre ich eine vorwurfsvolle und alles erklärende Antwort: HIER WIRD FÜR JEDES KIND GESORGT! Und ich habe das Gefühl, ich sollte keine Fragen mehr stellen, denn die Lehrerin hat Wichtigeres zu tun, als mein dämliches Interesse nach der Schule meines Sohnes zu beantworten.

In der Klasse fühlt sich mein Sohn schnell wohl. Er findet nette Freunde und gewöhnt sich sogar daran, über den Hof auf die Toilette laufen zu müssen. Immer zu zweit. Falls ein unangemeldeter Kinderschänder den freien Zutritt zum Schulgelände genießen sollte.

In der Nachmittagsbetreuung gibt es keine besonderen Regeln. Ältere Kinder ärgern die jüngeren, der Lauf der Welt. Die Betreuerin bemerkt es nicht, oder kann es nicht in den Griff bekommen. Am liebsten bespricht sie alles im Gesprächskreis. Danach wird den Kindern empfohlen, für ihre Konflikte eine Lösung zu finden.

Wer ist eigentlich auf die Idee gekommen, die Kinder aus der dritten und der ersten Klasse oder aus der zweiten und der vierten zusammen in einer Gruppe unterzubringen??? 2 Jahre Unterschied in der Grundschule ist sehr viel Zeit. Die kleinen finden keinen Anschluss an die Großen, die Großen ärgern die Kleinen. Die Betreuerin ist überfordert damit, es jedem recht zu machen. Zumal sie auf ihre pädagogische Aufgabe nicht vorbereitet ist.  Die Gleichaltrigen aus den Parallelklassen lernen einander nicht kennen, wozu auch???

Man braucht als Betreuerin an der Schule keine Grundschulpädagogin zu sein, oft braucht man gar keine Ausbildung. Es reicht viel Freizeit und der Wille etwas Geld dazu zu verdienen.

Man beschwert sich jedoch: Ich werde nach dem Putzfrauentarif bezahlt, beklagt sich die Nachmittagsbetreuerin! Tja, es ist ein Beruf, der viel Kraft und Einsatz erfordert. Und was macht denn die Betreuerin so? Sie erzählt den Kindern, die es bei ihr langweilig finden: Such dir eine andere Schule, wenn es dir nicht gefällt! Melde dich doch hier ab, wenn es dir langweilig ist!!!

O.k. Er wird jetzt abgemeldet. Denn er macht ganz schwerwiegende Probleme:

Er bemerkt, dass die Betreuerin die Gruppe nicht im Griff hat, dass sie manche Kinder nicht versteht oder nicht mag, insbesondere solche, wie mein Sohn, der zu ihrem Leidwesen ALLES BESSER WEISS!!!! Das war der schlimmste Vorwurf, den sie ihm anzuhängen hatte!!!!

Na so was. Vielleicht sollte sie einfach von ihm lernen.


 

Dezember 2010

Ganz viele Menschen freuen sich in Europa auf Weihnachten.

Ganz besonders die Großeltern und Eltern, die ihren Kindern und Enkelkindern etwas Schönes schenken möchten. Man hört so nebenbei, dass manche Kinder ihren Familienmitgliedern diesbezüglich großen Kummer bereiten: sie sind wunschlos glücklich und bestellen somit nur einen Kugelschreiber vom Weihnachtsmann! Die ganze Familie ist verzweifelt…

Die pensionierten Großeltern lassen keine Ruhe, die Eltern haben den Kuli (leider Gottes für nur 3,- Euro) längst gekauft und das Kind möchte einfach nichts mehr bekommen! Was kann man in einer so schwierigen Situation tun? Gibt es denn Ideen? Man fragt aus der Not um sich! Und so hört man Vorschläge: etwas Schönes zum Anziehen! Leider wächst das Kind nicht schnell genug, um den Kaufhunger der Eltern zu stillen! Das Kind hat einfach alles, oder fast alles, aber es bemerkt nicht, dass ihm noch etwas fehlt, und auch die Eltern wüssten nicht, was es sein könnte!

Wie wäre es damit, das Kind zu fragen, ob es aus diesem Grunde, dieses Jahr zu Weihnachten mit anderen Kindern, die nicht so viel haben, teilen möchte?  Die Großeltern und Eltern könnten einfach mal im Namen des Kindes für Kinder in Not spenden! Es wäre ein richtig schönes Geschenk für alle!

Falls Sie das hier beschriebene Problem auch kennen, hier einige Ideen, was man dem Kind und mit dem Kind, wem schenken kann:

www.sos-kinderdorf-stiftung.de

https://www.unicef.de/spenden-helfen/spendenshop/

http://www.plan-deutschland.de/

http://www.kindernothilfe.de/

und Vieles mehr…

einfach bei Google eingeben: Für Kinder in Not spenden

 

 

 

Die Straßen voll mit Schnee

Erfroren Fluss und See

Das Weihnachtslied erklingt

Das mein Herz ihm singt

Denn er wird wieder kommen

In dieser kalten Zeit

Jesus, der Gottes Sohn

Der die Welt befreit!

Lasst uns für ihn singen,

Lasst die Glocken klingeln,

Lasst uns fröhlich sein!

Jesus, Gott im Menschen,

wird bald neu geboren,

Lasst ihn nicht allein!


der Möchtergerne Wichtigtuer

der möchte gerne wichtig tun

auf Lebenszeit

von Arbeitslosigkeit befreit

kann er bequem im Sessel sitzen

die Bleistifte zwischendurch spitzen

die Mittagspause pünktlich machen

über die anderen etwas lachen

bis er ganz pünktlich geht nach Hause

er kriegt doch keine Prämie

sagt er weise

hier die Überstunden abzusitzen

die anderen sollen ruhig schwitzen

er ist Beamte auf Lebenszeit

und als Privatpatient von Zuzahlung befreit

das hat man sich ja doch verdient

dass man hier sitzt auf hohem Posten

die Multi Kulti hat auf seine Kosten

Jahrzehntelang um ihn herum

die Straßen und die Stadt gebaut

und will nicht mehr zurück,

warum????


Kto kocha naprawdę              die liebe vergeht nicht
Będzie kochać zawsze            die liebe ist ewig
Gniew zmieni w kochanie       den ärger verzeiht sie
A zdradę w niepamięć            die schwächen versteht sie

Nie oceniaj mnie                                  also sag mir nicht
Ani dobrze ani źle                                 was tu‘ ich falsch und was tu‘ ich nicht
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz    ganz einfach bleib, ganz einfach schau mich an  ?
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz    ganz einfach bleib, ganz einfach bleib und schau ?

Jak dziecko unieś mnie wysoko              sei wie ein vater für die kinder
Jak dziecko mnie do łóżka kładź             lies mir leise etwas vor
Rano zjedz ze mną śniadanie                morgens werde ich (dir) was singen
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz     ganz einfach bleib, ganz einfach schau mich an

W zuchwałej chwili pożądania               beim ersten kuss, ließ ich dich wissen
Nadałam tobie takie imię                      ich will dich niemehrmehr verlieren        
Że znajdę cię na końcu świata             und will (werd) dich suchen, will (werd) dich finden
I już się z tobą nie rozminę                  denn unsere liebe nimmt kein ende (wird nie enden?)

Po prostu bądź po prostu bądź i patrz
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz



Maanam

Kocham Cię kochanie moje

Kocham cię kochanie moje                                liebe ist wie ein großes wunder
Kocham cię, a kochanie moje                          liebe ist wie ein großes wunder
To polana w leśnym gąszczu schowana              das sind wir, und das sind die kinder
Kocham cię kochanie moje                                liebe ist wie ein großes wunder
Kocham cię, a kochanie moje                          liebe ist wie ein großes wunder
To sad wiosenny, rozgrzany i senny                   das ist der garten,  und der blaue himmel
Kocham cię kochanie moje                               liebe ist wie ein großes wunder
To rozstania i powroty                                    die versöhnung nach dem abschied
I nagle dzwony dzwonią                                    das  glück bleibt immer hier
I ciało mi płonie                                                flamme und feuer…
Kocham cię                                                        wer liebt mehr???   Mehr?

———————-

Kocham cię kochanie moje                               liebe ist wie ein großes wunder
Kocham cię, a kochanie moje                           liebe ist wie ein großes wunder
To oczy twoje we mnie wpatrzone                   wenn deine blicke mich zärtlich streicheln
Kocham cię kochanie moje                               liebe ist wie ein großes wunder
Kocham cię, a kochanie moje                           liebe ist wie ein großes wunder
To tęsknota nieskończona                                eine sehnsucht, immer wieder
Kocham cię a kochanie moje                            liebe ist wie ein großes wunder
To rozstania i powroty                                      die versöhnung nach dem abschied
I nagle dzwony dzwonią                                    das glück bleibt immer hier
I ciało mi płonie                                                flamme und feuer…
Kocham cię                                                        wer liebt mehr???  Mehr?  Mehr…?
Kocham cię kochanie moje                               liebe ist wie ein großes wunder
Kocham cię, a kochanie moje                           liebe ist wie ein großes wunder
To przypominanie pierwszej pieszczoty           so unvergesslich wie die erste nacht
Kocham cię kochanie moje                               liebe ist wie ein großes wunder
Kocham cię, a kochanie moje                           liebe ist wie ein großes wunder
To noce z miłości bezsenne                              schlaflose nächte neben dir
Kocham cię kochanie moje
To rozstania i powroty
I nagle dzwony dzwonią
I ciało mi płonie

Kocham cię

Maanam

Smycz Co mnie trzyma przy życiu                     was hält mich an diesem leben
Co mnie trzyma przy tobie                     warum bleib ich bei dir?
Każe wstawać codziennie                      wer weckt mich am morgen
Choć zmęczona nie mogę                       was mache ich noch hier?

Co mnie zmusza do śmiechu              was zwingt mich zum lachen
Chociaż smutek mam w sobie            was trocknen meine tränen
Co mnie trzyma przy życiu                 warum lebe ich weiter
Co mnie trzyma przy tobie                 ich hab hier nur noch migräne

Smycz – odpowiedź jest prosta           du, hast mich an der leine
Smycz – pułapka radosna                    du, liebst keine und keinen
Smycz – raz lepiej raz gorzej              du, mal schlechter mal besser
Smycz – do nogi przy nodze                              du, kannst mich nicht aufessen

Szczekam to racja bytu                      bellen auf dein komando
Służę bo tak jest ładnie                      du spielst  wie marlon brando
Milczę bo mi tak każesz                      schweigen wenn du befiehlst
Leżę pod twym rozkazem                   liegen wenn du nur willst

Czekam patrzę ci w oczy                    ich schau dich an mein gebieter
Czekam koło się toczy                        ich warte auf deine tritte  
Czekam warczę zajadle                      ich warte, die zeit geht weiter
Wściekłość skacze do gardła               schreien kann ich  nicht leider…


Maanam Anioł

Mam tylko jedno skrzydło  Ich habe nur einen Flügel

To prawie tak jak anioł Wie ein einsamer Engel

 A Ty masz skrzydło drugie  Alleine kann ich  nicht fliegen

Rośnie u Twoich ramion   Lass uns die Angst besiegen

Gdy staniesz przy mnie blisko  Denn  nur ganz nah bei dir

I mocno mnie przytulisz  In deinem warmen Atem

Bez trudu popłyniemy  Segeln wir zusammen

Prosto w wysokie chmury  Zum Himmel  und noch weiter…

(Zur Sonne?)

Szczęśliwe chwile to motyle Denn glücklich sind nur Schmetterlinge

Miłość wieczna tęsknota  Lass unsere Liebe gelingen
Zatrzymamy się w locie  Wir fliegen zusammen

Nad szczytem i urwiskiem  Über Meere und Berge

I będziemy nad Ziemią  Alle staunen darüber

Nieziemskim zjawiskiem die Großen,  die   Zwerge…

To będzie nasza pierwsza  Das wird unsere erste

Komunia bez końca und letzte Ehe

Przytul mnie tylko mocno Halte mich fest bei dir

Lecimy do słońca  Der Abschied tut so weh….

Szczęśliwe chwile to motyle
Miłość wieczna tęsknota

Maryla Rodowicz, Wsiąść do pociągu

Światem zaczęła rządzić jesień,            Der Herbst überemalte grüne Blätter

Topi go w żółci i czerwieni,                   in rote, gelbe, braune Bilder
A ja tak pragnę czemu nie wiem,           und ich will meine Welt neu malen   
Uciec pociągiem od jesieni.                   dem Herbst entlaufen und verreisen
Uciec pociągiem od przyjaciół,              mit einem Zug allein wegfahren  
Wrogów, rachunków, telefonów.           weg von den Feinden, Freunden, allen

Nie trzeba długo się namyślać,              ich muss nicht lange überlegen
Wystarczy tylko wybiec z domu.            ich muss heut einfach weg und weiter

Wsiąść do pociągu byle jakiego,             mit einem flugzeug, nem zug oder auto
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet,        ohne gepäck, ohne dich, ohne ticket 
Ściskając w ręku kamyk zielony,            den grünen glücksstein nehm ich mit mir
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle       schaue wie alles bleibt ohne mich hier

W taką podróż chcę wyruszyć,                auf  diese reise will heute    
Gdy podły nastrój i pogoda                     bei diesem regen, diesem wetter
Zostawić łóżko, ciebie, szafę,                 alles verlassen, dich und alltag
Niczego mi nie będzie szkoda.                will einfach weg an diesem herbsttag

Zegary staną niepotrzebne,                    die uhren bleiben plötzlich stehen

Pogubię wszystkie kalendarze.                alle kalender lasse ich (bleiben) hier 

W taką podróż chcę wyruszyć,                ich will ganz frei sein, spielen, lachen
Nie wiem czy kiedyś się odważę              ob ich das eines tages mache????

Wiersze, Gedichte, 2011, wybór, Auswahl

Bóg wszystko widzi i wszystko wie,
czy dobrze dzieje się, czy źle…
Bóg Cię pociesza w samotnej ciszy,
gdy Ci odpowie – sen ci się przyśni…
Bóg głosu nie ma – głosem jest świat:
muzyka, wiersze, obraz,
woda, ziemia, wiatr i polny kwiat,
ptaki na dachu i czarne koty…
Posłuchaj Boga za dnia i w nocy…

Być żydem, polakiem i niemcem
to mniej czy więcej?
Być żydem w każdym kraju?
Być żydem, który mówi po polsku
i kocha polską mowę?
Być żydem niemcem,
który w Niemczech buduje domy nowe?
Być żydem, który w Paryżu
podaje koszerne dania?
Być żydem we własnym kraju
skąd Cię nikt nie wygania?

Chciałabym czekać na autobus
na moście Poniatowskiego
czekać na 158
i wsiąść do niego
i pojechać ulicą Waszyngtona
na Grochów, na Grenadierów
i odwiedzić rodziców
ale już nie ma tego adresu i tego
z ich nazwiskiem numeru
drzwi
które były naszym domem
już nie są nim
ktoś inny już tam mieszka:
pani Agnieszka
zaciera ślady naszych słów
świąt i radości
smutków i łez
i złości
Tylko na fotografii
jeszcze tam mieszkamy
i tata siedzi obok mamy…

Ona zadziera nosa
bo studiuje
i ważną się sobie wydaje
Bo wyjedzie kiedyś
za granicę
zobaczyć obce kraje
I zostawi za sobą rodziców
siostrę, brata
oraz psa
I będzie tęsknić
i płakać – tak jak ja..?
A powrócić
Bóg nie da jej może
przez wiele lat
i więzieniem stanie się dla niej
cały świat…

Chciałabym wrócić
tam, gdzie wtedy byłam
I zrobić, czego nie zrobiłam
Powiedzieć, co przemilczałam
Dać, czego mu nie dałam
Zabrać ze sobą w podróż
przez nasze życie…
Chciałabym wrócić
tam, gdzie wtedy byłam
I nie żałować,
że tego i tamtego nie zrobiłam…

Jakie to szczęście
że ominęły nas te straszne choroby
że żyjemy w czasach
genialnej medycyny
szczepionki nowego wieku
antybiotyku nowej doby
tyfus, gruźlica, syfilis
nas nie dotyczą jak wtedy
kiedy nie było lekarstwa
w tragedii
bogactwa czy biedy

Co mi Pan Bóg dał na drogę
Tym podzielić się nie mogę
To mój los
Muszę nosić go ze sobą
Nawet kiedy idę z tobą
To mój los
I nie poznasz mojej duszy
Nawet gdy cię nieraz wzruszy
Ten mój los
Idę sama
Idę sam
Razem z tobą
Idę tam

Geballte Engstirnigkeit

gestützt von Selbstherrlichkeit

Ego hoch drei

Zweifel? – keinerlei

Sie sieht, was sie sehen will

spricht ohne nachzudenken

oft ohne Sinn…

An der eigenen Urteilskraft – keine Bedenken!

Sie ist genial!

Sie weiß Bescheid!

Stolz wie ein Pfau…

Nein, danke,

ich verzweifle bei dieser Frau…

 

 

Co poecie po kotlecie,
jak poeta przecie plecie
w języku od dziecka znanym
wyuczonym, ukochanym
więc polski poeta
woli polski post
od kotleta
w gospodzie „Zur Post”

Czy masz mieszkanie małe czy duże
Nigdy nie wygrasz walki z kurzem
Kurz wycierany nawet co dnia
Już następnego
następcę ma
I leży sobie uwalony
Na książkach, półkach i dywanach
A ty wciąż walczysz jak ten Ikar
Przez kurz ten można dostać bzika!

Der Schein ist wichtig
Man muss den Schein wahren
Man muss sein süßes bitteres Geheimnis
hinter dem Schein aufbewahren
der Schein trügt
der Schein heiligt die Mittel
der Zweck bleibt auf der Strecke
mit herzlichen Grüßen,
Schönen Tag!
Danke!
Bitte!

eine falsche Entscheidung
die Heirat
die Scheidung
ein Treffen
zum falschen Zeitpunkt
und am falschen Ort
du wolltest dort nicht sein
doch du warst dort
du wünschst
du wärest dort
eigentlich nie gewesen
dein ganzes Leben verlief
nun anders, als geplant
auf einmal
lebst du ein falsches Leben
dein wahres Leben
bleibt dir und allen
unbekannt

Gott regiert die Welt
ob es dir gefällt
oder nicht gefällt
Gott, Jesus und seine Jünger
und die Frauen
die für ihn ihr Leben gaben
Gott gab dir das Leben
doch du musst schon selbst was tun
um mehr als nur das Leben
vor dem Tod zu haben

I can not see
I see only me
Only me in the mirror
Only me in my house
Only for me counts
What God allows
What God has written
I can’t see
It’s maybe for others
It’s not for me
I don’t care
what wrong
what right
I am here to enjoy
and not to fight…
100 years –
short time to play
The hell will be forever
Welcome: this way….

Ich gehe vorbei
An Ruinen, an Häusern, an Menschen
Ich gehe vorbei
An Plänen, Träumen und Wünschen
Ich gehe vorbei
An Lebenden und an den Toten
Ich gehe vorbei und immer
Immer bleibe ich da
Hier und überall
Auf Erden und im All

Ich lebe in verschiedenen Welten
Ich spiele verschiedene Rollen
Es gibt die Welt in Deutschland
Es gibt die Welt in Polen
Es gibt die Welt mit Kindern
Es gibt die Welt mit Männern
Ich spiele verschiedene Rollen
Ich spiele in verschiedenen Szenen
Von Hollywood weit entfernt
Bin ich ein Star
Den die Welt nicht kennt

Ich reise gerne in die Ferne
auch mal manchmal
nach Magdeburg!
Ich fahre aber keinen Wartburg!
Ich fahr‘ zufrieden
und ohne zu klagen
mit meinem neuen Volkswagen!

Ich trage euch meine Kinder
im Frühling, im Sommer
im Herbst, im Winter
Ich trage euch bis ins Grab
mal geht es Berg runter
mal geht’s Berg ab
Ich trage auch über die Wüste
Ich trage euch über den Fluss
Schnell reist ihr mit den Autos
Langsamer geht ihr zu Fuß
Ihr hebt ab in den Himmel
Ihr landet hier gesund nieder
Was wäre wenn es mich nicht gäbe
oder euch – nie wieder..?

Jak odbudować
z gruzów miasto
zamienione w cmentarz?
Domy
pozbawione ludzi
i wspomnień
o minionych świętach?
I jak odnaleźć rodziny
po których zostały
świecznik siedmioramienny
skrzypce i fortepian
i pył…

Kinder sind wunderbar
bezahlen muss man für sie bar
doch wenn du wirst
später
älter
wirst du es nicht bereuen
du darfst dich sogar auf deine
Enkelkinder freuen!
Die kosten wieder ganz und gar
auch wieder bar!

Kultmarke für Klamotten!
Keiner wird dich verspotten
Kultmarke schützt vor den Hieben
Alle werden dich lieben
Kultmarke!
Neu und gebraucht
Und du bist einer
den die Welt braucht
denn ohne Kultmarke an
Bist du ein NO ONE!

Ludzie byli i są
po obu stronach różni
Jedni o dobrym sercu
inni samolubni i próżni
Jedni kochający
Boga, świat i ludzi
Inni tylko pieniędze
i siebie samego
karmią tylko własne puste ego
A Bóg oceni
na koniec tej wyprawy
i wybaczy lub ukarze
za te wszystkie sprawy

Mam do niej żal,
że jej nie było,
chociaż na prawdę
nie było mi jej brak
żal mi, że jej nie ma teraz
po prostu ze mną w domu
kiedy ja już nie biegnę
ani nie czekam
nie potrzebna nikomu
oprócz jej wnuka…
Mamo my nie mamy rodziny…
Nie potrzebuję nikogo
tylko jej
zwykłego bycia ze mną
przy herbacie
i może rozmów o tacie…

Matko Boska
w Tobie miłość i troska
Błogosławionaś Ty
między niewiastami
Sama, samotna, osamotniona
wygnana – nie przegoniona
Rozogniona słonecznym żarem
Życia Boskiego darem
Syn Twój Jedyny
Król nad Królami
A dookoła pastuszkowie sami
i trzech Króli kłania się w pokorze
a do syna Twojego się modlą:
W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego!
Mój Boże…

Mieli wtedy po 30 lat…
Dziś płaczę po nich ja
nie płacze po nich świat
A przecież go tam
wspólnie budowali
powstały z gruzów nowy ład
I co zostało nam z tych lat?
Tych kolorowych kilka zdjęć
i filmów czarno białych kilka
i my, ich dzieci i ich wnuki
nowe ulice i nowe domy
i Pałac Kultury i Nauki!

My musimy zmartwychstać
bo nie da się inaczej
Nie możemy zostawić wszystkiego
na pastwę losu, rodziny
i tak zwanych przyjaciół…
Robimy do tej gry dobre miny
i walimy na przód
po drodze usłanej kamieniami
Nawet najbliżsi rzucają je czasami
Trudno
Widocznie tak ma być
żeby nie było nam nudno

Naród wybrany
wyprowadzony z domu niewoli
by dzielić wiedzę z ludźmi dobrej woli
którzy uwierzyli i poznali Boga
Naród wybrany
tułał się latami od proga do proga
wydał wielkie umysły
wielkie dzieła stworzył
w różnych językach
na wszystkich kontynentach
Naród wybrany żyje dziś w Izraelu
tam jego Ojczyzna obiecana
od Boga mu dana
Ziemia Święta

Pan Bóg dotknął mnie klątwą,
tak że nikt mi nie wierzy!
Kiedy mówię, że chleb jest stary,
wszyscy mówią, że świeży!
Klątwę rzucił na mnie, chyba tylko po to,
by wszyscy się wykazali przy mnie
własną głupotą.

Pociąg jedzie do nieba
Do pociągu wsiąść trzeba
W nim rodzice i dzieci
I ktoś drugi i trzeci
Pociągiem kieruje szatan
Pociągiem jedzie Natan
Szymon woła: Gdzie tata?
Ktoś płacze
Ktoś umiera
Ktoś inny łzy ociera…
Nie tu…
Już nie…
I jeszcze nie teraz…
Do końca pociągiem jadą tym
Z pociągu do nieba leci dym

Gott,
ich danke Dir für den Schlaf
ich danke Dir
für diese ruhigen Stunden
ich danke Dir
dass ich es schaff‘
die Nacht im Traum zu verbringen

Ruszamy na bal wszyscy razem!
Świat – naszym krajobrazem
Ziemia – do tańca sceną
Życie wieczne – nagrodą i ceną!
Własne imię?
Na kamieniu czy w marmurze?
Na scenie czy na papierze?
Litery wielkie czy nieduże?

