Wiersze, teksty, 2017, Auswahl, wybór

Las sosnowy
zawitał do moich pokoi
pod postacią regału z desek
Na nim radio i książki,
segregatory
i pluszowy piesek
Zapach sosny
ale nie choinki
przywitał mnie dzisiaj nad ranem
Nowy regał, a na nim –
papiery poukładane
Nowy regał przyjechał z Ikei
a tam trafił może z polskich lasów
I spotkałam w moim pokoju
sosnę, która rosła razem ze mną
w Polsce, swego czasu…
Po latach stała się
towarzyszką moją w Niemczech
pod jednym dachem
I dzieli się ze mną po trochu
polskiego lasu zapachem
 Wo gibt es die Äpfel
die du versprochen hast
mit mir zu essen?
Hast du das schon vergessen?
Wo gibt es die Äpfel 
die du versprochen hast
mit mir zu teilen?
Ich suche sie schon eine Weile…
Wo gibt es die Äpfel
die du versprochen hast
mit mir zu verschenken…
Ich muss noch daran denken…
Gibt es ÜBERHAUPT
einen Garten mit diesem Apfelbaum?
Warum muss ich ihn alleine suchen?
——–
Was ist das?
Was soll das?
Das ist Neid.
Und das ist Hass.
Warum? Weshalb? Wieso? 
Einfach so,
denn du bist du.
——–
Meine Liebe hat kein Ende
wenn sie anfängt
ist sie da
Obwohl ich sie meist verschwende
erfreut sie mich 
jedes Jahr
Sie blüht in Bildern und Worten
auch neben den falschen Antworten
von dir
ist sie da
sie ist hier
jedes Jahr
 ——–

Wir gehören zusammen

ein Glücksgefühl hat uns verbunden

in den wundersamen, zweisamen Stunden…

in einem dunklen Zimmer

mit einem alten Schrank

wo unser Bild für immer

in einen Spiegel versank

Dort ist es noch

aber wir

wir sind nicht mehr dort

Das Leben hat uns getrennt

denn jeder musste fort…

Auf ganz anderen Wegen

leben die Erinnerungen

an diese wundersamen, zweisamen Stunden…

Mein Leben ist,
wo der Himmel
die Erde zärtlich küsst
Mein Leben ist,
wo der Mond
sich im Wasser vergisst
Mein Leben ist,
wo die Sonne
abends im Meer versinkt
Mein Leben ist,
wo der Strand,
dein Mund und deine Hand….

 

Każdy człowiek ma swój własny smutek
który rośnie u niego w ogródku
Chociaż smutek to raczej chwast
człowiek rośnie wraz z nim pomalutku
Aż ten smutek niepielony 
rozedrze czyjąś duszę
na drobne kawałki
Wypiel smutek za wczasu
by nie pożarł
twojej duszy jak ulęgałki…

 

Zimą nie mogę się odnaleźć
zagubiłam się między wierszami
Hessego i Rilke
wrócę za chwilkę…

 

Niebo całe zasnute chmurami
jak pod pierzyną chowa się przed Ziemią
Słońca nie widać,
tylko piece w zastępstwie tu grzeją
Nie chce się wychodzić 
na zimne, szare, smętne dni zimowe
i grudniowe chłody…
Mroźny wiatr – zły towarzysz
na śnieżnych spacerach
Siedzę w domu choć samotność
i nuda doskwiera…

 

Dajcie mi zasnąć
dobre Duchy Nocy
pozwólcie zapaść w sen
Anioły od Boga
Niech mnie nie budzi
około północy
żaden lęk czy trwoga
Chciałabym śnić
sny piękne jak marzenie
jak Rajski Sad
jak twoje spojrzenie…
Jak nasze dłonie
które się szukają
Jak usta spragnione
właśnie tego Raju…

 

Menschen kommen
Menschen gehen
Menschen,
die einander nicht sehen,
die einander nicht verstehen 
Menschen,
die einander nichts bedeuten
Ganz alleine bist du
unter all den Leuten…

 

Jak dobrze,
że mam swój dom
a w tym domu
Ciebie
Jesteśmy na ziemi 
w naszym własnym niebie
Tu gdzie ciebie widzę i słyszę
gdzie do snu nas muzyka kołysze
gdzie nad ranem zapach kawy budzi
Tylko Ciebie mi potrzeba do życia,
żadnych innych ludzi….

 

Eine Sehnsucht
spielt in der Musik
Eine Sehnsucht
nach der Zeit
die es nicht mehr gibt 
Eine Sehnsucht
nach vergangenen Jahren
festgehalten in Bildern
und Memoiren…
verblichen in Erinnerungen
Eine Sehnsucht nach vergangenen Stunden…

Meine Übersetzung:

Przybieżeli do Betlejem

Nach Bethlehem sind gekommen die Hirten,
wollen Jesus und Maria bewirten

Glücklich sind alle Menschen,
glücklich sind alle Menschen
Frieden bringt Gottes Sohn
Alle haben voller Demut gegrüßt
die Maria und das Baby Jesus Christ

Glücklich sind alle Menschen…..
Selbst der Engel hat die Botschaft kund gemacht,
dass Maria neben Jesus glücklich wacht ,
Glücklich sind alle Menschen….

 

Wśród nocnej ciszy

In der kleinen Scheune singt ein Engel laut,
kommt alle Hirten, Gottes Sohn ist da
Macht euch alle auf den Weg,
nach Bethlehem gehet schnell,
Gottes Sohn ist da
Sie fanden Jesus in der kalten Nacht,
Maria und Josef, sie haben gewacht,
neben ihrem Gottes Sohn,
Er wird König auf dem Thron
in der ganzen Welt
Gegrüßt sei Jesus, Gott und Messias,
lange erwartet, bist du endlich da!
Auf dich haben lang gewartet Könige
und du bist heute uns hier erschienen

Kiedy miałam 16 lat
cały świat miałam pod stopami
szłam do celu
a cel
oddalał się wielkimi krokami…
Tuż u celu
spotykałam tylko fatamorganę
Odchodziłam,
trąc oczy zapłakane…
Fatamorgana była
odbiciem moich marzeń
i rozpływała się
pod dotknięciem
realnych zdarzeń…


Sie sagt, dass sie und ihr Mann
sich trennen
und dass sie sogar erleichtert ist…
Der Mann sei eigentlich ein Egoist
2 Söhne haben sie, nach über 20 Jahren 
Sie kann jetzt einen Hund kaufen
Sie kann alleine jetzt in Urlaub fahren
Sie sucht jetzt keinen neuen Mann
Nur wenn man sie näher anschaut,
merkt man, dass
sie traurig ist
und ihre Seele blass


Największą radością
jaką mi dało życie
jest ciebie widzieć
i ciebie słyszeć
codziennie budzić cię 
ze snu
słowami
I LOVE YOU!


Nach Eichendorff: Mondnacht

Es war als hätte der Himmel
die Erde vollgekotzt
Ich habe weggeschaut 
doch einer hat geglotzt

Und meine Seele weinte,

still, einsam und allein,

verloren die Verwandten,

verloren Land und Heim….

Umsonst gehe ich suchen,

was nicht zu finden ist,

ich sollte nun versuchen,

zu lieben was man isst…


Niech ktoś weźmie mnie
w swoje ramiona
niech ktoś moją samotność pokona
Niech ktoś wreszcie zatrzyma mnie
w pędzie 
nim obudzę się w jakimś obłędzie
Patrzę w koło, jak innym wesoło
tylko ja dogorywam czekając
mam już dość, powtarzam wokoło
cicho łkając
Tego smutku i tego zmęczenia
nikt nie widzi pod makijażem
A makijaż każdego wieczora
łzami sama przed lustrem zmażę…
W lustrze stoi samotna kobieta,
podstarzała i już nie ta sama
jaką znałam przed laty…
Już nie ta….
Czy to ja, czy moja mama?
Widzę w lustrze starszą kobietę,
która smutno na mnie spogląda
Czy to ja?
Czy to ja tak wyglądam?


Od lat wczesnej młodości
umieram bez lub z miłości
Ni bogactwo, ni złoto…
Miłość jest moją tęsknotą
Miłość – uczucie jak morze
które zatapia, kogo może
Miłość -uczucie jak skała
co nie opuści cię
choćbyś bardzo chciała…
Na widok nowej miłości
jestem jak oniemiała…


Dwoje ludzi, których łączy miłość
spotyka się przypadkiem
Rozmawiają jakby się nic nie zdarzyło
Miłość patrzy na nich ukradkiem
Inni widzą tylko dwoje ludzi
dwoje ludzi, poza tym nic więcej
Dwoje ludzi, którzy tak przypadkiem
podają sobie na chwilę ręce…
Ich dotyk na krótko w dłoniach jest spleciony
Nim ona odejdzie do męża…
Nim on odejdzie do żony…
Pocałunek na dowidzenia
budzi jakieś nieśmiałe złudzenia…
Ich oczy jeszcze się nie napatrzyły
na widok niespodziewany
na widok tak miły
Ach, chwilo piękna
chwilo tak ulotna…
Dlaczego życie dzieli ich,
kiedy powinnni być razem…
Chociaż uczucia łączą ich
z miłosnym obrazem…


 

Marzenie :
robić, co się chce i nie spieszyć się
nie stresować się i nie nudzić się
co dzień widzieć cię
co dzień kochać cię

 


Człowiek zorganizował życie
psom oraz lisom – w klatce.
Mogą sobie tam stać
na czterech lub na jednej łapce…
Człowiek zrobi z nich mięso 
oraz zedrze cenne futerko
żeby mogła oglądać je dama
patrząc dumnie w lusterko…

Człowiek zorganizował życie
koniom – za płotem.
Mogą sobie chodzić w koło
oraz tam i z powrotem
Mogą stać w stajni 
między innymi zwierzętami
I są jak one – ludzkimi niewolnikami


Kto żyje w naszych sercach
ten żyje w nich wraz z nami
Dopóki go kochamy
Jak długo wspominamy
Dopóki nasze myśli 
i wspólne fotografie
nie znikną w niepamięci
lub starej czarnej szafie…
Dopóki ich nie pożre
nicości czarna dziura
Są z nami wciąż
wspomnienia i uczucia
Jakby umarli
byli z nami tutaj…


Dzisiaj nie mam jakoś siły
nikt nie jest mi szczególnie miły
Chciałabym by powróciły
beztroskie dni dzieciństwa
kiedy wszystko wydawało się 
być proste
A problemy rozwiązywali rodzice
bez względu na czas i okolicę
Byli naszą opoką
Choć często nie byli zgodni
dzieciom zawsze pomogli
A nawet znajomym i bliskim
Można do nich było przyjść ze wszystkim…
Oni byli, byli w każdej chwili…
A teraz?
Samotność dorosłego człowieka.


Judasz jest synem Judasza
Synem Judasza jest Judasz
sprzeda cię za pieniądze
lub cokolwiek, co mu dasz…


 

Każdy człowiek ma swój własny smutek
który rośnie u niego w ogródku
Chociaż smutek to raczej chwast
człowiek rośnie wraz z nim pomalutku
Aż ten smutek niepielony 
rozedrze czyjąś duszę
na drobne kawałki
Wypiel smutek za wczasu
by nie pożarł
twojej duszy jak ulęgałki…


Jak bardzo chciałabym was zobaczyć, objąć, ucalować
kochani


Marzenie :
robić, co się chce i nie spieszyć się
nie stresować się i nie nudzić się
co dzień widzieć cię
co dzień kochać cię


Trzeba czekać
chociaż życie ucieka
Trzeba czekać
żeby spełnił się sen
Trzeba czekać na jednego człowieka 
całe życie albo cały dzień
Trzeba czekać
podczas biegu zdarzeń
Trzeba czekać
na spełnienie marzeń
Trzeba czekać by nie zgubić się
całe życie albo jeden dzień…

Trzeba czekać na lepsze czasy.

Trzeba czekać na urlop i wczasy

i na chwilę szczęścia i wolności.
Trzeba czekać, często w samotności…

Trzeba czekać na powrót do zdrowia,

trzeba czekać na karetkę pogotowia, trzeba czekać, aby znowu żyć, trzeba czekać, jeść i pić. I nie poddawać się.
Całe życie, albo jeden dzień…

Trzeba czekać w samotności, trzeba czekać wśród ludzi, trzeba czekać, żeby nie zwariować, trzeba by się nie zagubić…

Trzeba czekać, żeby zasnąć, trzeba czekać, żeby się obudzić, trzeba czekać na spotkanie i trzeba się łudzić…


Mein Leben ist,
wo der Himmel
die Erde zärtlich küsst
Mein Leben ist,
wo der Mond
sich im Wasser vergisst
Mein Leben ist,
wo die Sonne
abends im Meer versinkt
Mein Leben ist,
wo der Strand,
dein Mund und deine Hand….


Ludzie zabili ludzi
czy oni czymś zawinili?
Czy dbali tylko o siebie
czy się o innych troszczyli?
Czy ważne dla nich było,
co stanie się z tamtymi?
Czy dostrzegli za późno,
że nie da się tutaj przeżyć,
będąc wszędzie ludźmi obcymi…?


 

Niebo całe zasnute chmurami
jak pod pierzyną chowa się przed Ziemią
Słońca nie widać,
tylko piece w zastępstwie tu grzeją
Nie chce się wychodzić 
na zimne, szare, smętne dni zimowe
i grudniowe chłody…
Mroźny wiatr – zły towarzysz
na śnieżnych spacerach
Siedzę w domu choć samotność
i nuda doskwiera…


Zimą nie mogę się odnaleźć
zagubiłam się między wierszami
Hessego i Rilke
wrócę za chwilkę…


Es ist schade, dass meine Mutter nicht mehr lebt.
Es ist schade, dass mein Vater nicht mehr lebt.
Es ist schade…


Menschen kommen
Menschen gehen
Menschen,
die einander nicht sehen,
die einander nicht verstehen 
Menschen,
die einander nichts bedeuten
Ganz alleine bist du
unter all den Leuten…

————-

Dajcie mi zasnąć
dobre Duchy Nocy
pozwólcie zapaść w sen
Anioły od Boga
Niech mnie nie budzi
około północy
żaden lęk czy trwoga
Chciałabym śnić
sny piękne jak marzenie
jak Rajski Sad
jak twoje spojrzenie…
Jak nasze dłonie
które się szukają
Jak usta spragnione
właśnie tego Raju…


 

Jak dobrze,
że mam swój dom
a w tym domu
Ciebie
Jesteśmy na ziemi 
w naszym własnym niebie
Tu gdzie ciebie widzę i słyszę
gdzie do snu nas muzyka kołysze
gdzie nad ranem zapach kawy budzi
Tylko Ciebie mi potrzeba do życia,
żadnych innych ludzi….


Eine Sehnsucht
spielt in der Musik
Eine Sehnsucht
nach der Zeit
die es nicht mehr gibt 
Eine Sehnsucht
nach vergangenen Jahren
festgehalten in Bildern
und Memoiren…
verblichen in Erinnerungen
Eine Sehnsucht nach vergangenen Stunden…

————-
Kochałam go

uczuciem tak silnym

i tak młodym

że nie pojęłam

tego wybuchu ognia

i łez jak morskie wody…

Zmroziły mnie

wojenne stany

zimy chłodnej i szarej

i znaku brak

że on też czuje coś

co ja

wraz ze mną – nie do pary

Jak wierzyć w pustkę

i w uczucia

które ja zadusiłam

Ale on porzucił..?

Nie mówił nic

właściwie zwykle same bzdury

„pożyczyć księżkę“ chciał…

bo czytać musiał też lektury…

I tyle lat minęło

ja, opłakując tamtą miłość…

tak piękną i tak pierwszą

jakby się to nie wydarzyło

Jakby to tylko sen i stan

własnego serca oszukania

wypełnionego pustką

od dnia rozstania do

następnego powitania…

Powitań było kilka

i pożegnań – bez zrozumienia

że miłość w wodę wpadła

na dno

podobna do kamienia…


 

trochę szczęścia

i zbyt wiele smutku

posadziłeś Panie

w tym ogródku

między oceanami

trudno się połapać

co ma być z nami

skoro ciągle tylko

wojny, wojny i spory

kto bardziej zasłużony

kto bardziej cierpiał

kto bardziej chory

kto potrzebuje pomocy

a kto zdradził kogo

w środku nocy…

to wszystko ma taki

mdły sens

że po kilku latach

mniej smakuje

każdy życia kęs


 

Przyjęto ich w Palestynie
lecz nie przyjęto wszystkich
Nie było pieniędzy czy miejsca
dla ciebie i twoich bliskich
Dla ciebie było miejsce w wagonie
do Auschwitz i do Treblinki
więc spakowałeś książki
i rzeczy swojej rodzinki
Nie było tego już wiele
przecież już większość straciłeś
I tej Treblinki z rodziną
niestety też nie przeżyłeś…
W sumie co za różnica
umrzeć w Getcie czy po ciężkiej podróży?
Przecież wycieczka do Treblinki
męczyła wszystkich dłużej…
A tu masz pokój nieduży,
tu przyjdą i nas zabiją…
żandarmi w imię Boga
z długą aryjską szyją…
I tak czy siak – my do nieba…
Którędy? Wszystko jedno…
I tylko na widok żandarmów
poliki jakoś bledną…
I mnie i tobie kochana…
Trzymajmy się za ręce
za to że umieramy razem
Diabłu czy Bogu w podzięce…


 

Ludzie zabili ludzi
czy oni czymś zawinili?
Czy dbali tylko o siebie
czy się o innych troszczyli?
Czy ważne dla nich było,
co stanie się z tamtymi?
Czy dostrzegli za późno,
że nie da się tutaj przeżyć,
będąc wszędzie ludźmi obcymi…?

————-

Fotografia czy video

Mogę sobie na Ciebie patrzeć
Synku
mogę patrzeć
nawet, gdyby cię w domu
nie było
Mogę Cię słyszeć
Mogę żyć
Dopóki mogę
w twym pobliżu być
Choćby na fotografii
czy na filmie video
Moje życie ma sens
tylko gdy jesteś Ty
Moje dziecko

———-

Dopadła mnie starość,
nie radość…
Nie powiem, że się jej
nie spodziewałam
Raczej kilka lat później
jej oczekiwałam…
Dopadła mnie w wieku
lat ok. pięćdziesięciu…
Myślałam, że poczeka
chociaż do sześćdzięciu pięciu…
zanim wyciągnie po mnie swe pazury
No tak przynajmniej do emerytury
zostawi mnie w rękach młodości
Nie…,
dużo wcześniej zachciało jej się
do mojej duszy i do moich kości…
I nie ma co się oszukiwać
już tylko starą mogę grywać…

————

Niektóre grzyby zostały
nieznalezione
Stoją dumne
niosąc swą koronę
ze ślimakiem na głowie
…zjedzone w połowie…

————-

Zamknąwszy swój zamek na zamek
Książę wyruszył do swych kochanek
Odwiedził ich w nocy aż sześć
każda dała mu pić i jeść…
każda oddała mu cześć…
Tylko jednej w domu nie było
bo jej coś nagle odbiło
Wolała odwiedzić leśnika
który w lesie lepiej od pszczół bzyka
Stała się Księcia kochanką byłą
i nie będzie mu już więcej miłą…
Nie dla niej już buty drogie
Będzie żyła jak panny ubogie…
Już nie kupi na swe ciało dorodne
sukni jakie kupią tamte panny modne
A jej życie będzie mniej wygodne…

—————

Mam wielką ochotę przegnać stąd chołotę. Niech idą, gdzie się nażrą złotem, gdzie pieprz rośnie albo dalej. Tu szkoda miejsca dla chamów i brutali, dla leni i obiboków, niech odejdą stąd kilka kroków… w kierunku dla nich przewidzianym, dawno przez nich samych obranym.

—————-

Ilu ludzi zamordowano
Ilu ludzi zginęło
By Pan Bóg tworzył swoje
stworzenia dzieło
W nieskończoność?
A może bez końca?
Dookoła słońca
Z księżycem na niewidzialnym
łańcuchu
Z planetami, a każda w ruchu
Niby bez celu,
a w planie tworzenia
martwej masy i żywego stworzenia

————————

Z mojego balkonu widzę fragment wszechświata…
Einstein, Szymborska i Hitler
też patrzyli na niebo…
I co z tego?
Widzę fragment kosmosu,
fragment mojego oraz ich losu
Zatkniętych na balkonie
jak aplikacje do kliknięcia,
aż do następnego ujęcia
Pan Bóg tak nas tu obsadził
w rolach różnych
Stacjonarnych i podróżnych
Kilerów i bohaterów
Jak wygląda mój los z góry?
Czy widać go w ogóle przez chmury?
A może Pan Bóg siedzi gdzieś na innym balkonie?
I uśmiecha się właśnie do mnie?

——————

Czemu zabijasz miłość matki?
Która cię wykarmiła własną piersią?
Może by jej było łatwiej,
pożegnać cię w dorosłe życie…
Bo jak pożegnać dziecko?
Łatwiej pożegnać kogoś,
kto udaje, że nie kocha…

—————-

Überstund‘ hat Gold im Mund…

Du stirbst früher ungesund…

Du stirbst reicher um die Zeit,

die dich vom Leben befreit

Du schaffst und schaffst und schaffst,

um zu kaufen, was du nicht brauchst….

——————

Czy to już koniec lata?
Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…
Czy to już koniec lata?
Ziemia pokryła się łzami…
Chłodniejsze już poranki,
wcześniej nadchodzą wieczory
Czy to już koniec lata,
tej ciepłej i słonecznej pory?
Czy to już koniec lata?
Choć liście jeszcze zielone…
Czy to początek jesieni,
gdy las w grzybach tonie..?
Czy to już koniec lata,
gdy do szkoły poszły dzieci..?
A jesień rozkłada na ziemi
barwne liście jak skrawki pamięci…

—————–

Poznawszy ślimaka
zastanawiam się
jak on przeżyje sam
w wielkim lesie…
Przecież on jest taki malutki,
nie ma muszli ani skorupki
I czy kto go nie zeżre w końcu,
jak się ślimak tak wygrzewa
na słońcu?

