2019

Co u mnie słychać?
No tak sobie raczej. Straciłam pracę, co ma jak wszystko z resztą, swoje wady i zalety.
Zaletą jest, że korzystam prawie dzień cały z domowej toalety, a nie wspólnej wraz z międzynarodowym ruchem azylo-turystycznym.
Wadą jest, iż forsy nie starczy mi na zbyt długo. Nie sram pieniędzmi, nawet w domowym zaciszu.

Poza tym jakie to zacisze? Tinnitus ciągle słyszę, narazie to jedyna odprawa od byłego pracodawcy, który jak dotąd nadal ma mnie gdzieś oraz ustalenia przed sądem.
Wygląda na to, że
uważa mnie za jeszcze mniej sympatyczną niż to było w grudniu 2019.
A jednak to możliwe!?

Humor mi jednak dopisuje, bo są tabletki dla wierszokletki, które zamieniają pogląd rzeczywisty na bardziej pozytywny.

Zamiast siedzieć i płakać, jak to natura przewidziała w takich zasranych przypadkach, ja marzę o tym, że wyjdę za mąż za bilionera. Pozuję do zdjęć sfingowanych na tle luksowych apartamentów i z zachwytem podziwiam, jak mogło by być cudnie, gdyby nie rzeczywistość.

Ciągle ktoś do mnie wysyła wiadomości w mediach społecznościowych i mam tego dość.
Od 14 lat!!!!! Nic tylko czetuję i czetuję!!!!

Może pora na sukces?