Manche führen eine Beziehung
mit ihrem Spiegelbild
Sie schauen sich an
wie Gottes persönliches Abbild
in einem selbst gewählten Rahmen
aus Silber, Gold, Holz…
Und sind auf das Spiegelbild
sehr stolz!
Sie sehen außerhalb des Rahmens
KEINEN!
Man braucht zu ihrem Glück
ausschließlich EINEN.

You get to see
what you want to see
Its not me…
You will never know
if I want to stay
or if I want to go…
You will try
I will cry
I’m not ‘gonna’ die..
I will stand to the end
you will not understand
and you will not know
why…
Then u will cry…


 

as I was alone

all around were far away

my only hope

my only hope

was the Last Judgement Day

I thought: maybe it’s true…

I thought: maybe it’s true…

God will pay you

though you don’t check

your open bills

what you were due

all back


Co poecie po kotlecie,

jak poeta przecie plecie

w języku od dziecka znanym

wyuczonym, ukochanym

więc polski poeta

woli polski post

od kotleta

w gospodzie „Zur Post”


Czuję się

jakbym czekała na ścięcie

i nie wiem

kto będzie katem

i czy przyjdzie

w dzień, czy w nocy…

Zimą czy latem?

Czekam zatem.

Nie mam sił

by stąd odejść

nie mam sił

żeby uciec.

Jestem i czekam na ścięcie

lub wniebowzięcie…


Czy masz mieszkanie małe czy duże

Nigdy nie wygrasz walki z kurzem

Kurz wycierany nawet co dnia

Już następnego

następcę ma

I leży sobie uwalony

Na książkach, półkach i dywanach

A ty wciąż walczysz jak ten Ikar

Przez kurz ten można dostać bzika!


Czytanka dla Janka

To dla was drogie dzieci

Pan Bóg wymordował inne

takie same jak wy

tak samo niewinne

Ich rodzice nie znali

ich ojczyzny języka

I nie kochali

dzieci mówiących inaczej

I teraz o tych dzieciach

ten wiersz czytacie

które wraz z rodzicami

wywieziono do grobu

A wy żyjecie

dzięki Bogu…


Depresja

maluje obraz smutku i rozpaczy

na strony życia rzuca tylko cień

samotny słońca tutaj nie zobaczy

kto mgłą spowity

z mozołem toczy się

bez celu i bez sensu

kolejna noc

kolejny dzień

i tylko lęk ci przypomina

że  jeszcze żyjesz

chociaż nie chcesz żyć

tabletka – życiodajna witamina

nie daje odejść

pomaga lepiej śnić…


Co mi Pan Bóg dał na drogę

Tym podzielić się nie mogę

To mój los

Muszę nosić go ze sobą

Nawet kiedy idę z tobą

To mój los

I nie poznasz mojej duszy

Nawet gdy cię nieraz wzruszy

Ten mój los

Idę sama

Idę sam

Razem z tobą

Idę tam

Chciałabym wrócić

tam, gdzie wtedy byłam

I zrobić, czego nie zrobiłam

Powiedzieć, co przemilczałam

Dać, czego mu nie dałam

Zabrać ze sobą w podróż

przez nasze życie…

Chciałabym wrócić

tam, gdzie wtedy byłam

I nie żałować,

że tego i tamtego nie zrobiłam…


 

Być żydem, polakiem i niemcem

to mniej czy więcej?

Być żydem w każdym kraju?

Być żydem, który mówi po polsku

i kocha polską mowę?

Być żydem niemcem,

który w Niemczech buduje domy nowe?

Być żydem, który w Paryżu

podaje  koszerne dania?

Być żydem we własnym kraju

skąd Cię nikt nie wygania?


będziemy

wiecznie żyć

żyć aż do końca świata

uwierzmy w to na chwilę

uwierzmy w to na lata…

polećmy jak motyle

których do nieba droga

usłana jest kwiatami

będziemy wiecznie żyć

uwierzmy w to na chwilę

zostańmy motylami…


Dichter sind Gottes Schreiber

Sie bringen sein Wort aufs Papier

Er selbst kann nicht sprechen

wie wir

deshalb sind sie hier

Sie halten, was sie sprechen

insofern es möglich ist

Man kann sie nicht bestechen

mit einer Nacht im Hotel „Pitz“

Denn sie wissen, das alles hier

ist nur ein Spiel auf Zeit

Zeit, die man behält oder

Zeit, die man befreit…

Ein Spiel zwischen Böse und Gut

Es kommt stets darauf an,

dass man das Richtige sagt und tut…


die Götter leben

hier und heute

wie du und ich

und ganz normale Leute

die Götter leben

sie sprechen alle Sprachen

die Götter leben wie du und ich

sie singen, weinen, lachen

die Götter leben

in der ewigen Unendlichkeit

sie sind hier und jetzt

überall und immer

dabei


die ZWEI nehmen sich Zeit

die ihnen nicht gehört

sie stehlen sich die Zeit

in der man einander berührt

in der man einander küsst

und sich selbst neu erfindet

solange keiner sonst

die Wahrheit herausfindet

sie leben im Niemandsland

erfüllt von DU und ICH

vergessen alles um sie herum

sie vergessen sich…

und

leiden in ihrem höchsten Glück

beneidenswert fürchterlich…


Es gab zu viele Menschen

Zu viele, die nicht hierher passten

Zu viele, die reich und zufrieden

Andere ausnutzten und hassten

Zu viele, die ihre Familien

Erklärten für die Sieger

Zu viele, die wollten alles teurer

Und nichts billiger

Letztendlich sind ihre Familien

Gestorben den Märtyrertod

Letztendlich gibt es für alle

Einen und denselben Gott


Gott regiert die Welt

ob es dir gefällt

oder nicht gefällt

Gott, Jesus und seine Jünger

und die Frauen

die für ihn ihr Leben gaben

Gott gab dir das Leben

doch du musst schon selbst was tun

um mehr als nur das Leben

vor dem Tod zu haben


eine falsche Entscheidung

die Heirat

die Scheidung

ein Treffen

zum falschen Zeitpunkt

und am falschen Ort

du wolltest dort nicht sein

doch du warst dort

du wünschst

du wärest dort

eigentlich nie gewesen

dein ganzes Leben verlief

nun anders, als geplant

auf einmal

lebst du ein falsches Leben

dein wahres Leben

bleibt dir und allen

unbekannt


Alice in Wonderland

 

to become great

you need to be small

to become short

you need to be tall

to become rich

you need to be poor

to become happy

you need love

as cure


Nun weiß es jeder Idiot:

DER HAHN IST TOT!

DER HAHN IST TOT!

Das tut mir leid

und sogar sehr:

DER HAHN BEWEGT SICH

GAR NISCHT MEHR!

DER HAHN IST TOT!

Die Tränen fließen…

Wir werden jetzt den Hahn

gekocht genießen!

DER HAHN IST TOT!

DER HAHN IST TOT!

Nun essen wir ihn mit Brot!


Odeszła

duchowa matka

przyjaciółka w myślach

siostra serca i rozumu

na tle liter

nieraz pewnie samotna

wśród pełnego podziwu

tłumu

który nie wie

co chciała powiedzieć cebuli

i dlaczego liczba pi

z ośmiu liter

czarna na białym

jest nieskończona

odeszła kobieta

matka polskiej poezji

i Bogów

kochanka i żona


Ona nie chce być matką

swojego narodu

woli patrzeć z daleka

jak dzieci umierają z głodu

i jak odłogiem leży

ziemia i pastwisko

Ona woli isć do disco

lub na pokaz mody

wykreowanej przez siebie

To co, że inni są w piekle?

Ona jest w niebie!


Pan Bóg dotknął mnie klątwą,

tak że nikt mi nie wierzy!

Kiedy mówię, że chleb jest stary,

wszyscy mówią, że świeży!

Klątwę rzucił na mnie, chyba tylko po to,

by wszyscy się wykazali przy mnie

własną głupotą.


Pan Bóg używa różnych ludzi

aby poznać Ciebie

wystawia Cię na próbę

tu na ziemi

by wiedzieć, czy przydałbyś się

tutaj w niebie

Pan Bóg widzi i słyszy

wszystko doskonale

lecz nie jest twoją nianią

gdy wylewasz żale

On patrzy z okien Raju

co zrobisz tutaj sam

Jeśli odróżniasz zło i dobro

mądrość i głupotę

być może trafisz tam…


Pociąg jedzie do nieba

Do pociągu wsiąść trzeba

W nim rodzice i dzieci

I ktoś drugi i trzeci

Pociągiem kieruje szatan

Pociągiem jedzie Natan

Szymon woła: Gdzie tata?

Ktoś płacze

Ktoś umiera

Ktoś inny łzy ociera…

Nie tu…

Już nie…

I  jeszcze nie teraz…

Do końca pociągiem jadą tym

Z pociągu do nieba leci dym


Pociąg

cudowny wynalazek

zamiast konia

żelazny rumak

który inne przegania

po szynach układanych latami

na kamiennych drogach

pędzi z nami

z bagażami

z Paryża do Berlina

z Berlina do Warszawy

i do Moskwy i na Krym

pociągi pędzą cierpliwie

a w nich siedzisz leniwie

a w nich spokojnie śpisz

ty


Pociągi ponumerowane

liczbami do gazu

74 ludzkie numery

gwiazdy Dawida

ludzkie obrazy

wstydu

horroru

nie do opisania

starcy, dorośli, dzieci

wywożone jak śmieci

tragedia

ciał i dusz

których dziś nie ma już

A my?


Pragnienie

rodzi się w sercu powoli

bierze nasze myśli do niewoli

ciało wyrywa się rozumowi

spod kontroli

tęskniąc do kogoś

kto po prostu patrzy na ciebie

marzysz by go dotknąć

by go przytulić do siebie

by z nim być w siódmym niebie…


Prawda jak oliwa

jednak wypływa

Przez Boga tylko znana

latami żyje z nami zapłakana

jako tajemnica alkowy

albo poliszynela

Kłamstwo jednym daje nowe buty

innym jak kamień w bucie doskwiera

Ludzie mówią, że oliwa sprawiedliwa!

Prawda kiedyś na wierzch wypływa.


Przed Wigilią

nawet rybie trzeba pomóc w potrzebie,

a nie tylko kupić jej na wagę 2 kilo!

Ryba w wodzie pływała przed chwilą,

nim trafiła do sklepu na wagę

i do wanny przez swą nieuwagę!

I jak jakaś ofiara losu

w wannie dogorywa

ryba ledwo żywa…

Mamo! Tato!

Ryba już nie pływa!

Taka smutna

historia Wigilijna

i  jaka prawdziwa.


 

Samotnie żegnasz się

z innymi

Samotnie znosisz

ból

Jutro nie będzie mnie już tutaj,

myśli robotnik, myśli król…

Tak samo ściska gardło

żal…

Odchodzisz sam,

W nieznaną nieba dal…


Ruszamy na bal wszyscy razem!

Świat – naszym krajobrazem

Ziemia – do tańca sceną

Życie  wieczne – nagrodą i ceną!

Własne imię?

Na kamieniu czy w marmurze?

Na scenie czy na papierze?

Litery wielkie czy nieduże?


Wie schön,

dass es Postkarten gibt!

Man braucht sich gar nicht

persönlich zu bemühen…

Man schreibt einfach:

Wir gratulieren!

Wir wünschen!

Wir grüßen herzlich!

Alleinsein

mit solchen Postkarten

ist dennoch schmerzlich…
————–

Wielcy ludzie nie umierają,

wielcy ludzie na zawsze

tu zostają –

w naszej pamięci…

Nie jeden jeszcze się tu kręci

jak duch…

O wielkich ludziach

nie zamiera słuch…


wir sehen uns!

ich rufe an!

ich melde mich die Tage!

die Worte

solltest du nicht legen

auf die goldene Waage…

 

denn wer dich sehen will

der kommt

ohne die vielen Worte

er fragt nicht viel

und du

brauchst auch

ja gar nicht zu antworten

 

es liegen weder Raum noch Zeit

von einem zum nächsten Treffen

es liegt immer die Ewigkeit

doch die ist schnell vergessen

 

 

 

 

—————–

keiner stirbt für dich

jeder stirbt allein

ein langer Weg vor dir

pack deine Sachen ein

denn die

brauchst du dort,

wohin du gehst

nicht mehr

verschenk sie an die Kinder

oder wirf sie ins Meer

du selbst

wirst wie Staub und Dampf

ein Bindeglied

zwischen der Erde und der Atmosphäre

du selbst

wirst die Erinnerung

an die Familie

an eine Affaire

eine Erinnerung

an Liebe, Hass und Glück…

denk dran,

die Zeit drehst du nicht zurück…


Wir sind hier

nicht um glücklich zu sein

wir sind hier jeder allein

wir sind hier um einen Plan zu erfüllen

für jemanden der kann nicht fühlen

wir sind des Superhirns Gesandte

seine Familie und Verwandte

sein Eigentum in seinem Garten

er lässt uns ganz schön lange warten

bis er den Garten

das Paradies auf Erden nennt

andere haben etwas Spaß…

Doch was nützt ihnen auch das?


Wszystkich traktuje jak zabawki

dla zabicia czasu

a jak zabawka się znudzi

wywiezie się ją daleko

jak psa do lasu

Kobiety dookoła są

potwierdzeniem

jego  znikomej męskości

A cała reszta gra rolę

na jego balu

towarzyszących mu gości

których on  oczaruje

wyjątkowym głosem

dowcipem i urokiem

i tak oszuka wszystkich

bo widzą go tylko wzrokiem…

Poza tym jest nikim.


Zaczyna się godzina

dla naiwnych

dobrodusznych i dziwnych

samotnych i opuszczonych

cierpiących i poniżonych

odrzuconych

godzina sprawiedliwych

godzina

martwych i żywych


Wyrwana z korzeniami

Od lat chcę być z wami

Wyrwana sama sobą

Tęsknię za tobą

Za tym jak było i nie będzie

I szukam tamtych czasów wszędzie

I nie znajduję

Odeszły one i odeszłam ja

Ktoś inny dziś je ma


Na szczęście pozostały

zapisanych wierszami

myślami w obrazach

czarno białych

książek pełne regały.

Pozostały zdjęcia i głos

nagrane na taśmę

i jej imię na okładce

i na kamieniu

obłożonym kwiatami

i zapalonymi zniczami.

A ona i tak żyje z nami.

Gedichte, wiersze, Texte 2012, Auswahl, wybór

 

Es wundert mich. Manch eine Frau ist mit einem berühmten und wohlhabenden Ehemann verheiratet, der aber nicht gerade der XXL-Statur ist, jedoch der XXL-Bedeutung seines Amtes oder seiner Berühmtheit.
Solche Ehefrauen scheinen so blind vor Liebe zu ihren Ehemännern zu sein, dass sie den winzigen Größenunterschied zwischen ihnen und ihren Ehemännern gar nicht bemerken. Sie scheinen zu glauben, dass der Ehemann immer noch groß und außergewöhnlich gut aussieht, wenn sie neben ihnen mit Schuhen auf min. 8cm hohen Absätzen herumbalancieren… Der Ehemann ist zwar dann einen Kopf kleiner als die Ehefrau, aber das merkt doch keiner! Nein, das sieht einfach besser aus, wenn ich auf den Ehemann so elegant herabschaue!
Ich kenne das Problem nicht, weil ich nie oder ganz selten Schuhe mit Absätzen trage oder getragen habe… Ich habe bis jetzt nur die unbedeutenden und wenig wohlhabenden Männer gekannt, bei denen meine Schuhe nicht von so großer Bedeutung waren…
Nun, ich persönlich würde bei einem Ehemann, der etwa meine Größe hat, keine hohen Absätze tragen. Denn ich schaue ihm lieber in die Augen als über seinen Kopf hinweg….
Muss ein Mann sich neben seiner Ehefrau nichtig und klein fühlen, wenn er einer der bedeutendsten Köpfe der Welt ist??? Und warum? Vielleicht mag er das…

Nun geht aber so manche Ehefrau mit ihrem Ehemann auf Reisen um die Welt. Dort begegnet sie anderen großen Köpfen der Weltgeschichte, die auch nicht immer das XXL-Format in der menschlich darzustellenden Person präsentieren oder auch ganz andere Modegewohnheiten pflegen…
Muss sie denn immer noch mit ihren hohen Absätzen einen Kopf höher sein als alle anwesenden Männer vor Ort? Ich glaube nicht, dass es jedem gefällt. Hat jemand schon mal darüber nachgedacht?
Meiner Meinung nach, sollten die Damen der hohen Gesellschaft mehr darüber nachdenken, was und wo sie anziehen. Wenn man in ein Dorf in Afrika oder in Indien mit politischem Besuch fährt, oder die Begleitung eines solchen Besuches darstellt, muss man nicht die Mode aus Paris und der Modezeitschriften von Zuhause präsentieren… Denn es ist nicht immer angebracht, was man in Paris oder in London ins Theater oder in eine Modeshow anzieht, auch in Asien oder in Afrika überall anzuhaben.
Andere Länder, andere Sitten, könnte man denken… Oder?

Das ist mir schon fast zu peinlich, dass man das erklären muss.

Zusammenfassend: Mädels, falls ihr als Begleitung ihrer Ehemänner offiziell in bestimmte Länder eingeladen werden wollt, solltet ihr die richtigen Schuhe und die richtige Kleidung anziehen. Sonst muss er vielleicht allein reisen…

So kommt man nicht um die Welt! Nicht als Prinzessin und nicht als die Frau eines Königs, nicht als offizielle Persönlichkeit. Womöglich????

Sie zeigen es nicht, aber sie sind alle total empfindlich!

Man könnte auch als Ehefrau eines berühmten Mannes, eines Politikers oder Sängers einfach mal ihn fragen, was er so von der Kleidung hält? Ich denke, man muss nicht immer und überall alles zeigen, was man hat, wo man am schönsten ist, und wie viel man davon besitzt, am besten halbnackig….
Ich bin wirklich nicht prüde, wie man auf manchen Fotos unschwer erkennen kann, und manche sogar andere Fotos betrachten durften… Mhm. Ich finde, was man im Schlafzimmer zeigt, ist nicht immer das Gleiche, was man öffentlich (vor anderen und vor Kameras) und zu jeder Stunde zeigen muss… Privatfotos sind was anderes. Aber öffentlich bei offiziellen Auftritten?

Was Lady Gaga auf der Bühne toll aussehen macht, oder im Videoclip, passt nicht immer im Königspalast beim offiziellen Dinner zum Beispiel.

Mnie osobiście to jest wszystko jedno, jak się kto ubiera. Ja tylko myślę, że wygląda odpowiednio lub nie. A o tym, co odpowiednie, decydują normy miejsca, czasu oraz pozycji czy roli.  Mnie się wszystko podoba, niektóre rzeczy bardziej – w odpowiednim czasie i na odpowiednim miejscu…


 

A ja bym normalnie wolała
żeby tamte czasy wróciły
kiedy cieszył kawałek byle czego
I choć każdy był dla każdego wilkiem
każdy był dla każdego jednak miły
Gdzie mimo wyzwisk i plucia w twarz
byłeś w domu
Ja nie wiedziałam wtedy jeszcze
że było nawet gorzej…
Ale nam, dzieciom tamtych czasów
sam Bóg przecież obiecywał
że pomoże…
I wszystko było małe
i nie wiele było atrakcji
oprócz wspólnych świąt, wesel i wakacji…
Oprócz obozów i kolonii
w lesie na Mazurach
i szczęścia malowanego na niebie
słońcem w chmurach…

a lot of time
and much longer
one need to get
wiser and stronger
thousend years
sea of tears
every year
on this fear
are u here?
do you hear?
do you care
anywhere
where?

Czerwiec 2006

będziemy się kochać
od czubka włosa
przez listek ucha
do szyi
brodawkę piersi
włos na brzuchu
i łonie
zatopimy w sobie
języki
i zapachy
i dłonie
i jedno w drugim
utonie

xxx

będziemy się kochać
wiosną
z miną radosną
latem
pod róży kwiatem
jesienią
pod żółknącą zielenią
a zimową porą
będziemy sobie
podporą

a potem
nas zabiorą…

xxx

wszyscy odejdziemy
szybciej niż chcemy
czy trzeba
czy nie trzeba
won do nieba!

xxx

a po burzy
każdy motylek
zapyla
do róży
i nie tylko czas
sie dłuży
i ląduje w kałuży…

xxx

maximum erotyczne:
zagadki
lingwistyczno matematyczne

xxx

Markis de Sade rzekł do niej:
„Carpe diem!“
waląc ją w mordę kijem.

xxxx

zakochany
żołnierzyk ołowiany
nie może się ruszyć

ona
tańczy dla niego
próbuje go wzruszyć
lecz

on
stoi zamarły
pierwszy krok
upadek
w paszczę wieloryba

nie wolno się poddawać
dalej walczyć trzeba

ona
czeka na niego
by z nim pójść do nieba…

——-

Chciałabym być znowu
nikim w Warszawie
chodzić na bosaka
po skoszonej trawie
wokół fontanny z rybą
na środku
Jak wtedy, kiedy
nie wyszliśmy z biedy
a było nam dobrze
między szkołą a kinem
Miałam dom i rodzinę
i psa
Miałam wtedy naiwne wrażenie,
że spełnić może się
każde moje marzenie
któregoś dnia…

——

chodź, idź, przynieś, daj, zanieś, wyjmij, włóż, włącz, przewiń, wyłącz, połóż, postaw, wynieś, chodź, daj, siadaj, przynieś, zamknij, otwórz, daj, kup, zamów, patrz, zatrzymaj, zostaw……

———

Co jak co, ale dawna polska szkoła,
zrobiła człowieka z niejednego matoła.

———-

Czas przenosi nas w inne czasy,
z pierwszej do następnej klasy,
mija czas, mija nas.
Z przedszkola do szkoły.
Od liter alfabetu
do recenzji własnej książki,
piszemy i czytamy.
I tylko pamiętamy,
jak było kiedyś – inaczej!
I kto by to pomyślał,
że będzie tak..!?
Sami się przekonacie.

——–

Kocham te stare rudery
z kraju mojego dzieciństwa:
ślady po kulach i wybuchach.
Mama przeżyła!
I chyba też te domy lubiła.
Bazar Różyckiego
i jego zaczarowany wdzięk
wśród zgiełku tłumu.
Chcę do domu!

———–

Der Tod
versucht mich zu überreden
mich auf seine Seite zu stellen…
Er singt und lockt und lacht mich an
er kann mich jetzt nur noch verstehen…
Doch wenn ich zu ihm die Seite wechsle
und gehe zu ihm hinüber
dann wird alles hier zu Ende sein
und ich wieder traurig darüber…
Von hier kann man immer dorthin…
doch kann man auch wieder zurück?
Ich bleibe erst mal, wo ich bin
und versuche hier weiter
mein Pech und mein Glück…

——–

„Der Tod ist ein Meister aus Deutschland…“
Ich lebe in dem toten Land
Ich spreche hier Deutsch
Und ich bin berüchtigt
Jedoch wenig bekannt
Ich kenne Menschen, die zählen
Dein Alter und deinen Besitz
Und wenn du nicht passt zu denen
Dann bist du schnell abgeblitzt
Sie schauen dich mit hungrigen Augen
Nach Ruhm, nach Geld und nach Gold
Und wenn du das hier nicht bietest
Dann bist du ein niemand und doll
Alle wollen nur Autos, Fernseher
und ausschließlich Freude und Spaß!
Und ich sitze hier alleine
Und frage stets:
WAS SOLL DAS????????