———

Żałuje chyba niejedna matka,
że urodziła dziecko,
a wychowuje nastolatka..,
że nie zarabia za dwa i pół etatu,
by oddać go do internatu…

————-

Spacer

Droga czarna jak asfalt wiedzie nas
przez las
Małe czarne żuki ryzykują życiem
przechodząc na drugą stronę
Drzewa w lesie zielone
Żuki często kończą pod kołami
aut ludzi z psami
Bo psy podwozi się na spacer
samochodami
Wśród zacienionej gęstwiny z
gałęzi i liści: mysz
Chowa się, czy czegoś szuka…
Udaje, że nas nie widzi,
ale nas nie oszuka
Zmyka, gdy ktoś podchodzi
bliżej
Żaba siedzi w trawie w negliżu
Daleko i wysoko ptaki,
jeden nie byle jaki
poluje, czeka bijąc skrzydłami
w jednym miejscu,
obserwuje,
zniża lot,
wzlatuje…
Czy coś złapał?
Nie wiemy, dalej idziemy…
Przez pola,
obok sosna, topola…
Drzewa….
Jakiś ptak śpiewa…
I pies szczeka w oddali
Słońce skórę opali…
Więc szukamy cienia
W kapliczce Matki Boskiej imienia…
Odpoczynek i chwila zadumy
w miejscu, gdzie nie bywają tłumy
Siedzimy, milczymy, może się modlimy?

————

Ja nie staram się nic wymyślić
do rymu układają mi się myśli
kiedy powiedzieć chcę coś więcej
niż codzienne, zwykłe bzdety
jakie słyszymy
z ust mężczyzny czy kobiety

—————-

Gdy Cię kobieta złapie w sidła
to nie opuścisz jej –
choćby ci obrzydła…
Praca i dzieci, obowiązki…
Brak miejsca na miłosne związki…
Więc niestety,
żyjesz po prostu
życiem tej kobiety…
Która cię jako matka twoich dzieci –
twoja żona,
posiadła i na zawsze:
Jest oraz będzie – tylko ona.

 

————-

Zobaczyłam go dzisiaj
przypadkiem
przez 2 sekundy
Robił zdjęcie dzieciom…
Był z rodziną
na kładce dla pieszych
Ja wjechałam pod nią,
moim samochodem
Dlaczego przyhamowałaś?
Kogo tam dojrzałaś?
Zobaczyłam znajomego…
Nic nie zwykłego…
powiedziałam
Skłamałam…

————–

Urodzi się taki i żyje!
Co zrobić, skoro go ziemia nosi?
Pomożesz mu – nie podziękuje,
narozrabia, to nie przeprosi!
Zrobi błąd – udaje, że to nie on,
chciałoby się powiedzieć:
WON!
Ale nie da się tak wszystkich
przepędzić…
Więc będą tu jeszcze długo mendzić..,
że to nie oni, nie ich wina…
We wszystkim leży inna przyczyna…
Urodzi się taki i żyje!
Kiedyś jego też ziemia przykryje…

—————–

Tym, którzy polegli
za Ojczyznę swoją
daj Panie wiecznie
spoczywać w pokoju!
Każda ofiara ich – niezapomniana
bo każda, na swój sposób
tragiczna i nieopisana…
Każdego męczenika śmierć
czy śmierć bohatera
swój sens ma oraz wielkość
która nas podpiera…

 

——–

Panie Adamie,
ależ z Pana geniusz
języka i myślenia!
Dzieła Pana, Mickiewiczu,
są nie do powtórzenia!
Wierszem opisał Pan życie
przyrodę, historię i ludzi…
Andrzej Wajda z aktorami
tych ludzi do życia zbudził…
Film wzrusza, porusza:
Pana Tadeusza
Zosię i Telimenę
Soplicę i Hrabiego,
Horeszkę i Gerwazego…
szlachtę i Moskali
Poeta ludzi ocalił
i krajobrazy cudne
od zapomnienia!
O Mickiewiczu i Wajdo,
dziękuję za te uniesienia
za te obrazy i słowa
które po latach
trafiają do mnie od nowa..

 

—-

Gdy byłam młoda
byłam pełna nadziei
i byłam pełna marzeń
Byłam pewna, że to ja kontroluję ciąg mego życia zdarzeń
Teraz za mą pychę i dumę
często żałuję, pokutuję…
Bóg dał mi nauczkę pokory
w samotne długie wieczory…
Jestem kowalem swego losu…
Jak sobie pościelę, tak się wyśpię…
Stanie się, co pomyślę…
Bzdury i ułuda…
Tylko Bóg sprawia wszystko
i karę za zło
i wszystkie w życiu cuda…
Myślę, że diabeł jest jego wiernym sługą,
którym się posługuje, lecz nie za długo…
Bo nie ma tego złego,
coby na dobre nie wyszło…
Jeżeli nie dzisiaj tobie,
to może komuś na przyszłość…

————-

Co wie poeta,
którego tu nie było?
Co on widział i słyszał?
Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego
przecież się odbyło…
Co on widział za oceanem?
Matki i żony zapłakane?
On żył spokojnie i pisał, co chciał,
lub kto mu wtedy forsę za to dał…
O komunistycznej Polsce i
antykomunistycznej wojnie…
W Stanie Wojennym on spał spokojnie…
Pewnego dnia otrzymał nagrodę.
Dlaczego?
By jego wiersze weszły w modę?
Do tamtej pory mało kto
o nim w Polsce wiedział i słyszał.
I mało komu jego brakowało.
Cenzura aż tak wredna?
Czy zainteresowania mało?
Poecie na lata stare
do Polski się zachciało…
Wreszcie ją tylu mu wybudowało!
Poeta wrócił po latach wielu
w jakimś celu…
Może grób chciał mieć na Wawelu?

———–

Kim jest poeta
który w czasach trudnych
opuścił kraj i kilka ulic nudnych
Zamienił je na Paryż
Francuską więc stolicę
i wolał dalej żyć nie w Polsce
ale w Ameryce!
?
Po latach wrócił z Noblem w ręku
do kraju, który z czasem
nabrał więcej wdzięku…
I nie był już tak nudny i szarawy
jak tuż po wojnie
na tle zgliszcz Warszawy
Ponieważ Kraków podobny do Wilna
łaska poety była mu przychylna
Po latach emigracji
zamieszkał w tym mieście
No bo wybudowali
kino, teatr i wszystko w tym mieście…
A kto budował?
Lud głupi i mały,
co to po wojnie nie wyjechał
ale pozostał w mieszkaniach za małych
Na koniec lud ten dostał
od poety wierszyk na swój temat
Noblista w nim opisał
swój myślenia schemat
„Który skrzywdziłeś…“
zaczął wiersz słowami
i dał go wyryć na pomniku martwych
literami…
Tak to poeta cierpiał wraz z narodem
przy coca-coli w USA,
gdy naród cierpiał głodem…
I gdy niektórzy dali się zabijać
poeta wolał w USA dolary zbijać…
Więc dziękujemy CI POETO
za Nobla i twe wersy przeto…

———–

Jeder weiß, wer sie versucht,
Liebe ist eine schlimme Sucht
Liebe macht glücklich und zerstört, sie macht verrückt und verstört,
wer sie probiert hat,
möchte davon mehr,
Liebe macht blind und taub
und man bereut einiges hinterher…

—-

Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?

————

Zobaczyłam go dzisiaj
przypadkiem
przez 2 sekundy
Robił zdjęcie dzieciom…
Był z rodziną 
na kładce dla pieszych
Ja wjechałam pod nią,
moim samochodem
Dlaczego przyhamowałaś?
(na lewym pasie)
Kogo tam dojrzałaś?
Zobaczyłam znajomego…
Nic nie zwykłego…
powiedziałam
Skłamałam…


 

Opętana chęcią kochania
Zachwycona uczuciem miłości
Dałabym wiele,
by powróciło,
porzucona przez miłość w młodości…
Odrzucona przez nią
razy wiele
By powróciła, dałabym wiele…

—-

Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?

Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…

———

Familienoper

Die Musik?

Nicht zu empfehlen!

Soll sie alle Seelen quälen?

Wie sie meine hat gequält?

Eine Oper?

Wo die Melodie fehlt?

Lauter Klänge – grauenvoll!

Jemand findet das ganz toll?

Jede Menge seltsame Klänge…

Furchtbar für die Kinderohren…

auch Erwachsene erfroren..

bei den Lauten eines Irren,

der Musik will imitieren…

Eine Oper?

Danke, nein.

Das ist kein Geschmack, nicht mein.

Miłość matki jest szalona,
miłość matki nie zna granic,
ciosem syna powalona,
matka cios ten weźmie za nic…
Nawet kiedy syn się kłóci,
matka syna nie odrzuci,
matka zrobi mu kolację
a na koniec przyzna rację…
Miłość matki ponad życie,
ponad jej własne marzenia
Miłość matki nie pojęta,
miłość nie do powtórzenia
Taką miłość trzeba przeżyć
aby móc w tą miłość wierzyć
Czy ta miłość to głupota?
Czy to może jakaś cnota?
Pewnie taki jest los matki,
która kocha swoje dziatki…

——–

Każdy próbuje jakoś przeżyć
każdy musi się z losem zmierzyć
nie wymarzonym
z partnerem nie wyśnionym
z dzieckiem nie bez problemów
z pracą bez wielkich tantiemów
z nieznanym i przerażającym
z życiem często smucącym…😦
z życiem pełnym chorób
z końcem nawet śmiertelnym
z Happy Endem – kto Bogu wiernym

——

zdrada,

z każdej strony się zakrada

nie uciekniesz sam od zdrady

bo na zdradę nie ma rady

zdrada jest wpisana w życie

miły uśmiech to jej krycie

nie rozpoznasz zdrady z góry

trafi cię jak bomba w mury

nagle i niespodziewanie

zdrada obok ciebie stanie

i porzuci na zdychanie…

na samotne umieranie…

 

 

Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Media sprzedają, bo na tym g. zarabiają…
Markowe nazwisko sprzeda wszystko…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…

Wszędzie wygląda ŁADNIE!
Kto to jest? Kto zgadnie?

——

Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,

że 32 osoby można jedną miarką mierzyć

że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą

NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą

Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić

że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!

Wychowawcy polecam więc pomyśleć

nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…


 

Tym, którzy polegli
za Ojczyznę swoją
daj Panie wiecznie
spoczywać w pokoju!
Każda ofiara ich – niezapomniana
bo każda, na swój sposób
tragiczna i nieopisana…
Każdego męczenika śmierć
czy śmierć bohatera
swój sens ma oraz wielkość
która nas podpiera…

———–

Bóg to widzi, wszystko wie

On zna ciebie i zna mnie

każdy smutek, każdy śmiech

każde dobro, każdy grzech

Rób co chcesz, pamiętaj o tym

tylko Bóg ci życie da

i umrzeć da z powrotem…


Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?

Kein automatischer Alternativtext verfügbar.

 

 

Tęsknię do ciebie

stolico mojej młodości

mojego szczęścia, radości, miłości

Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty

gdzie polskie domy i polskie stoją płoty

gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna

gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…

Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej

tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…

———–

Bóg nam daje tyle lat,

byśmy naprawiali świat,

lecz co robi większość z nas?

Patrzy w lustro, gdy przemija czas…

Własną forsę liczyć chce,

choćby wszystkim było źle…

Fe…


 

W obliczu śmierci wszyscy cichniemy

W chwili śmierci wszystko traci znaczenie

śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy

śmierć  zabiera nas, a my idziemy…

śmierć zabiera każde marzenie

tylko wiara daje nadzieję

Tylko Jezus daje życie nowe

więc się nie bój, jeśli krzyż masz –

życie wieczne masz też pewnie gotowe…

———

Jak o tobie zapomnieć

WARSZAWO?

Gdzie wszystko na lewo i prawo

TO mój DOM!

Kiedy każda ulica,

dawnych marzeń obietnica

i cudownych przeżyć tom…

Jak zapomnieć o tobie

mój kraju,

nie chcę do innego Raju…

Chcę do Polski, chcę do Warszawy,

tam  są moje wszystkie ważne sprawy…

Tam chcę żyć,

bo tutaj tylko tęsknota…

chociaż jest co jeść i pić…

Tu przetrwałam,

tam życie miałam,

tam wszystko kochałam…

Tam jest dom…

Wyrwałam się z korzeniami,

by płakać dniami i nocami…

W Warszawie odżywam, oddycham,

a nie – powoli wegetując – zdycham…

———-

Tyle marzeń nieopisanych

tyle życzeń, tylko TOBIE znanych

na deptaku myśli niesłyszanych

Tyle problemów i tyle radości

na deptaku samotności i miłości

Na deptaku tego świata

pewnego słonecznego dnia lata

gdzie na spacer wyszli ludzie:

dziecko, mama, tata

koleżanki, koledzy znajomi

Na deptaku myśli niezgadnionych

bo ich myśli wolne są jak dusza

a czyjś problem mało kogo wzrusza

Na deptaku ktoś z problemem prosi

o dwa złote albo jeden grosik

Lecz pogoda nie sprzyja proszącym

chociaż dzień słoneczny, gorący…

Większość przechodzi bez zbytniej litości

dla samotnych i niedokarmionych

na deptaku gości…

———-

Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…

 

Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?

 

Cudowne miejsce spokoju i mocy

poświęcone Matce Bożej

Przy jej obrazie Ojciec Założyciel

czuwa o każdej porze…

Siostry Maryi posługują wiernym

w tym Ogrodzie Pana

Od kiedy znam to miejsce

jestem w nim zakochana

Mała kaplica i kościół wśród zieleni

tak Ojciec Josef Kentenich

Vallendar w Boży ogród zmienił…

———-

Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Kto to jest? Kto zgadnie?

—–

Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,

że 32 osoby można jedną miarką mierzyć

że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą

NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą

Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić

że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!

Wychowawcy polecam więc pomyśleć

nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…

———–

Ich bin aus

nicht eingeschaltet

ich leuchte nicht mal auf standby

meine Liebe ausgeschaltet

jede Freude längst vorbei…

Ich bin aus

und hoffe, dass

jemand kommt und ändert das

Bitte schalte mich doch ein

es ist einsam so allein…

Es ist kalt und langweilig…

Warum hast du es nicht eilig?

Ich bin aus

ich bin ganz kalt…

Und so werde ich auch alt…

Ich bin ruhig

nur ein Plus…

Ändern könnte es dein Kuss…

————

 

Bóg to widzi, wszystko wie

On zna ciebie i zna mnie

każdy smutek, każdy śmiech

każde dobro, każdy grzech

Rób co chcesz, pamiętaj o tym

tylko Bóg ci życie da

i umrzeć da z powrotem…

——-

Jedno mądre, a drugie złe

jedno aniołem, a drugie okrutne

życie piękne bywa często smutne

———-

Tęsknię do ciebie

stolico mojej młodości

mojego szczęścia, radości, miłości

Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty

gdzie polskie domy i polskie stoją płoty

gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna

gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…

Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej

tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…

 

———-

Bóg nam daje tyle lat,

byśmy naprawiali świat,

lecz co robi większość z nas?

Patrzy w lustro, gdy przemija czas…

Własną forsę liczyć chce,

choćby wszystkim było źle…

Fe…

——

W obliczu śmierci wszyscy cichniemy

W chwili śmierci wszystko traci znaczenie

śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy

śmierć  zabiera nas, a my idziemy…

śmierć zabiera każde marzenie

tylko wiara daje nadzieję

Tylko Jezus daje życie nowe

więc się nie bój, jeśli krzyż masz –

życie wieczne masz też pewnie gotowe…

———

 

Jak o tobie zapomnieć

WARSZAWO?

Gdzie wszystko na lewo i prawo

TO mój DOM!

Kiedy każda ulica,

dawnych marzeń obietnica

i cudownych przeżyć tom…

Jak zapomnieć o tobie

mój kraju,

nie chcę do innego Raju…

Chcę do Polski, chcę do Warszawy,

tam  są moje wszystkie ważne sprawy…

Tam chcę żyć,

bo tutaj tylko tęsknota…

chociaż jest co jeść i pić…

Tu przetrwałam,

tam życie miałam,

tam wszystko kochałam…

Tam jest dom…

Wyrwałam się z korzeniami,

by płakać dniami i nocami…

W Warszawie odżywam, oddycham,

a nie – powoli wegetując – zdycham…

———-

Tyle marzeń nieopisanych

tyle życzeń, tylko TOBIE znanych

na deptaku myśli niesłyszanych

Tyle problemów i tyle radości

na deptaku samotności i miłości

Na deptaku tego świata

pewnego słonecznego dnia lata

gdzie na spacer wyszli ludzie:

dziecko, mama, tata

koleżanki, koledzy znajomi

Na deptaku myśli niezgadnionych

bo ich myśli wolne są jak dusza

a czyjś problem mało kogo wzrusza

Na deptaku ktoś z problemem prosi

o dwa złote albo jeden grosik

Lecz pogoda nie sprzyja proszącym

chociaż dzień słoneczny, gorący…

Większość przechodzi bez zbytniej litości

dla samotnych i niedokarmionych

na deptaku gości…

———-

 

Meine Seele ist erschöpft
ich kann es kaum noch ertragen
meine Knochen Tag und Nacht
dabei zu tragen…
Ich möchte sie nicht mehr haben
ich möchte sie nicht mehr besitzen
Ich möchte mit meiner Seele
einfach davon flitzen…

————

Cóż, nawet poeta
spłodził córki dwie
Jedna pisze:
Dziękuję za dobre słowa
Druga: katole piszą mi same słowa złe….
Jedna ma uśmiech szczery
Druga ma … do kamery…
Jest jeszcze jeden brat
Ciekawy jest ten świat!
Brat gra na pogrzebie Taty
zapewnia, że Tacie wesoło,
ponieważ nie musi oglądać
rodzinki, co stoi w około…

——————

Botox sobie już wstrzyknęła
szkoda, że nie może wstrzyknąć
rozumu
Z rozumem byłoby jej do twarzy
O rozumie może sobie
tylko pomarzyć…

———————

Żyję pod postacią człowieka
który czeka, czeka i czeka…
Czeka każdego dnia
na miłość, którą dobrze zna…
Pod postacią niejednego człowieka,
który tak samo czeka i czeka…

Bo bez miłości życie ucieka,
dłużąc się jak bez końca rzeka…

A my płyniemy oddzielnie pod prąd,

aż Bóg nas zabierze stąd…

————————

Katole to głupole

bo wierzą w Boga

– nie w Paolę!

Chociaż Paola ta

tłumaczy im jak trza,

że Boga gdzieś tam ma…

Nie zagrzmiał nawet

choć grzeszyła

już od najmłodych lat…

Czy Pan Bóg ślepy jest

na Loli grzeszny świat?

Czy może – po prostu

na nią patrzeć (już) nie może….?

 

————–

Dusza trzyma się ciała
dopóki ciało działa
lecz gdy ciało umiera niezdrowe
duszy potrzebne ciało nowe
Po śmierci – do życia wiecznego
potrzeba ci kogoś drugiego…

———-

Kiedy ciebie tutaj nie ma

zapominam, żeś tu był

cały czas się kręci ziemia

a po tobie został pył

Pył z papierosa w popielniczce

czerwona wstążka na doniczce

tortu pozostawiony kęs

i kilka łez wśród moich rzęs

Ręcznik użyty tylko raz

skradziony komuś dla nas czas

wspólna kolacja, wspólna noc

i naszych marzeń wielka moc…

Bo kiedy ciebie tutaj nie ma

już zapominam, żeś tu był

gdy cały czas się kręci ziemia

Po tobie został tylko pył…

Odszedłeś gdzieś bez ostrzeżenia,
zniknąłeś jak po burzy błysk,
A ja wciąż tęsknię bez wytchnienia,
czytam od nowa każdy list…

Przecież się znowu zobaczymy

raz jeszcze miłość zacznie się

tęsknota znajdzie ukojenie

aż znowu znikniesz Bóg wie gdzie…

Bo kiedy ciebie tutaj nie ma

już zapominam, żeś tu był

gdy cały czas się kręci ziemia

Po tobie został tylko pył…

(muzykę też mam do tego, jakby co…)

—————-

śmierć gasi światła w mieszkaniu

zapala lampki na grobie

kładzie wieńce i kwiaty

i zapomina wraz z innymi

o tobie…

—————-

dwoje ludzi

siebie nie pewnych

tonie w spojrzeniach rzewnych

z nadzieją na „dobry trunek“…

PIERWSZY POCAŁUNEK

Lecz pocałunek

gdy minie rok i dzień

przeradza się w

ZŁY SEN….

——————-

Muszę udawać co dzień

że jest mi dobrze, że moje życie

to nie codzienny pogrzeb

moich marzeń i moim oczekiwań

że to nie ciągły ciąg „przegrywań“

straconych mężów i mężczyzn ukochanych

straconych dzieci i dzieci niepoznanych

ciąż urojonych i tych wyskrobanych

ciąż urodzonych – i tu wiele szczęścia

choć bez mężczyzny z boku i zamęścia…

Kobiety życie bywa też niestety

życiem zupełnie innej twarzy niż tapety…


 

Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…


 

 

Diabeł ubiera się w różne stroje

czasami jest ich dwóch, dwie czy dwoje…

Diabeł nie ma ulubionej szaty

choć woli ubranie nowe niż w stare łaty…

Diabeł wygląda różnie, mówi różnymi językami

ale ma cechy wspólne: kłamie, kłamie, kłamie…

oszukuje, naciąga, wykorzysta…

Dasz mu stówę, on poprosi o trzysta…

Diabeł może być mężczyzną lub kobietą

gdy ją lub jego spodkasz – uważaj przeto…

Diabeł zrobi wiele, by osiągnąć własne cele

czasami bywa, częściej go nie ma w kościele…

Diabeł udaje anioła i chwali się chętnie sam

udając, że to skromność i bardzo dziękuje wam…

Diabeł was zmanipuluje, myślicie, jaki to skarb!

