W teatrze
Siedzę, proszę ją Ciebie, w teatrze.
Z lewej mój syn, z prawej pan, który przyszedł z żoną, ona siedzi obok niego, z jego prawej oczywiście.
Pan dość postawnej budowy, kurpulentny, ale jeszcze w normie.
Usiadł, jakby z żadnej strony nikt obok niego nie siedział. Nogi na bok.
Ja starałam się zmniejszyć i zbliżyć w stronę syna.
Pan z prawej dotykał mnie co chwila kolanem, które cofał, ale za kilka minut powtarzał ten ruch znowu…
W pewnym momencie nie wytrzymałam:
„Powinien Pan rezerwować dwa miejsca w teatrze, jeśli chce Pan siedzieć w ten sposób!“
Pan nie zaprotestował, pochylił głowę, cofnął kolano.
Syn ochrzanił mnie potem, że byłam nieuprzejmą. Gdyż należałoby powiedzieć:
„Przepraszam, ale zajmuje Pan część mojego miejsca na nogi, czy mógłby Pan usiąść bardziej na swoim miejscu?“
No kuźwa, to ten facet nie zauważył tego, co powinnam była mu niby powiedzieć? To nie dziecko, żeby tłumaczyć mu, jak się siedzi w teatrze lub w kinie.
Taki mam feler, nie umiem gadać, jak może byłoby bardziej uprzejmie do ludzi dorosłych, którzy zachowują się mniej uprzejmie….
Poza tym, ludzie dorośli są coraz „więksi“ w każdą stronę.
Potrzebne są większe siedzenia w kinach i teatrach!
A może jednak chciał mnie poderwać???