———-

diabeł mieszka czasami
tuż za ścianą
bije żonę i dzieci co rano
gwałci, ubliża, katuje
nikt go nie zna
nikt ich nie uratuje
diabeł mówi uprzejmie
dzień dobry
sąsiadom i pani za ladą
diabeł żyje między nami
czasami latami
czy jest na to jakaś rada
i jaka to dla nieba strata
kiedy diabeł to
mama lub tata…

———–

Dichter sind Gottes Schreiber
Sie bringen sein Wort aufs Papier
Er selbst kann nicht sprechen
wie wir
deshalb sind sie hier
Sie halten, was sie sprechen
insofern es möglich ist
Man kann sie nicht bestechen
mit einer Nacht im Hotel „Pitz“
Denn sie wissen, das alles hier
ist nur ein Spiel auf Zeit
Zeit, die man behält oder
Zeit, die man befreit…
Ein Spiel zwischen Böse und Gut
Es kommt stets darauf an,
dass man das Richtige sagt und tut…

die Schraube
der Hammer
der Schraubenzieher
die Verschraubung
aufschrauben
zuschrauben
zuziehen
lockern
heben
zumachen
aufmachen
drehen
klopfen
hauen
ziehen
drücken
montieren
schweißen

Spotykam cie
co noc w moich snach
tam zawsze ty i ja
mhmhm
zawsze ty i ja
dla ciebie
namaluje tecze
az po nieba sklon
z toba tam
slonce wschodzi wciaz
Chce dla ciebie poprzesuwac chmury
I zapalic gwiazdy w ciemna noc
Chce zakrecic ziemia tyle razy
By polaczyl nas znow los
Kazdy dzien dla ciebie bedzie pierwszym
Bo dla ciebie tylko pragne zyc
Plakac, smiac sie, tanczyc, tylko z toba
Tylko tam, gdzie ty chce byc
Codziennie wciaz za toba tesknie
I zbieram moje lzy
Tylko ty
Nakreslisz usmiech z nich
Slysze cie nawet bez slow
Wiem, gdzie jestes znow
Nawet w najciemniejsza noc

Dobre rady i cenne uwagi
Mądra mina dodaje powagi
Chociaż młodsza,
wie lepiej wszystko!
Chciałoby się jej dać po pysku…
Ale grzecznie dziękujesz i prosisz
I tłumaczysz, że się zastanowisz
Bo chwilowo boli cię kręgosłup
I chwilowo nie możesz się bronić

Don’t give up easily
Fight eagerly
And at the end
You might see me
God knows your struggle
God knows your way
So never stop
Go always forward
On the right path
Follow his word
And never stay

Du rauchst und trinkst, und singst ganz munter!
GOTT SCHAUT ZU, DAS BOOT GEHT UNTER!
Du kaufst und richtest dich schön ein…
BRUTAL GESCHLACHTET WERDEN:
MENSCH, HUHN, FISCH, RIND UND SCHWEIN!
Du fährst in Urlaub recht bequem…
MENSCHEN HUNGERN NEBENAN –
IST DIR DAS NICHT UNANGENEHM?
Du rauchst und trinkst, und feierst munter!
GOTT SCHAUT ZU, DAS BOOT GEHT UNTER!

dzisiaj 90 lat temu
urodził się chłopiec
mój ojciec
we wsi nad Bugiem
był synem drugim
i miał kilka sióstr
wszyscy tam mieszkali
tylko on powędrował
w szeroki świat
chociaż był dość mały
by tylko tata mógł się uczyć
przez następne dwa lata
i kupić buty nowe
dziadek sprzedał krowę
ale wybuchła wojna
i skończyły się w szkole nauki
za to do szkoły poszły później
wszystkie dziadka wnuki
w Polsce nad Bugiem
nad Wisłą, Nysą i Odrą
gdzie po wojnie
było inne zło i inne dobro
i dzieci w butach bez problemu
i dość na chleb sera, mięsa i dżemu
inne czasy
ludzie jeździli na wczasy
przez jakiś czas
wszystkiego wystarczało
później zrobiło się wszystkiego za mało
teraz mówią, że to wszystko było do kitu
bo nie było dobrobytu
że to wszystko było złe
a ja pamiętam
że było też całkiem fajnie

Eine Glatze bedeckt man mit Hut
und das ist auch sehr gut,
denn ohne die Kopfbedeckung
könnte Frau machen die Entdeckung
der Glatze unterm Hut…
Das wäre anfangs gar nicht gut…
Nur Mut!
Mit und auch ohne Hut!

Einwegmenschen
ohne Pfand
man nimmt – was man so fand
Einwegfreunde
man vergisst schnell
wo sie wohnen
und wie sie heißen
Einweglieben zum Wegschmeißen
Einwegbeziehungen zum Bescheißen
es sei denn, du brauchst sie länger
oder du hast was davon
Wenn du gebraucht wirst
keine Zeit und ein Klingelton
ein Einwegleben
eben

Es gab mal einen Sänger
der konnte ganz toll spielen
Trompete, Klavier und Gitarre
und nur im Schlafzimmer
konnte er nicht so toll musizieren
allein und auch nicht mit Paaren

Sie sagte: macht nichts,
mir reichen: du, dein Ruhm und dein Geld!
Ab jetzt tust du einfach
was ich sage und was mir gefällt

Und wenn du das nicht willst
dann must du schmerzhaft erfahren
dass alle werden dich bald
wie einen Krimnellen
oder einen Deppen anstarren!

Der Sänger im Gottes Namen
da er kein schlechter Mensch war
heiratete beinahe die Dame
und sang wie sie ihm befahl…

Es gab mal einen Sänger
der konnte ganz toll spielen
Trompete, Klavier und Gitarre
und nur im Schlafzimmer
konnte er nicht so toll musizieren
allein und auch mit Paaren

Sie sagte: macht nichts,
mir reichen: du, dein Ruhm und dein Geld!
Ab jetzt tust du einfach
was ich sage
und was mir gefällt

Und wenn du das nicht willst
dann must du schmerzhaft erfahren
dass alle werden dich bald
wie einen Krimnellen
oder einen Deppen anstarren!

Der Sänger im Gottes Namen
da er kein schlechter Mensch war
heiratete beinahe die Dame
und sang wie sie ihm befahl…

Doch was die Dame nicht wusste
der Sänger hatte ’nen Plan
mal später sich zu bedanken
wenn er mal kein Sänger mehr war…

Gdybyś kochała mnie
jak ja kiedyś Ciebie
nie byłabyś sama w piekle
byłabyś ze mną w niebie

Nie miałaś dla mnie
nigdy niczego
ani słowa, ani serca dobrego
ani pociechy w chwili załamania

Ja miałam
czas, serce i cierpliwość
tobie do oddania
i twojemu synowi
którego kochałam
i który nie zapytał
kiedy ja potrzebowałam
POMOCY
tak jak ty zdradziecko
jak się mamy: ja i moje dziecko

He loves her…
And he wants her to take…
He is not that eager to make a mistake…
So it really takes long:
Not doing any mistake
he is doing many years
everything wrong!!!

Hier ist das Paradies
und hier ist die Hölle!
Hier ist der Platz
für unsere Gefühle!
Hier lebst du!
Du stirbst hier!
Hier bleiben Menschen
die verstehen nicht nur: ICH!
die verstehen: WIR!

I am going for you crazy
OLD MAN!
I am going for you down…
You saw me alone in heaven
and you send me back down to this town
you don’t answer if I ask you a question
you pretending that you just don’t care
I am sitting alone
waiting lonely for the train
on this empty chair

I can soon see the end
of “beeing famous” trend…
“Beein famous” for what?
Talking any shit with any smart or any idiot?
Beeing famous cos of nice lips?
Beeing famous cos of silicon tits?
Beeing famous cos of a new nose?
Why all have to know and watch those…?
Who are they who sell us their look as “BEST”?
And why are they allowed to make fools of all the rest?
Why they are paid for cheating their “BEAUTY”, their look?
Why God knows all this shit and is not angry but good?
Or does he wait for a better moment in another place?
Where he will judge you soon face to face…

I guess
it was a long, long road
to reach the place
where you can find God
I guess
there were many people, many ways
to walk with them was better
then to stay on the same place
If you don’t go, you’ll never know
what the next day is going you to show
wich sides of life
wich sides of happiness or sorrow
The paradise is still waiting
for someone
maybe
for TOMORROW…

I knew all the time…
I am special
I wondered that
the world dsn’t care
Anythng I did was wasting time
any way leds me no where

Any love was a heart breaking experience
any struggle was a disappointing whole
Who I met always left me alone
Who I met was usually an as…

I love the youth
I love the age
I love to be at home
and
I love the people on the stage
I dnt wanna change
even for revenge
on those who
I was close too
and
I ar’(n)t more do….

…..

Morgengebet

Ich bitte dich, Herr, um die große Kraft,
diesen kleinen Tag zu bestehen,
um auf dem großen Wege zu dir
einen kleinen Schritt weiterzugehen.

If you are a famous singer
and you must do it your way
there are some women
They say: STAY!
I don’t let you go away!
You have to love me!
You are not allowed to move!
Otherwise – I’ll kill you:
I’ll say lies or I’ll say the truth!
The truth hurts – but I don’t care
If you don’t love me
and
if you don’t do what I prefere!
If you don’t let me sing a song
I will say, what’s with you wrong!
If you don’t write a song for me
you will see…
If you don’t play with me the main role…
you will lose your life or you lose control…
If you don’t like me any more
you might go to hell
and it doesn’t bother me at all…

O poetach uczymy się na lekcjach polskiego.
Gdy poetę spotkamy w życiu, uciekamy od niego!
Takie spotkanie z poetą w rzeczywistości –
przyprawia nas o mdłości!
Bo on widzi to, czego my nie chcemy pokazać!
Bo on nam chce drogę inną od naszej wskazać!
Bo on się mądrzy aż do obrzydzenia…
Poecie mówimy przeto
niechętnie: Dzień dobry!
Chętniej: Do widzenia!

No chyba, że poeta
występuje na scenie
i śpiewa piękne pieśni –
jak nasze marzenie…
Wtedy klaszczemy
często bez zrozumienia
tego, co poeta
miał do powiedzenia….

Do Radości, wg Fryderyka Schillera

1.
O Radości! Piękna Gwiazdo!
Córko, matko Bogów!
Rozpaleni przestąpimy
twej świątyni progi…
Twoje wdzięki łączą znowu
to co moda zmienia w nas
Wszyscy ludzie są znów braćmi
gdzie Radości nastał czas!

W tańcu razem znów miliony!
Pocałunek światu nieś!
Bracia ponad tęczą gdzieś
Musi dobry ojciec czuwać
Dał nam Radość – życia sens!
Bracia ponad tęczą gdzieś
Musi dobry ojciec czuwać
Dał nam Radość – życia sens!

2.
Komu w życiu się udało
przyjaciela znaleźć raz
i kto miłość znalazł w życiu
będzie także jednym z nas!
Ten kto chociaż jedną duszę
nazwie na tej ziemi swą!
Kto nie umie kochać ludzi,
niech odejdzie od nas stąd!
Tych, co w Raju pozostają
łączy łączy radość, wspólny czyn!
Stąd odchodzi nieustannie
egoista, kłamca, zły…

3.
Radość wspólna wszystkim ludziom
przecież zawsze była tu!
Radość nas napawa życiem –
lek na smutek koi ból!
Na polanach kwitną kwiaty
słońca promień dla nicht jest!
Daje miłość, łączy światy
których pojąć nie da się!
Słońca jego w rytm radości
płyną jak chce jego plan!
Idźcie bracia własną drogą
którą dał wam Bóg – nasz Pan!

4.
Radość pijmy kielichami
wino, życie – boski śpiew!
Kanibalom niech się przyśni
miłość jako życia zew!
Zrozpaczonym da nadzieję
gdzie stracony zdał się czas…
Pijmy radość kielichami
niech to wino łączy nas!
Pijmy zdrowie tego Pana
który życia radość miał!
Zdrowie Boga, już nie trwoga,
gdzie swą córkę ludziom dał!

5.
Miej odwagę znosić troski
pomoc nieś, gdzie winy brak
Niech twym mieczem będzie prawda
a dostąpisz nieba bram!
Nie chyl głowy przd królami!
Życie poświęć za ten cel:
za zasługi Bóg nagrodzi,
gdy odróżniasz czerń i biel!
Kłamstwo zaduś już w zarodku
prawda drogą słuszną jest!
Zamknij życia cyrkiel w środku
uwierz w Boski życia sens!

Obraz Matki Boskiej
Na obrazie:
kobieta i dziecko
dziecko i kobieta
Ta czy nie ta..?
Nie raz
zdradzeni zdradziecko:
kobieta i dziecko…

Ona jest zła!
Ona jest chora…..
Ona ma syna….
Może to nie jej wina,
ale jak ma się 40 lat
każdy powinien odróżnić
gdzie dobrze a gdzie źle
pomalowany jest świat!
Każdy ma rozum i ma oczy
by widzieć nie tylko siebie!
Ona jest zła!
Nikt nie chce jej tu w niebie!

2.10.06 napisane wrzesien 2006

są ludzie

po których pustki
nie wypełni długo
ni taniec
ni muzyka
ni nawet rozmowa

są ludzie
za którymi tęsknisz
zawsze
i
w każdym oddechu
wspominasz
ich
uśmiech, głos, słowa…

są ludzie
których nie zastąpisz
miłością
ni złością

są ludzie

bez nich życie
nazwiesz
samotnością

życie to bal
tańczmy razem
w cieniu słońca
życie to bal
to miłość tobą
płonąca
życie to bal
chcę być z tobą
kiedy trzeba
życie to bal
my tańczymy razem
wprost do nieba
miłość to bal
smutek znika
lustra
róże
taniec
i
muzyka…

Z kim mam rozmawiać
jeśli ta rozmowa nie ma sensu
od rana do nocy?
Jeśli sprowadza się tylko do ilości
kupionych bluzek, swetrów, kocy…
nie posprzątanych kątów…
nie umytych okien…
nie ugotowanych obiadów…
i ciast nie kupionych!
Jeśli ta rozmowa dotyczy tylko
własnych dzieci, męża albo żony…
Z kim można porozmawiać
o świecie, ludziach
i prawdziwych problemach i sprawach?
Z kim porozmawiać?


 

lade mich ein

zu einem Tanz

in einem Himmelsbett

das wir auf Wolken stützen

wir tanzen

nur zu zweit

auf blauem Hintergrund

zwischen Donnern und Blitzen

und die Musik dazu spielt uns

das Wasser, Wind und Feuer

lade mich ein dazu

schon heuer


 

diabeł mieszka czasami

tuż za ścianą

bije żonę i dzieci co rano

gwałci, ubliża, katuje

nikt go nie zna

nikt ich nie uratuje

diabeł mówi uprzejmie

dzień dobry

sąsiadom i pani za ladą

diabeł żyje między nami

czasami latami

czy jest na to jakaś rada

i jaka to dla nieba strata

kiedy diabeł to

mama lub tata…


Kiedyś młoda i ładna

każdy mężczyzna cię kocha!

Pada do twych stóp,

tęskni i szlocha…

Z daleka śle listy,

w których umiera z miłości…

Aż do pierwszych oznak

twojej starości

lub jego słabości…


Mówiłaś mi, że się mądrzę…

Ja się nie mądrzę,

ja wiem jak ma być!

Nie jesteśmy tu tylko,

By się stroić, żreć i pić!

By się bawić kosztem innych

i nie widzieć,  gdzie jest źle…

Łatwiej zamknąć oczy

i powiedzieć w razie czego:

W domu mnie nie było

i dziś nie ma mnie..!


Na stanowisku Kopciuszka

ciągnie się za nóżką nóżka

zgniłe jabłka podaje zła wróżka

bezdomnej Śnieżce

ne jej długiej ścieżce

do samego końca

w stronę słońca

Na stanowisku Kopciuszka

nie masz wpływu na różne sprawy

i kiedy tęsknisz do Warszawy

odróżniasz,  kto lewy,  a kto prawy

po jednej stronie ludzi bez liku

po drugiej liczysz własne i cudze łzy

na swoim kocyku


nasze dzieci rodzą się niewinne

nie zapisane nowe strony życia

my także kształtujemy

ich los i charakter

w połowie my zrobimy z nich

potwora albo mistrza

my oddajemy je w złe albo dobre ręce

my sprawiamy, że cieszą się lub płaczą

to, co zasiejesz w nich

otrzymasz wnet w podzięce

i będziesz cieszyć się miłością

albo żyć rozpaczą


Zawdzięczasz tym

co wtedy ginęli

tym co cierpieli

tym co walczyli

tym co innych na śmierć wywozili

dzisiejsze życie w dobrobycie!

Pierwszego września

padły strzały, które

światową wojnę wywowały

i nowy po niej świat!

Kto przeżył – nie zapomniał,

kto żyje –  niechby wspomniał

jak cierpiał jego  ojciec,

jak cierpiał dziad!

Czy był ofiarą kata

czy był to kat…

Dziś łączy nas Europa!

Łączy nas cały świat!


życie bez miłości

samotne usychanie

kamienny brzeg morza

samotna wyspa

pusta wspomnieniami

o innych czasach

nad jeziorem w lasach

 

życie bez miłości

słona woda

pustynia z piachu

pustynia z brylantów

oaza próżności

do kamienia tulisz kości

słona woda

moda

wygoda

życia szkoda


zazdrość zazdrości

zawiść zawodzi

nienawiść nie pokocha

miłość nie zawodzi

przyjaźń nie zdradzi

zdrada nie pomoże

śmierć zabija życie

czasami jest lepiej

czasami jest gorzej


Z kim mam rozmawiać

jeśli ta rozmowa nie ma sensu

od rana do nocy?

Jeśli sprowadza się tylko do ilości

kupionych bluzek, swetrów, kocy…

nie posprzątanych kątów…

nie umytych okien…

nie ugotowanych obiadów…

i ciast nie kupionych!

Jeśli ta rozmowa dotyczy tylko

własnych dzieci, męża albo żony…

Z kim można porozmawiać

o świecie, ludziach

i prawdziwych problemach i sprawach?

Z kim porozmawiać?


Wenn du als Frau anders bist

und nicht wie der ganze Rest

alle meiden dich im wahren Leben

wie die Pest

Du willst nicht mal sein: „the best“

doch was du tust – gelingt im Test

und du kriegst stets nur gute Noten

Na, wenigstens

Hast du dann keine Freundinnen

denn diese

wollen deine Noten nicht betrachten

und bevorzugen es

dich nicht zu kennen

und

dich nicht zu beachten


 

Wenn du dein KINGDOM in dir trägst

bist du dir selbst ein König

Du brauchst nicht danach zu schauen

ob du viel hast oder wenig

Wenn du dein KINGDOM in dir trägst

Ist das Herz auf dem richtigen Platz

Die Liebe ist

der Einzige von dir begehrte Schatz

Die Liebe gibt, die Liebe nimmt

was du brauchst und was sie braucht

Wenn du die Liebe findest

dauert ein Hauch von Glück die Ewigkeit

dauert die Ewigkeit nur einen Hauch


Was für eine Welt, alles auf den Kopf gestellt, der Reiche nennt sich König, denn er hat Geld. Und wenn es dem armen nicht gefällt, dann nimmt er die Axt und fällt.


W każdą prawie niedzielę

bywają w kościele

Samotną matkę z dzieckiem

chciały widzieć

może dwa razy na 10 lat…

Ciekawszy jest gdzie indziej świat!

Boga cieszy widocznie

widok ich nowych butów

na Mszy świętej!

Będą mogły wybrać się

w nich do piekła!

Bóg jest wściekły

i ja jestem wściekła!


To ja mam milczeć,

bo nikt mnie nie rozumie?

Bóg dał mi głos,

by mnie słyszano w tłumie!

Bóg dał mi ręce,

bym napisała, to co chcę!

A ty możesz w to wierzyć lub nie!


To smutne,

gdy nikt ci w niczym nie pomoże, Boże!

Nawet, gdy powodzi Ci się najgorzej!

Siostra nie ma pieniędzy by pożyczyć,

znajoma nie zapyta nawet,

czy dasz radę,

a inni

węszą w twym nieszczęściu

własnego szczęścia zdradę….

Więc nikt cię już nie potrzebuje

i nikt cię nie wysłucha,

do drzwi zapuka kiedyś tylko jeden gość:

kostucha…


Welcome to Hollywood

we are so beautiful and goooooood!

We have the most beautiful stars

and we drive the most beautiful women

in the most  expensive cars

If we are old

we turn it back for our gold

and we look young again

This money is this worth

BEEING POOR IS PAIN

WHY WE SHOULD’NT SPENT THIS MONEY

FOR SOME NEW BRUSTS OR A NEW LIP?

WE ARE ON THE COVER OF THE MAGAZINE

WHAT GOD SEEMS TO READ!


 

Srebrne serca pomaluję na różowo

a szary świat na kolorowo

Nad ziemią namaluję

szczęśliwą tęczę

i złote chmury

I nie będzie już czarnej dziury…

Słońcu dam z uśmiechów

promienie

a potem się z tobą ożenię

It is sad, they didn’t know

God is not the man they know…


nie chcę już chcieć

chcę cię mieć

nie tęsknić myślami

o tobie

nie chcę wyglądać

bez sensu przez okno

sama

doba po dobie

nie chcę słuchać

o miłości innych ludzi

i patrzeć na ich

własne dzieci

mam dość czekania

w samotności

a czas leci…


są ludzie, którzy biorą
są ludzie, którzy dają
są ci, co długo śpią
i ci, co wcześnie wstają
są tacy, co na rękach cię zaniosą
i tacy, co po tobie przejdą

jedni zostaną tu na zawsze
inni na zawsze stąd odejdą


 

die  ganze Welt ist kodiert

die ganze Welt ist anders ‚rum

wenn einer nett und lieb ist

so sagt man: Er ist dumm!

 

Arbeitszeugnisse lügen

den Menschen ins Gesicht

Arbeitgeber betrügen

mit netten Worten

und nur

das Personal bemerkt es nicht

 

doch bei der Arbeitssuche

erfährt man klipp und klar

dass das, was man für

gute Leistung hielt

taugte nichts

seit Tag und Jahr…

 

das Zeugnis ist kodiert

und keiner weiß, was stimmt

der Chef sagte doch:

Schreib es selbst,

ich unterschreibe es bestimmt!

 

doch eines Tages

das Arbeitsamt fest stellt,

dass du selbst hast

dir kein gutes Zeugnis ausgestellt

und die Superlative

stehen in falscher Reihenfolge

und sie sind bäh!

Gedichte, wiersze, 2013, Auswahl, wybór

1945
Kto przyjechał wtedy do Warszawy
odkładał na bok inne sprawy
Zaczynał budować
Kto przyjechał wtedy do Warszawy
nie pytał czy but lewy, czy prawy
musiały pasować
Kto widział to miasto rozbite
spalone i całe w mogiłach
czuł, że polska krew płynie nadal
w jego ocalałych żyłach
Nie wyjechał wtedy
Mimo łez, mimo biedy…

Ależ tam było kiedyś pięknie
kiedy po lesie wiatru szum
Chyba mi dzisiaj serce pęknie
bo tamte czasy zdeptał tłum…
Pędzący wciąż samochodami
do miejsc odległych
miejsc nieznanych
które okryte były rajską ciszą
spokojem wiatru
pośród ptasich gniazd
Wyciętych drzew
dziś ludzie już nie słyszą…
Poeci Boga gniew opiszą…

Are you a bird or are you a fish?
Beeing a snake you wanna play what you wish?
No legs, no wings…
You just sing about some things…
Even without a voice…
Money and fame is your choice!
Thou some people watch you here
What you win this way dear
You will loose in Paradise
That’s your price!

banalny widok z okna
z przyzwyczajenia
daje poczucie zadomowienia
między drzewami
górami
nad morzem
na skraju pustyni
banalny widok z okna
z krzesła
z fotela
z dywanu na ziemi
ojczyzna, dom, rodzina
od banalnego widoku
wszystko się zaczyna
i pragniesz go widzieć
od nowa
napatrzywszy się
na inne strony świata
banalny widok z okna
do niego tęsknisz przez lata
kiedy daleko
powracasz do niego myślami
jeśli możesz
odwiedzasz go czasami

Chciałabym się zabić …
Na złość komuś,
kogo nie ma w domu!
Kto mnie zostawił
na pastwę samotności!
Zaraz umrę z tęsknoty
albo pęknę ze złości!
I tyle z tej miłości…

czas mija
stukanie zegara
wczoraj jeszcze młoda
dzisiaj już stara
dawna uroda
ustąpiła zmęczeniu
pamiątki życia
wbrew zapomnieniu
wylądują w jakimś antykwariacie
rzeczy nie potrzebnych
nie pogrzebane z kupującym
ich świętej pamięci
kolekcjonerem wspomnień

Czas przyczepiony do ramienia
wiele zmienia
Raptem jesteśmy za wcześnie
albo jesteśmy już za późno!
Nie zdążyliśmy
i wszystko było na próżno…
Z czasem już nie jesteśmy zagubieni
w tej niezwykłej, bezsensownej przestrzeni…
Czas mówi nam: „Dzień dobry!”
i mówi: „Do widzenia!”
Czas na zegarze, gdy się zatrzyma
wszystko zmienia…
I tylko nadal kręci się punktualna ziemia…

Czekam na jedno spojrzenie
Czekam na jedno skinienie
Czekam na jeden czuły gest
Czekam na jego westchnienie
Czekam na jego spełnienie
czekam, kiedy go nie ma
i czekam, kiedy jest
Czekam by go usłyszeć
Czekam by go zobaczyć
Czekam by nie zapomnieć
o całym świecie
O nim, który dla mnie
cały świat znaczy…
Czekam jak ogłupiała
Czekam we łzach i ogniu cała
Czekam i czekam, i czekam…
Marzeń nici nawlekam
na obrazy mojej wyobraźni
tęczą tkane…
Czekam na niego wieczorem
i czekam nad ranem…

często jest inaczej
niż nam się wydaje
kolory zmieniają znaczenie
smutek długo w czerni płacze
ogień czerwienią się mieni
zielone jest życie na łąkach
niebieski jest śpiew skowronka
żółte są słoneczniki w wazonie
różowa jest miłość
gorące są nasze dłonie
brązowe są twoje oczy
we mnie wpatrzone

Czy podłość jest rzeczą wrodzoną?
Czy podłość jest rzeczą nabytą?
Czy człowiek rodzi się aniołem?
Czy człowiek rodzi się bandytą?
Czy człowiek uczy się podłości?
Czy nosi ją od zawsze w sobie?
Nie wiem i nie rozumiem
nie umiem pomóc sobie ani tobie…

Czy ty jesteś realny
piękny panie za szklanym ekranem?
Tęsknię do ciebie wieczorem
Tęsknię do ciebie nad ranem
Patrzę na ciebie z oddali
Dotknąć mogę tylko zdjęcie kolorowe
Tracę dla ciebie myśli…
Czy stracę dla ciebie głowę?
Co będzie, gdy się spotkamy
i sen spełni się na jawie?
Czy spełnią się nasze marzenia?
Czy sprostamy naszej sprawie?