Zrobi wszystko, by na was zarobić,

choćby wyrósł wam garb!

Sprzeda wam książkę na temat,

bo na temacie się zna,

sam miał już garba, a z książką,

garb zniknął mu raz, dwa…

—————

Nie ma cenzury!

Każdy może pisać bzdury

cieszyć się sławą

na lewo i prawo

brać za gówno pieniądze

na wszystkie swe rządze…

Bez opamiętania

występować, radzić i nakłaniać

Wolność słowa

dla każdego kretyna

czy każdej kretynki

która robi ładne, „mądre“ minki

Poza tym wielu rzeczy nie rozumie

Ale kto się zorientuje

w takim tłumie

———

Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…

Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem

Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…

Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….

Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI

Misiu, drogi Misiu….,
zrób dziś ze mnie gwiazdę,
bo dam ci po pysiu!
Chcę do telewizji i do internetu!
Będę występować –
albo chcesz odwetu????
Mogę cię wykończyć,
bo napiszę, że,
jesteś grubas, bydle i w ogóle BEEEEEE!
Prostak i mizogin, świnia, podły cham,
twoja żona – głupia pinda,
ja świat dobrze znam…
Tylko feministka, wie co jest poprawne,
co inteligentne oraz co zabawne….
Lola jest gwiazdorką,
no bo Lola wie,
jak ciebie wykończyć,
żebyś skończył źle….

jest czarna owca
w rodzinie Paoli
podobna trochę
do pieknej Loli
która trzy po trzy
coś pierdoli…
o kobietach, o facetach
oraz innych pisze bzdetach
jak usuwać ciażę
i jej zapobiegać
można z nią w Indiach
ćwiczyć jogę
i na zakupy biegać
wszystko drogie panie
opłacicie wy
Lola da nazwisko
do wyprawy w wasze
z celebretką sny

Zły Król – tłumaczenie wg wiersza „Erlkönig“, Johann Wolfgang von Goethe
Kto pędzi na koniu przez ciemny las?
To ojciec z dzieckiem, czy zdążą na czas?
Trzyma je mocno w ramionach swych,
Dziecko bezpiecznie tuli się w nich.
Synu, dlaczego kryjesz w lęku twarz?
Ojcze, tam złego Króla straż!
Króla w koronie, ma białe kły!
Synu, to tylko wiatr i mgły.
Drogi chłopczyku, chodź, baw się ze mną!
Pewną zabawę znam, dość przyjemną,
Tam gdzie polana jest pełna kwiatów
A moja matka złotą ma szatę…
Ojcze, mój ojcze, czy tego nie słychać?
Co zły Król szeptem obiecuje mi cicho?
Bądź spokojny, synu nie bój się,
Tylko wiatr szumi w gałęziach drzew.
Chłopcze, czy pójdziesz ze mną tam,
Moje córki czekają, nie jestem sam…
Moje córki zatańczą z tobą razem
Uśpią melodią, ukołyszą na zawsze…
Ojcze, czy widzisz córki złego Króla?
Jak na mnie czekają tam w ciemnych zakolach…
Synu, ach synu, co ty tam widzisz?
To tylko liście! Bzdury, czy ty się nie wstydzisz?
Kocham cię, piękny młodzieńcze, uroczy…
Wezmę cię siłą, jeśli sam nie chcesz, zobaczysz…
Ojcze, mój ojcze, on już trzyma mnie
Sprawia mi ból, robi rzeczy złe…
Ojciec zmartwiony, pędzi szybciej przez las
W objęciach jego syn prawie już zgasł…
Do domu dotarł ledwo, co za cios!
Dziecko martwe w ramiona rzucił mu los.
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy
czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
a kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa…
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…

Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…

Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże.
Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej…

TO BEE OR NOT TO BE!

Większość ludzi
kocha tylko dzieci własne
i tyle
Od dzieci innych ludzi
woli psy, koty czy motyle…

 

Kochałam go

uczuciem tak silnym

i tak młodym

że nie pojęłam

tego wybuchu ognia

i łez jak morskie wody…

Zmroziły mnie

wojenne stany

zimy chłodnej i szarej

i znaku brak

że on też czuje coś

co ja

wraz ze mną – nie do pary

Jak wierzyć w pustkę

i w uczucia

które ja zadusiłam

Ale on porzucił..?

Nie mówił nic

właściwie zwykle same bzdury

„pożyczyć księżkę“ chciał…

bo czytać musiał też lektury…

I tyle lat minęło

ja, opłakując tamtą miłość…

tak piękną i tak pierwszą

jakby się to nie wydarzyło

Jakby to tylko sen i stan

własnego serca oszukania

wypełnionego pustką

od dnia rozstania do

następnego powitania…

Powitań było kilka

i pożegnań – bez zrozumienia

że miłość w wodę wpadła

na dno

podobna do kamienia…

———–

trochę szczęścia

i zbyt wiele smutku

posadziłeś Panie

w tym ogródku

między oceanami

trudno się połapać

co ma być z nami

skoro ciągle tylko

wojny, wojny i spory

kto bardziej zasłużony

kto bardziej cierpiał

kto bardziej chory

kto potrzebuje pomocy

a kto zdradził kogo

w środku nocy…

to wszystko ma taki

mdły sens

że po kilku latach

mniej smakuje

każdy życia kęs

——–

Przyjęto ich w Palestynie
lecz nie przyjęto wszystkich
Nie było pieniędzy czy miejsca
dla ciebie i twoich bliskich
Dla ciebie było miejsce w wagonie
do Auschwitz i do Treblinki
więc spakowałeś książki
i rzeczy swojej rodzinki
Nie było tego już wiele
przecież już większość straciłeś
I tej Treblinki z rodziną
niestety też nie przeżyłeś…
W sumie co za różnica
umrzeć w Getcie czy po ciężkiej podróży?
Przecież wycieczka do Treblinki
męczyła wszystkich dłużej…
A tu masz pokój nieduży,
tu przyjdą i nas zabiją…
żandarmi w imię Boga
z długą aryjską szyją…
I tak czy siak – my do nieba…
Którędy? Wszystko jedno…
I tylko na widok żandarmów
poliki jakoś bledną…
I mnie i tobie kochana…
Trzymajmy się za ręce
za to że umieramy razem
Diabłu czy Bogu w podzięce…

——

Ludzie zabili ludzi
czy oni czymś zawinili?
Czy dbali tylko o siebie
czy się o innych troszczyli?
Czy ważne dla nich było,
co stanie się z tamtymi?
Czy dostrzegli za późno,
że nie da się tutaj przeżyć,
będąc wszędzie ludźmi obcymi…?

————-

Fotografia czy video

Mogę sobie na Ciebie patrzeć
Synku
mogę patrzeć
nawet, gdyby cię w domu
nie było
Mogę Cię słyszeć
Mogę żyć
Dopóki mogę
w twym pobliżu być
Choćby na fotografii
czy na filmie video
Moje życie ma sens
tylko gdy jesteś Ty
Moje dziecko

———-

Dopadła mnie starość,
nie radość…
Nie powiem, że się jej
nie spodziewałam
Raczej kilka lat później
jej oczekiwałam…
Dopadła mnie w wieku
lat ok. pięćdziesięciu…
Myślałam, że poczeka
chociaż do sześćdzięciu pięciu…
zanim wyciągnie po mnie swe pazury
No tak przynajmniej do emerytury
zostawi mnie w rękach młodości
Nie…,
dużo wcześniej zachciało jej się
do mojej duszy i do moich kości…
I nie ma co się oszukiwać
już tylko starą mogę grywać…

————

Niektóre grzyby zostały
nieznalezione
Stoją dumne
niosąc swą koronę
ze ślimakiem na głowie
…zjedzone w połowie…

————-

Zamknąwszy swój zamek na zamek
Książę wyruszył do swych kochanek
Odwiedził ich w nocy aż sześć
każda dała mu pić i jeść…
każda oddała mu cześć…
Tylko jednej w domu nie było
bo jej coś nagle odbiło
Wolała odwiedzić leśnika
który w lesie lepiej od pszczół bzyka
Stała się Księcia kochanką byłą
i nie będzie mu już więcej miłą…
Nie dla niej już buty drogie
Będzie żyła jak panny ubogie…
Już nie kupi na swe ciało dorodne
sukni jakie kupią tamte panny modne
A jej życie będzie mniej wygodne…

—————

Mam wielką ochotę przegnać stąd chołotę. Niech idą, gdzie się nażrą złotem, gdzie pieprz rośnie albo dalej. Tu szkoda miejsca dla chamów i brutali, dla leni i obiboków, niech odejdą stąd kilka kroków… w kierunku dla nich przewidzianym, dawno przez nich samych obranym.

—————-

Ilu ludzi zamordowano
Ilu ludzi zginęło
By Pan Bóg tworzył swoje
stworzenia dzieło
W nieskończoność?
A może bez końca?
Dookoła słońca
Z księżycem na niewidzialnym
łańcuchu
Z planetami, a każda w ruchu
Niby bez celu,
a w planie tworzenia
martwej masy i żywego stworzenia

————————

Z mojego balkonu widzę fragment wszechświata…
Einstein, Szymborska i Hitler
też patrzyli na niebo…
I co z tego?
Widzę fragment kosmosu,
fragment mojego oraz ich losu
Zatkniętych na balkonie
jak aplikacje do kliknięcia,
aż do następnego ujęcia
Pan Bóg tak nas tu obsadził
w rolach różnych
Stacjonarnych i podróżnych
Kilerów i bohaterów
Jak wygląda mój los z góry?
Czy widać go w ogóle przez chmury?
A może Pan Bóg siedzi gdzieś na innym balkonie?
I uśmiecha się właśnie do mnie?

——————

Czemu zabijasz miłość matki?
Która cię wykarmiła własną piersią?
Może by jej było łatwiej,
pożegnać cię w dorosłe życie…
Bo jak pożegnać dziecko?
Łatwiej pożegnać kogoś,
kto udaje, że nie kocha…

—————-

Überstund‘ hat Gold im Mund…

Du stirbst früher ungesund…

Du stirbst reicher um die Zeit,

die dich vom Leben befreit

Du schaffst und schaffst und schaffst,

um zu kaufen, was du nicht brauchst….

——————

Czy to już koniec lata?
Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…
Czy to już koniec lata?
Ziemia pokryła się łzami…
Chłodniejsze już poranki,
wcześniej nadchodzą wieczory
Czy to już koniec lata,
tej ciepłej i słonecznej pory?
Czy to już koniec lata?
Choć liście jeszcze zielone…
Czy to początek jesieni,
gdy las w grzybach tonie..?
Czy to już koniec lata,
gdy do szkoły poszły dzieci..?
A jesień rozkłada na ziemi
barwne liście jak skrawki pamięci…

—————–

Poznawszy ślimaka
zastanawiam się
jak on przeżyje sam
w wielkim lesie…
Przecież on jest taki malutki,
nie ma muszli ani skorupki
I czy kto go nie zeżre w końcu,
jak się ślimak tak wygrzewa
na słońcu?

———

Żałuje chyba niejedna matka,
że urodziła dziecko,
a wychowuje nastolatka..,
że nie zarabia za dwa i pół etatu,
by oddać go do internatu…

————-

Spacer

Droga czarna jak asfalt wiedzie nas
przez las
Małe czarne żuki ryzykują życiem
przechodząc na drugą stronę
Drzewa w lesie zielone
Żuki często kończą pod kołami
aut ludzi z psami
Bo psy podwozi się na spacer
samochodami
Wśród zacienionej gęstwiny z
gałęzi i liści: mysz
Chowa się, czy czegoś szuka…
Udaje, że nas nie widzi,
ale nas nie oszuka
Zmyka, gdy ktoś podchodzi
bliżej
Żaba siedzi w trawie w negliżu
Daleko i wysoko ptaki,
jeden nie byle jaki
poluje, czeka bijąc skrzydłami
w jednym miejscu,
obserwuje,
zniża lot,
wzlatuje…
Czy coś złapał?
Nie wiemy, dalej idziemy…
Przez pola,
obok sosna, topola…
Drzewa….
Jakiś ptak śpiewa…
I pies szczeka w oddali
Słońce skórę opali…
Więc szukamy cienia
W kapliczce Matki Boskiej imienia…
Odpoczynek i chwila zadumy
w miejscu, gdzie nie bywają tłumy
Siedzimy, milczymy, może się modlimy?

————

Ja nie staram się nic wymyślić
do rymu układają mi się myśli
kiedy powiedzieć chcę coś więcej
niż codzienne, zwykłe bzdety
jakie słyszymy
z ust mężczyzny czy kobiety

—————-

Gdy Cię kobieta złapie w sidła
to nie opuścisz jej –
choćby ci obrzydła…
Praca i dzieci, obowiązki…
Brak miejsca na miłosne związki…
Więc niestety,
żyjesz po prostu
życiem tej kobiety…
Która cię jako matka twoich dzieci –
twoja żona,
posiadła i na zawsze:
Jest oraz będzie – tylko ona.

 

————-

Zobaczyłam go dzisiaj
przypadkiem
przez 2 sekundy
Robił zdjęcie dzieciom…
Był z rodziną
na kładce dla pieszych
Ja wjechałam pod nią,
moim samochodem
Dlaczego przyhamowałaś?
Kogo tam dojrzałaś?
Zobaczyłam znajomego…
Nic nie zwykłego…
powiedziałam
Skłamałam…

————–

Urodzi się taki i żyje!
Co zrobić, skoro go ziemia nosi?
Pomożesz mu – nie podziękuje,
narozrabia, to nie przeprosi!
Zrobi błąd – udaje, że to nie on,
chciałoby się powiedzieć:
WON!
Ale nie da się tak wszystkich
przepędzić…
Więc będą tu jeszcze długo mendzić..,
że to nie oni, nie ich wina…
We wszystkim leży inna przyczyna…
Urodzi się taki i żyje!
Kiedyś jego też ziemia przykryje…

—————–

Tym, którzy polegli
za Ojczyznę swoją
daj Panie wiecznie
spoczywać w pokoju!
Każda ofiara ich – niezapomniana
bo każda, na swój sposób
tragiczna i nieopisana…
Każdego męczenika śmierć
czy śmierć bohatera
swój sens ma oraz wielkość
która nas podpiera…

 

——–

Panie Adamie,
ależ z Pana geniusz
języka i myślenia!
Dzieła Pana, Mickiewiczu,
są nie do powtórzenia!
Wierszem opisał Pan życie
przyrodę, historię i ludzi…
Andrzej Wajda z aktorami
tych ludzi do życia zbudził…
Film wzrusza, porusza:
Pana Tadeusza
Zosię i Telimenę
Soplicę i Hrabiego,
Horeszkę i Gerwazego…
szlachtę i Moskali
Poeta ludzi ocalił
i krajobrazy cudne
od zapomnienia!
O Mickiewiczu i Wajdo,
dziękuję za te uniesienia
za te obrazy i słowa
które po latach
trafiają do mnie od nowa..

 

 

—-

Gdy byłam młoda
byłam pełna nadziei
i byłam pełna marzeń
Byłam pewna, że to ja kontroluję ciąg mego życia zdarzeń
Teraz za mą pychę i dumę
często żałuję, pokutuję…
Bóg dał mi nauczkę pokory
w samotne długie wieczory…
Jestem kowalem swego losu…
Jak sobie pościelę, tak się wyśpię…
Stanie się, co pomyślę…
Bzdury i ułuda…
Tylko Bóg sprawia wszystko
i karę za zło
i wszystkie w życiu cuda…
Myślę, że diabeł jest jego wiernym sługą,
którym się posługuje, lecz nie za długo…
Bo nie ma tego złego,
coby na dobre nie wyszło…
Jeżeli nie dzisiaj tobie,
to może komuś na przyszłość…

————-

Co wie poeta,
którego tu nie było?
Co on widział i słyszał?
Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego
przecież się odbyło…
Co on widział za oceanem?
Matki i żony zapłakane?
On żył spokojnie i pisał, co chciał,
lub kto mu wtedy forsę za to dał…
O komunistycznej Polsce i
antykomunistycznej wojnie…
W Stanie Wojennym on spał spokojnie…
Pewnego dnia otrzymał nagrodę.
Dlaczego?
By jego wiersze weszły w modę?
Do tamtej pory mało kto
o nim w Polsce wiedział i słyszał.
I mało komu jego brakowało.
Cenzura aż tak wredna?
Czy zainteresowania mało?
Poecie na lata stare
do Polski się zachciało…
Wreszcie ją tylu mu wybudowało!
Poeta wrócił po latach wielu
w jakimś celu…
Może grób chciał mieć na Wawelu?

———–

Kim jest poeta
który w czasach trudnych
opuścił kraj i kilka ulic nudnych
Zamienił je na Paryż
Francuską więc stolicę
i wolał dalej żyć nie w Polsce
ale w Ameryce!
?
Po latach wrócił z Noblem w ręku
do kraju, który z czasem
nabrał więcej wdzięku…
I nie był już tak nudny i szarawy
jak tuż po wojnie
na tle zgliszcz Warszawy
Ponieważ Kraków podobny do Wilna
łaska poety była mu przychylna
Po latach emigracji
zamieszkał w tym mieście
No bo wybudowali
kino, teatr i wszystko w tym mieście…
A kto budował?
Lud głupi i mały,
co to po wojnie nie wyjechał
ale pozostał w mieszkaniach za małych
Na koniec lud ten dostał
od poety wierszyk na swój temat
Noblista w nim opisał
swój myślenia schemat
„Który skrzywdziłeś…“
zaczął wiersz słowami
i dał go wyryć na pomniku martwych
literami…
Tak to poeta cierpiał wraz z narodem
przy coca-coli w USA,
gdy naród cierpiał głodem…
I gdy niektórzy dali się zabijać
poeta wolał w USA dolary zbijać…
Więc dziękujemy CI POETO
za Nobla i twe wersy przeto…

———–

Jeder weiß, wer sie versucht,
Liebe ist eine schlimme Sucht
Liebe macht glücklich und zerstört, sie macht verrückt und verstört,
wer sie probiert hat,
möchte davon mehr,
Liebe macht blind und taub
und man bereut einiges hinterher…

—-

Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?

————

 

Opętana chęcią kochania
Zachwycona uczuciem miłości
Dałabym wiele,
by powróciło,
porzucona przez miłość w młodości…
Odrzucona przez nią
razy wiele
By powróciła, dałabym wiele…

—-

Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?

Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…

———

Familienoper

Die Musik?

Nicht zu empfehlen!

Soll sie alle Seelen quälen?

Wie sie meine hat gequält?

Eine Oper?

Wo die Melodie fehlt?

Lauter Klänge – grauenvoll!

Jemand findet das ganz toll?

Jede Menge seltsame Klänge…

Furchtbar für die Kinderohren…

auch Erwachsene erfroren..

bei den Lauten eines Irren,

der Musik will imitieren…

Eine Oper?

Danke, nein.

Das ist kein Geschmack, nicht mein.

Miłość matki jest szalona,
miłość matki nie zna granic,
ciosem syna powalona,
matka cios ten weźmie za nic…
Nawet kiedy syn się kłóci,
matka syna nie odrzuci,
matka zrobi mu kolację
a na koniec przyzna rację…
Miłość matki ponad życie,
ponad jej własne marzenia
Miłość matki nie pojęta,
miłość nie do powtórzenia
Taką miłość trzeba przeżyć
aby móc w tą miłość wierzyć
Czy ta miłość to głupota?
Czy to może jakaś cnota?
Pewnie taki jest los matki,
która kocha swoje dziatki…

——–

Każdy próbuje jakoś przeżyć
każdy musi się z losem zmierzyć
nie wymarzonym
z partnerem nie wyśnionym
z dzieckiem nie bez problemów
z pracą bez wielkich tantiemów
z nieznanym i przerażającym
z życiem często smucącym…😦
z życiem pełnym chorób
z końcem nawet śmiertelnym
z Happy Endem – kto Bogu wiernym

——

zdrada,

z każdej strony się zakrada

nie uciekniesz sam od zdrady

bo na zdradę nie ma rady

zdrada jest wpisana w życie

miły uśmiech to jej krycie

nie rozpoznasz zdrady z góry

trafi cię jak bomba w mury

nagle i niespodziewanie

zdrada obok ciebie stanie

i porzuci na zdychanie…

na samotne umieranie…

 

 

Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Media sprzedają, bo na tym g. zarabiają…
Markowe nazwisko sprzeda wszystko…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…

Wszędzie wygląda ŁADNIE!
Kto to jest? Kto zgadnie?

——

Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,

że 32 osoby można jedną miarką mierzyć

że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą

NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą

Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić

że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!

Wychowawcy polecam więc pomyśleć

nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…

 

———–

Bóg to widzi, wszystko wie

On zna ciebie i zna mnie

każdy smutek, każdy śmiech

każde dobro, każdy grzech

Rób co chcesz, pamiętaj o tym

tylko Bóg ci życie da

i umrzeć da z powrotem…

 

——–

 

 

Tęsknię do ciebie

stolico mojej młodości

mojego szczęścia, radości, miłości

Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty

gdzie polskie domy i polskie stoją płoty

gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna

gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…

Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej

tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…

———–

Bóg nam daje tyle lat,

byśmy naprawiali świat,

lecz co robi większość z nas?

Patrzy w lustro, gdy przemija czas…

Własną forsę liczyć chce,

choćby wszystkim było źle…

Fe…

W obliczu śmierci wszyscy cichniemy

W chwili śmierci wszystko traci znaczenie

śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy

śmierć  zabiera nas, a my idziemy…

śmierć zabiera każde marzenie

tylko wiara daje nadzieję

Tylko Jezus daje życie nowe

więc się nie bój, jeśli krzyż masz –

życie wieczne masz też pewnie gotowe…

———

 

Jak o tobie zapomnieć

WARSZAWO?

Gdzie wszystko na lewo i prawo

TO mój DOM!