Da entsteht ein Mensch
Auf dem Bildschirm
am Computer
sieht man den Kopf
und das Herz
Im Bauch der Mutter
Wird’s nun ein SCHLECHTER
oder wird’s ein GUTER?
Er wird den Bauch der Mutter
mal verlassen…
Wird er mal lieben lernen
oder wird er hassen?

Dance dear Michael…
Here is your DAD…
And if you don’t dance
daddy will be MAD…
Dance dear Michael
sing and play a song
We need some more money
Do not do it wrong!
Here is a family and I am your DAD
So long I’m alive I’m family HEAD!!!

Dancing on lies
Nobody cries
All are the best
Fuck the rest
Sell what you can
Any… plam… plam
Any cheep shit
Call it your hit
Cos you have the name
And the family doing show
Go baby, go!
Play as you know
And play as you can
Nobody cares
He wasn’t a man.

Ddlaczego mi nikt nie płaci
za to co robię Boże?
Dlaczego wszystko na darmo
piszę, rysuję, tworzę?
Ukradli moje dzieci…
Ukradli tyle lat…
Jak podli ludzie rządzą
i wymyślają świat?
Dlaczego nie ma sensu
co robię i co wiem?
Dlaczego nikt mi nie wierzy?
Nikt nie docenia mnie…

„Der Besuch der alten Dame“
in einem neuen Rahmen
findet bald wieder statt
In einer kleinen Stadt
in der sie kaum jemand bat
am Tisch mit ihrem Kind
Platz zu nehmen
In dieser Stadt lebt man bequemer
die Frau mit Kind lässt man verlassen
die Frau mit Kind lässt man hassen
die Frau mit Kind lässt man aus den Augen
Man lässt die beiden gerne
tot aus der Stadt austragen
So einen Anblick kann man als
Lehrer, Richter, Millionär…
nicht ertragen
auf den Marmorplatten im Badezimmer
und auf der neuen Teakholzterrasse
Man ist REICH
Man darf andere verachten und hassen

diabeł jest despotą
diabła interesuje tylko złoto
diabeł szczyci się swoją głupotą
z diabłem nie ma dyskusji
ani porozumienia
diabeł boi się często własnego cienia
diabeł nie mówi:
„ Dzień dobry” ani „Do widzenia”
diabeł nie dziękuje i nie przeprasza
diabeł na ochotnika się nie zgłasza
diabeł mierzy innych własną miarą
diabeł nie przejmuje się karą
diabeł nie ufa nikomu
diabeł nie zaprasza do domu
diabeł knuje po kryjomu
diabeł nie rozmawia otwarcie
diabeł zamienia spotkanie w starcie
diabeł nie dzieli się kawałkiem chleba
i nie pomaga w potrzebie, kiedy trzeba…
diabeł lubi robić innym na złość
diabłu nigdy niczego nie jest dość
diabeł rząda, chce i zabrania
diabeł nakazuje i pogania
diabeł robi niewolników
z rodziców, rodzeństwa i potomstwa
diabeł żyje z oszczędności
swojego skąpstwa
z diabłem życie nie daje radości
diabeł topi się we własnej
złości, zazdrości, podłości
diabeł jest zapatrzony w siebie
diabeł nie pozna życia w niebie
diabeł odejdzie kiedyś w inną stronę
bo diabła dni są policzone

Die Frauen werden wieder
Kinder kriegen
Auch nach den grausamen Kriegen
Sie werden aufstehen
und wieder lieben
und aufräumen
und neue Häuser bauen
zwischen den angebrannten Bäumen
Sie werden wieder
sich zum Leben rüsten
und ihre tristen Männer trösten…

Die Welt in Flammen!
In Gottes Namen?
Amen…
Die Welt am Strand…
Sonne, Wasser, Sand…

Dziś już nie ma jej tu
Dzisiaj sam jestem znów
Bez niej nie wiem, co robić mam
nie wiem, czy żyć, czy umrzeć mam
Cały tonę we łzach
Bo zostałem tu sam
Tylko Bóg jeden wie
Wszystko chciałem dać jej
Jeszcze wczoraj była tu, a ja
Nie wiedziałem, co utracić mam
Cały tonę we łzach
Bo zostałem tu sam…

Ein Mensch ging kaputt…
Das Kind lag allein in seinem Bettchen
Die Mutter kam nicht zu ihm
nahm es nicht in die Arme
sagte nicht: „Mein Schätzchen!“
Das Kind wollte nur
die Brust der Mutter spüren
Es schrie lang und allein
und konnte nicht aufhören…
Ein Mensch ging kaputt…
Die Einsamkeit fraß seine Nerven
Es sollte doch ein glückliches Kind
und kein einsamer Mensch werden
Ein Kind ging kaputt…
Zu oft allein, einsam und verlassen
Es kann sein Leben lang nicht lieben
Es kann Angst haben und hassen
Die Eltern können es nicht fassen…
Sie haben das Kind als Baby
dem Teufel überlassen…

empty minded bitches
call themselves
PEACHES
smiling, crying into camera
in the middle of the cholera
making films about
them as heroes
make ups in front of mirrors
in the main character
their new actually face
fake of a grace

Es gibt ein Königreich
ein Königreich auf Erden
das kein Auge sehen kann
dessen Teil kann jeder werden
Es gibt ein Königreich
der Menschen guten Willens
Wer ewig hier weilt
konnte sich nicht verirren
Wer ewig hier wohnt
trägt eine Krone aus Liebe
Seine Waffe ist der Scherz
Worte sind seine Hiebe
Er führt Kriege gegen das Böse
sein König heißt: der Erlöser

Es gibt ihn doch?
Kein Arschloch?
Kein Idiot?
Ein Mann wie man ihn lieben kann?
Es gibt ihn doch?
Och…

Es schneit in meinem Kopf
Es friert in meinem Herzen
Er sollte hier sein
und nicht so lange scherzen…
Des Teufels rechte Hand
quält mich in seinem Namen
Was will er eigentlich?
Soll es geschehen, Amen…

Es weht ein Wind
in meinem Kopf
Er bringt mir neue Lieder
Die Wörter reimen sich
Sie reimen sich immer wieder…
Sie beschreiben meine Welt
und die der vielen Millionen…
Und manchmal spielt Musik dazu
die Lieder meiner Sonnen…
Die Erde stets im Gleichgewicht
Der Mond in weiter Sicht…
Ich glaube, es gibt Dinge,
die gibt es scheinbar nicht…

Eva Braun

eine lebensfrohe Frau
die ihn liebte
eine schöne Frau
oft allein
eine junge Frau
die sich in sein Leben fügte
ob er ein Heiliger war
oder auch ein Schwein…
eine Frau
die keine Kinder hatte
die wartete
auf den gemeinsamen
mit ihm Tod
sie liebte ihn
den Mann an ihrer Seite
ob er nun ein Teufel war
oder auch Gott…

everyday my sadness
everyday his madness
everyday too far away
from home and from my love
everyday I cry
everyday: no hello
and everyday: no good bye
why????????

Fajne miejsca są w Warszawie
i najlepsze pączki!
Podać herbatę czy kawę?
Całuję rączki…
Mam nadzieję…
Do miłego, do zobaczenia!
Serdeczne pozdrowienia!
Do widzenia!

Finanzroboter
verkleidet als Menschen
arbeiten für ihre Bosse
sie tun für Geld alles
und mehr als Mancher
aus der Gosse

Für Kafkas Maus
Wir leben bis zum Ende des Tunnels,
wir laufen mühsam dahin.
Wir könnten es lassen oder tun es,
es macht weder Spaß,
noch hat einen Sinn.
Wir laufen zwischen den Wänden,
wir können nicht einfach umkehren.
Hinter uns die Erinnerungen,
hinter uns eine bildhaft gedachte Leere.
Das Licht gibt die Hoffnung
auf ein Ende im Paradies…
Das Ausweichen im Tunnel geht nicht!
Geblendet laufen wir einsam
ins des rasenden Zuges Licht.

Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet das Besteck, die Teller
vergoldet die Decke, die Gläser
und der ganze unnötige Rest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet die Gedanken,
die sich nur um Geschenke ranken
und klammern daran fest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldete Weihnachtskerzen,
vergoldet goldene Herzen,
sie kennen keine Schmerzen,
sie sind einfach „THE BEST“!
Glänzendes Weihnachtsfest!

Gott zerstörte die alte Welt
die alte Stadt stand in Flammen
auf den Trümmern baute er
eine neue Zukunft
in seinem Namen
Gott zerstörte das alte Reich
entmachtete nicht einen König
entmachtete nicht einen Scheich
die Bilder brannten im alten Rahmen
er gab der neuen Zeit ein neues Gesicht
für die, die danach kamen

Grüße meine Tochter von mir!
Ich darf sie nicht sehen…
Wer es nicht selbst erlebt hat,
wird es nicht verstehen…
Wer es nicht weiß,
was es heißt…
Eine Eizelle aus dem Eis…
Mein Kind auf dem anderen Kontinent,
das weder mich, noch ihren anderen Vater kennt…
Ein Kind unglücklich und allein…
In einer Familie, wo nur Geld zählt und Schein…
Grüße meine Tochter von mir!
Sie ist das Mädchen auf dem Foto,
das Mädchen, das weinte und das lachte,
das sich beinahe umbrachte…
Scheinbar kann dich das Geld allein
doch nicht beglücken
und diese Scheinwelt ist bedrückend…

I am in prison for any reason
I am in prison of my life
I am in prison of my home
always lonely
always alone
If I laugh or if I cry
I don’t know why
am I in prison of my fate..?
If I love or if I hate…

I can’t make everyone happy
I can’t do it to everyone fine
U can’t say: I have to love you!
As I can’t say: You have to be mine!

You can’t force anyone to love you
You can’t force anyone to care
Wait and do your best
Maybe you’ll find what you are waiting for
Maybe love will be there….

I still don’t know
who is who
I am still waiting for you
for the miracle
of my life
Give me five…
Make me your wife…

I don‘t feel bad
I don‘t feel well
I am here in between
somewhere at the end of my old life
and at the start of a new begin

I thought I will see this kid alive
before she would take a knife
to hurt or kill herself
beeing unhappy
as a toy in aunts shelf…

I was wasting my time
Living his life – not mine
So many years
Lot’s of tears…

Ich bin ein wenig traurig
Ich bin ein wenig froh
Meine Welt ist kleiner
Mein Zuhause nirgendwo
Ich habe keine Sehnsucht mehr
Nur noch Erinnerungen
an die Zeit von damals
an die des Wartens Stunden
Jetzt komme ich nach Hause
und nur noch zu Besuch
In meiner Heimatstadt
wird jetzt für mich
nur ein Hotel gebucht
So wenig übrig blieb
von meiner Lebenszeit
von alten Möbeln
alten Träumen
werde ich jetzt befreit
Der Umzug steht bevor
der Auszug aus meinem Leben
Und wenn ich nicht gestorben bin
werde ich weiter leben…
In meine vier Wände
kommen bald neue Leute
Auch wenn sie mal gestorben sind
so leben sie noch heute

Ich habe keine Lust,
in meinem Gefängnis zu sein!
In vier Wänden
mit Gott und dem Teufel
allein…
Ein Fenster auf eine Straße,
auf die ich nicht hinausgehen mag.
Es ist hier nicht meine Heimat.
Es ist hier nicht meine Stadt.
Es gibt hier nicht, was ich brauche,
um zu leben und glücklich zu sein!
Ich will wieder nach Warschau!
Wann darf ich heim?

If I would be who I am
I couldn’t be here so long
I had to quit
before I even started my life
and my fight
to be so strong
I couldn’t smile and I couldn’t laugh
I couldn’t live and I couldn’t love
I couldn’t speak and I couldn’t trick
I were just for this life
to sad
too weak

Ihr glaubt es nicht
doch nur ein Bösewicht
stirbt eines einsamen Todes
Doch unser Gott verschenkt im Tod
ihm kein glückliches Ende
Also verschwende nicht
dein Lebenslicht
sonst irrst du ewig herum
an einem Ort ohne Glanz und Ruhm
im Weltall einsam und unendlich
Wer dort mal war, der hält für wahr
hier das ewige Leben
Vergleich:
zwischen dem Dasein hier
und dem im Weltall als toter Geist
herumzuschweben…

in meiner Phantasie
langweile ich mich nie
ich mache lange Reisen
wohin ich gerade will
alleine und zu zweit
Gedanken weit und breit…
besuche ich die Welt
wie es mir gefällt…

It is sad
to be with someone
who is always mad
or happy only
in his own sick, crazy way
I want to run away
I have to stay
I suffer breathing the same air…
I don’t want to be here…
I want to be there…

Ja nie wybaczam i nie zapominam
Trzeba było myśleć wcześniej
o swoich czynach…
Drżę tylko w miłości dotyku…
Nie usłyszysz mojego śpiewu
będziesz świadkiem mojego ryku…
Nie zobaczysz kim jestem,
bo na to nie zasługuje:
cham, głupiec, zdrajca i inne szuje….

Jak opisać uczucia,
które tu mieszkają?
Tęsknota, radość, smutek
w mojej duszy grają…
Niewnawiść, miłość, wściekłość
do pary idą z sobą
A kiedy nic nie czuję
jestem inną osobą…
Jak opisać uczucia,
które mną miotają?
Co dzień od nowa duszy
inne życie dają…
Jak opisać, co czuję,
kiedy patrzysz na mnie,
a ja znam myśli twoje
i znam twoje uczucia
chowane starannie…
„Nie chcę ale muszę”,
po prostu widzę twoją duszę…

Kann ich es glauben,
dass es ihn für mich gibt,
dass Gott mir
nicht nur „schwarze Peter“
in meine Karten mischt..,
dass es uns auch noch
das Glück erwischt?
Kann ich es glauben,
dass es ein Leben vor dem Tod
noch gibt?
Dass er mich wirklich liebt?

Mama i Tata
byli z nami przez lata
w domu, na spacerze, w kościele
Mama i Tata
Dwoje ludzi połączonych dziećmi
wspólnym życiem…
Może nawet byli kiedyś zakochani?
Janka z Wiciem
Dwoje ludzi
nie zawsze jednej myśli
na zawsze pozostali razem
choć nie wszędzie
Brak mi obojga
gdy ich nie ma
i już nigdy nie będzie

mieszkamy w klatkach
zamykamy się w nich sami
klatki nazywamy mieszkaniami
klatki na klatkach ułożone są piętrami
klatka pierwsza, druga, trzecia…
klatka naszego życia
jest klatką stulecia
klatka z oknami oszklonymi
albo za kratami
w klatkach kochamy się, kłócimy,
rodzimy dzieci i je zabijamy…
w klatce podstawowa komórka społeczna
rodzina porządna i rodzina aspołeczna
życie w klatce
często nie uszczęśliwia
w klatce człowiek do śmierci dogorywa

nie mogę zasnąć
myślę o tobie
pragnę być blisko
czuć ciebie w sobie
mieć ciebie w dłoniach
i na ustach
i więcej nic, to wszystko
kołysać się z tobą do snu
płonąc jak ognisko
pomiędzy marzeniami
zostawić świat daleko
dobrze kiedy jesteśmy sami
kołysać się z tobą do snu
ciepło, miło, najczulej
promieniem słońca bądź
co z nieba
padł na ziemską kulę…

Niektórzy ludzie żyją tutaj
kilka tysięcy lat
Bogowie poznali dzieje świata
budowali świat
Niektórzy ludzie
budują stale Raj na Ziemi
Niektórzy są w tym Raju
duchowo uziemieni
Gdy kończy się ich pora
nadchodzi inny czas
I nowy duchem człowiek
prowadzi dalej w las
Za lasem siedem rzek
I siedem gór czasami
A ci, co nie umarli
wędrują dalej z nami

Nowobogackie małpy
wpatrzone w siebie
wystawiają w mediach
wszystko na sprzedaż
nie patrząc w kalendarz
przed kamerami
czują się jak w niebie
obdarzone móżdżkami
manipulują widzami
w celu otworzenia sobie furtek
do dalszej byle czego sprzedaży
i kupna sobie tego
o czym im się marzy
Tylko dla głupich
w mediach wkrótce
sława i pieniądze?
Szkoda, że ja tu nie rządzę….

od tylu lat zero radości
rozczarowania
złości
brak miłości
zmęczone kości
pod zmartwień nawałem
najpierw przecież się starałam
z wszystkiego wychodzi mi tylko nic
na nic wiersze
na nic obrazy
na nic pisanie
na nic duszy pranie
na nic wszystko, co robię
i tak wegetuję sobie
nad zapisanymi myślami
sama między wami

on czeka za szklanym ekranem
mówi i patrzy jak żywy
i tylko dotknąć go nie mogę
nie jestem szczęśliwa
on nie jest szczęśliwy
jesteśmy daleko
choć teraz patrzymy na siebie
on za siódmą górą i za siódmą rzeką
spotkamy się w niebie
spotkamy się na rajskiej polanie
pod białą pierzyną z chmur
on będzie słońcem a ja ziemią
polecimy razem
na skrzydłach z łabędzich piór
polecimy razem gdzie Bóg
namalował gwiazdy na niebie
zostaniemy tam razem na wieki
połączymy w jedno serce siebie

Pałac Kultury
czeka na podróżnych
codziennie wita
w Centrum ludzi różnych
zaprasza nawet ich do siebie
tam na 30-ym piętrze
czują się jak w niebie…

Na dole: kina
chłopak i dziewczyna
polska rodzina
Tuż obok są Złote Tarasy
tam na zakupy masz ochotę
gdzie wśród gawiedzi
Niemcy, Rosjanie, Anglicy, Szwedzi
a nawet różne inne nacje
bo można tutaj zjeść
śniadanie, obiad czy kolację…

A jakbyś miał ochotę
jechać w miasto dalej
metrem, taksówką
autobusem czy tramwajem
przystanków wiele wokół znajdziesz
a na Starówkę
na piechotę zajdziesz

Po drodze miniesz
urocze dziewczęta
po prawej będzie hotel… Victoria,
po lewej Zachęta
i grób Żołnierza Nieznanego
Jan Paweł II – gi tłumy błogosławił
tu na Placu Piłsudskiego

Między Hotelem Europejskim
a Bristolem
Krakowskie jest Przedmieście
tam wujek poznał ciocię Jolę
Po prawej będzie takie drzewo
ale ty musisz skręcić w lewo
bo w prawo na Uniwersytet
ale Starówka ma priorytet
Więc miniesz Pałac Prezydenta
dom notariusza czy rejenta…
Kto wszystkie domy te spamięta?
I zaraz tam na rogu
jest Kościół Świętej Anny
Tam na przeciwko
mieszka teść Marianny
A dalej będzie Plac Zamkowy
Zamek zburzony był,
odbudowali nowy!
Cała Starówka była też zburzona,
a teraz pięknie odnowiona!
Król Zygmunt patrzy z góry,
kto nadjeżdża,
a tłumów co dzień tutaj
się nazjeżdża…

No mówię ci,
codziennie inne nacje…
Bo na Starówce
możesz także zjeść
śniadanie, obiad, czy kolację…

Reingeboren in den Luxus einer Stadt
Hier lebten früher auch andere Leute
Die Beerdigung fand niemals statt
Sie wurden verarbeitet
zur Arbeitskraft und Geld
Sie machten Platz in der Wohnung
in der es dir heute gefällt
Es verhungerten einsam viele Leute
für deinen Luxus von heute
Viele waren damals auch sehr reich
Nährst du heute den Boden für das IV. Reich?
Muss ein neuer Führer die Macht ergreifen
um Menschen zur Vernunft zu bringen?
Oder kann es heute
ohne einen Weltkrieg gelingen?

sama się tu kręcę
mam związane ręce
czekając na niego
czytam, piszę, tesknię
do kogo, do czego?
dlaczego tak długo
pytam go, dlaczego?

samotnie
odliczam czas
czy ziemia
czy woda
czy las
czy chmury na niebie
nie ma ciebie
rozglądam się dookoła
smutna ale wesoła
dom czy szkoła
nie pierwszy raz
odliczam
jak mija czas

sie sind noch glücklich
sie sind noch jung
sie schmieden viele Pläne
sie kennen ihre Zukunft nicht
sie kennen noch nicht die Tränen
die Verzweiflung nach dem Abschied
die Trauer nach dem Verlust
sie wissen vieles noch nicht
sie kennen Spaß und haben Lust
das Leben wird’s jedem zeigen
das Leben wird sie noch berühren
sie werden später verstehen
was sie jetzt nicht nachvollziehen

Tak się rozmarzyłam,
że co noc będę z tobą spała,
blisko twojej duszy i twojego ciała,
będę bujała w obłokach,
w siódmym niebie,
blisko ciebie
A tu nadal nie ma nikogo,
tylko poduszka obok patrzy na mnie wrogo,
bo i ja się do niej nie uśmiecham,
czekam i czekam, i czekam…

I nic nie daje to moje pisanie,
granie, śpiewanie i tepe…
Nie ma cię i nie ma cię…
Siedzę tak tu od nocy do rana…
Zapłakana…

The people of Africa
own a continent of sorrow
They can’t go almost anywhere
for a better tomorrow
rivers dry
children cry
people die
You don’t ask why?

there is a secret life
around the world
there is a secret life
about you’ve heard
a secret life
before you have been born
a secret life after you’ll die
there is secret life for you and I
this life takes times
spaces in rhymes
the music plays for free
there is a secret life
between the worlds
a life for you and me
How can you enter here?
– It costs no money dear…..

to be a Queen or a King
you don’t even need to sing
you don’t need to write a song
you are just born in the family
where everyone have fun
all day long
not just for a while
you wear nice clothes and jewels
and you just smile
you sell some new fashion
on every occasion
you show your happy face
in television
what happens around the world
is not your worry
as Queen and King
you have to be happy
you don’t need to be sorry…

to dziecko było inne
musieli z nim uciekać
przeszli długą drogę
w nieznane idąc z daleka
to dziecko było białe
mówili, że kaleka
to dziecko miało inny kolor skóry
jego włosy były jasne
jego los ponury
dziecko albinos
wśród ciemnoskórych

Trudno wybaczyć to
czego, ktoś inny nie zrobił…
Nie pomógł…
Nie odpisał…
Nie zadzwonił…
Nie pomyślał…
Nie zauważył…
Nie zaproponował…
Nie zrobił przecież nic,
kiedy potrzebne było
dobre słowo…
Kiedy pomoc była niezbędna
tobie do przeżycia…
Nie pamięta, dlaczego
wtedy o tym nic nie wiedział…
Nie zapytał, nikt mu nie powiedział…

w biedzie ludzie trzymali się razem
w biedzie ludzie pomagali sobie
bogactwo uczy egoizmu
wszystko należy się tylko mnie
nic nie należy się tobie
tylko mnie należy się więcej
tobie kopa w dupę
mogę dać w podzięce
to co, że mi kiedyś pomagałeś/łaś
to co, że z tobą jadałem
przy jednym stole
ja śpię teraz w hotelu
a ty nadal w brudnej stodole
więc nie łączy nas nic
oprócz zdjęcia
gdy siedzieliśmy sobie w objęciach
zdjęcie jest już wyrzucone
mam teraz inną żonę
mam męża i nowy świat
ty byłeś/byłaś i jesteś nikim
i niech pozostanie tak…

Wie die Maus
laufen wir durch das Haus.
Hat es einen Sinn?
Wo laufen wir hin?
Die Richtung scheint vorgegeben
durch den Zufall
oder Gottes Plan für unser Leben…
Die Richtung wechseln?
Oft unmöglich!
Die Freude kurz,
die Reue unerträglich…
So leben wir manchmal
unser falsches Leben täglich…
Bis eines Tages kommt der Tod
und holt uns weg
von unserem „täglich Brot“…

Zasiałam ziemię
ziarnami z mojego łona
Ziemia jest biała i czarna
brązowa i biało czerwona
Posiałam ziemię
uśmiechem dzieci
radością
A zapłaciłam za to
wielką samotnością….
Wśród obcych
bez przyjaciół
Wszyscy odwróceni
od miłości, radości
matki takiej Ziemi…

Zdrowym ludziom
pozwalamy umrzeć z głodu
w różnych częściach świata
Bo nie mamy ich za siostrę
czy za brata
Nie dajemy umrzeć osobom
często nie zdolnym do życia
Bo mamy postęp techniki
i nowoczesne odkrycia…
Bóg nie pozwala zabijać,
ale pozwala dać umrzeć
z pragnienia i z głodu???
Bo ludzie nie przejdą granic
w poszukiwaniu wody???

Życie to dar
Dar smutku i radości
Ciekawa podróż
przez krainę samotności
Przez świat
ludzkiego altruizmu
i ludzkiej próżności
Podróż samotna i do pary
Kolorów na tej drodze jest bez miary
Wytrzymaj, nawet kiedy droga zła
Życie to nie poemat
Życie to o życie z diabłem gra
A kiedy myślisz,
że już koniec i nie warto,
czekaj na nowy dzień
O wschodzie słońca znów
nową stronę życia masz otwartą
Czym ją zapisze diabeł, Bóg czy człowiek
nie dowiesz się spod zamkniętych powiek
I nie usłyszysz, nie słuchając
Milcząc, nie powiesz nic
Z kolan nie wstaniesz, wciąż klękając
Człowiekiem jesteś
W norze siedzi zając…

życie zmaga się z problemem
który śmierć by rozwiązała
problemem duszy i problemem ciała
życie zmaga się z problemem
nieuleczalnie chorego człowieka
problemem, na który śmierć czeka
przecież śmierć nie ominie nikogo
spotkasz ją we własnym ciele
gdy rozwiąże problemów wiele
dobra dusza pójdzie do „nieba”
dostanie po śmierci
czego jej trzeba…
dobra dusza zamieszka
w nowym mieszkaniu
na skraju Raju
w okolicach czyjegoś serca
na wygnaniu…


Czekam na jedno spojrzenie

Czekam na jedno skinienie

Czekam na jeden czuły gest

Czekam na jego westchnienie

Czekam na jego spełnienie

czekam, kiedy go nie ma

i czekam, kiedy jest

Czekam by go usłyszeć

Czekam by go zobaczyć

Czekam by nie zapomnieć

o całym świecie

O nim, który dla mnie

cały świat znaczy…

Czekam jak ogłupiała

Czekam we łzach i ogniu cała

Czekam i czekam, i czekam…

Marzeń nici nawlekam

na obrazy  mojej wyobraźni

tęczą tkane…

Czekam na niego wieczorem

i czekam nad ranem…


banalny widok z okna
z przyzwyczajenia
daje poczucie zadomowienia
między drzewami
górami
nad morzem
na skraju pustyni
banalny widok z okna
z krzesła
z fotela
z dywanu na ziemi
ojczyzna, dom, rodzina
od banalnego widoku
wszystko się zaczyna
i pragniesz go widzieć
od nowa
napatrzywszy się
na inne strony świata
banalny widok z okna
do niego tęsknisz przez lata
kiedy daleko
powracasz do niego myślami
jeśli możesz
odwiedzasz go czasami


Czy ty jesteś realny
piękny panie za szklanym ekranem?
Tęsknię do ciebie wieczorem
Tęsknię do ciebie nad ranem
Patrzę na ciebie z oddali
Dotknąć mogę tylko zdjęcie kolorowe
Tracę dla ciebie myśli…
Czy stracę dla ciebie głowę?
Co będzie, gdy się spotkamy
i sen spełni się na jawie?
Czy spełnią się nasze marzenia?
Czy sprostamy naszej sprawie?


Dancing on lies

Nobody cries

All are the best

Fuck the rest

Sell what you can

Any…  plam… plam

Any cheep shit

Call it your hit

Cos you have the name

And the family doing show

Go baby, go!

Play as you know

And play as you can

Nobody cares

He wasn’t a man.


empty minded bitches

call themselves

PEACHES

smiling, crying into camera

in the middle of the cholera

making films about

them as heroes

make ups in front of mirrors

in the main character

their new actually face

fake of a grace


Ein Mensch ging kaputt…

Das Kind lag allein in seinem Bettchen

Die Mutter kam nicht zu ihm

nahm es nicht in die Arme

sagte nicht: „Mein Schätzchen!“

Das Kind wollte nur

die Brust der Mutter spüren

Es schrie lang und allein

und konnte nicht aufhören…

Ein Mensch ging kaputt…

Die Einsamkeit fraß seine Nerven

Es sollte doch ein glückliches Kind

und kein einsamer Mensch werden

Ein Kind ging kaputt…

Zu oft allein, einsam und verlassen

Es kann sein Leben lang nicht lieben

Es kann Angst haben und hassen

Die Eltern können es nicht fassen…

Sie haben das Kind als Baby

dem Teufel überlassen…


Die Welt in Flammen!

In Gottes Namen?

Amen…

Die Welt am Strand…

Sonne, Wasser, Sand…


Dziś już nie ma jej tu

Dzisiaj sam jestem znów

Bez niej nie wiem, co robić mam

nie wiem, czy żyć, czy umrzeć mam

Cały tonę we łzach

Bo zostałem tu sam

Tylko Bóg jeden wie

Wszystko chciałem dać jej

Jeszcze wczoraj była tu, a ja

Nie wiedziałem, co utracić mam

Cały tonę we łzach

Bo zostałem tu sam…


Ależ tam było kiedyś pięknie

kiedy po lesie wiatru szum

Chyba mi dzisiaj serce pęknie

bo tamte czasy zdeptał tłum…

Pędzący wciąż samochodami

do miejsc odległych

miejsc nieznanych

które okryte były rajską ciszą

spokojem wiatru

pośród ptasich gniazd

Wyciętych drzew

dziś ludzie już nie słyszą…

Poeci Boga gniew opiszą…


 

Za wcześnie by mogła wypłynąć
Była prostą dziewczyną
O głosie anioła i kruka
Zagubiła się
Nikt jej nie szukał
Zagubiła się w smutku swego głosu
W bajce o królewiczu
Królu chaosu
Sprzedał ją ktoś za dolary
I tak nie było z nich pary
Śpiewała jak mało kto
Umarła sama w biedzie
I co?
Nikt nie zapłacze na jej grobie
I tylko smutno mi i może tobie

Wiersze, Gedichte, 2014, Auswahl, wybór

Texte 14

Kiedyś nadzieję mi zabrano na to, że będę jego dziecka mamą. A teraz nasze dziecko jak żywe przede mną i nie jest ze mną…
Ich vermisse die Wärme, die dich heimlich weinen lässt, die meine Erde tief verborgen durchnässt, wo ein Samen zum Ei eilen kann und ein neues Leben, eine neue Liebe entsteht dann…
People who love eachother should live forever, because love never ends, never…

czuję twoje perfumy
czuję już od rana
czy jestem zakochana
czy wyperfumowana?
I didn’t see a lot of humanity, what I saw was a lot of ’no go‘

I hear and hear, nobody’s here. I wait and wait, everybody’s late. I smile and smile, forever is a while. I think and think, nothing changes nothing.

Chcę się przytulić i być przytulona, i nie obchodzi mnie, gdzie jego była czy obecna żona. A może teraz ja to ona?
przez chwilę zaręczona, przez moment już nie sama, na zawsze we wspomnieniach w nim będę zakochana
to szczęście wykradzione tamtej kobiecie na chwilę zapiszę w pamiętniku, będę wspominać mile…
Maybe it’s not today, maybe it will be tomorrow, but if you hope and believe, you will forget your sorrow.

trudno jest być nikim
nie z własnej winy
wylądować za granicą
bez przyjaciół i rodziny
być pokraką językową
kiedy mówisz każde słowo
być osobą innej rasy
być człowiekiem trzeciej klasy

fałsz i obłuda
nie zaproszą mnie do stołu
bo mam dziecko bez męża
fałsz wszystko zwycięża
modli się na kolanach
w kościele od samego rana
obłuda w myśli o Raju
(dla siebie tylko)
zakochana…
fałsz i obłuda
wierzą
w (dla siebie tylko) cuda
na kolanach przyjmują komunię
w kościele – co niedzielę
i jest takich wiele….

Dlaczego mu to zrobiono, pewnego dnia po prostu go okaleczono. Z dnia na dzień zabrano mu kobietę i dzieci. Gdzie byli matka, ojciec? Czy może Diana? Kobieta w małym chłopcu zakochana?
Pieniądze i sława, i dobra zabawa – kosztem życia chłopca – geniusza. Nikt nie znał całej prawdy o nim. I nikogo to wszystko nie wzrusza.

smoke and drink cola
fuck around with anyone
do anything for money and fame
be material and blame
life is a sexy game
be lesbian or be a gay
play with a cross
don’t pray
that’s what “ Madonna ” would say…

die Menschen fangen an zu sprechen
über die leeren Versprechen
dieserZeit
über Verbrechen
dieser Zeit
heute von einer Schuld befreit
wozu sie damals
gezwungen waren
oder auch bereit
zu tun im Namen
eines Genies oder eines Irren
der es vermochte
so viele Menschen in den Tod zu führen…

She will sell cola
She will sell Lola
She will sell anythin
She will sell her as bordell mama
She will sell she can sing
She will hold a guitar
and sell she can play it
She will play with the cross
and profane it
No one can stop her
to do anything
What does she think?

Well – it will be just haven and hell…
I didn’t like to be a Barbie but he wanted me to be, he liked the blond hair on his woman but it always wasn’t me. I needed him and I wanted his love. I played his game quite long but one day I had enough.

Ich bin so in mich verliebt…
Es ist ein Wunder, dass es mich gibt!
Früher sah ich mal anders aus,
doch Ärzte und Frisöre machten was daraus….
Singen kann ich oft ganz gut,
doch live zu singen, dazu fehlt mir oft der Mut…
Ich bin ein internationaler Star,
deshalb ist meine Playbackstimme mein Gesangspaar!
Und auch sonst jeder, der mitsingt, ist willkommen,
denn alleine klinge ich auf der Bühne live
häufig nicht vollkommen!
Ich bin die Größte! Zweifellos!
Also kriege ich, was ich will!
Sonst ist was los!

każdy ma swoją wielką miłość
i jej wspomnienie
w obliczu własnej samotności
wspomnienie
pierwszego pocałunku
pierwszej złości
wspomnienie tańca
który nigdy miał się nie zakończyć
który dwie dusze miał
w szczęściu i w nieszczęściu złączyć
wspomnienie
tamtego wieczoru i tamtego dnia
gdy drżenie rąk nas połączyło
i smak twych ust
i nie wiem
gdzie się zacząłeś ty
a gdzie kończyłam ja…

Ich bin Sonnenblume
und ich blühe gerne
Für den Sonnenschein
bekommst du von mir
Sonnenblumenkerne!

Wszystkie media zatańczą na twoim pogrzebie,
każdy na twój temat coś powie,
nie ważne kto i co ma w głowie,
nie ważne, że prosiłaś o dyskrecję i masz dzieci,
wyciągną na twój temat twoje marzenia
i ze śmietnika twoje śmieci…
Telewizja i prasa zarobią
na tym, co z ciebie bez ciebie zrobią
Twój lekarz, pobliski piekarz, aptekarz – dadzą wywiad
i powiedzą wszystko o tobie,
co im szkodzi zarobić parę groszy i pogadać sobie….

R u a singer or a prostitute or r u both just because u r nude?
Some sell what one want them to be sold so far they r payed twice for this in fame and gold………
My sadness met my loneliness, they are dancing together since years, they have good time witheachother in the rain of my tears….

myślisz, że jest twoją siostrą
albo przyjaciółką, że jest kimś,
na kogo możesz liczyć
ale ona napluje ci w twarz
i odejdzie, kiedy leżysz
połamana na ulicy
wypić kawę, czy pogadać tak o niczym
można było
można było też jej pomóc
ale kiedy ty w potzebie
wszystko nagle się skończyło
nie odbierze już od ciebie telefonu
albo jej po prostu nie ma w domu

Za plecami wyrosły mi dzieci
nie wiedziałam, że słońce także dla nich świeci
Pewnie nigdy nie nazwą mnie mamą…
To już nie to samo
co dziecko we własnym domu
Nie oddałam ich nikomu
I nie wiem czy je dostałam
czy mi je zabrano
Nie powiedzą do mnie przecież: Mamo…

Co za cisza
każda ściana zapłakana
on wyjechał
nie ma go tu już od rana
puste łóżko
jego pokój smutny płacze
kiedy znowu to powróci
kiedy go zobaczę?
Już niedługo
wszystko będzie tak jak wcześniej
Mój syn w domu
ja spokojna we śnie
To wycieczka
a nie Kinderlandverschickung
dzieci pojechały by się bawić
a nie maszerować w szyku
To wycieczka
to tylko wycieczka
lecz co czuje w domu matka
lecz bez dziecka?

Man muss einiges dem Schicksal übergeben
Ich kann nicht auf jeden seiner Schritte aufpassen
Ich muss hoffen, alles wird gut werden
Ich muss ihn Gottes Händen überlassen

To be a princess is so cool
U can feel always wonderful
U wear the hat, u wear the dress
And all around just shouting: YES!
U don’t watch people who r poor
How wonderful!
U r so rich and fashionable
U really think u r adorable
The world just has to watch you
And to love
However is your dress
However is your glove
No matter what it costs
You r the princess and the boss!

ciągniemy nadal do przodu
już nie tak chyżo jak za młodu
dalekie od młodości
zmęczone ciało
obolałe kości
do ostatniego pożegnania
ze zdjęć rodzinnych
starość z czasem nas wygania

Wenn eine Hexe älter wird
verändert sich ihr Gesicht –
sie kriegt eine Schönheits-OP
und man erkennt sie nicht…
Die Falten weg!
Der Mund auf einmal schmal!
Die Lippen „sinnlich“ unterspritzt!
Keiner merkt es?
Genial!
Die Hexe lacht! Die Welt bezahlt!
Die Hexe wird nun nie mehr alt!

I am a princess – Yes,
so buy me a never ending dress….
Such one that I can’t wear alone – and I am ready for the throne!
In such a dress nobody see, who is the princess – really me…..
All watch the dress and my jewells and I can play the fairytales
Before I was just avarage – but now I am very, very rich…!
My husband is a King – and u will never think
what kind of power I have (beside him)
– NIGHT and DAY!
I know all this – what he would never want me loud to say….
So – he fears my bad mood – and I smile – beside him anyway!
sometimes a father is a KING! what happens then? just think…

Do you know how it is
you wanna seat and
you wanna cry
Your loneliness makes you
feeling sad
so you only want to die
You don’t want to think
you want to sink…

How do u do, Lady blue?
What can you do?
You cheat on me and you…
You cheat to be a superstar
You cheat to be a mother
You cheat to be someone
who you are
only in the eyes of others
You cheat to be taller
You cheat to be younger
You cheat to be smarter
You cheat to be stronger
How do you do, Lady blue?
What can you really do?
Who are you?

Michael Jackson Earth Song translation
Co będzie z nami?
Słońce czy deszcz?
Co z całą ziemią
z całym światem, który jest?
Jak to naprawić?
Czy będzie czas?
Jak żyć, by to co złe,
nie zabiło nas?
Czy ktokolwiek z nas pamięta
koniec wojen, krwawych dni?
Czy ktokolwiek z nas nie widział,
zatopionych miast i wsi?
aaaaaa

żyjemy wszyscy tu
spójrz na ten świat
wojna, czy pokój?
jak to będzie za sto lat?
kwiaty na łąkach
czy będzie czas?
dzieciom
spełnienie marzeń
gdy nie będzie nas…
Czy ktokolwiek z nas pamięta
dzieci, których nie ma już
które w bólu szły do Boga
wśród płonących domów, wzgórz….
aaaaaaa
marzyłeś kiedyś
aby mieszkać pośród gwiazd?
ziemia tym miejscem jest
teraz wiem, że wołać czas!
aaaaaa
X 2:
Co z nami będzie?
What about us?
Czy będzie czas?
What about us?
Czy rzeki zmienią bieg?
What about us?
Gdy spłonie las…
What about us?
Morze zaleje brzeg?
What about us?
Wodę zmienimy w ściek?
What about us?
Co będzie z dziećmi?
Czy będzie czas?
Jaki los ludzi?
Kto uratuje nas?
What about it?
A co z ptakami,
What about us?
końmi, rybami?
What about us?
Kto uratuje nas?
What about us?
Co z Abrahamem?
What about us?
Z biblią, koranem?
What about us?
Jak każdy z nas
wykorzysta czas?

Black children of the white men
slaveholders
took people away from their homes
they had to work and suffer
living for some water and bones
now the children from many raped women and rapist men
rule the country
where no one knows
from where an other came…
Black children of the white men

Każdy sam musi umrzeć,
położyć się w pustej trumnie,
która tu zawsze czekała na niego.
Jeden w trumnie od Armaniego,
ktoś inny w trumnie z byle czego…
Ten z byle czego odejdzie do Raju.
Gdzie on jest?
Na skaraju lasu i nad brzegiem morza,
na wsi i w mieście,
w każdym kraju.
Budujemy wieżę Babel
na cmentarzach naszych przodków
nowe stoły!
Nowe śluby i wesela
i co roku dzieci idą znów do szkoły…
Budujemy wieżę Babel
będzie wojna
będzie pokój
A po latach odbudowy znów nadejdzie
błogi spokój…
Budujemy wieżę Babel
i burzymy ją od nowa
aż na całym Bożym świecie
pomieszały nam się słowa!
Rajem miejsce to nazwiemy
kiedy skończy się budowa!

Moje oczy są zmęczone
moje myśli zatopione
głowa w chmurach
tyle lat żyję zamknięta
w mego życia
niewidzialnych murach
Moje oczy są zmęczone
serce nadal jest spragnione
bo nie zapomniało…
Były noce, dni i święta…
Było przecież co pamiętać
ale zawsze było tego mało…

Er hat mich einfach wegradiert
wie ein Stück Dreck vom Papier,
als ob die Worte: „Ich liebe dich so sehr…!“
die wären niemals hier…
Er hat mich einfach weggeräumt
mit Sachen, Fotos und Erinnerungen,
als ob ich mich Gewalt
wäre mal in sein Leben eingedrungen…
Als ob sein Flehen, seine Briefe, seine Versprechen
– nie gewesen!
Ich war mal blind und an ihm schwer erkrankt….
Doch ich bin voll genesen!

Muszę żyć,
muszę żyć, bo mam dla kogo,
zakładam więc głowę na szyję
i wstaję znowu prawą nogą.
Muszę żyć,
prowadzić go przez pustynię,
na której on jeszcze dostrzega ludzi…
Muszę żyć,
aż sam otworzy oczy,
aż się ze snu dziecinnych marzeń przebudzi…
Muszę żyć,
jak długo on marzy, że życie ułoży się tak,
jak on sam zaplanuje…
Muszę żyć,
dopóki sam się nie obroni,
gdy mu ktoś w twarz bezczelnie napluje…
Muszę żyć,
by opatrzyć mu rany i pomóc,
gdy mu czegoś brakuje…
Muszę żyć,
dopóki on się wszystkim tak bardzo przejmuje…
Muszę żyć,
aż on dorośnie i minie to całe przedwiośnie,
aż nadejdzie lato, on zostanie tatą
i wtedy mnie już tak bardzo nie będzie potrzeba,
wtedy pójdę spokojnie do nieba…

Zrób z życia piekło,
skoro ci tutaj piekła mało!
Do diabła idź, skoro tu w Raju
wszystkiego zawsze było ci za mało!
W piekle żyj wiecznie,
dla ciebie droga tam zawsze jest otwarta!
W Raju się nie podoba?
A więc na wieki wieków:
Idź do czarta….

Verlogene, falsche Schlange
lächelt dich an im Sonnenschein,
doch wenn die Sonne untergeht,
sticht sie zu und lässt dich allein…
Ich muss mich einfach wegdenken
in eine andere Welt
Ich muss mir etwas vorstellen
was mir besonders gefällt
Und wenn ich die Augen zumache
seh‘ ich dich
und den Felsen am Meer
Ich singe und ich lache
und wir lieben uns sehr
Es gibt Geheimnisse,
die wirst du heute nicht verstehen.
GLAUBE! – damit Gott dich sieht!
So wirst du später auch Gott sehen…

Lebensfrohe Wassertropfen,
die sanft an die Blätter klopfen
Die Tulpen machen bald auf…
Sie wollen hoch hinauf…
Zur Sonne am strahlenden Himmel…
Der Frühling kommt!
Hoffentlich geht er nie mehr…
Doch der Sommer will auch nicht warten,
verteilt in der Sonne Platzkarten
oder im Schwimmbad,
oder am Meer
Er soll nie wieder gehen, nimmermehr!
Bis wieder bunte Blätter fallen
und die Kastanien,
die Kindern gut gefallen,
und schon ist es wieder Herbst!
Es wird ernst…
Der Winter steht vor der Tür
die Kälte, der Schnee
und wir fallen in einen Winterschlaf
Bis wir wieder vernehmen:
„Helau! Olau und Aalaf!“
und uns die fünfte Jahreszeit
zum neuen Jahr wieder macht bereit!

Wie ist es, wenn eines Tages, das Leben aufhört zu sein?
Keine Menschen, keine Tiere, keine Pflanzen…
Der Planet Erde: nur Stein auf Stein…
Was macht Gott mit all dem, was hier vorher war?
Schreibt er das in sein kosmisches Tagebuch?
„Es war mal schrecklich, mal wunderbar…“
Was wird seine Erinnerung sein
an seinen letzten auf der Erde Besuch?
Wird er sagen:
„Für manche gab es nicht genug… (genuch)
Andere hatten nie genug…“ (genuch)
Nun ist es aus und vorbei!
Was blieb zum Schluss nach dem Huhn?
Nicht mal ein Ei…

Ojcze nasz, na ziemi i w niebie,
Święte imię twoje!
Przyjdź!
Królestwo twoje –
tak w niebie jak i na ziemi.
Za chleb powszedni tobie dziękujemy
i prosimy o wybaczenie win naszych i błędów.
Tak i my wybaczajmy
objawy cudzej podłości czy obłędu!
Zbierajmy siły codziennie od rana
by diabeł nas nie kusił,
nie mamiły puste słowa.
Przepraszam za moje winy,
dziękuję za zrozumienie,
choć monologiem zdaje się
nasza w modlitwie rozmowa.

Manche Eltern wollten
ihre Kinder nicht retten?
Sie wollten nicht nach Palästina
oder in die Sudeten…
Sie wollten nur nach England
oder nach Amerika!
Für viele Kinder war es zu spät!
Sie mussten nach Izbica!!!
Sie sind nicht mehr da!