Kiedy każda ulica,

dawnych marzeń obietnica

i cudownych przeżyć tom…

Jak zapomnieć o tobie

mój kraju,

nie chcę do innego Raju…

Chcę do Polski, chcę do Warszawy,

tam  są moje wszystkie ważne sprawy…

Tam chcę żyć,

bo tutaj tylko tęsknota…

chociaż jest co jeść i pić…

Tu przetrwałam,

tam życie miałam,

tam wszystko kochałam…

Tam jest dom…

Wyrwałam się z korzeniami,

by płakać dniami i nocami…

W Warszawie odżywam, oddycham,

a nie – powoli wegetując – zdycham…

———-

Tyle marzeń nieopisanych

tyle życzeń, tylko TOBIE znanych

na deptaku myśli niesłyszanych

Tyle problemów i tyle radości

na deptaku samotności i miłości

Na deptaku tego świata

pewnego słonecznego dnia lata

gdzie na spacer wyszli ludzie:

dziecko, mama, tata

koleżanki, koledzy znajomi

Na deptaku myśli niezgadnionych

bo ich myśli wolne są jak dusza

a czyjś problem mało kogo wzrusza

Na deptaku ktoś z problemem prosi

o dwa złote albo jeden grosik

Lecz pogoda nie sprzyja proszącym

chociaż dzień słoneczny, gorący…

Większość przechodzi bez zbytniej litości

dla samotnych i niedokarmionych

na deptaku gości…

———-

Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…

 

 

Cudowne miejsce spokoju i mocy

poświęcone Matce Bożej

Przy jej obrazie Ojciec Założyciel

czuwa o każdej porze…

Siostry Maryi posługują wiernym

w tym Ogrodzie Pana

Od kiedy znam to miejsce

jestem w nim zakochana

Mała kaplica i kościół wśród zieleni

tak Ojciec Josef Kentenich

Vallendar w Boży ogród zmienił…

———-

Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…
Kto to jest? Kto zgadnie?

—–

Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,

że 32 osoby można jedną miarką mierzyć

że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą

NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą

Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić

że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!

Wychowawcy polecam więc pomyśleć

nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…

———–

Ich bin aus

nicht eingeschaltet

ich leuchte nicht mal auf standby

meine Liebe ausgeschaltet

jede Freude längst vorbei…

Ich bin aus

und hoffe, dass

jemand kommt und ändert das

Bitte schalte mich doch ein

es ist einsam so allein…

Es ist kalt und langweilig…

Warum hast du es nicht eilig?

Ich bin aus

ich bin ganz kalt…

Und so werde ich auch alt…

Ich bin ruhig

nur ein Plus…

Ändern könnte es dein Kuss…

————

 

Bóg to widzi, wszystko wie

On zna ciebie i zna mnie

każdy smutek, każdy śmiech

każde dobro, każdy grzech

Rób co chcesz, pamiętaj o tym

tylko Bóg ci życie da

i umrzeć da z powrotem…

——-

Jedno mądre, a drugie złe

jedno aniołem, a drugie okrutne

życie piękne bywa często smutne

———-

Tęsknię do ciebie

stolico mojej młodości

mojego szczęścia, radości, miłości

Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty

gdzie polskie domy i polskie stoją płoty

gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna

gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…

Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej

tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…

 

———-

Bóg nam daje tyle lat,

byśmy naprawiali świat,

lecz co robi większość z nas?

Patrzy w lustro, gdy przemija czas…

Własną forsę liczyć chce,

choćby wszystkim było źle…

Fe…

——

W obliczu śmierci wszyscy cichniemy

W chwili śmierci wszystko traci znaczenie

śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy

śmierć  zabiera nas, a my idziemy…

śmierć zabiera każde marzenie

tylko wiara daje nadzieję

Tylko Jezus daje życie nowe

więc się nie bój, jeśli krzyż masz –

życie wieczne masz też pewnie gotowe…

———

 

Jak o tobie zapomnieć

WARSZAWO?

Gdzie wszystko na lewo i prawo

TO mój DOM!

Kiedy każda ulica,

dawnych marzeń obietnica

i cudownych przeżyć tom…

Jak zapomnieć o tobie

mój kraju,

nie chcę do innego Raju…

Chcę do Polski, chcę do Warszawy,

tam  są moje wszystkie ważne sprawy…

Tam chcę żyć,

bo tutaj tylko tęsknota…

chociaż jest co jeść i pić…

Tu przetrwałam,

tam życie miałam,

tam wszystko kochałam…

Tam jest dom…

Wyrwałam się z korzeniami,

by płakać dniami i nocami…

W Warszawie odżywam, oddycham,

a nie – powoli wegetując – zdycham…

———-

Tyle marzeń nieopisanych

tyle życzeń, tylko TOBIE znanych

na deptaku myśli niesłyszanych

Tyle problemów i tyle radości

na deptaku samotności i miłości

Na deptaku tego świata

pewnego słonecznego dnia lata

gdzie na spacer wyszli ludzie:

dziecko, mama, tata

koleżanki, koledzy znajomi

Na deptaku myśli niezgadnionych

bo ich myśli wolne są jak dusza

a czyjś problem mało kogo wzrusza

Na deptaku ktoś z problemem prosi

o dwa złote albo jeden grosik

Lecz pogoda nie sprzyja proszącym

chociaż dzień słoneczny, gorący…

Większość przechodzi bez zbytniej litości

dla samotnych i niedokarmionych

na deptaku gości…

———-

 

Meine Seele ist erschöpft
ich kann es kaum noch ertragen
meine Knochen Tag und Nacht
dabei zu tragen…
Ich möchte sie nicht mehr haben
ich möchte sie nicht mehr besitzen
Ich möchte mit meiner Seele
einfach davon flitzen…

————

Cóż, nawet poeta
spłodził córki dwie
Jedna pisze:
Dziękuję za dobre słowa
Druga: katole piszą mi same słowa złe….
Jedna ma uśmiech szczery
Druga ma … do kamery…
Jest jeszcze jeden brat
Ciekawy jest ten świat!
Brat gra na pogrzebie Taty
zapewnia, że Tacie wesoło,
ponieważ nie musi oglądać
rodzinki, co stoi w około…

——————

Botox sobie już wstrzyknęła
szkoda, że nie może wstrzyknąć
rozumu
Z rozumem byłoby jej do twarzy
O rozumie może sobie
tylko pomarzyć…

———————

Żyję pod postacią człowieka
który czeka, czeka i czeka…
Czeka każdego dnia
na miłość, którą dobrze zna…
Pod postacią niejednego człowieka,
który tak samo czeka i czeka…

Bo bez miłości życie ucieka,
dłużąc się jak bez końca rzeka…

A my płyniemy oddzielnie pod prąd,

aż Bóg nas zabierze stąd…

————————

Katole to głupole

bo wierzą w Boga

– nie w Paolę!

Chociaż Paola ta

tłumaczy im jak trza,

że Boga gdzieś tam ma…

Nie zagrzmiał nawet

choć grzeszyła

już od najmłodych lat…

Czy Pan Bóg ślepy jest

na Loli grzeszny świat?

Czy może – po prostu

na nią patrzeć (już) nie może….?

 

————–

Dusza trzyma się ciała
dopóki ciało działa
lecz gdy ciało umiera niezdrowe
duszy potrzebne ciało nowe
Po śmierci – do życia wiecznego
potrzeba ci kogoś drugiego…

———-

Kiedy ciebie tutaj nie ma

zapominam, żeś tu był

cały czas się kręci ziemia

a po tobie został pył

Pył z papierosa w popielniczce

czerwona wstążka na doniczce

tortu pozostawiony kęs

i kilka łez wśród moich rzęs

Ręcznik użyty tylko raz

skradziony komuś dla nas czas

wspólna kolacja, wspólna noc

i naszych marzeń wielka moc…

Bo kiedy ciebie tutaj nie ma

już zapominam, żeś tu był

gdy cały czas się kręci ziemia

Po tobie został tylko pył…

Odszedłeś gdzieś bez ostrzeżenia,
zniknąłeś jak po burzy błysk,
A ja wciąż tęsknię bez wytchnienia,
czytam od nowa każdy list…

Przecież się znowu zobaczymy

raz jeszcze miłość zacznie się

tęsknota znajdzie ukojenie

aż znowu znikniesz Bóg wie gdzie…

Bo kiedy ciebie tutaj nie ma

już zapominam, żeś tu był

gdy cały czas się kręci ziemia

Po tobie został tylko pył…

(muzykę też mam do tego, jakby co…)

—————-

śmierć gasi światła w mieszkaniu

zapala lampki na grobie

kładzie wieńce i kwiaty

i zapomina wraz z innymi

o tobie…

—————-

dwoje ludzi

siebie nie pewnych

tonie w spojrzeniach rzewnych

z nadzieją na „dobry trunek“…

PIERWSZY POCAŁUNEK

Lecz pocałunek

gdy minie rok i dzień

przeradza się w

ZŁY SEN….

——————-

Muszę udawać co dzień

że jest mi dobrze, że moje życie

to nie codzienny pogrzeb

moich marzeń i moim oczekiwań

że to nie ciągły ciąg „przegrywań“

straconych mężów i mężczyzn ukochanych

straconych dzieci i dzieci niepoznanych

ciąż urojonych i tych wyskrobanych

ciąż urodzonych – i tu wiele szczęścia

choć bez mężczyzny z boku i zamęścia…

Kobiety życie bywa też niestety

życiem zupełnie innej twarzy niż tapety…

———

Diabeł ubiera się w różne stroje

czasami jest ich dwóch, dwie czy dwoje…

Diabeł nie ma ulubionej szaty

choć woli ubranie nowe niż w stare łaty…

Diabeł wygląda różnie, mówi różnymi językami

ale ma cechy wspólne: kłamie, kłamie, kłamie…

oszukuje, naciąga, wykorzysta…

Dasz mu stówę, on poprosi o trzysta…

Diabeł może być mężczyzną lub kobietą

gdy ją lub jego spodkasz – uważaj przeto…

Diabeł zrobi wiele, by osiągnąć własne cele

czasami bywa, częściej go nie ma w kościele…

Diabeł udaje anioła i chwali się chętnie sam

udając, że to skromność i bardzo dziękuje wam…

Diabeł was zmanipuluje, myślicie, jaki to skarb!

Zrobi wszystko, by na was zarobić,

choćby wyrósł wam garb!

Sprzeda wam książkę na temat,

bo na temacie się zna,

sam miał już garba, a z książką,

garb zniknął mu raz, dwa…

—————

Nie ma cenzury!

Każdy może pisać bzdury

cieszyć się sławą

na lewo i prawo

brać za gówno pieniądze

na wszystkie swe rządze…

Bez opamiętania

występować, radzić i nakłaniać

Wolność słowa

dla każdego kretyna

czy każdej kretynki

która robi ładne, „mądre“ minki

Poza tym wielu rzeczy nie rozumie

Ale kto się zorientuje

w takim tłumie

———

Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…

Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem

Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…

Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….

Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI

Misiu, drogi Misiu….,
zrób dziś ze mnie gwiazdę,
bo dam ci po pysiu!
Chcę do telewizji i do internetu!
Będę występować –
albo chcesz odwetu????
Mogę cię wykończyć,
bo napiszę, że,
jesteś grubas, bydle i w ogóle BEEEEEE!
Prostak i mizogin, świnia, podły cham,
twoja żona – głupia pinda,
ja świat dobrze znam…
Tylko feministka, wie co jest poprawne,
co inteligentne oraz co zabawne….
Lola jest gwiazdorką,
no bo Lola wie,
jak ciebie wykończyć,
żebyś skończył źle….

jest czarna owca
w rodzinie Paoli
podobna trochę
do pieknej Loli
która trzy po trzy
coś pierdoli…
o kobietach, o facetach
oraz innych pisze bzdetach
jak usuwać ciażę
i jej zapobiegać
można z nią w Indiach
ćwiczyć jogę
i na zakupy biegać
wszystko drogie panie
opłacicie wy
Lola da nazwisko
do wyprawy w wasze
z celebretką sny

Zły Król – tłumaczenie wg wiersza „Erlkönig“, Johann Wolfgang von Goethe
Kto pędzi na koniu przez ciemny las?
To ojciec z dzieckiem, czy zdążą na czas?
Trzyma je mocno w ramionach swych,
Dziecko bezpiecznie tuli się w nich.
Synu, dlaczego kryjesz w lęku twarz?
Ojcze, tam złego Króla straż!
Króla w koronie, ma białe kły!
Synu, to tylko wiatr i mgły.
Drogi chłopczyku, chodź, baw się ze mną!
Pewną zabawę znam, dość przyjemną,
Tam gdzie polana jest pełna kwiatów
A moja matka złotą ma szatę…
Ojcze, mój ojcze, czy tego nie słychać?
Co zły Król szeptem obiecuje mi cicho?
Bądź spokojny, synu nie bój się,
Tylko wiatr szumi w gałęziach drzew.
Chłopcze, czy pójdziesz ze mną tam,
Moje córki czekają, nie jestem sam…
Moje córki zatańczą z tobą razem
Uśpią melodią, ukołyszą na zawsze…
Ojcze, czy widzisz córki złego Króla?
Jak na mnie czekają tam w ciemnych zakolach…
Synu, ach synu, co ty tam widzisz?
To tylko liście! Bzdury, czy ty się nie wstydzisz?
Kocham cię, piękny młodzieńcze, uroczy…
Wezmę cię siłą, jeśli sam nie chcesz, zobaczysz…
Ojcze, mój ojcze, on już trzyma mnie
Sprawia mi ból, robi rzeczy złe…
Ojciec zmartwiony, pędzi szybciej przez las
W objęciach jego syn prawie już zgasł…
Do domu dotarł ledwo, co za cios!
Dziecko martwe w ramiona rzucił mu los.
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy
czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
a kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa…
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…

Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…

Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże.
Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej…

TO BEE OR NOT TO BE!

Większość ludzi
kocha tylko dzieci własne
i tyle
Od dzieci innych ludzi
woli psy, koty czy motyle…

Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…

Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem

Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…
Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….
Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…

Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….

Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi
DROGIE DZIECI

Misiu, drogi Misiu….,
zrób dziś ze mnie gwiazdę,
bo dam ci po pysiu!
Chcę do telewizji i do internetu!
Będę występować –
albo chcesz odwetu????
Mogę cię wykończyć,
bo napiszę, że,
jesteś grubas, bydle i w ogóle BEEEEEE!
Prostak i mizogin, świnia, podły cham,
twoja żona – głupia pinda,
ja świat dobrze znam…
Tylko feministka, wie co jest poprawne,
co inteligentne oraz co zabawne….
Lola jest gwiazdorką,
no bo Lola wie,
jak ciebie wykończyć,
żebyś skończył źle….

jest czarna owca
w rodzinie Paoli
podobna trochę
do pieknej Loli
która trzy po trzy
coś pierdoli…
o kobietach, o facetach
oraz innych pisze bzdetach
jak usuwać ciażę
i jej zapobiegać
można z nią w Indiach
ćwiczyć jogę
i na zakupy biegać
wszystko drogie panie
opłacicie wy
Lola da nazwisko
do wyprawy w wasze
z celebretką sny

Zły Król – tłumaczenie wg wiersza „Erlkönig“, Johann Wolfgang von Goethe
Kto pędzi na koniu przez ciemny las?
To ojciec z dzieckiem, czy zdążą na czas?
Trzyma je mocno w ramionach swych,
Dziecko bezpiecznie tuli się w nich.
Synu, dlaczego kryjesz w lęku twarz?
Ojcze, tam złego Króla straż!
Króla w koronie, ma białe kły!
Synu, to tylko wiatr i mgły.
Drogi chłopczyku, chodź, baw się ze mną!
Pewną zabawę znam, dość przyjemną,
Tam gdzie polana jest pełna kwiatów
A moja matka złotą ma szatę…
Ojcze, mój ojcze, czy tego nie słychać?
Co zły Król szeptem obiecuje mi cicho?
Bądź spokojny, synu nie bój się,
Tylko wiatr szumi w gałęziach drzew.
Chłopcze, czy pójdziesz ze mną tam,
Moje córki czekają, nie jestem sam…
Moje córki zatańczą z tobą razem
Uśpią melodią, ukołyszą na zawsze…
Ojcze, czy widzisz córki złego Króla?
Jak na mnie czekają tam w ciemnych zakolach…
Synu, ach synu, co ty tam widzisz?
To tylko liście! Bzdury, czy ty się nie wstydzisz?
Kocham cię, piękny młodzieńcze, uroczy…
Wezmę cię siłą, jeśli sam nie chcesz, zobaczysz…
Ojcze, mój ojcze, on już trzyma mnie
Sprawia mi ból, robi rzeczy złe…
Ojciec zmartwiony, pędzi szybciej przez las
W objęciach jego syn prawie już zgasł…
Do domu dotarł ledwo, co za cios!
Dziecko martwe w ramiona rzucił mu los.
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy
czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
a kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa…
Takie niby tłumaczenie wg „Loreley“, H. Heine
Sam nie wiem, jak to zrozumieć,
że ciągle smutno mi
a starożytna baśń
otwiera marzeń drzwi
Gdzie najpiękniejsza panna
siedzi u nieba bram
Ja płynę do niej łodzią
i nie jestem w niej sam
Załoga marynarzy
śpiewa w drodze i marzy…
Czy najpiękniejsza panna
spojrzeniem ich obdarzy…?
Ona na samej górze
czesze swe złote włosy
perłowo – złotym grzebieniem
na kroplach słonecznej rosy…
I śpiewa na wzgórzu pieśń
którą echo niesie po lesie
A kto ją zobaczy, usłyszy…
ten zakochanym zwie się…
Każdy marynarz zamiera
słysząc ją pierwszy raz
a zasłuchany w jej pieśni
rozbija łódź o głaz…
To wina Loreley,
co śpiewa tak i śpiewa
i tylko wyrósł las,
bo cierpliwe są drzewa… 😀
Może powinna zaprzestać
śpiewem swym truć okolicę,
może ją z lasu wyciągnąłby
jakiś głuchy rycerz?????
Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…
Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,
do dziecka robisz sama słodkie miny…..
Gdy pracę znajdziesz upragnioną
i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,
to miną dwa albo trzy lata
i już umarli twoja mama i twój tata…
W dodatku tracisz pracę i w depresji
powracasz do samotnej swej posesji…
Gdzie płaczesz sama i bez gości
w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….
Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,
zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…

Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże.
Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej…

TO BEE OR NOT TO BE!

 

Czy to już koniec lata?

Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…

Czy to już koniec lata?

Ziemia pokryła się łzami…

Chłodniejsze już poranki,

wcześniej nadchodzą wieczory

Czy to już koniec lata,

tej ciepłej i słonecznej pory?

Czy to już koniec lata?

Choć liście jeszcze zielone…

Czy to początek jesieni,

gdy las w grzybach tonie..?

Czy to już koniec lata,

gdy do szkoły poszły dzieci..?

A jesień rozkłada na ziemi

barwne liście jak skrawki pamięci…

 

Zamknąwszy swój zamek na zamek

Książę wyruszył do swych kochanek

Odwiedził ich w nocy aż sześć

każda dała mu pić i jeść…

każda oddała mu cześć…

Tylko jednej w domu nie było

bo jej coś nagle odbiło

Wolała odwiedzić leśnika

który w lesie lepiej od pszczół bzyka

Stała się Księcia kochanką byłą

i nie będzie mu już więcej miłą…

Już nie kupi na swe ciało dorodne

sukni jakie kupią tamte panny modne

A jej życie będzie mniej wygodne…

 

———-

Co wie poeta,

którego tu nie było?

Co on widział i słyszał?

Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego

przecież się odbyło…

Co on widział za oceanem?

Matki i żony zapłakane?

On żył spokojnie i pisał, co chciał,

lub kto mu wtedy forsę za to dał…

O komunistycznej Polsce i

antykomunistycznej wojnie…

W Stanie wojennym on spał spokojnie…

Pewnego dnia otrzymał nagrodę.

Dlaczego?

By jego wiersze weszły w modę?

Do tamtej pory mało kto

on nim w Polsce wiedział i słyszał.

I mało komu jego brakowało.

Cenzura aż tak wredna?

Czy zainteresowania mało?

Poecie na lata stare

do Polski się zachciało…

Wreszcie ją tylu mu wybudowało!

Poeta wrócił po latach wielu

w jakimś celu…

Może grób chciał mieć na Wawelu?


Kim jest poeta

który w czasach trudnych

opuścił kraj i kilka ulic nudnych

Zamienił je na Paryż

Francuską więc stolicę

i wolał dalej żyć nie w Polsce

ale w Ameryce!

?

Po latach wrócił z Noblem w ręku

do kraju, który z czasem

nabrał więcej wdzięku…

I nie był już tak nudny i szarawy

jak tuż po wojnie

na tle zgliszcz Warszawy

Ponieważ Kraków podobny do Wilna

łaska poety była mu przychylna

Po latach emigracji

zamieszkał w tym mieście

No bo wybudowali

kino, teatr i wszystko w tym mieście…

A kto budował?

Lud głupi i mały,

co to po wojnie nie wyjechał

ale pozostał w mieszkaniach za małych

Na koniec lud ten dostał

od poety wierszyk na swój temat

Noblista w nim opisał

swój myślenia schemat

„Który skrzywdziłeś…“

zaczął wiersz słowami

i dał go wyryć na pomniku martwych

literami…

Tak to poeta cierpiał wraz z narodem

przy coca-coli w USA,

gdy naród cierpiał głodem…

I gdy niektórzy dali się zabijać

poeta wolał w USA dolary zbijać…

Więc dziękujemy CI POETO

za Nobla i twe wersy przeto…


 

Panie Adamie,

ależ z Pana geniusz

języka i myślenia!

Dzieła Pana, Mickiewiczu,

są nie do powtórzenia!