Ona go nie kochała…
Słyszałam tylko, jak to on ją kocha!!!
Nigdy nie mówiła, jak ona kocha jego…
Pewnie by nawet na niego nie spojrzała,
gdyby był zwykłym jej szkolnym kolegą…
Ale był nadzianym forsą facetem
a ona młodą laską,
z wypchanym jędrnie gorsetem…
Co z tego, że mały i brzydki, jak mówiła…
Jednak w jego portfelu coś zobaczyła…
Więc się w sumie dobrali…
On miał pieniądze i zakochał się w ładnej lali…
Urodziła mu dzieci, urządziła się przy nim wygodnie…
On zawsze spokojny, zawsze mówił o niej łagodnie…
Nigdy nie słyszałam, by ona go kochała…
Ot i historia tej „miłości” cała…

Der Krieg steht vor der Tür
und keiner merkt es wohl…
Die meisten trinken Bier
und finden es ganz toll!
Der Krieg steht vor den Toren
und kommt wohl selbst hinein…
Man braucht ihm nicht aufzumachen,
das Feuer schafft’s allein!
Der Krieg kann uns vernichten!
Wen interessiert es doch?
Heute muss keiner Soldat sein!
Man isst, feiert und trinkt nur noch!
Der Krieg steht vor der Tür!
Man braucht ihm nicht aufzumachen…
Und wenn er einmal da ist,
wird‘s zu spät sein,
um über ihn weiter zu plaudern…
um über ihn einfach zu lachen…

Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet das Besteck, die Teller
vergoldet die Decke, die Gläser
und der ganze unnötige Rest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet die Gedanken,
die sich nur um Geschenke ranken
und klammern daran fest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldete Weihnachtskerzen,
vergoldet goldene Herzen,
sie kennen keine Schmerzen,
sie sind einfach „THE BEST“!
Glänzendes Weihnachtsfest!

Ty nie wiesz, co to jest miłość,
ty nie znasz smaku miłości
Nie umiesz kochać
zapatrzona we wszystkie powody
do złości
zazdrości
podłości
Ty nie wiesz, co to przyjaźń
i nie wiesz sama, co tracisz…
Myślisz, że będąc skąpą,
się bogacisz?
Myślisz, że nikt nie widzi
i nie zna całej prawdy o tobie?
Tak lżej ci jest może żyć,
lecz ciężej będzie ci
leżeć w grobie…

Man kann alles verkomplizieren!
Man kann alles vereinfachen…
Man kann ernsthaft darüber diskutieren!
Man kann herzlich darüber lachen…
Man kann das Leben erleichtern…
Man kann das Leben schwer machen!


Texte 14

 

Kiedyś nadzieję mi zabrano na to, że będę jego dziecka mamą. A teraz nasze dziecko jak żywe przede mną i nie jest ze mną…

Ich vermisse die Wärme, die dich heimlich weinen lässt, die meine Erde tief verborgen durchnässt, wo ein Samen zum Ei eilen kann und ein neues Leben, eine neue Liebe entsteht dann…

People who love eachother should live forever, because love never ends, never…

czuję twoje perfumy
czuję już od rana
czy jestem zakochana
czy wyperfumowana?

I didn’t see a lot of humanity, what I saw was a lot of ’no go‘

I hear and hear, nobody’s here. I wait and wait, everybody’s late. I smile and smile, forever is a while. I think and think, nothing changes nothing.

Chcę się przytulić i być przytulona, i nie obchodzi mnie, gdzie jego była czy obecna żona. A może teraz ja to ona?

przez chwilę zaręczona, przez moment już nie sama, na zawsze we wspomnieniach w nim będę zakochana

to szczęście wykradzione tamtej kobiecie na chwilę zapiszę w pamiętniku, będę wspominać mile…

Maybe it’s not today, maybe it will be tomorrow, but if you hope and believe, you will forget your sorrow.

trudno jest być nikim
nie z własnej winy
wylądować za granicą
bez przyjaciół i rodziny
być pokraką językową
kiedy mówisz każde słowo
być osobą innej rasy
być człowiekiem trzeciej klasy

 

fałsz i obłuda
nie zaproszą mnie do stołu
bo mam dziecko bez męża
fałsz wszystko zwycięża
modli się na kolanach
w kościele od samego rana
obłuda w myśli o Raju
(dla siebie tylko)
zakochana…
fałsz i obłuda
wierzą
w (dla siebie tylko) cuda
na kolanach przyjmują komunię
w kościele – co niedzielę
i jest takich wiele….

 

Dlaczego mu to zrobiono, pewnego dnia po prostu go okaleczono. Z dnia na dzień zabrano mu kobietę i dzieci. Gdzie byli matka, ojciec? Czy może Diana? Kobieta w małym chłopcu zakochana?

Pieniądze i sława, i dobra zabawa – kosztem życia chłopca – geniusza. Nikt nie znał całej prawdy o nim. I nikogo to wszystko nie wzrusza.

 

smoke and drink cola
fuck around with anyone
do anything for money and fame
be material and blame
life is a sexy game
be lesbian or be a gay
play with a cross
don’t pray
that’s what “ Madonna ” would say…

die Menschen fangen an zu sprechen
über die leeren Versprechen
dieserZeit
über Verbrechen
dieser Zeit
heute von einer Schuld befreit
wozu sie damals
gezwungen waren
oder auch bereit
zu tun im Namen
eines Genies oder eines Irren
der es vermochte
so viele Menschen in den Tod zu führen…

 

She will sell cola
She will sell Lola
She will sell anythin
She will sell her as bordell mama
She will sell she can sing
She will hold a guitar
and sell she can play it
She will play with the cross
and profane it
No one can stop her
to do anything
What does she think?
Well – it will be just haven and hell…

I didn’t like to be a Barbie but he wanted me to be, he liked the blond hair on his woman but it always wasn’t me. I needed him and I wanted his love. I played his game quite long but one day I had enough.

 

Ich bin so in mich verliebt…
Es ist ein Wunder, dass es mich gibt!
Früher sah ich mal anders aus,
doch Ärzte und Frisöre machten was daraus….

Singen kann ich oft ganz gut,
doch live zu singen, dazu fehlt mir oft der Mut…
Ich bin ein internationaler Star,
deshalb ist meine Playbackstimme mein Gesangspaar!

Und auch sonst jeder, der mitsingt, ist willkommen,
denn alleine klinge ich auf der Bühne live
häufig nicht vollkommen!

Ich bin die Größte! Zweifellos!
Also kriege ich, was ich will!
Sonst ist was los!

 

każdy ma swoją wielką miłość
i jej wspomnienie
w obliczu własnej samotności
wspomnienie
pierwszego pocałunku
pierwszej złości
wspomnienie tańca
który nigdy miał się nie zakończyć
który dwie dusze miał
w szczęściu i w nieszczęściu złączyć
wspomnienie
tamtego wieczoru i tamtego dnia
gdy drżenie rąk nas połączyło
i smak twych ust
i nie wiem
gdzie się zacząłeś ty
a gdzie kończyłam ja…

 

Ich bin Sonnenblume
und ich blühe gerne
Für den Sonnenschein
bekommst du von mir
Sonnenblumenkerne!

Wszystkie media zatańczą na twoim pogrzebie,
każdy na twój temat coś powie,
nie ważne kto i co ma w głowie,
nie ważne, że prosiłaś o dyskrecję i masz dzieci,
wyciągną na twój temat twoje marzenia
i ze śmietnika twoje śmieci…
Telewizja i prasa zarobią
na tym, co z ciebie bez ciebie zrobią
Twój lekarz, pobliski piekarz, aptekarz – dadzą wywiad
i powiedzą wszystko o tobie,
co im szkodzi zarobić parę groszy i pogadać sobie….

 

R u a singer or a prostitute or r u both just because u r nude?

Some sell what one want them to be sold so far they r payed twice for this in fame and gold………

My sadness met my loneliness, they are dancing together since years, they have good time witheachother in the rain of my tears….

myślisz, że jest twoją siostrą
albo przyjaciółką, że jest kimś,
na kogo możesz liczyć
ale ona napluje ci w twarz
i odejdzie, kiedy leżysz
połamana na ulicy
wypić kawę, czy pogadać tak o niczym
można było
można było też jej pomóc
ale kiedy ty w potzebie
wszystko nagle się skończyło
nie odbierze już od ciebie telefonu
albo jej po prostu nie ma w domu

 

Za plecami wyrosły mi dzieci
nie wiedziałam, że słońce także dla nich świeci
Pewnie nigdy nie nazwą mnie mamą…
To już nie to samo
co dziecko we własnym domu
Nie oddałam ich nikomu
I nie wiem czy je dostałam
czy mi je zabrano
Nie powiedzą do mnie przecież: Mamo…

 

Co za cisza
każda ściana zapłakana
on wyjechał
nie ma go tu już od rana
puste łóżko
jego pokój smutny płacze
kiedy znowu to powróci
kiedy go zobaczę?
Już niedługo
wszystko będzie tak jak wcześniej
Mój syn w domu
ja spokojna we śnie
To wycieczka
a nie Kinderlandverschickung
dzieci pojechały by się bawić
a nie maszerować w szyku
To wycieczka
to tylko wycieczka
lecz co czuje w domu matka
lecz bez dziecka?

Man muss einiges dem Schicksal übergeben
Ich kann nicht auf jeden seiner Schritte aufpassen
Ich muss hoffen, alles wird gut werden
Ich muss ihn Gottes Händen überlassen

To be a princess is so cool
U can feel always wonderful
U wear the hat, u wear the dress
And all around just shouting: YES!
U don’t watch people who r poor
How wonderful!
U r so rich and fashionable
U really think u r adorable
The world just has to watch you
And to love
However is your dress
However is your glove
No matter what it costs
You r the princess and the boss!

 

ciągniemy nadal do przodu
już nie tak chyżo jak za młodu
dalekie od młodości
zmęczone ciało
obolałe kości
do ostatniego pożegnania
ze zdjęć rodzinnych
starość z czasem nas wygania

Wenn eine Hexe älter wird
verändert sich ihr Gesicht –
sie kriegt eine Schönheits-OP
und man erkennt sie nicht…
Die Falten weg!
Der Mund auf einmal schmal!
Die Lippen „sinnlich“ unterspritzt!
Keiner merkt es?
Genial!
Die Hexe lacht! Die Welt bezahlt!
Die Hexe wird nun nie mehr alt!

 

I am a princess – Yes,
so buy me a never ending dress….
Such one that I can’t wear alone – and I am ready for the throne!

In such a dress nobody see, who is the princess – really me…..
All watch the dress and my jewells and I can play the fairytales

Before I was just avarage – but now I am very, very rich…!

My husband is a King – and u will never think
what kind of power I have (beside him)
– NIGHT and DAY!
I know all this – what he would never want me loud to say….
So – he fears my bad mood – and I smile – beside him anyway!

sometimes a father is a KING! what happens then? just think…

Ur rite I agree the world is going to see the people with golden eyes

Do you know how it is
you wanna seat and
you wanna cry
Your loneliness makes you
feeling sad
so you only want to die
You don’t want to think
you want to sink…

How do u do, Lady blue?
What can you do?
You cheat on me and you…
You cheat to be a superstar
You cheat to be a mother
You cheat to be someone
who you are
only in the eyes of others
You cheat to be taller
You cheat to be younger
You cheat to be smarter
You cheat to be stronger
How do you do, Lady blue?
What can you really do?
Who are you?

Michael Jackson Earth Song translation

Co będzie z nami?
Słońce czy deszcz?
Co z całą ziemią
z całym światem, który jest?

Jak to naprawić?
Czy będzie czas?
Jak żyć, by to co złe,
nie zabiło nas?

Czy ktokolwiek z nas pamięta
koniec wojen, krwawych dni?
Czy ktokolwiek z nas nie widział,
zatopionych miast i wsi?

aaaaaa

żyjemy wszyscy tu
spójrz na ten świat
wojna, czy pokój?
jak to będzie za sto lat?
kwiaty na łąkach
czy będzie czas?
dzieciom
spełnienie marzeń
gdy nie będzie nas…

Czy ktokolwiek z nas pamięta
dzieci, których nie ma już
które w bólu szły do Boga
wśród płonących domów, wzgórz….

aaaaaaa

marzyłeś kiedyś
aby mieszkać pośród gwiazd?
ziemia tym miejscem jest
teraz wiem, że wołać czas!

aaaaaa

X 2:

Co z nami będzie?
What about us?
Czy będzie czas?
What about us?
Czy rzeki zmienią bieg?
What about us?
Gdy spłonie las…
What about us?
Morze zaleje brzeg?
What about us?
Wodę zmienimy w ściek?
What about us?
Co będzie z dziećmi?
Czy będzie czas?
Jaki los ludzi?
Kto uratuje nas?
What about it?
A co z ptakami,
What about us?
końmi, rybami?
What about us?
Kto uratuje nas?
What about us?
Co z Abrahamem?
What about us?
Z biblią, koranem?
What about us?
Jak każdy z nas
wykorzysta czas?

 

 

 

 

 

Black children of the white men

slaveholders
took people away from their homes
they had to work and suffer
living for some water and bones
now the children from many raped women and rapist men
rule the country
where no one knows
from where an other came…

Black children of the white men

 

Każdy sam musi umrzeć,
położyć się w pustej trumnie,
która tu zawsze czekała na niego.
Jeden w trumnie od Armaniego,
ktoś inny w trumnie z byle czego…
Ten z byle czego odejdzie do Raju.
Gdzie on jest?
Na skaraju lasu i nad brzegiem morza,
na wsi i w mieście,
w każdym kraju.

Budujemy wieżę Babel
na cmentarzach naszych przodków
nowe stoły!
Nowe śluby i wesela
i co roku dzieci idą znów do szkoły…
Budujemy wieżę Babel
będzie wojna
będzie pokój
A po latach odbudowy znów nadejdzie
błogi spokój…
Budujemy wieżę Babel
i burzymy ją od nowa
aż na całym Bożym świecie
pomieszały nam się słowa!
Rajem miejsce to nazwiemy
kiedy skończy się budowa!

 

Moje oczy są zmęczone
moje myśli zatopione
głowa w chmurach
tyle lat żyję zamknięta
w mego życia
niewidzialnych murach
Moje oczy są zmęczone
serce nadal jest spragnione
bo nie zapomniało…
Były noce, dni i święta…
Było przecież co pamiętać
ale zawsze było tego mało…

 

Er hat mich einfach wegradiert
wie ein Stück Dreck vom Papier,
als ob die Worte: „Ich liebe dich so sehr…!“
die wären niemals hier…
Er hat mich einfach weggeräumt
mit Sachen, Fotos und Erinnerungen,
als ob ich mich Gewalt
wäre mal in sein Leben eingedrungen…
Als ob sein Flehen, seine Briefe, seine Versprechen
– nie gewesen!
Ich war mal blind und an ihm schwer erkrankt….
Doch ich bin voll genesen!

 

 

Muszę żyć,
muszę żyć, bo mam dla kogo,
zakładam więc głowę na szyję
i wstaję znowu prawą nogą.
Muszę żyć,
prowadzić go przez pustynię,
na której on jeszcze dostrzega ludzi…
Muszę żyć,
aż sam otworzy oczy,
aż się ze snu dziecinnych marzeń przebudzi…
Muszę żyć,
jak długo on marzy, że życie ułoży się tak,
jak on sam zaplanuje…
Muszę żyć,
dopóki sam się nie obroni,
gdy mu ktoś w twarz bezczelnie napluje…
Muszę żyć,
by opatrzyć mu rany i pomóc,
gdy mu czegoś brakuje…
Muszę żyć,
dopóki on się wszystkim tak bardzo przejmuje…
Muszę żyć,
aż on dorośnie i minie to całe przedwiośnie,
aż nadejdzie lato, on zostanie tatą
i wtedy mnie już tak bardzo nie będzie potrzeba,
wtedy pójdę spokojnie do nieba…

 

Zrób z życia piekło,
skoro ci tutaj piekła mało!
Do diabła idź, skoro tu w Raju
wszystkiego zawsze było ci za mało!
W piekle żyj wiecznie,
dla ciebie droga tam zawsze jest otwarta!
W Raju się nie podoba?
A więc na wieki wieków:
Idź do czarta….

 

Verlogene, falsche Schlange
lächelt dich an im Sonnenschein,
doch wenn die Sonne untergeht,
sticht sie zu und lässt dich allein…

Ich muss mich einfach wegdenken
in eine andere Welt
Ich muss mir etwas vorstellen
was mir besonders gefällt
Und wenn ich die Augen zumache
seh‘ ich dich
und den Felsen am Meer
Ich singe und ich lache
und wir lieben uns sehr

Es gibt Geheimnisse,
die wirst du heute nicht verstehen.
GLAUBE! – damit Gott dich sieht!
So wirst du später auch Gott sehen…

 

Lebensfrohe Wassertropfen,
die sanft an die Blätter klopfen
Die Tulpen machen bald auf…
Sie wollen hoch hinauf…
Zur Sonne am strahlenden Himmel…
Der Frühling kommt!
Hoffentlich geht er nie mehr…
Doch der Sommer will auch nicht warten,
verteilt in der Sonne Platzkarten
oder im Schwimmbad,
oder am Meer
Er soll nie wieder gehen, nimmermehr!
Bis wieder bunte Blätter fallen
und die Kastanien,
die Kindern gut gefallen,
und schon ist es wieder Herbst!
Es wird ernst…
Der Winter steht vor der Tür
die Kälte, der Schnee
und wir fallen in einen Winterschlaf
Bis wir wieder vernehmen:
„Helau! Olau und Aalaf!“
und uns die fünfte Jahreszeit
zum neuen Jahr wieder macht bereit!

 

Wie ist es, wenn eines Tages, das Leben aufhört zu sein?
Keine Menschen, keine Tiere, keine Pflanzen…
Der Planet Erde: nur Stein auf Stein…
Was macht Gott mit all dem, was hier vorher war?
Schreibt er das in sein kosmisches Tagebuch?
„Es war mal schrecklich, mal wunderbar…“
Was wird seine Erinnerung sein
an seinen letzten auf der Erde Besuch?
Wird er sagen:
„Für manche gab es nicht genug… (genuch)
Andere hatten nie genug…“ (genuch)
Nun ist es aus und vorbei!
Was blieb zum Schluss nach dem Huhn?
Nicht mal ein Ei…

 

Ojcze nasz, na ziemi i w niebie,
Święte imię twoje!
Przyjdź!
Królestwo twoje –
tak w niebie jak i na ziemi.
Za chleb powszedni tobie dziękujemy
i prosimy o wybaczenie win naszych i błędów.
Tak i my wybaczajmy
objawy cudzej podłości czy obłędu!
Zbierajmy siły codziennie od rana
by diabeł nas nie kusił,
nie mamiły puste słowa.
Przepraszam za moje winy,
dziękuję za zrozumienie,
choć monologiem zdaje się
nasza w modlitwie rozmowa.

 

Manche Eltern wollten
ihre Kinder nicht retten?
Sie wollten nicht nach Palästina
oder in die Sudeten…
Sie wollten nur nach England
oder nach Amerika!
Für viele Kinder war es zu spät!
Sie mussten nach Izbica!!!
Sie sind nicht mehr da!

Ona go nie kochała…
Słyszałam tylko, jak to on ją kocha!!!
Nigdy nie mówiła, jak ona kocha jego…
Pewnie by nawet na niego nie spojrzała,
gdyby był zwykłym jej szkolnym kolegą…
Ale był nadzianym forsą facetem
a ona młodą laską,
z wypchanym jędrnie gorsetem…
Co z tego, że mały i brzydki, jak mówiła…
Jednak w jego portfelu coś zobaczyła…
Więc się w sumie dobrali…
On miał pieniądze i zakochał się w ładnej lali…
Urodziła mu dzieci, urządziła się przy nim wygodnie…
On zawsze spokojny, zawsze mówił o niej łagodnie…
Nigdy nie słyszałam, by ona go kochała…
Ot i historia tej „miłości” cała…

Der Krieg steht vor der Tür
und keiner merkt es wohl…
Die meisten trinken Bier
und finden es ganz toll!
Der Krieg steht vor den Toren
und kommt wohl selbst hinein…
Man braucht ihm nicht aufzumachen,
das Feuer schafft’s allein!
Der Krieg kann uns vernichten!
Wen interessiert es doch?
Heute muss keiner Soldat sein!
Man isst, feiert und trinkt nur noch!
Der Krieg steht vor der Tür!
Man braucht ihm nicht aufzumachen…
Und wenn er einmal da ist,
wird‘s zu spät sein,
um über ihn weiter zu plaudern…
um über ihn einfach zu lachen…

 

Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet das Besteck, die Teller
vergoldet die Decke, die Gläser
und der ganze unnötige Rest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldet die Gedanken,
die sich nur um Geschenke ranken
und klammern daran fest!
Glänzendes Weihnachtsfest!
Vergoldete Weihnachtskerzen,
vergoldet goldene Herzen,
sie kennen keine Schmerzen,
sie sind einfach „THE BEST“!
Glänzendes Weihnachtsfest!

Ty nie wiesz, co to jest miłość,
ty nie znasz smaku miłości
Nie umiesz kochać
zapatrzona we wszystkie powody
do złości
zazdrości
podłości
Ty nie wiesz, co to przyjaźń
i nie wiesz sama, co tracisz…
Myślisz, że będąc skąpą,
się bogacisz?
Myślisz, że nikt nie widzi
i nie zna całej prawdy o tobie?
Tak lżej ci jest może żyć,
lecz ciężej będzie ci
leżeć w grobie…

Man kann alles verkomplizieren!
Man kann alles vereinfachen…
Man kann ernsthaft darüber diskutieren!
Man kann herzlich darüber lachen…
Man kann das Leben erleichtern…
Man kann das Leben schwer machen!


 

Moje oczy są zmęczone

moje myśli zatopione

głowa w chmurach

tyle lat żyję zamknięta

w mego życia

niewidzialnych murach

Moje oczy są zmęczone

serce nadal jest spragnione

bo nie zapomniało…

Były noce, dni i święta…

Było przecież co pamiętać

ale zawsze było tego mało…

Gedichte, wiersze, Texte, 2015, Auswahl, wybór

fragen§ Heiddegerfragen goethefragenfragen3Bei Wind und Wetter
haben sie an der Arbeit Spaß
Ob Sonne oder Regen
auf sie ist Verlass
Die Briefträger
mit dem Fahrrad und zu Fuß
zuverlässig und schnell!
An alle
schönen Gruß!

chcę się przytulić
i być przytulona
co noc zasypiać
w twoich ramionach
chcę być tobą wyśniona
na zawsze twoja żona

Chodź ze mną
i zatańcz jeszcze raz
ten taniec
który splótł nasze dłonie
Muzyka niech rozgrzeje nas
a parkiet niech zapłonie
Stopieni razem
pójdziemy spać
na wulkanu ognistym łonie
Cała ziemia będzie się śmiać
gdy ogień w wodzie utonie
Czy będzie to świata koniec?

Czy są takie kobiety
które na prawdę kochają
i do tego się przyznają?
które kochają
dzieci, mężczyzn, kobiety
psy, koty i polne bukiety?
Czy są takie kobiety?
Czy jestem tu sama…
niestety?

Der Fliederduft am Morgen
kündigt den Frühling an
Vergessen sind die Sorgen
der ewigen Achterbahn
der Fülle der Gefühle
die uns stets treiben lassen
Und wer nicht wagt zu lieben
muss stets sein Leben hassen…

Die Erde ist ein Paradies
das Menschen
gedankenlos zerstören
Und wenn das Paradies
vernichtet ist
werden die Menschen
auch krepieren

Diese Menschen wurden zu Sklaven erklärt.
Sie liebten einander
und sie liebten die Welt.
Sie waren frei geboren
in einem freien Land.
Doch plötzlich kamen Fremde
und sie wurden von ihnen verbannt.
Über ein Ozean
über die Grenzen der Menschlichkeit…
Sie haben hart erkämpft
Gerechtigkeit und Gleichheit.

Dlaczego kocham teatr?
Nie wiem,
zawsze teatr kochałam.
Lubię patrzeć na aktorów,
często ich podziwiałam.
Lubię słuchać tego,
co mówią słowami pisarzy.
Dają nam obraz ludzkiej duszy,
czego wielu się boi,
z czego się cieszy,
o czym marzy…
Ukazują, co dobre, a co złe…
Uczą, by wytrwać
i nie poddać się…
Dają zrozumieć to,
czego nigdy nikt ci nie powie…
Bo są rzeczy na ziemi,
które nie mieszczą się
w ludzkiej głowie…
Teatr to miejsce święte,
świątynia mądrości.
Źródło wiedzy o życiu, o
śmierci,
o nienawiści i o miłości.