Wierszem opisał Pan życie

przyrodę, historię i ludzi…

Andrzej Wajda z aktorami

tych ludzi do życia zbudził…

Film wzrusza, porusza:

Pana Tadeusza

Zosię i Telimenę

Soplicę i Hrabiego,

Horeszkę i Gerwazego…

szlachtę i Moskali

Poeta ludzi ocalił

i krajobrazy cudne

od zapomnienia!

O Mickiewiczu i Wajdo,

dziękuję za te uniesienia

za te obrazy i słowa

które po latach

trafiają do mnie od nowa..


 

Überstund‘ hat Gold im Mund…

Du stirbst früher ungesund…

Du stirbst reicher um die Zeit,

die dich vom Leben befreit

Du schaffst und schaffst und schaffst,

um zu kaufen, was du nicht brauchst….


Meine Übersetzung:

Wśród nocnej ciszy

In der kleinen Scheune singt ein Engel laut,

kommt alle Hirten, Gottes Sohn ist da

Macht euch alle auf den Weg,

nach Bethlehem gehet schnell,

Gottes Sohn ist da

Sie fanden Jesus in der kalten Nacht,

Maria und Josef, sie haben gewacht,

neben ihrem Gottes Sohn,

Er wird König auf dem Thron

in der ganzen Welt

Gegrüßt sei Jesus, Gott und Messias,

lange erwartet, bist du endlich da!

Auf dich haben lang gewartet Könige

und du bist heute uns hier erschienen

 

Przybieżeli do Betlejem

Meine Übersetzung,

Nach Bethlehem sind gekommen die Hirten,
wollen Jesus und Maria bewirten

Glücklich sind alle Menschen,
glücklich sind alle Menschen
Frieden bringt Gottes Sohn

Alle haben voller Demut gegrüßt
die Maria und das Baby Jesus Christ
Glücklich sind alle Menschen…..

Selbst der Engel hat die Botschaft kund gemacht,

dass Maria neben Jesus glücklich wacht ,

Glücklich sind alle Menschen….

Nach Bethlehem kamen auch 3 Könige
legten Gaben vor die heilige Wiege, Glücklich….

Jesus Christus als Messias begrüßten,
der die Menschen auf der Erde wird trösten


 

Cudowne miejsce spokoju i mocy

poświęcone Matce Bożej

Przy jej obrazie Ojciec Założyciel

czuwa o każdej porze…

Siostry Maryi posługują wiernym

w tym Ogrodzie Pana

Od kiedy znam to miejsce

jestem w nim zakochana

Mała kaplica i kościół wśród zieleni

tak Ojciec Josef Kentenich

Vallendar w Boży ogród zmienił…


Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,

że 32 osoby można jedną miarką mierzyć

że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą

NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą

Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić

że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!

Wychowawcy polecam więc pomyśleć

nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…


Familienoper

Die Musik?

Nicht zu empfehlen!

Soll sie alle Seelen quälen?

Wie sie meine hat gequält?

Eine Oper?

Wo die Melodie fehlt?

Lauter Klänge – grauenvoll!

Jemand findet das ganz toll?

Jede Menge seltsame Klänge…

Furchtbar für die Kinderohren…

auch Erwachsene erfroren..

bei den Lauten eines Irren,

der Musik will imitieren…

Eine Oper?

Danke, nein.

Das ist kein Geschmack, nicht mein.


Urodzi się taki i żyje!

Co zrobić, skoro go ziemia nosi?

Pomożesz mu – nie podziękuje,

narozrabia, to nie przeprosi!

Zrobi błąd – udaje, że to nie on,

chciałoby się powiedzieć:

WON!

Ale nie da się tak wszystkich

przepędzić…

Więc będą tu jeszcze długo mendzić..,

że to nie oni, nie ich wina…

We wszystkim leży inna przyczyna…

Urodzi się taki i żyje!

Kiedyś jego też ziemia przykryje…

 


Przyjęto ich w Palestynie

lecz nie przyjęto wszystkich

Nie było pieniędzy czy miejsca

dla ciebie i twoich bliskich

Dla ciebie było miejsce w wagonie

do Auschwitz i do Treblinki

więc spakowałeś książki

i rzeczy swojej rodzinki

Nie było tego już wiele

przecież już większość straciłeś

I tej Treblinki z rodziną

niestety też nie przeżyłeś…

W sumie co za różnica

umrzeć w Getcie czy po ciężkiej podróży?

Przecież wycieczka do Treblinki

męczyła wszystkich dłużej…

A tu masz pokój nieduży,

tu przyjdą i nas zabiją…

żandarmi w imię Boga

z długą aryjską szyją…

I tak czy siak – my do nieba…

Którędy? Wszystko jedno…

I tylko na widok żandarmów

poliki jakoś bledną…

I mnie i tobie kochana…

Trzymajmy się za ręce

za to że umieramy razem

Diabłu czy Bogu w podzięce…


 

Wie ist es?

Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?

Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle

GLÜCK, LUST FEUER…

plötzlich wieder alleine frieren…

Nach einem Lebenskuss

wieder ein Todesschuss…

Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,
że 32 osoby można jedną miarką mierzyć
że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą
NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą
Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić
że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!
Wychowawcy polecam więc pomyśleć
nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…

Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei… 
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…

Bóg to widzi, wszystko wie
On zna ciebie i zna mnie
każdy smutek, każdy śmiech
każde dobro, każdy grzech
Rób co chcesz, pamiętaj o tym 
tylko Bóg ci życie da
i umrzeć da z powrotem…

Jedno mądre, a drugie złe
jedno aniołem, a drugie okrutne
życie piękne bywa często smutne

Tęsknię do ciebie
stolico mojej młodości
mojego szczęścia, radości, miłości
Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty
gdzie polskie domy i polskie stoją płoty
gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna
gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…

 

Tyle marzeń nieopisanych
tyle życzeń, tylko TOBIE znanych
na deptaku myśli niesłyszanych
Tyle problemów i tyle radości
na deptaku samotności i miłości
Na deptaku tego świata
pewnego słonecznego dnia lata
gdzie na spacer wyszli ludzie:
dziecko, mama, tata
koleżanki, koledzy, znajomi
Na deptaku myśli niezgadnionych
Bo ich myśli wolne są jak dusza
a czyjś problem mało kogo wzrusza
Na deptaku ktoś z problemem prosi
o dwa złote albo jeden grosik
Lecz pogoda nie sprzyja proszącym
chociaż dzień słoneczny, gorący…
Większość przechodzi bez zbytniej litości
dla samotnych i niedokarmionych
na deptaku gości…

 

Meine Seele ist erschöpft
ich kann es kaum noch ertragen
meine Knochen Tag und Nacht
dabei zu tragen…
Ich möchte sie nicht mehr haben
ich möchte sie nicht mehr besitzen
Ich möchte mit meiner Seele
einfach davon flitzen…

Trudno to życie wytrzymać
czasami trzeba się napić
Ważne, by szybko przestać
Źle jest ten moment przegapić
Gdyż grozi to nieuchronnie 
utratą zdrowia i życia
albo conajmniej środków
do codziennego przeżycia….
Zaczynasz od kilku kieliszków
kończysz na litrach kilku
Ale nie zauważasz,
że już po kapturku i wilku…
Przepiłeś pół życia bez sensu
zostałeś królem nonsensu….

Na święta:
Uwierz w to, co dobre
uwierz, w co prawdziwe
uwierz, w co jest mądre
i co sprawiedliwe
Uwierz w to, co Bóg
obiecuje w Biblii
nie za byle co –
za życie w religii

So viele Kinder sterben
eines grausamen Todes
Heute noch wie damals
holt sie der Herodes
Das Leiden nimmt kein Ende
für Hunderte, für Tausende….

 

Katole to głupole
bo wierzą w Boga
– nie w Paolę!
Chociaż Paola ta
tłumaczy im jak trza,
że Boga gdzieś tam ma…
Nie zagrzmiał nawet
choć grzeszyła
już od najmłodych lat…
Czy Pan Bóg ślepy jest
na Loli grzeszny świat?
Czy może – po prostu
na nią patrzeć (już) nie może….?

Żyję pod postacią człowieka
który czeka, czeka i czeka…
Czeka każdego dnia
na miłość, którą dobrze zna…
Pod postacią niejednego człowieka, 
który tak samo czeka i czeka…

A to czekanie boli czasami,

szczególnie, gdy zbyt długo sami….

Bo bez miłości życie ucieka,
dłużąc się jak bez końca rzeka…

A my płyniemy oddzielnie pod prąd,

aż Bóg nas zabierze stąd…

—————

 

Botox sobie już wstrzyknęła
szkoda, że nie może wstrzyknąć
rozumu
Z rozumem byłoby jej do twarzy
O rozumie może sobie 
tylko pomarzyć…

 

Cóż, nawet poeta
spłodził córki dwie
Jedna pisze:
Dziękuję za dobre słowa
Druga: katole piszą mi same słowa złe….
Jedna ma uśmiech szczery
Druga ma … do kamery…
Jest jeszcze jeden brat
Ciekawy jest ten świat!
Brat gra na pogrzebie Taty
zapewnia, że Tacie wesoło,
ponieważ nie musi oglądać
rodzinki, co stoi w około…
Spotkał on swego Tatę
by wiecznie z nim żyć
jak brat z bratem…

 

 Dusza trzyma się ciała
dopóki ciało działa
lecz gdy ciało umiera niezdrowe
duszy potrzebne ciało nowe
Po śmierci – do życia wiecznego 
potrzeba ci kogoś drugiego…

Kiedy ciebie tutaj nie ma

zapominam, żeś tu był

cały czas się kręci ziemia

a po tobie został pył

Pył z papierosa w popielniczce

czerwona wstążka na doniczce

tortu pozostawiony kęs

i kilka łez wśród moich rzęs

Ręcznik użyty tylko raz

skradziony komuś dla nas czas

wspólna kolacja, wspólna noc

i naszych marzeń wielka moc…

Bo kiedy ciebie tutaj nie ma

już zapominam, żeś tu był

gdy cały czas się kręci ziemia

Po tobie został tylko pył…

Odszedłeś gdzieś bez ostrzeżenia,
zniknąłeś jak po burzy błysk,
A ja wciąż tęsknię bez wytchnienia,
czytam od nowa każdy list…

Przecież się znowu zobaczymy

raz jeszcze miłość zacznie się

tęsknota znajdzie ukojenie

aż znowu znikniesz Bóg wie gdzie…

Bo kiedy ciebie tutaj nie ma

już zapominam, żeś tu był

gdy cały czas się kręci ziemia

Po tobie został tylko pył…

(muzykę też mam do tego, jakby co…)

 

 

dwoje ludzi
siebie nie pewnych
tonie w spojrzeniach rzewnych
z nadzieją na „dobry trunek“…
PIERWSZY POCAŁUNEK
Lecz pocałunek
gdy minie rok i dzień
przeradza się w
ZŁY SEN….

 

śmierć gasi światła w mieszkaniu
zapala lampki na grobie
kładzie wieńce i kwiaty
i zapomina wraz z innymi
o tobie…

 

Muszę udawać co dzień

że jest mi dobrze, że moje życie

to nie codzienny pogrzeb

moich marzeń i moim oczekiwań

że to nie ciągły ciąg „przegrywań“

straconych mężów i mężczyzn ukochanych

straconych dzieci i dzieci niepoznanych

ciąż urojonych i tych wyskrobanych

ciąż urodzonych – i tu wiele szczęścia

choć bez mężczyzny z boku i zamęścia…

Kobiety życie bywa też niestety

życiem zupełnie innej twarzy niż tapety…

 

Diabeł ubiera się w różne stroje
czasami jest ich dwóch, dwie czy dwoje…
Diabeł nie ma ulubionej szaty
choć woli ubranie nowe niż w stare łaty…
Diabeł wygląda różnie, mówi różnymi językami
ale ma cechy wspólne: kłamie, kłamie, kłamie…
oszukuje, naciąga, wykorzysta…
Dasz mu stówę, on poprosi o trzysta…
Diabeł może być mężczyzną lub kobietą
gdy ją lub jego spodkasz – uważaj przeto…
Diabeł zrobi wiele, by osiągnąć własne cele
czasami bywa, częściej go nie ma w kościele…
Diabeł udaje anioła i chwali się chętnie sam
udając, że to skromność i bardzo dziękuje wam…
Diabeł was zmanipuluje, myślicie, jaki to skarb!
Zrobi wszystko, by na was zarobić,
choćby wyrósł wam garb!
Sprzeda wam książkę na temat,
bo na temacie się zna,
sam miał już garba, a z książką,
garb zniknął mu raz, dwa…

 

Nie ma cenzury!
Każdy może pisać bzdury
cieszyć się sławą
na lewo i prawo
brać za gówno pieniądze
na wszystkie swe rządze…
Bez opamiętania
występować, radzić i nakłaniać
Wolność słowa
dla każdego kretyna
czy każdej kretynki
która robi ładne, „mądre“ minki
Poza tym wielu rzeczy nie rozumie
Ale kto się zorientuje
w takim tłumie

Większość ludzi
kocha tylko dzieci własne
i tyle
Od dzieci innych ludzi
woli psy, koty czy motyle…

 

TO BEE OR NOT TO BE!

 

Jeśli jesteś w potrzebie, mało kto ci pomoże. Jeśli jest bardzo źle – może być tylko jeszcze gorzej… :/

 

Pełni szczęścia
rzadko w życiu zaznasz…
Nie masz dzieci,
gdy pieniędzmi szastasz…
Nie masz forsy,
gdy z dzieckiem sama
bez pomocy
I nie masz wtedy męża,
by przytulić się
do niego w nocy…

Nie masz przyjaciół i nie masz rodziny,

do dziecka robisz sama słodkie miny…..

Gdy pracę znajdziesz upragnioną

i wrócisz do ojczyzny i na rodziny łono,

to miną dwa albo trzy lata

i już umarli twoja mama i twój tata…

W dodatku tracisz pracę i w depresji

powracasz do samotnej swej posesji…

Gdzie płaczesz sama i bez gości

w tej całkiem nowej z dzieckiem samotności….

Choć szlak cię trafia i bierze cię cholera,

zaczynasz nowe życie na zasiłku znów od zera…

 

Połączenie obu ciał
biorę to,
co ty żeś miał
Aby powstał już ktoś trzeci
Tak się robi 
DROGIE DZIECI

 

Zobacz,
na niebie słońce i chmury
tęskni za tobą Pałac Kultury
A ty za jakąś górą i rzeką
nie wrócisz prędko 
bo za daleko
Bilet za drogi, pieniędzy mało
na Zachód ci się wyjechać chciało…
Niejedno życie się zmarnowało…
Niejedno życie powstało….

 

Krótkie są chwile szczęścia
i chwile radości
wśród okrzyków rozpaczy
i okrzyków złości
Krótkie są chwile szczęścia 
i niezapomniane
Pocałunki z tobą wieczorem,
nad ranem…

Z tobą za rękę na moście
i z tobą za rękę przez miasto
Jak rodzynki, wrzucone
w takie sobie ciasto….

Jak rozmowy bez głosu,
zapatrzone oczy,
krótkie są chwile szczęścia,
a życie się toczy…

Wie ist es?
Hoffen und die Hoffnung immer wieder verlieren…?
Nach einem Vulkanausbruch der Gefühle
GLÜCK, LUST FEUER…
plötzlich wieder alleine frieren…
Nach einem Lebenskuss
wieder ein Todesschuss…

Panie, daj mi wytrzymać
to wszystko
To smutne i okrutne widowisko
przez sto lat…
Ten podły, zakłamany świat 
pełen wad
Gdzie twój najbliższy często
to twój kat
Ojciec, matka, siostra,
syn, córka, żona,
mąż czy brat…

Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…
Es kommt die Weihnachtszeit…
Der Weihnachtsmann ist nicht mehr weit…
Macht euch bereit!
Es kommt die Winterzeit…

Modepolizei
Sie achtet auf jedes Detail
Sie hat ihre Boten
sie werden dich auslachen
sie werden dich verspotten
KAUF DIESE KLAMOTTEN!
Sie werden so lange warten
bis du kaufst
was sie erwarten
Sonst hast du schlechte Karten…

 

Młodość niesie zdrowe dziecko na rękach
szczęście i radość, nie udręka
Piękno karmi je własnym mlekiem
by dziecko stało się człowiekiem
życie troszczy się o życie
jak matka i ojciec
niesamowicie
Dzięki Ci Panie,
że dałeś im siebie nawzajem
na kilka chwil i lat
czasami zwanych Rajem

 

 

trochę szczęścia

trochę szczęścia

i zbyt wiele smutku

posadziłeś Panie

w tym ogródku

między oceanami

trudno się połapać

co ma być z nami

skoro ciągle tylko

wojny, wojny i spory

kto bardziej zasłużony

kto bardziej cierpiał

kto bardziej chory

kto potrzebuje pomocy

a kto zdradził kogo

w środku nocy…

to wszystko ma taki

mdły sens

że po kilku latach

mniej smakuje

każdy życia kęs

 

 

Czy to już koniec lata?

Czy to już koniec lata?

Pan Bóg zasnuł niebo chmurami…

Czy to już koniec lata?

Ziemia pokryła się łzami…

Chłodniejsze już poranki,

wcześniej nadchodzą wieczory

Czy to już koniec lata,

tej ciepłej i słonecznej pory?

Czy to już koniec lata?

Choć liście jeszcze zielone…

Czy to początek jesieni,

gdy las w grzybach tonie..?

Czy to już koniec lata,

gdy do szkoły poszły dzieci..?

A jesień rozkłada na ziemi

barwne liście jak skrawki pamięci…

Tym, którzy polegli

Tym, którzy polegli

za Ojczyznę swoją

daj Panie wiecznie

spoczywać  w pokoju!

Każda ofiara ich – niezapomniana

bo każda, na swój sposób

tragiczna i nieopisana…

Każdego męczenika śmierć

czy śmierć bohatera

swój sens ma oraz wielkość

która nas podpiera…

Ehe für alle!

Cool. Mann kann Mann, Frau kann Frau heiraten.

Da sie in der Verbindung keine Kinder erzeugen, spielt das Verwandtschaftsverhältnis eine Rolle? Dürfen Vater und Sohn, Mutter u. Tochter, Schwestern, Brüder, Cousins usw. heiraten? Und warum nicht?

Falls nicht… Liebe ist Liebe sagen die LGTB-Vertreter, Gleichberechtigung für alle!? Das Beispiel von Familie Macron zeigt, es ist kein Problem, wenn die Frau 25 Jahre älter als der Ehemann ist…

Darf die Mutter den Sohn heiraten? Oder der Vater die Tochter? Vielleicht wollen beide keine Kinder? Sie wollen nicht mal sex. Die Mutter 25 oder 35 Jahre älter… große Liebe! Warum nicht? Liebe ist Liebe! Gleichberechtigung für alle!? Ehe für alle!?

Die Kinder oder die Geschwister können Kinder mit anderen Partnern haben…, nicht mit dem Vater oder der Mutter als Ehepartner/in…. Warum nicht so was erlauben? Sex kann man auch ohne Kinder haben… Und Kinder ohne Sex (in vitro).

Können zwei Männer als Ehepaar einen Jungen adoptieren und wenn er erwachsen ist, kann ihn einer heiraten? Oder ein Mädchen? Falls der andere geschieden oder verstorben? Die sind doch nicht blutverwandt. Hat man dafür schon alle Gesetze?

Wer sagt, dass Eheleute Sex haben müssen? Oder wollen? Ehe mit Sex ist ein Muss? Und wenn ein Mann impotent ist? Oder kastriert? Wie viele Männer oder Frauen wollen oft keinen Sex mit Ehepartnern?

Wo gibt es Grenzen oder wie unendlich ist die Erlaubnis für die gleichgeschlechtlichen Ehen?

Die Pension oder Rente kann dann an die eigenen Kinder, Geschwister (zum großen Teil) usw. vererbt werden…?

Dann könnte nur einer in einer Generation arbeiten, der Staat wird aber ewig zahlen? Zumindest in Deutschland…, wenn Ehe für alle erlaubt sein wird.

Und ich denke, wenn für alle, dann für alle!

Aber die Steuererleichterung sollten nur Menschen und Familien mit Kind/ern bekommen, denn solche Familien haben mehr Ausgaben und mehr Aufwand.

Wiersze, Gedichte 1

Das Schicksal dieser Menschen bewegt mich,
es könnte mein eigenes sein…
Heute: „Wer kennt mich?“
Morgen gibt es für mich, für dich
vielleicht einen solchen Stolperstein?

—-

Proszę Pana…
Jak mam żyć nie zakochana?
Nuda od nocy do rana,
niby codziennie wyspana…
Ale jakaś ledwo żywa,
nie szczęśliwa!
Bo szczęściem byłoby gdyby
pojawił się pan tu wreszcie
By mi umilić pobyt
w domowym mym areszcie…

———–

Opętana chęcią kochania
Zachwycona uczuciem miłości
Dałabym wiele,
by powróciło,
porzucona przez miłość w młodości…
Odrzucona przez nią
razy wiele
By powróciła, dałabym wiele…

—–

Es gab eine Zeit,
die es nicht mehr gibt,
Eine Mutter, die ihre Kinder liebt,
lebt heute nur noch im Buch,
das ihr Sohn geschrieben,
wo er ihre Liebe, ihr Schicksal hat beschrieben,
was die Familie erlebt und erlitten… Worum musste sein Vater nach dem Krieg bitten..?
Was hat sein Vater verdrängt und verschwiegen…
Der Sohn beschreibt,
was Gott später wird abwiegen…

—————–

Zabrano im młodość i życie
a matkom synów zabrano
Musieli strzelać, mordować
aż ich wymordowano
Musieli iść na wojnę…
Niektórzy może chcieli?
Co wiemy o nich dzisiaj?
Co oni by o nas powiedzieli?

———–

Jeder weiß, wer sie versucht,
Liebe ist eine schlimme Sucht
Liebe macht glücklich und zerstört, sie macht verrückt und verstört,
wer sie probiert hat,
möchte davon mehr,
Liebe macht blind und taub
und man bereut einiges hinterher…

—————

Panie Adamie,

ależ z Pana geniusz

języka i myślenia!