Diese Stadt heißt Einsamkeit
Einsamkeit allein
und Einsamkeit zu zweit
Einsamkeit im Bett
und Einsamkeit am Tisch
In dieser Stadt fühl‘ ich mich
wie in der Wüste… ein Fisch…
Zwar hast du eine Wohnung
einen Kühlschrank
brauchst nicht obdachlos
herumzuirren
Doch du kannst dich im Gefrierfach
einfach allein und einsam einfrieren….

Du stehst vor meiner Tür
und willst sofort hinein!
Du hast den falschen Schlüssel,
du steckst ihn trotzdem rein…
Ich lass‘ dich nicht hinein…
Ich bleib‘ lieber allein.
Du magst den Türgriff halten,
du magst den Schlüssel drehen…
Du kommst damit nicht weiter,
wir müssen einander verstehen…
Dich interessiert es nur,
in meinem Bett zu liegen…
Das können wir vielleicht,
aber wir können nicht fliegen…
Du triffst nicht meine Seele,
du triffst nicht meine Liebe…
Das Treffen schmeckt zu fade,
wenn wir dabei nur liegen..,
wenn wir dabei nicht fliegen…
Reicht dir nur mein Körper, sonst siehst du gar nicht mich?
Ich warte auf ’nen Anderen,
ich liebte, doch nicht dich…

Ein unendliches Gedicht:
die Zeit vergeht
die Zeit vergeht
die Zeit vergeht
die Zeit vergeht
die Zeit vergeht
die Zeit vergeht
die Zeit vergeht

czas mija,
czas mija,
czas mija,
czas mija,
czas mija…

Einwegmenschen
in einer Einwegwelt
Jemand benutzt dich einmal
weil es ihm gefällt
Jemand spielt mit dir
denn es macht ihm Spaß
und er lässt dich fallen…
Was ist das?
Einwegmenschen
benutzt und weggeschmissen
Einwegmenschen
fühlen sich oft beschissen…

Es ist schrecklich
daran zu denken
Es ist 1942 passiert
Aus ihren eleganten Häusern
wurden Familien aussortiert
Es half kein Geld
und kein Flehen
Es ist einfach geschehen
Sie fuhren wie Vieh
nach Treblinka
nach Auschwitz
nach Majdanek
nach Sobibor
Es ist 1942 passiert
Ganze Familien
wurden wegradiert

Glitzernde Welt der Glitzer
glitzert glitzernd glitzrig
überglitzert, was nicht glitzert
und verglitzert…
Und wenn der Strom aus ist, sitzen wir alle im Dunkeln.

How to smile
in the world full of pain
How to smile
watching tragedys
again and again…
How to smile
knowing
they don’t make sence:
those wars and murderous violence

Ich bin aus Wiesbaden.
Und woher kommen Sie?
Aus Baden-Baden.
Da war ich noch nie.
Ich komme aus Frankfurt.
Wohin fahren wir?
Keine Ahnung,
ich bin aus Trier.
Wohin werden sie
uns denn bringen?
Ich weiß es nicht,
ich bin aus Göttingen.
Warum weiß es niemand
WOHIN?
Es ist besser so,
es ist egal,
diese Frage hat keinen Sinn.
Mein Kind hat Hunger,
hat jemand ein Stück Brot?
Vom Hunger befreite sie
in Auschwitz der Tod.

Ich habe Angst, dich zu sehen,
habe Angst, dass wir uns übersehen,
missverstehen,
dass wir aneinander vorbeigehen,
als wäre nichts passiert,
als hätten wir uns verirrt…
Als du und ich und wir nicht jetzt und auch nicht hier…

Ich sehne mich
nach deinem Kuss
nach dem Genuss
dich festzuhalten
Ich sehne mich
nach deinem Mund
nach dieser Stund‘
in deinen Armen
wenn wir alles geben
uns verlieren
und dennoch nicht verarmen

Ich wärme meine Seele
in deinen Armen
zärtlich umhüllt von dir
Ich weiß nicht,
wo wir anfangen
und wo enden wir…
die Dunkelheit eröffnet langsam neue Wege
wo wir uns in Liebe
vorsichtig fortbewegen
Jeder ist allein
doch wir sind zusammen
Es füllen uns Raum und Zeit
in einem endlosen Rahmen

In der Nacht
ist der Stern am Himmel dein Freund
und die Laterne
auch die Plakate leuchten hell
und der Tunnel
der tagsüber schläft
Du gehst von der Apotheke
bis zur Bank
von dem Hotel bis zur Post
von einem Schild zum nächsten
bis zum Bahnhof
Die Stadtreinigung kehrt fleißig
sechs Uhr dreißig
Am Bahnhof
Eine Laugenbrezel, zwei Brötchen
einen Kaffee bitte
Das macht 2,90 €, danke
Du wartest auf den Zug
sechs Uhr vierundfünfzig – Abfahrt
Gute Fahrt!

Irgendwann fällst du hin
und du kannst nicht aufstehen
Alles tut dir weh
du kannst nicht mehr gehen
Irgendwann tragen dich
ein paar Pfleger hinaus
Aus deinem Leben
Aus deinem Haus

Jak namalować miłość
kolorami
których nie widzi nikt
oprócz niego i niej?
Jak namalować miłość
na słonecznej plaży
i podczas burzy
i pogody złej?
Kolory zmienne są
i zmienne są nastroje
gdzie o kobiecie i mężczyźnie
mówi się:
tych dwoje…

Jeder hat eine Heimat,
sie zieht mit dir durch die Welt,
und lässt dich Wurzeln schlagen
wo deine Träne fällt…
Die Heimat begleitet dich
in deinem Herzen
und in deinen Sprachen
Und deine Heimat ist,
wo deine Kinder lachen
Und dort, wo du geborgen
und ruhig schlafen kannst,
trotz Alltagssorgen

Język polski to nie tylko mowa
Język polski to nie tylko słowa
To dusza i uczucia
ujęte w znaczenie
smutek, radość, złość
i uniesienie

Każde duszy mgnienie
każdej duszy obraz
a brzmienie – jak Polska
i jak jej krajobraz
Mądrość serca
i mądrość rozumu
Wbrew pokusom diabła
i obcego tłumu…

Kiedy byłam małą dziewczynką
świat był bardzo ciekawy
lubiłam domy i ulice
mojej kochanej Warszawy
W autobusie ludzie
jak jedna ogromna rodzina
Na ścianach izb i mieszkań
Matka Boska
trzymała w ramianach syna
życie było bezpieczne
z małymi wyjątkami
Koleżanki, koledzy, szkoła…
Tęsknię za tymi czasami…

Kocham Cię Mamo
ale Ciebie nie ma
Więc piszę tylko
że do Ciebie dzwonię
że Cię odwiedzam
trzymam Cię za dłonie
I tak siedzimy razem
na balkonie
Jak kiedyś
wśród sosen Konstancina
Ty moja Mama,
ja twoja córka,
mama mojego syna…

kręcę się
wokół własnych myśli
nie pożegnana
zostawiona sama sobie
myślę o tobie zakochana
i nie wiem
dlaczego się tyle wydarzyło
a dziś jakby tego nie było
czegoś nie wystarczyło
oddychamy powietrze
w innych przestrzeniach
ja zatopiona od łez w wodzie
ty w słonecznych płomieniach
rzeczywistość tylko w marzeniach

Man braucht keine Kultur.
Man braucht eine goldene Uhr
eine neue Polstergarnitur.
Haarverlängerung aus echtem Haar!
Man braucht ein Konto voll Geld
und noch etwas in bar…
Man braucht einen Porsche
unbedingt als Geländewagen!
Man braucht Bier und Wein
ein Eisbein und einen Saumagen…
Man braucht Ferien –
unbedingt ganz weit weg…
Sonst erfüllen die Ferien
nicht ihren Zweck.
Theater braucht man heute nicht.
Theaterkarten zeigt man anderen
doch nicht.

man möchte einander spüren
man möchte einander berühren
man möchte ineinander rühren
mein Herz schlägt
wie es muss
allein
kein Kuss

Menschen
wie Schaufensterpuppen
wie eine Dekoration
ein Bühnenbild deines Lebens
in einer Situation
Wenn du das Schaufenster wechselst
haben sie keine Funktion
Sie lassen dich im Stich
und lassen dich allein
Das Leben mit Schaufensterpuppen
ist nicht mein…
Wenn du das Schaufenster wechselst
kennen sie dich nicht mehr…
Das Leben mit Schaufensterpuppen
ist ziemlich leer…

Między nami zatrze się granica
kiedy stanę się twoim oddechem
Oba serca – jedna obietnica
taka miłość nie może być grzechem
Czekam tutaj spragniona tej zgody
kiedy nasze dusze mówią razem: tak
Chcę z tobą doczekać pogody
dla zakochanych
jak ty i ja

miliony ludzi zginęły
w okrutny sposób
miliony trupów
zrobiły miejsce
milionom innych osób
miliony umarły z głodu
w łagrach i obozach
żebyśmy dziś
obejrzeć mogli reportaż
o półnagich
lub wystrojonych w pióra
głupich kozach…

My goal is to be happy
and this is very hard
When I meet someone
and we fall in love
next day we are apart…

nicht jeder wird sein Glück finden
hier unter den Linden
nicht jeder wird hier lachen
es ist nicht jedermanns Sache
nicht jeder wird lieben und küssen
viele werden vermissen
was anderen wird gegeben
manche wollen nur nehmen

On był widokiem
na całe moje życie
Obietnicą szczęścia
Marzeniem do spełnienia
Snem na jawie
Tęsknotą,
bez której wszystko
traciło sens…
I pojawiał się tylko na chwilę
By mi zabrać wiele dni i nocy
z sensem życia bez niego…
Ale teraz jest ona!
Dziecko tych samych marzeń.

Piękne ulice
wspaniałe, drogie kamienice
i drzewa,
które rosną tutaj wiele lat
Domy, pamiętające inny świat
i ludzi sprzed stu lat
Wielu nie powróciło do nich
chociaż wiemy,
że tam mieszkali
zanim śmierć ich wybrała
lub oni śmierć wybrali
i do Treblinki albo Sobiboru
nie dojechali…
Czy ktoś o nich dzisiaj pamięta,
strojąc choinkę co roku
w ich domu
na święta?

Płonę
kiedy patrzę ci w oczy
nasze myśli jak jedno marzenie
Pragnę cię znowu zobaczyć
i zatrzymać twoje spojrzenie

Samotność
okraszona tabletkami
na lepszy humor
daje się znieść
od rana do wieczora
Panika mija
już nie jesteś chora
z tęsknoty
To były próżne zaloty
skoro zasypiasz
nadal sama
i śpisz po tabletce
do rana
I tylko serce
niezagojona rana

Śmierć i życie
kręcą się razem
przy jednym korycie.
Całe życie.
Tylko po śmierci
nikt się już tu nie wierci.

Taniec wielkiej sławy
i czarnej rozpaczy
Z nadzieją, że
ktoś zrozumie
i że ktoś zobaczy
w Królu muzyki
także żywego człowieka
który na próżno
całe życie
na tę miłość czeka
i na rodzinę
zabraną mu podstępem
By cieszył innych
swym każdym występem
Na scenie
będąc do niej uwięziony
bez własnych dzieci
bez kochanej żony

mieszkanie gdziekolwiek
w tym miejscu na świecie
gdzie Wisła przepływa po woli
mieszkanie na Solcu
w Śródmieściu, na Woli!
po prostu w Warszawie
poproszę łaskawie…

maszyna śmierci
ruszyła po szynach
wywożąc ludzi w zaświaty
i nie pytała każdego z osobna
czy biedny jest, czy bogaty
zabrała rodziców i dzieci
wywiozła ich na śmierć
jak śmieci
a słońce nadal świeci
dla mnie i dla ciebie
i dla tych,
którzy w piekle i w niebie

Przygotujcie się
na Ostateczny Sąd
wielu odejdzie stąd
gdzieś w płomienie
tam gdzie na niebie słońce
niech zabiorą ze sobą
swoją podłość i pieniądze…
Niech się nimi na wieki wieków
w piekle radują…
Wielu Bogowie uratują…
Ludzie z sercem i rozumem
nie pójdą z tamtym tłumem…

dobrze mi, kiedy jesteś
uczucie dawno zapomniane
dobrze, gdy zasypiasz obok
i kiedy budzisz się nad ranem
dobrze, że idziesz do pracy,
i że wracasz wieczorem
cały dzień czekam
na każdą z tobą dnia porę

w tańcu z nim
mój pancerz
opada na ziemię
tonę w uczuciach
choć jestem płomieniem
jak łąka wiosną się zielenię
w tańcu z nim
dotykam go lekko oddechem
a nasze serca biją
będąc własnym echem

Sollen wir noch einmal ins Kino?
Noch einmal alles beginnen?
Nicht so fallen lassen, als ob…
Als ob der Film nie angefangen hätte..
In deinen Armen.

Czy ktoś chce oglądać
smutek clowna pod maską
i jego prawdziwe łzy?
Większość woli namalowany uśmiech…
Nikt nie pyta,
czy serce clowna bije
czy drży.

życie w jednym pokoju
w dobrym i złym nastroju
spanie, jedzenie i praca
w czterech ścianach
mój świat się obraca
okno na świat
w smartfonie
on nie odbiera
ja dzwonię i dzwonię
on nic nie mówi
ja piszę
czasami wszystko czyta
i tak przerywa ciszę
czy on mnie słucha?
czy ja go usłyszę?
nowa komunikacja
krótkie nagranie
na długie rozstanie
WhatsApp
a człowiek traci łeb…

Tam był mój dom
gdzie droga do szkoły
była zawsze ta sama
a w domu czekali zawsze
tata i mama

Tam był mój dom
gdzie do sklepu
chodziłam piechotą
I nie obchodziło mnie
czy to srebro czy złoto
czy po prostu
kawałek metalu
tam był mój dom
gdzie mama
używała krochmalu
do prania
i stołu do prasowania

I must trust
you’ll do it right.
However…I miss you
day and night.
I trust in your heartbeat……

I will follow you
I will go with you
if you go alone with me
I will fall with you
I will all with you
if you let me feeling free

Kobieta idealna
nierealna
żona, matka, siostra i kochanka
piła wino z niejednego dzbanka
jadła z niejednego talerza
zawsze piękna, zawsze świeża
jadła nie zawsze ze smakiem
czasami wszystko było byle jakie
życie takie
dzieci, praca, rodzina
straciła córkę, urodziła syna
wszystko się zapomina
a życie toczy się samo dalej
dalej samo i często samotnie
kobieta idealna
uśmiecha się zawsze zalotnie
umiera wielokrotnie…

she is born as a princess
– so what can you do?
whatever the princess wears is RIGHT!
even the left shoe…
however the dress is short
– she feels always: COMFORT!
and she thinks in this dress:
she is 15 not 50…
YES!
zagadka: czyja to żona i matka?

Many in the world waiting for your kiss…
What are you doing alone?
Why it’s so long like this?
Who do you miss?
Ona ma ładny widok tylko z jednego okna, z innych widzi tylko bloki i niebo, a myślała o widoku na Raj a nie taki szary zwykły kraj… Panie Boże daj! Odpowiednie mieszkanie dla tak wrażliwej na widoki osoby! Miejsce w bloku nie jest na dłużej niż na dwie, trzy doby! A tu całe życie tak się patrzeć trzeba na szary blok w okolicy nieba! Bo mieszkanie wysoko, na ostatnim piętrze rodzice kupili… Okropni byli, a chcieli być mili!
Przeżyłeś życie, na koniec przychodzi rozliczenie, i nie naprawisz wszystkich błędów, za które dostać chciałbyś rozgrzeszenie. Niektóre pójdą w zapomnienie, za inne pójdziesz sam w płomienie.
I don’t need a lot of place for my little, little space. It is between my eyes and between my hands. And when I start to touch it, it never ends…
nie wiem, co dalej
narazie tak czasami
między dniami i nocami
między jednymi i drugimi drzwiami
sami

Teatr
zwierciadło życia
różne role
podpatrzone z ukrycia
na scenie oświetlone
z różnych stron świata
każdy wie i rozumie nawet
dlaczego on zdradza żonę
i za innymi lata
a żona ma kochanka
który znika z samego ranka
w teatrze wszystko zrozumiałe
bo grane jest przez chwilę
a nie w mieszkaniu
na stałe

wszystko ulotne
a ja bym chciała
wszystkie zatrzymać
wspomnienia
każdą chwilę
nasze westchnienia
ciała i duszy drgnienia
i cień twojego cienia
„ocalić od zapomnienia”

flirt na dwa serca i dwie rozterki
od pierwszego pocałunku
do pierwszego rozstania
czas zakochania
reglamentowany obrączką i dziećmi
wycieczka w krainę ułudy
podczas weekendu
bez Happy Endu
chcę Cię pieścić i całować, i cię w sobie schować
One need to watch all this long beside to understand what’s wrong what’s right.
Wsiadłam z nim do pociągu
i nie pytałam
czy bilet mamy w tą samą stronę…
A miejsce obok niego było wolne
tylko przez chwilę…
Bo on ma w domu żonę!
I tak przejazdem tylko jedzie
i siedzi tuż koło mnie
a kiedy będzie znów sam w domu
zadzwoni do mnie…
I tylko nie wiem, czy dać numer
czy raczej się pożegnać?
Powinnam była przed podróżą
pomodlić się i przeżegnać…
A teraz co mam robić,
kiedy już całkiem jest za późno,
tęsknić? Bez sensu…
Lecz dodzwonić także się nie mogę,
bo nie odbiera telefonu…
Ta podróż była więc na próżno..?
teraz to już tylko do spowiedzi
powiedzieliby sąsiedzi
bin wie ein entgleister Zug unter diesem Liebesentzug
Ein Elektrozaun brachte mich zurück in mein Gehege, wo ich meine Einsamkeit hege und pflege. Ein Elektrozaun hält meine Seele, mein Herz, meinen Verstand einfach in seiner Hand. Nur mein Leben entfließt vorbei, daneben…

Ich fühle mich verarscht
ich fühle mich verletzt
Du sagst: langsam, langsam
und dann hast du gehetzt…
Zuerst sagst du,
du suchst eine Frau, du bist alleine
Und dann zeigst du mir danach
die deine!
Du bringst sie in meine Wohnung,
in mein Zimmer, in mein Bett?
Das ist ein falsches Trio,
das ist kein Duett!
Weiß sie denn auch,
dass du von mir machst Gebrauch?

Nie wiem, jak poukładać myśli
pod jakim tytułem
Jak nazwać film przerwany
chwilą ciszy bez reklamy
odcinek urwany
w miejscu czułym
Nie wiadomo jaki ciąg dalszy
tego dylematu
czy kiedykolwiek Happy End
ukaże się mnie i światu
na ekranie
Jak nazwać ten film,
w którym gramy KOCHANIE?

Towarzystwo wzajemnej adoracji
w postaci pani z redakcji
oraz właścicielki restauracji.
Właścicielka chwali i podziwia samą siebie
czując się przy tym jak w niebie.
Pani z redakcji jest fanem jej każdej reakcji
uważa właścicielkę za sexy, niepowtarzalną
tak piękną, że prawie nie realną
a jednak namacalną!
Obie panie tak Magdzie Boskiej komplementują
a widzowie telewizji książkę wnet kupują
w której można jeszcze raz zobaczyć
właścicielkę w każdym wieku
co 7 lat zakochaną w innym człowieku
oraz przy bigosie, cieście kruchym i domowym sosie!
Oglądajmy właścicielkę restauracji
przy śniadaniu, obiedzie i kolacji!
Bo jakież byłoby szare życie
gdyby nie to barwne, narcystyczne odkrycie?

Wie lange kann man sich für jemanden interessieren, der seit Jahren in der Ferne mit anderen Frauen singt und nicht real erscheint?

Wracam po rozum do głowy, zagubiony dzisiaj nad ranem, kiedy sam na sam serce przy sercu leżałam z panem…
Gdzie moje myśli zbłądzily zaskoczone, gdy nagle pan oznajmił, że ma pan jeszcze żonę…
Żona w takim momencie to nagły poślizg na zakręcie!
Obie nas pan oszukuje, czy sobie z nas żartuje?

Ich träumte, dass ich ihn traf, wir sangen zusammen im Bett, es war ein Liebeslied, wir hörten unser Duett. Wir tanzten einen Liebestanz, wohl bekannt und dennoch ganz neu, heute wachte ich alleine auf, der Traum bleibt mir lange treu.

rozpędzona
zawracam po woli
trochę boli
lepiej teraz niż w jakimś tunelu
pałętać się z kimś bez celu

du musst verstehen
ich kann es mir nicht leisten
wieder durchzudrehen
ich habe ein Kind
ich muss arbeiten
Gott spielt Schach oder Karten
wir sind dabei
mitten in seinem Spiel
er macht mit uns, was er will
doch irgendwann ist es echt genug
ich will nicht mehr
Tak mi dopomóż Bóg!

I am not good at missing someone
I am not good at it
It changes moods from lost to won
and changes what I did…
I would do things I don’t do often
I would do things I wouldn’t like
I wouldn’t like – I did
I am not good in missing someone
I am not good at it

finding and loosing
it’s so confusing
to loose before u find
aching and waiting
for any breaking news
for your crazy mind
nobody cares what you hear today
nobody knows what you are going through
nobody can find the way to find out
what is wrong with you

früher hat die Torte nach Liebe geschmeckt
heute habe ich keinen Geschmack entdeckt
heute ist sie nur kalt
ich wurde alt
früher habe ich sie nicht allein gegessen
heute will ich ihn vergessen
am Liebesanfang eine Eissplittertorte
heute fehlen mir dazu Worte…

Kiedyś nadzieję mi zabrano na to, że będę jego dziecka mamą.
A teraz nasze dziecko jak żywe przede mną i nie jest ze mną…

the human SO will find its important place,
no matter of colour or race
it will win on the way to the stars,
having (owning) airplanes, ships and cars…
it will rule the men and women
beeing an SO but looking human
u can not stop it whatever,
it is sucsessful forever…….

Unsere Körper sind Masken für unsere Seelen
unsere Körper, in denen wir uns freuen und quälen
unsere Körper, Einwegtüten unseres Lebens
Und wenn du stirbst,
war die ganze Freude, ganze Mühe oft vergebens…
Die neue Maske deines Daseins
lebt häufig weiter ohne dich…
Du warst leider viel zu oft
einfach unverbesserlich…

W ciemnościach
wypełnia nas czas i przestrzeń
w złotej ramie bez końca
W ciemnościach
słyszę szept naszych westchnień
toniemy razem
w promieniach słońca
Po woli zbliżamy się do siebie
razem duszami w niebie
trzymamy w dłoniach
czarodziejskie dwie kule
dotykamy się czule
i spełnią się
nasze marzenia i myśli
i co nam się wyśni…

Was damals ein Fehler war,
war 5 Jahre später richtig…
Alles ändert sich,
wichtig, unwichtig…

Wer sind die Menschen
die wir nicht kennen
die gleich und doch ganz anders sind
Werden sie eines Tages erkennen
das Leben macht gemeinsam einen Sinn
Nicht gegeneinander und nicht allein
gemeinsam wandern im Verein

Więc po to tamci głodowali
by inni dzisiaj balowali?
Więc po to inni umierali
by inni dzisiaj tańcowali
w bezmyślnej gali…
Wszystko stracili
wszystko oddali
Za przebierańców bal na sali…

Wiosna, lato, zima czy jesień:
KOLOROWA PUSTKA
na każdą kieszeń!
Modne auta i markowe buty!
Co z tego, że świat zatruty?
Drogie ciuchy i huczne bale!
Inni nie mają co jeść? Wcale?
I tak bez jedzenia i w szmatach
snują się po drogach?
Co za pech… bez butów?
Tak o bosych nogach..?
W drogiej limuzynie byle kto …. bogaty,
a biedny i mądry ma rower na raty…
Pieniądz rządzi światem i panie bogate…
Rozum nie potrzebny, moralność nie żyje.
Bez pieniędzy – chudniesz, masz pieniądze – tyjesz…

Wolałaś być diabłem nie kobietą
będziesz z diabłami mieszkać przeto
Gdy będzie deszcz i wichura
zamienię ciebie w szczura
A gdy słońce zaświeci
będziesz robakiem w kupie śmieci
W nocy będziesz nietoperzem
za dnia jakimś innym zwierzem
Nie ma miejsca takich jak ty
w niebie
Obejdziemy się bez ciebie

Wolę malować
słowami niż farbami
Moje obrazy
wyobraźni oczami
każdy ogląda sam
Po co więc płótna
zasmarować mam?