Dzieła Pana, Mickiewiczu,

są nie do powtórzenia!

Wierszem opisał Pan życie

przyrodę, historię i ludzi…

Andrzej Wajda z aktorami

tych ludzi do życia zbudził…

Film wzrusza, porusza:

Pana Tadeusza

Zosię i Telimenę

Soplicę i Hrabiego,

Horeszkę i Gerwazego…

szlachtę i Moskali

Poeta ludzi ocalił

i krajobrazy cudne

od zapomnienia!

O Mickiewiczu i Wajdo,

dziękuję za te uniesienia

za te obrazy i słowa

które po latach

trafiają do mnie od nowa..

——————-

Gdy byłam młoda

byłam pełna nadziei

i byłam pełna marzeń

Byłam pewna, że to ja

kontroluję ciąg mego życia zdarzeń

Teraz za mą pychę i dumę

często żałuję, pokutuję…

Bóg dał mi nauczkę pokory

w samotne długie wieczory…

Jestem kowalem swego losu…

Jak sobie pościelę, tak się wyśpię…

Stanie się, co pomyślę…

Bzdury i ułuda…

Tylko Bóg sprawia wszystko

i karę za zło

i wszystkie w życiu cuda…

Myślę, że diabeł jest jego wiernym sługą,

którym się posługuje, lecz nie za długo…

Bo nie ma tego złego,

coby na dobre nie wyszło…

Jeżeli nie dzisiaj tobie,

to może komuś na przyszłość…

————–

Co wie poeta,

którego tu nie było?

Co on widział i słyszał?

Co go dotyczyło?
Wszystko bez niego

przecież się odbyło…

Co on widział za oceanem?

Matki i żony zapłakane?

On żył spokojnie i pisał, co chciał,

lub kto mu wtedy forsę za to dał…

O komunistycznej Polsce i

antykomunistycznej wojnie…

W Stanie wojennym on spał spokojnie…

Pewnego dnia otrzymał nagrodę.

Dlaczego?

By jego wiersze weszły w modę?

Do tamtej pory mało kto

on nim w Polsce wiedział i słyszał.

I mało komu jego brakowało.

Cenzura aż tak wredna?

Czy zainteresowania mało?

Poecie na lata stare

do Polski się zachciało…

Wreszcie ją tylu mu wybudowało!

Poeta wrócił po latach wielu

w jakimś celu…

Może grób chciał mieć na Wawelu?

————

Kim jest poeta

który w czasach trudnych

opuścił kraj i kilka ulic nudnych

Zamienił je na Paryż

Francuską więc stolicę

i wolał dalej żyć nie w Polsce

ale w Ameryce!

?

Po latach wrócił z Noblem w ręku

do kraju, który z czasem

nabrał więcej wdzięku…

I nie był już tak nudny i szarawy

jak tuż po wojnie

na tle zgliszcz Warszawy

Ponieważ Kraków podobny do Wilna

łaska poety była mu przychylna

Po latach emigracji

zamieszkał w tym mieście

No bo wybudowali

kino, teatr i wszystko w tym mieście…

A kto budował?

Lud głupi i mały,

co to po wojnie nie wyjechał

ale pozostał w mieszkaniach za małych

Na koniec lud ten dostał

od poety wierszyk na swój temat

Noblista w nim opisał

swój myślenia schemat

„Który skrzywdziłeś…“

zaczął wiersz słowami

i dał go wyryć na pomniku martwych

literami…

Tak to poeta cierpiał wraz z narodem

przy coca-coli w USA,

gdy naród cierpiał głodem…

I gdy niektórzy dali się zabijać

poeta wolał w USA dolary zbijać…

Więc dziękujemy CI POETO

za Nobla i twe wersy przeto…

———–

Chciałabym być w Warszawie
przejść się po warszawskiej trawie
Pojechać na Cmentarz Bródnowski
zobaczyć Pałac Wilanowski
Odwiedzić miejsca znajome
gdzie wierzby płaczą pochylone
Gdzie stoi Pałac Kultury
gdzie polskie są mury i chmury…
Zobaczyć moją stolicę i całą okolicę…

——

Familienoper

Die Musik?

Nicht zu empfehlen!

Soll sie alle Seelen quälen?

Wie sie meine hat gequält?

Eine Oper?

Wo die Melodie fehlt?

Lauter Klänge – grauenvoll!

Jemand findet das ganz toll?

Jede Menge seltsame Klänge…

Furchtbar für die Kinderohren…

auch Erwachsene erfroren..

bei den Lauten eines Irren,

der Musik will imitieren…

Eine Oper?

Danke, nein.

Das ist kein Geschmack, nicht mein.

Miłość matki jest szalona,
miłość matki nie zna granic,
ciosem syna powalona,
matka cios ten weźmie za nic…
Nawet kiedy syn się kłóci,
matka syna nie odrzuci,
matka zrobi mu kolację
a na koniec przyzna rację…
Miłość matki ponad życie,
ponad jej własne marzenia
Miłość matki nie pojęta,
miłość nie do powtórzenia
Taką miłość trzeba przeżyć
aby móc w tą miłość wierzyć
Czy ta miłość to głupota?
Czy to może jakaś cnota?
Pewnie taki jest los matki,
która kocha swoje dziatki…

——–

Każdy próbuje jakoś przeżyć
każdy musi się z losem zmierzyć
nie wymarzonym
z partnerem nie wyśnionym
z dzieckiem nie bez problemów
z pracą bez wielkich tantiemów
z nieznanym i przerażającym
z życiem często smucącym…😦
z życiem pełnym chorób
z końcem nawet śmiertelnym
z Happy Endem – kto Bogu wiernym

——

zdrada,

z każdej strony się zakrada

nie uciekniesz sam od zdrady

bo na zdradę nie ma rady

zdrada jest wpisana w życie

miły uśmiech to jej krycie

nie rozpoznasz zdrady z góry

trafi cię jak bomba w mury

nagle i niespodziewanie

zdrada obok ciebie stanie

i porzuci na zdychanie…

na samotne umieranie…

—-

Zagadka:
Jest produktem markowym z nazwiskiem po tacie…
Jej własna twórczość przypomina często zasrane gacie…
Sprzedają to niektóre media…
Pseudointelektualna kulturowa tragedia…
Media sprzedają, bo na tym g. zarabiają…
Markowe nazwisko sprzeda wszystko…
Jakaś grupa osób to czyta…
Gdy książka czy internet pod słomiane strzechy zawita…
Kto nie wie, niech jej siostrę czy brata zapyta…
Tworzy, bo lubi się oglądać, gdzie popadnie…
Czy w filmie porno, czy w telewizji…

Wszędzie wygląda ŁADNIE!
Kto to jest? Kto zgadnie?

——

Trzeba nie mieć wyobraźni, by uwierzyć,

że 32 osoby można jedną miarką mierzyć

że 32 osoby myślą, robią i to samo wiedzą

NIE: 32 osoby – zapytane – na 32 sposoby odpowiedzą

Trzeba nie mieć wyobraźni, by wymyślić

że 32 osoby w jednej formie, jednej myśli!

Wychowawcy polecam więc pomyśleć

nim 32 osoby razem na wycieczkę wyśle…

 

———–

Bóg to widzi, wszystko wie

On zna ciebie i zna mnie

każdy smutek, każdy śmiech

każde dobro, każdy grzech

Rób co chcesz, pamiętaj o tym

tylko Bóg ci życie da

i umrzeć da z powrotem…

——–

 

Tęsknię do ciebie

stolico mojej młodości

mojego szczęścia, radości, miłości

Tęsknię do ciebie stolico mojej tęsknoty

gdzie polskie domy i polskie stoją płoty

gdzie polski język cię wita, pozdrawia i żegna

gdzie polski ksiądz cię po polsku przeżegna…

Tęsknię do ciebie stolico tęsknoty tu opisanej

tęsknię do ciebie w południe, wieczorem i nad ranem…

———–

Bóg nam daje tyle lat,

byśmy naprawiali świat,

lecz co robi większość z nas?

Patrzy w lustro, gdy przemija czas…

Własną forsę liczyć chce,

choćby wszystkim było źle…

Fe…

W obliczu śmierci wszyscy cichniemy

W chwili śmierci wszystko traci znaczenie

śmierć nie pyta o to, czego chcemy, czy nie chcemy

śmierć  zabiera nas, a my idziemy…

śmierć zabiera każde marzenie

tylko wiara daje nadzieję

Tylko Jezus daje życie nowe

więc się nie bój, jeśli krzyż masz –

życie wieczne masz też pewnie gotowe…

———

Jak o tobie zapomnieć

WARSZAWO?

Gdzie wszystko na lewo i prawo

TO mój DOM!

Kiedy każda ulica,

dawnych marzeń obietnica

i cudownych przeżyć tom…

Jak zapomnieć o tobie

mój kraju,

nie chcę do innego Raju…

Chcę do Polski, chcę do Warszawy,

tam  są moje wszystkie ważne sprawy…

Tam chcę żyć,

bo tutaj tylko tęsknota…

chociaż jest co jeść i pić…

Tu przetrwałam,

tam życie miałam,

tam wszystko kochałam…

Tam jest dom…

Wyrwałam się z korzeniami,

by płakać dniami i nocami…

W Warszawie odżywam, oddycham,

a nie – powoli wegetując – zdycham…

———-

Tyle marzeń nieopisanych

tyle życzeń, tylko TOBIE znanych

na deptaku myśli niesłyszanych

Tyle problemów i tyle radości

na deptaku samotności i miłości

Na deptaku tego świata

pewnego słonecznego dnia lata

gdzie na spacer wyszli ludzie:

dziecko, mama, tata

koleżanki, koledzy znajomi

Na deptaku myśli niezgadnionych

bo ich myśli wolne są jak dusza

a czyjś problem mało kogo wzrusza

Na deptaku ktoś z problemem prosi

o dwa złote albo jeden grosik

Lecz pogoda nie sprzyja proszącym

chociaż dzień słoneczny, gorący…

Większość przechodzi bez zbytniej litości

dla samotnych i niedokarmionych

na deptaku gości…

———-

Ich bin aus
nicht eingeschaltet
ich leuchte nicht mal auf standby
meine Liebe ausgeschaltet
jede Freude längst vorbei…
Ich bin aus
und hoffe, dass
jemand kommt und ändert das
Bitte schalte mich doch ein
es ist einsam so allein…
Es ist kalt und langweilig…
Warum hast du es nicht eilig?
Ich bin aus
ich bin ganz kalt…
Und so werde ich auch alt…
Ich bin ruhig
nur ein Plus…
Ändern könnte es dein Kuss…

Różnica wieku

Mnie już nie wiele jest w stanie zadziwić. Sama przeżyłam wiele, przeszłam to i owo, poznałam życie od stron wielu.

Duża różnica wieku nie ułatwia wg mnie parom życia.

Jako 23 letnia studentka zakochałam się (naprawdę!), sama w to dzisiaj nie mogę uwierzyć, w mężczyźnie o 30 lat starszym ode mnie. Pan ten miał córkę o rok ode mnie starszą. Stało się. To miał być romans, ale nam obojgu uderzyło coś do głowy, „zaiskrzyło“, jemu chyba nawet bardziej na początku niż mnie.

To miało być na kilka tygodni czy miesięcy, lecz potrwało dobre 16 lat… Nie umiałam z tego wyjść… Nie umiałam odejść. Czułam się odpowiedzialna. A w międzyczasie byliśmy ok. 6 lat mało szczęśliwym małżeństwem…

Dzisiaj, jako osoba 50 – letnia sama się sobie dziwię i myślę, że ten facet i to małżeństwo to był największy błąd mojego życia i mojej młodości. Popełniłam jeszcze kilka innych błędów…

Z perspektywy czasu i doświadczeń nie rozumiem, jak o tyle starszy człowiek, nauczyciel z zawodu, mógł wykorzystać moją samotność, brak pieniędzy, naiwność i młodość, by samemu poczuć młodość raz jeszcze w wieku 53 lat i więcej…

Zaimponował mi pod wieloma względami. Ale dlatego, że byłam młoda i niedoświadczona. Także dlatego, że byłam sama, daleko od pierwszego męża (i pierwszego mężczyzny), rodziny, że nie miałam pieniędzy, a czekolada za 2 marki czy pizza w pizzerii były dla mnie luksusem…

On przeżył przygodę, miłość i ostatni wzlot przed nieuchronną starością, nie tracąc wiele, ok. może trochę gotówki, ale to nie był problem. Rozwalił moje małżeństwo, chociaż mówiono, że to ja rozwaliłam jego… Ale on miał przede mną wiele kochanek, jedną (obok żony) przez 10 lat. Jakie ja miałam doświadczenie?

Ja przeżyłam miłość oraz koszmar, rozpacz, rozstanie z rodziną, ojczyzną, sensem życia. A mało brakowało i nie zostałabym matką mojego dziecka.

To miał być tylko romans… Potrwał 16 trudnych lat. Bo piękne były tylko niektóre, krótkie chwile…

Było, minęło…

W ostatnich dniach oglądam w mediach parę: prezydenta Francji z małżonką, pana i panią Macron. I nie dziwi mnie wiek pani Macron ani jej wygląd. Małżonka prezydenta Francji wygląda na osobę pełną życia i energii, jest elegancka i zadbana, trzyma się świetnie jak na swój wiek. Zapewne łatwiej wyglądać tak dobrze i elegancko, gdy posiada się miliony…

Pani Macron poznała podobno młodego Emmanuela Macron, gdy on był jej uczniem i w wieku zbliżonym do wieku jej własnych dzieci.

Miłość zdarza się czasami bardzo niespodziewanie i kusi, by ją skosztować. Kusi.

Miłość zdarza się młodszym i starszym, w każdym wieku.

Wierzę, że młodemu chłopakowi/mężczyźnie może podobać się czterdziestoletnia kobieta. Ale czy 40-latek nadal pragnie (jako żony i kochanki) osoby 60-cio czy 60-kilku letniej? Czy po prostu już nie widzi eleganckiego wyjścia z tego pierwszego, wielkiego romansu swojej młodości? A może trzymają go pieniądze, miliony, kariera…? Zdumiewające, że rzadko widzi się pary (on 25 lat młodszy od niej) wśród mało zamożnych sąsiadów.

Czy Pan Macron nigdy nie chciał i nie chce mieć dzieci? Czy tak się składa, że ze swoją małżonką ze względu na jej i własny wiek już mieć nie mógł? Co Prezydent Państwa wie o byciu ojcem? Co wie o kobietach, które są żonami i matkami? A to jest większość społeczeństwa. Prezydent, który nie zna życia rodziny, mężczyzna, który nie jest ojcem, który nie zaopiekował się żadną kobietą z dzieckiem jak jego ojciec, lecz został „zaopiekowany“ od dziecka aż po prezydenturę.

Czy nie dziwi nas, gdy czterdziestolatek nadal mieszka u mamy o 20 – 25 lat starszej? Czym różni się ta para od takiego układu? Uprawianiem seksu?

Sama jestem nauczycielką i wiem, że nawet o wiele młodsi chłopcy czy młodsi mężczyźni, mogą się podkochiwać czy zakochać w o wiele (10, 20 lat) starszej nauczycielce czy kobiecie, która była i jest jako 40 latka nadal atrakcyjna, a czasami może wgląda młodziej. Nastoletnie dziewczynki zakochują się w nauczycielu, księdzu, trenerze czy instruktorze z harcerstwa. Tak bywa, mnie się też to zdarzyło, oczywiście platonicznie i po kryjomu. To nie znaczy, że każdy taki dzieciak czy nastolatek/nastolatka chce być uwiedzony/uwiedzona i seksualnie wykorzystany… Po prostu jest zakochany/zakochana. Mnie przynajmniej wystarczał niewinny słowny flirt, który polegał na bezczelnym, dowcipnym dokuczaniu takiemu obiektowi moich potajemnych uniesień. Chyba nikt się nie domyślił…?

Mój kolega mówił, że bardziej od naszej koleżanki z klasy podoba mu się jej mama (mieliśmy lat 13 – 15,  owa mama ok 40?…). Jej mama była naszą nauczycielką w klasach od 5 -8, czyli w dawnej szkole podstawowej. To się zdarza. Innym razem opowiadał dumny, że podobno uwiodła go całkiem dorosła (ok. 30+?) pani na wczasach, gdy on miał lat 16 – 17? Nie wiem, czy to prawda, ale takie myśli lub fantazje musiał  mieć… To też się zdarza.

Kiedy miałam 32 – 33 lata (wyglądałam na 28) byłam nauczycielką dla młodych i starszych dorosłych. Podkochiwali się we mnie 22-23 letni młodzi (i starsi) mężczyźni. Nie byli dziećmi, ale uważałam, że taki romans byłby wykorzystaniem ich sytuacji. Ja chciałam znaleźć innego partnera (myślałam o rozstaniu z niepłodnym mężem, by mieć dziecko). Ale oni musieli skończyć szkołę, zacząć od nowa życie w Niemczech. Co ja, o 10 -12 lat starsza miałam im do zaoferowania? Pieniędzy też nie miałam zbyt wiele.

Zrobić ich na szybko tatusiami, kiedy mieliby ok 22 – 24 lata i nie mieli nic oprócz swej młodości, siły i braku doświadczenia w nowym życiu? Oni byli jeszcze jak dzieci, nie jak mężczyźni. Ja owszem, chciałam znaleźć innego mężczyznę, ojca dla moich przyszłych dzieci, ale nie „chłopca“… Taki romans czy miłość nie miały sensu przede wszystkim dla nich. Z jednym (22 lata, ja 32) poszłam na piwo do kawiarni. Nie wiadomo było, jak rozmawiać. Wiedziałam, że on się tu czuje samotny, że jego dziewczyna została w Uzbekistanie… Zapytał mnie wreszcie: Czego ty naprawdę chcesz? A ja nie odpowiedziałam, bo wiedziałam, że to nie ma sensu, wykorzystałabym jego chwilową słabość, wrażliwość, brak kobiety. Jego mama spoglądała na nas z zafrasowaniem, chociaż się nie wrącała. Też była na kursie języka niemieckiego. Nie spotkaliśmy się więcej prywatnie. On jakoś też po kursie nie przyleciał z oświadczynami…

Z innym (on 23, ja 33) byłam na spacerze nad Renem i pocałował mnie z nienacka. Nie spodziewałam się takiego zachowania, przynajmniej nie w takim tempie. To było wszystko, nie umówiłam się z nim więcej, chociaż „iskrzyło“ między nami… I on też się nie narzucał. Może mu rodzice przetłumaczyli…, byli także na kursie. Jego tata nie był także całkiem obojętny…

Oni byli za młodzi, szukali może romansu, może byli akurat samotni… Nasze spotkania nie miały sensu, może szkoda, może lepiej dla nich. Czułam, że ta różnica wieku nie jest dla mnie w porządku w mojej i ich sytuacji. Byłam mężatką, nie byłam bogata. Ale sytuacje są różne.

W wieku 33 lat poznałam niemca, studenta, on miał 25 lat i zakochaliśmy się w sobie do szaleństwa. On już dzieckiem nie był. Tu by nawet prawie wszystko pasowało, gdyby nie jego borderline lub schizofrenia oraz wola Boga… Różnica 8 lat nie dała się wtedy między nami wcale zauważyć…

Kiedy miałam 36 – 37 lat, byłam mamą dwulatka i wyglądałam na 30 – 32 lata, także pracowałam jako nauczycielka. Moimi uczniami byli chłopcy i dziewczęta w wieku od 12 do 16 lat. Jeden z chłopców (lat 15) był uroczy i piękny. Trenował balet? Kiedy podchodziłam do ławki, by sprawdzić pracę w zeszycie, czerwienił się. Inny chłopiec wołał na głos: „Widzi pani, jak on się czerwieni?“ Widać było, że coś „iskrzy“… Ignorowałam to z uśmiechem, chociaż uważałam go za cudnego chłopca, ale dziecko. Przecież to dziecko. Urocze, śliczne, miłe dziecko.

Jedyne co pomyślałam, że to będzie przystojny, fajny mężczyzna za ok. 10 lat… A ja jestem starszą kobietą, która mogłaby być jego mamą. Szkoda, że ludzie spotykają się nieraz w czasie, który nie jest im pisany na wszystko… Nie przyszło mi do głowy nic więcej. Byłam mamą mojego syna, byłam mamą i nauczycielką.

Mam teraz prawie 16-letniego syna i wiem, że emocjonalnie jest dzieckiem. Miałam siostrzeńca, którego też znałam jako dziecko, min. do jego 20 roku życia. Wielu chłopców jest chłopcami jeszcze dłużej, mimo to, że mają 25 czy 28 lat…, często to nadal chłopcy…

Uważam, że chłopcy nawet 20-sto czy 20-kilku letni są nadal bardzo młodzi i często niedojrzali. Mój syn ma lat prawie 16 i emocjonalnie jest dzieckiem i nie ma żadnego doświadczenia w sprawach sercowych… Mój siostrzeniec był chłopcem min. do 20-ego roku życia. Znam dorastających chłopców. Znam dorastające dziewczęta. Sama chciałam już wyjść za mąż wieku lat 16 i mieć dzieci… – ale z tym jednym jedynym ukochanym! Akurat go już poznałam. Wg mnie chłopcy emocjonalnie dojrzewają później od dziewcząt.

Rodzice nie oddają dzieci do szkoły, by zostały one uwiedzone przez nauczyciela lub nauczycielkę, którym „zaiskrzy“… A podobnie opowiadała (przeczytane w internecie) pani Macron o początkach jej znajomości z 15-letnim chłopcem… Ona miała 40 lat? Nawet „platoniczny romans“ to pewnego rodzaju pedofilia lub wykorzystanie dziecka. Który romans jest długo platoniczny? Była mężatką, mamą trójki dzieci. Jaki to przykład?

Ja byłam nauczycielką, ona była nauczycielką, a to był uczeń. Istnieje jeszcze pewna moralność i etyka zawodowa. Czy wolno nam pewne granice tak po prostu przekraczać, bo coś „zaiskrzyło“? Daję słowo, że wkrótce z czasem odiskrzy, o ile tego ognia nikt podsycać nie będzie… Nastoletnim chłopcom „iskrzy“ prawdopodobnie z powodu ich młodości i okresu dojrzewania…

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym wykorzystać chwilę słabości czy jakiegoś zauroczenia tak młodego chłopca, dziecka. Ja byłam o 22 lata starsza! A ona o 25 lat starsza…

Nie mam zrozumienia, gdy nauczyciel czy nauczycielka takie sytuacje  „zaiskrzenia“ wykorzystuje. To osoba starsza i doświadczona powinna być rozsądniejsza, rozważyć wszystko i wziąć odpowiedzialność za to młode życie i jego ewentualne wykorzystanie, zmarnowanie czy wmanipulowanie bez wyjścia na wiele lat….

Jeżeli to miłość, to trzeba takiej miłości pozwolić odejść. Aby ten młody człowiek zbudował własne życie, zanim stanie się zależny od kogoś innego z powodu „zaiskrzenia“, jeszcze zanim stanie się dorosły, samodzielny, dojrzały, zanim sam będzie wiedział, czego chce i dlaczego.

U pewnej cioci pracowała gosposia. Ciotka przyjęła też na rok jakiegoś znajomego czy chłopca z rodziny. Chłopak miał lat 17 – 18 i miał skończyć liceum i zrobić maturę? Gosposia (lat ok. 40-45) nie miała więcej wykształcenia niż 8 klas szkoły podstawowej, o ile nie specjalnej… Znałam ją, bo spędzałam u cioci wcześniej 2 tygodnie wakacji. Pani gosposia zakochała się w chłopcu, miała z nim romans i pragnęła za niego wyjść za mąż… Czy to jest zachowanie godne podziwu? Na szczęście chłopaka, rodzice odebrali go ze stancji u cioci i gosposi… Mimo romansu nie miał zamiaru się z tą panią ożenić…

Pamiętam historię pewnej nauczycielki z mojej szkoły podstawowej (lata 70-te), która miała ok. 48 -50 lat. Jej dorosła córka miała chłopaka. Ale w ciążę zaszła z tym chłopakiem jej mama. Pamiętam, że nauczycielka odeszła na macierzyńskie w wieku lat ok. 50-ciu…

Znam pary, które z  różnicą wieku 10 czy 20 lat są bardzo długo szczęśliwe, także gdy kobieta jest o 10 lat starsza i jest mamą dzieci swojego męża. Starszy mężczyzna bywa często atrakcyjnym partnerem także dla młodej kobiety.

Nie ma reguły, są pewne granice i zasady etyki, także zawodowej, zwłaszcza jeśli chodzi o nieletnie czy nieletnich oraz ich nauczycieli, trenerów, instruktorów, itp.

Wiadomo, że możliwe jest już klonowanie zwierząt. A więc także i ludzi. To ostatnie jest jeszcze niedozwolone. Czy w przyszłości milionerzy i milionerki sklonują sobie kogoś, kto im się podoba, wychowają od dziecka na przyszłą żonę czy męża na potrzeby ich trzeciej młodości w wieku ok. lat 60-ciu????? Takie sobie science fiction… coś z Lema, jednak.

Magdalena

Bardzo smutne. Młoda, piękna, pełna życia kobieta leci na urlop do Egiptu, myśląc, że do hotelu. A ona leci, żeby ją zniszczono, psychicznie i fizycznie. Płaci za urlop w bajecznym miejscu nie tylko gotówką, ale własnym cierpieniem i życiem.

Nie wiem, kto i dlaczego. Nie pojmuję tego.

Jedyne, co mi przychodzi na myśl o tej tragedii to Jezus.

Niechaj śmierć tej kobiety da innym do myślenia. Niechaj śmierć tej kobiety uratuje setki innych przed wykorzystaniem, przed załamaniem, przed śmiercią, przed ich własną naiwnością…

Dlaczego kobiety samotnie udają się w inne kulturowo kraje, w inne światy, dopłacając do własnego upodlenia, do własnej śmierci…

Czy urlop musi być tak daleko? Czy musi być w krajach, które z nami i Europą nie mają wiele wspólnego? I to w pojedynkę? Brak rozsądku, nadwyżka gotówki.

Jezus? Może dlatego tak się stało? Wierzę, że Magdalena żyje, gdzieś – innym życiem.

Wierzę, że zmartwychwstała w innym świecie, że jej tragedia i śmierć nie były na próżno, że były ostrzeżeniem dla innych.

Wszyscy i wszystkie podróżujemy, jeździmy po Europie i całym świecie.

To może spotkać każdą z kobiet. Ona to każda z nas. Bądźmy bardziej ostrożne, czujne, rozsądne i nie w pojedynkę lub nie same z dziećmi w obcych stronach. Tej kobiecie prawie nikt nie pomógł!!!! Lub nikt nie pomógł….

Pokój jej duszy.

Eine gelungene Maßnahme

2012

Schön ist es auf der Welt zu sein…, denn hier „werden Sie geholfen…“

Sogar wenn man keine Stelle finden kann, und als Hartz-4-Empfänger(in) einer Behörde in die helfenden Hände fällt…

Man unterschreibt eine Eingliederungsvereinbarung, die man einhalten will, falls man überleben mag.

Man wird zu einem Bildungsträger geschickt, wo einem geholfen wird, zu begreifen, was man nicht kann, und warum man als Depp da sitzen muss, obwohl keiner damit wirklich rechnet, dass man eine Stelle findet. Der Arbeitsmarkt ist mit solchen Gestalten wie wir sowieso schon überfüllt…

Der Kursleiter freut sich, einen zu sehen, und nimmt auch jede Abwesenheit gern in Kauf, Hauptsache man bleibt angemeldet, denn so verdient auch er sein „täglich Brot…“

Als Neuer wird man nicht besonders begrüßt oder eingewiesen, was mit einem in diesem Pflichtkurs des Lebens passieren soll. Also nimmt man Platz, wo es einem gefällt.

Man darf sich einen USB-Stick holen. Man holt den falschen. Nein, nicht irgendeinen, heißt es dann, einen mit Ihrer persönlichen Nummer. Die steht auf der Liste. Aha: 108.

Den Stick steckt man als Neuer falsch rum, und wundert sich, dass nichts funktioniert. Nein, nein, mit dem Chip nach oben! Danke. 108.

Dann bekommt man ein Gute-Laune-Blatt, wer weiß warum und wofür??? Darauf erweitert man und wiederholt das Allgemeinwissen aus dem Bereich: Quizfragen Werbung & allgemein…

Wie heißt „die längste Praline der Welt…? Moment, wie war das noch????? Duplo, ruft jemand aus der hinteren Reihe… Wie peinlich, dass man das nicht auswendig im Kopf hatte…  Nächste Frage:

9. Leibesübungen bei Burgbewohnern im Mittelalter???

16. Schmeckt doppelt doppelt gut?????

21. Der Schmutz geht, der Duft bleibt.

22. Ei ei ei … mh mh mh ????????????????

25. Hier werden Sie geholfen.

29. Nicht immer, aber immer öfter…

31. Unter welchem Namen ist Acetylsalicylsäure bekannt???????????

Davon gibt es 38 Punkte, die ich aus Zeitmangel nicht alle aufzählen will, und auch nicht mag…

Hat die DAA einen Werbevertrag????

Nun platzt 20 Minuten zu spät die eigentliche Kursleiterin für diesen Tag in den Klassenraum ein.

Sie schüttelt ihr blondes Haar, fühlt sich wie die Lorelei und erklärt, dass man in Koblenz am Rhein lange nach dem Parkplatz suchen muss… Ach. Das ist ja was Neues. Kein Problem, wir müssen alle sowieso dasitzen, ob sie kommt oder nicht…

Ohne die Leute zu kennen, kommandiert sie herum. Nennen Sie Ihre 5 Stärken, befiehlt sie mir höflich…

Nur 5??? Da wollte ich lieber in meiner Bescheidenheit gar nicht antworten und schob es der Schüchternheit in die Schuhe…, leise stotternd…, da mir das Wort Bescheidenheit entfiel und ich nur das englische Wort „modest“ im Kopf hatte… Ein Problem manchmal mit all den Sprachen, die man so zu den 5 Stärken zählen könnte. Gerade dann, wenn es darauf ankommt, spielen sie einem einen Streich.

Dann Herr W. Bitte: Warum unterschreiben wir den Lebenslauf???? Nein, Herr W.,  weil wir bestätigen, dass drin nur die reine Wahrheit steht! Am besten unterschreiben Sie mit blauer Tinte, Herr W.!  Das ist psychologisch am erfolgreichsten!

Wer hat schon heutzutage noch einen Füller… (bedauernswerter Ton der Lorelei…).

Aha.  Ich ganz bestimmt nicht.

Lorelei: Dann, fange ich bei Ihnen an, Frau, wie heißen Sie???? Frau X. Gut, also was haben wir denn da stehen… Eine Maßnahme. Was war das denn noch? Was haben Sie denn dort gemacht? Wurden Sie getreten, geschlagen? Oder was war das für eine Maßnahme? Sie müssen das schon erklären, Sie müssen sich in Ihr Gegenüber hineinversetzen… Die Kursleiterin erklärt halblaut, alle können jedoch das pädagogische Vorgehen mithören und beobachten.

Hallo, horche ich mit Interesse der Lorelei zu. Die junge Frau X. antwortet schüchtern, sie wurde in irgendwas ausgebildet… Aha, na dann schreiben Sie das doch darein! Der Arbeitgeber will das doch lesen???? Und schreiben Sie auch über Ihre Interessen. Was machen Sie denn gerne Frau X.??? Frau X. schweigt etwas eingeschüchtert, wie ich am Anfang auch. Na Sie müssen doch schon was darein schreiben: Lesen, Spazierengehen oder Kochen, nur chillen allein reicht doch nicht. Da müssen Sie sich schon was einfallen lassen. Denken Sie mal nach.

Gut, dann helfe ich jetzt Ihnen Herr. M. Wer hat Ihnen diese Striche da im Anschreiben gemacht??? Damit komme ich nicht weiter… Die Wifa, sagte der Beschuldigte. Ach, die Wifa, Mifa, oder wie auch immer, wir sind hier bei der DAA, können Sie nicht selber denken????

Man wird doch vom Jobcenter oder dem Arbeitsamt dahin geschickt, fügte ich dem Gedankenaustausch laut hinzu…

Auf einmal ist der Profi von der Wifa eine Niete bei der DAA, nur weil der Profi von der DAA sich nicht genug mit dem Textverarbeitungsprogramm auskennt…

Wer kann diese Striche da wegmachen, fragte die Lorelei, und jemand eilte zur Hilfe, drückte auf eine Taste und die Striche verschwanden. Aha. Na dann helfe ich jetzt hier weiter.

Herr B., ohh, können Sie Französisch? Herr B.: Etwas, ich hab schon mal was in Frankreich in der Kneipe bestellt…

Herr W., dem es im Alter von 19 Jahren langweilig wurde, seinen Lebenslauf ohne Hauptschulabschluss länger als eine halbe Stunde am PC zu bewundern, murmelte etwas zu seinem Nachbarn…: Montabaur, da fahre ich doch 2 Stunden hin… (von Koblenz aus!).

Halten Sie mal den Mund Herr W. – rief die Lorelei freundlich.

Kann ich etwas am Facebook mal schauen??? – rief jemand erfreut. Oh nein, antwortete sie streng, hier wird nicht gefacebooked (? Denglisch?) und nicht getwittert…. Sonst gehen Sie nach Hause.

Ich zu mir still: Das wollen wir doch alle, dachte ich….

Nun half die Lorelei eifrig weiter. Das Datum schreiben wir anders. Die Amerikaner machen es nicht so, aber wir leben hier in Deutschland! (In Gedanken muss sie ein „Gott sei Dank“ hinzugefügt haben.)  Wenn Sie einen halbwegs deutsch klingenden Namen haben, brauchen Sie die Staatsangehörigkeit nicht zu schreiben. Herr Meier, warum schreiben Sie, dass Sie gute Deutschkenntnisse haben, sind Sie kein Deutscher??? Doch, doch… Also, dann wird man das ja schon voraussetzen…

Ich zu mir still:  Aha… In Wort und Schrift ohne Hauptschulabschluss ist ja im Land der Dichter und Denker selbstverständlich zum Beispiel, ein Schriftsteller beinahe…

Ja, die Lorelei half dem Nächsten Opfer der Zielgruppe. Was sind Sie von Beruf!? Warum schreiben Sie das so??? Das schreibt man doch so nicht, schauen Sie doch mal im Duden nach!!!

Ich zu mir still: Wohl wieder einer mit perfekten Deutschkenntnissen…, aber mit recht deutsch klingendem Namen…

Ich las die Angebote der Jobbörse, schrieb meine Bewerbungen und verbesserte den Lebenslauf… und horchte mit Neugier der Kursleiterin im Einsatz.

Lorelei:  Das haben sie falsch, so kann man das nicht formulieren. Das hat aber der Kursleiter letzte Woche so verbessert…., wehrte sich das Opfer, dem geholfen wurde… Ach so…. (? :-/). Das Opfer druckte den Lebenslauf zum dritten Mal aus – … wenn die das ständig anders haben wollen…

Das drucken Sie jetzt bitte in Rosa auf blauem Hintergrund aus,  Herr Y., ließ sich die Lorelei einfallen.

Wo ist die Toilette, fragte ein Neuer, Frau Lorelei??? Woher soll ich das wissen Herr Y.? Haben Sie 4 Stunden eingehalten?  Nö… Geradeaus und dann links…, rief ein Alteingesessener…

Ich schrieb und las, und verbesserte…

Um mich herum hörte ich die selbstherrliche Stimme der Lorelei, die die Leute beim Helfen veräppelte, sie zu Deppen machte und sich dabei recht witzig und wichtig vorkam… Dabei fühlte sie sich und spielte sich auf, wie jemand der für andere fast wie Mutter Theresa da ist  –  immer mit dem guten Rat dabei! Und alle bekamen mit, was derjenige, dem geholfen wurde, falsch gemacht hat, welchen Scheiß er in seinem Bewerbungsschreiben drin hatte, und warum er das nicht so dämmlich formulieren sollte…

Leider endete der Arbeitsvertrag…. Nein, Frau K., wir schreiben da nichts Negatives… Frau K. meinte womöglich, dass es eigentlich was Erfreuliches war…

Die Lorelei verbesserte andere ohne Respekt und Verständnis und verlangte von den Anwesenden, sich beim Bewerbungsschreiben in die Rolle des Gegenübers (des Arbeitgebers) zu versetzen, nur ihr allein, schien das nicht zu gelingen…, etwas mehr Mitgefühl und Verständnis für die Kursteilnehmer zu zeigen. Sie hörte sich gerne selbst laut reden und fand sich auch witzig und allwissend dabei.

Neben mir hat der 19-jährige Herr W.  nach 4 Stunden und mit allerlei Hilfe ein Anschreiben fertig gemacht… und quatschte andauernd mit dem Pizzazusteller… Ich schätze: über sein Lieblingsgericht…

Andere Männer unterhielten sich über die Fußballergebnisse, DSDS und was es sonst noch so im Fernsehen gibt.

Die Geräuschkulisse und das grelle Licht der Neonlampen im Raum machte die Augen müde, das Lesen am PC-Bildschirm auch.

Um 12.00 Uhr ging ich als alleinerziehende Mutter (halbtags arbeitslos) nach Hause und war so müde wie lange nicht mehr. Eigentlich habe ich dort nur am PC gesessen, gehört, gelesen und geschrieben… Und war erschöpft und schlecht drauf.

Andere mussten dort noch bis 16.00 Uhr aushalten (Vollzeitarbeitslose). Die Kursleiter wollen schließlich auch Vollzeit arbeiten oder in Vollzeit ihr Geld verdienen…

Nächste Woche geht es weiter. Ich bin gespannt…

INFOTAFEL: Gelungenes Lernen = Freude an der Umsetzung des Erlernten = Gesteigerte Lebensqualität

(Ihre DAA)

Also ich war zum zweiten Mal da.

Bin extra früher gekommen, um einen der begehrten Parkplätze zu bekommen. Stand um Viertel vor Acht vor dem Klassenraum und war die Erste dort.

Kurz nach mir kam ein Ehepaar. Sein Bewerbungsschreiben wurde ungeöffnet an den Absender zurückgeschickt… Außerdem bekam er auch gleich nach 2 Tagen eine Absage…, da man sich schweren Herzens, wie man vermuten kann, für einen anderen Bewerber, mit den besten Wünschen für unsere arbeitslose Zukunft, entschieden hat…, trotzdem Alles Gute!

So war ich die Erste im Kursraum und setzte mich auf einen freien Platz am Tisch in der letzten Reihe. Auf einmal tauchte im Raum ein glückliches Ehepaar auf.

Ehemann: Hier sitzen ich und meine Frau! Dat sind unsere Plätze! Drohte mir eine Stimme.

Die Ehefrau setzte sich neben mich.

Oh, ich habe letztes Mal gefragt, ob es hier feste Plätze gibt, denn ich wollte von  niemandem eine aufs Maul bekommen… Nun war es so weit…!

Wo steht es denn, dass es hier für Sie reserviert wurde?????

Wir sind verheiratet, und wir sitzen hier zusammen, GEH RUNNER! Wir haben hier schon drei Wochen gesessen, dann hättest du vom Anfang an kommen sollen!

Von welchem Anfang an???? Der Kurs ist wie der Fluss des Lebens, jeder darf theoretisch mal rein und bei viel Glück oder Unglück auch mal raus…

Schlagen Sie mich, dann säßen Sie woanders und ich auch! – sagte ich mutig.

Ehemann: Das habe ich nicht nötig…

Es gab jede Menge freie Plätze im Raum, auch zwei nebeneinander…, dennoch wollte ich den Krieg beenden, da das Männchen mich beeindruckt hat, wie er so für den besten Platz für sein Familienglück in der Maßnahme kämpfte… Nämlich ganz hinten, wo man auch mal was anderes als die Stellen bei der Jobbörse zwischendurch ungestört im Internet schauen konnte… Und es mischte sich schon ein Gentleman ein, der mich verteidigen wollte… Wie redet man da mit einer Frau??? Besser keinen Kampf verursachen…, dachte ich und stand auf, setzte mich auf einen Platz in der vorletzten Reihe nebenan, der auch nicht schlecht war, wie es sich erwiesen hatte, denn ich konnte interessante Bekanntschaften machen.

Die Dame hinter mir war neu, sie kam auch nicht vom Anfang an… Sie hatte noch nie am PC gearbeitet und kannte sich mit dem Gerät auch gar nicht aus. Hier schaltet man den Computer ein, erklärte die Kursleiterin freundlich…

Frau L. verkündete laut und deutlich, dass sie kein Interesse hätte, zu lernen, wie man diese Bestie bedient, denn das braucht sie jetzt mit Ende 50 nicht mehr. Der Sohn hat so was und die Enkelkinder auch… Aber sie hält nichts davon.

Gibt es eigentlich eine Verpflichtung seitens des Jobcenters, am PC schreiben müssen zu können, für jemanden, der mal in der Küche gearbeitet hat, seit 38 Jahren nicht berufstätig ist und einige Krankheiten hat, so dass er/sie gar nicht fürs Berufsleben geeignet ist…

Ich weiß nicht, was sie von mir wollen, sagte Frau L., ich bin fast 60, mein Knie ist kaputt, ich kann kaum laufen wegen der Osteoporose, alle Knochen tun mir weh, habe nur einen halben Magen…, Probleme im Unterleib… Das habe ich im Jobcenter gesagt, aber die meinten, die schicken wir mal jetzt dahin… Und zu Hause wartet ein Hund, der Gassi gehen muss, der kann doch keine 11 Stunden ausharren… Tja, vielleicht wird bald vom Gesetz her beschlossen, dass alle Hartz 4 Empfänger keine Haustiere halten dürfen… Einfach mal den einzigen und den besten Freund eines Arbeits- und Hoffnungslosen abschaffen…  Oder soll man einen Hundesitter finden und bezahlen? Gibt es dafür schon das entsprechende Antragsformular oder soll das Sozialgericht eingeschaltet werden?

Die Frau hatte Unterlagen über 30% Behinderung dabei und auch die Hoffnung auf weitere 40% aufgrund eines anderen Schreibens. Nun werden heutzutage die Menschen mit Behinderung sogar bei der Arbeitssuche als Arbeitnehmer bevorzugt, so hat sich jemand im Jobcenter wohl  gedacht: die Frau ist auf dem Arbeitsmarkt ein Knaller und das auch noch in Vollzeit!

So saß ich da, las die Stellenangebote, tippte meine Bewerbungen… und lauschte…

Hinter mir tippte Frau L. mit einem Finger einen Text am PC, denn es ist eine gute Übung für den Anfang…, sagte diesmal eine nette Kursleiterin mit Polnischkenntnissen als Muttersprache…

Oh Mann, wollen Sie die Änderungen speichern…, fragte Frau L. laut hinter mir und erschrak, dass nach einer halben Stunde alles Getippte am PC-Bildschirm ohne ihre Einwilligung plötzlich verschwand…

Ihr Nachbar war so nett, schaute rüber zu ihr, und meinte, dass es nicht so schlimm sei, denn es war ja sowieso nichts Wichtiges…

So fing sie wohl von vorne an…?

Pause.

Ich kam wieder fix und fertig nach Hause, das Licht dort quält die Augen und das Gehirn.

Jetzt, 2 Monate später, kann ich berichten, dass auch ich keine einzige Einladung zum Vorstellungsgespräch und nur Absagen auf meine Bewerbungsschreiben bekam (davon nur 3 von den ca. 15 abgeschickten Mappen) zurück.  Wo sind sie geblieben??? Den Rest, ca. 10 Bewerbungen schickte ich per E-Mail.