Nie chciałeś wierzyć w nagrodę
i nie bałeś się kary…
Kiedyś byłeś za młody
teraz jesteś za stary…
Polskość to polska mowa
niepowtarzalne polskie słowa
Polskość to brzoza przy drodze
i bocian w polu na jednej nodze
Polskość to opłatek na wigilię
i pierogi i barszcz czerwony
Polskość to gołębie, kruki i wrony
i mazurek Chopina
z wierzbą płaczącą zasmucony
Polskość to pola i łąki
pachnące wolnością
Polskość to „Pan Tadeusz“ i „Lalka“
i „Przedwiośnie
To polski kościół i msza święta
Na wsi konie, krowy i jagnięta
W mieście autobusy i tramwaje
i samochody, każdy w korku staje…
Polskość ma się w genach
albo się jej nie ma
Polskość to wiersze Szymborskiej
i fantazje Lema
To Kraków i Warszawa,
Poznań, Łódź i Zakopane
i ludzie, jadący do pracy
codziennie nad ranem
I ci, co wyjechali
i ci, co zostali
Prawie wszyscy
w Polskości urodzeni
się w niej zakochali…

Cieszę się, że nie zobaczę tych
którzy porzucili mnie w potrzebie
Oni będą bardzo żałować
kiedy ja będę w niebie

How to smile
in the world full of pain
How to smile
watching tragedys
again and again…
How to smile
knowing
they don’t make sence:
those wars and murderous violence

Wszystko zagłuszyła cisza
Nasz obraz w lustrze
pozostał daleko
I tylko my go pamiętamy
Twój głos w mojej wyobraźni
powtarza te same słowa
Kluczowe
Czekam na progu
w otwartych drzwiach
Sama

zawieszona między tym, co było
a tym, co być może będzie
krążę wokół znajomych miejsc
szukam cię wszędzie
jeden znak
i wyruszam na spotkanie
sama ze sobą piję kawę
w myślach
marzenie i wspominanie

Zło i dobro, splecione
trzyma się za dłonie
plotą w łóżku, plotą na balkonie
plotą ploty, o których się plecie
na świecie
i plotkuje
zło i dobro
kolorami świat maluje
zło i dobro
anioł z diabłem – przed siebie
anioł w piekle
diabeł w niebie

Znienawidzona przez własną siostrę
zasmucona przez słowa ostre
własnego ojca
Zamiast do kojca
wrzucona w bagno kłótni i krzyków SCHIZOFRENIKÓW
Bojąca się długo odezwać przy innych
pisząca w pamiętniku o winnych…
Marząca o normalności
zamknięta w czterech ścianach
wściekłości, złośći, niedojrzałości, podłości…
Siostrzanej zawiści i zazdrości…
Tęskniąca tylko do miłości….
Dziewcznka i młoda kobieta…
Dziś już nie ta.
Tylko mama była zawsze taka sama,
naiwna, bezbronna, dopasowana,
koroną cierniową udekorowana…


Kocham Cię Mamo

ale Ciebie nie ma

Więc piszę tylko

że do Ciebie dzwonię

że Cię odwiedzam

trzymam Cię za dłonie

I tak siedzimy razem

na balkonie

Jak kiedyś

wśród sosen Konstancina

Ty moja Mama,

ja twoja córka,

mama mojego syna…


Zło i dobro, splecione

trzyma się za dłonie

plotą w łóżku, plotą na balkonie

plotą ploty, o których się plecie

na świecie

i plotkuje

zło i dobro

kolorami świat maluje

zło i dobro

anioł z diabłem – przed siebie

anioł w piekle

diabeł w niebie


the human SO will find its important place,

no matter of colour or race

it will win on the way to the stars,

having (owning) airplanes, ships and cars…

it will rule the men and women

beeing an SO but looking human

u can not stop it whatever,

it is sucsessful forever…….


Diese Stadt heißt Einsamkeit

Einsamkeit allein

und Einsamkeit zu zweit

Einsamkeit im Bett

und Einsamkeit am Tisch

In dieser Stadt fühl‘ ich mich

wie in der Wüste… ein Fisch…

Zwar hast du eine Wohnung

einen Kühlschrank

brauchst nicht obdachlos

herumzuirren

Doch du kannst dich im Gefrierfach

einfach allein und einsam einfrieren….

Wiersze, teksty, 2016, Auswahl, wybór

Powitajmy Rok Nowy
Pożegnajmy Rok Stary
W Nowym Roku jak zawsze
brońmy Boga i wiary!
I nie dajmy się kupić
za pieniądze od diabła
Lepiej zbytnio nie utyć…
niż sprzedać duszę dla sadła…
Zapomnieliśmy ich zaprosić?
Sami przyjdą i się z nami podzielą, naszym domem,
łóżkiem i pościelą…
Biedni z całego świata
ruszą wspólnie do naszego stołu.
I możemy być wdzięczni,
gdy zostawią nam miskę rosołu…
Tak już było i tak znowu będzie.
Gdzie bogacze bez serca –
wojna wszędzie…

———

Planeta małp.
Na niej ja i kilka osób.
Trudno tu spotkać kogoś,
kto myśli w podobny sposób.
Planeta małp.
Na niej stosunki międzyludzkie
udawane.
Na weselu tańczy tu
diabeł z bałwanem.
A ci najmilej uśmiechnięci –
czekają tylko, by ci świnię wkręcić…
więzienie domowe
przez ponad 50 lat
nie padło miłe słowo
nie zwiądł od męża
żaden kwiat
w kieracie obowiązków
mama
latami zamęczona
kobieta samotna
żona


 

Mieć dziecko –
jedno wielkie pragnienie, marzenie….
I nagle…
Człowiek sterroryzowany na całe życie…
na własne życzenie… 🙂
Są też chwile czczęścia i radości…
Gdy dziecko się bawi i ma gości…
Z kolegami zawsze weselej i fajnie…
Z rodzicami nudno normalnie…

—————–

Du berührst meinen Körper,
du berührst nicht mein Herz…
Früher wäre es eine Wunde,
heute ist es ein schlechter Scherz…

————

Przeszedłeś po mnie
jakbym była tylko cieniem
Nawet w słońcu
nie zauważyłeś,
że stoję obok
Tylko mój cień
podnieść się
już nie może
Panie Boże,
nasza nadziejo,
Panie Boże,
nasza opoko,
Dzięki Tobie
da się tu wytrzymać
Wierzę w to głęboko…
Tylko z Tobą
w sercu i umyśle
da się przeżyć to,
co los nam przyśle…
A na koniec
gdzieś u niebios bramy,
z tobą w sercu –
nie umieramy…
Zawód Ksiądz,
jak wodzirej od Pana Boga
Daje nadzieję,
tam gdzie samotność i trwoga…
Gdzie grzech ci ciąży,
tam zapytasz Księdza
Gdy choroba, gdy bieda i nędza…
Wołasz go
w chwilach bardzo trudnych
I radujesz się z Księdzem
w momentach przecudnych
Na chrztach i ślubach
nawet na weselach
Ksiądz w każdej chwili
błogosławieństwa udziela…
Nie może zabraknąć kościoła
i nie może zabraknąć wiary
Nie może zabraknąć kościoła
gdy człowiek chory i stary
Nie może zabraknąć kościoła
dla młodzieży i dzieci
by wiedziały, dokąd trafi diabeł…
a dokąd anioł doleci…
Nie może zabraknąć kościoła
bo bez niego droga niejasna…
Diabeł wyprowadzi w pole
i wszelka nadzieja zgasła…

————

Polska Madonno z dzieciątkiem na ręku
jesteś obrazem miłości i wdzięku.
Dałaś nam przykład jak dziecko wychować
i nas do syna twojego doprowadź!
By nie błądzili ludzie słabej wiary
dajesz nam przykład jak znosić ofiary.
Miej pod opieką całe ludzkie plemię
pozwól ocalić i wiarę i ziemię.

————–

Królowo egoizmu
matko diabła
Niech cię ziemia pochłonie
chcę byś się w otchłań zapadła
z której już nie powrócisz
i nikogo nie skusisz
na pieniądze, uśmiechy i grzechy…
Koniec twojego show
i twojej tu uciechy…

———–

Meine Sehnsucht ist eingeschlafen
sie hat es sich bequem gemacht
zwischen den sieben Sachen
wo mein Kind spielt und lacht…
Meine Sehnsucht schläft
wie das Dornröschen
und wartet, geweckt zu werden,
denn ich habe nicht nur ein Zuhause
nicht nur eine Heimat auf Erden…

—————
W samotności
myśl krąży wokół myśli
i żadna nie może drugiej pomóc
Wzajemne towarzystwo jest złudne
a ich niby dialog to jednak monolog
Można tak spędzić chwilę, dzień…
Ale kilka lat???
O czym tu jeszcze rozmawiać,
gdy temat już dawno wyczerpany…
A myśl wciąż krąży wokół myśli…

———-

Często pokochana
nagle porzucona…
Dla nieobecnego męża
nieobecna żona…
Wzięta do niewoli
wbrew jej własnej woli…
Czeka, nie wie na co…
Mało za to płacą…
Chyba dwóch się bije…
I to nie na kije…

————

Zabiorą nam Boga
wprowadzą sex-shopy
Nie będzie Kościoła
nie będzie Europy
Zabiorą nam Boga
wprowadzą burdele
Nie będziesz się modlić
w niedzielę w Kościele
Zakupy zastąpią msze
i wszystkie święta
I drogie wyjazdy
w mało święte miejsca
Umiaru zabraknie
gdzie pieniędzy wiele
Nie będziesz się modlić
w niedzielę w Kościele

————-

Życie to egzystencja duszy,
która bez ciała nigdzie się nie ruszy.
A gdy ciała przybywa,
egzystencja rzadziej od ziemi się odrywa…
Gdy ciała jest nie wiele,
też nie jest dobrze…
Zdrowego ciała trzeba duszy.
Zdrowej duszy potrzeba w ciele.

———-

Inni ludzie mają w ich domach inne dzieci,
a jeśli tamci zmartwychwstaną,
w swych domach innych ludzi dziś zastaną?
Tak być nie może Panie Boże…
Inaczej będzie może?

————-

Oprócz niego potrzebuję ciebie
w moim małym domu pod chmurami
Chcę, żebyś nas pokochał
i tutaj pozostał z nami
Nie chcę widzieć cię tylko przypadkiem
Nie chcę spotykać jedynie ukradkiem
Chcę za rękę z tobą iść ulicą
Nie chcę, byśmy byli tylko tajemnicą…
Chodź do mnie i pozostań
tu, gdzie cię nie ma od lat
Zbyt długie jest życie,
by samotnie czekać
By ciebie szukać,
zbyt wielki jest świat
Samotność straszy pustką
rozbrzmiewa ciszą łez
A one jak modlitwa
nigdy nie kończą się
Byś wreszcie się pojawił
i nie zostawiał tak…
W tej ciszy i w tej pustce
umiera w klatce ptak…

————–

Kto nigdy nie kochał,
ten nie wie,
jak żyje się bez tej miłości,
bez szczęścia, bez radości…
Kiedy każdy oddech to smutek,
każdy dzień tej rozpaczy skutek…
Nawet jeśli o niej na chwilę zapomnisz,
Żyjesz w swoim ciele jak bezdomny…

—————-

Tak mi bez ciebie jest chłodno
puste miejsce wypełnia tęsknota
za dotykiem twojej czarnej skóry
za spojrzeniem z czarnego złota
za naszym ciepłym westchnieniem
i za tą gorącą rozkoszą
gdy dwa ciała razem się unoszą
by przepaść w siebie
kiedy byliśmy w biało-czarnym niebie
W tamtym pokoju…
U ciebie…

—————

Du hast aus meinem Becher getrunken
und du hast ihn weggestellt
Ich verdurste und bin betrunken
Ohne dich steht mein Becher leer…
Ohne dich atme ich Einsamkeit
jeden Tag, jede Nacht aufs Neue
Ohne dich kann ich nicht glücklich sein
und kann mich nicht mehr freuen…

————-

God gave me the chance
to live far away
from those
who killed me slowly every day
From those who stole my energy
God made me free

—————–
Można kogoś tak kochać, świata nie widzieć
poza nim, poza nią,
przyrzekać, że na zawsze razem już zostaną…
tak szczerze, bez obłudy, z całego serca wierząc….
A kilka lat i rozwód i nikt już nie pamięta,
dlaczego spędzał z nim, czy z nią, sylwestra i inne święta…
Dlaczego na fotografiach razem, razem, razem…
Po latach łączą ich już tylko zdjęcia z krajobrazem…

—————
Ich bin Deutscher
ich bin hier geboren
Deine Eltern kommen doch
aus Russland, aus dem Iran
oder aus Polen
Ich bin Deutscher
ich war hier ein deutscher Schüler
Andere haben mich gemobbt
nun zeige ich euch, was ich fühle…
Ich fühle Wut und Hass
ich fühle Ohnmacht…
Und diese Waffe gibt mir Macht!
Zu spät, zu einsam
als Deutscher in Deutschland zu leben…
Ich weiß, zu spät, um mir und um euch zu vergeben….

———–

Ich brauche
2 Wochen Urlaub
vom eigenen Leben
Jemand anders
ganz woanders sein…
Ohne Mann, ohne Kinder…
2 Wochen allein

———–

takie były czasy,
że nie wiadomo było,
czy ich wszystkich na długo zamkną
czy ich wszystkich zabiją..?
czy ich rodziny i dzieci będą miały co jeść?
dziś się im zazdrości i na nich pluje
zamiast oddać im
należną im cześć
za to że nie wywołali trzeciej wojny światowej
ale doprowadzili do zgody
nawet pogrudniowej…
10 lat minęło
od naszego spotkania
w samolocie
Kiedy to moja dusza spotkała
twoją duszę w locie
Od kiedy wszystko zaczęło być
jasne i dziwne
A słowa zmieniły znaczenie
na przeciwne
Czekam, żeby na jawie
spotkać Cię na zawsze
Nie w kosmosie,
na ziemi chcę na Ciebie patrzeć…

————–

5. September 2016 •
Du warst jung – du wirst alt
Du warst heiß – du wirst kalt
Du warst dumm – du wirst klug
Das ist oft nicht genug…
Du warst schön – du wirst hässlich
Du warst superschlau – du wirst vergesslich
Du warst gesund – du wirst krank
Das ist des Schicksals Dank…
10. September 2016 •
Pewnego dnia trzeba odejść
opuścić nagle ten sen
zapaść się w ciemność
czy powrócić… na trzeci dzień?
Ty sam wybierasz
czy żyjesz wiecznie
czy umierasz…
Lecz nie wiesz
lub nie wierzysz
że tak jest.
Co wolisz?
Koniec życia…
czy życia trudny test?
Co wolisz?
Sam wybierasz
czy żyjesz wiecznie
czy umierasz…
13. September 2016 •
Przywykłam do życia w ciszy
przerywanej nie moim śmiechem
Przywykłam do życia
w przyjaźni z własnym oddechem
Cisza mnie nie przeraża
przeraża mnie brak pieniędzy
życie w ciszy jest spokojne
straszne jest życie w nędzy…
13. September 2016 •
Spotkanie po latach
Jak powitać kogoś
kto dawno zapomniany, pochowany…
w krainie byłych znajomości?
Nagle ubrany we własną skórę i kości
staje przed tobą jak żywy…
jak prawdziwy…
Co powiedzieć?
Czy wstać, czy siedzieć?
Podajesz rękę,
by skończyć rozterek tych udrękę…
Czy my się znamy? Co słychać?
Wszystko okej.
Rozmowy koniec…
I duszy lżej.
24. September 2016 •
Co się stało, to się nie odstanie
na próżno płacz i narzekanie
Pomyśl, co robisz
zanim coś zepsujesz
bo potem żałujesz i żałujesz…
Często już nie naprawisz
tego, co zmarnujesz…
29. Oktober 2016 •
In deinen Augen
habe ich mich gefunden
in einem Paradies
für einige gemeinsame Stunden
In deinen Augen
habe ich mich verloren
Ich weiß es nicht:
Bin ich gestorben?
Oder bin ich jetzt neu geboren?
In deinen Augen ist meine ganze Welt
und alles, was mir gefällt.
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 30. Oktober 2016 •
Przemijanie
jak ciemna noc
nadchodzi krok za krokiem,
po woli
Nim się obejrzysz
ktoś lub coś znika, czegoś brak
zębów, włosów, własnej woli…..
W ciemności sam
snujesz się jak własny cień
w świetle księżyca
Nie cieszy cię już żaden dzień
żadna nie cieszy obietnica
Już wiesz,
że wkrótce znikniesz jak ci inni
i jak to wszystko…
Tak skończy się
to bezradosne,
przydługie widowisko…
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 6. November 2016 •
my only child
my greatest love
my sadness
my happiness
if you have 3 children
maybe you must love
anyone less…
???
19. November 2016 •
Nie przywiązuj się do szafy,
zwłaszcza w nie swoim mieszkaniu, w sklepie, czy u przyjaciela…
Nie przywiązuj się do fotela, ani do żadnej innej rzeczy…
Bo z tego przywiązania nikt cię nie wyleczy…
A tęsknota doskwiera…
i po woli razem z tobą
ze smutku umiera…

Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 19. November 2016 •
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…
Es kommt die Weihnachtszeit…
Der Weihnachtsmann ist nicht mehr weit…
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…

Von Adam nach einem Streit an seine Mutter:
Du bist meine Mutter
Und brachtest mir mein Futter
Du warst immer für mich da
Auch wenn ich undankbar war
Ich hoffe, du kannst mir vergeben
Und mit mir noch weiter leben
In Liebe
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 15. Dezember 2016 •
Modepolizei
Sie achtet auf jedes Detail
Sie hat ihre Boten
sie werden dich auslachen
sie werden dich verspotten
KAUF DIESE KLAMOTTEN!
Sie werden so lange warten
bis du kaufst
was sie erwarten
Sonst hast du schlechte Karten…
Gepostet von Joanna Komar Krupinska • 27. Dezember 2016 •
Panie, daj mi wytrzymać
to wszystko
To smutne i okrutne widowisko
przez sto lat…
Ten podły, zakłamany świat
pełen wad
Gdzie twój najbliższy często
to twój kat
Ojciec, matka, siostra,
syn, córka, żona,
mąż czy brat…


Alte Fotos

ein fremdes Leben

gefunden im Altpapier

diese Menschen wird es nicht mehr geben

doch sie waren hier

—————-

 

 

von Adam:

Du bist meine Mutter

Und brachtest mir mein Futter

Du warst immer für mich da

Auch wenn ich undankbar war

Ich hoffe, du kannst mir vergeben

Und mit mir noch weiter leben

In Liebe 🙂

 


my only child

my greatest love

my sadness

my happiness

if you have 3 children

maybe you must love

anyone less…

???


Przemijanie

jak ciemna noc

nadchodzi krok za krokiem po woli

Nim się obejrzysz

ktoś lub coś znika, czegoś brak

zębów, włosów, własnej woli…..

W ciemności sam

snujesz się  jak własny cień

w świetle księżyca

Nie cieszy cię już żaden dzień

żadna nie cieszy obietnica

Już wiesz,

że wkrótce znikniesz jak ci inni

i jak to wszystko…

Tak skończy się

to bezradosne

przydługie widowisko…


Co się stało, to się nie odstanie

na próżno płacz i narzekanie

Pomyśl, co robisz

zanim coś zapsujesz

bo potem żałujesz i żałujesz…

Często nie naprawisz

tego, co zmarnujesz…


 

Spotkanie po latach

Jak powitać kogoś

kto dawno zapomniany, pochowany…

w krainie byłych znajomości?

Nagle ubrany we własną skórę i kości

staje przed tobą jak żywy…

jak prawdziwy…

Co powiedzieć?

Czy wstać, czy siedzieć?

Podajesz rękę,

by skończyć rozterek tych udrękę…

Czy my się znamy? Co słychać?

Wszystko okej.

Rozmowy koniec…

I duszy lżej.


Przywykłam do życia w ciszy

przerywanej nie moim śmiechem

Przywykłam do życia

w przyjaźni z własnym oddechem

Cisza mnie nie przeraża

przeraża mnie brak pieniędzy

życie w ciszy jest spokojne

straszne jest życie w nędzy…


Pewnego dnia trzeba odejść

opuścić nagle ten sen

zapaść się w ciemność

czy powrócić… na trzeci dzień?

Ty sam wybierasz

czy żyjesz wiecznie

czy umierasz…

Lecz nie wiesz

lub nie wierzysz

że tak jest.

Co wolisz?

Koniec życia…

czy życia trudny test?

Co wolisz?

Sam wybierasz

czy żyjesz wiecznie

czy umierasz…


takie były czasy,

że nie wiadomo było,

czy ich wszystkich na długo zamkną

czy ich wszystkich zabiją..?

czy ich rodziny i dzieci będą miały co jeść?

dziś się im zazdrości i na nich pluje

zamiast oddać im

należną im cześć

za to że nie wywołali trzeciej wojny światowej

ale doprowadzili do zgody

nawet pogrudniowej…


Ich habe 5 Wochen lang von Mo bis Fr Unterricht gehabt und bin fix und fertig.

Die Alphagruppe ist so anstrengend, weil einige pausenlos stören. Ähnlich wie in der Sonderschule.

Ich bin doch nicht da, um sie bloß die ganze Zeit zu beruhigen. 3 erwachsene Männer streiten immer wieder oder spielen laut miteinander. Abwechselnd, wie kleine Jungs im Kindergarten oder in der Grundschule. Ich frage mich, was das soll? Sie sind um die 30… Der Lehrerin zeigen sie wenig oder selten Respekt.

Einer flippt immer wieder aus, wenn ihm langweilig ist oder ihm was nicht gefällt, z.B., wenn er ermahnt wird, dass er nicht laut mit anderen auf Arabisch jederzeit reden darf. Kein Respekt, kein Benehmen, keine Lust, Deutsch vernünftig zu lernen. Gestört.

Einige Teilnehmer möchten lernen, aber es ist mit den anderen ziemlich schwer, zu lernen. Die Frauen sind fleißig aber eingeschüchtert.

Aus unserem Raum dürfen wir direkt in den anderen Klassenraum. Also muss man die Aktivität aufs Minimum reduzieren, auch wenn jemand auf die Toilette muss, muss er durch den anderen Raum, wo Unterricht stattfindet. Es schränkt einen ziemlich ein.

Wenn ein Zug vorbeifährt und die Fenster auf sind, hören wir nicht viel im Klassenraum, außer den Zug. Wenn die Fenster im Sommer zu sind, ersticken wir bald… Die Tür öffnen und lüften geht nicht……. da dort eine andere Gruppe sitzt. Wenn die eine CD hören, hören wir mit…

Es ist Stress und ein Teilnehmer verlangt nach SPASS!

Spaß will er haben!

Er ist aus Syrien geflohen, Deutschland hat ihn aufgenommen und er will jetzt Spaß haben! Unter 1200 Euro geht er nicht arbeiten, ruft er laut im Klassenraum, ungefragt. Dass er Geld vom Jobcenter bekommt, kommentiert er mit einer Frage: „Das ist Geld??????“

Also bitte Spaß und Geld für alle!


Zawód Ksiądz,
jak wodzirej od Pana Boga
Daje nadzieję,
tam gdzie samotność i trwoga…
Gdzie grzech ci ciąży,
tam zapytasz Księdza
Gdy choroba, gdy bieda i nędza…
Wołasz go
w chwilach bardzo trudnych
I radujesz się z Księdzem
w momentach przecudnych
Na chrztach i ślubach
nawet na weselach
Ksiądz w każdej chwili
błogosławieństwa udziela…


Nie może zabraknąć kościoła

i nie może zabraknąć wiary

Nie może zabraknąć kościoła

gdy człowiek chory i stary

Nie może zabraknąć kościoła

dla młodzieży i dzieci

by wiedziały, dokąd trafi diabeł…

a dokąd anioł doleci…

Nie może zabraknąć kościoła

bo bez niego droga niejasna…

Diabeł wyprowadzi w pole

i wszelka nadzieja zgasła…