Schulwesen, dies und das…

Schulwesen, dies und das…

Gehört von einer zuverlässigen Quelle:
„Geht es Ihnen gut, oder haben Sie ein Kind in der Schule?“
Warum ich das polnische Schulsystem für besser als das deutsche System halte?
Die polnischen Schulen sind Ganztagsschulen. Der Unterricht findet zwischen 8.00 – 15.00 Uhr statt. Manche Kinder fangen um 8.00 Uhr an, andere erst mit der zweiten oder mit der dritten Stunde.
In den polnischen Grundschulen, die ich kenne, gibt es einen Aufenthaltsraum mit der fachlichen pädagogischen Betreuung.  Die Kinder können sich morgens von 7.00 oder 7.30 Uhr dort aufhalten bis der Unterricht anfängt, und auch nach dem Unterricht bis 17.00 oder 17.30 Uhr.  So ist es in den meisten (oder allen)  Schulen.  Die Kinder sind mit den gleichaltrigen zusammen in einer Gruppe. Ich selbst kannte eine solche Schule, ich kenne solche Schulen, und alle (bis auf einzelne Ausnahmefälle (Problemfälle)!!!) sind glücklich und zufrieden!  Probleme gibt es nur bei den verhaltensauffälligen Kindern, solchen, die in Deutschland meistens eine Förderschule besuchen müssen. In Polen gibt es ganz wenige Förderschulen (Sonderschulen), und nur für solche Kinder, die weitgehende Störungen im Verhalten und in der Psyche aufweisen.
Vielleicht gibt es zu wenige solche  Schulen in Polen?
Vielleicht gibt es zu viele Förderschulen in Deutschland? Die Kinder werden dorthin zu schnell abgeschoben.
Ich schätze aus Erfahrung als Lehrerin an einer Förderschule (in Vertretung von 2003 – 2004), dass (meiner Meinung nach) etwa die Hälfte  oder ein Drittel der dort anwesenden Schüler eine reguläre Schule besuchen könnte. In Polen wären sie in regulären Schulen. Ein Drittel war wirklich so verhaltensgestört, dass diese Kinder einen normalen Unterricht sehr schwer gemacht haben. Leider haben auch die Kinder darunter gelitten, die einfach nur etwas langsamer waren oder sehr still. Die aber lernen wollten, so wie sie konnten.
Die Kinder haben in der polnischen Schule von 8.00 – 17.00 Uhr gelernt, gegessen, gespielt (auch draußen), Hausaufgaben gemacht. Zu Hause müssen nur einzelne Schüler (mit Lernschwäche) noch Hilfe in Bezug auf Hausaufgaben bekommen.
In dieser Betreuungszeit an der Schule (bis 17.00 Uhr) spielen die Kinder unter Betreuung eines Pädagogen, eines Lehrers oder einer Lehrerin. Die Schüler können gemeinsam Hausaufgaben machen, gehen in den Schulhof spielen (die meisten Schulen haben einen Fußballplatz).  In den meisten Schulen gibt die Möglichkeit  eines Mittagessens, das man recht günstig kaufen kann. Die Kinder lernen gemeinsam zu essen, was auf den Tisch kommt. Und es schmeckt, auch wenn es zu Hause nicht schmecken würde! Zusammen essen sie alles gern.
In Deutschland können die Kinder vor 7.50 Uhr gar nicht in die Schule, denn die macht erst um 7.50 Uhr auf. Berufstätige Eltern haben ein Problem.  Die Lehrer sind oft erst um 8.00 Uhr in der Klasse. Wer hat dann die Aufsicht über die Kinder???
In Polen sind in ca. 90% Prozent der Familien beide Eltern berufstätig. Die Betreuung der Kinder muss einfach durch die Schule gewährleistet werden.

Die Aufsicht über die Kinder wird  in Dt oft nicht allzu wichtig genommen. Anders als in der polnischen Schule müssen die Kinder schon sehr früh ohne Aufsichtsperson herumlaufen, herumstehen, herumspielen.
Ich finde es zu früh, 6-Jährige allein in die Schule gehen zu lassen. Ich finde, dass Kinder frühestens erst ab 10 allein ohne Elternaufsicht oder Lehreraufsicht  unterwegs sein dürften. In Amerika ist es ab 12? Die Kinder werden in Dt viel zu früh zu selbständig gemacht und damit oft überfordert.
Ein Klassenkamerad hat mir erzählt, dass er oft Angst hat, allein irgendwohin gehen zu müssen, und ob es wohl normal ist? Denn er sah, dass ich meinen Sohn immer abhole und bringe.
Die Betreuende Grundschule, an der mein Sohn war, war ein Ort mit nicht adäquater Betreuung  (keine Grundschulpädagogin, die nicht klar mit den Kindern kam), wo Klassen nicht sinngemäß und altersgemäß zusammen gebracht wurden. Die Kinder wurden dort nur aufbewahrt, und auch das nicht sehr fürsorglich. Ich habe Kinder allein außerhalb des Schulgeländes gesehen, die eigentlich in der Betreuung „waren“. Mein Sohn konnte ohne einen Abholzettel abgeholt werden, denn die Aufsicht hat den Zettel nicht kontrolliert. Die Kinder waren allein im Schulhof, während die Aufsichtsperson mit anderen Kindern im Klassenzimmer war.
Die Hausaufgabenbetreuung fand nur für manche Schüler gesondert statt. Das macht unnötige Unterschiede aus. Hausaufgabenbetreuung sollte für alle angeboten werden. So kann die Aufsichtsperson und so können Kinder auch einander helfen und gemeinsam Zeit verbringen.
Wenn man berufstätig ist und ein Kind hat, ist das Leben in Deutschland schwer. Wenn man alleinerziehend ist, ist es noch schwieriger, eine Stelle zu finden (da keine Kinderbetreuung)  und dem Kind so gerecht zu werden, wie das Kind es braucht, um in der Schule gut abzuschneiden, seine Fähigkeit entwickeln zu können und sich zu entfalten.
Die Schule verlangt vor allem Ergebnisse, das Kind ist oft überfordert. Mein Sohn ist begabt und sehr fleißig, und obwohl er wirklich gerne und leicht lernt, waren (sind) die Hausaufgaben fast jeden Tag eine Qual!!!!!! Auch für mich als Lehrerin. Es wird einem schlecht bei manchen Themen und der Aufgabenstellung sowie der Qualität der Unterlagen. Hausaufgaben sind eine Qual.
An der Grundschule wiederholte  mein Sohn öfter, dass er gut verstehen kann, wie Amokläufer entstehen und warum es Amokläufer an Schulen gibt.
Jetzt ist er am Gymnasium und behauptet das Gleiche. Besonders in Bezug auf eine Lehrerin. Wobei ich ihn auch verstehen kann. (Mit der Zeit stieg die Zahl).
In Polen bekommen erst Kinder ab der 8. Klasse eventuell Nachhilfeunterricht.  Normalerweise brauchen die meisten Kinder in den polnischen Schulen keinen Nachhilfeunterricht. Denn der ist sehr teuer! Auch in Deutschland! Die Schule bereitet die Kinder auf die Tests und die meisten Schüler lernen weitgehend stressfrei. Probleme fangen erst ab der 7., 8. Klasse an bei manchen Schülern mit Lernschwierigkeiten in bestimmten Fächern.
Sehr viele Kinder und Jugendliche in Polen (in den Städten) lernen eine Fremdsprache zusätzlich (vor allem Englisch) in Privatkursen nachmittags. Die bezahlen die Eltern. Auf dem Lande sieht die Situation auch etwas anders aus. Das Leben auf dem Lande in Polen gleicht (finanziell) noch bei weitem nicht dem in den deutschen Dörfern. Da gibt es weniger Möglichkeiten.
Die Schulbücher stimmen in Polen mit dem Lehrplan überein. Man kann mit dem Schulbuch den Lehrplan „abarbeiten“, dazu kann man auch andere Unterrichtsvorlagen benutzen. Die Schüler führen Hefte, in denen das Thema des Unterrichts zu erkennen ist, das Thema kann man auch im Buch finden. In Deutschland tragen die Kinder Bücher, die kaum benutzt werden. Die Bücher sind überfüllt mit Themen, die keiner bespricht oder die oft langweilig, nicht altersgemäß und kompliziert konzipiert sind.
Die Lehrer benutzen die Bücher in Deutschland oft kaum oder selten. Zumindest die Lehrer meines Sohnes. Man musste sie dennoch kaufen oder ausleihen und tragen.
Die Lehrer haben qualitativ schlechte Unterlagen kopiert, oft nicht altersgemäß. Für solch schlechte Kopien verlangen sie dann noch Geld zur Erstattung.  Ich bin damit nicht einverstanden, solch schlechte Kopien, die in meinen Augen (einer Lehrerin) oft wenig Sinn haben, zu bezahlen.
Die polnischen Lehrbücher sind aufgeteilt in Thema des Unterrichts, Übungen zum Thema, Hausaufgabe zum Thema. Die Lehrer und die Schüler haben es leicht, mit diesen Büchern im Unterricht und zu Hause zu arbeiten.  Die Vorlagen im Buch sind nicht zu klein gedruckt (wie oft in den deutschen Büchern), meistens interessant oder bunt dargestellt. Zumindest leicht zu lesen und zu verstehen. Die Kinder lesen viel mehr als Hausaufgabe. Es gibt Kinderbücher als Pflichtlektüren. Das ist besser, denn viele Kinder wollen sonst nicht lesen. Das Lesen ist aber im Lernprozess sehr wichtig.
Die Kinder in Polen (auch in Russland und in den USA) schreiben seltenst mit dem Füller, oder fast nie.
Sie benutzen leichte und moderne Schreibgeräte, die das Schreiben und schreiben zu lernen leichter machen.
In Polen fallen fast nie Unterrichtsstunden aus, so dass man die Kinder nur in Ausnahmefällen früher nach Hause lässt oder in die Betreuungsgruppen in der Schule. Die Eltern wissen Bescheid, wenn ein Kind früher Schulschluss hat. Hier in Dt kommt mein Sohn etwa einmal pro Woche mal früher nach Hause, da eine Stunde ausfiel. Warum findet man keine Vertretung?

Der Aufenthalt der Kinder an der Schule in Polen ist zu bestimmten Uhrzeiten gewährleistet.  Die Schule organisiert Vertretungslehrer und Betreuung, so dass man weiß, wann genau das Kind zu Hause ist oder abgeholt werden muss.
Die Toiletten in der Schule befinden sich in Polen im Schulgebäude, nicht auf dem Schulhof. So ist die Sicherheit der Schüler auf den offenen Schulhöfen in den Toiletten auch nicht gewährleistet, in Dt. Jeder kann einfach mal dahin gehen.
An der Grundschule hat eine Lehrerin das Kind während des Unterrichts nicht auf die Toilette gehen lassen, so dass das Kind in die Hose machen musste. Die Lehrerin arbeitet weiter an der Schule.
Die Lehrer arbeiten ca. 18 -20 Unterrichtsstunden (als Vollzeitstelle) an der Schule. Ein Pensum von mehr als 22 Unterrichtsstunden (Vollzeit) finde ich grausam und zu viel.  Am Gymnasium haben die Lehrer in Polen ein Pensum von 18 Unterrichtsstunden. Die Lehrer brauchen Zeit für die Unterrichtsvorbereitung und Nachbereitung, für die Testvorbereitung und Testkontrolle, falls der Unterricht gut sein soll. Eventuell müsste das Stundenpensum je nach Fach auch anders sein.  In manchen Fächern kann man nicht mehr als 20 Stunden pro Woche qualitativ gut  unterrichten. Auch an der Grundschule in Deutschland sind 28 Stunden (als Lehrerpensum) pro Woche zu viel! An einer Förderschule (Sonderschule) kann man nicht über 20 Stunden wöchentlich aushalten und gesund bleiben. Ich finde 18 Unterrichtsstunden als Pensum an der Sonderschule als tragbar. Wer will, kann doch mehr Stunden arbeiten. Aber das Minimum an Pflichtstundenzahl für Lehrer müsste reduziert werden.
Die Kinder sollten auf jeden Fall einen Fremdsprachenfachlehrer bekommen, und eventuell andere Fachlehrer.  Englisch wird in Deutschland nicht genügend gut unterrichtet.  Ein Grundschullehrer kann heute nicht alles allein unterrichten!  Die Kinder vertragen besser 3 gute Lehrer als einen „fachlich schlechten“ in Vollzeit. Es liegt nicht an dem Wechsel der Lehrer sondern daran, ob sie nett, freundlich, pädagogisch und fachlich geeignet sind. In Polen lernen viele Kinder Englisch schon im Kindergarten – mit Englischlehrern.
Die Kinder fangen in Polen mit 6 Jahren in der sog. „Null“-Klasse an. Der Name wurde eingeführt, als es schon die erste Klasse (ab dem 7. Lebensjahr) gab. Die Schüler fangen mit 6 Jahren langsamer und stressfreier als in Deutschland zu lernen an. In dem ersten Schuljahr  (Null-Klasse) lernen die Kinder auf eine spielerische Art und Weise das Alphabet und die Zahlen kennen. Es werden die ersten Wörter geschrieben und gelesen, und ein paar Zahlen bis 100? Sie rechnen aber noch nicht, oder müssen nicht.  An sehr einfachen Texten lernt man das Lesen und das Schreiben der ersten Sätze.
Die Kinder üben die Schreibschrift, lernen zu lesen und die Zahlen zu begreifen, malen, basteln, zeichnen, spielen, singen, lernen Englisch mit Fachlehrern. Und die Schule macht fast allen Spaß.
In Deutschland sind die 6-Jährigen in der ersten Klasse überfordert. Es wird von ihnen viel zu viel auf einmal verlangt. Viele sind emotional noch nicht so weit, alles zu bewältigen, aus dem stressfreien und lernfreien Kindergarten auf einmal voll Schüler zu sein.
In Polen lernen die Kinder schon im Kindergarten mehr als die Kinder in den deutschen Kindergärten, die ich kenne. Englisch (für diese Altersgruppe) wird fast an jedem Kindergarten angeboten.
So beginnt das Schuljahr für die Kinder in Deutschland mit viel Stress und vielen Aufgaben. Für manche Kinder kann es demotivierend sein, die Freude am Lernen für viele Jahre verderben und den Lernerfolg hindern.
Auch die Hausaufgaben sind oft zu kompliziert. Die Schüler wiederholen und festigen nicht das Gelernte, sondern müssen neue Sachen zu Hause alleine oder mit Hilfe eines Erwachsenen lernen und bewältigen. Die Aufgabenstellung ist langweilig, öde und zu kompliziert.
Die Lehrer in Polen lernen den Beruf an den Hochschulen und Universitäten und absolvieren ein Praktikum an einer Schule. Das Berufspraktikum wird auch benotet. Es dauert aber ca. 3 Monate und keine 2 Jahre.
Ich finde die Ausbildung  zum Lehrer in Polen besser als in Deutschland, weil man wesentlich mehr Lehrer ausbilden kann. Die Anzahl der Refendarstellen ist begrenzt, so kann man nicht mehr Lehrer ausbilden als es Schulen gibt, so können kaum neue Schulen entstehen und so müssen Referendare an Orten Referendariat machen, die denen nicht immer passen. Sie können oft nicht die Schule wählen, an der sie arbeiten wollen und es ist zu kompliziert und demotivierend ein Lehrer in Deutschland zu werden.
Das Referendariat  dauert in Deutschland zu lang, ist zu schwer und hindert die Studenten daran, modernen Unterricht zu lernen und in den Schulen einzuführen. Denn die „alten“ Lehrer hängen meistens an ihren Unterrichtsmethoden, die sie vor 20 oder 30 Jahren erlernt haben. Die Zeiten ändern sich jedoch. Viele Menschen sind in ihren Vorgehensweisen so eingefahren, auch Lehrer. So kann die Schule oft nicht mit der modernen Zeit Schritt halten.
So fehlen zurzeit viele Lehrer in Deutschland. Die Schülerzahl in den Klassen in Deutschland und in Polen müsste auf maximum 26-28 begrenzt werden (minimum 24-22, wenn es geht). Zu kleine Klassen sind auch nicht so gut.
Es ist schrecklich anstrengend, eine Klassse von 32 oder mehr Schülern zu haben. Warum bildet man in Deutschland nicht mehr Schulen und stellt Lehrer an? Es gibt so viele Arbeitslose, auch Akademiker, die Lehrer sein könnten! Aber wer möchte schon mit 32 Schülern 25 – 28  Stunden in der Woche arbeiten? Wer das nicht gemacht hat, versteht nicht, was für ein Stress das ist und wieviel Zusatzarbeit zu Hause. Das schafft man nervlich nicht!
Man kann keinen guten Unterricht mit 28 Unterrichtsstunden als Pflichtstunden anbieten. Deshalb machen die Lehrer einfach, was sie können und wollen, um zu überleben, und arbeiten nicht weniger, denn man hat ja ein Haus gekauft, ein Auto und der Urlaub kostet auch… Oder man lässt sich krank schreiben und frühpensionieren, sobald es geht… Ich kenne einen solchen Fall persönlich.
Eine Klasse für Fremdsprachenunterricht sollte nicht größer als 22 – 24 Schüler haben oder die Klasse müsste aufgeteilt werden. Fremdsprachenunterricht mit 32 Schülern ist miserabel zu gestalten. Eine gute (ideale) Gruppe (zahlenmäßig) für Fremdsprachenunterricht sind 12 – max. 16 Schüler.
Man würde neue Arbeitsplätze schaffen und neue moderne Schulen bauen, in denen Kinder mit Freude lernen können.  Bei 32 Schülern in der Klasse kann man den Schülern nicht gerecht werden und die Lehrer sind überfordert, und in den Pausen sind die jetzigen Schulen überfüllt, denn man hat sie oft nicht für so viele Schüler geplant.
Viele Schulen in Deutschland haben keinen richtigen Sportplatz. Und wenn, dann darf man dort oft  nur Softball spielen, aber keinen normalen Fußball!  Das ist nicht so toll, dass Kinder keinen Platz finden, um normal Fußball oder Basketball zu spielen.
Die Schulen beschäftigen in Deutschland zu wenig Hilfspersonal, wie Reinigungskräfte, die auch eine „aufpassende Rolle“ als Erwachsene an der Schule ausüben könnten. Das ist in Polen besser. Man schafft dadurch auch Arbeitsplätze. In Polen sind tagsüber in der Schule einige Reinigungsfrauen und/oder Hausmeister, die auch für Ordnung und Sauberkeit sorgen, und auch auf das Verhalten der Kinder achten.
Die Schulen in Deutschland sind zu offen. Jeder kann jederzeit in die Schule reinkommen, fast keiner kontrolliert, wer das ist. Die Sicherheit der Schüler ist nicht gewährleistet in den Zeiten, wo es Menschen gibt, die andere verletzen wollen und können.  Auch die Sachen können leicht gestohlen werden. Es müsste besser kontrolliert werden, wer die Schule betritt und warum. In Polen muss eigentlich fast jeder Bescheid sagen, zu wem er will, warum, was er in der Schule will, wenn er die betreten will, und eindeutig kein Schüler ist. Eine Reinigungskraft  oder ein Hausmeister sitzt am Eingang und kontrolliert. 😀
Auch das Sekretariat ist  in Deutschland oft nur halbtags besetzt.  Es könnte auch jemand da sein, der für die Lehrer Unterlagen kopiert, wenn nötig. Eine Vollzeitsekretärin muss in jeder Schule sein. Der Direktor hat schon selbst genug zu tun.
Auch die Vetretungen an den Schulen sind in Deutschland nicht gut organisiert. Der Direktor der Schule müsste in der Lage sein, Vertretungslehrer für seine Schule flexibler anstellen zu können.
Ein Lehrer in Vertretung muss nicht immer ein Fachlehrer sein, sollte aber einen akademischen Abschluss haben und dafür pädagogisch geeignet sein.  Ein Schuldirektor oder (ein Rat der Schule) kann darüber entscheiden. In der amerikanischen Schule (der Schule der USA-Botschaft) in Polen wurden Lehrer in Vertretung angestellt. Kein Unterricht ist ausgefallen. Die Fachlehrer hatten Vorlagen für die Vertretung vorliegen lassen. So konnte ein Unterricht mit Wiederholungsübungen unter der Aufsicht eines Vertretungslehrers gemacht werden.
Lehrer sollten die Möglichkeit haben, zu wählen, wo sie Vollzeit oder als Vertretung arbeiten wollen. Und nicht wie bisher Vertretung an fünf Schulen im Umkreis!
Der Direktor der Schule müsste (nach Bedarf) die Möglichkeit haben, den Unterricht zu hospizieren und zu evaluieren. Der Schuldirektor sollte die Möglichkeit haben, dem Lehrer etwas sagen zu dürfen, wenn was falsch läuft. Ich habe den Eindruck, der Schuldirektor hat dem Lehrer zu wenig zu sagen.
Die Lehrer müssten bei begründeten Beschwerden der Eltern (mehr als 5 Beschwerden pro Semester) eine Abmahnung bekommen, oder  im schwersten Fall entlassen werden können, wenn sie ihre Arbeit nachweisbar schlecht machen.
Die Lehrer zwingen den Kindern zu viele eigene Ideen auf: man muss mit dem Füller, man darf mit dem Füller, man muss mit dem Bleistift…, man darf killern, man darf nicht killern, aber man darf wegradieren, man muss Blätter einkleben, nicht einheften, beim anderen Lehrer muss man einheften, nicht einkleben…  Der Lehrer bestimmt allzu viel, was für einen in seinem Lernprozess richtig ist. Alle müssen einfach alles genauso machen, wie der Lehrer sich das ausgedacht hat. Es gibt aber viele Wege.

Ich denke, Hauptsache: richtig, sauber und alles im Heft da und dabei, und das Kind kann es!